Opowiadanie użytkownika Taniel

Szantaż, czy jednak sama tego chciałam?

local_library20 comment0 thumb_up2
Szantaż, czy jednak sama tego chciałam? - część 1
11-09-2018 10:54

Poniższy tekst dla wielu z Was może wydać się jedynie fantazja i wymysłem autorki. Zapewniam jednak, że oparłam je na własnej historii. Tak, cześć faktów będzie przekręcona czy pod koloryzowania ale jedynie w celu ukrycia własnej tożsamości lub dodania dodatkowej pikanterii. Napisałam je nieśpiesznym tempem ale mam nadzieje, że dojdziecie do końca. 


Zacznę od tego kim jestem. Rodzicie dali mi na imię Ania, po mamie dostałam dostałam duży biust 80E. Sporo biegam dzięki czemu nogi mam smukłe, uda sprężyste, tyłek lekko odstaje ale do Brazylijek mi daleko. Mam zielone oczy i falowanie blond włosy opadające za łopatki. Bardzo wcześnie zaczęłam poznawać strony +18 wiec mój gust erotyczny kształtuje się już sporo. Przechodziłam różne fascynacje ale to jak każdy, kto szuka co go najmocniej podnieca. Lubię kokietować, nęcić i czuć na sobie wzrok mężczyzn. Gdy tylko mogę ubieram się w krótkie sukienki z dużym dekoltem i pończochy. W takim zestawie co chwile czuje rozpalony wzrok błądzący po moim ciele. Lubię czuć to poniżenie i wstyd gdy wystawiam swoje ciało. Ekshibicjonistyczna natura miesza się wtedy z upokorzeniem które odczuwam. Rozpisałam się, czas chyba przejść do początku samej opowieści.

Tamtego dnia miałam zajęcia na prawie. Koledzy dobrze wiedzieli, że zawsze dam im miły widok na wykładzie ale tylko tyle, opinie miałam sumiennej i porządnej studentki, pilnowałam by nikt z moich znajomych nie wiedział czego potrzebuje. Dzień był pochmurny ale ciepły wiec zdecydowałam się założyć szara bawełniana sukienkę sięgająca kolan, biały stanik (niestety ale jeżeli nie chce się ukarać za coś to muszę mieć go zawsze, moje duże piersi bez niego stają się troszkę obwisłe i zdecydowanie zbytnio rzucają się w oczy...), samonośne pończochy i białe Conversy. Wyglądałam uroczo i bardziej przypominałam licealistę a nie kobietę niedługo kończąca studia. Majtek nie miałam na sobie. Czekając na przystanku spotkałam kolegę z którym zdarza mi się jeździć na uniwerek, podróż minęła dzięki temu szybciej a i dostałam świeża porcje plotek wydziałowych. Na wykładzie usiadłam jak zwykle w tylnej części sali pomiędzy znajomymi. Bardziej przychodziliśmy na te zajęcia dla samego pojawienia się niż by wynieść z nich konkretnego informacje. I teraz przejdziemy już do tej części która będzie bardziej interesująca dla większości z Was. Wchodząc na akademickiego maila zobaczyłam nowa wiadomość od nieznanej mi osoby. Jako ze jest to konto uniwersyteckie i nie używam go w żadnych innych celach uznałam ze bezpiecznego mogę w niego wejść. W jednej chwili serce mi stanęło, mózg wpadł w panikę ale miejsce miedzy nogami zapłonęło ostrym żarem. Zobaczyłam zdjęcia z mojego mieszkania gdy nikt nie miał prawa mnie oglądać. Byłam tam ja, nago, zabawiająca się wibratorem, leżąca na kanapie, przebierającą się. No ktoś w jakiś sposób udokumentował z dobry miesiąc mojego domowego życia. Żadnej treści, jedynie te zdjęcia. Następne parę godzin minęło mi błyskawicznie, nie miałam pojęcia czego mogę się spodziewać ale skoro ktoś wysłał mi te zdjęcia, oczywistym będzie, że czeka mnie coś więcej. W końcu przyszła, na przedostatnich ćwiczeniach miałam kolejnego maila „cześć Aniu, mam nadzieje, że już przetrawiłaś co Ci wysłałem. Wiem czego pragniesz, znam każdą twoją tajemnicę i chce Ci dać to czego potrzebujesz. Boisz się, będziesz się bać ale potrzeba zaspokojenia będzie zbyt silna byś mi się opierała. Mam udokumentowane ostatnie dwa miesiące Twojego życia. Jeżeli będziesz mi posłuszna, dostaniesz chwile spełnienia. Jeżeli nie, na uczelni i w towarzystwie twoja pozycji zostanie zdegradowana do suczej roli”. Moja cipka na te słowa zapłonęła, czyżby rzeczywiście wiedział kim w głębi duszy jestem? Pozwoli robić mi to, na co samej nie starczało mi odwagi? „Zaczniemy od rzeczy prostych. Twoje poniżenie będzie rosło wraz z kolejnymi dniami. Twój wstyd będzie potęgowany aż pewnego dnia całkiem się go wyzbędziesz. Utracisz to co dla kobiet najważniejsze, godność osobistą. Czytałaś tyle fantazji, że możesz się domyślać jak nasza współpraca będzie wyglądać. Udaj się teraz do toalety, tam będzie czekać pudełko, chyba nie muszę Ci dalej wyjaśniać?” Cała płonęłam, czułam jak jestem mokra, moje sutki były nabrzmiałe i robiły wszystko by przebić się przez stanik. Jedynie miałam nadzieje, że moja twarz nie zdradza mieszanki doznań jakie mi zaserwował tajemniczy szantażysta, bo chyba mimo wszystko mogę go tak określić. 


Przeprosiłam grupkę osób dzielących mnie od przejścia i wyszłam z sali. Cieszyłam się, że nie mam obcasów, moje nogi mogły by nie ustać na nich. W toalecie oczywiście czekało na mnie pudełko, kiedyś w nim znajdowała się lalka barbie, czyżby jakaś sugestia? No i co się mogło w nim znajdować... Oczywiście znalazłam zdalnie sterowane jajeczko, ale oryginalnie... Oczywiste było gdzie ma się znaleźć wracając na sale, byłam tak mokra, że bez problemu umieściłam je w swojej cipce. Problemem był brak majtek, będę musiała przez cały czas ściskać pośladki. Dla niewtajemniczonych spowoduje to, konieczność mocnego kręcenia nim. Następnie z pudelka wyjęłam kartkę, na niej był komputerowo zrobiony schemat sukienki, przed i po. Przed sukienka kończyła się na wysokości kolan, tak jak moja obecna, po natomiast kończyć się miała tuż poniżej pośladków. Brak majtek, jajeczko w cipce oraz tak krótka sukienka były tym czego pragnęłam. Tyle tylko ze nigdy nie miałam odwagi tak wyjść na ulice, co gorsze miałam spędzić jeszcze jedne zajęcia wśród znajomych. W pudełku była tez krwistoczerwona szminka którą zaraz naniosłam na swoje usta. Kolejnym elementem był złoty wisiorek, zawieszką był dwu centymetrowy penis. Na szczęście łańcuszek był długi i ta osobliwa ozdoba znikała głęboko miedzy moimi piersiami. Ostatnim elementem którego wyjęcie świadomie odkładałam był biustonosz. Podziękowałam w duchu, że nie okłamał mnie z tym stopniowym upokarzaniem i nie chciał całkiem mnie upokorzyć. Był to miękki stanik w kolorze szarym. Każdy inny kolor odznaczałby się a tak, zamieniając stanik z pełnymi miseczkami na taki mój biust jedynie zacznie luźniej się poruszać. Opuściłam sukienkę do pasa i zaczęłam zakładać prezent. Wiedziałam, że celowo dostałam za mały rozmiar. Po maksymalnym naciągnięciu udało mi się go zapiać, ale przez to mój biust, albo patrząc po ich rozmiarze powinnam je określać cyckami. Stały się nieprzyzwoicie ściśnięte i podniesione do góry. Dekolt miałam normalny i obecnie został on w pełni wypełniony moimi cyckami. Przejrzałam się w lustrze, dla postronnej osoby zmiana była bardzo subtelna. Dla mnie jednak była bardzo widoczna, usta rzucające się w oczy, długość sukienki odpowiednia jedynie do stania. Spowodowało to jeszcze jeden problem, fragment koronki od moich pończoch był widoczny nawet przy staniu... przy chodzeniu będzie pewnie widać ją całą. Chciałam tego. Wyszłam z łazienki i ruszyłam z powrotem na zajęcia. Pierwszą kluczową kwestia było przeciśniecie się przez osoby siedzące w rzędzie. Uznałam ze lepiej zrobić to przodem i próbować łapać z każdym kontakt wzrokowy niż odwrócić się tyłem i modlić by sukienka nie uniosła się o kilka centymetrów wyżej. Do końca wykładu jajeczko ani razu nie zawibrowało. Czułam lekkie rozczarowanie ale tez trochę cieszyłam się, bądź co bądź ale pojękiwanie na sali mogło by nie wzbudzić aprobaty wykładowcy. Ostatnie zajęcia tego dnia również minęły całkowicie spokojnie, koledzy zerkali na mój biust ale było to całkowicie naturalne dla nich. Jajeczko leżało wyłączone a szminka zaczęła się powoli zmywać. Torbę trzymałam na kolanach, koronka pończoch była cała odsłonięta. Dlatego też w autobusie uznałam, że wole postać niż usiąść i dać przyjemność grupce robotników jedzących na moje osiedle.

W oczekiwaniu na kolejną wiadomość upłynęło mi całe popołudnie i wieczór. Chwile przed 19 usłyszałam dzwonek do drzwi, nie spodziewałam się żadnego znajomego a tym bardziej kuriera. „Pani Anna xxx? Przesyłka do Pani, proszę tutaj podpisać” nadawca nie znany ale różowy papier w który było owinięte sugerował go. Wtedy pierwszy raz jajeczko które posłusznie w sobie trzymałam ożyło. Nie intensywnie i mocno a delikatnie zaczęło wibrować dając mi błogie uczucie przyjemności. Szybko podpisałam druczek i zamknęłam drzwi, chciałam wiedzieć co dostałam na najbliższe dni. Wibracje jajeczka zaczęły się stopniowo podnosić, położyłam się na kanapie w salonie i całkiem im poddałam. Jajeczko wibrowało w cipce a moje paluszki szybko znalazły łechtaczkę i zaczęły ją pocierać. Orgazm się zbliżał i po chwili głośne jęki rozległy się w mieszkaniu. Napiłam się wody dla uspokojenia serca i zasiadłam przed pudełkiem. Było spore i ciężkie. A w środku pełne rzeczy, w oczy rzuciły mi się ubrania, kosmetyki, biżuteria, gadżety erotyczne. Pozwolicie ze opisze tylko z grubsza co tam było, resztę przedstawię dalej. Najpierw wyjęłam różowy strój kąpielowy, zasłaniał mi inne rzeczy. Był na rozmiar s, miał falbanki pod linią biustu, wycięcie na bokach a co najgorsze brak wkładek higienicznych! Był to sam elastyczny materiał który przez swoją wielkość wprost rozpłaszczy się na mnie! Moje cycki zostaną całkiem wyeksponowane a obstawiłam, że pasek między nogami całkiem zniknie. Mimo dopiero co skończonej masturbacji na samą tą wizję chciałam znów zacząć się pieścić. Wygrał jednak rozsądek i zaczęłam przeglądać następne rzeczy. W woreczku z biżuterią znalazłam liczne łańcuszki, kolczyki i wisiorki. Wszystkie wyglądające na tandetne i z wulgarnymi napisami jak „slut”, „pussy” „bimbo” „lovecock”. Następnie wyjęłam majtki z wkładka na jajko. Ten prezent bardzo mnie ucieszył bo pilnowanie by nie wypadło jest cholernie męczące. Bluzkę zrobiona z czarnej siateczki, całkowicie prześwitująca. Dwa staniki bez miseczek, to są takie podtrzymujące biust ale nie zasłaniacie sutków. Kilka par rajstop w krzykliwych kolorach lub we wzorki. Szorty co do których długości miałam bardzo duże obiekcje gdyż wyglądały jak majtki tylko, że z dżinsowego materiału. Oraz jako ostatnie wyjęłam zaproszenie na imprezę maskową. Adres był pod warszawski pewnie jakaś wynajęta willa. W chwili gdy odłożyłam zaproszenie usłyszałam głos, głos dobiegający z głośników w telewizorze. „cześć Aniu, widzę, że paczka dotarła i ją rozpakowałaś. Czas uchylić rąbka tajemnicy i przedstawić Ci skąd mam tak późny zbiór informacji o Tobie. Twoje zabezpieczenia do poczt i portali były żadne. Dwa miesiąc temu przejąłem twoje cyfrowe życie i inwigilowałem każdy jego aspekt. Mam dostęp do kamery w twoim telewizorze, laptopie, komputerze oraz w telefonie. Mając tyle oczu uchwycenie odpowiednich kadrów nie było trudnością. Jutro masz zajęcia na swoim drugim kierunku i to tylko 3 godziny. Później pójdziesz na festyn zorganizowany w parku. Pokaż mi, w czym chciałabyś jutro pójść na uniwerek i na niego.” Po pierwszym szoku i niedowierzaniu wszystko połączyło się w dość zgrabna całość i jedyne co mogłam to użalić się nad własną głupota. Co było zrobić? Byłam w sieci, dosłownie i w przenośni. Poszłam do sypialni w której mam garderobę i zaczęłam się zastanawiać co zadowoli go a mnie nie określi jako łatwej. Z drugiej strony wiedziałam do czego to wszystko zmierza i że i tak moi znajomi w jakiś sposób poznają moje skarby. Postawiłam na w miarę bezpieczny zestaw: stare dżinsowe szorty, dłuższa biała bluzka która opadając zasłaniała spodenki, nowe majtki z wkładka i biały stanik. Stanęłam przed telewizorem i bez specjalnego skrępowania przebrałam się w to, w końcu ogląda mnie już od dawna. „Widzę, że sama z siebie nie potrafisz przełamywać swoich barier. Założysz jutro czarny stanik bez miseczek i fiszbin. Czas byś zrozumiała, że dla suki jak ty posiadanie takich cycków jest nobilitacja i każdy powinien móc się z nich cieszyć. Pamiętaj o biżuterii i mocnych kosmetykach.  Aha, i w domu nie ma potrzeby byś chodziła ubrana”. Rozłączył się. Rad nie rad wiedziałam, że następnego dnia zrobię to co mi rozkaże. Czekałam co mi wymyśli i miałam nadzieje, że da mi obiecane spełnienie.

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany