Opowiadanie użytkownika 0bi1

Iza cz. 9

local_library184 comment0 thumb_up0
Iza - część 9
17-02-2018 20:15

- Gdzie jesteś? - zapytałam po wybraniu numeru Oli.

- Na plaży.

- Domyślam się. Ale na której?

- Na tej pierwszej.

- Dobrze, zaraz tam będę.

- Stało się coś? - w głosie Oli usłyszałam niepokój. Musiała wyczuć, że coś nie gra.

- Opowiem ci jak przyjdę.


    Znalazłam ją bez problemu. Będąc sama, nie odważyła się opalać topless na ogólnodostępnej plaży. Usiadłam obok niej i opowiedziałam ze szczegółami przebieg rozmowy z bratem. Przed nami kilku chłopców, mniej więcej w naszym wieku, wygłupiało się podczas kąpieli w morzu. Byłam tak wściekła i rozżalona na Piotrka, że aż się popłakałam. Łzy jak grochy spływały mi po buzi. Ola przytuliła mnie, próbując pocieszyć, ale jej wysiłki na niewiele się zdały. Tyle, że przyciągnęły uwagę kąpiących się. Musiałam wyrzucić z siebie cały żal i rozczarowanie. Nie spodziewałam się po najbliższej osobie, z którą wychowywałam się od urodzenia, że zachowa się w stosunku do mnie, jak pochrząkujące zwierzę, hodowane w celu pozyskania mięsa, jak zwykła trzoda chlewna. Krótko mówiąc po świńsku. Nie mogłam zrozumieć jego postępowania. Tylko po to, żeby zaliczyć Olę, nie zawahał się mnie zranić i utracić zaufanie jedynej siostry jaką ma? To było niepojęte! Zaczęłam się zastanawiać, czy od początku sobie tego nie zaplanował. Czułam do niego żal i obrzydzenie. Nagle Ola zaczęła się podejrzanie uśmiechać.

- Mam pomysł – rzuciła.

- Na co? - zapytałam chlipiąc.

- Na odzyskanie filmu.

- A na odzyskanie normalnego brata masz?

- Może mam – powiedziała tajemniczo.

- Zamieniam się w słuch.

Nawet się nie zorientowałam, że już nie płaczę. Wraz z poznawaniem szczegółów planu, na moich ustach zaczął pojawiać się coraz większy rogal. To mogło się udać!

- Co oni wyprawiają? - rzuciła nagle Ola, wskazując wzrokiem w kierunku morza.


    Spojrzałam. Rzeczywiście – coś było nie tak. Ucichły wrzaski towarzyszące wcześniejszym wygłupom i teraz sześciu chłopców stało patrząc w naszą stronę. Nad wodę wystawały tylko ich głowy. Rozejrzałam się, czy może coś za nami przykuło ich uwagę, ale nie zauważyłam tam niczego interesującego. Jeszcze raz spojrzałam na nich i nagle mnie olśniło! Kurwa mać! Przecież miałam na sobie tylko sukienkę! Nie pamiętając, że nie założyłam nic pod nią, siedziałam dość swobodnie, z rozchylonymi udami. Mieli doskonały widok na moją cipkę! I rozpaloną po niedawnym bzykaniu dupkę! Patrząc na wyrazy ich twarzy stwierdziłam, że chyba wszyscy równo trzepią kapucyna. Odruchowo zacisnęłam uda, poprawiając sukienkę, a krew z całego organizmu, w jednej chwili napłynęła do mojej twarzy. Boże, jak mi było wstyd!

- Spadamy stąd! - zakomenderowałam, zrywając się na równe nogi.


    Ola chyba się domyśliła, o co chodzi, bo zaczęła się śmiać tak wariacko, że za chwilę połowa ludzi na plaży wlepiała w nią gały, zastanawiając się, co ją tak rozbawiło. Jej śmiech był zaraźliwy. Zapominając o wstydzie, też zaczęłam się brechtać. Podczas zbierania swoich maneli bardziej uważałam, aby znów nie wystawić swojej pusi na widok publiczny. Rechocząc i roniąc łzy, ale tym razem ze śmiechu, opuściłyśmy plażę.

- Nie masz majtek – bardziej stwierdziła, niż zapytała Ola.

- Przecież opowiadałam ci, że po prysznicu włożyłam tylko sukienkę. A potem Piotrek wyprowadził mnie z równowagi i w nerwach całkiem zapomniałam, że nie mam nic pod spodem. Przypomniałam sobie dopiero, kiedy zwróciłaś moją uwagę na chłopców, zahipnotyzowanych - jak się okazało - widokiem cipki.

- Gratuluję. Jeszcze nigdy nie usztywniłaś tylu fiutków naraz - nabijała się ze mnie - I nie wiadomo, czy kiedykolwiek uda ci się to powtórzyć.

- Oooo nie. Moja noga nigdy nie stanie na tej plaży! W życiu! Prawie spaliłam się ze wstydu! I od dzisiaj moje uda zawsze będą złączone. No prawie zawsze – mówiąc to, mrugnęłam do niej.


    I tak śmiejąc się i żartując, dotarłyśmy do hotelu. Mojego knurowatego brata nie było w pokoju, więc wskoczyłam w stringi, zabrałam torebkę i poszłam po Olę. Jeszcze przed wyjściem szybkie siku i poszłyśmy dokonać odpowiednich zakupów, niezbędnych do realizacji naszego planu. Po zakupach pozostało jeszcze tylko odwiedzić najbardziej oddaloną plażę. Tak jak się spodziewałyśmy, rodzice byli na jednym końcu, nasi znajomi z „gejowskiej” plaży na drugim. Czyli wszystko normalnie, bez niespodzianek. Na szczęście trafiłyśmy na okres bezruchu, bo w przypadku amoku jaki miałyśmy okazję już tu widzieć, trudno byłoby z kimkolwiek porozmawiać. Ale wszystko poszło po naszej myśli. Po ustaleniu szczegółów, wróciłyśmy do hotelu.


    Zbliżała się pora obiadowa, więc w pokoju Oli poczekałyśmy na powrót starych, przygotowując niezbędne akcesoria i omawiając dalsze szczegóły naszego planu odzyskania lub skasowania filmu. Potem tradycyjnie – obiad, deser, kieliszeczek ouzo i powrót do hotelu, po sprzęt plażowy. Ponieważ rodzice przyzwyczaili się już do tego, że nie chodzimy razem na plażę, nie zdziwiło ich nasze guzdranie się - wyszli nie czekając.

- Skasujesz ten film, czy nie? - zapytałam oschle Piotrka, licząc, że może przemyślał sprawę i zmienił zdanie.

- Skasuję, ale jak Ola się zgodzi na moje warunki.

- Rozmawiałam z nią. Ola jest dziewicą i nie zgadza się. Zresztą wcale jej nie zależy. Mówi, że takim filmem w niczym jej nie zaszkodzisz, więc rób sobie co chcesz.

- Ale tobie zaszkodzi. A chyba nie chciałaby cię skrzywdzić. Jeśli chcesz mieć spokój, musisz ją przekonać.

- Zapytam, ale na wiele nie licz.

Poszłam po Olę, streściłam jej naszą rozmowę i wróciłyśmy do Piotrka, niosąc w rękach dwie butelki wina.

- Napijmy się, żeby poprawić atmosferę – zaproponowałam.

- Chętnie. To bardzo dobry pomysł – rzucił Piotrek, biorąc od nas butelki.


    W czasie, gdy zajmował się odkorkowaniem, zorganizowałyśmy szklanki. Kieliszków niestety nie było w naszych apartamentach. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, sączyłyśmy wino powoli, usprawiedliwiając swoją powściągliwość słabymi głowami. Za to Piotrkowi polewałyśmy często, zachęcając go do większego wyluzowania. W międzyczasie negocjowałyśmy z nim, jak daleko może się posunąć, jeśli dojdzie do jakiegokolwiek seksu z Olą, cały czas przy tym zasłaniając się naszym dziewictwem. Ja upierałam się, że wszystko ma się odbywać w mojej obecności, ze względu na bezpieczeństwo Oli i mój całkowity brak zaufania do brata. Ola oczywiście nie miała nic przeciwko temu i Piotrek właściwie też. Może wyobrażał już sobie trójkącik, ale niedoczekanie jego. Wciąż byłam na niego zła i prędzej mi kaktus na ręce wyrośnie, niż się zgodzę realizować jego fantazje. Gdyby wcześniej dotrzymał słowa, to kto wie, czy nie zabawilibyśmy się we troje. A tak to jest pozamiatane. Zauważyłam, że wypity alkohol zaczyna na niego działać - wzrok mu zmętniał, zmienił się sposób wymowy, więc uznałam, że czas przystąpić do działania. Namiot jego spodenek wskazywał, że wizja zbliżającej się realizacji jego marzeń, nakręciła już odpowiednio spiralę pożądania.

- To pokaż Oli, co tam chcesz jej zaproponować – zachęciłam go wskazując na spodenki.


    Ośmielony zachętą i wypitym alkoholem, bez skrępowania wyskoczył z ubrań, prezentując sztywnego i oblepionego śluzem penisa. Ola zarumieniła się, zawstydzona trochę pierwszym, tak bliskim kontaktem z męskim członkiem. Nie bardzo wiedziała, jak powinna się zachować. Czy go dotknąć, czy może najpierw się rozebrać? Siedziała tak niezdecydowana, chłonąc wzrokiem widok penisa i wielkich jaj mojego brata. Ja nie miałam takich rozterek. Podeszłam i unosząc ją lekko, zdjęłam jej sukienkę przez głowę, wystawiając sterczące młodzieńczo piersiątka przed płonące pożądaniem oczy Piotrka. Na ten widok jego penis poderwał się kilka razy, wyciskając kolejną kroplę śluzu. Widząc dalsze skrępowanie Oli, pomogłam jej pozbyć się majteczek i zaproponowałam Piotrkowi, żeby się położył. Zrobił to bez wahania, rozleniwiony trochę wypitym winem, a ja łapiąc Olę za biodra, skierowałam ją do łóżka. Lekko ośmielona podeszła i przywierając piersiami do torsu, poszukała jego ust własnymi. Przyglądałam się temu z lekką zazdrością, nie do końca świadoma, czy chodzi mi o nią, czy o niego. Kochałam się już z nimi, ale zawsze pojedynczo. Teraz czułam się dziwnie, jakby pominięta. Ale pamiętałam przecież, że nie zorganizowałyśmy tego spotkania po to, żeby się kochać w trójkącie, tylko w zupełnie innym celu. Niestety plan przewidywał, że będę świadkiem amorów Oli z moim bratem. Cóż, jakoś musiałam zapanować nad uczuciem zazdrości.


    Patrzyłam jak się całują i jak Ola zaczynając się rozkręcać, powoli zmierza w kierunku naprężonego do granic możliwości penisa. A to jaszczurka! Postanowiła wbrew naszym planom, skosztować nektaru z jego pałki. W sumie nie dziwię się jej. Też wykorzystałabym taką sposobność do poznania męskiego organu. Najpierw nieśmiało objęła go ręką, sprawdzając jego twardość, a jednocześnie miękkość pokrywającej go skóry. Później przesunęła dłoń na wór z klejnotami, bawiąc się przez chwilę jego zawartością, przesuwając kulki względem siebie lub też obejmując obie, pociągała wszystko ku dołowi. Potem jej palce pieściły wrażliwe miejsce tuż pod spodem, pomiędzy moszną a odbytem. Kiedy już się napatrzyła, zdecydowała się poznać smak i zapach penisa. Zbliżyła usta do błyszczącej główki i pojedynczym pociągnięciem języka, zebrała kroplę śluzu, by po chwili objąć ją gorącymi wargami. Oswajając się z nabrzmiałym sprzętem mojego brata, powoli zaczęła obciągać. Musiała wtedy na plaży uważnie obserwować, jak powinno się to robić, bo szło jej bardzo sprawnie. Piotrek leżał z zamkniętymi oczami, więc nie widział, że powstrzymałam ją przed dokończeniem dzieła. Mogłoby to zepsuć cały nasz plan. Ola przerwała, odwróciła się i usiadła okrakiem na jego brzuchu. Jego ręce natychmiast powędrowały w kierunku piersiątek, wnikliwie badając je dotykiem. Oczy też już miał otwarte, no bo jak tu odmówić sobie przyjemności oglądania takiej młodziutkiej ślicznotki, jej gładkiej buzi, drobnych piersi i gęsto owłosionej cipki. Tej ostatniej niedługo miał się przyjrzeć z całkiem bliskiej odległości. Ola łapiąc go za nadgarstki, przycisnęła jego ręce do łóżka nad głową, po czym przesunęła się w górę, unieruchamiając nogami ramiona i przytykając wilgotną cipkę do ust. Aby bardziej zachęcić go do lizania, powoli poruszyła nią kilkukrotnie w przód i w tył, przesuwając wargami sromowymi po ustach i nosie. Lepszej zachęty nie potrzebował. Jego penis drgał, pompowany wciąż nową partią krwi, kiedy język skosztował dziewiczej cipki Oli. Na ten moment czekałam! Wiedziałam, że zaabsorbowany minetką, nie zauważy tego, co szykowałyśmy. Wyjęłam z torebki cztery dość grube linki z przygotowanymi pętlami i rozszerzając jego nogi, unieruchomiłam je siadając na udach. Wsunęłam po jednej pętli na każdą nogę, lekko zacisnęłam i dobrze przywiązałam do łóżka. Nie bronił się, traktując to jako kontynuację naszej zabawy. Zaniepokoił się jednak, gdy w ten sam sposób potraktowałam ręce, a znad jego ust zniknęła cipka Oli.

- Co wy wyprawiacie? - zapytał niepewnie.

- Uatrakcyjniamy twoje pożycie seksualne – uspokoiłam go, żeby za wcześnie nie zorientował się, co go czeka.


    Teraz mając go unieruchomionego, już wspólnymi siłami zawiązałyśmy kolejne pętle na wysokości kolan i wolne końce sznura przeciągnęłyśmy dookoła słupków łóżka za jego głową. Potem Ola ciągnęła jeden koniec, a ja luzowałam sznurek wiążący stopę, aż doprowadziłyśmy Piotrka do pozycji, w której leżał na plecach, z rękami wyciągniętymi po skosie w kierunku słupków za głową i nogami rozłożonymi jak żaba na stole operacyjnym. Miałyśmy pełen dostęp do jego pałki, jajek i tyłka. Przystąpiłyśmy do realizacji kolejnego etapu. Ola wyjęła z torebki kosmetyki i zbliżyła się ze szminka do Piotrka ust.

- Widzisz, rajcują mnie tylko dziewczyny, więc jak chcesz coś ze mną zrobić, to muszę cię choć trochę do nich upodobnić – wyszeptała uspokajająco.

Obserwowałam jego przyrodzenie – cały czas było maksymalnie naprężone. Chyba go to wszystko kręciło! Już bez oporów pozwolił zrobić sobie makijaż. Planując moją zemstę, umówiłam się z Olą, że to nie będzie nic delikatnego, tylko ma go umalować jak tanią dziwkę. Z ogromną satysfakcją przyglądałam się jego metamorfozie.

- Oczywiście wiesz, że nie obejdzie się bez pamiątkowego zdjęcia? - zapytałam złośliwie po zakończeniu malowania.

- Ani mi się waż – warknął, ale nic więcej nie mógł zrobić. Pstryknęłam parę fotek.

- Jesteś jeszcze trochę mało kobiecy – stwierdziła Ola – Trzeba coś zrobić z tymi kłakami.

- Zwariowałaś? I co? Może jeszcze mój kutas ci będzie przeszkadzał? - oburzał się już na poważnie.

- Zobaczymy. Może wystarczy tylko depilacja – teraz przeraziła go naprawdę.


    Jego penis już nie prężył się tak dumnie, kiedy do niej przystąpiłyśmy. Nie zamierzałyśmy depilować całych nóg, bo chodziło nam tylko o sprawienie mu jak największego bólu. Zatem na pierwszy ogień poszedł przedziałek. Rozgrzałam w dłoniach plaster z woskiem i przykleiłam centralnie wzdłuż rozdzielacza pośladków. Z dziką satysfakcją patrzyłam na grymas bólu na jego twarzy, podczas odrywania. Zacisnął zęby, żeby nie krzyczeć, ale napięcie mięśni świadczyło o skuteczności tortury. Poczekaj – pomyślałam – najgorsze jeszcze przed tobą! Przygotowałam następny plaster, przeznaczając go na odcinek od odbytu do jajek. Widziałam, że wiedząc już jakiego bólu się spodziewać, zacisnął zęby jeszcze zanim go zerwałam. Pewnie bardzo żałował, że ze mną zadarł, albo obmyślał jak się zemścić za to upokorzenie. Tego akurat się nie obawiałam. Pociągnęłam za końcówkę plastra, jednym ruchem pozbawiając go owłosienia odbytu i ze spodniej części worka mosznowego.

- Dobra. Już wystarczy. Skasuję ten film, ale mnie odwiążcie – odezwał się pojednawczo.

- Widzisz, wiarygodność traci się bardzo łatwo, a odzyskanie jej jest praktycznie niemożliwe – stwierdziłam – raz już obiecałeś to zrobić. Drugi raz się nie dam nabrać. Teraz cię do tego zmuszę.


    To mówiąc przykleiłam kolejny plaster na najbardziej owłosione miejsce, tuż nad penisem. Zastanawiałam się, czy wystarczy mi sił, by wyrwać tyle włosów naraz. Poprosiłam Olę o pomoc – w końcu ją też doprowadził szantażem do obnażenia się, ssania jego fiuta i dania mu cipki do polizania – miała pełne prawo do zemsty. Złapała za końcówkę plastra, ja ujęłam drugi koniec i na mój znak, razem pociągnęłyśmy z całej siły. Piotrek zawył przez zaciśnięte usta – ból musiał być nie do zniesienia. Nie wszystkie włosy usunęłyśmy, więc od razu przykleiłam kolejny plaster na to samo miejsce. Tym razem zerwałam go sama. Potem jeszcze popracowałam nad moszną i nasadą penisa. Było z tym trochę zabawy, ze względu na nieregularny kształt i brak gładkich powierzchni, ale efekt końcowy był satysfakcjonujący. Piotrek zniósł to dzielnie, pogodzony ze swoim losem. Mając nadzieję, że to już koniec tortur, patrzył z nadzieją jak się rozbieram. Widok naszych nagich ciał sprawił, że umęczony siurek zaczął się poruszać pod wpływem rosnącego ciśnienia w jego wnętrzu. Ale trwało to tylko do momentu, w którym zobaczył jak wkładam skórzane stringi, z przymocowanym do nich stalowym penisem. Przerażenie w jego oczach było bezcenne.

- Siora, nie wygłupiaj się. Skasuję ten film. Przysięgam – jeszcze liczył, że mnie weźmie na litość. Ale się przeliczył. Przecież obiecałam mu, że jak złamie naszą umowę, to pożałuje. A ja słowa dotrzymuję. Ola właśnie kończyła się ubierać.

- Oczywiście, że go skasujesz. Dopilnuję tego. Olu – filmuj to, proszę. Ale bez mojej twarzy.


    Nie zamierzałam palcami przygotowywać jego tyłka na przyjęcie stalowego członka. Chciałam, żeby bolało. Fizycznie. Żeby nie cierpiała tylko urażona męska duma. Ale żeby nie uszkodzić zwieracza, polałam go odrobiną lubrykantu. Posmarowałam nim też zabaweczkę. Piotrek patrzył z przerażeniem na moje przygotowania.

- Nie bój się, przecież podobał ci się seks analny. Będziesz czuł to samo co ja, kiedy mnie rżnąłeś.

- Spadaj.

- Chciałbyś. Aha – nie zaciskaj dupy, to będzie mniej bolało.


    Przytknęłam czubek do wydepilowanego otworu i zaczęłam napierać. Chyba nie posłuchał mojej rady, bo poczułam opór, ale kiedy go zabolało – odpuścił. Wśliznęłam się w tyłek, patrząc jak Piotrkowi oczy wychodzą z orbit. Zabolało. W dodatku nie ogrzałam ręką stali, więc zimno musiało go lekko sparaliżować od środka. Trochę mu współczułam, ale po krótkiej przerwie na oswojenie się z nowymi doznaniami, zaczęłam poruszać biodrami w przód i w tył, zadowolona z faktu, że teraz to ja dymam mojego braciszka. Nawet mi się to podobało, zwłaszcza, że po około minucie pieprzenia, jego penis począł wracać do życia. Pomimo, że Piotrek usiłował okazywać, że wcale go to nie rusza, stymulacja prostaty zrobiła swoje. Najpierw jego fiutek nieśmiało podrygiwał, wydłużał się coraz bardziej, w końcu całkiem sztywny oderwał się od brzucha i wygięty w łuk drżał z każdym moim pchnięciem.

- Lubisz to dziwko! – rzuciłam, żeby jeszcze bardziej go podjarać.

Odpowiedziało mi tylko coraz szybsze sapanie brata. Pomyślałam, czy uda mi się doprowadzić go do wytrysku, tak jak Starszy zrobił to z Rudym. Wprawdzie mój sprzęt nie był tak okazały, ale z drugiej strony, przecież w tym celu został skonstruowany. I udało się – Piotrek jęcząc, zaczął strzelać salwami spermy, rozkładającej się na brzuchu i torsie, promieniście od jego penisa w kierunku ramion, szyi i twarzy.

- Widzę, że się podobało? - bardziej stwierdziłam, niż zapytałam.

- Nie da się ukryć. Koledzy będą mi zazdrościć. Zamawiam pierwszą kopię tego filmu. Bardzo rozreklamuje twoje umiejętności.

- A czy przypadkiem nie wyśmieją cię, że jesteś gejem? Przecież zobaczą, że kręci cię rżnięcie w tyłek!

- A dlaczego mieliby tak myśleć? Na filmie będzie widać, że zabawiam się z dziewczyną, a nie z chłopakiem.

Spojrzałam na Olę. Chyba przemawiała do niej logika tego stwierdzenia. A mnie jeszcze bardziej wkurzyło, że tak wszystko obrócił na swoją korzyść.

- Widzę, że jeszcze nie doceniasz mojej kreatywności – zasyczałam, zdejmując skórzane stringi i ubierając się w sukienkę – ale niebawem to się zmieni.


    Wybrałam numer w telefonie i puściłam sygnał. Po około dwóch minutach usłyszeliśmy pukanie do pokoju rodziców. Ola poszła otworzyć i po chwili wprowadziła do pokoju, dwóch naszych znajomych z plaży. Kiedy przed południem przedstawiłyśmy im nasz plan, bez wahania zgodzili się nam pomóc. W końcu to dla nich sama przyjemność wychędożyć dziewiczą dupę młodego chłopca. Z niecierpliwością i podnieceniem oczekiwali na mój sygnał. Na twarzy brata odmalowało się po kolei: zaskoczenie, wstyd, że leży goły i związany, w końcu przerażenie, kiedy zrozumiał, co go czeka.

- Pozwól, że ci przedstawię twoich kochanków. Ten starszy to Kostas – jest Grekiem, a ten rudy to Paul – Anglik.

- This is my brother – Peter – to już było skierowane do gości.

- Siostra, nie wygłupiaj się. To wcale nie jest śmieszne. Rozwiąż mnie – jeszcze próbował się jakoś wymiksować.

- To wcale nie miało cię rozśmieszyć. Robimy to dla twojego dobra. Żebyś się przekonał na własnej skórze, jak to jest, być szantażowanym i w dodatku, kiedy robi to najbliższa ci osoba. I żebyś wyciągnął z tego odpowiednie wnioski. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubańczykom – zażartowałam na koniec.


    Tym razem do filmowania użyłyśmy dwóch telefonów. Chłopcy szybko pozbyli się ubrań i pierwszy do działania przystąpił Paul. Zbliżył się do Piotrka i rozpoczął pieszczoty penisa najpierw ręcznie, później ustnie. Pomimo sprzeciwów brata, początkowego wierzgania, prób uciekania biodrami na boki, jego żołnierzyk zareagował pozytywnie, zwiększając znacząco swój rozmiar. Filmowałyśmy jego pęcznienie w ustach Paula, ale także organy Anglika i Greka nie pozostały obojętne. Piotrek patrzył z przerażeniem na ogromne wyposażenie Kostasa.

- Siostra, przepraszam. Skasuję ten film, ale powiedz mu, niech się do mnie nie zbliża – jęczał, prawie ze łzami w oczach.

- Teraz jest już za późno. Miałeś to zrobić rano. Niestety nie dotrzymałeś słowa, a ja obiecałam chłopcom fajne bzykanie, więc nie spraw im zawodu. Żebym nie musiała się za ciebie wstydzić – upodliłam go jeszcze bardziej.


    Kostas, aby skończyć te dyskusje, zapakował swój wielki instrument w usta Piotrka i powoli zaczął go posuwać. Im głębiej wciskał, tym więcej łez spływało z umalowanych oczu brata. Paul tymczasem przerwał obciąganie i nasmarował lubrykantem swojego kutasa, napalonego już maksymalnie. Jeszcze lekko przesmarował dziurkę, w której za chwilę planował się zainstalować na dłużej, po czym przyłożył do niej czubek i zaczął napierać. Piotrek nauczony doświadczeniem nie stawiał oporu, więc główka penisa bez najmniejszego problemu wśliznęła się w dziurkę, rozluźnioną wcześniejszym dymaniem. Paul sam był na plaży rżnięty w ten sposób, więc wiedział, że trzeba pozwolić zwieraczowi przywyknąć do rozsadzającego go ciała obcego, zatem odczekał chwilę, zanim zaczął regularne pieprzenie. Najpierw jednak delikatnie zagłębił się aż do oporu. Potem wykonywał krótkie pchnięcia, by w miarę upływu czasu, wysuwać członka coraz bardziej i coraz szybciej. Kostas mniej więcej w tym samym tempie ruchał usta brata. Razem z Olą filmowałyśmy i jednocześnie obserwowałyśmy jak Piotrek jest walony na dwa baty, wiedząc, że tym razem to my mamy go w garści - jak Ryba Wąskiego w Kilerze. To go nauczy, że z nami nie warto zadzierać!


    O dziwo pierwszy doszedł Kostas, głośno rycząc i tryskając spermą prosto w gardło brata. Penis wypełniający usta uniemożliwił wyplucie ładunku, chcąc nie chcąc, Piotrek był zmuszony połknąć wszystko, co Kostas w niego wtłoczył. Ale za to brat szczytował jako drugi - kolejny raz pod wpływem stymulacji prostaty. Sperma wylądowała na plecach Kostasa i częściowo na jego własnym brzuchu. Paul, który słyszał ryk poprzedzający szczytowanie Kostasa, widział jego zaciskające się pośladki, dodatkowo nakręcony wytryskiem Piotrka, wyjął swojego naganiacza, podszedł do wezgłowia i celując nim w umalowaną jak dziwka twarz brata, zalał ją strugami gorącej spermy, kończąc dzieło upodlenia. Zakończyłyśmy filmowanie i każda z nas umieściła swój film w zaszyfrowanym folderze w chmurze. Kostas rozwiązał Piotrka, poklepał po plecach i razem z Paulem zaprowadzili go pod prysznic. Kiedy wszyscy trzej się ogarnęli, wrócili do nas, ubrali się i Kostas dopilnował, żeby Piotrek usunął z laptopa film, który doprowadził do tak żenującego końca.

- To jak z nami będzie? - zapytałam brata.

- Przepraszam. Zapomnijmy o tym. I skasujcie te nagrania, proszę.

- Nie tak szybko, kochaniutki. Nabroiłeś – jeszcze trochę cię potrzymamy w niepewności.

Podziękowałyśmy chłopcom za pomoc i umówiłyśmy się na wspólne opalanie następnego dnia na plaży nudystów. Oczywiście zamierzałam zabrać ze sobą naszego nowego niewolnika.


Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany