Opowiadanie użytkownika horus33

Dziewczyna z tatuażem cz. 2

local_library20 comment0 thumb_up0
Dziewczyna z tatuażem - część 2

Minął tydzień. Moje czarne figi nie odnalazły się i powoli przyzwyczajałam się do myśli, że musiałam je zdjąć w łazience, a potem zwyczajnie o tym zapomniałam. Miał to być ciekawy tydzień również pod innym względem. Pierwszy raz od trzech tygodni miałam mieć wolny weekend. Cieszyłam się na to, bo postanowiłam sobie, że bez względu na wszystko wyjdę gdzieś wieczorem. Umówiłam się z kilkoma najlepszymi koleżankami. Miałyśmy na oku fajny klub i nawet kupiłam na tę okazję super kieckę. W planach miałam nie tylko dobrą zabawę. Postanowiłam, że dam się zbałamucić pierwszemu przystojniakowi jaki się trafi. Czułam straszną potrzebę dobrego, ostrego seksu. Mógł być nawet czuły i delikatny co mi tam. Miałam dosyć tego strasznego wrażenia, że przesypiam własne życie. Ciągle tylko praca, dom, sprzątanie, telewizja, od czasu do czasu książka. Miłe, nudne życie, którego zaczynałam mieć dosyć.

Właśnie stałam przed lustrem czesząc włosy i przypatrując się swojemu ciału. Wzrok przyciągał co oczywiste, tatuaż. Mimo kilku tygodni, nie przyzwyczaiłam się jeszcze do niego. Ostatnio wydawało mi się, że jest jakiś inny. Głupie to było, ale jakby przybyło mu kilka listków i jeden czy dwa kwiatuszki. Zupełnie jakby…. .

Właśnie wtedy zadzwonił telefon. Wybiegłam z łazienki mając nadzieję, że to któraś z dziewczyn chce ustalić ostatnie szczegóły.

- Hej Zuza – usłyszałam zmartwiony głos Magdy – nie możemy dziś wyjść. Karina złamała rękę i głupio byłoby nam, bawić się kiedy ona cierpi. Idź sama, wiem jak długo na to czekałaś.

Poczułam jak oczy zaczynają mnie piec. Jeszcze chwila i się poryczę. Dlaczego nic mi się nie układa. Czy tak trudno jest gdzieś wyjść, zrobić coś szalonego. Dlaczego nie mogę być bardziej pewna siebie. Ze rozżalona i zła ruszyłam w stronę szafy by wyjąć wygodny dres. A w dupie z tym światem. Na przekór wszystkiemu będę leżeć cały wieczór przed telewizorem i objadać się chipsami. Już miałam otworzyć szafę, gdy…

      *

Zuzanna zatrzymała się w pół kroku. Jej postawa, przechylona na bok głowa, przygarbione ramiona. Wszystko to sprawiało wrażenie, że czegoś uważnie słucha. Stała tak bez ruchu kilka minut, a potem równie nagle wyprostowała się i dużo bardziej pewnym ruchem otworzyła szafę. Szybko przerzucała kolejne ubrania. Chwilę zatrzymała się przy nowej sukience, oglądając ją krytycznie. Musiała jej się jednak nie spodobać, bo cisnęła ciuch na dno szafy. Wreszcie zdecydowała się na czarną skórzaną spódniczkę i żakiet. Położyła ciuchy na oparciu krzesła i zniknęła w łazience. Nie było jej dłuższą chwilę, a kiedy wreszcie wyszła nie poznałyby jej nawet koleżanki. Makijaż jaki sobie zafundowała wyostrzał jej rysy, powiększał i tak wielkie oczy. Poza tym dziewczyna była naga. Od mlecznej skóry, tatuaż odcinał się ciemną kreską, co jakiś czas tylko migocząc kolorem. Zuza założyła spódniczkę potem żakiet na gołe ciało i przejrzała się w lustrze. Gdyby zapiąć choć jeden guzik jej małe piersi nie byłby tak widoczne. Ona jednak nie zamierzała tego robić. Piersi miały być dziś jej atutem, miały przyciągać wzrok i uwodzić. Okręciła się przed lustrem ostatni raz i wyszła w noc.

      *

Daniel „Pitbull” Dworak siedział przy barze sącząc swoje piwko i obserwował tłum. Jego wyćwiczone oko wyławiało z tej ludzkiej masy wyjątkowe kobiety, bo tylko takie były warte jego uwagi. W tej chwili miał już trzy kandydatki do przelecenia, ale nie mógł się zdecydować na żadną. Pociągnął kolejny łyk piwa, a jego uwagę zwróciło małe zamieszanie na parkiecie. Wyglądało to tak, jak gdyby kilkunastu facetów na raz próbowało tańczyć na tym samym kawałeczku podłogi. Zmarszczył brwi zaintrygowany, odstawił niedopite piwo i zaczął torować sobie drogę w tamtym kierunku. Pomimo tłoku ludzie rozstępowali się przed nim. Większość z obecnych na sali osób znała go, albo chociaż o nim słyszała. Jego ponura reputacja torowała mu drogę skuteczniej niż pięści. Przecisnął się wreszcie przez tłum i od razu zrozumiał powód zamieszania. Nie wysoka, drobna blondyneczka wirowała na parkiecie obracana w tańcu przez coraz to nowych, napalonych na nią chłopaków. Pitbul uśmiechnął się krzywo, gdy nieznajoma obróciła się w jego stronę. Pod czarnym żakiecikiem nie miała nic. Jej drobne, ale jędrne piersi, wychylały się co chwila spod materiału. Ostre z podniecenia sutki celowały w niego, gdzieś na wysokości bioder. Gdy, ktoś znów obrócił dziewczynę i jej spódniczka zawirowała, dało się zauważyć, że majtek również nie założyła. Kępka ciemnych włoków ocinała się od mlecznej skóry. Na udzie miała chyba tatuaż, ale na niego ledwie zerknął okiem. Ze sporym zdziwieniem zauważył, że ma erekcję. I to z rodzaju tych zdolnych wbijać gwoździe w dębowe deski.

Przepchnął się przez ostatnich kilku facetów i odbił tę laseczkę jakiemuś elegancikowi. Tamten może i miał ochotę zaprotestować, ale wystarczył mu rzut oka na twarz Dworaka by zrezygnować. Daniel chwycił wirującą blondyneczkę w swoje wielkie łapy. Spojrzała na niego zaskoczona mrugając szybko powiekami. Dworak nie tracił czasu na gadki – szmatki. Sięgnął pod króciutką spódniczkę dziewczyny, od razu trafiając na jej miękką, gorącą cipkę. Wyczuwał, że po to właśnie tu przyszła, a skoro tak, to po co miał się dalej bawić w te gierki.

Mimo wszystko, dziewczyna go zaskoczyła. Jej cipka naparła na jego dłoń, a jego palce głębiej wśliznęły się między wilgotne już płatki. Zamruczała przy tym tak głośno, że usłyszał to mimo hałasu panującego dookoła. Pitbul czuł, że właśnie zacisnął szczęki na swojej ofierze. Był pewien, że czeka go bardzo gorąca noc. Już miał zabrać rękę z ufnej, miłej i ciepłej jak małe zwierzątko cipki, gdy teraz to dziewczyna rozsunęła rozporek w jego spodniach i ścisnęła nabrzmiałą pałę. Daniel miał bardzo nieprzyjemną świadomość, że przesuwając po nim dłonią ocenia jego wielkość. Musiał zdać egzamin, bo nieznajoma mrugnęła do niego i podążyła w stronę wyjścia.

Dogonił ją dopiero przed klubem. Znów musiał wyrwać ją z łap jakiegoś kolesia. Sprawiała wrażenie jakby już o nim zapomniała i była gotowa odejść z tamtym. Zaprowadził ją prosto do samochodu i nie chcąc ryzykować szybko wyjechał z parkingu. Blondyneczka nie traciła czasu. Rozsiadła się wygodnie na swym fotelu i szeroko rozłożyła nogi. Płatki jej cipki rozchyliły się lekko i Daniel mógł cieszyć oczy tym jedynym w swoim rodzaju cudownym widokiem. Tymczasem mała stópka dziewczyny jakoś zawędrowała w okolice jego rozporka. Szybko wyczuła twardą jak głaz pałę i wyczyniała z nią najróżniejsze, cudowne figle. Dobrze, że ruch na drodze o tej porze zmniejszył się znacznie, bo uwaga Dworaka nie skupiała się w tym momencie na jezdni.

 Dziewczyna naprawdę prosiła się o ostre rżnięcie, a on nie mógł się już tego doczekać. Dawno nie czuł takiego pożądania. Gdy z nią skończy nie będzie mogła się ruszać przez dwa dni. Miał w swoim życiu dziesiątki dziewczyn i zupełnie nie rozumiał czemu ta chuda, wijąca się na fotelu obok, blondynka tak na niego działa. Z piskiem zahamował przed swoim mieszkaniem. Otworzył drzwi dziewczynie i podniósł ją z siedzenia. Przywarła do niego całym ciałem, nogi oplotły go w pasie. Jej gorące usta odnalazły jego i między wargi wśliznął się jej języczek. Nie mógł już tego znieść. Gorączka zamgliła mu umysł. Odwrócił się przyciskając drobne ciało do boku samochodu. Dziewczyna, ciągle nie odrywając od niego ust wydobyła jego twardziela na zewnątrz. Jego fiut właściwie sam wśliznął się w mokrą, chętną szparkę. Ulga była ogromna. Poczuć to cudowne ciepło i miękkość. Blondynka krzyknęła w cichą noc, odrzuciła głowę do tyłu i pozwalała się pieprzyć z głową odrzuconą na dach samochodu. Być może wpatrując się w ledwie widoczne gwiazdy. Wyglądała ślicznie, ale Dworaka to nie obchodziło. Rżnął tą nową suczkę, mocnymi, głębokimi pchnięciami, za każdym razem wyrywając z jej ust głośny jęk. Nie trwało to długo. Oboje byli napaleni. Wystarczyła im chwila by doszli. W momencie, gdy strzelał w nią, jej paznokcie orały mu plecy.

Nieznajoma nic nie straciła ze swojej energii. Chwilę po zamknięciu się drzwi do mieszkania, zrzuciła z siebie te resztki ubrań jakie na sobie miała i uklękła na środku salonu. Jej dłonie sunęły po szczupłym ciele ugniatały piersi, wsuwały się między uda. Wiła się przy tym jak napalona tancerka egzotyczna. Po chwili odwróciła się do niego tyłem. Wypięła kształtny tyłeczek w stronę Daniela. Między rozchylonymi udami jej cipka prezentowała się fantastycznie. Chłopak poczuł jak jego przywiędły penis budzi się na nowo. Był zdania, że długo nie zobaczy piękniejszego widoku niż ta naga blondyneczka. Dziewczyna klęczała przed nim, pokornie czekając na jego fiuta, kręcąc tylko lekko biodrami. Oblizywała przy tym usta, dając mu do zrozumienia czego chce. Podszedł do niej zsuwając po drodze spodnie. Jego pachnący jeszcze spermą i jej cipką fiut zniknął w gorących ustach i Pitbul westchnął z rozkoszy. To co wyprawiała ta dziewczyna robiło wrażenie nawet na nim. Gdy tylko jego pała zrobiła się wystarczająco twarda, Dworak zaszedł dziewczynę od tyłu. Przejechał dłońmi po napiętych pośladkach, rozszerzył je wpatrując jak razem z nimi rozchylają się płatki jej cipki. Główka jego penisa przesunęła się między nimi budząc dreszcz w ciele nieznajomej. A potem zrobił to o czym marzył. Wbił się w śliczną cipkę. Poprawił się przyjmując wygodniejszą pozycję, ujął szczupłe biodra w swe wielkie łapy i zaczął rżnąć, z przyjemnością patrząc jak jego penis znika w cipce dziewczyny.

  Dochodził już gdy blondyneczka wysunęła się spod niego. Nie wiedząc kiedy znalazł się na podłodze, a dziewczyna nadziewała się na niego. Już po chwili ujeżdżała go z taką energią, że główka jego pały wysuwała się z niej i wbijała aż po same jądra. Zaczął się nawet bać. Podobno nie da się go złamać, ale kto tam wie. Pot zaperlił się na niewielkich piersiach i płaskim brzuszku dziewczyny. Jęczała za każdym razem, gdy jego fiut wbijał się w nią do końca. Widać było, że wykorzystuję go do sprawienia sobie jak najwięcej przyjemności. Nie miał nic przeciwko. W zamian mógł patrzeć na jej podskakujące piersi i twarz, gdy w końcu przyszedł orgazm. Po drugim razie był trzeci, tym razem na stole. Myślał, że już więcej nie da rady. Ta mała, szczupła i niepozorna dziewczynka nie miała dość. Pozwoliła mu na chwilę odpoczynku, a potem jej usteczka znów znalazły się na jego twardniejącej wbrew logice pale. Świtało już, gdy zasnął, a może raczej stracił przytomność.

      *

Z trudem otworzyłam ciężkie powieki. Zerknęłam na zegarek, było dobrze po południu. Jak mogłam spać tak długo ? Chciałam podnieść się z łóżka, ogarnąć jakoś. Była w końcu niedziela, ale okropny ból ramion, brzucha, ud, nawet głowy, powalił mnie z powrotem.

„Co się do cholery ze mną działo” – zapytałam się zdziwiona. Dobrze znałam ten rodzaj bólu. Taki jak po ciężkim treningu. Nieprzyzwyczajone mięśnie zawsze protestują na drugi dzień. – „Ale przecież poszłam wczoraj grzecznie spać. Nie robiłam nic niezwykłego? „

Wtedy właśnie, grzebiąc w pamięci doszłam do wniosku, że nie pamiętam. Cały wczorajszy wieczór wyparował mi z pamięci. Czy oglądałam jakiś film? Czytałam książkę? Zasnęłam? Z trudem, wielkim trudem zwlekłam się z łóżka. Kolejne odkrycie zamroczonego umysłu. Byłam naga. Zwykle śpię w piżamie.

 Zmusiłam się do działania. Na początek kuchnia i pół litry soku pomarańczowego dla suchego jak pustynia gardła. Następnie jakieś ubranie. Niezbyt lubię chodzić nago. Nawet, gdy nikt mnie nie widzi. Właśnie miałam zarzucić na siebie moją wytartą koszulkę, gdy odruchowo zerknęłam na tatuaż i oniemiałam.

Teraz nie mogłam mieć już żadnych wątpliwości. Dotknęłam tatuażu nie mogąc uwierzyć w to co widzę. Króciutka, morze dziesięciocentymetrowa gałązka rozrosła się. Zielone kwiatuszki przecinały pachwinę. Długie chwytne pędy wsuwały się w malutką kępkę włosków łonowych, czepiając się skóry. Rozkwitło kilka białych kwiatków. Kilka nowych pączków wychylało główki z pomiędzy listków. W ciągu jednej nocy mój bluszcz urósł o jakieś pięć, siedem centymetrów.


Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany