Opowiadanie użytkownika horus33

Meble stworzone do seksu cz.3

local_library375 comment0 thumb_up0
Meble - część 3

Pukanie do drzwi rozległo się, gdy kończyła podlewać swoje roślinki. Hodowanie trudnych i wymagających odmian kwiatów było jej hobby. Zwykle poświęcała im dwie godziny po pracy i czuła się wtedy mega odprężona. Odłożyła konewkę i nie całkiem zadowolona z odwiedzin w takim momencie z niechęcią otworzyła drzwi. Humor poprawił się jej od razu, gdy zobaczyła kto ją odwiedził.

- Cześć Aniu – wypalił Maciek, gdy tylko ją zobaczył i przepchnął się obok do wnętrza domu.

Zamknęła drzwi zdziwiona i odrobinę zaniepokojona. Zwykle jej sąsiad był nieśmiały i grzeczny aż do przesady i nigdy się tak nie zachowywał. Do tego wyglądał bardzo źle. Oczy miał podkrążone, włosy potargane i przetłuszczone, a ubranie wymięte jakby w nim spał. Wydawało jej się, że drży z napięcia, to wyłamując palce, to zaciskając w pięści.

- Coś się stało? – Zapytała zaniepokojona już nie na żarty.

- Tak, coś wspaniałego! Przełomowego!

- Może usiądziesz i napijesz się czegoś. Mam zimne piwo…

Dopiero teraz spojrzał na nią przytomniej i skinął głową. Zaprowadziła go do kuchni i prawie przemocą posadziła przy stole. Szybko by nie zaczął znów spacerować postawiła przed nim otwarte piwo. Chwycił je i pił długo opróżniając połowę butelki.

- Dziękuję już lepiej.

- Cieszę się, a teraz może opowiesz mi, co cię tak poruszyło.

- Wraz z moim kolegą już od dawna pracowaliśmy nad jednym takim wynalazkiem i dziś w nocy skończyliśmy. Okazało się, że wszystko działa i to nawet lepiej niż sądziliśmy.

- I to cię tak poruszyło? Przecież to chyba dobrze, prawda?

- Tak, ale to takie niesamowite.

- A czy ten wasz wynalazek ma coś wspólnego z twoimi zainteresowaniami.

- Tak – Maciek uśmiechnął się nieśmiało. Ten jego uśmiech powodował u niej miłe łaskotanie w brzuchu.

- A do mnie przyszedłeś żeby…

- Mam prośbę – zaczął cicho sąsiad nie patrząc jej w oczy.

- Chcesz żebym go wypróbowała?

- Jeśli nie masz nic przeciwko temu… odwdzięczę ci się obiecuję…

- Wiesz co, mnie się wydaje, że po prostu chcesz zobaczyć mnie nago – nie mogła się powstrzymać żeby nie wbić mu małej szpileczki. Zarumienił się rozkosznie tak jak lubiła, ale nie zaprzeczył z czego była bardzo zadowolona. – No dobrze, wiesz że sąsiedzka pomoc jest dla mnie ważna. Powiedz o co chodzi.

- Najlepiej będzie jeśli opowiem ci wszystko na miejscu. Masz czas dziś wieczorem? Obaj z Kacprem nie możemy się doczekać żeby sprawdzić czy wszystko działa… i zobaczyć cię nago, oczywiście. Opowiadałem mu trochę o tobie. To nerd, nigdy nie miał dziewczyny…

- Dobrze, ale po wszystkim zabierasz mnie na dobrą kolację.

- Oczywiście, co tylko chcesz – wypalił tak ochoczo aż zaczęła podejrzewać, że to nie tylko ulga z powodu jej zgody. – Będę u ciebie o dwudziestej, pasuje ci?

- Tak – wzruszyła ramionami, w planach na ten wieczór miała raczej jakiś serial, więc każda pora jej odpowiadała – czy mam założyć coś specjalnego?

- Nie musisz… choć jeśli założysz coś seksownego to mojemu kumplowi oczy wyjdą z orbit.

Uśmiechnęła się, Maciek był nietypowym facetem. Wielki, silny i zbudowany jak gladiator, ale serce gołębia. Tylko czasami widziała go innego, dzikiego, tak jak wtedy, gdy brał ją na fotelu. Dziwna i ciekawa mieszanka. Wyszedł i miała szczerą nadzieję, że wykorzysta te parę godzin żeby się przespać. Naprawdę fatalnie wyglądał. Sama nie mogła tracić czasu. Trzeba było zrobić się na bóstwo i nie sprawić sąsiadowi zawodu skoro tak ją wychwalał.

Leżąc w wannie przeglądała w myślach swoje sukienki, zastanawiając się którą wybrać. Miała kilka takich, które sprawiały, że mężczyznom plątały się myśli, ale na dziś idealna chyba będzie czerwona, kloszowana, sięgająca aż kilkanaście centymetrów za tyłek. Do tego oczywiście stringi w takim samym kolorze. Stanika nie miała zamiaru zakładać. Wynurzyła się z wody i przyjrzała się swoim piersiom. Wystawały ponad wodę okryte pianą, krągłe i lśniące. Były jej dumą i jeśli tylko mogła podkreślała je swoim ubiorem nosząc, albo głębokie dekolty, albo przeciwnie pełne, lecz cieniutkie i obcisłe bluzeczki. Uwielbiała wychodzić bez stanika, bo miała bardzo duże i twarde sutki „jak igiełki” powiedział kiedyś jeden z jej kochanków. Nic nie przyciągało wzroku mężczyzn tak jak te dwa punkciki nakłuwające materiał.

Z niechęcią, ale i rodzącym się podnieceniem wstała z wanny i otuliła ręcznikiem. Ciekawa była cóż to jej sąsiad wymyślił. Miała dziś nawet ochotę na seks. Maćkowi dałaby zawsze, ale nie uśmiechało jej się uprawianie seksu z każdym tylko dlatego, że to eksperyment. No, ale wszystko wyjaśni się za parę godzin.

Udało jej się wyszykować kilka minut przed tym jak usłyszała podjeżdżający pod jej dom samochód. Poczekała cierpliwie aż usłyszy pukanie i dopiero wtedy otworzyła drzwi stając tak, aby wywrzeć jak największe wrażenie. Wzrok sąsiada od razu spoczął na jej piersiach i sutkach nakłuwających materiał, a potem z trudem zjechał niżej.

- Świetnie wyglądasz.

- Starałam się. To gdzie jedziemy?

- Za miasto, do Jesionowa.

- Hmm, wieziesz mnie na odludzie? A jeśli chcecie mnie tam uwięzić? – Przekomarzała się z nim udając przestraszoną.

- Przestań, nic ci nie będzie.

- To może opowiedz coś więcej o swoim wynalazku – zaproponowała, gdy ruszyli – uspokoisz biedną kobietę.

- Tylko niewielka część jest moja, no i pomysł również. Większość najgorszej i najważniejszej pracy wykonał mój kumpel.

- Czyli w tym zespole to ty jesteś ten zboczony.

- Tak, chyba na to wychodzi – uśmiechnął się półgębkiem – myślałem od dawna czy da się połączyć wirtualną rzeczywistość z moimi sprzętami. Zapytałem o to Kacpra i okazało się, że szansa istnieje. Wywaliłem całą moją forsę na ten projekt, ale chyba się udało. Miałem też sporo szczęścia, bo Kacper to geniusz, wiele z rozwiązań jakie zastosowaliśmy jest zupełnie przełomowych.

- O to ta cała histeria? O jakąś grę?

- To nie gra – spojrzał na nią oburzony – to coś o wiele większego.

- Dobrze, spokojnie nie będę krytykować twojego dziecka.

Dojechali nie rozmawiając już więcej o wynalazku. O dziwo, dom informatycznego geniusza był zupełnie inny niż sobie wyobrażała. Zamiast rozpadającej się chałupki zobaczyła ładny i całkiem spory dom.

- Niech zgadnę. Mieszka z rodzicami?

- Pudło, zarabia całkiem nieźle to go stać.

Otworzył im, gdy tylko zadzwonili. Tym razem nie przeżyła zaskoczenia, tak właśnie go sobie wyobrażała. Około sto siedemdziesiąt centymetrów wzrostu, spora nadwaga, rzadka, nieładna bródka, okulary i wymięte ubranie.

- Wchodźcie – zacierał ręce przestępując z nogi na nogę gapiąc się na dziewczynę jakby była pierwszą jaką widzi – możemy zaczynać, wszystko przygotowałem.

Anka rozejrzała się po pomieszczeniu do którego ją zaprowadzili i pierwsze co rzuciło się w oczy to widziany już u Maćka przyrząd dla samotnych pań. Była to prosta konstrukcja wprawiająca w ruch żelowego członka imitująca kopulację. Co prawda jej sąsiad wykonywał je tak by nie raziły wzroku swą surowością i były odrobinę ładniejsze niż te produkowane bardziej seryjnie. Kiedyś wypróbowała taki u sąsiada i jego działanie nie było jej straszne. Drugim znajomym przedmiotem był odrobinę przebudowany fotel do seksu. Widocznie sąsiad zaprojektował to w ten sposób by siedząca na nim kobieta była zaspokajana przez maszynę. Poza tym stało tu kilka komputerów, drukarki, wentylatory i inne niezidentyfikowane elektroniczne sprzęty. Nie poświęcała im większej uwagi, bo niewiele się na tym znała.

- Czyli to tu jest wasza tajna baza.

- Tak, można tak powiedzieć – odpowiedział nerd - Napijesz się czegoś?

-Może po wszystkim, i tak widzę, że ledwie panujecie nad sobą. Jeszcze trochę, a zlejecie mi się w spodnie. Powiedzcie mi co mam robić. Choć – wskazała na urządzenie – części już się domyślam. Mam usiąść i dać się wypieprzyć przez tę maszynkę, a dalej co?

- Włóż to – Kacper podał jej lateksowy strój ewidentnie zakupiony w seks shopie, miał nawet kilka rozcięć z odpowiednich miejscach. Wystawało z niego kilka cienkich przewodów, ale ogólnie nie sprawiał jakiegoś szokującego wrażenia.

- No dobrze, ale nie bardzo rozumiem o co chodzi – stwierdziła i sięgnęła do zapięcia sukienki. Materiał opadł z niej odsłaniając jej piersi. Uwaga obu chłopców natychmiast skupiła się na sterczących sutkach. Uśmiechając się pod nosem schyliła się by ściągnąć stringi, a potem podparła się pod boki wysuwając biodra lekko w bok – hallo, panowie. Mogę prosić o strój?

- A tak, proszę.

- Zupełnie jakby był zamówiony na mój rozmiar – rzuciła ironicznie odwracając się do chłopaków obserwujących jej wygibasy przy wciąganiu na siebie ciasnego wdzianka. Maciek tylko się zarumienił przyłapany na wpatrywaniu się między jej pośladki. Do Kacpra nie dochodziło nic. Zerknęła ukradkiem na ich krocza oceniając twardość i wielkość ich penisów. Lubiła takie widoki.

- To jak. Dobrze na mnie leży? - Zapytała publiczność przesuwając dłonią po śliskim materiale.

- Hmm, świetnie. Teraz to – Kacper podał jej coś w rodzaju hełmu.

- Serio chłopaki?

- To tylko prototyp. Dopracujemy resztę.

Położyła się na fotelu wypinając tyłek w stronę nieruchomego dlido. Maciek przesunął maszynkę bliżej, ale nie na tyle by penis dotykał cipki. W czasie tych poprawek jego dłoń kilkakrotnie i zupełnym przypadkiem musnęła jej nagą skórę. Bardzo miłe uczucie.

- No dobrze. Włóż hełm i zaczynamy. Tylko cokolwiek zobaczysz, nie bój się, bo to nie będzie realne.

- Nie bój… - nie zdążyła powiedzieć nic więcej. Kacper usiadł przy klawiaturze i coś kliknął. Pochłonęła ją ciemność.

Nie trwało to na szczęście długo i chwilę później znalazła się w lesie. Oczywiście wiedziała, że leży na fotelu i jeśli mocno się skoncentrowała czuła go pod sobą. Postanowiła na razie nie roztrząsać tego jak to się dzieje, że wydaje się poruszać, unosić ręce, kręcić głową. Zamiast tego przyjrzała się otoczeniu. Drzewa rosły tu bardzo rzadko, za to kwiatów było zatrzęsienie, motyle śmigały od jednego do drugiego, karmiąc się nektarem. Świeciło jasne, dające dużo ciepła słońce, zupełnie jakby właśnie był lipiec lub sierpień. Trawa pod jej stopami była miękka i delikatna. Dopiero teraz przyjrzała się sobie. Nie była ubrana w lateksowy kostium, ale w cos przypominającego chiton, ewidentnie założony na gołe ciało. Uśmiechnęła się szczerze zaskoczona genialnym pomysłem chłopaków i ruszyła przed siebie. Wiedziała, że nie jest tu po to by zwiedzać i podziwiać krajobrazy. Musiało coś się wydarzyć.

Przed sobą dostrzegła niewielkie jeziorko z krystaliczną wodą. Był to jedyny charakterystyczny punkt w okolicy więc ruszyła w tamtą stronę. Chciała przyjrzeć się sobie w tafli wody. Na jeziorze unosiły się nenufary, a wokoło trzciny kołysały się w podmuchach wiatru. Sielanka. Pochyliła się nad taflą by przyjrzeć się sobie i usłyszała zgrzyt piachu jakby pod czyimś butem. Odwróciła się szybko i zamarła zdumiona. Jedynym sensownym zdaniem jakie mogła pomyśleć to „ Chyba ich całkiem powaliło” i myślała oczywiście o dwóch szalonych konstruktorach.

Przed nią stało stworzenie o którym czytała i raz czy dwa widziała w jakichś animacjach. Do pasa, przystojny, muskularny mężczyzna o ciemnej karnacji i długich do ramion kręconych włosach. Od pasa zaś… koński tułów z czterema nogami, kopytami, ogonem. Czarna sierść lśniła jak nasmarowana oliwą w promieniach słońca. Stwór, centaur jak pamiętała górował nad nią machając ogonem, groźny, władczy. Wtedy dostrzegła jeszcze coś. Gruby, nabrzmiały narząd podobny do zwykłego męskiego penisa, choć dużo dłuższy zwisał między tylnymi nogami.

- Oooo nie. Na pewno nie – stwierdziła spokojnie i odwróciła się puszczając biegiem, byle dalej od stwora.

Za sobą usłyszała stukot kopyt. Nie odbiegła daleko, gdy ją dopadł. Poczuła szarpnięcie i olbrzymia siła poderwała ją do góry. W silnych ramionach nie miała najmniejszej szansy się wyrwać, nawet nie chciała obawiając się, że znajdzie się pod ostrymi kopytami. Zupełnie zapomniała już, że jest w wyimaginowanym świecie i wszystko jest iluzją.

Wylądowała rzucona na pień jakiejś omszałej kłody twarzą do ziemi. Gdy spróbowała się unieść olbrzymia, sękata dłoń przytrzymała jej kark przyduszając do dołu, nie pozwalając ruszyć. Sekundę później poczuła jak centaur szarpie za brzeg jej chitonu odsłaniając biodra. Panicznie szarpała się, kopała i drapała kłodę by tylko odsunąć się od niego jak najdalej. Od szarpania i walki spociła się i zgrzała, ale nic nie wskórała. Dwa czarne kopyta pojawiły się po obu jej stronach, obejrzała się do tyłu nie zdolna powstrzymać chorej ciekawości. Koński zad ugiął się i wiedziała, że zaraz zostanie nadziana na sprzęt który widziała wcześniej. Mignął jej na chwile między jego nogami, napęczniały, poprzecinany fioletowymi żyłami. Zagryzła zęby poczuła jak najpierw ociera się o nią, a sekundę później wciska się w jej cipkę. Jęknęła raz. gdy przebijał się przez wąskie wejście i drugi, gdy wbił się w nią aż poczuła go gdzieś głęboko w brzuchu.

Centaur nawet pachniał koniem. Czuła jego intensywny zapach, gdy pochylał się nad nią by potężnym wyrzutem zadu kolejny raz wbić w nią swojego kutasa. Jego brzuch szorował po jej plecach, nogi ocierały się o jej uda. Z pod olbrzymiego stwora widać było chyba tylko jej stopy kopiące powietrze i dłonie którymi wczepiła się w kłodę.

Stwór pieprzył ją coraz szybciej i mocniej wydając groźne pomruki aż jęczała za każdym razem gdy kutas rozepchnął ją wbijając się aż kule jąder uderzały o jej cipkę. Jego dłoń szarpnęła chiton dobierając się do piersi. Przymknęła oczy poddając się wszystkiemu co z nią robiono. Perwersyjność sytuacji działała na nią niesamowicie. Orgazm, co ją zdumiało był tuż, tuż. Każde przesunięcie wielkiego penisa po ściankach pochwy przyspieszało go o sekundę. Jak w zegarze tik tak.

- Jeszcze, jeszcze – szeptała, gdy penis wysuwał się z niej, coraz szybciej coraz mocniej wbijał. I nagle, zupełnie jakby przekroczył masę krytyczną rozkosz wybuchła w niej aż zaskowyczała i wygięła ją w łuk.

Poczuła jeszcze jak centaur wycofuje się do tyłu, ale nie miała chwilowo sił by zrobić coś więcej. Chciała tak leżeć pod ciepłym słońcem aż zaśnie. Niestety obraz pociemniał i ktoś delikatnie zdjął jej hełm z pozlepianych potem włosów. Dwie zatroskane twarze pochyliły się nad nią.

- I jak? nic ci nie jest? Wszystko w porządku? – Pytali jeden przez drugiego.

- Nie wiem czy mam was zabić za tego centaura, czy pocałować. To było chyba najbardziej niesamowite przeżycie w moim życiu. Wszystko było takie prawdziwe. Wiatr, zapach, ciepło. Jak to zrobiliście?

- Napisałem program, a Maciek podłączył do tego lampy, wentylatory, no i dildo.

- Niesamowite – wstała z fotela – macie coś jeszcze? Chodzi mi o jakieś inne scenariusze.

- Na razie tylko ten, ale piszę jeszcze kilka.

- Chcę je testować jako pierwsza. Koniecznie. Jedna uwaga na koniec. Przedłużcie trochę czas na odzyskanie przytomności i sił po orgazmie. Pozwólcie się nim nacieszyć zanim włączycie rzeczywistość.

- Dzięki za radę, zastosujemy się na pewno.

Wstała i rozsunęła strój wyswobadzając się z niego. Kiedy została naga, podparła się pod boki i popatrzyła na nich z uśmiechem.

- No przecież was tak nie zostawię. Chodźcie należy wam się nagroda żebyście pamiętali o mnie na przyszłość.

Uklękła na dywanie. Maciek podszedł do niej pierwszy. Rozsunęła mu rozporek i wyciągnęła twardego i mokrego z podniecenia penisa. Kacper stanął obok więc uwolniła i jego pałę. Ssała ich na zmianę dopóki nie trysnęli na jej twarz. Dopiero wtedy opadła zmęczona, ale zadowolona z siebie. Naprawdę nie chciała zostawiać ich z jądrami napuchniętymi od spermy. Choć tyle mogła dla nich zrobić.


Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany