Opowiadanie użytkownika Opowiadacz

DWA PIĘTRA NIŻEJ - CZ.1

local_library486 comment1 thumb_up1
Dwa piętra niżej - część 1
26-05-2019 12:27

Dla większości osób wyprowadzka z domu na studia bywa ciężka. Dla mnie nie była. Rodzice byli wtedy w trakcie rozwodu, a ja nie chciałem mieć kontaktu z żadnym z nich. Dostałem w spadku po dziadkach kawalerkę w Gdańsku. Mając 19 lat i pisząc maturę wiedziałem, że właśnie z tego powodu chcę studiować w Trójmieście, oddalonym od mojej rodzinnej miejscowości o ponad 400 kilometrów.

Dostanie się na Uniwersytet Gdański na mój wymarzony kierunek okazało się banalnie łatwe. Pod koniec września przeprowadziłem się do owej kawalerki i rozpocząłem żywot studenta. Na studiach okazało się, że na roku mamy prawie 50 dziewczyn i oprócz mnie tylko jednego chłopaka - Maćka. Tak to bywa na studiach filologicznych. Z Maćkiem szybko się zaprzyjaźniliśmy, a co więcej - okazało się, że jego dziewczyna mieszka w tej samej klatce co ja - ledwie dwa piętra niżej.

Kasia była trzy lata starsza od Maćka i była prawdziwą seksbombą. Blond włosy, obfite piersi i niesamowicie piękne nogi. Często wracałem z zajęć z Maćkiem, więc z Kasią dość szybko też się zaprzyjaźniłem - w końcu nie znałem w tym mieście kompletnie nikogo.

W połowie listopada Kasia zaprosiła mnie na skromne przyjęcie urodzinowe. Była ona z Maćkiem, ja, kilkoro jej znajomych, rodzeństwo, mama i jej ciocia. Atmosfera była bardzo luźna, a alkohol lał się strumieniami. Cieszyłem się wtedy, że do domu mam tylko kilka schodków.

Następnego dnia z samego rana obudził mnie dzwonek do drzwi. Zerwałem się i otworzyłem skacowany w samych bokserkach. Za drzwiami ujrzałem mamę Kasi - Panią Alicję. Była ona rozwódką, tuż przed pięćdziesiątką i to zdecydowanie po niej Kasia odziedziczyła urodę. Ciemna karnacja, duży biust, długie lekko falowane ciemne włosy, ogromne brązowe oczy i uśmiech nie schodzący z twarzy. 

- Cześć Damian! - powiedziała od progu się uśmiechając - Przyniosłam ci mojego tajemnego napoju antykacowego. Po wczorajszym chyba ci się przyda. - rzekła wchodząc do mieszkania. Faktycznie w jednej ręce trzymała dzbanek z czymś, co kolorem przypominało lemoniadę. - Dobrze się wczoraj bawiłeś? 

- Aż za dobrze! - odpowiedziałem 

- Jak za dobrze? Jak za dobrze? - powiedziała nabijając się ze mnie - O jedenastej jesteś w stanie się podnieść z łóżka, nie czuć rzygowin i nie masz tu żadnej napalonej dziuni. Uważasz to za dobrą imprezę? - powiedziała podając mi szklankę z napojem. 

Było mi bardzo niezręcznie. Na widok dobrze wyeksponowanego biustu Pani Alicji moje luźne bokserki zaczęły się napinać, a mój umysł nie działał na tyle przytomnie bym wpadł na to, że mogę założyć spodnie. 

- Bardzo dobry napój - odezwałem się w końcu, gdy jednym haustem opróżniłem pół szklanki - Działa bardzo pobudzająco. 

- Właśnie widzę - odrzekła Pani Alicja patrząc się z uśmiechem na moje bokserki. - Jakbyś czegoś potrzebował, wiesz gdzie mnie szukać. - powiedziała i ulotniła się z mojego mieszkania. 

Przez najbliższe tygodnie nie miałem z Panią Alicją prawie żadnego kontaktu. Parę razy spotkaliśmy się przypadkiem na klatce albo w sklepie. Tydzień przed świętami, w sobotni wieczór Kasia napisała do mnie bym zszedł na chwilę do niej do mieszkania. Okazało się, że święta będzie spędzać z rodziną Maćka na drugim końcu Polski i miałem pomóc wybrać jej prezent dla niego. W między czasie Pani Alicja kręciła się po mieszkaniu - w leginsach i brudnej koszulce. Ku mojemu zdziwieniu zauważyłem, że nie miała pod nim stanika. Wtrąciła się do naszej rozmowy i wyszło, że ona będzie spędzać sama święta, a ja będę sam dwa piętra wyżej. Nie miałem zamiaru jechać nigdzie do mojej rodziny, z którą miałem bardzo sporadyczny kontakt. Z rozmowy wyrwał nas dzwonek telefonu - to Maciek dzwonił do Kasi, która wyszła do drugiego pokoju spokojnie z nim porozmawiać zostawiając mnie i Panią Alicję samych. 

- To mówisz, że święta spędzasz sam? - zamruczała Pani Alicja przybliżając się do mnie i kładąc mi rękę na udzie. Bardzo niezręcznie było mi patrzeć się na jej wspaniały dekolt mając świadomość, że nie ma pod nimi stanika. 

- Tak, niczym Kevin sam w domu - odrzekłem - Ale mam nadzieję, że bez takich atrakcji jak on. 

- Zawsze możesz mieć inne atrakcje - odpowiedziała półszeptem, gdyż właśnie Kasia wróciła do pokoju. 

Do świąt się nie przygotowywałem. Nie jestem osobą wierzącą i miałem po prostu nadzieję na porządne odespanie i granie na konsoli przez cały świąteczny tydzień. Dzień przed wigilią dostałem na popularnym internetowym komunikatorze wiadomość od Pani Alicji - "Kaśka już pojechała do Maćka. Wszystkie moje znajome pichcą na święta. A ja mam dziś urodziny i siedzę sama w domu. Wpadniesz na drinka?" 

Co prawda miałem właśnie bardzo dobrą passę w Fifie, ale postanowiłem skorzystać z okazji do napicia się. Szybko się wykąpałem, ubrałem jeansy, pierwszą lepszą koszulę, psiknąłem się perfumem i ruszyłem na dół. 

- Sto lat, sto lat, Pani Alicjo! - powiedziałem na wejściu 

- Nie mów mi per "Pani". Ala jestem. 

- No dobra, Alu. Przepraszam, że jestem bez prezentu, ale sklepy już zamknięte, a nie spodziewałem się dzisiaj już nigdzie wychodzić. 

- Lepiej mów czego się napijesz. Gin z tonikiem i limonką może być? - gdy przytaknąłem zaczęła nalewać - a brak prezentu jakoś odpokutujesz - dodała z uśmiechem. 

- Mogę odpokutować brak prezentu, ale najpierw muszę zjeść tort i zobaczyć jak jubilatka dmucha tyle świeczek, ile ma lat. 

Ala zaczęła się śmiać. Podała mi mojego drinka i zaprosiła do pokoju. Ubrana była w czarne jeansy, biały t-shirt i białe skarpetki, co cudownie ze sobą kontrastowało. Chyba za każdym razem jak ja widziałem miała jasną bluzkę ze sporym dekoltem. 

- Może być AC/DC? - zapytała stojąc przy wieży 

Uśmiechnąłem się i potwierdziłem. W końcu to jeden z moich ulubionych zespołów. Ala usiadła obok mnie na kanapie i pociągnęła solidnego łyka. Zrobiłem to samo. 

- Ostatni raz samotnie spędzałam swoje urodziny prawie trzydzieści lat temu - powiedziała 

Nie bardzo wiedziałem co odpowiedzieć. - To jak będzie z tym dmuchaniem świeczek? - zapytałem 

- Naprawdę sądzisz, że czterdzieści dziewięć świeczek zmieściło by się na jednym torcie? - odpowiedziała pytająco - A co z moim prezentem? Może jakiś przystojniak zrobi dla mnie czterdzieści dziewięć pompek? 

- W koszuli pompek nie robię - odparłem - nie po to się w nią wbijałem. 

- Możesz ją zdjąć - powiedziała z uśmiechem - Te pompki naprawdę by mnie usatysfakcjonowały. Bo jak nie to zaraz cię wygonię, żebyś jakieś kwiaty mi przyniósł. 

- Gdzie ja ci teraz kwiaty dostanę... A poza tym, ja zdejmę koszulę, a ty dalej taka ubrana będziesz siedzieć? - odparłem sądząc, że to ją odgoni od idei robienia pompek. 

- Zróbmy tak: zdejmujesz koszulę, robisz dla mnie tyle pompek ile mam lat, a potem za każde dodatkowe dziesięć ja ściągam jeden ciuch. 

Moja głowa wtedy niemalże eksplodowała. Czułem jak mi w niej szumi, jak w żyłach krąży mi krew. Dotarło do mnie, że mogę mieć za chwilę półnagą mamę koleżanki sam na sam. Moje bokserki stały się bardzo napięte. Minutę później byłem już bez koszulki i do dźwięków "Back in Black" zaczynałem pompować. Ala liczyła na głos. Dwie minuty później dojechała do liczby 69, a ja byłem cały zmachany i miałem dość. 

- Sześćdziesiąt dziewięć - powiedziałem - To twój prezent i dwie części garderoby do zdjęcia - powiedziałem dysząc i czując jak moje ręce pulsują. Stałem zgięty w pół, przed Alą siedzącą na kanapie. 

- Dziękuję za prezent. Do ściągnięcia wybieram twoje spodnie i majtki. - powiedziała. 

Odstawiła drinka na stół, padła przede mną na kolana i jednym szybkim ruchem opuściła moje spodnie i majtki na wysokość moich kostek. Mój penis był twardy jak nigdy dotąd. Sterczał gotów na to co za chwilę miało nastąpić. Moje serce niesamowicie mi waliło, w głowie szumiało, a w jądrach przyjemnie się kotłowało. Ala pocałowała mojego penisa, potem przejechała językiem po jego główce, a następnie wsadziła go sobie do ust. Zaczęła mi obciągać, jakby była profesjonalistką. Obłapiała mojego penisa ustami, jeździła po nim całym językiem kręcąc na nim dzikie wzorki. Używała mnóstwo śliny, która po chwili ciekła jej po brodzie. Jedną rękę wplotłem jej we włosy. Jej ruchy były coraz szybsze i głębsze. Po chwili poczułem, że cały mój penis znajduje się w jej buzi,jego główka znajduje się w jej gardle, a jej wargi dotykają moich króciutko przystrzyżonych włosów łonowych. Czułem że dochodzę. Alicja mocno zassała mojego penisa jeżdżąc po nim językiem, a ręką głaskała mnie po jądrach. To był najwspanialszy orgazm w moim życiu. Wystrzeliłem ogromnym ładunkiem prosto w jej gardło. Lekko się zakrztusiła, a część mojej spermy pociekła jej po brodzie. Całą resztę połknęła, ssąc jeszcze chwilę mojego penisa i wysysając z niego resztki. 

- Tęskniłam za tym smakiem - powiedziała do mnie. Mój umysł był w raju i nie kontaktowałem. Opadłem ciężko na kanapę. Nie ogarniałem co się właśnie stało. Po chwili sięgnąłem po swojego drinka i opróżniłem szklankę do dna.  

- Wiesz, to ja mam dzisiaj urodziny i to chyba ja powinnam dostać jakiś prezent - doszedł do mnie głos. 

- Te dwa ciuchy to miały być twoje, a nie moje - odparłem - Jak to wygląda? Ty w pełnym umundurowaniu, a ja siedzę nago na twojej kanapie. 

Nic więcej nie musiałem Ali mówić. Po kilkudziesięciu sekundach nie miała już na sobie ani bluzki ani spodni. Tylko stanik i majtki. Czarne, koronkowe - do kompletu.  

Zacząłem ją całować po szyi. Jej oddech się wzmagał. Gdy zjechałem z ustami do jej piersi i odpiąłem jej stanik to zaczęła cichutko pojękiwać. Jej piersi były duże. Sutki delikatne, po kilkusekundowym spotkaniu z moim językiem znacznie zwiększyły swoją objętość i twardość. Później wycałowałem jej brzuch, biodra, uda, kolana i stopy. Droczyłem się z jej miejscami intymnymi dotykając je delikatnie ustami przez materiał jej majtek. Czułem że są one wilgotne. Nie, nie wilgotne. Mokre. Ociekające jej płynem. 

Zdjęcie jej majtek było formalnością. Siedziała rozkraczona nago przede mną na swojej kanapie, a ja klęczałem na podłodze. Jedną nogę oparła o stolik, a drugą o fotel. Jej cipka była stuprocentowo wygolona, nie było tam ani jednego włoska. Ociekała sokami. Pięknie pachniała. Nie byłem w stanie zrobić tego delikatnie. Rzuciłem się na nią i zacząłem szaleć językiem. Wargi były oślizgłe i niesamowicie smaczne. Znalezienie łechtaczki zajęło mi tylko chwilę. Kolejną chwilę później Ala była już na granicy. 

- Zerżnij mnie! - usłyszałem 

Nie trzeba było mi dwa razy powtarzać. Mój penis był już w gotowości. 

- Bez zabezpieczenia? - zapytałem 

- Nie zajdę w ciążę, spokojnie. Rżnij mnie! 

Jej cipka była gorąca. Wręcz mnie parzyła. Miałem wrażenie, że mnie oblepia. Nigdy nie czułem się cudowniej. Robiliśmy to na jej kanapie. Było mi niewygodnie, ale nie było to ważne. Bzykałem ją mocno i szybko. Moje serce wariowało. Ala też. Była tak głośno, że na pewno było ją słychać w moim mieszkaniu. Czułem, że ją rozpycham, a jej cipka mnie obłapia. Była niesamowicie gorąca i mokra. Zaczęła krzyczeć jeszcze głośniej, choć myślałem że to niemożliwe. Wbiła swoje paznokcie w moje pośladki i mnie przyciągnęła do siebie. Zaczęła krzyczeć, że dochodzi. Jej jęczenie wypełniało moją głowę. Wbiłem się w nią jeszcze głębiej, aż po same jądra. Wariowała. Ja też. Dostała spazmów, zaczęła się zwijać. Nadszedł jej orgazm. Jej wnętrze pulsowało. Jej cipka zaczęła się rytmicznie zaciskać na moim penisie. To sprawiło, że też zacząłem dochodzić, dosłownie parę sekund po niej. Trysnąłem całą zawartością swojej gorącej spermy prosto w jej cipkę, posuwając ją jeszcze przez parę sekund. 

Chwilę później zapadłą niesamowita cisza, aż piszczało w uszach. Opadłem sił i położyłem się obok, na tej małej niewygodnej kanapie. Ala obróciła się w moją stronę i się wtuliła. Moje serce nadal waliło, mój penis pulsował, czułem się dobrze jak nigdy w życiu. Po chwili zasnąłem, Ala też. 

Obudziły nas pierwsze promienie słońca. 

- Coś czuję, że to będą niesamowite święta - powiedziała Ala, dając mi buziaka w polik 

- Oj będą - pomyślałem - oj, będą... 


CDN

Komentarze

Czuję, że święta będą niesamowite. Niezłe prezenty się zapowiadają...Dobra relacja z miejsca akcji.

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany