Opowiadanie użytkownika naughtyboy1990

MAMA MOJEJ ZNAJOMEJ CZ.7- BYŁO WSPANIALE- DZIĘKUJE

local_library391 comment0 thumb_up1
MAMA MOJEJ ZNAJOMEJ - część 7

Poziom podniecenia narastał stopniowo bardziej przejmowałem się tym, co może wydarzyć się za chwilę.
- Jest jeszcze czas, aby się wycofać- wołało moje lepsze ja.
- Przecież o tym marzyłeś, chciałeś spróbować jej ciała- wtrącało się to moje gorsze ja.
Moja gorsza strona siebie wygrała. W końcu ciekawość to pierwszy stopień do piekła i tą drogę właśnie wybrałem.
Nagle na plecach poczułem jej rozpalone ciało, przytuliła się obejmując mnie rękoma w pasie. Kiedy przez moje nozdrza rozniósł się zapach deep red natychmiast przebiegł mnie dreszcz.
- Rozluźnij się. Zaufaj mi- słyszałem słodki szept.
Trudno się skoncentrować i nie być spiętym, kiedy pierwszy raz masz okazję na seks ze starszą o kilkanaście lat kobietą. Myślę, że wielu mężczyzn marzyło o takiej chwili, kiedy po raz pierwszy mieli kontakt ze stronami dla dorosłych. Największą przyjemność sprawiała mi właśnie ta bliskość, coś, czego brakowało mi od dawna.
Obróciłem się w jej kierunku. Nasze oczy spotkały się po chwili dając sobie nawzajem do zrozumienia, że jesteśmy gotowi na następny krok. Nie pytając o zgodę, nie zważając na maniery zabrałem z jej ust pocałunek, który smakował jak to legendarne jabłko. Niby zakazany owoc, coś, czego nie powinieneś spróbować, ale coś cię skusiło i zrobiłeś to łamiąc wszelkie zakazy. Powinienem czuć się pewniej pozwalając sobie na taki ruch, ale moje nogi nadal były jakby z betonu.
Jej pośladki zapierające się o moje podbrzusze może nie wyglądały jak tyłeczek Michelle Lewin, ale wyraźnie wypełniały czerwoną sukienkę, która swym kolorem oznajmiała jej pragnienie zakochania się po trudnym związku. Przeczesałem jej włosy zbliżając usta do jej uszu muskając delikatnie za nimi. Na ten gest odchyliła głowę do góry sycząc zadziornie. Zrobiłem to samo za drugim uchem, jej ręce zacisnęły się na moich biodrach. Chwyciłem ją za ramiona i obróciłem przodem do siebie. Jej oczy błyszczały, warga przygryziona przez zęby a włosy spuszczone na ramiona. Przeniosłem ręce nad biust zatrzymując się na moment oczekując na pozwolenie. Tak, przeniosła je swoim rękoma pozwalając złapać za piersi rozmiaru D. Natychmiast wróciłem do sytuacji w lesie. Marta nie dostała takiego biustu w genach, ale były znacznie większe niż kiedyś, więc może dogoni swoją rodzicielkę. Rozpinałem guzik za guzikiem dopiero przy trzecim dostrzegłem różowy biustonosz. Zamek na plecach rozpięła sama a ja pozwoliłem sobie opuścić sukienkę na wysokość bioder. Teraz miałem przed oczami ten wspaniały biust w całej okazałości. Stanik obróciłem do tyłu, aby łatwo go rozpiąć. Powąchałem go i zrzuciłem na podłogę. Na ten widok uśmiechnęła się lekko, a w kącikach ust pojawiły się urocze zmarszczki. Wróciłem wzrokiem na jej tors pod lewą piersią miała pieprzyk, który w moim mniemaniu dodawał im uroku. Człowiek naoglądał się tych sztucznych cycków w Internecie, więc taki widok to miłe zaskoczenie dla oczu. Położyłem dłoń między nimi przenosząc jej szalone bicie serca na swoje ciało. Czułem te wibracje i emocje całym sobą.
Brodawki, choć nie były idealnie okrągłe to miały ten podniecający wygląd a wystające sutki same prosiły się o muśnięcie językiem. Wstałem i zacząłem je całować, kręcić językiem kółka wokół nich. Gęsia skórka natychmiast pokryła jej ciało. Smak dojrzałej kobiety niczym się nie różnił od tej w moim wieku poza kosmetykami, jakie mogły mieć wpływ na zapach skóry. Szybko się przekonałem, że oboje chcemy tego, do czego posunie nas wyobraźnia. Schodziłem językiem niżej, dotarłem do pępka, którego też posmakowałem. Zatrzymałem się rękoma na biodrach omiatając wzrokiem jej talię. Żadnych śladów starości poza cellulitem, bez którego dziewczyna nie jest kobietą. Ściągnąłem na sam dół sukienkę podziwiając majtki w kolorze biustonosza, które idealnie komponowały się ze śniadym kolorem skóry. Wróciłem wzrokiem na jej twarz. Skinęła tylko głową a ja zrzuciłem koronkowe majteczki z przyzwyczajenia wąchając je, jako pierwsze. Zapach świadczył, że mogły być całkiem nowe.
Czyli ubrała je specjalnie dla mnie- uśmiechnąłem się z poczucia dumy. To był prawdziwy zaszczyt, że dojrzała kobieta od samego początku była przygotowana na tak intymną zabawę.
Wargi cipki ledwo, co wystawały z krocza w odróżnieniu od wielu młodszych kobiet, z którymi miałem okazję się zbliżyć. Bez namysłu wpiłem się ustami smakując kolejnego, zakazanego owocu. Ściskając pośladki podgryzałem wargi śliniąc się jak pies. Jej ręka coraz mocniej wciskała moją głowę między uda. Wiedziałem, że muszę się postarać za poprzednią wizytę, więc wodziłem językiem od góry do dołu. Palcami rozpychałem się, aby jak najgłębiej wejść językiem do środka. Milczała, ale gęsia skórka, jaką czułem liżąc jej pośladki była bez wątpienia adekwatną reakcją jej ciała na takie doznania. I choć podobała mi się ta zabawa fiut tracił sztywność.
- Połóż się- poprosiłem.
Wykonała polecenie bez słowa sprzeciwu. I choć do łóżka miała trzy kroki tak zakręciła biodrami, że miałem ochotę być w niej natychmiast. Położyła się na plecach a ja w wygodnej pozycji mogłem dalej pieścić językiem jej muszelkę. Miejsce pod moją dłonią robiło się coraz bardziej mokre.
- Teraz moja kolej- przerwała mi wstając.
Wykonałem jej polecenie i to ja położyłem się na plecach. Moje ubrania szybko wylądowały na podłodze. Odwróciła się plecami przystawiając tyłeczek blisko mojej twarzy, ale nie mogłem go sięgnąć. Poczułem tylko jak zaczęła wodzić językiem po żołędziu, jak ustami objęła go połykając w całości. Im głębiej go wsadzała tym dalej miałem do jej skarbów.
- Pozwól mi też się nasycić- chwyciłem ją za biodra i przyciągnąłem tyłek bliżej siebie. Teraz oboje zapewnialiśmy sobie doznania i każde z nas miało coś z tej zabawy. Długo się wahałem czy pociągnąć językiem po jej mniejszej dziurce, ale skoro moje jądra całowała bez pozwolenia to i ja sobie pozwoliłem wsadzić język w jej tyłeczek. Teraz bez skrupułów oblizywałem jej krocze pomagając sobie palcami w rozgrzewce przed właściwą grą.
- Gotowy?- usłyszałem szept zapraszający do jej wnętrza.
Spojrzałem na mojego kompana i jego wzdrygnięcie wyrażało całkowitą zgodę. Zeszła z mojej twarzy i bardzo powoli nadziała się na niego. Kiedy siedziała tyłem do mnie dostrzegłem małą bliznę mniej więcej w połowie kręgosłupa. Nie chciałem psuć atmosfery, więc nie wnikałem, od czego ten ślad. Odnotowałem sobie tylko gdzieś w umyśle ten fakt, aby zapytać przy innej okazji. Masowałem plecy omijając zauważoną bliznę. Schodziłem niżej łapiąc za pośladki, by znów wrócić do góry przejeżdżając dwoma palcami wzdłuż kręgosłupa. Bardzo intensywnie pracowała biodrami schodząc po nim jak najniżej. Zapragnąłem patrzeć w jej oczy, więc odwróciłem ją do siebie. Rozchyliłem pośladki, kiedy przejeżdżała nim po swoim kroczu. Na sam dotyk odbytu żołądź zareagował dreszczem, ale decyzja należała do niej. Wybrała cipkę, więc bez namysłu chwytając za szyję przyciągnąłem ją do siebie. Znów skradłem z jej ust kilka pocałunków tym razem przedłużając każdy z nich o kilka sekund. Mając na uwadze ryzyko wpadki próbowałem wykorzystać ten moment do maksimum. Bez skrępowania zabawiałem się piersiami, przygryzałem sutki na zmianę z oblizywaniem pociągających brodawek. Bez litości zaciskałem łapy na jej biuście, kiedy ona zwiększała tempo ujeżdżania fiuta.
Nagle spanikowałem, miałem wrażenie, jakby ktoś kręcił się po mieszkaniu. Przyłożyłem rękę do jej ust, chwytając pośladek zaciągnąłem „hamulec”.
- Co się dzieje?- zapytała wyraźnie zaskoczona.
- Ktoś jest w mieszkaniu…
- Jesteśmy tylko my- wsadziła go z powrotem, tym razem w odbyt. Zatrzymała się. Po kilku wolnych ruchach zaczęła rytmicznie kołysać biodrami, ale nadal po woli. 
Znieczulony jej spojrzeniem zamknąłem oczy wyobrażając sobie, co jeszcze mnie czeka. Nagle usłyszałem tylko:
- Marta? Co ty tutaj robisz?
Wstałem jak oparzony chowając się za Magdą. Drzwi trzasnęły a szyba omal nie pękła.
- Co ja narobiłem- wydukałem z siebie zażenowany tym, co się stało.
- Przecież jesteśmy dorośli, możemy robić, co chcemy- uśmiechnęła się chwytając go w rękę.
- Ale to była twoja córka…
- No i?
- Nic- zachowałem milczenie.
Owinęła się prześcieradłem i poszła do niej. Siedziałem na łóżku więdnąc z braku doznań.
- Samochód stanął na drodze pięć kilometrów od domu- wróciła streszczając mi rozmowę.
- I?
- Mamy assistance, więc zabrali go na parking a ją przywieźli do domu.
- To by wyjaśniało jej wcześniejszy powrót do domu…
- Przeprosiła, że weszła bez pukania, ale była zmieszana tym widokiem.
- Wcale się jej nie dziwię. W końcu jakiś czas temu to z nią się zabawiałem a teraz przyłapała mnie na seksie z własną matką- powiedziałem w środku do siebie.
- I co teraz?
- Dokończymy dzieła.
- Przy niej?
- Przecież nie ma jej tutaj.
- Ale jest w mieszkaniu. Lepiej będzie jak pójdę. Nie chcę wchodzić między wasze relacje.
- Zostawisz mnie tak? Niepocieszoną?
Wzruszyłem ramionami zawstydzony tym, co się stało. Wziąłem swoje ubrania i otworzyłem drzwi pokoju.
- Zaczekaj- wołała do mnie.
- Chyba tak będzie lepiej.
Ze swojego pokoju wyszła Marta. Patrzyła na mnie jak na najgorszego złoczyńcę. W końcu robiłem to z nią i z jej matką, więc ja też nie byłbym szczęśliwy widząc takie rzeczy.
- Przepraszam- rzuciłem w jej stronę wiedząc, że nasza znajomość dobiegła końca.
- Nie spodziewałam się takiego czegoś- powiedziała zupełnie bez emocji.
- To moja wina. Pojawiłem się w złym momencie.
- I bzyknąłeś nas obie- parsknęła.
- Co?- zapytała Magda.
- Wtedy po odbiorze auta po wymianie kół. Zabrałam go do lasu. Zrobiliśmy to w asyście saren i jeleni. Na masce samochodu. Na łonie natury wśród zapachu sosen i mchu.
Spodziewałem się srogiej awantury. To wyznanie było gorsze niż włożenie fiuta w mrowisko. Zabolało, ale było całkowitą prawdą. Przeżyłem wtedy wspaniałe chwile. A teraz stracę przyjaciółkę a raczej dwie, bo im obu się zwierzałem ostatnio z kilku rzeczy.
- Przepraszam jeszcze raz. Was obie. Nie planowałem takiego obrotu spraw. Pójdę do siebie. Jestem zwykłym chamem i prostakiem- musiałem to powiedzieć, bo tak było.
- Nie ma mowy- Marta przerwała mi zakładanie ubrań drażniąc się ze mną.
Stałem jak głupek z majtkami w ręku. Penis zwisał wzdłuż uda a one patrzyły na mnie całkiem nagiego.
Wybuch śmiechu wywołał we mnie kolejne zmieszanie, bo nie wiedziałem, co i nich myśleć.
- Chyba nie myślisz, że wyjdziesz tak bez kary?
- Jakiej kary? Policja? Prokurator?
- Żartujesz?- Magda spojrzała na mnie z rozbawieniem.
- Szkoda, że nie masz dwóch penisów- westchnęła Marta.
- Czego?
- Bzyknąłbyś nas teraz obie na raz.
- Bardzo śmieszne- dodałem ironicznie, choć nie było mi do śmiechu.
Sytuacja, w jakiej się znalazłem była całkowitym szokiem. W zasadzie nie zdając sobie sprawy chciałem wyjść nagi na klatkę, aby tylko skończyło się na wstydzie.
- Dokąd?- zapytała matka.
- Do domu?
- Nie rób sobie jaj- parsknęła śmiechem.
- Raczej nie robię. One są tam gdzie trzeba- i nie powiedziałem tego z uśmiechem na ustach, a raczej z poczuciem zażenowania.
Nie trzeba było wcale czekać na rozluźnienie. Mój żart był strasznie na miejscu. Wszyscy troje wybuchliśmy gromkim śmiechem. Choć mój był bardziej przez łzy, ale musiałem dorównać im bystrością umysłu.
- To jak?
- Co jak?- zapytałem całkiem obojętnie.
- Masz teraz więcej dziewczyn do zadowolenia. Obie jesteśmy mokre i ktoś musi się nami zająć.
- Ja odpadam- próbowałem zmyć z siebie poczucie zażenowania.
- Skoro potrafiłeś się kochać z nami pojedynczo to nie będziesz miał oporów, gdy będziesz miał nas obie na raz.
- Jesteście matką i córką.
- Co z tego?- dociekała Marta.
- Wyobrażasz sobie, że przy tobie będę zadowalał twoją matkę a ty, że będę zadowalał twoją córkę?- spojrzałem po kolei na nie.
- Już widziałam jak w niej byłeś…
Wymieniły się spojrzeniami. Milczały przez chwilę, ale chyba się dogadały ze sobą.
Marta ściągnęła niebieską bluzkę, spodnie rzuciła na kanapę. Stała przede mną w samej bieliźnie. Biały stanik, białe majtki jakby chciała pokazać swoją anielską czystość. Po przygodzie w lesie wiedziałem, że taka czysta nie jest, ale zmysłowa ponad wszystko.
Trzymały mnie za ręce i wróciliśmy do sypialni matki. Magda zrzuciła prześcieradło i zaczęła przywracać mojego penisa do pionu. Ja całując córkę zabrałem się za odpinanie stanika. Ona też miała małą bliznę na jego wysokości.
- Ten pedał wyrządził wam krzywdę. Zajebię skurwysyna- omal nie powiedziałem tego na głos.
Przejechałem palcami wzdłuż kręgosłupa kładąc ręce na jej biodra. Czekałem chwilę na właściwy moment. Pomogła mi zdjąć swoje majtki a ja zobaczyłem jej muszelkę. Była gładka, ogolona i bardziej pokaźna niż u matki. Błyszczała się z daleka.
- A więc podkręciła cię ta sytuacja- pomyślałem.
Mając przed sobą klęczącą matkę zabrałem się za wylizywanie muszelki jej córki, która wypięła się tyłem w moją stronę. Moja głowa pod naporem jej ręki zanurzała się między pośladkami. Za karę przetrzymywała mnie w niewygodnej pozycji, nie miałem nawet chwili wytchnienia na złapanie oddechu. Znów poczułem usta na mosznie. Błogie lizanie jąder wzbudzało we mnie dreszcze. Wyrwałem się z ucisku jej rąk i położyłem je obok siebie. Oparły się na rękach wypychając tyłeczki w moim kierunku. Mając jeden język drugą musiałem zadowolić ręką uciskając obie dziurki. I choć się starałem jak mogłem to nie potrafiły się mną podzielić. Zmiany wylizywania dziurek były tak szybkie, że nie miałem prawa przyzwyczaić się do smaku żadnej z nich. Uklęknąłem za nimi i wszedłem w Martę, na co zareagowała wyraźnym stęknięciem. Posuwałem ją powoli, bo chciałem trochę się nimi obiema nacieszyć, a z powstrzymywaniem się od wybuchu mając obok siebie takie dziewczyny nie było łatwo. Musiałem kilka razy przerywać dając jemu chwilę spokoju, więc zabierałem się znów za zlizywanie soków wypływających z ich dziurek. Spodziewałem się, że będzie jak na filmie porno, ale one wcale się nie całowały ze sobą i wiem, z jakiego powodu. Nie zabawiały się nawzajem tylko czekały na swoją kolej.
- Teraz wejdź w nią- wyjęła go i położyła się na plecach.
Magda szybkim chwytem wsadziła go do cipki a ja obserwowałem młodą jak kręciła palcami kółeczka wokół swojej muszelki. Ten widok sprawiał mi ogromną satysfakcję. Bawiła się przy nas bez żadnych wyrzutów sumienia. Miała zamknięte oczy, więc obserwowałem ją żądając jej w swoich ustach. Chwyciłem matkę za piersi i pociągnąłem na siebie a sam wsunąłem się pod Martę. Niemal siadając z wrażenia dociskała swoją cipkę do mojego nosa, który chłonął jej zapach pełną piersią. Oblizywałem obie dziurki z trudnością przełykając niekończące się ilości soków wypływających z jej wnętrza. Matka podskakiwała jak na sprężynie waląc tyłeczkiem o moje podbrzusze wzbudzając we mnie przygotowanie do wystrzału. Wsadziłem ręce pod jej dupcię i zatrzymałem na chwilę w górze, aby powstrzymać wytrysk. Wystarczyło dwadzieścia sekund, aby orgazm się zatrzymał. Zeszła ze mnie i zabrała mi córkę z twarzy. Odwróciła ją przodem do mnie, a ja rozszerzając pośladki młodej pozwoliłem jej wsadzić fiuta do cipki córki.
- Dziękuje- tyle zdążyłem powiedzieć zanim matka usiadła mi na twarzy w poszukiwaniu rozkoszy dla siebie.
Marta wiła się jak zaczarowana kołysząc biodrami na boki. Soki wnętrza Madzi spływały mi po szyi a ja czułem pod sobą mokrą poduszkę. Puściłem tyłeczek córki przenosząc ręce na muszelkę mamy i rozchylałem jej płatki ułatwiając sobie dostęp dla mojego języka. Penetrowałem jej wnętrze machając jęzorem we wszystkich kierunkach. Czułem, że orgazm się zbliża a ja mogę go nie powstrzymać. Uniosłem tyłek matki do góry i przyciągnąłem Martę do siebie zajmując się jej piersiami. Chłeptałem sutki bez ogłady, oblizywałem obie piersi na zmianę. Fala uderzenia nadchodziła wielkimi krokami.
- To chyba koniec naszej zabawy…
- Mamo?- spojrzała na nią ustępując jej miejsca.
Chwyciła go mocno w rękę i wsunęła w cipkę swojej matki bacznie przyglądając się mojej reakcji. Mrugnąłem do niej tylko okiem, bo ona już posmakowała wcześniej miłych wrażeń. Przycisnąłem do siebie z całej siły Magdę przytulając jej piersi do swojego torsu i dałem z siebie wszystko. Udało się jeszcze przez minutę posuwać muszelkę dojrzałej kobiety. Nie zdążyłem go wyjąć i wystrzeliłem w środku. Czułem to ciepło i mieszające się ze sobą orgazmy. Chyba nie wszystko się zmieściło, bo czułem, że nadmiar ścieka po jądrach dalej wędrując na pościel. Marta opadła mi na twarz w tym samym momencie, w którym wypełniłem wnętrze jej matki. Czułem na sobie wibracje jej ciała. Ona chyba też w jakiś sposób dotrzymała nam kroku.
Delikatna dłoń Madzi wyjęła fiuta rozmazując wszystko wzdłuż swojego krocza. Był taki wrażliwy, że wzdrygałem się na każdy dotyk jej ręki. Patrzyłem jak dzielą się nim celem doprowadzenia go do czystości. W ciszy zmieniały się obejmując go ustami. Kiedy był czysty położyły się obok mnie. Nie pozostało mi nic innego jak przytulić je obie komplementując to, co się tutaj wydarzyło.
- Dziękuje. Myślę, że nigdy w życiu nie doświadczę tego, co tutaj przeżyłem z wami. Nigdy nie przypuszczałem, że fantazje z filmów można przenieść do realnego świata- pocałowałem jedną i drugą w czoło.
- To było chyba lepsze niż ręczna robótka przed filmem z mamą i córką?- uśmiechnęła się Madzia.
- O mamo…i córko- spojrzałem i na Martę- Oddałbym wszystko za każdą chwilę z wami. I nie mam tylko na myśli seksu. Co ja gadam? Prawdziwej przyjemności ze strony tak wspaniałych kobiet. I do tego tak świetnie mi się z wami rozmawia. Wasza wyrozumiałość i pojęcie świata jest tym, czego szukałem u kobiet.
- Możesz przyjść jutro. Weekend jest długi- Marta złapała mnie za penisa. Wzdrygnąłem się. Na samą myśl, że po tym wszystkim ona nadal jest na tak chciałem więcej.
Chciałem im coś zadeklarować, ale ugryzłem się w język. Nie da się podzielić miłości na dwie kobiety. No może jakoś bym dał radę, ale jak one by się mną dzieliły? Na weselu z jednym partnerem tańce i pocałunki? Mnie by nie ruszało zdanie innych na mój temat, ale jakby one na to zareagowały?
Nie mówiły nic, więc uszanowałem ciszę patrząc w biały sufit rozmyślając na treścią wiadomości, jaką chciałem zostawić. Gładziłem ich ramiona do momentu, kiedy ich ciałami zawładnął sen. Podniosłem się i jeszcze przez chwilę popatrzyłem na ich śliczne buzie. Były jak dwie krople wody i tak też na mnie działały. Wycofując się z łóżka ostatni raz posmakowałem językiem ich muszelek gładząc je na pożegnanie. Uśmiech, jaki zagościł na ich twarzach po moim pożegnaniu sprawił mi dodatkową satysfakcję nawet, jeżeli udawały, że śpią.
Zamknąłem za sobą drzwi i napisałem krótką wiadomość. Nalałem sobie szklaneczkę pepsi i wypiłem jednym haustem. Ubrałem swoje ciuchy zabierając na pamiątkę ich bieliznę opuściłem mieszkanie kilka chwil przed dwudziestą.
Jeden z moich kolegów pracujących w policji dyskretnie podał mi adres zamieszkania człowieka, który je skrzywdził. Zapukałem kulturalnie.  Otworzył mi drzwi gość ze zdjęcia z akt, wyglądający znacznie gorzej. Alkohol zniszczył go całkowicie, był nawalony. Huknąłem mu z pięści w twarz. Kiedy zalał się krwią powiedziałem:
- To był jedyny raz. Jeżeli dowiem się, że nawet na nie spojrzałeś zajebie cię. Znalazłem cię bez problemu. Miej to na uwadze. Żegnam.

Nasz kontakt nie urwał się wcale, ale to ja musiałem odejść, więc wyprowadziłem się z miasta. Nie mogłem stawiać ich w takiej sytuacji wybierając jedną z nich, po tym wszystkim nie mógłbym postąpić w taki sposób. Z czasem dowiedziałem się, że Marta wyjechała do Londynu w ramach stażu, jaki podjęła w jednej z firm. Do dziś piszemy ze sobą i wiem, że coś podtrzymuje tą znajomość z obiema dziewczynami. Czy to miłość nie wiem? Czas pokaże czy coś z tego będzie.


Na koniec chciałbym wam podziękować za to, czego doświadczyłem z waszej strony. Ta bliskość waszych ciał była niezapomnianym przeżyciem. Jeszcze raz przepraszam za zamieszanie, jakie wywołałem w waszym życiu. Agata trzymam za ciebie kciuki, że poradzisz sobie tam gdzie jesteś. Agnieszko tobie dziękuje za ten pamiętny obiad, kto wie może kiedyś będzie okazja na rewanż z mojej strony? Może kiedyś przeczytacie to, co napisałem? Jeżeli traficie tutaj z jakiegoś powodu zostawcie po sobie jakiś ślad w postaci komentarza, choć miło by było przeczytać waszą wersję wydarzeń. Są rzeczy, których się nie zapomina do końca życia. Dziękuje bardzo za wszystko.


Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany