Opowiadanie użytkownika horus33

Sekretarka doskonała cz.5

local_library427 comment0 thumb_up0
Sekretarka doskonała - część 5
18-01-2019 16:51

Rafael wyjechał. Tylko o tym mogłam myśleć, siadając rano za swoim biurkiem. Dwa tygodnie bez niego, wydawały się jakieś pozbawione sensu. Już teraz tęskniłam, za jego chmurnym spojrzeniem, niskim głosem i dotykiem. Tęskniłam, za palącym pożądaniem jakie we mnie wzbudzał, nawet jeśli wiedziałam, że nigdy go nie zaspokoję.

Mała i duża wskazówka zegara pokryły się na godzinie ósmej. Zobaczyłam, jak głowy wszystkich odwracają się w stronę mężczyzny, idącego między biurkami. Nie miałam wątpliwości, że to brat Rafaela, pomimo, że niewiele go przypominał. Sylwetka była ta sama. Całe metr dziewięćdziesiąt. Te same szerokie ramiona i płaski brzuch. Na tym kończyły się podobieństwa. Rafael był brunetem, jego brat blondynem. Od uśmiechu tego pierwszego miękły mi kolana, od uśmiechu Michaela robiło się zimno. Mój nowy szef zatrzymał się przed moim biurkiem, a ja zerwałam się z krzesła.

- Proszę przyjść do mnie za dziesięć minut. Pani Ilono.

  „Mam deja vu” – pomyślałam. To samo powiedział Rafael, kilka tygodni temu.

Dziewięć minut po ósmej wstałam z krzesła, obciągnęłam spódnicę, poprawiłam włosy i piersi. Oczywiście majtek na sobie nie miałam. Jak tradycja, to tradycja. Pewnie otworzyłam drzwi do gabinetu swojego chwilowo nieobecnego szefa, stanęłam na przeciw biurka, siedzącego za nim Michaela. Zmierzył mnie wzrokiem. Zaczął od stóp w czarnych szpilkach, zrobił przystanek, tam gdzie pod obcisłą spódnicą widać było złączenie ud, potem piersi i oczy.

„No, nie wierzę . Rumienię się. Po tym wszystkim, czego ostatnio doświadczyłam, mam jeszcze trochę wstydu? Ta rodzina ma coś w sobie.”– niby mnie to rozbawiło, ale domyślałam się, że on wie o moich rodzinnych tradycjach i że wykorzysta tę wiedzę.

- Unieś spódnicę – rozkazał, potwierdzając moje przypuszczenia.

Ponownie ogarnęło mnie uczucie nierealności. Mimo to, podciągnęłam brzegi spódnicy, aż ukazała się moja gładko ogolona cipka. Te same słowa, ta sama sytuacja. Teraz, powinien wstać i położyć na niej dłoń. I faktycznie, Michael niespiesznie podszedł do mnie, a jego ciepła dłoń wsunęła się między moje uda. Zdradzieckie ciało przylgnęło do niej jak by było, głodnym, ufnym zwierzątkiem. Palce Michaela badały ją poszukując wśród „bezliku” fałdek guziczka łechtaczki, lub wślizgując do środka.

Stałam nieporuszona, wpatrując się w okno na sąsiedniej ścianie. Moim szefem nadal był Rafael i chciałam to okazać, chociaż moje biodra już falowały, a oddech przyspieszył. Stał tak blisko, że czubki moich piersi dotykały jego torsu. Wciągałam w płuca jego zapach i czułam jak coraz szybciej zbliżam się do stanu, w którym będę gotowa zrobić wszystko, o co poprosi.

- Wspaniała z ciebie kobieta. Przypominasz mi sportowy samochód, albo gorącokrwistą arabską klacz. Ta sama drapieżność, wdzięk i duma. Mój głupi brat, nawet nie mógł cię przerżnąć. Zawsze dostawał najlepsze zabawki. Cienias! Tak się przejął biednymi murzynami, że przestał mu stawać. Żałosny frajer!

- Proszę, tak o nim nie mówić. To wspaniały człowiek – wyrwało mi się.

Nagle, przestałam mieć ochotę na pieszczoty. Chciałam się cofnąć, odsunąć od jego ręki, której dotyk wciąż jeszcze elektryzował moje głupie ciało. Nie pozwolił mi na to. Jego druga dłoń wystrzeliła przyciągając mnie do siebie.

- Tak uważasz? – wysyczał mi prosto w twarz – wspaniały człowiek, tak? No to zaraz się przekonasz, który z nas jest lepszy.

Jego uścisk na moim karku był jak imadło. Nie mogłam się wyrwać. Zaciągnął mnie na wielkie biurko i rzucił na blat, twarzą w dół.

- Leż – rozkazał, a ja posłuchałam. Nie wiem, co mnie trzymało na tym blacie. Jego głos? Tradycja? Podniecenie jakie rozpalił? Nie wiem.

Słyszałam jak rozsuwa rozporek, rozpina guzik spodni. Wiedziałam, że wpatruje się w moją nagą wypiętą dupkę i wyjmuje fiuta. I faktycznie, jego dłonie chwyciły moje pośladki i rozciągnęły tak mocno, że aż syknęłam. Sekundę później główka jego fiuta dotknęła wejścia cipki i zanim mrugnęłam wbił się cały. Dobrze, że byłam już mokra, bo jego fiut był spory. Największy, jakiego w sobie miałam do tej pory. Zagryzłam wargi, czując jak rozpycha się we mnie, torując sobie drogę do najgłębszych części mnie. Mimo okoliczności w jakich znalazłam się na biurku, poczułam niesamowite pożądanie. Nigdy, nie byłam tak wypełniona. Żaden kutas nie działał na mnie, tam tak jak on. Wydawało mi się, że czuję, każdą pulsującą żyłę na jego męskości. I kiedy już po raz drugi dzisiejszego dnia chciałam mu się oddać. Pozwolić, by zabrał mnie na szczyt, zaczął mnie rżnąć jak dziwkę. Jego dłonie na moich pośladkach zacisnęły się jak szpony, rozszerzając je by wbić się jeszcze kilka milimetrów więcej.

„O Boże” – jęknęłam w myślach, gdy jego fiut wtargnął we mnie gwałtownie i do końca, aż poczułam ząbki rozporka drapiące pośladek.

Pieprzył mnie mocno i brutalnie. Za każdym razem, jego fiut wychodził prawie cały i wbijał się ponownie, aż twarde kule jąder odbijały się od cipki. Jego ręce oparte na moich plecach przyciskały mnie do biurka nie pozwalając wstać. Twardy kant blatu, boleśnie wbijał się w moje uda i wiedziałam, że będę tam miała olbrzymie siniaki. Chwyciłam za brzegu biurka, zrzucając przy tym plik dokumentów. Czułam się tak bezbronna. Nie mogłam zrobić absolutnie nic, poza zamknięciem oczu, co tylko intensyfikowało wrażenia. Nie wiem, czy więcej czułam przyjemności, czy bólu. Za każdym razem, gdy dobijał do końca wyrywał mi z ust ni to jęk, ni szloch.

Jak przez mgłę usłyszałam szybkie pukanie do drzwi gabinetu. Niewiarygodne! Michael odpowiedział „proszę.”

Drzwi otworzyły się, stanął w nich jeden z młodszych wspólników. Miły chłopak. Zawsze uśmiechał się do mnie i zagadywał. Chyba mu się podobałam. Teraz zobaczył całą tę scenę i zamarł. Wyobrażałam sobie, jak to musi wyglądać. Oczywiście ja, leżąca na biurku z włosami rozsypanymi po plecach. Nagie pośladki, jasne na tle czarnych spodni nowego szefa. I on, nawet na chwilę nie przestający mnie pieprzyć. Przycisnęłam czoło do chłodnego blatu, w próżnej próbie skrycia się w nim. Bardzo nie chciałam teraz patrzeć w jego oczy. Moje ciało nadal jeździło po całej powierzchni mebla, ciągle mocno uderzane biodrami Michaela. Ciągle słyszałam rytmiczne klaskanie jąder i moje ciche jęki, których nie mogłam powstrzymać.

- Eeeee, może przyjdę innym razem – usłyszałam głos mężczyzny i w myślach błagałam, by tak zrobił.

- Nie. Nie trzeba, jeśli to coś pilnego, załatwimy to od razu – powiedział Michael i wyszedł ze mnie. Usłyszałam jak zasuwa zamek rozporka . Spróbowałam się podnieść i zakryć nagość, ale zauważył.

- Leż!, jeszcze z tobą nie skończyłem.

Musiałam posłuchać tego rozkazu, choć wszystko we mnie buntowało się przeciw temu upokorzeniu. Cieszyłam się, że moje potargane włosy zakrywają mi twarz. Rozmawiali przy otwartych drzwiach. Kilka przechodzących osób zerknęło ciekawe nowego najwyższego po bogu i musiało mnie zobaczyć. W pewnym momencie Michael zaprowadził chłopaczka do biurka i podpisywał jakieś papiery tuż obok moich nagich bioder. Byłam pewna, iż zrobił to specjalnie, że chłopak nie mogąc się oprzeć patrzy teraz na moją mokrą, nabrzmiałą cipkę. W głosie niefortunnego petenta słyszała drżenie. Z chęcią uciekłby z gabinetu, tak samo jak ja. Jemu się udało, mi nie. Michael zamknął drzwi i podszedł do mnie.

- Czym to się zajmowałem, nim nam przerwano? – W jego głosie słyszałam rozbawienie.

Jak poprzednio stanął za mną. Jego dłonie ujęły mnie za biodra z siłą imadła, a fiut bezbłędnie trafił w moją cipkę.

- Widzę, że czeka nas wspaniałe dwa tygodnie – mówił z wolna przyspieszając swoje ruchy. – Mam zamiar korzystać z ciebie tak często, jak tylko będzie okazja. Trzeba cię dobrze przelecieć, tak żebyś do końca życia pamiętała, który brat jest lepszy.

Mówił tak dalej tonem zarezerwowanym dla zwykłej konwersacji przy kawie. Wydawać się mogło iż nudzi się przy tym strasznie. Nie przestawał przy tym mnie pieprzyć. Trwało to i trwało w nieskończoność. Jeszcze nikt, mnie tak nie przerżnął. Cała byłam obolała i wyzuta z sił. Wreszcie poczułam jak się napręża, jak dobija ostatnich kilka razy. Wypełniło mnie ciepło jego spermy i nagle byłam wolna. Leżałam jeszcze chwilę na jego biurku, nie mogąc się pozbierać.

- Ogarnij się jakoś, mam dużo pracy, a ty zajmujesz moje biurko. Nie płacę ci za leżenie, prawda?

Gdy wyszłam z gabinetu, wszystkie głowy skierowały się w moją stronę. Na krótko, ale zobaczyli co chcieli. Szczególnie kobiety. One musiały zobaczyć pogięty materiał kostiumu, potargane włosy, rumieńce. Starając się iść w miarę normalnie, ale cały czas czułam spływającą po udzie kroplę spermy. Strasznie się bałam, że wypłynie poza krawędź spódnicy i wszyscy ją zobaczą. W łazience spojrzałam w swoje odbicie w lustrze. Widziałam w swoich oczach, jak się chwieję stojąc na krawędzi.

Wytrwam, albo się złamię. Takie rzeczy potrafią złamać. Zacisnęłam zęby, aż zatrzeszczały. Dwa tygodnie, tylko tyle, a potem zemsta. Pierwszy krok do niej, mogę zrobić już zaraz.

- Cześć siostro, mam do ciebie ogromną prośbę – zaczęłam, gdy tylko moja siostrzyczka Żaneta odebrała telefon.

- Cześć mała. Wiesz, że dla ciebie wszystko.

      *

Przez następne dziewięć dni przekonałam się, na jak wiele sposobów można upokorzyć kobietę. Pan Grey z jego pięćdziesięcioma twarzami przy moim szefie, był malutkim szczeniaczkiem. Taki pasek na przykład. Gdy weszłam do jego gabinetu następnego dnia, pierwsze co usłyszałam to „Rozbieraj się”.

Siedział w fotelu, nogi założył na biurko. Zauważyłam, że większość osobistych przedmiotów Rafaela leży w kącie gabinetu zrzucona bezładnie na stos. Zobaczyłam zdjęcie Anny z pękniętą szybką.

- Robiłem przemeblowanie – wyjaśnił. Na twarzy miał arogancki uśmiech. Uśmiech człowieka, który wie, że wygrał.

A potem był pasek. Gdy uklękłam i wzięłam w usta jego fiuta. Zarzucił mi go za głowę i pociągał za oba końce, a ja nabijałam się na niego, aż znikał cały w moich ustach. Krztusiłam się z braku powietrza, a on nie puszczał, pomimo że odpychała się od niego z całych sił. Ten sam pasek ślizgający się między płatkami mojej cipki i pieszczący łechtaczkę sprawiał, że odlatywałam. A gdy wziął mnie na podłodze, zarzucił ten pasek na moją szyję. Trzymając za oba jego końce strzelił nim nad moimi plecami, jak lejcami i pociągał, gdy chciałbym nabiła się na niego głębiej. To była szalona jazda. Czułam się jak klacz, gdy mnie ujeżdżał w ten sposób. Przyznam niechętnie, było to całkiem fajne.

Następnego dnia, przyjechał jakiś ważny dyrektor z innego pionu naszej firmy. Michael, kazał mi usiąść pod ścianą i podciągnąć spódnicę, tak by obaj mieli dobry widok na moją rozwartą cipkę. Rzucił mi garść przedmiotów stojących zwykle na biurku. Wieczne pióra, zszywacz, pieczątki i kazał je wykorzystać. Podczas, gdy oni omawiali interesy, ja miałam onanizować się jęcząc przy tym głośno. Gdy skończyli rozmowę, mój szef zaproponował mnie, temu podstarzałemu mężczyźnie z czego on ochoczo skorzystał. Znów musiałam podejść do biurka i posłużyć im jako zabaweczka do ruchania. Tym razem, Michael ustąpił gościowi moją cipkę. Sam zadowolił się moimi ustami.

Innym razem, kazał mi przychodzić o każdej pełnej godzinie i pieścić ustami. Szłam do niego i niezależnie od tego, czym się zajmował, klękałam i pieściłam go ustami. Musiałam pilnować, by doprowadzać go, tylko na skraj orgazmu. Bardzo dokładnie wyjaśnił co mnie czeka, jeśli posunę się za daleko. Cały ten zebrany przez ładunek spermy, wystrzelił mi w usta dopiero z wybiciem ostatniej godziny pracy.

Był dzień, gdy kazał mi zlizywać spermę z blatu biurka. I taki, gdy po raz pierwszy wziął mnie w pupę. Za każdym razem zaciskałam zęby, milczałam i wykonywałam wszystkie te polecenia. Nie poddawałam się, choć słyszałam szepty za każdym razem, gdy opuszczałam gabinet szefa. Ukradkowe śmieszki i znaczące spojrzenia towarzyszyły mi cały dzień.

Wreszcie nadszedł upragniony piątek. Dwa tygodnie minęły, byłam wolna. Patrzyłam w tarczę zegara na przeciwległej ścianie. Wskazówka odliczała ostatnie sekundy do końca dnia pracy. Gdy wszystkie trzy pokryły się ze sobą, drzwi na nasze piętro otwarły się z hukiem. Między biurkami zaroiło się od czarno odzianych, obwieszonych bronią postaci. Wszyscy mieli na głowach hełmy, na twarzach maski, a w rękach krótkie, zabójczo wyglądające karabinki. Przebiegli pomiędzy oniemiałymi ludźmi i obstawili drzwi gabinetu szefa, zupełnie, jakby był groźnym przestępcą. W ruch poszedł taran i z okrzykami. „Stój, nie ruszaj się” wbiegli do środka. Kilka sekund później wyprowadzili Michaela skutego i w kapturze na głowie. Jeden z antyterrorystów poszedł do mnie i zasalutował.

- Zadanie wykonane proszę Pani. Ten człowiek, już nigdy nie będzie Pani niepokoił.

- Dziękuję. Może pan odejść – żołnierz strzelił obcasami i pospieszył w ślad za swoim oddziałem.

Wstałam i spokojnie sprzątałam swoje biuro, napawając się ciszą, jaka nastała w biurze. Nikt już się nie uśmiechał, nie kpił. Tak, zemsta jest słodka, zwłaszcza jak się po wszystkim dostanie dokładny raport z jej przebiegu.


Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany