Opowiadanie użytkownika 0bi1

Si kukusi cz. 6

local_library87 comment0 thumb_up0
Pissia - część 6
03-12-2018 09:26

    Nie mogłam przestać myśleć o tym, co się przed chwilą stało. Gdyby nie to, że nagą widział mnie wujek, wcale bym się nie przejmowała. Przecież mamcia już wie, że dziewczęta podobają mi się tak samo jak faceci, a cioci także nie powinien dziwić widok trzech koleżanek śpiących nago w jednym łóżku. Zdjęcie, które dzisiaj znalazłam pod łóżkiem mamy zdradzało jej preferencje w sposób oczywisty. Dowiedziałam się z niego, co tak naprawdę łączy przyjaciółki ze studiów. Ale wujek to co innego. Było mi strasznie wstyd, że widział moją cipkę i piersi. Nic na to nie poradzę, że jesteśmy tak wychowywane od dziecka. Wpaja nam się wstydliwość, strofując każdorazowo, gdy zachowamy się niewłaściwie, lub pokażemy zbyt wiele. I robią to wszyscy – rodzice, dziadkowie, babcie, księża, nauczyciele, a nawet całkiem obce osoby.

    Tak na zdrowy rozum - nie ma nic nieprzyzwoitego w nagości. Rodzimy się nadzy, więc jest to stan naturalny. Opalamy się topless i nie razi to nikogo. Ale gdybyśmy chciały podczas letnich upałów poruszać się w takim stroju po mieście, to już wzbudziłoby niesamowitą sensację. To jakiś absurd! Niestety wpojone nam uczucie wstydu jest tak głęboko zakorzenione w podświadomości, że nawet niezamierzone pokazanie ciała osobie znanej przecież od dzieciństwa, darzonej zaufaniem, będącej członkiem rodziny, wywołało u mnie rumieńce i poczucie zażenowania. Jeszcze miałam cichą nadzieję, że może wujek jest na tyle nasączony alkoholem, że jutro nie będzie pamiętał. Chociaż sama w to nie wierzyłam - facetom raczej takie obrazki trwale zapisują się w pamięci.

    O tym, że wujek jest facetem z krwi i kości miałam się przekonać już za chwilę. Chichoty dobiegające zza ściany nagle umilkły, co wyrwało mnie z zamyślenia i zaczęłam uważnie nadstawiać ucha. Dziewczęta leżące obok mnie oddychały miarowo, pogrążone w błogim śnie. Ich piersi unosiły się i opadały w jednostajnym rytmie, a tymczasem ja zamieniłam się w słuch. Dobiegały mnie jakieś pojedyncze szepty, dźwięki rozpinanych suwaków, lekkie skrzypienie materaca wskazujące na pojawienie się obciążenia, pomruki i cmoknięcia. Te ostatnie zaintrygowały mnie najbardziej. Mogłam zrozumieć, że z braku innej możliwości, położą się spać w łóżku moich rodziców we troje, ale coś tu nie grało. Czyżby wujek z ciocią zamierzali kochać się w obecności mojej mamy? Nie mogła przecież zasnąć tak prędko! Chyba, że to wujek zasnął, a one postanowiły się zabawić? Nie, przecież jeszcze przed chwilą rozmawiali wszyscy troje. Nie wytrzymałam! Musiałam sprawdzić, co tam się wyprawiało.

    Cichutko, żeby nie obudzić moich współspaczek, wstałam, złapałam pierwszą z brzegu koszulkę, założyłam ją i wymknęłam się ze swojego pokoju. Sądząc po rozmiarze, musiała być własnością Sabinki, bo wisiała na mnie jak sukienka, ale to nie było w tym momencie najważniejsze – nie zamierzałam się nikomu pokazywać. Zabrałam ją tylko po to, by nie stać na golasa w korytarzu, skąd miałam nadzieję zajrzeć niepostrzeżenie do sypialni rodziców. Myślałam o dziurce od klucza, ale okazało się, że pijane towarzystwo nie domknęło drzwi, więc przez dość szeroką szparę mogłam swobodnie zajrzeć do środka. Widok był arcyciekawy!

    Wujek z szeroko rozstawionymi nogami leżał na łóżku, opierając stopy o podłogę, a ciocia, klęcząc na dywanie, pochłaniała jego penisa do samej nasady. Obok niej mamcia. Obie z tyłeczkami wypiętymi w moją stronę. Mogłam po raz pierwszy przyjrzeć się budowie cioci. Muszę przyznać, że była trochę zgrabniejsza niż mamcia, jej uda były długie, szeroka pupcia przechodziła w bardzo wąską talię, co przydawało bardzo dużo kobiecości i powabu. Kształtne piersi bujały się przy każdym ruchu ciała, a bujne długie włosy wyglądały oszałamiająco, rozsypane po plecach i swobodnie zwisające nad ramionami. Gdy ciocia zajmowała się trzonem, mamcia zassała jądra, a usta szwagierek spotykały się za każdym razem, gdy penis znikał do końca. Co jakiś czas ciocia przerywała, by zaczerpnąć powietrza, a wtedy mamcia ogarnięta szałem namiętności, rzucała się do pocałunku, znów odbierając jej tlen. Obie dyszały, mruczały i cmokały – te właśnie dźwięki słyszałam nie mogąc zasnąć.

    Chwilami mamcia dawała cioci odpocząć, zajmując się wtedy pieszczeniem wujkowego przyrodzenia. Robiła to ręką i ustami. Drugą dłoń zatopiła pomiędzy udami cioci. Widziałam jak jej palce zagłębiają się w wilgoci cipki, lub pieszczą twardy, wystający mikropenisek. Tak! Tak mi się kojarzył wygląd najwrażliwszej części ciała Poli. Jej cipka była całkowicie odmienna od naszych. Ja i mamcia mamy widoczne tylko wargi zewnętrzne, przez co nasze pipki wyglądają jak bułeczki. Moja łysa, jej porośnięta. Cipkę cioci Poli widziałam po raz pierwszy, ale wyglądała zupełnie inaczej – jak rozwinięty kwiat róży. Ciemne wargi wewnętrzne wystawały poza szparkę, a bardzo wydatna łechtaczka przypominała małego penisa. Jak na łechtaczkę, była bardzo duża, ale nie raziło to w porównaniu z fiutem wujka, który niezbyt długi, ale za to wyjątkowo gruby ledwo mieścił się w delikatnych ustach cioci.

    Nie mam dużego doświadczenia, jeśli chodzi o penisy. To dopiero czwarty, jakiego widziałam w realu, bo tych z netu nie liczę. Oglądałam ich dziesiątki, lecz to nie to samo. Był naprawdę gruby! Nie spodziewałam się po starszym panu, z lekkim brzuszkiem, że posiada taki fajny sprzęt. Poczuć go w sobie musi być niezmiernie miło. Może na początku być ciężko, ale przy dobrym nawilżeniu doznania muszą być nieziemskie. Nigdy nie miałam z tym problemu. Moja norka wytwarzała soki w bardzo dużej ilości. Teraz też czułam, że zaczynają mi ściekać po udzie. Widok, jaki miałam przed oczami nie mógł pozostać obojętny. Ciało reagowało na sytuację i odgłosy towarzyszące aktowi miłosnemu. Ciocia właśnie dosiadła wujka, nadziewając się powoli na grubego pala. Osamotniona mamcia położyła się obok, oddając swoją myszkę wprawnym palcom wujka, przytykając pierś do jego ust, czasem zastępując ją własnymi. Ciocia poruszała się powoli w górę i w dół, dwoma palcami wypełniając pochwę swojej szwagierki, całującej się z jej mężem. Wszyscy troje najwyraźniej zapomnieli, że tuż za cienką ścianą śpią nastolatki, bo przestali panować nad sobą. Jęki rozkoszy stawały się co raz częstsze i głośniejsze.

    Kiedy poczułam na plecach ciężar wielkich piersi, nie musiałam się odwracać, żeby wiedzieć, że to Sabinka obudzona hałasami, przyszła zajrzeć mi przez ramię do pokoju rodziców. Przez pewien czas stała nieruchomo, nie do końca rozumiejąc, co tu się dzieje, po czym jej dłonie wylądowały na moich piersiach. Natychmiast wyczuła jak bardzo są napięte pod wpływem podniecenia, więc prawą podążyła w dół, na wewnętrzną stronę uda. Jej palce ślizgały się na śluzie spływającym z mojej muszelki, więc bez oporu wcisnęła je głębiej pomiędzy uda, podążając w górę, pod koszulkę, do gorącej norki. Odruchowo rozszerzyłam nogi. Drgnęłam pod dotykiem delikatnego paluszka, gdy musnął łechtaczkę. Sabinka zareagowała prawidłowo, zagłębiając się we mnie głęboko. W tym momencie bardzo potrzebowałam wypełnienia. Drugą dłonią ścisnęła mocno moją pomarańczkę, aż ugięły się pode mną kolana.

    Czułam się fantastycznie w jej ramionach. Moje drobne ciałko zatopiło się w niej, jak w objęciach postawnego mężczyzny. Dawała takie samo poczucie bezpieczeństwa. Do pełni szczęścia brakowało tylko żeby miała penisa, który wypełniłby mnie swoim nabrzmiałym gorącem i twardością. Niestety w tej sytuacji musiały mi wystarczyć zręczne, delikatne, dziewczęce paluszki. Sabinka przytulona do mojego policzka, nie odrywając wzroku od kochającej się trójki, jednocześnie pracowała nad rozpaloną norką, doprowadzając mnie do wrzenia. Jej oddech też był płytki i przerywany. Dodatkowo podniecenie potęgowała możliwość przyłapania nas na gorącym uczynku. Ryzyko jest niesamowitym bodźcem, przyspieszającym krążenie krwi w żyłach.

    Byłam wewnętrznie rozdarta. Z jednej strony chciałam zamknąć oczy i odpłynąć w ekstazie, z drugiej nie wyobrażałam sobie, że odpuszczę takie widowisko jak trójkącik miłosny z udziałem mojej najbliższej rodziny. Spojrzałam w ich stronę – właśnie zaszły zmiany. Ciocia Pola przesunęła się do przodu, obejmując udami głowę wujka i przytykając rozpaloną myszkę do jego ust, w oczekiwaniu na delikatną pieszczotę gorącego, śliskiego języka. Mama widząc grubego penisa, uwolnionego, nabrzmiałego i błyszczącego od soczków Poli, nie omieszkała skorzystać z okazji i natychmiast, lecz powoli, wprowadziła go w swoją włochatą kobiecość. Chwilę przyzwyczajała się do rozmiaru rozpychającego ją tarana, by pomału zacząć się poruszać w przód i w tył, pocierając łechtaczką o przyozdabiające go włosy łonowe. Jakby tego było mało, przytuliła ciocię Polę, rozgniatając piersi na jej plecach i obejmując dłońmi dwie cudowne półkule, zakończone odstającymi lekko w górę brodawkami.

    Nie wiem jak długo to trwało, lecz pamiętam, że tuż przed szczytowaniem, Sabinka puściła moją pierś, by dłonią zatkać mi usta, zabezpieczając je przed wydobyciem się niekontrolowanego jęku, który mógłby zwrócić na nas uwagę trójki kochającej się w sypialni rodziców. Fale orgazmu wstrząsnęły mną, rozchodząc się od podbrzusza po całym ciele. Nogi mi zwiotczały, lecz dłoń trzymająca moją cipkę nie pozwoliła na utratę stabilności. Zawisłam na niej przez chwilę, znajdując oparcie i ukojenie. Ciężko dyszałam, ale szeroki uśmiech rozpromieniał moją twarz. Było bosko! Rzuciłam okiem do sypialni rodziców akurat w momencie, kiedy mamcią wstrząsnęła fala orgazmu. Nadziana na pal wujka trzęsła się pod wpływem rozkoszy. Tuż po nie drgawki ogarnęły ciocię. Z ich gardeł dobył się gardłowy skowyt, jakiego nie spodziewałabym się nigdy.

    Ciocia padła na łóżko, na szczęście tyłem do nas, więc nie mogła zobaczyć dwóch par oczu wpatrzonych w jej odprężone ciało. Mamcia położyła się na wujku, przywarła piersiami do jego torsu i zaczęła się z nim całować. Uniosła przy tym pupę, którą wujek natychmiast zaczął tłoczyć swoim grubym drągiem. Widziałyśmy dokładnie jak pojawia się i znika w rozmiękczonej cipce. Po kilkudziesięciu szybkich pchnięciach, wbił się do końca i przy wtórze porykiwań wtłoczył w mamcię parę serii spermy. Jeszcze przez chwilę, ryzykując do granic, obserwowałyśmy jak białe mleczko wypływa z cipki i po mokrym od soków penisie, powoli płynie na wygolone jajka. Wreszcie poczułam, jak Sabina odciąga mnie w stronę mojego pokoju. Widocznie uznała, że dalsze pozostanie w tym miejscu niesie ze sobą zbyt wysokie ryzyko.

    Dobrze, że tak zrobiła, bo po chwili, leżąc już w łóżku, usłyszałam jak mamcia z ciocią pobiegły na paluszkach do łazienki, ogarnąć się po amorach. Gdy wróciły, umyte i wysikane, do łazienki poszedł wujek. Słyszałam, jak myje w umywalce swojego ciula, grubego jak kiełbasa krakowska, po czym wtarłszy go, wraca do swoich sikorek. Zastanawiało mnie, dlaczego mamcia dopuściła się takiej niewierności w stosunku do tatusia, w dodatku pozwalając wujkowi na dokończenie we własnej cipce. To by znaczyło, że nie obawia się ciąży, czyli ma dni bezpłodne, albo bierze pigułki. Zresztą, cały ten seks wyglądał, jakby robili to w takim gronie nie pierwszy raz. Może papcio też był z nimi w układzie miłosnym, tylko miał pecha, że akurat wyjechał. Ale czy możliwym jest, żeby robił to z własną siostrą? Hmmm! Patrząc na to, co sama wyprawiam, chyba wszystko jest możliwe.

    Zza ściany dobiegały już ciche pochrapywania, tuz obok Monika spała niewzruszenie, tylko ja nie mogłam zasnąć, wciąż odtwarzając w pamięci to, co się dzisiaj wydarzyło, analizując postępowanie swoje i najbliższej rodziny. Sabcia też nie spała. Przewróciła się na bok, buzią do mnie i cichutko wyszeptała mi do ucha:
- Proszę cię …    

    Bez trudu domyśliłam się, czego oczekuje. Przecież jest kobietką i to, co widziała, musiało ją tak samo poruszyć jak mnie, a dotychczas nie znalazła zaspokojenia. Lekko pchnęłam ją, by opadła z powrotem na plecy i wspięłam się na cudownie ciepłe i obszerne ciałko. Całowałyśmy się bez pośpiechu, namiętnie i gorąco. Czułam jak ogromne piersi twardnieją pod moimi pomarańczami. Jej serce tłukło się jak ptak uwięziony w klatce. Zbliżyłam usta do sterczących sutków. Podobało mi się, że są takie duże. Przyszczypywałam je wargami na przemian. Moje dłonie nie były w stanie pomieścić takiej obfitości, ale starałam się pieścić ten cudowny biust powoli i precyzyjnie. Słyszałam przyspieszony oddech, co tylko zachęciło mnie do dalszej zabawy.

    Zsunęłam się niżej, do rozgrzanego kwiatuszka jej kobiecości, całując najpierw okolice, wciągając do ust płatki, by wreszcie wysunąć maksymalnie język i przeciągnąć nim wzdłuż wilgotnej bruzdki. Sabina nie wytrzymała. Z jej ust wyrwało się krótkie och!, które stłumiła przyciskając do nich poduszkę. Lizałam powoli każdy skrawek muszelki, okresami dłużej koncentrując się na najwrażliwszych punktach. Zauważyłam, że reaguje bardzo intensywnie, gdy mój języczek zapędzi się zbyt nisko. Widocznie to miejsce miała tak samo czułe, jak łechtaczkę. Wdzięczna za wszystko, co Sabinka zrobiła dla mnie, postanowiłam zająć się tym miejscem szczególnie dokładnie. Nie miałam żadnych oporów, bo przecież niedawno umyłyśmy się dokładnie.

    Jakby potwierdzając moje obserwacje, przyciągnęła kolana do swoich piersi, unosząc przy tym pupę i ułatwiając mi dostęp do najbardziej intymnych miejsc. Skoncentrowałam się na lizaniu tej dziurki, ale wcześniej pośliniłam kciuka i zaczęłam nim drażnić łechtaczkę. Od czasu do czasu wkładałam go w szczelinkę, nawilżając obficie wydzielanym śluzem. Tak bardzo się podnieciłam tym co robię, że nie bacząc już na nic, zaczęłam wsuwać język do środka. Pod wpływem intensywności i perwersyjności pieszczot, Sabinka wkrótce zadrżała, buzię wcisnęła mocno w poduszkę, a uwolnione z objęć, rozdygotane nogi opadły na łóżko. Dałam jej chwilę na rozkoszowanie się przeżytym orgazmem, po czym znów wspięłam się na gorące, spocone ciało. Położyłam głowę pomiędzy ogromnymi piersiami i wsłuchiwałam się w łomot jej serca. Sabinka głaskała mnie po głowie, a kiedy jej serduszko się uspokoiło i oddech stał się miarowy, usnęłam jak niemowlę na matczynej piersi.


- Wstawać dupeczki! – głos Moniki obudził mnie ze snu.
- Która godzina? – wymruczałam zachrypniętym głosem.
- Nieważne. Ósma. Ale jak wam coś powiem, to padniecie z wrażenia.
- Przecież leżymy – wtrąciła półprzytomna Sabina.
- Co się stało? – zapytałam sennie.
- Poszłam zrobić siku. Nie ubierałam się, bo myślałam, że w domu jesteśmy same. No, ewentualnie jeszcze mogła wrócić twoja mama. Ale w sumie same laski. Zrobiłam swoje, wychodzę z łazienki, pomyślałam sprawdzę, czy wróciła. Zwłaszcza, że drzwi były lekko uchylone. Zaglądam, a tam …
- Niech zgadnę. Jakiś facet i dwie babeczki? Z których jedna to moja mamcia?
- Skąd wiesz?
- W nocy sporo cię ominęło – zaśmiałam się, widząc jej konsternację.
- Jak to?
Opowiedziałam jej w skrócie, czego świadkami byłyśmy z Sabiną. Patrzyła na nas z niedowierzaniem.
- Wszyscy widzieli nas na golasa?
- Mhm…
- Może to my tak podjarałyśmy twojego wujaszka – zastanawiała się szeptem.
- Może. Chociaż pewnie i tak by się bzykali.
- Dlaczego mnie nie zbudziłyście? Też bym chętnie popatrzyła.
- Zwariowałaś? Już i tak był tłok przy drzwiach.
- Naprawdę jest aż tak gruby? No wiesz, tam na dole – dopytywała.
- W życiu nie widziałam grubszego – wtrąciła Sabina.

- Ja też. Nawet w necie - potwierdziłam.
- Nie wytrzymam! Muszę go zobaczyć!
- Niby jak?
- Jeszcze śpią. Zakradnę się i zajrzę pod kołdrę.
- Nawet nie próbuj! Zbudzą się i będzie wtopa!
- Jest ryzyko, jest zabawa! Zresztą, wy widziałyście, to ja też chcę. Taka okazja może się już nie zdarzyć!
- Nie zrobisz tego! – próbowałam jeszcze odwieść ją od tego pomysłu.
- Założysz się?
- Nie! Nie ma mowy!
- Ja się założę – spokojnie wtrąciła Sabina.
- Ok. O co? – Monika była zdeterminowana.
- Jak przegrasz, będziesz przez dobę moją służącą.
- Dobra. Ale jeśli wygram, to obie będziecie mi służyć. Wiernie! Jak psy!
- Ja się nie zakładam – próbowałam protestować.
- Przecinaj! – zakomenderowały równocześnie.

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany