Opowiadanie użytkownika naughtyboy1990

Klubowa MILF cz.1

local_library249 comment0 thumb_up0

Myślę, że wielu z nas miało trudny czas w życiu po rozstaniu z kimś. Wmawiamy sobie, że lepiej jest bez tej drugiej osoby. Prawda jest jednak inna. Po jakimś czasie zaczyna doskwierać samotność, brakuje bliskości drugiej osoby czy jej dotyku.
Kiedy brakuje seksu staramy się jakoś zaspokoić swoje potrzeby. Niekiedy wystarczy film porno i kawałek papieru toaletowego, innym usługa jednej z pań jakie stoją przy drodze. Moim wyborem była wizyta w klubie. Jest taki w Bydgoszczy dość licznie odwiedzany przez dojrzałe kobiety szukające wrażeń na jedną noc. Niektóre to singielki w wieku 30-50 lat szukające kogoś na stałe. Nie będę ukrywał, że nazwa klubu zaczyna się na literę K.
Założyłem czarny t-shirt z literą A na wysokości serca, dżinsowe joggery i adidasy NB. Ogolony, wypachniony wodą toaletową HB ruszyłem w poszukiwaniu wrażeń. Kiedy się znalazłem przed klubem zwątpiłem widząc ilość dojrzałych kobiet wchodzących do środka. Ja miałbym spróbować swojej szansy u doświadczonej kobiety? Przez chwilę chodziłem wzdłuż wąskiej uliczki zastanawiając się czy dam radę. Widziałem spojrzenia niektórych mijających mnie kobiet. Miałem wrażenie, że były tutaj w podobnym celu. W końcu się zdecydowałem. Nie obeszło się bez pokazania dowodu na szczęście nikt nie widział tej sytuacji. Zabrałem z baru jedno piwo i zająłem miejsce przy stoliku. Siedziałem przez kilka minut grzebiąc całkiem bez potrzeby w smartfonie. Czułem się dość wyobcowany wśród sporo starszych pań. Kiedy skończyłem pierwsze piwo poszedłem po następne zostawiając na stoliku saszetkę. Jak to bywa wzrokowo obadałem wszystkie mijające mnie kobiety. Trafiały się w moim wieku ale zbytnio nie przyciągałem ich uwagi, zresztą z takimi miałem już kilka przygód choć nie zawsze udanych. Jednak tego wieczoru byłem gotów spróbować czegoś innego choć nie nastawiałem się na sukces za pierwszym razem. Kiedy wróciłem do stolika po chwili przysiadła się blondynka w moim mniemaniu mająca jakieś czterdzieści lat. Okulary nerdowskie dodające nieco uroku ale bardziej tajemniczości. Dalej grzebiąc w smartfonie udawałem brak zainteresowania lecz czułem obserwację. Przyszedłem w jednym celu ale nie do końca miałem plan jak to rozegrać. Po chwili jednak wstała i poszła. Być może się rozmyśliła uznając, że nie jestem zainteresowany taką znajomością. Nie miałem nic przeciwko ale nie zdążyłem bądź nie chciałem się tak szybko zdecydować.
Trzecie piwo zacząłem pić przed jedenastą. Udało mi się nawet zatańczyć z jedną kobietą, niestety na propozycję drinka odpowiedziała tylko, że przyszła z mężem i to niezbyt dobry pomysł. No trudno- pomyślałem i wróciłem na swoje miejsce. Przeglądając na FB zdjęcia znajomych zacząłem się nawet uśmiechać do ekranu. Też wstawiali fotki z jakiegoś klubu a ja nie miałem się nawet czym pochwalić. Skomentowałem kilka zostawiając nawet jakieś emotki.
Przed północą znów zauważyłem obserwację jako, że ostatnie próby były negatywne tym razem spróbowałem zachowywać się normalnie. Na modelkę nie wyglądała ale nie każdy lubi przesadnie chude kościotrupy bez biustu. Brunetka nie dosyć, że miała czym oddychać to i miała na czym siedzieć. Po kilku wymienionych spojrzeniach postanowiłem włączyć się do gry. Wstałem i nadal ją obserwując podszedłem do niej pytając czy zatańczy. Nie wahała się ani chwili niemalże prowadząc mnie przez całe trzy minuty piosenki Sex Bomb Toma Jonesa. Udało się nawet wymienić kilka informacji między nami. Powiedziała, że ma czterdzieści pięć lat i chciałaby się z kimś pobawić. Kiedy jej powiedziałem, że mam dwadzieścia osiem lat nie mogła uwierzyć. Wróciliśmy do stolika z piwem po którym mój pęcherz zaczął dopominać się wizyty w toalecie.
- Muszę iść do toalety. Przypilnujesz?- wskazałem swoją saszetkę.
- Jasne.
Wszedłem do łazienki ledwo donosząc zawartość swojego pęcherza. Obmyłem twarz zimną wodą, która przywróciła mi jasne myślenie. Z kabiny wyszedł jakiś podchmielony gość i poklepał mnie po plecach.
- Widziałem. Niezła mamuśka. Chyba chce się bzykać.
Patrzyłem zdziwiony udając zaskoczenie.
- Nie wiedziałeś, że to klub dla napalonych, dojrzałych lasek?
- Że co?
- Przychodzą tu stare singielki, rozwódki a nawet wdowy. Większość szuka tu swojej drugiej połówki. Jakbyś się przyjrzał niektóre nawet nie grzeszą urodą i czekają aż ktoś je porządnie przeleci. Dla nich to czasem jedyna szansa. Ile masz lat?
- Dwadzieścia osiem- wycedziłem przez zęby z wrażenia.
- No to młody jesteś. Ona pewnie pod pięćdziesiątkę. Postaraj się to spotkasz ją następnym razem i też będzie chciała się z tobą zabawić.
Opuściłem łazienkę zmieszany bo niby wiedziałem czego tu szukam ale nie zakładałem znajomości na dłuższy czas. Siedziała na miejscu uśmiechając się do mnie.
- Już myślałam, że uciekłeś.
- Nie mam takiego zwyczaju.
- Świetnie. Zatańczymy?
Zaczęli akurat grać Time of my life. Kojarzyłem z jakiego to filmu i choć Patrick był zajebistym facetem to nie obejrzałem tego filmu. Myślę, że wiele dziewczyn z miłą chęcią wymieniłyby się z nim pocałunkiem.
- Dlaczego nie?- zapytałem.
- Będziesz jak Johnny Castle?
- Jak kto?- znów zapytałem nie wiedząc o kogo chodzi.
- Nie wiesz z jakiego to filmu?
- Wiem.
- A Patrick Swayze coś ci mówi?
- Uhm- kiwnąłem głową.
- No to chodź.
Pociągnęła mnie za sobą i pomimo niezbyt dużej przestrzeni znaleźliśmy dla siebie miejsce. Przez nieuwagę kilku osób dostałem dwa raz z łokcia ale nie zraziłem się. Nie byłem wybitnym tancerzem więc musiałem zdać się na jej wyczucie. Kilka razy nadepnąłem jej na nogę ale reflektowała się uśmiechem. Kilka razy obcierała się tyłkiem o moje krocze łapiąc mnie za biodra. Alkohol chyba działał zbyt mocno bo i ja pozwalałem sobie na więcej. Kładłem jej ręce na tyłek od czasu do czasu przejeżdżając ręką wzdłuż kręgosłupa. Przed samym końcem piosenki położyła mi głowę na ramieniu.
- Świetnie się bawię.
- Ja też- dodałem dość niepewnie.
- Może coś mocniejszego?
- Nie wiem. Czego byś się napiła?
- Może być wódka z pepsi.
Skinąłem głową i w drodze do stolika kupiłem dwa drinki, jeżeli można je tak nazwać.
- Spotykasz się z kimś?
- Jestem sam.
- Długo?
Zastanawiałem się przez chwilę ile czasu minęło od kiedy zakończyłem tamten związek. O wszystko mnie obwiniała, nawet rozstanie zrzuciła na mnie. Nie było kompromisu więc trzeba było to zakończyć.
- Pół roku?
- Ja mam za sobą jeden rozwód i nieudany związek. Obaj byli frajerami.
- Chcesz o tym opowiedzieć?
- Nie to przeszłość. Zdrowie- stuknęła w moją szklankę i wypiła do dna.
Kończąc swoją szklankę próbowałem znaleźć w jej oczach powód dla którego zwróciła na mnie uwagę. Jej spojrzenie było dość mocno wnikające we mnie. Musiała ocenić pewne rzeczy.
- Ty to masz jeszcze całe życie przed sobą. Możesz przebierać w dziewczynach.
- Prawie bym się zgodził z twoją opinią gdyby nie fakt, że niektóre nie wiem z jakiego powodu wychodziły rano i nigdy ich nie widziałem.
- Być może chciały tylko się bzykać?
Parsknąłem śmiechem i natychmiast odwróciłem się w drugą stronę uspokajając śmiech.
- Być może- odparłem już bardziej poważny.
- A ty po co tu jesteś?
- A ty?
- Szukam towarzystwa choć nie ukrywam, że chętnie bym się z kimś przespała- odparła poważnie przygryzając wargę.
- Ja też…ale nie wiem czy jestem odpowiednią osobą dla ciebie.
- Uważasz, że wiek może mi przeszkadzać?
- A przeszkadza?
- Mi nie- odparła bez wahania całkiem pewna siebie.
- A tobie?
- Dobrze się bawię w twoim towarzystwie ale nie wiem kiedy alkohol całkiem mnie zniewoli. Wolałbym przystopować.
- Skoro tak uważasz.
Była już prawie druga w nocy a ludzi nie ubywało. Fakt, że niektórzy zaczęli jeszcze bardziej otwierać się na znajomości. Widziałem łapy innych gości błądzących pod krótkimi spódniczkami kobiet. Im to nie przeszkadzało a jak mi się wydawało wręcz zachęcało do jeszcze bliższego kontaktu.
- Wychodzimy?- wstała obciągając spódniczkę.
- Może świeże powietrze lepiej mi zrobi.
Przecisnęliśmy się przez tłum i wyszliśmy. Powietrze było znacznie chłodniejsze. Wyszliśmy z Przesmyku w stronę Wałów Jagiellońskich. Pozwoliła sobie chwycić mnie za rękę i położyć ją na swoim ramieniu. Nie przeszkadzało mi to zbytnio skoro postanowiła tak zrobić.
- Daleko stąd mieszkasz?
- Przy Nowodworskiej.
- Nie byłam tam jeszcze. Ładna okolica?
- Bo ja wiem? To nie Fordon czy Górzyskowo ale dość spokojnie.
- Idziemy?
Przez chwilę się zastanawiałem dlaczego to nie u niej mielibyśmy posiedzieć. W końcu wycedziłem krótko:
- Chodźmy.
Spojrzała na mnie z wyraźną ulgą. Miałem wrażenie, że coś ukrywa. Kiedy zatrzymaliśmy się przed przejściem dla pieszych dostałem pierwszy pocałunek tej nocy. Kierowca, który się zatrzymał aby nas przepuścić musiał zatrąbić aby nas rozdzielić. Tak, alkohol powoduje znaczne opóźnienia reakcji na cokolwiek. Najgorsze było przejście przez park, czułem na sobie kiedy drżała na samą myśl o tym miejscu. W dzień nigdy nie bałem się tędy chodzić ale nocą to było czyste szaleństwo.
Dopiero widok 6 na bloku znacznie mnie uspokoił bo piętnastominutowy spacer w nocy znacznie przyspieszał bicie mojego serca. Usiedliśmy na chwilę na ławce aby na spokojnie ochłonąć. Świeże powietrze bardzo dobrze mi zrobiło, działanie alkoholu słabło szybciej niż myślałem.
- Pewnie sobie myślisz, że łatwa ze mnie kobieta skoro jestem teraz tutaj z tobą.
Zaprzeczyłem kręcąc głową. Wolność właśnie na tym polegała, że możesz się spotykać z kim chcesz i kiedy chcesz.
- Dlaczego miałbym tak pomyśleć?
- Bardzo dyplomatycznie. Pytaniem na pytanie. Odpowiem ci.
- W moim życiu było dobre i złe chwile. Od kiedy zostałam sama staram się jakoś podtrzymywać znajomości aby nie zamknąć się w sobie. Dzisiaj nawet moja przyjaciółka z którą się spotykałam w tym klubie nie przyszła bo poznała kogoś.
- I dlatego upolowałaś mnie?
Uśmiechnęła się zalotnie co również spowodowało uśmiech na mojej buzi.
- Po prostu wyglądałeś na miłego faceta. Chciałam zatańczyć, może wypić coś razem. Ale masz jedną wadę.
- Jaką?
- Zbyt często zerkałeś w smartfon. Z kimś pisałeś?
- Nie. Lajkowałem zdjęcia znajomym. Też spędzają wolny czas w klubie.
- A ty dlaczego nie jesteś z nimi?
- Bo jestem tutaj z tobą? Chciałem trochę odmiany i towarzystwa nie gadającego stale o pracy, o tym ile kasy wydali na remont samochodu. Chciałem normalnego weekendu.
- Rozumiem. I co znalazłeś to co chciałeś?
- Tak. Zatańczyłem, coś wypiłem no i siedzę tu z tobą…o trzeciej w nocy- zerknąłem na zegarek.
- I co dalej?
- Wszystko zależy chyba od nas…
- A ty czego chcesz?
- Chciałbym aby ten wieczór trwał jeszcze dłużej. Jest miło i chyba nawet się rozumiemy. Co?
- Coś mi się wydaje, że pragniesz czegoś więcej.
Milczałem przez chwilę szukając odpowiednich słów.
- Kobieca intuicja co?- westchnąłem.
- Normalne potrzeby każdego człowieka. Inni są bardziej nachalni, niektórzy dobrze się maskują.
- A ja?
- Uważam, że też tego chcesz ale cieszysz się obecną chwilą.
- A ty?
- Lubię poznawać nowych ludzi.
- Czyli nie jestem już taki obcy?
- Myślę, że nie. Kilka tajemnic ci zdradziłam a ty nie byłeś dłużny.
- Skoro ty się otworzyłaś to i ja nie miałem nic przeciwko.
- Na co czekamy?- zapytała.
- Bo ja nie jestem pewien czy…- położyła mi palec na ustach a ja szedłem za nią. Mówiłem tylko w jakim kierunku i gdzie.
Kiedy stanęliśmy przed drzwiami znów zacząłem się zastanawiać czy chce pokazać jej mój świat.
- Nie masz kluczy?
- Mam- wyciągnąłem je z kieszeni i włożyłem do zamka. Moment przekręcania trwał kilka chwil ale w końcu drzwi ustąpiły.
W środku panowała ciemność rozpraszana tylko przez niektóre luki w roletach. Zapaliłem lampkę w kształcie księżyca stojącą na stoliku przy łóżku.
- Bardzo ładna dekoracja- pochwaliła mój gust.
- Dziękuje.
- Masz coś do picia?
- Jakaś pepsi się znajdzie w lodówce.
- A coś do niej?
Zastanowiłem się chwilę czy mówić o tej whisky stojącej w witrynce przy telewizorze. W końcu przyniosłem ją i wlałem do szklaneczek zdobionych logo Johnny Walker.
- Nie powinniśmy za dużo pić ale nie mogłem ci odmówić.
- Czyli jednak jeszcze działa.
- Co?
- Mój dar przekonywania.
- O tak- musiałem przyznać jej rację.
Pomimo dość uroczych zmarszczek, podkreślonych czerwoną szminką ust i nie do końca płaskiego brzucha miała w sobie coś. Taki pazur zadzierający cię od środka, drążący tak głęboko aż musiałem ulec.
- Bo ja nie jestem idealna. Moje ciało ma swoje lata choć staram się o siebie dbać.
- Kobiety wiele młodsze od ciebie mają większe kompleksy.
- Jesteś bardzo miły.
- Dziękuje. Staram się komplementować rzeczy które mi się podobają.
Na jej twarzy pojawił się lekki rumieniec. Albo z powodu alkoholu albo tego co powiedziałem. Nie ważne liczyła się atmosfera.
Poklepała miejsce koło siebie dając mi znak, że mam do niej dołączyć. Znów wahałem się przez chwilę.
- Boisz się czegoś? Mnie?
- Dlaczego miałbym się ciebie bać? Przyprowadziłem ciebie tutaj więc ci zaufałem.
- Chodź.
Usiadłem obok ciężko przełykając ślinę.
- Rozluźnij się. Uspokój oddech.
- Chciałbym ale mając obok siebie taką kobietę…
- Jaką?
- Otwartą, zdystansowaną i wyrozumiałą.
- Zaczyna robić się ciekawie- położyła mi dłoń na udzie.
Wzdrygnąłem się bardziej z podniecenia niż ze strachu. Czekałem na dalsze jej posunięcia.
- Dotkniesz mnie czy nie?
Objąłem ją ramieniem ale to chyba jej nie wystarczyło. Zrzuciła moją rękę na swoją pierś. Poczułem jej ciepło i twardy sutek. Jej dłoń powędrowała na moje krocze powodując natychmiastowy wzwód przez co zacisnąłem  rękę na jej piersi.
- Nie przestawaj, masuj obie.
Skoro mnie zachęcała to nie przestawałem na co ona odpowiadała głaskaniem go przez spodnie. Czułem niezłe podniecenie tą sytuacją. Sprawnym ruchem rozpięła rozporek i uchyliła majtki uwalniając go na wierzch.
- Od razu lepiej.
-Tak- znów musiałem przyznać jej rację.
Swoimi dłońmi zaczęła zsuwać napletek, góra-dół. Z każdym ruchem stawał się sztywniejszy. W końcu stanęła przede mną. Wskazała swoją bluzkę którą ściągnąłem kiedy wyciągnęła ręce w górę. Miała na sobie czarny, koronkowy stanik ledwo trzymając dość spore piersi. Obróciła się dookoła i zapytała:
- I jak?
- Perfekcyjnie.
- Pytam serio.
- A ja odpowiadam szczerze. Tak wygląda prawdziwa kobieta a nie wieszak na ubrania.
Jej uśmiech był więcej wart niż wszystkie noce jakie przeżyłem z innymi kobietami. Objąłem ją za biodra i pozwoliłem sobie ściągnąć jej granatową spódniczkę. Nogi miała tak długie, że nie mogłem ich objąć jednym spojrzeniem. Swoje ręce położyła wzdłuż majtek. Patrzyłem na nią zastanawiając się nad tym gestem. Błądziła gdzieś wzrokiem jakby czegoś się wstydziła.
- Wstań.
Wykonałem posłusznie polecenie i stanąłem przed nią. Zrzuciła moją bluzkę, spodnie sam ściągnąłem a majtki spadły swobodnie. Teraz to ja stałem całkiem nagi. Skoro wszystkie bariery zostały pokonane nie widziałem innej drogi niż rozebrać ją do końca. Obróciłem ją tyłem do siebie i rozpiąłem stanik. Przytuliłem się do jej pleców obejmując jej wspaniałe piersi. Masowałem je delikatnie i wodziłem językiem po jej szyi. Smak gorzkich perfum wcale mnie nie powstrzymywał. Odgarniałem jej włosy muskając uszy językiem. Przejechałem językiem wzdłuż kręgosłupa zatrzymując się przed pośladkami. Ścisnąłem dłońmi jej biodra i przeniosłem się na majtki. Zsunąłem je bardzo wolno obnażając całkiem miłą pupę. Bez wahania objąłem ją rękami czując delikatną i pachnącą skórę. Obróciłem ją przodem do siebie ale trzymała dłonie pod pępkiem znów próbując coś ukryć.
- Pozwolisz?- spojrzałem.
W końcu kiwnęła głową a ja odsunąłem jej ręce. Zakrywała dziesięciocentymetrową bliznę. Domyśliłem się, że to po cesarskim cięciu.
- Masz dzieci?
- Tak. Syna.
Zastanawiałem się ile może mieć lat ale pewnie już pełnoletni skoro nie chciała iść do siebie.
- Ma osiemnaście lat.
- Czemu się tego wstydzisz?- zapytałem.
- Nie wszyscy faceci rozumieją samotną kobietę z dzieckiem. Czy jakbym ci powiedziała na samym początku to byś się rozmyślił?
Westchnąłem głęboko ale powiedziałem szczerze, że nie.
- Nie ma ludzi bez skazy. Nie będę mówił, że mi się podoba ta blizna ale ma w sobie coś. To oznaka tego co przeszłaś, jak musiałaś być silna aby urodzić to dziecko.
Pozwoliłem sobie ją pocałować wpychając swój język do jej gardła. Potem pocałowałem jedną i drugą pierś, oblizując brodawki i przygryzając delikatnie jej sutki aby zejść do pępka. Pocałowałem go i przejechałem ręką po bliźnie. Ją też delikatnie zbadałem językiem. Wsadziłem dłonie między uda lekko je rozchylając. Wargi sromowe lekko wystawały ale były równe i gładkie. Była dojrzałą, zadbaną kobietą. Uszczypnąłem je delikatnie zębami goszcząc w ich wnętrzu palcami. Było suche ale biło niesamowitym ciepłem. Jej dłonie dociskały moją głowę przez co wchodziłem językiem coraz głębiej wspomagając się palcami. Jej pojękiwania przyprawiały mnie o dreszcze jakich jeszcze nigdy nie doznałem.
Kiedy kark mi ścierpnął posadziłem ją na łóżku. Uniosła nogi do góry zapierając się piętami o moje plecy. Miałem teraz dostęp do obu dziurek. Oblizywałem obie na zmianę wzmagając swój wzwód. I to mocniejsze dociskanie mojej głowy do swojego krocza było wspaniałym przeżyciem. Czułem jak drżała kiedy język wchodził do jej obu wnętrz. Rozchylała uda i zaciskała między nimi moją głowę. Całkowicie odpłynęła a ja poczułem maź spływającą mi po twarzy. Smakowała obojętnie, jej biały kolor kojarzył mi się ze spermą. Widząc jej głowę odchyloną do tyłu pieściłem ją palcami a sam przyglądałem się bliźnie. Miała szerokość kilku milimetrów a na jej miejscu nie rosły żadne łonowe włosy.
Rozpuściła swoją fryzurę i zaciągnęła mnie na łóżko.
- Teraz moja kolej- spojrzała na penisa i pogłaskała mosznę.
Poduszki zrzuciła na podłogę, kołdrę odgarnęła na bok łóżka. Leżałem na plecach a ona zabrała się za oblizywanie  jąder, delikatnie chwytając je wargami. Czułem dreszcze, przeszywały mnie od krocza przez plecy aż do szyi. Na chwilę położyła się na moim torsie i poczułem jej przyspieszony oddech na swoim sercu.
- To było wspaniałe- szepnęła mi na ucho lekko je przygryzając.
Polizała mnie po szyi i zeszła na dół. Pocałowała moje sutki, przejechała ręką wzdłuż brzucha i chwyciła za penisa. Jej ucisk był delikatny ale zdecydowany. Żołądź odkrywał się i zakrywał. Wzdrygałem się co chwila z wrażenia.
- Chyba już czas- spojrzała i przyklęknęła wchodząc na niego.
Penis wcisnął się z lekkim oporem wydając dźwięk cichego poślizgu. Unosiła się bardzo po woli, w jednym rytmie. Ręką chwytała go kiedy wykonywała ruch wyjściowy. Czułem się jakbym był z dwoma kobietami. Jedna mnie ujeżdżała a druga gładziła go kiedy był poza jej wnętrzem. Kiedy się do mnie zbliżała próbowałem chwytać językiem dorodne piersi. Przez cały czas bezlitośnie zaciskałem na nich swoje ręce próbując powstrzymać wytrysk. Potrafiła odczytać moje emocje bezbłędnie. Kiedy się zbliżałem do wystrzału schodziła z niego i ściskała za żołądź kiwając głową przecząco. Tym razem obróciła się tyłem a ja mogłem głaskać jej pośladki kiedy podskakiwała na nim. Widziałem większe ale te wydawały całkiem przyjemny dźwięk uderzając o moje podbrzusze wzmagając napięcie mojego penisa.
Po kilku minutach zeszła z niego i usiadła mi na twarzy a sama zajęła się nawilżaniem mojego penisa. Widok jej obu dziurek mokrych od wymieszanych soków naszych ciał napawał mnie wspaniałym podnieceniem. Natychmiast wziąłem się za penetrowanie ich językiem. Obie śliniły się coraz bardziej obficie. Błogi stan jakiego również nie doświadczyłem. Jej zwinny język próbował wbić się w cewkę przysparzając mi dodatkowe przypływy rozkoszy.
Kiedy trochę ochłonąłem posadziłem ją znów na nim wbijając się do samego końca. Teraz to ja biodrami wpychałem się i wychodziłem a ją i jej wspaniałe, gorące piersi przytulałem do swojego torsu. Nasze zbliżone ciała niemalże skraplały emocje. Zapachy mieszały się ze sobą dodając większego smaku temu co tu się działo. Czułem, że ten moment nadchodzi i czwarty raz mogę nie utrzymać wytrysku. Uniosłem ją lekko do góry aby zawisła nade mną. Przyspieszyłem tempo wchodząc jak najgłębiej potrafiłem moszną uderzając o jej krocze. Wytrysk się zbliżał a ja tylko zdążyłem ją przyciągnąć do siebie zaciskając swe usta na jej wargach. Wyrzuciłem biodra do góry z impetem odbijając się jądrami od jej tyłka. Wystrzeliłem gorącą spermą w jej pochwie. Czułem ten rozbryzg i jeszcze kilka razy wypychałem biodra do góry próbując wycisnąć ostatnie krople w jej wnętrzu. Po chwili zawartość cipki zaczęła wypływać oblepiając  jądra coraz chłodniejszą spermą. Opadła na mnie a ja tkwiłem w niej kilka razy wzdrygając się przez co żołędziem dotykałem ścianek  rozgrzanej pochwy. Przytuliłem ją mocno do siebie stale skradając z jej ust smakowite pocałunki. Objąłem dłońmi jej pośladki i wyjąłem penisa rozmazując nasze soki na jej tyłku i wzdłuż krocza. Żołądź z wrażliwości wzdrygał się jak szalony więc schowałem go z powrotem czekając aż sam zdecyduje się ją opuścić. Przyciskałem ją mocno do siebie czując jej twarde sutki na swoim torsie. Po kilku minutach fiut zwiotczał i wyślizgnął się rozsmarowując resztki spermy na jej udach.
- To było niesamowite- powiedziałem łapiąc oddech nadal gładząc jej piersi.
- Dawno nie miałam tak gorącej porcji spermy w sobie.
- Cała przyjemność po mojej stronie.
Obróciłem się w jej kierunku i znów przytuliłem się do jej piersi. Nasze nogi splotły się a penis próbował się podnieść lecz zaparł się o jej wciąż lepiącą się cipkę. Pomogłem mu ręką wejść do środka gdzie dogrzewał się przez resztę nocy.

Obudziłem się kilka minut przed dziewiątą. Obok mnie nie było nikogo. Wołałem za nią ale nikt nie odpowiedział. Poszedłem do kuchni i zastałem zrobione śniadanie i nalaną szklankę soku pomarańczowego. Jajecznica była już prawie chłodna a pod szklanką leżała karteczka z tekstem:
"Nie chciałam cię budzić. Spędziłam z tobą wspaniałe chwile być może najlepsze w życiu o ile nie spotkamy się jeszcze kiedyś a ty znów mnie tak pozytywnie zaskoczysz. Nie wiem czy się zakochałam ale skradłeś mnie całą.
Smacznego:)
Natalia”

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany