Opowiadanie użytkownika horus33

Wymarzony Dom cz. 2

local_library280 comment0 thumb_up0
Wymarzony Dom - część 2

- Witam Pana domu – powiedziała Reba otwierając drzwi i zapraszając Roberta do środka. Uśmiechnął się zupełnie zaskoczony. Właśnie dla tej miny od godziny czatowała przy oknie. – Pozwoli Pan, że wezmę płaszcz i teczkę. Kolacja już czeka – dalej grała swoją rolę.

- Oczywiście. Czy po kolacji przewidziany jest deser?

- Z przyjemnością mogę Pana zapewnić, że tak. - Ujęła lekką, letnią sukienkę za rąbek i uniosła na tyle, by ukazała się jej naga cipka. – Zaserwowałabym go od razu – tu oparła się o drzwi i wypięła pupę – ale wiem, że jest Pan głodny. – Wywinęła się spod jego dłoni, ze śmiechem rzuciła mu się na szyję i pocałowała.

- Podobają mi się takie powroty do domu.

Jedli kolację dzieląc się przeżyciami całego tygodnia. Ona opowiadała mu co już zrobiła w ogrodzie, a w co drugim słowie zaznaczała jak bardzo jest tu szczęśliwa. On przeważnie o swojej pracy, podpisanych kontraktach i ciekawostkach jakie widział po drodze. Zawsze tak było, gdy spotykali się po całym tygodniu. Oczywiście rozmawiali przez telefon, ale nie ma to jak patrzeć na drugą osobę, widzieć na jej twarzy uśmiech i emocje.

- Muszę ci się do czegoś przyznać – wypaliła w pewnej chwili, nim zdążyła pomyśleć – bawiłam się troszkę sama, gdy nie było cię w domu.

- Naprawdę? – w głosie Roberta usłyszała zdziwienie i podniecenie. Bardzo lubił patrzeć na nią, gdy zabawiała się sama.

- Tak – włożyła dłoń pod sukienkę i pogładziła świeżo ogoloną na jego przyjazd, cipkę. Mógł się tylko tego domyślać, bo stół zasłaniał prawie wszystko, ale i tak śledził każdy jej ruch. – Chyba zasługuję na karę – sama nie wiedziała, dlaczego to mówi. Zupełnie jak nie ona.

- To prawda, będę musiał cię ukarać, żeby nie weszło ci to w nawyk – podjął grę.

- Najpierw muszę cię zaprowadzić na miejsce przestępstwa. - Wzięła go za rękę i poprowadziła na strych. Zapaliła światło i wskazała wielkie łoże - to tu, na tym łóżku.

Zsunęła ramiączka sukienki z ramion, a ta spłynęła z niej na chwilę tylko zaczepiając na sterczących sutkach. Naga, odwróciła się do Roberta tyłem i uklękła na łóżku. Wypięła mocno pupkę, tak jak to najbardziej lubił.

- Jestem gotowa przyjąć karę.

Usłyszała jak Robert odpina pasek, wyjmuje go ze spodni i podchodzi do niej. Czuła, że zaczyna drżeć z podniecenia. Zacisnęła powieki i czekała. Najpierw pogładził pośladki końcówką paska, a jej przypomniało się, że podobnie robił czarnowłosy olbrzym. To wspomnienie sprawiło, że momentalnie zwilgotniała. Pasek był chłodny, wzbudzał dreszcze, szczególnie, gdy jego krawędź przesunęła się po płatkach cipki. Niespodziewanie usłyszała trzaśnięcie paska, a po chwili pośladki zapiekły lekko od uderzenia. Za lekko.

- Mocniej – szepnęła.

Odsunął się krok do tyłu i uderzył. Jęknęła i wyprężyła się cała. Miała wrażenie, że jej pośladki są super wrażliwe, ale oprócz bólu czuła niesamowitą rozkosz. A może to ból sprawiał jej rozkosz? Z napięciem czekała na kolejne uderzenie, a gdy następowało już pragnęła kolejnego, mocniejszego. Jej pupa płonęła, a dłoń, która nie wiedzieć kiedy wsunęła się między nogi, szaleńczo pieściła mokrą cipkę.

- Mocniej, mocniej, proszę mocniej – jęczała po każdym uderzeniu.

Robert robił to czego żądała. Każde następne uderzenie stawało się mocniejsze, brutalniejsze. Pasek przyklejał się do jej pośladków jakby je obejmował. Czuła, że jeszcze chwila i dojdzie, a chciała jeszcze poczuć w sobie jego fiuta. Robertowi po całym tygodniu postu należała się cieplutka dziurka.

- Weź mnie – poprosiła.

Robert pchnął ją na łóżko i przygniótł sobą. Jego fiut bezbłędnie trafił w mokrą cipkę, wślizgując się w nią od razu w całości. Wrażenie było piorunujące. Biodra uderzyły o płonące pośladki wzniecając kolejne fale rozkosznego bólu. Wiła się pod nim nie mogąc pomieścić wypełniającej ją rozkoszy. Dłonią nadal pieściła cipkę, czując na końcach palców penis Roberta ,gdy wbijał się w nią. Wiedziała, że jęczy i krzyczy. W starym domu nie mogła sobie na to pozwolić. Sąsiedzi słyszeliby wszystko. Tu mogła wreszcie sobie pofolgować. Robert przyspieszał ruchy, jego też podniecała cała scena i krzyki rozkoszy. Rebeka wiedziała, że za chwilę w nią strzeli. Nagle poczuła jak wilgotne od jej potu prześcieradło staje się twardsze. Miała wrażenie, że przybiera kształt męskiego ciała. Zdawała sobie sprawę, że to tylko majaki rozgorączkowanego, podnieconego umysłu. Mimo to czuła się tak jakby leżała między dwoma mężczyznami, gnieciona i pocierana z obu stron. Była tak napalona, że wyraźnie czuła dodatkową parę silnych dłoni pełznących po jej udach, wsuwających we włosy . Wiedziała, że są niecierpliwe i głodne. Chcą zrzucić z niej Roberta i dobrać się do bardziej intymnych zakątków jej ciała. Na wzgórku łonowym, pośród kępki kręconych włosków spoczął długi twardy jak kamień fiut. Miała pewność, że gdyby tylko Robert z niej wyszedł, ten drugi fiut natychmiast zająłby jego miejsce. Wdarłby się w nią bez pytania i ceregieli. Zerżnął ją brutalnie, aż błagałaby o litość. Brał …..

W tym momencie wybuchła. Orgazm szarpnął jej ciałem, wyrwał krzyk. Kopała i darła paznokciami pościel. Gdyby nie przygniatający ją Robert chybaby spadła z łóżka. Trwało to dłużej niż kiedykolwiek. W pewnej chwili chyba gdzieś odleciała, bo gdy ponownie mogła myśleć jej mąż leżał obok niej i gładził po włosach, a w sobie czuła jego ciepłe nasienie.

- No i co zrobiłeś? – Zaśmiała się do niego – teraz będziesz musiał mnie stąd znieść. Kompletnie nie mam siły.


                                                                                                                                      *

Weekend minął jak we śnie. Kochali się dwa, trzy razy dziennie, (przy czym Rebeka miała ochotę na więcej) wylegiwali w łóżku, spacerowali. Robert żartował, że teraz każdy weekend będzie kolejnym miesiącem miodowym. Rebeka była z siebie cholernie dumna i postanowiła, że następnym razem wymyśli coś jeszcze bardziej pikantnego. Co do dziwnych zjawisk, które wydawało jej się, że widzi ,to nie powtórzyły się. Jej mąż słodko przesypiał całą noc zmęczony seksem. Ona budziła się po kilka razy nasłuchując, ale w domu zawsze panowała cisza. Spokój Roberta udzielił się jej na tyle, że gdy w poniedziałek rano żegnała go całusem nie myślała już o dziwnych głosach i widziadłach.

Ponieważ przez te dwa dni prawie nie ruszali się z domu, a właściwie z łóżka, w ich spiżarni hulał wiatr. Popracowała kilka godzin i postanowiła wybrać się do miasteczka na jakieś zakupy. Założyła na siebie coś wygodnego, ale seksownego. Miasteczko było malutkie, każdy nowy mieszkaniec był sensacją, a ona chciała być i wyglądać naprawdę sensacyjnie. Nie rozczarowała się. Gdy szła ulicą wszyscy zwracali na nią uwagę. Kobiety szeptały, gdy obok nich przechodziła, a mężczyźni odwracali głowy w ślad za nią. Wprost czuła jak jej samoocena pikuje w górę.

Wychodziła właśnie z marketu dźwigając torby pełne zakupów, gdy w jednej pękło ucho. Kilkanaście produktów potoczyło się po betonie. Zaklęła brzydko myśląc, że trzeba było jednak wziąć wózek. Ale oczywiście nie chciało jej się odprowadzać go z powrotem. Teraz musiała zbierać rozsypane produkty czując się wyjątkowo głupio. Cieniutką sukieneczkę co chwila podrywał mocniejszy podmuch wiatru i miała wrażenie, że wszyscy gapią się na jej gołe nogi.

- Pomogę pani – usłyszała nad sobą i spojrzała w górę. Obok niej stał wysoki blondyn o intensywnie niebieskich oczach. Uśmiechał się tak miło i ciepło, że od razu poczuła do niego sympatię. W rękach trzymał jej zakupy.

- Dziękuję – odpowiedziała wstając i przyglądając się nieznajomemu, a było na co popatrzeć. Wysportowana, szeroka w barach sylwetka mężczyzny sugerowała, że nie spędza wiele czasu za biurkiem. Przewyższał ją o głowę i czuła się przy nim, niczym porcelanowa laleczka. W zasadzie był zupełnym przeciwieństwem jej Roberta, szczupłego, wręcz chudego szatyna.

Razem zanieśli wszystko do samochodu. Gdy pomagał jej wkładać zakupy do bagażnika, poczuła jego intrygujący zapach. Sama nie wiedząc czemu pochyliła się bardziej, niby to sięgając po coś. Miała pełną świadomość, że jej sukieneczka podjechała w górę i widać teraz jej uda, a może i coś więcej. Wstając otarła się o niego udając, że to przypadek.

- Jest Pani nowa w mieście, prawda?

- Tak, niedawno się sprowadziliśmy. Mieszkamy w tym starym dworku.

- Tak, wiem. Tu wszyscy wiedzą o wszystkim.

- Może napijemy się kawy? Nie znam tu nikogo, a przecież trzeba poznawać sąsiadów – zaproponowała nim zdążyła pomyśleć. Gdyby Robert wiedział…. .

- Bardzo chętnie. Tu niedaleko jest kawiarnia. Nawet nie musimy jechać samochodem.

Rebeka musiała przyznać, że Aron, bo tak się nazywał, jest wspaniałym kompanem. Przez całą drogę zarzucał ją śmiesznymi anegdotami na temat miasteczka, a gdy już usiedli przy kawie, słuchał z uwagą, gdy ona mówiła. Pół godziny zleciało nie wiedzieć kiedy i z żalem stwierdziła, że musi już jechać.

- Dziękuję za mile spędzony czas, mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy.

- Ja też i to bardzo. Jestem tu jakby złotą rączką, gdybyś czegoś potrzebowała dzwoń.

Przy słowach „ gdybyś czegoś potrzebowała” dotknął jej dłoni i wpatrzył w oczy. Wiedziała, że nie miał na myśli tylko pomocy przy cieknącym kranie. Zarumieniła się pod tak wygłodniałym spojrzeniem, myśląc jednocześnie, że nie miałaby strasznych oporów. Gdyby nie obrączka na palcu chyba już dzisiaj skorzystała z jego „usług”. A tymczasem mogła jedynie wziąć wizytówkę i pomarzyć, co też prawdę mówiąc robiła przez całą drogę do domu.

Flircik z Aronem tak ją rozpalił, że zastanawiał się czy nie pobawić się chwilkę na strychu. Wielkie łoże i przeżyte tam wspaniałe orgazmy, kusiły, ale tym razem to ona nie chciała kusić, tyle że losu. Wieczorem grzecznie położyła się spać wypiwszy przedtem kubek zielonej herbaty na dobry sen.

Tym razem nie obudziły jej głosy, a dłonie. Na początku wydawało jej się, że nadal śni, a dłoń w jej majteczkach to część tego snu. Instynktownie wyprężyła się szerzej rozkładając nogi by dać sprytnej, małej rączce więcej dostępu. Jednocześnie śniła najdziwniejszy sen w swoim życiu. Wydawało jej się, że leży na wielkim łożu, a wokół niej klęczą piękne, nagie kobiety. Niektóre poznawała ze zdjęć znalezionych w komodzie. Ich szczupłe dłonie sunęły po całym jej ciele, delikatne gdzie trzeba i stanowcze tam, gdzie potrzebowała. Szczególnie szczupła dłoń obciętej na chłopaka brunetki, która na stale zagościła między jej udami pozwalała sobie na wiele. Jej długie paluszki daleko wnikały w cipkę Rebeki. Wyszukiwały w niej najbardziej wrażliwe miejsca, takie po których dotknięciu drżała i wyginała się jak struna.

Rebeka jeszcze nigdy nie czuła się tak wspaniale. Wydawało się, że dłonie kobiet doskonale wiedzą co zrobić by sprawić jej jak największą rozkosz. Słyszała, że coś do niej szepczą, ich głosy zlewały się ze sobą i chociaż się starała, nie mogła ich zrozumieć. Raz wydawało się, że są to ostrzeżenia innym razem, że obietnice i zachęty. W pewnym momencie jedna ze ślicznotek przesunęła się odrobinę i Rebeka zobaczyła, że naprzeciwko łoża i naprzeciw jej rozwartych nóg zarazem, siedzi tajemniczy nieznajomy, ten sam którego widziała w salonie. Siedział w fotelu całkowicie nagi. Palce złożył w piramidkę i oparł na nich brodę. Wpatrywał się w nią intensywnie z uśmiechem satysfakcji.

Zupełnie jak na dany znak wszystkie kobiety odwróciły się do niego, a wtedy mężczyzna wstał. Leżącej na łóżku Rebece wydawał się istnym kolosem. Zbliżał się do łóżka i do niej. Jego penis sterczał w górę niczym maczuga i Rebeka wiedział, że za chwilę zostanie na nią nabita. Zafascynowana patrzyła jak kołysze się na boki podczas, gdy mężczyzna do nich podchodzi. Kobiety przesunęły by zrobić mu miejsce. Reba szarpnęła się chcąc zerwać z łóżka, ale teraz te wszystkie kobiece dłonie pieszczące ją do tej pory pochwyciły ją i unieruchomiły. Miotała się na wszystkie strony, ale równie dobrze mogłaby być zakuta w kajdany. Jakaś blondynka o smutnych oczach nachyliła się do jej ucha i szeptała uspokajająco, gładząc jednocześnie po włosach.

- Nie bój się, oddaj mu cała, a zobaczysz jak wielka może być rozkosz. Zostań z nami. Zostań.

Mężczyzna już klęczał na łóżku między jej rozwartymi przemocą udami i pocierał swego penisa wpatrując w jej cipkę. Jeszcze chwila i już był nad nią, przed sobą widziała jego dziką twarz. Jego oddech łaskotał jej policzek, a do płuc docierał subtelny zapach. Już czuła jak główka jego fiuta odnajduje w nią wejście. Szarpnęła się ostatni raz w daremnej nadziei odwleczenia tego co nieuniknione. Olbrzym uśmiechnął się wyrozumiale i pchnął ponownie. Tym razem główka jego fiuta trafiła bezbłędnie.

Krzyknęła i wyrwała się z koszmaru. Tyle że niewiele się zmieniło. Silne dłonie nadal ją więziły, a w sobie nadal czuła coraz głębiej wciskającego się fiuta. Jęknęła, bo jej ciasna cipka nie mogła pomieścić takiego olbrzyma. Próbowała odsunąć się do tyłu, ale wezgłowie łóżka nie pozwalało na to. Twardy kutas cięgle wdzierał się w nią, dłonie nadal ściskały za ramiona, pełzały po piersiach. Tyle, że wokół nikogo nie było!

Nawet słabe światło księżyca wpadające przez okno wystarczało jej by to widzieć. Wydawało się, że więzi ją sama skłębiona na niej pościel. Jęknęła, gdy penis wszedł w nią do końca. Czuła go w sobie tak głęboko jak jeszcze nigdy żadnego. Wydawało jej się nawet, że wyczuwa dwie kule jąder na pośladkach. Zaczęła się bać. Przypomniały jej się te wszystkie straszne filmy, które tyle razy oglądała, a mimo to była podniecona. Jej głupie ciało reagowało nawet pomimo dziwaczności całej sytuacji. Policzki płonęły jej rumieńcami, piersi nabrzmiały. Penis w niej zaczął ślizgać się łatwiej, wstydziła się tej gotowości, bo świadczyła, że nawet brana wbrew swej woli jest napalona. Cipka rozluźniła się i przystosowała do niesamowitych rozmiarów penisa. Teraz sprawiał jej wyłącznie przyjemność i to niebagatelną. Poddała się mu całkowicie pozwalając robić ze sobą wszystko. Pościel przestała ją więzić i mogłaby spróbować teraz uciec, ale już o tym nie myślała. Jęczała głośno w ciemny, pusty dom wiedząc, że nikt jej nie usłyszy, nie zgani, ani nie osądzi. Roberta nie było, nigdy nie dowie się o tej „zdradzie.” Trwało to bardzo długo. Kilka razy krzyczała, gdy przychodził orgazm, jednak za każdym razem olbrzymi penis od nowa wzbudzał w niej nowe pożądanie i prowadził na nowy szczyt. Sama nie wiedziała skąd znajduje na to siły i dlaczego tak łatwo ją rozpalić.

Obudziła się cała obolała, ale o dziwo wypoczęta i usatysfakcjonowana. Energia wprost ją rozsadzała i wszystko wydawało jej się bardziej kolorowe. Tyle, że teraz już nie mogła udawać, że w domu nic się nie dzieje. Pulsująca po ostrym rżnięciu cipka była aż nadto rzeczywista. Tylko co miałaby dalej zrobić? Została zgwałcona, ale wcale się tak nie czuła. Wręcz przeciwnie. Tyle, że takie myślenie było chore! Nie można przeżyć tego co ona i przejść nad tym do porządku dziennego. To nie normalne!

Gdyby to był film powinna teraz wezwać księdza żeby odprawił egzorcyzmy. Problem w tym, że na pewno musiałaby opowiedzieć o wszystkim co ją spotkało i to więcej niż raz. A o ostatniej nocy nie opowie nikomu. Nigdy. Mogła zadzwonić po jakieś medium, wróżkę czy innego świra. Jednak prawdopodobieństwo trafienia na kogoś rozsądnego było minimalne. Z domu nie wyprowadzi się za żadne skarby świata. Był jej. Wtedy pomyślała o łóżku i zdjęciach. Wszystko zaczęło się właśnie od nich. Gdyby zniknęły, to może wraz z nimi zniknęłyby problemy.

Zwlokła się na dół i zaparzyła kawę. Mocny znajomy zapach zakotwiczył ją w rzeczywistości. Musiała nad tym pomyśleć. Dziś było już po południu, słaby czas by coś zaczynać. Zdecyduje jutro.


Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany