Opowiadanie użytkownika 0bi1

Iza cz. 12

local_library114 comment0 thumb_up0
Iza - część 12

    Następnego dnia ogarnęłam się trochę, rozpakowałam walizki, umyłam się dokładnie, zwłaszcza w środku, wypachniłam i po śniadaniu, zrobiona na bóstwo pojechałam do Marka. Tęskniłam za nim bardzo i chciałam zademonstrować mu wszystkie moje nowe umiejętności, zdobyte podczas wczasów. Miałam nadzieję, że to uchroni mnie przed jego gniewem za zdradę, więc postanowiłam dać z siebie wszystko. On też tęsknił. Poczułam to na brzuchu, kiedy mnie przytulił na powitanie, całując gorąco i ściskając dłońmi moje pośladki. Jego drążek, sztywny i tęskniący za mną, wyrywał się z majtek, poza którymi Marek był ubrany tylko w T-shirta. Uwolniłam go z tych rzeczy, ciesząc się na widok szerokiego torsu i wąskich bioder mojego chłopaka. Nie mogłam się powstrzymać przed złapaniem go za ten umięśniony tyłek i przytuleniem do futerka pokrywającego klatę. Jego pen niecierpliwie pulsował na moim brzuchu, więc uklęknęłam i rozpoczęłam pieszczenie wszystkimi sposobami, jakie człowiek może w takim przypadku zastosować. Nie czekałam długo na efekt moich starań, bo Marek wyposzczony i dodatkowo zaskoczony mnogością technik, jakich użyłam, chciał się wycofać z moich ust, tak jak robił to wcześniej, ale mu nie pozwoliłam, dodatkowo wsuwając pośliniony palec w jego odbyt i poruszając nim lekko. Ilość spermy, jaką we mnie wtłoczył pod wpływem ogromnego podniecenia, mogłam porównać tylko z megamożliwościami wytryskowymi mojego brachola. Zalewał moje usta nieskończenie długimi, gęstymi seriami. Połknęłam wszystko z uśmiechem i oblizałam wciąż sztywnego penisa do czysta. Marek był zszokowany, ale wciąż sztywny, więc pchnęłam go na łóżko, pozbywając się sukienki i majteczek.


    Zachwycony, wpatrywał się w moje pięknie opalone ciało z niesłabnącym pożądaniem. Na czworaka podążałam od jego stóp, całując wszystko, co napotkałam po drodze, by w końcu dotrzeć do cudownych ust. Wpijając się w nie, jednocześnie nadziewałam się na wygiętego w łuk, twardego i gorącego kutasa. Nie wypełniał mnie tak bardzo, jak penis Kostasa, ale wystarczająco, bym dobrze poczuła w sobie jego twardość. Ujeżdżałam go najpierw niemrawo, by w miarę narastania podniecenia, przyspieszać do galopu, a po chwili znów zwalniać do tempa ślimaczego. Paznokcie wbiłam w klatę, a wzrok, spod przymrużonych powiek, w płonące pożądaniem oczy. Ściskał moje piersi - czasem zbyt mocno, ale nie przeszkadzało mi to, a nawet bardziej podniecało. To był silny męski uścisk. Kręciłam dupką, czując obroty penisa wokół szyjki macicy. Kumulujące się w okolicach pochwy podniecenie, powoli przeobrażało się w potężny orgazm. Zaczęłam krzyczeć, drżeć i pod wpływem szczytowania, zaciskać ścianki mojej norki na penetrującym ją penisie.


    Ochłonąwszy po przeżytej ekstazie, chwilę leżałam na Marku, wtulona w silne, męskie ciało, czując jak jego twardziel drży z niecierpliwości w mojej norce. Wypuściłam go na wolność, całego oślizgłego od moich soków i pomagając sobie palcami, nakierowałam na mniejszą dziurkę. Opadając powoli wprowadziłam go w całości, patrząc na wyraz niedowierzania na twarzy Marka. Zatkałam mu usta swoimi, aby nie zebrało mu się w tej chwili na zadawanie jakichś pytań i odczekawszy, aż poczuję, że jestem już wystarczająco rozluźniona, zaczęłam go powoli ujeżdżać. Trwało to jakiś czas, ale w pewnym momencie zostałam wysadzona z siodła, ustawiona w pozycji „na pieska” i ponownie nadziana na ruszt. Marek przeprowadził całą tę operację po to, by móc patrzeć na znikającego w mojej dupce fallusa. Pierwszy raz miał okazję oglądać to na żywo, a wiadomo – faceci są wzrokowcami, więc ilość wrażeń doprowadziła do szybkiej erupcji w moim tyłku. Pomimo wcześniejszego spustu, naliczyłam kilkanaście serii wstrzykiwanych we mnie. Opadliśmy na łóżko i dłuższą chwilę leżeliśmy bez ruchu, odpoczywając – ja przyciśnięta jego ciężarem, w podzięce całowana po szyi i plecach. Czułam się cudownie zaspokojona i szczęśliwa, że spełniłam dwa marzenia swojego chłopca. Zastanawiałam się gorączkowo, jak mam mu wyjaśnić tę odmianę, bo spodziewałam się teraz trudnej rozmowy.


    Postanowiłam niczego nie ukrywać i opowiedzieć wszystko od początku do końca. Oczywiście, w skrócie, bo gdybym opowiadała ze szczegółami, tak jak Wam, zajęłoby mi to zbyt wiele czasu. Marek słuchał, od czasu do czasu zadając jakieś pytanie, śmiejąc się z tego jak załatwiłam Piotrka, ale z drugiej strony trochę niedowierzając, że jestem zdolna do takich rzeczy. Zdziwiło mnie, że nie był o niego zazdrosny, kiedy opowiadałam o edukacji braciszka, za to wkurzył się na mnie bardzo, że kochałam się z Kostasem i Paulem. Wyjaśniłam mu, że powinien być im wdzięczny, bo dzięki temu, że widziałam ich seks na plaży, zainteresowałam się pieszczotami mniejszego kalibru. Aby go uspokoić, obiecałam, że jeśli mi wybaczy, to w ramach rewanżu, będzie mógł to zrobić ze mną i z Olą. Wprawdzie jeszcze z nią o tym nie rozmawiałam, ale w mojej głowie już dawno zrodził się plan, żebyśmy stworzyli taką grupę przyjaciół, jak rodzice Oli i nasi, w której będziemy bez zazdrości wymieniać się partnerami, albo kochać się w różnych konfiguracjach – dwójkowych, trójkowych lub wszyscy razem. Uśmiechnęłam się szeroko, widząc jak wizja seksu z Olą usztywnia jego męskość – a to łajdak! Dopiero co dwa razy szczytował, a już wyobraźnia ponownie uruchomiła artylerię do boju.

- Widzę, że już mi przebaczyłeś – wyszeptałam mu namiętnie do ucha.

- Odwróć się – wydyszał do mojego w odpowiedzi.


    Zrobiłam jak sobie zażyczył, wypinając zadek w stronę celującego we mnie działa. Bezceremonialnie wdarł się nim ponownie w mniejszą dziurkę i w szaleńczym tempie, wywierał na niej zemstę, za moje wakacyjne przewinienia. Trudno – nagrzeszyłam – trzeba odpokutować. Po dwóch razach, teoretycznie mogłam się spodziewać długiego chędożenia, ale najwyraźniej Marek widział teraz oczami wyobraźni małą dupeczkę Oli, bo po niecałych dwóch minutach wydusił z umęczonego już tymi jazdami penisa, ostatnie krople nasienia. Odpoczywaliśmy około kwadransa, przytulając się do siebie.

- To co? Wołać Olę? - zapytałam z niewinnym uśmieszkiem.

- Nie żartuj! Na dwie laski to ja potrzebuję sporo amunicji. Pozwól mi się zregenerować – odpowiedział śmiejąc się.

- Zdążysz do wieczora?

- Jeśli nie będziesz mnie szczuć swoją dupcią...

- Ok. To zbieraj się. Trzeba zrobić zakupy i spotykamy się u ciebie o 20-tej.


    Zastanawiałam się, czy Ola, mając teraz swojego chłopaka, w ogóle będzie skłonna wypełnić złożoną przeze mnie obietnicę. Pomyślałam, że najlepiej będzie rozmówić się z obojgiem, podczas wieczornego spotkania przy drinkach. Wysłałam sms-a z zaproszeniem na bibkę u Marka.

Przyszłam trochę wcześniej, żeby pomóc w przygotowaniu przekąsek. Zrobiliśmy sobie po drinku, wprawiając się w lepszy humor, chociaż sądząc po wypukłości w Marka portkach, nie potrzebował wspomagania – już był szczęśliwy. Dzwonek oznajmił przyjście gości – Ola przyniosła ze sobą sałatkę, Piotrek gorzałkę – wszystko zapowiadało się dobrze. Marek zmontował kolejne drinki i zasiedliśmy przy ławie. Oglądając zdjęcia, rozmawialiśmy o naszym pobycie w Grecji. Piotrek z Olą nie bardzo wiedzieli, czy mogą poruszać tematy związane z naszymi doświadczeniami erotycznymi, zastanawiając się, czy i ewentualnie jak dużo Marek wie o tym ode mnie. Kiedy już wszyscy mieliśmy trochę w czubie, wypaliłam bezpośrednio, patrząc Oli w oczy:

- Wszystko mu opowiedziałam i strasznie się wkurzył. Nie gniewajcie się, ale żeby mi przebaczył, obiecałam, że prześpimy się z nim. Olu, zgodzisz się?

- Zaraz, zaraz! Ja chyba też mam tu coś do powiedzenia – zareagował Piotrek – absolutnie się nie zgadzam. Ola jest teraz ze mną.

- Powoli, koleżko – zdaje się, że to ty wykorzystałeś dziewczynę Marka, więc nie bądź taki hardy – odezwała się w końcu Ola. O ho! Chyba też marzył jej się seks z dwoma facetami. Musiała mi trochę pozazdrościć tego, co przeżyłam z Kostasem i Paulem.

- Ale to srogo odpokutowałem. Zgodzę się, ale pod kilkoma warunkami.

- Jakimi? - wszyscy troje zapytaliśmy jednocześnie.

- Pierwszy to taki, że będę przy tym.

- Ok – odpowiedzieliśmy chórem.

- Obie kasujecie film.

- Trochę go szkoda. Jest taką gwarancją dla mnie, że mnie nie opuścisz – zasępiła się Ola.

- Ale mnie stresuje, więc zrób to dla mnie i skasuj. Najlepiej natychmiast!


    Same wiedziałyśmy, jakie to nieprzyjemne, gdy ktoś ma nasze intymne nagrania. W zasadzie nie było już powodu, by trzymać go nadal w napięciu, więc sięgnęłyśmy obie po telefony i skasowałyśmy kompromitujące nagrania. Trochę przy tym pożartowaliśmy, bo Marek koniecznie chciał je zobaczyć, ale nie dałyśmy mu tej satysfakcji.

- I trzeci – ostatni warunek – najpierw Marek musi mi przy was obciągnąć – Piotrek stanowczo zakończył żarty.

- Nigdy w życiu! Nie ma mowy! Zapomnij! – oburzył się mój chłopak.


    Atmosfera zrobiła się trochę napięta. Siedzieliśmy, w milczeniu popijając drinki, w końcu Ola wzięła mnie za rękę i zaprowadziła do toalety. Tam poparła żądanie swojego chłopaka, mówiąc, że skoro Marek wie o tym, co zgotowałyśmy Piotrkowi w Grecji, to prędzej czy później będzie się z tego naśmiewał. A jeśli obaj przejdą przez to samo, będą milczeć jak grób. Po czym przedstawiła mi swój plan na rozładowanie napięcia. Powiedziała, że nic z niego nie wyjdzie, jeśli nie będziemy konsekwentne w swoich działaniach. Wróciwszy do pokoju, zasiadłyśmy na kanapie i sącząc drinki, szeptałyśmy sobie do uszu różne bezeceństwa, od czasu do czasu wybuchając śmiechem, podczas gdy nasi panowie siedzieli naburmuszeni i milczący. W końcu odstawiłyśmy drinki i zaczęłyśmy się całować. W ogóle nie zwracałyśmy na nich uwagi, traktując ich jak powietrze. Nasze dłonie powędrowały w kierunku piersi i cipek. Całując się coraz niecierpliwiej, zdjęłyśmy bluzeczki, staniki i rozszerzyłyśmy obszar pieszczenia części odkrytego ciała. Dyszałyśmy i pojękiwałyśmy cichutko, kiedy nasze usta pieściły piersi i szyję partnerki. Dyskretnie spod przymkniętych powiek spojrzałam na naszych orłów. Piotrek widział już nas w takiej akcji, ale był młodszy i mniej doświadczony, więc jego miękkość i zwisowatość, zamieniła się w twardość i pionowość. Markowy sprzęt zareagował tak samo, na widok półnagiej Oli. Spodenki obu chłopców tworzyły namioty, oczy stały się mętne z podniecenia, a oddech płytki.


     Pierwszy nie wytrzymał Marek. Podszedł do nas próbując się przyłączyć, ale obie stanowczo odpędziłyśmy natręta. Kiedy zdjęłam spódniczkę Oli i do zdjęcia pozostały tylko koronkowe stringi, podszedł do nas Piotrek, licząc chyba na większe względy. Ale potraktowałyśmy go tak samo jak Marka. Maksymalnie napalonym, zaczęły przeszkadzać spodenki i bokserki, niepozwalające ich ptakom wyrwać się na wolność. Patrząc jeden na drugiego z lekkim skrępowaniem, przełamali się jednak, pozbywając się całej garderoby. Ja w tym czasie zdjęłam ostatni skrawek materiału, zasłaniający dotychczas gęstwinkę sztywnych włosów łonowych Oli. Chłopcy podjęli kolejną próbę przyłączenia się do nas, ale znów zostali spławieni jak tratwy na Dunajcu.

- Sami się sobą zajmijcie! My was nie potrzebujemy – rzuciłam do nich na odchodne.


    Widziałam wyraz cierpienia na ich twarzach. Tuż obok dwie gołe, napalone laski, a oni mają się zająć sobą? Wiedzieli, że jestem na tyle uparta, że nic nie wskórają. Marek zaczął sobie zdawać sprawę, że może stracić niepowtarzalną szansę na bzyknięcie Oli, ba – na pukanie z dwoma panienkami naraz. Niechętnie, ale przyklęknął naprzeciw Piotrka, objął jego członka dłonią, a błyszczącą główkę ustami. Z niesmakiem ją wyjął, już chciał odejść, ale spojrzał na nasze nagie, równo opalone ciała. To wystarczyło, by się przełamać. Zaczął robić dobrze Piotrkowi, obciągając ustnie i pieszcząc manualnie, wygięte w łuk berło mojego brata. Przerwałyśmy pieszczoty, żeby zobaczyć, jak sobie radzi. Patrząc, doszłam do wniosku, że faceci wiedzą najlepiej, co sprawia im przyjemność, więc mają łatwiej. Podobnie jak ja wiem, co sprawia rozkosz Oli. Trochę Markowi współczułam, bo biedny nie wiedział jeszcze, jakimi ilościami spermy dysponuje mój braciszek, jak bardzo trzeba się starać, żeby pomieścić ją w ustach. Ale wkrótce się przekonał, bo Piotrek przytrzymując mu głowę, wygiął się jak paragraf i trysnął, fontannami nasienia zalewając usta, gardło i jeszcze dwa strumienie wypłynęły kącikami warg. Co dziwne, przy tym wszystkim penis Marka ciągle był sztywny – widocznie też go to rajcowało.


    Myślami był już przy Oli. Bez oglądania się na nikogo, podszedł do niej i zapakował jej swojego sztywniaka prosto w usta. Piotrek zaspokojony usiadł przy ławie, skąd sącząc drina, obserwował działania Marka. Objęłam swojego mężczyznę, rozpłaszczając piersi na jego plecach, całując szyję, jedną dłonią pieszcząc tors, a drugą jądra. Sapał z rozkoszy, pieszczony przez dwie laski. Jednak to nie był szczyt jego ambicji. Koniecznie chciał puknąć Olę, więc wyjął z jej ust swój sprzęt, lokując go w gorącej i mocno już napalonej cipce. Podczas, gdy on stukał Olę, ja zajęłam się pieszczeniem jej piersiątek. Oboje byli już tak nakręceni, że wkrótce szczytowali niemal jednocześnie. Po tym wszystkim, Marek usiadł na środku kanapy, mając nas po bokach, a domyślny brother przyniósł wszystkim, przygotowane przez siebie drinki. Tej nocy nie spaliśmy wcale, kochając się w przeróżnych konfiguracjach, nie przywiązując zbytniej wagi do płci, tylko dając sobie jak najwięcej przyjemności, ciepła, bliskości i szczęścia. Powiem Wam tylko, że od tego czasu, nie ma dla nas żadnego tabu i tworzymy bardzo zgrany team, do którego czasem dołącza Argea ze swoim chłopcem.

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany