Opowiadanie użytkownika horus33

Sekretarka doskonała cz.2

local_library470 comment0 thumb_up0
Sekretarka doskonała - część 2

- Świetnie się pani spisała- usłyszałam po wejściu do gabinetu szefa następnego dnia. Zasłużyła pani na mały prezent. Podał mi grubo wypchaną kopertę. Otworzyłam ją. Była pełna pieniędzy. Wydawało się, że jest tam równowartość mojej miesięcznej wypłaty. Podziękowałam i wyszłam. Tyle kasy za taki seks? Mogłabym to robić codziennie. Czuć się jednocześnie jak szmata i królowa. Co prawda zamiast szmalu wolałabym żeby mój diablo przystojny szefunio rżnął mnie codziennie jak należy w każdą dziurkę, ale kaska też może ucieszyć kobietę.

Dopiero w domu, przeliczając pieniądze znalazłam kartę pamięci. Zaintrygowana wsunęłam ją do laptopa i odpaliłam. Był na niej tylko jeden folder zatytułowany: „ Premia 2”. Otworzyłam go i oniemiałam. W środku było około dwustu zdjęć z poprzedniego wieczoru. Pierwsze ukazywało mnie jak wchodzę do pokoju. Przyjrzałam się sobie i ledwie poznałam, nie mogłam uwierzyć, że ta seksowna, trochę zdzirowata kobieta to ja. Wyglądałam naprawdę świetnie.

 Z wypiekami na twarzy oglądałam następne zdjęcia, jak się rozbieram, z fiutem w ustach, nabijająca się na ich pałki. Ciekawie i podniecająco było, widzieć siebie w takich sytuacjach. Powiększałam je sobie, podpatrując ciekawsze szczegóły. Pierwszy raz widziałam moją cipkę z wbitym w nią fiutem i muszę przyznać, że wyglądała mega podniecająco. Szybko wstałam od stołu i pozbyłam się spódnicy i resztę zdjęć przejrzałam bawiąc się swoją myszką póki nie doszłam. Dopiero po tym schowam je głęboko w szafie, a na starość będą mi odświeżać wspomnienia. Życie robiło się naprawdę ciekawe. Czułam, że dużo chętniej będę chodzić do pracy.

 Jak ciekawie może być przekonałam się już tydzień później. Miała odwiedzić nas główna szefowa więc wszyscy stawali na uszach, żeby dopiąć swoje sprawy na ostatni guzik. Wszyscy straszyli się opowieściami, jaka z niej wredna suka. Plotka głosiła, że gdy była tu ostatni raz, pięć lat temu posypało się wiele głów. W tym i moja poprzedniczka. Miałam się więc czego obawiać. Nasz wódz, a mój osobisty szef niczym się nie przejmował. Chodził wyluzowany i z uśmiechem obserwował panikę pozostałych. Nie musiał nas poganiać i motywować. Byliśmy wystarczająco przestraszeni. Patrząc na ten jego uśmiech nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że ma jakiś plan i niepokojące uczucie, że dotyczy on również mnie. W dniu przylotu szefowej, pan Nawarro zawołał mnie do siebie i potwierdził koszmarne podejrzenia.

- Weźmie pani naszą limuzynę, szofera i wyjedzie po pannę LaFleur.

- Ja! Szefie, proszę tylko nie to! Nie mam odpowiednich kompetencji. Jestem tylko sekretarką.

Uśmiech szefa był promienny i jakby lekko szalony.

- Pani Ilono, jestem przekonany, że nikt inny w tej firmie nie ma większych kompetencji niż pani.

Rada nie rada, godzinę później stałam już na lotnisku i wypatrywałam się w tłum. Zobaczyłam ją od razu. Wyróżniała się arogancką, postawą i strojem, który musiał kosztować fortunę. Widziałam już wcześniej jej zdjęcia. Na żywo, wyglądała na dużo groźniejszą. Wyraziste kości policzkowe, ostry nos i krótko obcięte włosy. Szczupła, wręcz chuda, a jednak nie można jej było odmówić pewnego uroku Dwa kroki za nią, jak cień, szedł chłopak, tak idealny, że spokojnie mógłby reklamować męską bieliznę.

- Witam panno LaFleur. Nazywam się Ilona i mam zaszczyt towarzyszyć pani do siedziby firmy.

- Jak zwykle Nawarro jest bardzo przewidujący. No prowadź cukiereczku.

Gdy limuzyna ruszyła, wielka szefowa zainteresowała się moją skromną osobą.

- Zobaczmy czy prawdą jest to, co mówił mój słodki Rafael.

Rafael. Tak miał na imię mój szef. Nie Lucyfer książę piekieł, ale Rafael pan uzdrowień.

- Przepraszam, ale nie rozumiem.

- Majtki, durna dziewczyno. Czy to prawda, że ich nie nosisz.

- To nasza rodzinna tradycja.

- No wiec na co czekasz. Pokaż!

Zerknęłam szybko na modela siedzącego obok swojej pani. Przypatrywał mi się uważnie, a na ustach błąkał mu się arogancki uśmiech. Co było robić? Rozchyliłam nogi, podciągając jednocześnie spódniczkę. W ostatnim miesiącu moją cipkę zobaczyło więcej ludzi niż przez cały rok. Chyba zaczynałam się do tego przyzwyczajać.

- Ładna, prawda Antonio?

Oboje patrzyli między moje nogi. Mimo dziwacznej sytuacji , mały dreszczyk podniecenia zjeżył mi włoski na karku. Szefowa odwróciła się do chłopaka, rozsunęła mu rozporek i wyciągnęła z niego największą pałę jaką zdarzyło mi się widzieć. Nie była bynajmniej jakaś monstrualna, ale wystarczająco, by mi zaimponować. Podobnie jak twarz i całe ciało Antonia wydawała się idealna.

- Gdy tylko usłyszałam o tobie, zakazałam mu nosić bieliznę. W ten sposób jest o wiele łatwiej. – mówiła to patrząc mi w oczy i cały czas od niechcenia bawiąc się twardniejącą pałką. – Zrobiłam sobie mały casting na najładniejszego fiuta. Zgłosiło się ponad stu facetów. Mówię ci nigdy nie widziałam tylu drągów jednego dnia. Wygrał Antonio. Prawda, że zasłużenie.

Kiwnęłam głową, patrząc na sterczącego prosto fiuta. W ustach zebrała mi się ślina, prawie czułam jego kształt i smak.

- Może pobawisz się troszkę swoją myszką? Antonio lubi takie widoki. Ja zresztą również, co tu ukrywać. W Paryżu, mamy dziewczynę do takich zabaw.

Mimo, że nie było to bezpośrednie polecenie, a raczej sugestia nie odważyłam się sprzeciwić. Zresztą nie chciałam. Właśnie tego mi do tej pory brakowało. Poprawiłam się na kanapie szerzej rozkładając nogi. Jedna stopa wylądowała na szybie samochodu, druga na kolanie chłopaka. Teraz już widzieli wszystko co miałam najlepszego.

- Mogłabym pożyczyć na chwilę Antonia. Mam tu strasznie sucho. – Mówiąc to przejechałam paluszkiem wzdłuż powoli otwierających się płatków. Chłopak spojrzał na swą panią. Ta przyzwalająco skinęła głową. Zdjął delikatnie moją stopę i postawił na kanapie obok, a potem ukląkł między rozwartymi udami. Nie patrzyłam na niego, gdy zbliżał usta do mojej cipki. Wpatrywałam się w pannę LaFleur, bawiąc się leniwie piersiami. Wydawała się podniecona całą sytuacją równie mocno jak ja.

Już czułam gorący oddech na delikatnej skórze cipki, a zaraz potem ciepły język. Czułam jak rozdziela płatki, bada otworek w który tak chętnie, dałabym mu się wbić. Oddychałam coraz szybciej czekając, aż wreszcie skieruje się wyżej.

- Antonio wystarczy! Pamiętaj kto jest twoją Panią. – Chłopaczek znieruchomiał i posłusznie wrócił na kanapę.

Uśmiechnęłam się widząc jak ociera błyszczącą od śliny i soczków brodę, nie spuszczając jednocześnie wzroku z mojego krocza. Tymczasem szefowa zsunęła spodnie razem z majteczkami za kolana i rozsiadła się wygodnie. Miała ładną cipkę. Gładko wydepilowaną z figlarnym paseczkiem po środku. Antonio natychmiast położył na niej dłoń, tak że prawie jej nie widziałam. Zaczęliśmy razem. Chłopak pieścił ją, ja siebie. Starałam się naśladować wiernie to, co jego dłoń wyczyniała z cipką szefowej. Po chwili jęczałyśmy już obie. Antonio nadawał rytm naszym dłoniom i jękom. Wpatrywałam się w twarz siedzącej na przeciwko kobiety. W jej czerwone rozchylone usta, w których prawie widziałam te westchnienia i ogromne oczy. W jej oczach widziałam swoje odbicie. Czułam, że dłużej nie dam rady, orgazm był tuż pod skórą, ale wielka szefowa nie kończyła. Co będzie jeśli dojdę pierwsza?

Nie wiedziałam, ale to nie mogło być nic dobrego.

Nie wiem, co mnie podkusiło. Jaka skrzywiona część mojej osobowości podpowiedziała mi to co zrobiłam. Zerwałam się z kanapy i usiadłam okrakiem na jej udzie. Naga cipka dotknęła skóry. Jednocześnie uderzyłam ją w twarz. Niezbyt mocno, ale tak aby poczuła.

- No dziwko! Kończ już! – wysyczałam jej prosto do ucha. Jednocześnie moja cipka ocierała się o jej nogę jak szalona. Orgazm nadchodził i chrzanić jakieś durne babska. Opadłam prosto na szefową, policzek przy policzku. Moje biodra poruszały się konwulsyjnie ujeżdżając postrach firmy. Miałam za to wylecieć, ale co tam, każdy mnie przyjmie. Niech nawet podadzą powód zwolnienia.

W tym samym momencie ciało na które opadałam bez sił, uniosło się w górę jak porażone prądem. Jęki LaFleur docierały prosto do mojego ucha. Niesamowicie było tak siedzieć i czuć całym ciałem osobę przeżywającą orgazm. Rękę nadal pieszczącą cipkę, spazmatyczne skurcze mięśni i jęki o cal od ucha. Wspaniałe!

Pozbierałam się pierwsza i grzecznie czekałam co dalej. Antonio, pielęgniarko - kosmetyczko – żywe dildo, poprawił makijaż i ubranie swej pani.

- To było odświeżające doświadczenie moja droga, ale odezwij się do mnie takim tonem jeszcze raz, a poznasz co to piekło. I nie będzie miało znaczenia, jak wspaniały orgazm przeżyłam.

Taaak – pomyślałam – godny jest pracownik swojej zapłaty.

      *

- Rafael, kochanie – zaszczebiotała szefowa na widok Nawarra – jak się cieszę, że cię widzę. Nic się nie zmieniłeś.

Gadała tak i gadała przymilając się do niego, choć oczy miała czujne, a ja złowiłam spojrzenie mojego wodza. Skinął mi na drzwi. Z ulgą opuściliśmy gabinet. Po wyjściu opadliśmy na fotele jakby przekłuto nas igiełką. Antonio nie mniej wypluty niż ja. Długą chwilę przyglądaliśmy się ścianie naprzeciwko.

- Dobra jesteś dziewczyno. Wpadłaś w oko Szefowej, a to niezbyt dobrze. Już ona zabawi się tobą, tak że nie będziesz pamiętać swojego imienia.

- Ilona. Nazywam się Ilona i lepiej to zapamiętaj „dziubku”. Kto wie, może twoja pani zapomni jak ty się nazywasz.

Po południu okazało się, że nie jest tak źle. Wyleciało tylko dwie osoby. Jedna za niechlujność. Włos na kołnierzyku koszuli. Druga za brak komunikacji. Na pytanie szefowej zaczął odpowiedź od eeee. W sumie cisza i spokój. Gdy wreszcie Szefowa odjechała do hotelu, cała firma wypuściła powietrze wstrzymywane od trzech godzin.

- Pani Ilono proszę do mnie – rozkazał szef przez interkom. Zerwałam się natychmiast. Opieprzy czy pochwali, zastanawiałam się otwierając drzwi. Bardzo chciałam zostać pochwalona przez niego. W każdy sposób. Stał tyłem do drzwi i spoglądał w okno. Jego idealną sylwetkę opromieniało światło.

 – Proszę podwinąć spódnicę i usiąść na biurku, tam gdzie zwykle pracuję.

„ To już – pomyślałam czując jak adrenalina napływa w każdą komórkę ciała – nareszcie poczuję go w sobie. Nareszcie wypełnię swój obowiązek.”

Rozkaz został wykonany w jedno mgnienie oka, a on jeszcze przez chwilę podziwiał widok za oknem. Zagryzłam wargi, zaczynając się złościć.

Co on do diabła? Nie ma lepszych widoków? Przecież siedzę tu z gołą dupą, co tam może być ciekawszego.

Wreszcie powoli i jakby z ociąganiem podszedł do biurka. Usiadł na swoim krześle na wprost mnie. Delikatnie rozsunął moje złączone skromnie kolana. Stopy oparł na podłokietnikach swego krzesła. Zagryzłam wargi. Cholera. Fajnie to wyglądało. Jakby rozchylona cipka była ekranem komputera, a on wyczytywał z niej jakieś dane. Z miejsca zrobiło się mokro.

Chwilę później jego palce dotknęły mnie tam. Były ciepłe i miękkie. Gładziły gładką skórę na wzgórku łonowym. Obrysowywały kontury, przesuwały po krawędzi warg sromowych. Gdy mnie wreszcie rozchylił, by móc wsunąć je głębiej, dyszałam już jak suka. Spojrzałam wtedy na jego twarz. Nie było na niej nawet cienia emocji, a już na pewno nie było pożądania. Jego palce badały mnie, jak nie przymierzając, paluchy ginekologa. Gdybym miała więcej honoru i była mniej napalona, wstałabym i odeszła. A tak dyszałam tylko, szerzej rozkładając nogi i żebrząc o kolejny dotyk. Gdy rozpalił mi cipkę do czerwoności zabrał się za mnie na poważnie. Jego palce do tej pory omijały guziczek łechtaczki. Teraz pieściły go, tak że aż wiłam się po całym biurku, starając się jednocześnie nie spuszczać wzroku z jego palców i twarzy. Przeklinałam go za ten brak emocji i rozpływałam się z zachwytu na zmianę, tak był piękny. W kilka minut było po wszystkim. Zrobił mi co chciał i odszedł do swojego cholernego okna.

- Dziś wieczorem jemy kolację z panną LaFleur. Pani obecność jest obowiązkowa. Ktoś dostarczy pani odpowiedni strój. Oczywiście proszę traktować kolację jako wyjście służbowe. To wszystko.


Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany