Opowiadanie użytkownika horus33

Gra

local_library108 comment0 thumb_up1
Gra - część 1

Anita powoli traciła cierpliwość. Jej koleżanka i współlokatorka Agata przyciągnęła ją na tą imprezę, a potem gdzieś zniknęła. Dziewczynie niezbyt się tu podobało. Prawdę mówiąc, wcale nie miała ochoty tu dziś przychodzić, tylko wyrzuty koleżanki twierdzącej jakoby robiła się nudna, przewidywalna i stara zdołały wyciągnąć ją z domu. Podziałało, bo była w tym jakaś prawda. Zazwyczaj wolała spędzać wieczory przy książce, muzyce, czy filmie. Nie pasowało to do jej wyglądu, bo wcale nie była szarą myszką. Przeciwnie jej długie nogi i jędrne piersi przyciągały uwagę mężczyzn nawet, gdy się o to nie starała. Ciemne oczy i długie kręcone blond włosy dopełniały obrazu wampa, którym wcale nie była. Czasami wolałaby wyglądać mniej atrakcyjnie i mieć spokój. No, a teraz Agata zniknęła, zostawiając ją na pastwę nieznajomych. Coraz bardziej wściekła przeszukiwała cały dom, pomieszczenie po pomieszczeniu, mając nadzieję, że namówi swoją bardziej zwariowaną przyjaciółkę do powrotu do domu. Wreszcie dostrzegła ją siedzącą przy sporym okrągłym stoliku naprzeciw jakiegoś przystojniaka. Wokoło stało, najwyraźniej kibicując kilkanaście osób. Zirytowana przecisnęła się do stołu i już chciała zwrócić na siebie uwagę Agaty, ale wtedy dotarło do niej, że przyjaciółka w coś gra. Obok siedziały jeszcze dwie takie pary, podobnie jak Agata grający w tę samą grę. Anita przyjrzała się wszystkiemu uważniej chcąc zrozumieć zasady. Gracze podawali sobie niewielki kubek ze zwyczajną kostką o oczkach od jednej do sześciu. Każdy po kolei nią rzucał i zliczał punkty. Żeby było dziwniej przed mężczyznami leżały kupki pieniędzy.

- O co tu chodzi? – Zapytała stojącą obok kobietę.

- To gra o seks i pieniądze. Nie znasz tego?

- Nigdy nie słyszałam o takiej grze.

- Zobacz, chodzi właśnie o to. Facet kładzie przed sobą ustaloną sumę, a kobieta, cóż daje siebie. Kto pierwszy uzbiera trzydzieści punktów zgarnia wygraną.

- Chcesz powiedzieć, że jeśli moja koleżanka przegra będzie musiała przespać się z tym gościem?

- Tak, a właściwie to jeszcze gorzej, albo lepiej zależy jak na to patrzysz. Kobieta staje się jakby własnością mężczyzny na jedną noc. To znaczy, że musi wykonywać wszystkie jego polecenia. Rozumiesz, jeśli facet lubi wpychać w dupkę to ją wystawiasz.

- A jeśli wygram zabieram kasę?

- Tak, ale jest jeszcze zasada, że jeśli wygrasz nie możesz mimo to przespać się z przeciwnikiem. To by było tak jakby ci płacił za seks. Poza tym tak jest ciekawiej.

Anita patrzyła jak jej koleżanka wyrzuca dwójkę i dolicza je do puli.

- Dwadzieścia dwa.

Jej przeciwnik, przystojny blondyn, uśmiechnął się i wyrzucił szóstkę.

- Trzydzieści trzy. Wgrałem – ucieszył się po czym zgarnął pieniądze z powrotem do kieszeni, wstał i podał rękę Agacie. – Chodźmy! Moja niewolnico – rozkazał żartobliwie.

Anita już chciała interweniować, ale znajomy błysk w oczach przyjaciółki powiedział jej, że nie warto. Nie zdziwiłaby się, gdyby Agata przegrała specjalnie, ale przy takiej grze oszukiwanie było trudne. Patrzyła tylko bezradnie jak jej przyjaciółka i blondyn wychodzą z pokoju żegnani brawami, gwizdami i śmiechem. Jutro dowie się wszystkiego ze szczegółami. Nie mając powodu dłużej się tu męczyć odwróciła się by odejść.

- Zagramy? – Usłyszała. Przed nią stał młody wyraźnie napalony chłopak. Odruchowo chciała powiedzieć nie, ale wizja wygrania niezłej sumki była kusząca. Poza tym, ciągle słyszała słowa przyjaciółki zarzucającej jej sztywniactwo.

- Dobrze, zagrajmy.

Siedli do stolika i rozpoczęła się gra. Od początku szło jej świetnie. Prawie same piątki i szóstki. Po piętnastu minutach było po wszystkim. Chłopak podał jej pieniądze i podziękował za grę żartując, że następnym razem się odegra. Poczuła się tak dobrze, jak nigdy. Energia, aż ją rozpierała.

- Ma ktoś jeszcze ochotę, stracić swoje pieniądze! – Wykrzyknęła.

- Właściwie to tak – odpowiedział jej wysoki brunet siadając naprzeciw niej. Anita przyjrzała mu się dokładniej. Bez wątpienia był przystojny. Lekki zarost dodawał mu męskiego uroku, a połączenie z szerokimi barami i ciemnymi oczami sprawiało, że jego wygląd wprost rzucał na kolana.

- No to zaczynajmy.

Tym razem nie szło jej tak łatwo. W pierwszych dwóch rzutach zebrała tylko trzy punkty, on dziewięć. Nie była to duża różnica parę szóstek dałoby jej prowadzenie, niestety jak na złość wypadła kolejna dwójka.

- Nie należy grać z początkującymi. To naczelna zasada. Nigdy, wtedy nie wygrasz – pouczył ją.

- Jeszcze zobaczymy, kto będzie górą.

- Zawsze jestem górą, tak jest przyjemniej.

Anita poczuła, że się rumieni. Nagle w pełni dotarła do niej świadomość, że może stać się własnością tego mężczyzny. Będzie musiała z nim uprawiać seks. Zerknęła na niego, gdy rzucał i wyobraziła sobie jego potężną sylwetkę nad sobą, między rozwartymi nogami. Uświadomiła sobie, że nie była to bynajmniej niemiła myśl.

„Co ty sobie wyobrażasz głupia – zbeształa się w myślach – nie znasz go, nie wiesz jaki jest. Ty nie uprawiasz seksu z facetami poznanymi na imprezie. Skup się na wygranej?”

Jednak w miarę jak gra zbliżała się do końca, coraz bardziej wierciła się na krześle. Z nerwów co chwilę podnosiła kciuk do ust. Stare prawie zapomniane dziwactwo. Wiedziała, że przegrywa i ta myśl powodowała niepokój, ale i to że jej majteczki wilgotniały coraz bardziej. W myślach zadawała sobie pytanie co będzie, jeśli przegra. Jeśli będzie musiała… . W końcu do trzydziestu punktów został mu tylko jeden punkt. Jej sześć.

Potrząsnął kubkiem patrząc jej prosto w oczy i wyrzucił kostkę na stół. Nawet nie patrząc na wynik wstał i wyciągnął rękę.

- Wygrałem – stwierdził.

Wstała, czując jak wszystko wiruje. Grała i przegrała takie były zasady, a mimo to chciała odwrócić się i uciec. Rozejrzała się po zebranych dookoła ludziach, bojąc się, że zobaczy w ich oczach potępienie, albo pogardę. Zawsze bardzo dbała o swój wizerunek, a teraz wszyscy będą wiedzieli, że uprawiała seks z nowo poznanym mężczyzną. O dziwo, zobaczyła zdrowe rozbawienie w roziskrzonych oczach, usłyszała słyszała słowa zachęty, a u niektórych kobiet dostrzegła zazdrość.

- Zanim wyjdziemy myślę, że należy się coś naszej drogiej publiczności, nie sądzisz? – Nie, odpowiedziała, bo pytanie było retoryczne, była w końcu jego własnością. Nie wiedziała też o co mu chodzi. – Zdejmij majteczki i zostaw na stole, jako dodatek do następnej gry.

- Cooo? Nie, tak nie można. Tego nie było…..

- Kotku - przerwał jej protekcjonalnym tonem – dzieci, ryby i seksualne niewolnice głosu nie mają.

Czując jak płoną jej policzki, przygryzła wargę i sięgnęła pod sukienkę. Zebrani zaczęli gwizdać i bić brawo. Tyle dobrego, że założyła pończochy, a nie rajstopy byłoby wtedy trudniej spełnić pierwszy rozkaz w swej nowej roli. Pilnując by nie pokazać zbyt wiele ponad uda, namacała gumkę majteczek i ściągnęła je z nóg

Nie wiedziała co z nimi zrobić. Czy ma je rzucić na stół? Jej przeciwnik wyjął je z jej ręki i obejrzał. Na białym materiale wyraźnie odznaczała się mała wilgotna plamka. Potarł ją palcem uśmiechając się do niej. Spuściła oczy mając wrażenie, że ze wstydu zapadnie się pod ziemię. Teraz wiedział.

Wyprowadził ją z imprezy i otworzył drzwi swojego auta gestem wskazując by usiadła. Anita starała się sprawiać wrażenie jak najmniejszej i nieistotnej. Brak bielizny dawał jej się odczuć bardzo dotkliwie. Odpalił samochód lecz zamiast ruszyć, obrócił się do niej.

- Podciągnij sukienkę. Chcę zobaczyć twoją cipkę.

- Posłuchaj, mam pieniądze, wygrałam jedną grę – mówiła zdesperowanym, proszącym głosem. Nienawidziła go, ale nic nie mogła na to poradzić – udawajmy, że nic się nie stało. Dobrze? Zwrócę ci całą sumę i rozejdziemy się w przyjaźni.

- Nie, to wbrew zasadom gry. Poza tym, pieniędzy mi nie brakuje. To jak będzie?

Nie mając wyjścia uniosła się w górę i podciągnęła sukienkę na biodra. Spojrzał na nagą cipkę, a potem objął ją ręką. Jego palce wsunęły się między płatki. Jęknęła.

- Nie zakrywaj jej! – rozkazał zanim ruszyli.

Jechali dosyć długo, zanim zatrzymali się przed ładnym jednorodzinnym domem w bogatej dzielnicy. Otoczony wysokimi sosnami sprawiał wrażenie domku myśliwskiego. Ponownie otworzył jej drzwi i pomógł wysiąść. Nie rozumiała go. Z jednej strony dżentelmen, a z drugiej cham i zboczeniec. W środku pomógł jej zdjąć płaszcz, zaprosił by weszła i rozkazał się rozebrać. Opadły jej ręce. Jak można się tak zachowywać, jak można tak od razu. A jednak posłuchała. Stojąc na środku jego salonu zdejmowała te kilka szmatek, które jeszcze miała na sobie. Patrzył na nią oparty o futrynę drzwi. Jego palący wzrok sprawiał, że nie mogła się powstrzymać, by nie zasłonić najbardziej intymnych miejsc. Podszedł do niej nadal ubrany, chwycił za biodra, podniósł jakby była lalką i posadził na dużym stole. Stanowczo rozsunął jej nogi, wszedł między nie, odepchnął rękę zakrywającą piersi i pocałował. Anita zachłysnęła się jego oddechem i zapachem. Jego język wtargnął w jej usta i dotknął jej niepewnego języka. Całował ją zachłannie, z pasją. Jego dłonie mocno ściskały piersi powodując dreszcze, przesuwały się na plecy, kark, niecierpliwe. Miała wrażenie, że gdyby mógł pożarłby ją. Cholernie ją to podniecało, ta stanowczość przy, której czuła się malutka i słaba.

Szarpnął ją za biodra przysuwając do siebie, ustawiając na krawędzi stołu. Dyszała z pożądania i emocji, gdy wreszcie oderwał się od jej ust. Szybko rozpiął spodnie i zsunął na kolana. Śpieszyło mu się. Jego penis stał celując główką między jej uda. Spojrzała na niego jak przysuwa się do jej rozchylonych płatków. Za chwile poczuła, jak napiera na nią szukając wejścia.

Przyłapała się jak myśli „W dół, trochę w bok, jeszcze, jeszcze…”zupełnie jakby dawała mu podpowiedzi. Niedorzeczne myśli, a on ich nie potrzebował. Poczuła, jak twardy fiut rozpycha jej ciało. Była mokra, nabrzmiała i gotowa. Zachłysnęła się oddechem, gdy torował sobie drogę w głąb jej ciała. Jej ciasna, rzadko używana cipka niechętnie ustępowała przed jego kutasem. Jednak w tym starciu nie miała szans. Nieznajomy chwycił ją za biodra i wbił ponownie. Mocno. Teraz już jęknęła. Czuła go bardzo głęboko, tak bardzo, że wydawało jej się, nie może złapać tchu.

- Szerzej nogi kociaku! – rozkazał jej do ucha z policzkiem przy jej policzku. Jego zarost kół jej delikatną skórę.

- Nie mogę – jęknęła – spadnę.

Zirytowany pchnął ją na blat stołu. Zimne drewno boleśnie zapiekło rozpaloną skórę.

- Chwyć się pod kolanami! Mocniej!!

Zrobiła co kazał podciągając kolana, aż do samych piersi. W tej pozycji nic teraz nie przeszkadzało mu wbijać się w nią po same jądra. Położył dłonie na jej udach, jeszcze bardziej dociskając je do brzucha i wbijał się w nią mocnymi uderzeniami. Leżała wpatrując się w niego ponad falującymi piersiami, pieprzona mocniej niż kiedykolwiek w życiu. Potężne pchnięcia w jej cipkę rozpalały ją. Była tak mokra, że wilgoć wypływała z niej i spływała rowkiem między pośladkami. Dzięki niej ślizgał się gładko powodując, że odlatywała.

- Tak, tak, bież mnie, szybciej, mocniej – jęczała nie mogąc się powstrzymać. Jednocześnie malutka część jej umysłu, tego racjonalnego szeptała „Zrobił z ciebie sukę, zobacz jak się zachowujesz?”

A jak miała się zachowywać, całkowicie podporządkowana woli nieznajomego. Co mogła zrobić, kiedy ją tak trzymał, tak pieprzył? Nagle puściła nogi i wyprężyła na stole. Dłońmi chwyciła się krawędzi stołu, czując, że eksploduje. Kopała nogami dopóki ich nie chwycił i nie unieruchomił, by móc znów ją brać. To było jak tortura, wrażliwa cipka reagowała na każde uderzenie tysiąc razy mocniej.

Nagle przestał. Zostawił ją na stole i odszedł. Opadła wyczerpana, czując jak wstrząsają nią malutkie dreszcze. Leżała tak z nogami zwisającymi poza stół, nie dbając o to jaki widok sobą prezentuję. Nie miała siły by się wstydzić.

- Chodź tutaj – usłyszała.

Wiedząc już, że temu mężczyźnie nie sposób się sprzeciwiać zsunęła się ze stołu i chwiejąc się lekko podeszła do siedzącego w fotelu nieznajomego. Rozebrał się już i teraz mogła ocenić jak bardzo jest muskularny. Na owłosionym torsie znać było każdy mięsień. Jego nadal mokry penis sterczał między potężnymi udami.

- Usiądź – rozkazał wskazując na swojego penisa.

Wspięła się na fotel okraczając jego nogi i pomagając sobie dłonią nakierowała go wewnątrz siebie. Dreszcz przeszedł ją, gdy penis ponownie zagościł w jej wnętrzu. Chciała zacząć go ujeżdżać pewna, że tego właśnie chce, ale jego stanowcze „Nie” powstrzymało ją od tego. Siedziała na jego kolanach twarzą w twarz, a on się jej przyglądał. Jego palce leniwie przesuwały się po jej plecach i piersiach, tym razem delikatne i czułe.

- Jak masz na imię?

- Anita.

- Podobało ci się to, co robiliśmy?

- Tak – odpowiedziała i spuściła głowę wstydząc się jego spojrzenia.

- Zacznij się poruszać! Powoli – rozkazał.

Oparła dłonie na jego barkach i nadal siedząc na jego udach zaczęła zataczać biodrami małe kółka.

- Wiesz dlaczego cię wybrałem?

- Nie.

- Bo jesteś jak uśpiony wulkan. Cicha, niepozorna, aż do chwili, gdy ktoś cię nie obudzi. Czułem, że będę miał z tobą niezłą jazdę.

Jęknęła słysząc te słowa, bo mówił prawdę, ale nie zaprzestała coraz szybszych ruchów. Nawet nie zauważyła, kiedy zaczęła ujeżdżać go szybciej. Znów się napalała.

- Za tydzień w hotelu Polis odbędzie się Gra. Wystawie cię w niej, będziesz moim pionkiem.

- Nie! – wyjęczała nie przestając się poruszać.

- Oczywiście, że tak. Przecież tego pragniesz.

Anita wsłuchała się w siebie i ze zdumieniem odkryła, że chce jeszcze spróbować. Znów poczuć te emocje, odegrać się. Ale przecież nie zrobi tego. Miała pracę w której była szanowaną panią manager, reputację wśród przyjaciół.

- Nie mogę!!!

Przysunął się do niej, jego wargi połaskotały jej ucho, gdy mówił cichym spokojnym głosem.

- Będziesz moją zabawką, nie upieraj się – zacisnęła powieki i przygryzła wargi, walcząc ze sobą nim znów odpowiedziała Nie.

Zerwał się z fotela podnosząc ją ze sobą jak piórko, a potem okręcił i rzucił na fotel z którego dopiero co wstał, poprawił biodra i wszedł. Wtuliła twarz w oparcie, mając nadzieję, że nie zobaczy jak jest podniecona, jak bardzo podoba jej się takie traktowanie. Nie przejmował się tym, stojąc na ugiętych nogach brał ją jak zwierzę. Żaden z dwóch facetów z którymi spała nie traktował jej w ten sposób, nie brał tak bez szacunku i czułości. Więc dlaczego tak bardzo jej się to podobało?

Zaczęła ponownie szczytować. Wyczuł to, szarpnął ją za włosy podnosząc do góry i zapytał ponownie.

- Będziesz mi posłuszna?

- Tak!!! – wykrzyknęła. Ponieważ jego penis nadal się w nią wbijał orgazm nadchodził nieubłaganie – tak będę. Och tak!!!!! - krzyczała nie tylko z przyjemności, ale ponieważ naprawdę się zgadzała. Chwilę później, poczuła w sobie jego spermę.

Przywiózł ją pod sam dom i pomógł wysiąść. Wiedziała, że to błąd pokazywać mu, gdzie mieszka, ale nie miała sił by jechać do domu autobusem. Tej nocy miał ją jeszcze dwa razy. Za każdym razem trwało to dłużej i wymagał od niej więcej.

- Pamiętaj, będę po ciebie o ósmej. Załóż na siebie coś seksownego i przygotuj na niezłe atrakcje.

Agata spała, gdy weszła do mieszkania, które wynajmowały, ale obudziła się, gdy tylko usłyszała brzęk filiżanki i zapach kawy. Przyszła do kuchni w samej kusej koszulce i Anita widząc błysk jej pośladków i sutki przebijające się przez koszulkę po raz pierwszy pomyślała o niej jak o partnerce do łóżka. Szybko odgoniła tę niedorzeczną myśl.

„Co się ze mną dzieje do diabła. Nie mogłam się tak zmienić przez jedną noc” – ale przypomniała sobie, jak się czuła, gdy On brał ją na podłodze swojej sypialni i wiedział, że nigdy już nie będzie taka sama.

- O widzę, że i tobie przydarzyła się jakaś przygoda – stwierdziła Agata, widząc zmarnowany wygląd przyjaciółki.

- Tak, było całkiem miło – odparła odwracając wzrok, by koleżanka nie wyczytała z nich zbyt wiele.


Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany