Opowiadanie użytkownika LillyOfTheWonderland

Tamta Ja (5)

local_library38 comment0 thumb_up0
Tamta Ja - część 3

***

- Wszystko w porządku, Mała? Wyglądasz dosyć blado...Dobrze się czujesz? - zapytała Jaśmina, otulając jej niezdecydowaną postać troskliwym ramieniem. - Kręci ci się w głowie? - drążyła, stawiając jej walizki na środku olbrzymiego salonu, który podczas pierwszej wizyty tak bardzo zawrócił Kaji w głowie. Dziewczyna wciąż nie dowierzała, że od tej chwili będzie mogła nazywać to miejsce swoim domem. - Powiedz coś...Ta cisza zaczyna mnie martwić. - dodała po chwili Jessi wyraźnie zaniepokojona. - Rozumiem, że to dla ciebie duża zmiana ale...

- Dziękuję za wszystko. - przerwała jej Kaja, z trudem opanowując swoje wzruszenie. - To, co dla mnie zrobiłaś... - jej głos załamał się pod naporem emocji. Mimo, że od całego dramatu minęło już prawie trzy tygodnie i ze strony jej psychopatycznego męża nie groziło jej już żadne niebezpieczeństwo, dziewczyna wciąż to bardzo mocno przeżywała. Gdyby nie wsparcie Jaśminy niechybnie skończyłaby na ulicy. Samotna kobieta w ciąży. Oprócz Krzysztofa i jego rodziny Kaja nie miała nikogo na kim mogłaby polegać. Jej własne rodzeństwo zerwało z nią wszelkie kontakty wiele lat temu, a po śmierci ojca, matka trafiła na leczenie do szpitala psychiatrycznego i już dawno dziewczyna straciła jakąkolwiek nadzieję, że kiedykolwiek opuści jego mury żywa. Kilka dni po tym gdy zatrzymano jej męża, jak doniosła Jaśmina, matka Krzysztofa, wystawiła jej rzeczy na klatkę schodową i oczywiście nie omieszkała też zmienić zamki, odcinając Kaję od całego swojego dobytku i miejsca zamieszkania. - Dziękuję... - powtórzyła po chwili, chlipiąc żałośnie. - Jesteś naszym aniołem. - dodała, kładąc dłoń na swoim brzuchu.

- Anioły są przereklamowane. - zażartowała Jaśmina, wciągając jej walizki po schodach. - Chodź. Pozwól, że pokażę ci twoje nowe królestwo. 

- Nie wiem czy kiedykolwiek zdołam ci się odwdzięczyć. - wyznała dziewczyna, podąrzając za nią ostrożnym krokiem. 

- Nic się nie martw. Coś na pewno wymyślimy. - rzuciła jej z uśmiechem, przepuszczając Kaję w drzwiach. - Witaj w domu, kochanie.

- O mój Boże... - dziewczyna oniemiała z zachwytu, oszołomiona gustowną ferią barw i materiałów tworzących wystrój jej nowej sypialni.

- Podoba ci się, Mała?

- Tutaj jest cudownie! - Kaja pisnęła z zachwytu, zarzucając przyjaciółce ręce na szyję. - Dziękuję! - dodała i niewiele myśląc, pocałowała ją namiętnie w usta.

- Cała przyjemność po mojej stronie. - zamruczała Jessi. - Chodź. Mam dla ciebie jeszcze jedną niespodziankę. - stwierdziła, prowadząc ją w stronę drzwi znajdujących się po przeciwnej stronie korytarza. - Otwórz. To sprawka Andrzeja. - zachęciła, odwracając od niej wzrok jakby chciała ukryć swoje zakłopotanie. 

- Andrzeja? - wyjąkała Kaja, nieśmiało popychając drzwi do, jak się okazało, przestronnego pokoiku dziecięcego. - Mój Boże... - westchnęła, ukradkiem wycierając łzy spływające jej po policzkach. 

- Mówiłam mu, że to kiepski pomysł. - wtrąciła nagle Jaśmina. - Przecież nie wiemy, czy zdecydujesz się urodzić to dziecko. Ale on się uparł. 

- Jest prześliczny... - wykrztusiła Kaja, przesuwając dłonią po urokliwych, białych mebelkach wypełniających pokoik jej dziecka. Od samego początku decyzja była dla niej oczywista. Gotowa, czy nie, Kaja miała zostać wkrótce mamą. 

- Moja malutka. - pocieszała ją Jessi, oplatając jej ciało swoimi kochającymi ramionami. - Wszystko będzie dobrze. Jestem przy tobie. - zapewniła, całując czubek jej głowy. - Lepiej z tąd chodźmy zanim całkiem się rozkleisz. - zarządziła, zamykając za nimi pospiesznie drzwi. - Pomogę ci się rozpakować. 

- Znając moją teściową niewiele z tego co udało ci się ocalić będzie w jakikolwiek sposób przydatne. - westchnęła gorzko Kaja. - Zwłaszcza teraz. - przesunęła ręką po swoim brzuchu, siląc się na wymuszony uśmiech. Chociaż od tak dawna starali się z Krzysztofem o dziecko, na chwilę obecną to był jeden z możliwie najgorszych scenariuszy. Ona bez środków do życia i własnego lokum, on zamknięty w więzieniu. 

- Jak tylko poczujesz się lepiej, zabieram cię na porządne zakupy. - zaproponowała Jaśmina, przegrzebując jej walizkę w poszukiwaniu czegokolwiek, co mogłaby zawiesić w jej nowej, ogromnej szafie. Szybko jednak okazało się, że było to kompletnie bezsensowne zajęcie. Istotnie, teściowa Kaji dołożyła wszelkich starań, aby pozostawić dziewczynę w samych skarpetkach i to w dodatku bezużytecznych. - Wiesz co? Do diabła z tym! - zażartowała, starając się oszczędzić Kaji niepotrzebnego upokorzenia. - Mam szafę pełną ubrań, których nigdy nawet nie założyłam. Na pewno znajdziemy dla Ciebie coś odpowiedniego. 

- Już wystarczająco dużo dla mnie zrobiłaś... - dziewczyna zaprotestowała zawstydzona jej bezgraniczną dobrocią. Jeszcze nigdy w swoim życiu nie spotkała nikogo, kto okazałby jej tyle serca. 

- Nonsens! - przerwała jej Jessi. - Znaczysz dla mnie więcej niż parę kiecek. Nigdy o tym nie zapominaj. - zapewniła, gładząc ją dłonią po policzku. - Jesteś naprawdę wyjątkowa... - dodała po chwili, zmysłowo muskając jej usta swoimi wargami. - Taka słodka i delikatna. Niewinna...

- Jessi...ja... - zawahała się Kaja, nerwowo przygryzając język. - Jest coś, o co chciałabym Cię zapytać...

- Tak? - spojrzała jej prosto w oczy z zaciekawieniem.

- Czy to przypadek, że nosisz takie samo nazwisko jak Andrzej? 

- Nie, Maleńka. To nie jest przypadek. - odpowiedziała, uśmiechając się do niej enigmatycznie. 

- Jesteś jego...siostrą? - wykrztusiła z niedowierzaniem.

- O mój Boże, oczywiście, że nie. - roześmiała się Jessi, przewracając żartobliwie oczami. - To byłoby chore. Przecież my ze sobą sypiamy. - dodała po chwili. - Andrzej to mój mąż. 

- Mąż? - Kaja wyjąkała nie dowierzając własnym uszom. - I to Ci nie przeszkadza? 

- Nie, a powinno? - kobieta nonszalancko wzruszyła swoimi ramionami posyłając Kaji pełen tajemniczego spokoju uśmiech. Dziewczyna była wprost wstrząśnięta. Gdyby jakakolwiek inna kobieta położyła choćby łapska na mężczyźnie, którego ona kocha, bez wahania wydrapałaby jej oczy.

- Raczej tak... Nie wiem. - zszokowana Kaja wpatrywała jej się głęboko w oczy chcąc wyczytać z nich, czy aby przypadkiem Jaśmina nie blefuje, albo wręcz, czegoś przed nią nie ukrywa. - To dziwne. Zaprosiłaś mnie do siebie do domu, a powinnaś raczej nienawidzić. Przecież wiesz, że od dłuższego czasu mamy romans... 

- Wiem. - przerwała jej Jessi ze spokojem. - Doskonale wiem też jak do tego doszło. Andrzej o wszystkim mi powiedział jak tylko Twój mąż zapronowował mu ten układ. - kobieta dotknęła jej zaróżowionego policzka. - Dlatego zaczęłam nalegać, że muszę Cię poznać. 

- Nie rozumiem...

- Jesteś wyjątkowa...Inna niż te wszystkie panienki, z którymi zazwyczaj pieprzy się mój mąż... - wyjaśniła Jessi. - Być może dlatego, że przypominasz mi siebie samą zanim... 

- Zanim? - chciała dowiedzieć się Kaja. 

- Zanim zostałam Panią Prezes Latko. - zachichotała kobieta, ucinając temat. - Ale dosyć o mnie. Powiedz mi lepiej na co ty teraz miałabyś ochotę. Coś do zjedzenia? Drzemkę? Pan doktor uczulał, że musisz dużo wypoczywać. 

- Ten lekarz, który tak sumiennie zerżnął Cię na moich oczach? - roześmiała się Kaja unosząc zawadiacko prawą brew. 

- A co jesteś może zazdrosna? - odparła Jaśmina szturchając ją prowokacyjnie łokciem. 

- O niego? - prychnęła dziewczyna cały czas chichocząc niczym zadurzona nastolatka. - Może i niezłe ciałko ale uwierz mi, widziałam już lepsze. 

- Doprawdy? Tylko nie mów mi, że masz na myśli swojego albo, gorzej, mojego męża. - skrzywiła się z obrzydzeniem. 

- Twój mąż jest niezły, przyznaję... - urwała Kaja spoglądając na nią zalotnie spod burzy swoich rzęs. - Ale ja akurat miałam na myśli Ciebie. - dodała po chwili szeptem. - Twoje ciało jest boskie...

- Naprawdę tak uważasz? - rozpromieniła się Jessi, przygryzając swoje ponętne usta. 

- Naprawdę... - odpowiedziała Kaja, patrząc jej głęboko w oczy. - I jedyne na co teraz mam ochotę to zanurzyć się z Tobą w jacuzzi i zapomnieć o reszcie tego całego popieprzonego świata. 

- Brzmi cudownie... - zachichotała Jaśmina, całując ją przeciągle w usta.


*** 








Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany