Opowiadanie użytkownika naughtyboy1990

KLUBOWA MILF CZ.2

local_library255 comment0 thumb_up0
Klubowa MILF - część 1

Po takiej przygodzie wcale się nie dziwię, że bycie wolnym ma więcej plusów niż życie w związku. Nie mam na myśli żali czy kłótni zupełnie o nic. Po prostu związek wiąże się ze swojego rodzaju odpowiedzialnością za drugą osobę. Dzielenie się obowiązkami, opłatami czy spędzaniem czasu. Są to tylko moje osobiste stwierdzenia na podstawie moich dotychczasowych związków czy obserwacji znajomych będących w związkach jak i tych, którzy się rozstali.
Nie będę ukrywał, że trochę tęsknię za słowami kocham czy jak się dziś czujesz ale pewne różnice poglądów bądź ograniczenia powodowały bariery nie do pokonania. Nie można tkwić w czymś co tylko prowadzi do degradacji twojego wnętrza. Nie ważne jakbyś był twardy na zewnątrz w środku i tak pękniesz kiedy sytuacja życiowa będzie nie do zniesienia. Mam tu na myśli stale narastającą presję dostosowywania się do wymagań społeczeństwa w którym przebywasz czy też gromadzenie dóbr luksusowych celem wyróżnienia się wśród ludzi z którymi się zadajesz.
Jak wiadomo para to związek tylko dwóch osób bez względu na płeć. Partnerzy mają wobec siebie pewne zobowiązania i jednym z najważniejszych jest również seks. Ja stawiam to na równi z pieniędzmi, miłością czy wspólnym mieszkaniem. Jeżeli wszystkie te składniki mają takie same proporcje to nie ma obaw o zdradę i szukanie każdego z nich u innej osoby. Edukacja seksualna w naszym kraju jest jaka jest. Większość czerpie wiedzę czy też inspiracje z filmów porno. Ja też oglądam dlatego czasem w związku przydaje się odmienność, niekoniecznie najbrutalniejsze działania. Czasami wstyd hamuje nas przed ujawnieniem swoich pragnień w seksie. Jeżeli nie możemy tego otrzymać zdradzamy alby kończymy związek w poszukiwaniu wyzwań. I właśnie ta chwila swobody bycia poza związkiem pozwala nakarmić swoje zmysły. Moje zostały dopiero rozbudzone.
Nie inaczej było tej soboty. Ogoliłem się bez zacięć, nie tylko na brodzie w końcu nigdy nie wiadomo na kogo możemy trafić choć czasem trzeba zakładać seans przed komputerem w towarzystwie strony z pornografią. Czarna koszulka z CK na piersi, dżinsowe spodnie i sportowe buty Nike. Ostatnie spojrzenie w lustro, tym razem woda toaletowa CK kupiona w drogerii na R w okazyjnej cenie. Drzwi zamknięte, bluza w ręce spoglądam na zegarek dwudziesta trzydzieści jeden. Powietrze lekko duszne ale znacznie chłodniejsze niż w południe. Dobrze, że słońca nie ma bo w czarnej koszulce bym się ugotował a wtedy zapach mógłby nie nadążyć z maskowaniem.
Przeszedłem przez pasy na wałach i spokojnym marszem zmierzałem w stronę Przesmyku. Kilka grup znajomych stało poustawianych wzdłuż wąskiej uliczki popalając papierosy. Co chwila dołączał do nich ktoś następny tworząc imprezową paczkę. To już trzecia wizyta tutaj więc bez obaw wszedłem do środka. Zająłem miejsce przy ścianie uderzając kolanem w stolik tak niefortunnie, że usiadłem z automatu bo tak mnie zabolało. Pocierałem przez spodnie obolałe miejsce ale chyba tylko pogarszałem stan swojej rzepki. Lekko utykając poszedłem po piwo i wódkę z lodem. Odchyliłem się i oparłem na sofie by po każdym małym łyku położyć zimną szklankę na kolanie.
Jak to mam w zwyczaju kiedy nie chcę obserwować innych zanurzam się w ekranie swojego telefonu. Dzisiaj znajomych nie było w klubie, zdjęcia prezentowały ich na plaży. Dałem łapkę i zacząłem podziwiać profile dziewczyn w pobliżu dwudziestu kilometrów na Tinderze. Najbardziej irytowały mnie zdania:
„Nie piszę pierwsza”
„Nie szukam przygód”
„ Nie szukam niczego”
Pozostało mi się zastanawiać po co mają konta w tej aplikacji skoro nie chcą niczego. Logika kobiet to czarna magia i ciężko ją zrozumieć nawet po kilku drinkach. Wydawało mi się, że po to są te aplikacje aby kojarzyć ze sobą ludzi głównie dla związku w tym seksu bo nie wyobrażam sobie tworzenia związku w którym do końca życia każdy śpi pod swoją kołdrą a światło gaśnie szybciej niż wynosi jego prędkość w próżni. Chcemy być społeczeństwem otwartym, wolnym ale zamykamy furtkę na samym starcie. Nie mam pojęcia jaka jest statystyka liczby kobiet wobec liczby facetów. Społeczeństwo tworzą dzieci, ludzie w wieku produkcyjnym i emeryci. Im dłużej się będziesz zastanawiał nad tworzeniem związku tym pewniejsze masz pozostanie singlem albo wiązanie się na siłę bo już czas rodzić dzieci czy brać kredyt na całe życie niemalże wbijając gwóźdź w to nowe życie. Trafiło się kilka dziewczyn z przekonywującym opisem więc kilka razy dałem zielone serduszko.
Czułem, że ktoś się chce przyłączyć. Przynajmniej zbyt długo trwało to stanie nade mną. Nie podnosząc wzroku z ekranu czekałem aż się odezwie. Niestety zapach papierosów przekreślił natychmiast tą możliwość. Usłyszałem tylko powiedziane niskim głosem:
- Można się przysiąść?
Zablokowałem ekran telefonu aby ukryć swoje aktualne działania. Spojrzałem na nią niemalże precyzyjnie określając jej wiek po głosie. Wyglądała na jakieś dwadzieścia lat, pachniała czymś z serii Hugo Boss. Kupując CK nawdychałem się tego sporo kiedy grupa licealistek wyrwała się na zakupy do drogerii. Sylwetka dość wysportowana, lokowane blond włosy okalające jej twarz. Usta pomalowane delikatnym różem i niebieskie oczy. Wyglądała naprawdę miło ale są właśnie te rzeczy, których nie da się przeskoczyć.
- Z miłą chęcią ale czekam na kogoś- odparłem niekoniecznie jak ignorant, po prostu nie znoszę smrodu papierosów.
Wystarczy, że wchodząc tutaj akceptuję dym w tym lokalu ale poza nim nie muszę go znosić. Sytuacja podbramkowa w końcu w dobie tego co czytałem w opisach na aplikacji nie często się zdarza aby dziewczyna rozpoczynała rozmowę.
- Kolega czy koleżanka?- zadała kolejne pytanie.
Teraz już nie wiedziałem co powiedzieć. Myślałem, że zwykłe czekam na kogoś wystarczy. Przez chwilę milczałem ale odruchowo uniosłem rękę w górę machając przypadkowej kobiecie, która przed chwilą weszła. Całe szczęście, że się uśmiechnęła a młoda dziewczyna zdążyła się obrócić. Odeszła bez słowa co jednak nie było zbytnio fair wobec niej. Poszedłem już po trzecie piwo a tu nadal nie było mojej towarzyszki. Widocznie nie poszło jak trzeba a tamten gość z łazienki chyba ściemniał, że spotkam ją ponownie. Wstałem by pójść w kierunku toalety ale zanim do niej wszedłem musiałem zawrócić. Zostawiłem tylko bluzę na swoim miejscu a saszetkę zabrałem, szkoda zostawić dokumenty aby ktoś wykorzystał je w nieodpowiedni sposób. Wyjątkowo dzisiaj wódka wypita do trzech piw objawiła się małym bólem głowy przed dwudziestą drugą.
Otworzyłem drzwi łazienki i musiałem skorzystać z kabiny. Wódka jednak zaszkodziła. Wybrałem tą w której nie dostrzegłem żadnych butów. Jednak była jakby zamknięta. Musiałem użyć więcej siły i zanim to zrobiłem wpadłem do środka jak długi. Kiedy spojrzałem do góry na desce stała Natalia.
- Co ty tutaj robisz?- wymamrotałem.
- Niespodzianka.
- Skąd wiedziałaś?
- Widziałam jak tutaj szedłeś ale zawróciłeś.
- Zapomniałem saszetki.
- I pewnie nie miał ci kto jej przypilnować?- dojrzałem na jej buzi ironiczny uśmieszek.
Skinąłem tylko głową sprawdzając czy wszystkie zęby są na swoim miejscu.
- Nie tak miało to wyjść.
- A jak? –zapytałem masując kolano.
Spojrzała na mnie i wybuchła śmiechem. Położyłem jej palec na ustach by przestała. Zza kabiny usłyszałem tylko pytanie:
- Ktoś tu jeszcze jest?
- Ja.
- Kto?
- Gość klubu- parsknąłem śmiechem jakby to była odpowiedź go zadowalająca.
- A ten kobiecy głos?
- Oglądam youtuba aby milej spędzić czas- znów zacząłem się dusić ze śmiechu.
- A co oglądasz?
No nawet nie możesz się obyć bez ciekawskich pytań w łazience.
- Kabaret. Chcesz się przyłączyć?- powtrzymałem śmiech pytając poważnie.
- Może innym razem.
- Jasne. Jakby co za tydzień tez tu będę.
Nie usłyszałem odpowiedzi tylko uderzenie drzwi o zamek. Teraz śmiechem wybuchliśmy oboje. Choć wyszło lekko nie w takt to jednak nie zwracałem na to uwagi.
- W zeszłym tygodniu nie było ciebie tutaj?
- Nie mogłam przyjść miałam ważny wyjazd.
- A ja czekałem.
- Naprawdę to było ważne.
- Rozumiem. Przecież nie jesteśmy w związku.
- Co tak masujesz te kolano?
- A nic walnąłem się kiedy zajmowałem miejsce.
- Przykładałeś lód?
- Zamówiłem drinka i kładłem zimną szklankę.
- Może nie wystarczyć.
- No z tańców raczej nici.
- Pokaż to.
Siedząc na desce rozpięła spodnie luzując pasek i same spadły pod moje nogi. Oczywiście nie byłem nawet gotowy na taką sytuację.
- Niezły siniec się zrobił- zaczęła delikatnie go masować jakby to miało pomóc. Kiedy ja tak robiłem piekło jeszcze bardziej.
Po chwili spojrzała mi prosto w oczy jakby szukając pozwolenia. Nie wiem po co bo nie miałem już szans się wywinąć. Jej ręka z kolana powędrowała na udo a potem zatrzymała się na kroczu.
- Jak w filmie- odezwałem się po chwili ciszy.
- A nie miałeś takiej fantazji nigdy?
Szczerze przyznałem, że nie bo wolałem leśny plener.
- Ale skoro taka niespodzianka mi się trafiła…
- To ją wykorzystasz?
- Ja tego nie powiedziałem. A niespodzianka chce dać się wykorzystać?
Uśmiechnęła się tylko obnażając swoje drobne ale białe zęby. Wiedziałem, że coś za tym uśmiechem się kryje jakieś spontaniczne zagranie.
Patrzyłem jak majtki opadają na podłogę. Przełknąłem ciężko ślinę. Nigdy nie próbowałem takich rzezy w toalecie, na filmach widziałem ale nie robiłem. Odchyliłem głowę do tyłu kiedy go złapała w rękę. Pomyślałem, że to sen ale ból kolana pozbawiał mnie złudzeń. Czułem wilgoć języka na żołędziu, jak próbowała zagłębić się w ujściu cewki. Chciałem złapać ją za włosy jak na filmie ale zaufałem jej doświadczeniu i żądzom. Głowa sprawnie tańczyła na penisie a ja wykręcałem się na boki i jeszcze to kolano ograniczające ruch. Nudny wieczór po kilku piwach zaczął nabierać rumieńców, których totalnie się nie spodziewałem ale pojawiły się na mojej twarzy. Przekręciłem zamek w drzwiach i oparłem się tyłkiem o nie, moje kolano nie nadążało za akcją. Dostrzegłem, że jej atramentowa suknia odsłoniła obie piersi. To chyba przez te dość szybkie ruchy głową. Patrzyłem jak piersi w kształcie gruszek poruszają się w rytm pracy jej głowy. Zatrzymała się na chwilę wyjmując go z buzi i chciała poprawić sukienkę.
- Położyłem rękę na jej piersi. Tak jest dobrze. Nie rób tego.
Wzruszyła ramionami i zaczęła ręką ściągać napletek. Mała przerwa dobrze mi zrobiła powstrzymując strzał na kilka chwil. Kiedy znów zajęła się nim ustami masowałem biust delektując się miękkością jego tkanek. Znów zrobiła sobie a jednocześnie mi małą przerwę. Cieknąca po jej brodzie ślina była wspaniałym widokiem. Wzdrygnąłem się kiedy jeszcze na mnie spojrzała a penis uderzył z plaskiem o moje podbrzusze.
- Ktoś tu jest wyraźnie nienasycony- dodała szeptem.
Znów przełknąłem ślinę zastanawiając się co teraz skoro nie doszedłem.
- To jeszcze nie koniec. Co powiesz na to?
Uklęknęła przede mną wznosząc na rękach piersi.
- Połóż spróbujemy masażu.
Próbowałem go odgiąć od brzucha ale nie miał zamiaru ustąpić. Kiedy wzięła go do ust i zwilżyła pozwolił się umieścić miedzy piersiami. Zacząłem delikatnie wykonywać posuwiste ruchy ale grymas bólu był nie do przeoczenia.
- To może ja się za to wezmę.
Nie mówiłem nic sama zaczęła go posuwać. Ich ciepło było porównywalne z wnętrzem w jakim już gościłem poprzednim razem. Kiedy miała go przy szyi nagradzała go maźnięciem języka na co reagowałem kolejnymi dreszczami. Widząc moją coraz bardziej czerwoną twarz przyspieszyła ruchy piersiami a ja napiąłem się jak struna zalewając jej biust porcją półprzeźroczystej spermy. Kiedy ją złapałem za ramiona by podeprzeć się i wycisnąć ostatnie krople objęła go ustami w których zostawiłem resztę nasienia. Moje serce biło jak oszalałe bo spodobała mi się taka akcja choć strasznie się bałem nakrycia przez kogoś obcego. Z wrażenia niemalże przysiadłem jadrami na piersiach odczuwając to samo ciepło co penis. Oblizywała go jeszcze kilka minut jednocześnie głaszcząc mosznę. Drżałem z podniecenia jak głupi ciesząc się chwilą jakiej nigdy nie doznałem. Ja ze swojej strony zawsze się starałem wobec dziewczyn niekiedy czując niesmak ale chciałem aby czuły się błogo. Być może nie miały tyle odwagi aby tak wspaniale poprowadzić zabawę?
Urwałem kilka listków papieru toaletowego z wzorem jakichś kwiatków. Wycierałem piersi jednocześnie bawiąc się nimi. Kiedy starłem wszystko pozwoliłem sobie je uszczypnąć wargami całując się z nimi na pożegnanie. Jej ręka nadal pieściła mosznę na zmianę z prąciem. Jakby chciała czegoś więcej. Schyliłem się i pomogłem jej wstać trzymając ręce na biodrach. Zabrałem kilka całusów z jej ust i zacząłem się ubierać.
- To chyba jeszcze nie koniec co?
- A chcesz więcej?
Skinęła tylko głową a ja otworzyłem zamek. Wyszedłem jako pierwszy a potem puknięciem w drzwi dałem znak, że czas na nią. Wróciliśmy do stolika ale był zajęty. Grupka osób rozmawiających przy piwie poinformowała mnie, że zanieśli bluzę do szatni. No nic nie miałem ochoty się denerwować. Odebrałem ją i wyszliśmy. Jeszcze nie wiedziałem gdzie ale wieczór zapowiadał się na bardzo ciekawy…

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany