Opowiadanie użytkownika horus33

Przygody Mężatki cz. 3

local_library204 comment0 thumb_up1

Telefon odezwał się dźwiękami starej piosenki. Zdrętwiałam na sekundę i spojrzałam na aparat bojąc się do niego podejść. W końcu po trzecim dzwonku zmusiłam się by odebrać, choć na ekranie wyświetlał się napis „kosmetyczka”. W ten sposób podpisałam Karola. Wiedziałam, że czego jak czego, ale takiego telefonu mój mąż z własnej woli nie odbierze.

- O co chodzi – zapytałam jak najbardziej opryskliwym tonem. Miałam niewielką nadzieję, że zniechęcę tym moich dręczycieli.

- A gdzie cześć kochanie? Chyba tak powinno się zwracać do swojego kochanka, prawda?

- Nigdy nie byliśmy kochankami. Szantażujecie mnie i tylko dlatego uprawiam z wami seks!

- Och piękna, nie rań mnie. Wydaje mi się, że za tym pierwszym razem byłaś bardzo zadowolona.

Przygryzłam wargę, bo wybił mi argumenty. To prawda, za pierwszym razem oddałam im się z własnej woli i to bardzo entuzjastycznie jak pamiętałam. Od tamtego przeklętego po stokroć dnia mieli mnie już cztery razy. Przez kilka sekund panowała cisza. Karol specjalnie dał mi czas na przypomnienie sobie tego wszystkiego.

- Potrzebuję cię na wieczór – zakomunikował, a ja odczułam nagłą ulgę.

- Dziś nie mogę. Mój mąż za chwilę wraca z pracy. Innym razem.

- Nie ma „ nie mogę” skłam coś, ale masz dziś wyjść i koniec.

- Słuchaj musimy ustalić pewne zasady …

- 601795306 - przerwał mi w połowie zdania – to numer twojego męża prawda? Zobacz jakie zdjęcia mu wyślę.

W chwilę później przyszło zdjęcie. Wiedziałam co tam zobaczę, ale nie mogłam powstrzymać chorej ciekawości. Zobaczyłam siebie leżącą na łóżku, za jedyne okrycie miałam tylko czarne skarpetki, stópki, których najwidoczniej nie zdążyłam zdjąć. Doskonale widać było moje piersi i klęczącego między moimi szeroko rozłożonymi nogami mężczyznę. Przygryzałam dłoń i widać było, że jest mi niesamowicie dobrze. Najgorsze w tym wszystkim było to, że cała scena działa się w sypialni naszego domu. Znów zrobili mi zdjęcia, a ja nawet nie zauważyłam, kiedy to się stało.

- Ty parszywy, cholerny gnoju – warknęłam.

- Hej, po co te nerwy – zawołał wesoło – przecież to nie ja zrobiłem to zdjęcie. Ja byłem wtedy zajęty dymaniem ciebie. No to jak, decydujesz się?

- Dobrze, o której chcesz przyjechać?

- O dwudziestej.

- Niech będzie – warknęłam zrezygnowana i przerwałam połączenie.

Miałam teraz zagwostkę. Do tej pory, gdy chcieli przyjechać na seks, umawiali termin tak żeby Michał był w pracy. Zawsze odbywało się to w naszym domu, gdzie czułam się chociaż trochę pewniej i bezpieczniej i miałam nikłe poczucie kontroli. Musiałam zacząć przygotowywać plan działania jeśli nie chciałam by wszystko się wydało.

      *

Trzy godziny później mój mąż był nakarmiony i zaspokojony niespodziewanym lodzikiem jakiego mu zafundowałam. Na moją korzyść działało także to, że właśnie dziś leciał jakiś mecz, a Michał, wielki fan piłki nożnej nigdy nie przepuszczał takich okazji. Prawie z ulgą przyjął wiadomość, że chcę wyskoczyć do koleżanki. Specjalnie nie powiedziałam, do której by nie mógł do niej zadzwonić. Przeraziło mnie to jak dobra robię się w knuciu i spiskowaniu.

 Z Karolem mieliśmy spotkać się na parkingu niewielkiego, pobliskiego supermarketu i było to kolejnym moim upokorzeniem, bo rozłączając się tak nagle nie zapytałam gdzie będzie czekał i musiałam do niego pisać żeby się tego dowiedzieć.

Zaparkowałam obok jego wypasionej fury i przesiadłam się. Otaksował mnie wzrokiem od stóp do głów i skrzywił się.

- Nie mogłaś założyć czegoś seksowniejszego?

Popatrzyłam po sobie nie widząc niczego złego w moim stroju. Zwykle i tak kończyło się tym, że zostawałam bez niczego. Miałam na sobie czarną koszulkę, sweterek i poprzecierane spodnie, zwykły codzienny strój. Nałożyłam też tylko delikatny makijaż żeby podkreślić oczy i nic więcej.

- A co, idziemy na miasto – zakpiłam.

- Właściwie to tak. No nic zatrzymamy się gdzieś po drodze i coś wymyślimy, a teraz daj buziaka.

Chwycił mnie za kark i przyciągnął do siebie. Jego pocałunek był mocny i zachłanny. Język wdarł się w moje usta i baraszkował w nich bezczelnie. Wytrzymałam chwilę i wyrwałam się mu. Roześmiał się i ruszył.

Ku memu zaskoczeniu to co powiedział o „wymyśleniu czegoś” okazało się prawdą. Zatrzymaliśmy się pod galerią handlową na kilkanaście minut przed jej zamknięciem i Karol kupił dla mnie obcisłą czarną sukienkę ledwie zakrywającą tyłek i czarne wysokie szpilki. Dał mi to wszystko i kazał się przebrać. Sam stanął w drzwiach i patrzył jak ściągam z siebie ciuchy. Dwie ekspedientki i jakiś starszy facet ciągle zerkali w naszą stronę przyciągnięci widokiem odsuniętej kotary, więc rozbierałam się w najwyższym pośpiechu.

- Bieliznę też zdejmij – rozkazał, gdy zobaczył, że chcę wciągać na siebie sukienkę. Popatrzyłam na niego przez chwilę, ale ponieważ nie zmieniał zdania ściągnęłam majtki i biustonosz, a sukienkę założyłam na gołe ciało. Pasował idealnie. Oczywiście przyjrzałam się sobie w lustrze i musiałam przyznać, że wyglądam cholernie seksownie. Ponieważ kiecka kończyła się tuż za pośladkami, znakomicie je zresztą podkreślając, nogi wydawały się dzięki temu dłuższe i bardziej smukłe. Moje piersi uwolnione od stanika podskakiwały i kołysały się przy każdym ruchu, bo cieniutki materiał nie mógł powstrzymać moich sporych rozmiarów skarbów. Wyglądałam jak szmata, ale o dziwo czułam się z tym dobrze, nawet pomimo tego, że taki strój pasował bardziej do osiemnastki niż do trzydziestoletniej mężatki. Odwróciłam się do Karola. Chłopak przyglądał mi się z uśmiechem zadowolenia w kąciku ust.

- Rozpuść jeszcze włosy – polecił więc rozpięłam kok i potargałam trochę by zrobiły się bardziej puszyste – świetnie – skomentował moje starania.

- Dokąd jedziemy – zapytałam po niewczasie, bo dopiero teraz uzmysłowiłam sobie, że nie będzie to zwykły seks jak poprzednio. O ile bycie braną przez dwa kutasy na raz było normalne.

- Zobaczysz – uciął.

Zatrzymaliśmy się pół godziny później już w innym mieście pod jakimś podejrzanie wyglądającym klubem. Karol zachowywał się jakby był tu nie raz, ale ja czułam niepokój tym większy, że brak jakiejkolwiek bielizny dotkliwie dawał o sobie znać przy każdym podmuchu wiatru. Tylko cieniutki materiał dzielił mnie od ludzi o których się ocierałam przeciskając przez parkiet. Na początku myślałam, że przyszliśmy wypić coś lub potańczyć i przyszło mi nawet do głowy, że spotkamy tu Aleksa, ale Karol prowadził do małej loży na galerii. Przed kotarą służącą za drzwi stał olbrzymi bysior z grubym jak moje udo karkiem i jeszcze grubszymi bicepsami.

- Ja do pana Iwana. Oczekuje mnie.

Ochroniarz skinął na Karola, a ten rozłożył ręce na boki. Goryl szybko i fachowo przeszukał chłopaka pod kątem posiadania broni i skinął głową, że może przechodzić.

- Ty też – warknął ochroniarz, gdy chciałam przejść obok niego.

- Chyba żartujesz. Gdzie miałabym cokolwiek ukryć?

Facet wzruszył ramionami i dalej stał jak kołek. Popatrzyłam na Karola, ale od niego nie mogłam oczekiwać pomocy, patrzył na mnie tylko uśmiechając się wrednie. Westchnęłam i rozłożyłam ręce na boki tak jak to wcześniej zrobił Karol. Wielkie jak łopaty dłonie ochroniarza oczywiście od razu spoczęły na moich piersiach ściskając je mocno, zjechały na brzuch, żebra i uda. Zagryzłam zęby drętwiejąc, gdy wsunęły się pod sukienkę i niemal natychmiast dotknęły nagiej cipki. Głupawy uśmiech pojawił się na jego twarzy, gdy przykrył ją dłonią. Chyba nie spodziewał się, że nie będę miała majtek. Na koniec ścisnął jeszcze pośladki i pozwolił przejść.

Czerwona ze wstydu weszłam za Karolem na galeryjkę rozglądając się z niepokojem. Nie byłam głupia i zdawałam sobie sprawę, że jestem właśnie w jakiejś bandyckiej melinie. Nie byłam tu bezpieczna i doskonale zdawałam sobie z tego sprawę, jeszcze czułam dłoń ochroniarza na cipce, która mi o tym przypominała. Stanęłam w cieniu na uboczu starając się nie rzucać w oczy i przysłuchiwałam się rozmowie.

- Dobrze, że cię widzę Karolu. Muszę przyznać, iż obawiałem się, że będę musiał wysłać ci ponaglenie. Wiesz jak nie lubię tego robić – mówił siedzący na skórzanej kanapie mężczyzna. Miał lekko skośne oczy, ciemne włosy i odcień skóry, jaki mają ludzie z rosyjskiej części Azji. Akcent również zdradzał jego pochodzenie. Był dobrze ubrany i zachowywał się uprzejmie, ale dało się odczuć, że kryje się w nim furia, którą łatwo było wyzwolić.

- Przyjmij moje przeprosiny. Nie miałem możliwości zjawić się wcześniej za to mam wszystko i jeszcze trochę na nowe zakupy.

Karol wyciągnął z kieszeni plik zwiniętych banknotów, samych dwusetek i podał mężczyźnie. Ten ledwie rzucił na nie okiem, odłożył na stolik i znad złączonych w piramidkę palców patrzył na chłopaka. Cisza przedłużała się coraz bardziej. Karol zaczął przestępować z nogi na nogę. Cieszyłam się widząc go w takiej sytuacji.

- Kasa to nie wszystko – wypalił wreszcie zdesperowany chłopak – mam coś na przeprosiny.

Odwrócił się, chwycił mnie za ramię i pociągnął stawiając przed obliczem bosa, by zasłonić się mną jak tarczą. Gangster wstał, a ja zdrętwiałam pod spojrzeniem jego czarnych, twardych oczu. Cholernie się bałam. Dla takich jak on ludzie nic nie znaczyli. Oprócz Karola, który nie puści pary z gęby, nikt nie wiedział gdzie jestem. Tymczasem skośnooki obszedł mnie dookoła przyglądając się mojemu ciału. Już wiedziałam po co mi była ta obcisła podkreślająca wszystko sukienka. Znakomicie odwracała uwagę od Karola, który czmychnął pod ścianę.

- Całkiem oryginalny prezent, jestem już znudzony małolatami. Taka mamuśka to miła odmiana – zatrzymał się i spojrzał w kierunku Karola - Tym razem ci wybaczę, ale spóźnij się z kasą jeszcze raz a stracisz palce, zrozumiałeś?

- Tak, oczywiście.

- Dobrze, a ty zabieraj się do roboty – powiedział, gdy na powrót stanął przede mną.

Wiedziałam oczywiście o co mu chodzi. Każdy facet tego chce. Miałam teraz wybór czy paść przed nim na kolana i zająć się nim, czy robić awanturę z której być może nie wyjdę cało. Skapitulowałam klękając na puszystym dywanie i starając się nie zwracać uwagi na gapiących się na mnie ludzi. Starając się zmusić swoje drżące ze strachu palce do współpracy rozpięłam mu pasek i odchyliłam na boki spodnie.

Gdy zaczęłam obciąganie wszystko poszło już z górki. Przymknęłam oczy starając się nie zwracać uwagi na szepty i śmiechy, a zajmować się tylko kutasem. Trzepałam go dłonią co chwilę biorąc go głębiej w usta i pieszcząc językiem aksamitnie delikatną główkę. Taka mieszanka zwykle działała na mojego Michała piorunująco i kończył w kilka minut. Jednak z Iwanem tak nie było. Słyszałam jak mruczy coś do siebie w swoim języku, ale efektu w postaci strug spermy czy choćby jęków nie było. Zaczęłam się pocić ze zdenerwowania wyobrażając sobie, że będę tak klęczeć i pieścić jego penisa aż zdrętwieją mi usta, a on zdenerwuje się i zrobi mi coś złego. Otworzyłam oczy i spojrzałam w górę. Na jego ramieniu uwiesiła się śliczna blondyneczka i z wielkim zainteresowaniem mi się przyglądała. Pocałowała go namiętnie, a mnie zrobiło mi się jeszcze bardziej głupio klęczeć tak z fiutem jej faceta wypychającym usta, obserwowana jak jakiś owad.

 Iwan zadał jakieś pytanie w swoim języku i blondynka roześmiała się perliście, a on chwycił mnie za głowę i nieoczekiwanie wbił w usta tak głęboko, że poczułam kule jąder uderzające o brodę. Instynktownie próbowałam go odepchnąć, ale przytrzymał mnie mocniej, więc mogłam tylko szerzej otworzyć usta by go przyjąć i mieć nadzieję, że nie zwymiotuję nagle. Blondynka nade mną roześmiała się ponownie i chwyciwszy garść moich włosów zaczęła „pomagać mi” zadowalać jej mężczyznę.

Po chwili długiej jak wieczność, kiedy już mroczne plamki zaczęły przelatywać przed oczyma, pozwolili mi zaczerpnąć powietrza. Opadłam na kolana dysząc i rzężąc przez podrażnione gardło, długie nitki śliny wisiały na brodzie, a ja nie miałam siły je zetrzeć. Prawie nie czułam jak Iwan podnosi mnie i rzuca na stół. Padłam na blat jak szmaciana lalka ciesząc się jedynie jego chłodem. Na tę chwilę wszystko było mi obojętne. Nawet, gdy szarpnął za sukienkę podciągając ją na biodra i rozsuwając szerzej nie zaprotestowałam. Wiedziałam, że po to tu jestem. Wielkimi łapami ścisnął moje pośladki i rozchylił na boki by widzieć cipkę. Ktoś z tyłu rzucił jakąś uwagę o wilgoci jaka się na niej pojawiła, a ja zdałam sobie sprawę ilu ludzi patrzy właśnie w głąb mojej dziurki. Nie zdążyłam się jednak speszyć, bo chwilę później jego fiut gładziutko się w nią wbił. Jęknęłam z zaskoczenia czując wypełniający mnie kawał faceta i tym, że faktycznie cała byłam mokra. Mimowolnie cała sytuacja bardzo na mnie podziałała. Iwan rżnął mnie tak jak lubiłam najbardziej, mocno, dziko i z pasją aż stół pode mną chodził na wszystkie strony. Zagryzłam wargi czując coraz większe podniecenie gdyż główka penisa rozkosznie pocierała ścianki pochwy.

Nagle poczułam ruch przy mojej głowie. Otworzyłam powieki i zobaczyłam przed sobą wzgórek łonowy pokryty jasną plamką włosków. Poczułam zapach rozgrzanej skóry, gdy jedwabiste włoski otarły się o mój policzek i kącik ust. Dziewczyna wdrapała się na stół i pocierała wilgotną cipką po moim policzku jęcząc przy tym głośno i trzymając mnie za włosy. Czułam jej miękką wilgotną szparkę, gdy przesuwała się po moich wargach i jej duże mięsiste płatki. Dopiero to mnie podnieciło naprawdę. Teraz mogłabym mieć orgazm. Siły wróciły mi nagle, przesunęłam dłonią po udzie i pośladku nieznajomej. Niestety chwilę później Iwan wbił się we mnie wyjątkowo mocno i znieruchomiał. Wiedziałam, że jego sperma wlewa się właśnie we mnie, ale nie potrafiłam zdobyć się na wstręt. Byłam maksymalnie wykończona, ale i pobudzona jednocześnie. Blondynka zsunęła się ze stołu, gdy tylko jej pan ze mnie wyszedł. Miałam wrażenie, że jest zawiedziona. Może ja też troszkę byłam?

- Towar tak jak się umawialiśmy – usłyszałam i przekręciłam głowę żeby zobaczyć co się dzieje. Karol chował właśnie paczuszkę pełną białego proszku do kieszeni i przyjmował od Iwana drugą pełną tabletek.

- Idziemy - chwycił mnie za rękę i postawił na nogi. Zatoczyłam się, więc podtrzymał mnie, gdy poprawiałam sukienkę.

- Muszę do łazienki – oznajmiłam.

- Dobrze, dobrze – jego ton był ugodowy. Czyżby wstydził się tego co mi zrobił?

Umyłam twarz, poprawiłam włosy, nałożyłam ponownie makijaż i przede wszystkim wytarłam jak tylko się dało wyciekającą z cipki spermę. Wreszcie poczułam się jak istota ludzka gotowa pokazać światu, choć w głowie myśli kotłowały się jak ścieki w szambie.

 Karol cierpliwie czekał na mnie przed drzwiami łazienki i gdy wyszłam chwycił mnie za rękę i poprowadził do samochodu. Dopiero po kilkunastu minutach jazdy zorientowałam się, że nie jedziemy z powrotem do domu.

- Hej, gdzie mnie zabierasz?

- Jak to gdzie, do hotelu oczywiście. Mam na ciebie cholerną ochotę.

- Odbiło ci? Już prawie północ, muszę wrócić do domu?

- Zrobimy to szybko.

- Po co jechać do hotelu. Chcesz, to obciągnę ci w samochodzie – byłam już bardzo zdesperowana skoro składałam takie propozycje. Jednak myśl, że mój mąż szaleje z niepokoju i dzwoni po kolei do wszystkich moich znajomych, a potem odkrywa, że nigdzie mnie nie ma, dawała mi się we znaki.

- Nie dzięki, wolę cię przelecieć.

- No to zrób to tutaj. Zatrzymamy się gdzieś na jakimś parkingu.

Jednak do Karola niewiele docierało. Był nabuzowany i podniecony, i wiedziałam dlaczego. Właśnie uciekł z pod kosy groźnemu gangsterowi, a do tego widział jak ten wykorzystuje mnie jak szmatę i chciał to wszystko odreagować. Wiedziałam, że nie jestem w stanie go przekonać. Gryzłam paznokcie i wpatrywałam się w zmieniające się na wyświetlaczu minuty. Gotowa byłam zrobić teraz absolutnie wszystko. Dać się przelecieć w każdą dziurkę, robić najbardziej wyuzdane rzeczy byle tylko wrócić do domu zanim Michał zacznie się niepokoić.

Stanęliśmy pod jakimś hotelem i niechętnie wysiadłam z samochodu. Byłam zdana na łaskę i niełaskę Karola, a jemu się nie spieszyło. Zameldowaliśmy się w recepcji i udaliśmy do pokoju odprowadzani domyślnym spojrzeniem młodego piegowatego rudzielca stojącego w recepcji na nocnej zmianie. Wiedziałam, że myśli o mnie jako o prostytutce której zapłacono za seks i gapi na mój tyłek.

W pokoju Karol od razu podszedł do stolika, wysypał na blat odrobinę białego proszku, podzielił na dwie kreski i jedną z nich wciągnął do nosa. Otrząsnął się jak pies po wyjściu z wody i wskazał drugą mi.

- Nie ma mowy. Nie wezmę tego.

- Jak chcesz, odstresowała byś się i wszystko stałoby się piękniejsze.

Nie czekałam by słuchać reszty jego gadania, ale zsunęłam paseczki ramiączek i pozbyłam się sukienki, a z nią całego mojego ubrania. To było w niej dobre, trzeba przyznać. Szybko uklękłam przed uśmiechającym się głupkowato chłopakiem i zaczęłam ssać jego fiuta. Może to te narkotyki, ale stał twardy jak głaz aż przyjemnie było go poczuć coś takiego w ustach.

- Chodź kochanie, przeleć mnie – poprosiłam najbardziej seksownym głosem, na jaki było mnie stać, choć prawdę mówiąc seksu miałam na dzisiaj dosyć. Musiałam jednak skończyć to jak najszybciej i wrócić do domu. Dlatego położyłam się na łóżku i rozłożyłam zapraszająco nogi. Moja cipka rozchyliła szeroko swoje płatki, nic tylko się wbijać. Karol jednak ukląkł między nimi i zaczął ją lizać. Zagryzłam wargi zirytowana, ale postanowiłam zachować cierpliwość.

Zupełnie niespodziewanie poczułam błogie ciepło rozchodzące się po całym ciele. Żarówki w żyrandolu na który cały czas patrzyłam by zająć czymś umysł zapłonęły nagle bardziej, a ich światło stało rozbłysło kolorami tęczy. Usta i język mojego kochanka dotknęły chyba wrażliwszych miejsc, bo aż wygięło mnie w łuk i zaskowyczałam z nagłej rozkoszy. Przyjemność stawała się coraz intensywniejsza. Wiłam się po łóżku ściskając i masując piersi do granicy bólu, ale nie mogłam się powstrzymać, bo było to jednocześnie wspaniałe. Sutki nabrzmiały twarde jak kamyki i wrażliwe, tak że każde ich dotknięcie powodowało skowyt.

„Co się ze mną dzieje” – pomyślałam jeszcze nim zatraciłam się w przyjemności i zrozumiałam. W jakiś sposób Karolowi udało się podać mi narkotyki. Jak? Jedynym wyjaśnieniem było to, że wtarł je w cipkę. Tam też były błony śluzowe nawet bardziej wrażliwsze niż w nosie. Jednak to już mnie nie obchodziło, rzuciłam się na chłopaka i powaliwszy go na podłogę nabiłam na jego pałę tak mocno aż zaskowyczałam i pociemniało mi w oczach. Wszedł od razu calutki aż poczułam go gdzieś w brzuchu. To było niesamowite, zupełnie jakby przebijał mnie całą aż do płuc, a każdy ruch bioder wprawiał w drżenie. Orgazm przyszedł prawie natychmiast, ale tylko dodał mi siły. Nawet nie zwolniłam za bardzo tępa, ale chyba darłam się tak, że słychać mnie było pewnie w kilku sąsiednich pokojach.

Nie obchodziło mnie to.

Karolowi widać znudziło się być bierną stroną, bo zrzucił mnie z siebie i obróciwszy do siebie tyłem wbił w ociekającą sokiem cipkę. Wypięłam mu się i szeroko rozłożyłam nogi tak by mógł mnie walić jak najmocniej i głębiej. Wbijał się we mnie tak głęboko, że miałam wrażenie iż czują go gdzieś w brzuchu. Mimo to chciałam czegoś jeszcze mocniejszego czegoś co sprawi mi tak przyjemność i ból. Anal. To by było coś. Nie zdążyłam o nic poprosić, bo chwilę później orgazm sprawił, że rozjechały mi się nogi i padłam na dywan.

- Pić mi się chce. Zamówmy jakiegoś szampan, czy coś? – Zapytał Karol.

Uzmysłowiłam sobie, że gardło mam suche jak wiór i przytaknęłam jego myśli. Chłopak wykręcił numer recepcji, a ja przyglądałam mu się ciągle leżąc na podłodze i pieszcząc się powoli. Nadal miałam ochotę na seks, więc podkradłam się do niego na czworakach i chwyciłam w usta główkę jego penisa. Spojrzał na mnie i uśmiechnął nie przestając rozmawiać.

- Zaraz będzie – powiedział i chwyciwszy mnie za kark zaczął wbijać w usta jak to wcześniej robił Iwan. Tylko, że teraz bardzo mi się to podobało i cholernie podniecało. Doszłabym po raz trzeci, bo równocześnie pieściłam swoją muszelkę, ale zabrzmiał dzwonek.

- Otworzysz? – Zapytał Karol.

Wydało mi się to doskonałym pomysłem, więc podeszłam do drzwi i otworzyłam. Oczy boya hotelowego omal nie wyszły z orbit, gdy mnie zobaczył. Przyjęłam bardziej prowokacyjną pozycję. Mogłam być naga, spocona z resztkami śliny na brodzie, ale wiedziałam mimo to, że spodobam się każdemu.

- Pani zamówienie – powiedział i podał mi tacę.

- Dziękuję - Przyjęłam ją i odwróciwszy się postawiłam ją na stoliku maksymalnie wypinając tyłeczek w jego stronę. Wiedziałam, gdzie spoczywa teraz jego wzrok.

- Ależ co ty kochanie. Chcesz odprawić takiego miłego chłopca bez napiwku? – Głos Karola wyrażał zdziwienie. Wiedziałam, że udaje, ale pomysł by włączyć do zabawy zielonego jak szczypiorek na wiosnę chłopaczka od razu przypadł mi do gustu.

- Och nie! O czym ja myślę. Niestety nie mam nic przy sobie – poklepałam się po biodrach – czy przyjmiesz zapłatę w naturze – zapytałam i podeszłam do chłopaczka, którego najwyraźniej zamurowało i sięgnęłam do rozporka. Zamek rozsunął się z łatwością i twardy kutas prawie sam wskoczył w moją dłoń. Uklękłam. To był już czwarty dziś penis jakiego miałam w ustach jeśli liczyć mojego męża i każdy smakował inaczej.

- Choć – Karol pojawił się obok mnie i chwyciwszy w garść pukiel moich włosów podniósł na nogi, a potem pchnął na mały stolik. Od razu spodobała mi się jego myśl, więc wskoczyłam na blat i rozchyliłam nogi. Boy zerknął niepewnie na Karola, ale widząc zachęcające kiwnięcie głową wszedł między moje uda i troszkę niepewnie wbił się w cipkę.

- Dobrze kochanie - jęknęłam i chwyciłam się za uda i odciągnęłam kolana do piersi. Teraz chłopaczek mógł wbijać się tak dokładnie, że kępki naszych włosków łonowych stykały się ze sobą. Gdzieś z boku rozległ się huk. Obejrzałam się i zrozumiałam, że to Karol otworzył szampana. Przytknął mi szyjkę butelki do warg i spieniony płyn wlał mi się do ust spływając po szyi i podskakujących piersiach. Gdy już więcej alkoholu spływało po mnie niż we mnie, butelkę zastąpił tenis Karola. Znów miałam dwa kutasy i okropnie mi się to podobało.

- Czekaj no młody – usłyszałam po jakimś czasie – jestem dziś w dobrym nastroju, a ty masz najwyraźniej fartowny dzień, bo pozwolę ci ją wziąć w dupę. Chcę zobaczyć jak się wije, gdy dochodzi.

Gdy to usłyszałam nowy dreszcz podniecenia zrodził się w mojej piersi. Szybko przekręciłam się na brzuch i wypięłam tyłek. Anal najbardziej podobał mi się w tej pozycji. Młodzik niepewnie nacelował penisem w mój malutki otworek, który czując go na sobie zadrżał i zacisnął się odruchowo.

- O tak bierz moją dupę. Zerżnij ją - zażądałam i wsunęłam dłoń między nogi by pieścić się, gdy już we mnie będzie – och tak – zamruczałam czując jak mój tyłeczek niechętnie ustępuje przed twardością kutasa. Podniecała mnie ta walka mojego ciała z jego i to, że je przegrywam. Już czułam nadchodzący orgazm. Chłopaczek rżnął mnie coraz mocniej. Czułam jak po każdy kolejnym pchnięciu jego kutas zagłębia się w moim opornym tyłeczku coraz głębiej. Kilka sekund później na cieniutkie ścianki mojego tyłeczka spłynęło ciepło i jęknęłam zawiedziona. Chłopak próbował jeszcze wbijać się we mnie, ale już bez tej podniecającej energii.

- Daj dokończę ją – usłyszałam Karola. Chłopaczek odsunął się i za chwilę jęknęłam, bo nowy kutas już bez problemów wszedł w rozluźniony otworek – a ty daj jej go wylizać, szmata lubi spermę.

Młodzik niepewnie podszedł do mnie i jakby przepraszająco podsunął mi swoją pałę do ust. Nazwanie mnie szmatą zupełnie mi nie przeszkadzało. Nie wtedy, gdy znów czułam w sobie twardego kutasa i olbrzymie podniecenie. Dokładnie zlizałam z niego resztki spermy

- Och Boże – jęknęłam czując kolejny orgazm – kocham cię, och tak kocham, kocham. Zrób mi to proszę tak – wykrzykiwałam na przemian zapewnienia miłości, posłuszeństwa na przemian z błaganiami o więcej. Mój nowy znajomy ośmielony widać tym jaką chętną suką jestem chwycił w garść moje włosy, szarpnął w bok i zapakował kutasa w usta. Zadziałało to jak iskra, szarpnęło mną, piersi szorowały po blacie stołu, stopy to kopały powietrze to wbijały w podłogę. Pod powiekami kwitło tysiące barw, a ja pilnowałam się tylko by nie zagryźć zębów na penisie wypełniającym moje usta. Gdy znów mogłam coś zrozumieć z otaczającego mnie świata do moich uszu dobiegła rozmowa.

- Przynieś nową butelkę, albo wiesz co lepiej dwie i jak chcesz to powiedz temu rudzielcowi w recepcji że może się przyłączyć.

 Rozejrzałam się dookoła. Karol i młody siedzieli na fotelach w bardzo luzackich pozycjach. Ja ciągle leżałam na stole, ręce i nogi zwisały mi z niego zupełnie niewładne. Ześliznęłam się jakoś i zataczając chwyciłam prawie pustą butelkę. Okropnie chciało mi się pić. Zupełnie jakby moje gardło wyschło na pył. Przechyliłam ją do ust nie zważając na to, że większość szampana ścieka mi po brodzie i piersiach. Ledwie zarejestrowałam, że chłopak wyszedł z pokoju.

- Czy my nie powinniśmy już jechać - zapytałam przytomniejąc odrobinę. Zaczęło docierać do mnie chyba powinnam wrócić do domu.

- Jest jeszcze wcześnie, zabawmy się – Karol podszedł do mnie, wsunął mi w usta małą pigułkę i pocałował namiętnie. Nawet nie wiem, kiedy ją połknęłam.

- Przyjdzie jeszcze ktoś?

- Więcej osób to większa zabawa.

Drzwi otworzyły się i wszedł boy i rudzielec z recepcji. Chłopaczek pokazał mu mnie i coś powiedział. Obaj wyszczerzyli się jak wilki. Świat znów pojaśniał, a ja osunęłam się przed nimi na kolana gotowa na wszystko czego zażądają. Podeszli do mnie wszyscy trzej. Następna godzina była dla mnie tylko przebłyskami. Bardzo dobrze pamiętam jak brali mnie na dwie pały, a trzeciemu ssałam kutasa. Wtedy kolejny orgazm oprzytomnił mnie jako tako. Pamiętam smak spermy, gdy po kolei spuszczali mi się do ust. Pamiętam jak leżałam z rozrzuconymi na bok nogami i prowokowałam rudzielca by włożył mi mokrą od szampana dłoń w cipkę, bo widziałam to w jednym filmie i wydało mi się to doskonałym pomysłem. Pamiętam, że miałam później niewiarygodny orgazm więc może mu się udało?

Obudziłam się, gdy za oknem już świtało. Leżałam na łóżku z jedną nogą przerzuconą przez biodra rudzielca i obejmując go za szyję. Ktoś inny przyciskał się do moich pleców. Straszna myśl przebiega przez moją głowę. Czy mam po co wracać do domu? Powoli wysunęłam się z objęć chłopaków i usiadłam na brzegu łóżka całkowicie zrezygnowana. Założyłam na siebie sukienkę nawet nie biorąc prysznica i usiadłam na brzegu łóżka trzymając głowę w dłoniach.

- To co wracamy? – Spojrzałam na Karola. Nic go nie martwiło, na widok jego gęby chciało mi się wymiotować.

- A mam po co? Przez ciebie kutasie mój mąż pewnie odchodzi od zmysłów.

- Jak chcesz, masz pół godziny żeby wymyślić jakieś usprawiedliwienie.

Patrzyłam jak wstaję, przeciąga się i ubiera. Jemu było to naprawdę obojętne co ze mną będzie. Zdana na siebie zagryzłam wargi i wysiliłam szare komórki. Musi mi się udać, ten ostatni raz.


Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany