Opowiadanie użytkownika valkan

Walka z wiatrakami cz. II

local_library58 comment0 thumb_up3
Walka z wiatrakami - część 2
24-04-2018 11:34

Wojsko mnie zmieniło.
Zarówno pod względem fizycznym i psychicznym. Jako dwudziestolatek byłem wysoki ale szczupły. Jednak sześć lat w armii i szkole oficerskiej dało o sobie znać. Przytyłem kilkanaście kilogramów (głównie samych mięśni) i po skończeniu szkoły wyglądałem jak żołnierz z elitarnej jednostki.
Wydoroślałem i dojrzałem pod każdym względem, już nie byłem tylko wysokim i przystojnym chłopakiem po maturze, który zakochał się od pierwszego wejrzenia.

Chyba tylko ta jedyna część się we mnie nie zmieniła, kochałem Majkę przez cały ten czas, mimo to, że prawię w ogóle jej nie znałem, ponieważ serce nie przejmuje się tym, co jest racjonalne. Myślałem o niej niemal każdego dnia w wojsku i marzyłem by być z nią po powrocie w rodzinne strony. Jednak tak jak powiedziałem, to było tylko marzenie. Wątpiłem, że po kilku latach taka piękna dziewczyna jak Majka wciąż będzie sama. Gdy się poznaliśmy to wspominała, że w planach życiowych ma rozpoczęcie studiów, więc nie robiłem sobie żadnych nadziei.

Mój przyjaciel i niezastąpiony kompan w wojsku – Tomek, mówił, że lepiej kochać a potem płakać. Dla mnie była to bzdura, naprawdę. Wcale nie lepiej. Nie pokazujcie mi raju, żeby potem go spalić.

Tak więc urazy pozostają i pewnie nic tego nie zmieni.
A w wojsku jak to w wojsku, brakuje fizycznych przyjemności. Na początku służby, razem z Tomkiem baliśmy się samowolnie opuszczać jednostkę. Jednak z czasem stało się to łatwiejsze a w okolicy nie brakowało dziewczyn, które miały ochotę na przygody z wysportowanymi żołnierzami. 
Majka była dla mnie nieosiągalna, więc nie żałowałem sobie. Na palcach obu rąk nie zliczyłbym ile dziewcząt poznałem i „zaliczyłem”.

Niektóre z nich były naprawdę miłe i liczyły na coś więcej. Przykładem może być panna przypadkowo poznana w barze podczas jednej z naszych samowolek.
Siedzieliśmy wtedy z Tomkiem przy ladzie leniwie popijając piwo i gadając głupoty.
- Myślisz, że dałbym radę wypić dziesięć piw i w tym czasie ani razu nie sikać? – spytał Tomek.
- Myślę, że jesteś nieźle pojebany – odpowiedziałem.
- Taak? No to zaraz sprawdzimy – Tomek wziął duży łyk piwa, spojrzał na mnie i wybuchnął śmiechem.
Po chwili przyłączyłem się do niego.
Przestaliśmy się śmiać dopiero gdy do baru podeszła dziewczyna o długich kruczoczarnych włosach. Przyciągnęła nasze spojrzenia. Zauważyłem, że jest naprawdę ładna i dałem Tomkowi znak, że ona jest moja.
Szybko dopiłem piwo i przesiadłem się o dwa krzesła dalej, zaraz obok niej.
Spojrzała na mnie i z uznaniem gwizdnęła mówiąc:
- Hmm, żołnierz.
- No nie da się ukryć – odpowiedziałem rozkładając ramiona tak by było widać cały mundur. – Mogę postawić Ci piwo?
Lekko się uśmiechnęła i przekrzywiła głowę, zastanawiając się nad propozycją.
- W sumie, to czemu nie?
Zamówiłem u barmana dwa kufle piwa i chciałem kontynuować rozmowę, gdy przeszedł obok mnie Tomek klepiąc mnie w ramię.
- Miałeś rację stary – powiedział Tomek i poszedł w kierunku toalety.
- Kto to był? – zapytała dziewczyna.
- To mój kumpel, ale nie zwracaj na niego uwagi – uniosłem kufel do góry. – To za co wypijemy?

Gdy później posuwałem tę czarnulkę na wąskiej kanapie w jej mieszkaniu czułem się naprawdę wyśmienicie. Była dobra i znała się na rzeczy.
Gdy zwiększałem tempo to lekko unosiła biodra. Kiedy chciałem zmienić pozycję wyczuwała to bez żadnych słów. Biorąc ją od tyłu macałem falujące piersi i ciągnąłem za włosy, przypominało to próbę okiełznania szarżującego konia.
Zgodziła się nawet na seks analny. Ostrożny, delikatny i bardzo przyjemny. Skończyłem w jej tyłku. 
Była to najmilsza przygoda na jedną noc.
Nie miałem w zwyczaju zostawać u kobiet na noc, ale od niej wyszedłem dopiero wczesnym rankiem.
Obudziła się w momencie gdy wkładałem ubranie. Owinięta w prześcieradło spojrzała na mnie czule i już miała coś powiedzieć, gdy uniosłem dłoń i powiedziałem:
- Lepiej nie mów tego, czego później możesz żałować.
Spuściła wzrok nic nie mówiąc.
- Nie zrozum mnie źle – kontynuowałem. – Jesteś naprawdę bardzo ładna i miła, jednak nic z tego nie będzie, wiem to z doświadczenia.
Wciąż nic nie mówiła, tylko szczelniej owinęła się prześcieradłem i podeszła do mnie.
Stanęła naprzeciwko i w końcu powiedziała:
- Wiem, nie musisz mi tego tłumaczyć.
- W takim razie ulżyło mi i powiem ci, że jesteś świetna w łóżku.
Uśmiechnęła się.
Wtedy w maleńkim stopniu przypomniała mi Majkę. W życiu pojawia się bardzo niewiele idealnych chwil, które chciałoby się schować w pudełku i postawić na górnej półce, żeby móc po nie sięgać w chwilach samotności.
Dziewczyna spostrzegła moje zamyślenie i nagle wszystko pojęła.
- Musisz ją naprawdę bardzo mocno kochać – powiedziała.
Spojrzałem na nią zdumiony i smutno się uśmiechnąłem.
- Chyba masz rację – odparłem, cmoknąłem ją w policzek i szybko wyszedłem.
Już nigdy w życiu jej nie spotkałem.

Sześć lat przed wstąpieniem do wojska uznawałem to za konieczność, ale wtedy nie miałem innego wyboru, było to jedyne rozwiązanie moich problemów z rodziną i własnym utrzymaniem. Jednak po sześciu latach byłem zawodowym żołnierzem w randze porucznika. Czekał mnie wyjazd na misję do Afganistanu. Dla jednych piekło a dla innych raj. Dla mnie był to po prostu obowiązek wobec polskiej armii.
Miałem jechać tam razem z Tomkiem.

Przed takimi długimi wyjazdami żołnierz zawsze dostaje urlop. Tak samo było w moim przypadku. Miałem dostatecznie dużo wolnego czasu na to by pojechać w rodzinne strony.

Obawiałem się spotkania z bliskimi, w końcu nie widziałem ich całe sześć lat. Nie wiedziałem czy nadal żywią do mnie urazę. Jednak jakaś część mnie w podświadomości wiedziała, że nigdy nie zapomną.

Ostatecznie już nie byłem tym dwudziestolatkiem, który uciekł do wojska z podkulonym ogonem. Dojrzałem i już nie żałowałem rzeczy, które zrobiłem. Żałowałem jedynie rzeczy, których nie zrobiłem, chociaż miałem okazję.

Życie jest skomplikowane. Pobyt w wojsku nauczył mnie, że prawdziwymi kretynami są ludzie przekonani, że znają wszystkie odpowiedzi. To nigdy nie jest takie proste.

Gdy wróciłem do rodzinnego miasta, od razu udałem się do domu rodziców. Dumnie przestąpiłem próg i stanąłem przed rodzicami jako całkowicie dorosły mężczyzna. Odwagi dodał mi też mundur i oznaki stopnia porucznika na ramionach.
Rodzice się postarzeli, czas nie był dla nich zbyt łaskawy. 
Zapanowała krępująca cisza. Spojrzałem na matkę i ujrzałem w jej oczach łzy, próbowała je ukryć ale w końcu nie wytrzymała. Podbiegła do mnie z szeroko otwartymi ramionami.
- Synku…
- Och mamo…
Przytulała się do mnie tak mocno, jakby chciała nadrobić te stracone lata. Łkała a ja głaskałem ją delikatnie po plecach. W końcu oderwała się ode mnie i obejmując mnie w pasie poprowadziła w stronę taty.
Stanąłem przed nim i wyciągnąłem do niego dłoń mówiąc:
- Witaj, ojcze.
Tata chwilę się zawahał ale po chwili mocno uścisnął moją dłoń i powiedział:
- Witam w domu synu – zlustrował mnie z dołu do góry. – Zmężniałeś.
- Tak, to było konieczne.
Po chwili on również nie wytrzymał i objął mnie bardzo niezręcznie.

Pogodziłem się z rodzicami, a to już było dla mnie ogromne osiągnięcie. 
Wieczorem siedzieliśmy tylko we trójkę w salonie i opowiadałem o wojsku, ćwiczeniach i szkole oficerskiej. Rodzice słuchali w dużym skupieniu i chłonęli każde moje słowo. Gdy już opowiedziałem prawie wszystko to, co przeżyłem przez te sześć lat (oczywiście ominąłem opisy moich licznych romansów) to zamilkłem. Zapanowała cisza, a nad nami zawisło jedyne niezadane przeze mnie pytanie. Wiedziałem, że ten temat mnie nie ominie i chciałem mieć to już za sobą.
- Wiecie może co teraz robi Majka? – zapytałem i zrobiłem pauzę. – Gdzie mieszka? Pracuje?
Rodzice w milczeniu spojrzeli na siebie. Ja czekałem, a oni w dalszym ciągu nic nie mówili.
Coś jest nie tak, pomyślałem.
- Skończyła studia które miała zacząć?
Cisza.
W końcu mama chrząknęła i odpowiedziała:
- No niezupełnie – zrobiła pauzę i mówiła dalej. – Widzisz, Majka po tamtych wydarzeniach z urodzin twojej babci również nie mogła dogadać się z rodzicami. Nie mogła jednak postąpić podobnie jak ty, bo była nieletnia.
- No a potem? Gdy już skończyła osiemnaście lat.
Mama znowu spojrzała niepewnie na ojca.
- Potem też opuściła rodzinny dom i się wyprowadziła.
Wstałem, odwróciłem się i podszedłem do okna. Zapatrzyłem się w ciemność panującą na zewnątrz. Pomyślałem, że to wszystko przeze mnie. Zniszczyłem jej życie.
- A co robi obecnie? Mieszka gdzieś tu, czy wyjechała z miasta?
- Synu – to był głos ojca. – Uważaj na ludzi, których miejsce jest w przeszłości. Nie wpuszczaj ich z powrotem do swojego życia.
- Muszę to wiedzieć.
- No dobrze. Podobno mieszka z przyjaciółką i razem pracują w knajpie, ale nie wiem dokładnie której.
Westchnąłem i oznajmiłem rodzicom, że muszę się już położyć. Ruszyłem w stronę schodów, ale na pierwszym stopniu zatrzymał mnie głos taty.
- Nie spytasz jak się miewa Klaudia?
Wiedziałem, że poruszą jej temat.
- No właśnie, co u niej?
- Wyszła za twojego kuzyna – tym razem to był głos matki.
- To dobrze – lekko się uśmiechnąłem. – Chociaż jej sprawy się poukładały i myślę, że jest szczęśliwa. Należy jej się to, bo tak bardzo ją skrzywdziłem.
- Nie ją skrzywdziłeś najbardziej, tylko siebie samego.
- Nie ją? – powiedziałem i pochyliłem głowę. – Ją – szepnąłem cicho. – skrzywdziłem i zdradziłem bardziej niż kogokolwiek.
Odwróciłem się z powrotem i wbiegłem na górę.

Następnego dnia, zaraz po przebudzeniu, wykonałem kilka telefonów do moich kuzynów i dowiedziałem się gdzie mieszka i pracuje Majka. Nie chciałem jej przeszkadzać w pracy, więc postanowiłem iść do jej mieszkania. 
Już przed drzwiami z ręką na dzwonku, zawahałem się. Wiedziałem, że mogła jeszcze nie skończyć pracy ale liczyłem, że zastanę jej współlokatorkę.
W końcu zadzwoniłem i czekałem. Drzwi otworzyła mi wysoka blondynka o długich nogach.
- Słucham, o co chodzi? – spytała.
- Czy zastałem może Majkę? Jestem jej starym przyjacielem.
Kobieta uważnie mi się przyjrzała.
- Ty jesteś Rafał, tak?
- Hmm, no tak. Czy Majka jest w domu?
- Nie, jeszcze nie wróciła, ale niebawem powinna się zjawić.
- Skoro tak, to mogę na nią zaczekać?
- No jasne, wchodź – szybko odparła i otworzyła szerzej drzwi.

Wszedłem do jej malutkiego pokoju i usiadłem na jednym z dwóch krzeseł znajdujących się w pomieszczeniu.
Serce biło mi jak szalone, żeby się uspokoić zapaliłem papierosa i czekałem.
Po dwudziestu minutach i czterech wypalonych papierosach usłyszałem trzask drzwi wejściowych.
Moje serce podskoczyło z radości, zerwałem się z miejsca i obejrzałem dookoła. Pomyślałem, iż otwarcie okna było świetnym pomysłem.
Przysłuchałem się dokładniej. Do moich uszu doleciał dźwięk stukających obcasów i stłumionych rozmów. Kroki się zbliżały i po chwili drzwi się otworzyły.
Stanęła w nich ona. Poczułem, że w serce wbija mi się stalowy szpon i wierci dookoła.
Sylwetkę miała taką samą, szczupła i maleńka. Piękna twarz z tymi samymi, wielkimi zielonymi oczami. Wąskie usta, które zawsze tak chętnie się śmiały. I w końcu długie rude, lśniące włosy, tak gładkie, że można odnieść wrażenie, iż były sztuczne.
Jedynie miała inne spojrzenie, które zmieniło się przez te lata. Jednak kiedy padliśmy sobie w objęcia, wszystko jakby wróciło. To kim byliśmy dawniej.
Po chwili oderwaliśmy się od siebie, wziąłem jej drobną twarz w swoje wielkie dłonie i zobaczyłem, że Majka płacze.
- Nie płacz, malutka – powiedziałem i złożyłem na jej ustach krótki pocałunek.
Z jej płaczem zmieszał się śmiech, a ja zdumiałem się, jak można tak tęsknić za dźwiękiem. Za konkretną zmianą ruchu powietrza. Jak długo można tęsknić za czyimś śmiechem?
Nie wytrzymaliśmy ani chwili dłużej, z szybkością geparda i ogromną namiętnością zaczęliśmy zdzierać z siebie ubrania. Nie potrzebowaliśmy słów, było słychać tylko nasze przyspieszone oddechy. Po kilku sekundach byliśmy już zupełnie nadzy i znów mogłem podziwiać jej wspaniałe ciało. Zanurzyłem twarz w jej niewielkich piersiach i wdychałem zapach. Sprawiało jej to ogromną przyjemność, ponieważ jej sutki w momencie stwardniały. Uniosłem ją do góry, a ona oplotła mnie nogami. Podszedłem do ściany z Majką na rękach i przycisnąłem ją mocno do chłodnego tynku.
Całowała mnie tak natarczywie i chciwie, że prawie brakowało mi powietrza w płucach. Uniosłem ją jeszcze nieco wyżej by potem gwałtownie opuścić wprost na moją twardą męskość. Stłumiłem jej krzyk pocałunkiem. Podrzucałem ją biodrami mocno i intensywnie. To nie mogło długo trwać, rozłąka była zbyt długa, a uczucia niepohamowane.
Spełnienie przyszło momentalnie i równocześnie. Nie obchodziło mnie, że nasze krzyki na pewno słyszała przyjaciółka Majki. Nie miało to dla mnie żadnego znaczenia.
Zaniosłem Majkę do łóżka i położyłem się obok niej. Oparła głowę na moim ramieniu. Nasze oddechy powoli się uspokajały. Zrobiłem się senny, ale ni stąd ni zowąd zapytałem:
- Masz kogoś?
Majka uniosła się na łokciu i zapatrzyła w moją twarz.
Zmartwiałem.
Milczała, lecz w końcu powoli pokręciła głową i roześmiała się głębokim, ale czystym śmiechem. Spokojnym i szczerym, tym, w którym kiedyś się zakochałem.

Gdy kochaliśmy się po raz drugi, tempo było dużo mniejsze. Chcieliśmy, żeby rozkosz trwała dłużej, a żar wypełniał nasze ciała.
- Boże, nie przestawaj.
- Nie? – zastygłem bez ruchu.
- Co robisz?
- Chcę usłyszeć jak jęczysz – odpowiedziałem. – Chcę żebyś jęczała bez przerwy.
- Rafał, proszę…
Objęła moje wielkie umięśnione plecy i wbiła w nie paznokcie. Ja w tym czasie wszedłem w nią do samego końca.
- Nie przestawaj, proszę…
Poruszałem się w niej coraz głębiej i wolniej.
Majka krzyknęła.
- Aż tak ci dobrze?
Nie mogła mówić tylko pokiwała głową. Zarzuciłem jej nogi na swoje ramiona i gwałtownie przyspieszyłem. Łóżko zaczęło skrzypieć, a Majka krzyczała z całych sił.
- Nie przestanę – zdołałem wyszeptać.
Już nie przestałem i w końcu ciało Majki zesztywniało, a ułamek sekundy później gorąca fala nasienia zalała ją od środka.

Później długo leżeliśmy nie mogąc zasnąć. Tyle niezadanych pytań wisiało nad nami, że nie wiedziałem od czego zacząć. Jednak wiedziałem, że jedno muszę wyznać na wstępie.
Nie musiałem na nią spojrzeć by wiedzieć, że jeszcze nie śpi.
- Wysyłają mnie na misję do Afganistanu – powiedziałem bez wstępu.
Z początku nic nie odpowiedziała, dopiero po kilku minutach cichutko wyszeptała:
- Musisz jechać?
- Tak. Teraz jestem zawodowym żołnierzem i z tego żyję.
- Tam jest tak niebezpiecznie – pociągnęła nosem, zrozumiałem, że płacze. – Nie chcę cię stracić – szepnęła. – Zbyt wielu bliskich straciłam.
Zamknęła oczy i przytuliła się do mnie niezdarnie.
- No cóż, żaden wyjazd nie trwa wiecznie – stwierdziłem. – Pewnego dnia wrócę i znów będziemy mogli być razem.

Spędziłem z Majką cały miesięczny urlop. Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że był to najszczęśliwszy okres mojego życia. Było lato, a ja już miałem pieniądze, więc mogliśmy pozwolić sobie prawie na wszystko. Cieszyliśmy się życiem jak nigdy dotąd. Uśpione uczucia znowu wybuchły ze zdwojoną siłą. Majka wzięła miesiąc zaległego urlopu i takim sposobem praktycznie się nie rozstawaliśmy. Obydwoje nie mogliśmy się sobie oprzeć. Kochaliśmy się wszędzie, gdzie naszła nas na to ochota. W kuchni na blacie, podczas wspólnej kąpieli, u znajomego na imprezie w pustym pokoju, nawet na zakupach w przebieralni. Wystarczyło, że spojrzałem na nią tak, jakby była jedyną kobietą w moim życiu.

Lecz nic nie trwa wiecznie i mój urlop w końcu się skończył. Życie z kochaną kobietą jest piękne ale czasami trzeba wypełniać swoje obowiązki.

Nadszedł dzień wylotu do Afganistanu.
Na wojskowym lotnisku Majka poznała Tomka i wydaje mi się, że z miejsca go polubiła.
- Dobrze, że nie lecicie sami, tylko razem, we dwójkę – powiedziała. – chrońcie się nawzajem.
- No jasne – odpowiedział Tomek i po chwili dodał – Brachu, idę jeszcze zakurzyć przed lotem, do zobaczenia Majka i obiecuję, że będę go miał na oku.
Odszedł i zostawił nas samych.
Nie wiedziałem jak mam się z nią pożegnać. Majka zaczęła pierwsza mówić:
- Pamiętaj, że cię kocham. I nigdy o tym nie zapominaj. Bez względu na wszystko. Obiecujesz?
- Obiecuję, kochana – odpowiedziałem i pocałowałem ją delikatnie ale namiętnie.
Kiedy oderwałem od niej usta, schyliłem się i podniosłem wojskową torbę. Zasalutowałem, pogłaskałem ją po policzku, odwróciłem się i odszedłem.
Po kilku krokach usłyszałem jej wołanie:
- Bądź silny, Rafał.
Stanąłem i odwróciłem się w jej stronę.
- Dla mnie, wróć w jednym kawałku, cały i zdrowy – zawołała.
- Wrócę – głośno odrzekłem. – Dla ciebie.

CDN.

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany