Opowiadanie użytkownika LillyOfTheDarkValley

Tamta Ja

local_library116 comment4 thumb_up3

***
- Dobry Boże... - Kaja wybuchnęła rzewnym płaczem, odruchowo odwracając wzrok od swojego odbicia w lustrze. Wygladała strasznie. Jej klatkę piersiową oraz pośladki zdobiły dwie pulsujące,  purpurowe pręgi. - Jak mogłam mu na to pozwolić? - Z trudem hamując łzy, dziewczyna delikatnie osuszyła ciało ręcznikiem i założyła swoją ulubioną, bawełnianą piżamę. - Jak mogłam to wszystko tak bardzo spieprzyć?!

Tamtego wieczoru jej maż, Krzysztof, wrócił do domu wyjątkowo poddenerwowany. Już od progu można było usłyszeć jego złość i zniecierpliwienie, które, jak to zazwyczaj bywało w takich sytuacjach, mogło się już tylko spotęgować. Próbując chociaż odrobinę rozładować buzujące w nim napięcie, dziewczyna uśmiechnęła się szeroko i pocałowała go namiętnie na powitanie.

- Dobry wieczór, kochanie... - zagaiła słodko, trzepocząc swoimi świeżo przedłużonymi rzęsami i pogłaskała go po policzku. - Tęskniłam. Jak minął dzień?
- A jak kurwa myślisz?! - usłyszała w odpowiedzi i zamarła, odruchowo cofając się o krok do tyłu. Takiej reakcji nie mogła się spodziewać. - Wprost fantastycznie!
- Stało się coś? - dopytywała, starając się nie dać po sobie poznać jak bardzo przeraziła ją jego nieadekwatna do sytuacji reakcja.
- To ten dupek Krymski. - jej mąż wydusił przez zaciśnięte zęby i z wściekłości uderzył pięścią w kuchenny blat. - Skurwysyn znowu próbował mi zaszkodzić! Na szczęście dla mnie, ten kretyn nie jest aż taki sprytny za jakiego się uważa... - jej mąż zaśmiał się gorzko i zmierzył ją wzrokiem jakby od niechcenia. Kaja poczuła jak przez całe ciało przechodzi ją zimny dreszcz. To nie mogło zwiastować niczego dobrego.
- Udało ci się wszystko wyjaśnić? - zapytała z nieukrywaną nadzieją w głosie.Panicznie bała się sytuacji, w której znowu będzie musiała stawić czoła jego zawodowym niepowodzeniom. Ostatnie czego teraz potrzebowała to karczemna awantura zakończona laniem oraz koniecznością pozostania w domu dopóki siniaki i opuchlizna całkowicie nie znikną. Mimo, że od ślubu nie musiała już pracować, aby się utrzymać, nie chciała znowu stać się więźniem we własnym domu i przemykać sie za zaciągniętymi żaluzjami w obawie, że dostrzeże ją sąsiadka albo listonosz i zawiadomią policję.

Choć przed ślubem czuły i opiekuńczy, Krzysztof bardzo szybko pokazał Kaji swoje drugie, mroczniejsze oblicze. Stał się okrutny i bezwględny, bez najmniejszych skrupółów wykorzystywał swoją przewagę, znęcając się nad nią zarówno fizycznie, jak i psychicznie. I mimo że kochała męża, Kaja nie jeden raz zastanawiała się nad wystąpieniem o rozwód ale jak dotąd nigdy się na ten krok nie odważyła. Po pierwsze nie miała dokąd uciec i do kogo zwrócić się po pomoc. A po drugie, i najważniejsze, bez Krzyśka była nikim. Śmieciem. I jej mąż robił wszystko, aby nigdy o tym nie zapomniała.

- Świetnie się składa, że o to pytasz. - Krzysztof odpowiedział, mrugając do niej znacząco. - Prezes Latko zabiera cię dziś wieczór na kolację.
- Ale przecież... - Kaja wykrztusiła niepewnie, nie dowierzając własnym uszom.
- A masz coś przeciwko temu? - jej mąż wycedził złowieszczo, unosząc jej podbródek do góry aby musiała patrzeć mu prosto w oczy. Dziewczyna drżała z przerażenia. - Żadnych głupich numerów, rozumiemy się?! 
- Obiecałeś...
- Nie bądź żałosna. - wycedził chłodno. - O ile mnie pamięć nie myli, jeszcze nie tak dawno doskonale bawiłaś się w jego towarzystwie...To nie moja wina, że tak bardzo wpadłaś mu w oko. - zamruczał przyciskając jej drżące ciało do blatu. - W sumie ciężko go winić... - wyszeptał, rozpinając zamek od jej ołówkowej spódnicy i uśmiechając się szeroko jak tylko spadła na podłogę. - Jesteś naprawdę piękna. - kontynuował całując jej czerwone od nerwowego zagryzania usta. - Moja piękna, zmysłowa żona... - dodał, zdejmując jej koronkowe majtki. - Być może gdybyś nie założyła wtedy tej kurewskiej kiecki...
- Przecież dobrze wiesz, że to nie była moja wina! - Kaja zaprotestowała, ogromne łzy napłynęły jej do oczu.
- Zamknij się dziwko! - wydusił jej mąż, wymierzając jej siarczysty policzek. - Jesteś zwykłą pazerną suką i nic tego nie zmieni. - dodał po chwili, popychając jej ciało na zimny, kuchenny blat. - Jeszcze jedno słowo i tego gorzko pożałujesz... - zagroził. -Odwróć się. Nie mam ochoty więcej patrzeć na twoją wykrzywioną gębę.- rozkazał płytko oddychając. - Gdyby nie ja byłabyś nikim. - wycedził, gładząc jej nagie pośladki. - Wszystko co masz, zawdzięczasz tylko mnie. - roześmiał się gorzko i uderzył ją w tyłek po raz kolejny, zostawiając na nim wyraźny, czerwony ślad. - Grzeczna suka. - wymamrotał pod nosem wdzierając się w nią z impetem, z każdym ruchem bioder wchodząc w nią głębej i głębiej dopóki nie zawyła z bólu.
- Krzysztof, proszę... - zaprotestowała.
- Zamknij ryj, ty kłamliwa kurwo. - wycedził, wbijając paznokcie w jej pośladki. - Twoje łzy już na mnie nie działają. Dobrze wiem, że coś kombinujesz za moimi plecami. Myślisz, że jestem taki głupi?! - roześmiał się gorzko i wymierzył jej kolejnego klapsa. Kaja zawyła z bólu. Jej skóra piekła niczym podpalana żywym ogniem.
- Ja nie wiem o czym ty mówisz... - załkała, powoli tracąc równowagę, jej kolana drżały i uginały się pod każdym ruchem Krzyśka, boleśnie ocierając się o uchwyt szafki.
- Głupia ździra... - powtarzał niczym magiczne zaklęcie, rozdzierając jej duszę na pół dopóki nie eksplodował, wypełniając ją swoim nasieniem po brzegi. - A teraz zejdź mi z oczu. - rozkazał odsuwając się od niej z obrzydzeniem. - Wypierdalaj na górę. - Twój przyjaciel powinien po ciebie przyjechać lada moment... - roześmiał się i wyszedł do salonu, zostawiając ją w kuchni we łzach jak śmiecia.

Andrzej Latko był jednym z współzałożycieli Andax, firmy consultingowej, dla której obecnie pracował Krzysztof. Wytrwały i zafiksowany na sukces, koniec końców zawsze dostawał dokladnie to, czego tylko zapragnął. Los chciał, że zapragnął właśnie jej. Od chwili, gdy ich ścieżki zetknęły się po raz pierwszy, dziewczyna natychmiast poczuła, że wpakowała się w niezłe tarapaty. Podczas dorocznego wigilijnego przyjęcia mężczyzna śledził każdy jej krok, jego porządliwe spojrzenie towarzyszyło każdemu jej oddechowi i sprawiało, że Kaja nie mogła się rozluźnić i tak naprawdę cieszyć zabawą. Z jednej strony było w nim coś pociągającego, a z drugiej, zakazanego, niebezpiecznego. Był wysoki i dobrze zbudowany, fantastycznie skrojony garnitur i gustowny zegarek tylko dodawały mu szyku i seksapilu. Bez wątpienia Andrzej był jednym z najprzystojniejszych mężczyzn jakich Kaja ostatnio widziała. Z drugiej jednak strony, w jego oczach tliło się coś mrocznego, coś, co wywoływało u niej gęsią skórkę. Strach i podekscytowanie towarzyło jej za każdym razem, gdy znalazła się w jego towarzystwie.

W trakcie jednego z kolejnych branżowych eventów, Andrzej Latko poprosił ją o krótką rozmowę ale zamiast do stolika, mężczyzna zaprowadził ją w stronę swojego biura i upewniając się, że nikt z pracowników ich nie zauważył, wepchnął dziewczynę do środka, zamykając od środka drzwi. Przerażona, Kaja nie odważyła się nawet pisnąć słowa, aby mu się przeciwstawić.

- Twój mąż to parszywy szczęściarz. - wycedził od niechcenia, rzucając swoją marynarkę na skórzaną kanapę stojącą w rogu pokoju. Na jej widok, dziewczyna wstrzymała bezwiednie oddech, nie mogąc się oprzeć wrażeniu, że za moment będzie miała okazję zapoznać się z nią bliżej i tak naprawdę nie będzie mogła zrobić nic, aby temu zapobiec. - Naprawdę nie rozumiem, co taka kobieta jak ty robi u jego boku. - dodał po chwili, patrząc jej wymownie w oczy. W kąciku jego ust czaił się uśmiech.
- Miłość jest ślepa, nieprawdaż? - zażartowała, próbując ukryć swoje zdenerwowanie.
- Jesteś nieziemsko ponętna. - wyszeptał, poluźniając i zdejmując swój niewątpliwie markowy krawat. - A Krzysztof to prostak.
- Prostak, którego zatrudniłeś w swojej elitarnej firmie. - odparła, siląc się na kolejną ripostę.
- Zgadza się. - Andrzej przytaknął z lekkim przekąsem. - Każdy popełnia w życiu jakieś błędy. Nawet ja. - powiedział, gładząc jej policzek opuszkami palców. - Ale wystarczy jedno twoje słowo i ten dupek przestanie być dla ciebie ciężarem.
- Ciężarem? - Kaja wykrztusiła zaskoczona jego słowami. Nikt nigdy wcześniej tak trafnie nie określił sytuacji, w której znalazło się obecnie ich małżeństwo. Ciężar.
- Przecież to oczywiste.
- Nie rozumiem, o czym mówisz. - Kaja zaprzeczyła, próbując ukryć swoje zażenowanie. - Krzysiek być może ma trudny charakter ale...
- Trudny charakter? - mężczyzna przerwał jej w pół słowa. - Widziałem jak cię traktuje. To kutas.
- Krzysztof mnie kocha. - dziewczyna zapewniła, czując się zobligowana do tego aby stanąć w obronie ich małżeństwa. - Po prostu przechodzimy teraz gorszy okres. - dodała, nerwowo zagryzając wargi.
- Kiedy para przechodzi trudny okres to kupuje psa albo stara się o dziecko. - skwitował, bacznie obserwując jej reakcję. Dziewczyna spuściła wzrok i wbiła go w podłogę, dając mu do zrozumienia, że znowu trafił w sedno. - A nie... - przerwał, dotykając delikatnie jej nabrzmiałych, czerwonych ust. Kaja odruchowo zrobiła krok do tyłu i znalazła się w pułapce bez wyjścia. - Jak on może ci to robić, skarbie?
- O czym ty mówisz? - dziewczyna zapytała przerażona. Czyżby jego szef wiedział o tym, że Krzysztof się nad nią znęca, zarówno fizycznie, jak i psychicznie?
- O nas. Tutaj. - Andrzej wyjaśnił, kreśląc na jej sukience niewidzialne linie prawą dłonią. Kaja zadrżała mimowolnie. - Twój mąż zawarł ze mną umowę. - dodał po chwili.
- Umowę? - dziewczyna wykrztusiła, czując jego palce na swoich pośladkach.
- Ty w zamian za kontrakt z T&Tan's o który walczą razem z Krymskim od kilku miesięcy. - wyszeptał, zmysłowo muskając jej ucho swoimi ustami.
- To niemożliwe...To musi być jakieś nieporozumienie.
- Niestety nie. - mężczyzna pokręcił znacząco głową i przyciągnął Kaję do siebie. - I chociaż szczerze mówiąc powinienem go wylać na zbity pysk to muszę przyznać, że taka transakcja brzmi coraz bardziej zachęcająco...Zwłaszcza jak zobaczyłem cię dzisiaj w tej sukience... - dodał po chwili.
- To musi być jakaś pomyłka...To niemożliwe, żeby mój mąż coś takiego zasugerował...Ja nigdy... - Kaja urwała, czując się kompletnie zdezorientowana, jej głowę wypełniały kotłujące się myśli, kilka kieliszków martini i wszechobecny zapach Andrzeja. Od tego wszystkiego zaczynało jej się kręcić w głowie. - To musi być jakiś żart...
- Przykro mi ale nie... - odpowiedział, przyciągając ją w swoje barczyste ramiona. - Choć tak naprawdę nie jest mi przykro, bo od kiedy cię tylko ujrzałem, to nie mogę przestać o tobie myśleć. - dodał, całując ją delikatnie w usta.
- Andrzej ja...
- Już dobrze. Nie martw się tym. - wyszeptał nie dopuszczając jej wątpliwości do głosu. - Liczy się tylko tu i teraz... - dodał z uśmiechem siadając na tej obszernej kanapie, która zaledwie kilka minut temu wywołała u Kaji dreszcze. - Rozbierz się i podejdź tu do mnie.
- Ale... - jej głos załamał się pod natłokiem sprzecznych emocji. Z jednej strony była podniecona, a z drugiej przerażona ewentualnymi konsekwencjami podejmowanych właśnie decyzji.
- Tam są drzwi. - Andrzej wyjaśnił, przerywając jej rozmyślania. - Jeżeli nie masz ochoty się pieprzyć, wystarczy, że je otworzysz i wyjdziesz.
- Tak po prostu? - wykrztusiła zaskoczona.
- Oczywiście, że tak. - wzruszył ramionami. - Jesteś przecież wolnym człowiekiem. Nie mam zamiaru do niczego cię zmuszać. - dodał po chwili. - Choć przyznam się, że mam cichą nadzieję, że jednak zostaniesz na chwilę... - uśmiechnął się zawadiacko. - A więc? Zostajesz, czy wychodzisz? - zapytał, wyciągając ku niej rękę.
- Ja... - Kaja zawahała się i nerwowo zagryzając wargi, utkwiła swój wzrok w podłogę.
- W porządku. - Andrzej westchnął cicho, unosząc się ze sofy. - Pozwól, że cię odprowadzę. Twój mąż na pewno się już niecierpliwi. - dodał i kładąc jej dłoń na plecach, otworzył jej drzwi, czekając aż przez nie przejdzie, zamykając ten rozdział za nimi, ale ona ani drgnęła, wciąż wpatrując się w podłogę. - Wszystko w porządku? - zapytał, ponaglając ją delikatnie. - Nie musisz się obawiać. Krzysztof nigdy się o tej rozmowie nie dowie. - wyjaśnił, trafnie odgadując jej zaniepokojenie.
- Dziękuję... - Kaja wyszeptała, uśmiechając się do niego z nieukrywaną ulgą.
- No to co, idziemy? - zapytał, trącając ją lekko łokciem.
- Wolałabym zostać.
- Co powiedziałaś? - Andrzej zapytał, nie dowierzając własnemu szczęściu - Chcesz zostać?
- Tak, ale pod jednym warunkiem...
- Jakim, skarbie? - mężczyzna nie był już w stanie ukryć swojego podniecenia i przyciągnął ją mocno do siebie.
- Że po wszystkim powiesz mojemu mężowi, że byłam najlepszym rżnięciem jakie do tej pory miałeś. - Kaja zachichotała, pośpiesznie zdejmując swoją sukienkę i bieliznę.
- Pozwól mi najpierw się samemu przekonać, dobrze? - odpowiedział, porządliwie śledząc każdy jej ruch. - Jesteś piękna. - dodał, łakomie oblizując spierzchnięte wargi. - W dolnej szufladzie mam dla ciebie coś specjalnego. Podaj mi to, proszę. - polecił, podążając za nią w stronę biurka. Kiedy pochyliła się aby dosięgnąć tajemniczej szuflady on przywarł do niej swoim ciałem i zanim mogła zareagować, rozpiął rozporek i wziął ją od tyłu, penetrując głęboko dopóki nie zaczęła mruczeć z rozkoszy.
- O tak... - wyjąkała, kołysząc biodrami w rytm jego brutalnych ruchów. - Jeszcze... - zagryzała już opuchnięte wargi. - Proszę...jeszcze...O kurwa...- odchyliła głowę do tyłu. - Jestem tak blisko...O tak... - zapłakała, jej ciało trzęsło się opanowane spazmami rozkoszy zanim opadła bezwładnie na biurko.
- Jesteś niesamowita... - wyszeptał Andrzej, całując jej nagie plecy. - Ale teraz moja kolej... - roześmiał się i wysuwając z niej gwałtownie, zaczął ocierać swoim kutasem po jej odbycie, najpierw delikatnie, a potem coraz mocniej, naciskając na niego rytmicznie. - O tak... - zamruczał. - Grzeczna dziewczynka... - powtarzał, z każdym słowem napierając na nią coraz mocniej aż w końcu otworzyła się na tyle aby zmieścić całego jego nabrzmiałego członka. - Jesteś niesamowita. - wykrztusił, kołysząc w niej biodrami. - Tak właśnie lubię się pieprzyć. Tutaj. Na biurku... - kontynuował, posuwając jej tyłek coraz szybciej i szybciej. Kaja zagryzła wargi, czując rozpierający dyskomfort ale nie oponowała, czując, że Andrzej był już coraz bliżej orgazmu. - Podoba ci się, skarbie?
- O tak... - zajęczała, odchylając do tyłu teatralnie głowę. - Mocniej...Tak...Jeszcze... - szeptała, podniecając go coraz bardziej. - Czuję cię całego... Proszę...O tak...
- O kurwa... - wycedził Andrzej, brutalnie w nią eksplodując. Jego zmysły zwariowały, na kilka sekund omamiając go ferią barw i kolorów. - Możesz powiedzieć mężowi, że ma to zlecenie w kieszeni. - powiedział po chwili, gładząc jej jędrne pośladki. - Ale jeżeli jeszcze raz podniesie na ciebie rękę... - urwał, nerwowo przełykając ślinę. - To jest skończony. I dopilnuję tego osobiście. Rozumiesz?
- Rozumiem... - przytaknęła Kaja.
- Świetnie. A teraz odwróć się do mnie. - rozkazał, uśmiechając się do niej szeroko. - Ktoś chciałby cię bliżej poznać... - roześmiał się szelmowsko, wciskając jej swojego kutasa do ust. - A teraz ssij i wracamy na przyjęcie. Goście czekają.

***

 

 

Komentarze

Podobało mi się :) Super styl i ciekawa fabuła. Ode mnie łapka w górę :)

Dziękuję za miłe słowa! Pracuję nad dalszymi częściami właśnie. :-)

Chętnie przeczytam :)

Bardzo fajne opowiadanie

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany