Opowiadanie użytkownika horus33

Diabeł na weselu cz.2

local_library282 comment1 thumb_up3
Diabeł na weselu - część 2

Wieczorem spotkaliśmy się na uroczystej, przedślubnej kolacji. Tylko kilka osób z najbliższej rodziny i starsi drużbowie. W założeniu mieliśmy powspominać nasze narzeczeństwo. Dobre i złe chwile. Śmieszne momenty.  Miało być rodzinnie i miło. Jak się wkrótce okazało, najwięcej anegdot miał do opowiedzenia nasz starszy drużba. Sypał jak z rękawa opowieściami o ich wspólnym życiu w akademiku i imprezach na jakie chadzali. Nie minęło pięć minut, a wszystkie kobiety przy stole wpatrywały się w jego usta spijając z nich każde słowo. Tylko siedząca obok niego Majka oczy miała spuszczone i maślane. Patrzyła w swój talerz z rumieńcami na policzkach i przyspieszonym oddechem. Zmarszczyłam brwi. Jeszcze tylko tego brakuje, żeby dzień przed weselem rozchorowała mi się starsza druhna. Jednak, gdy spojrzałam na nich oboje, ogarnęłam cały obraz i aż upuściłam widelec z wrażenia.

„ Cholera, przy stole! Robi jej palcówkę przy nas wszystkich? A przecież ledwo się poznali. Nie widziałam, żeby zamienili ze sobą więcej, niż dwa zdania. Zaraz, czy ona nie ma faceta?” – po chwili jednak palnęłam się w myślach w czoło. Ja też mam faceta, prawie męża i co z tego, wystarczył jeden jego dotyk i zapomniałam.

Na pół rozbawiona na pół przerażona, obserwowałam co się będzie działo dalej. Majka kurczowo trzymała się brzegu stołu. To, co robił jej Alan musiało wywierać ogromne wrażenie, bo choć starała się nie dać nic po sobie poznać, to ciało ją zdradzało. Kręciła się na krześle i wzdychała prawie niesłyszalnie. W pewnym momencie szarpnęła obrusem, aż zadygotały kieliszki.

- Przepraszam… – wybąkała, gdy wszyscy na nią spojrzeli.

Dłoń Alana wynurzyła się spod stołu. Tylko ja zwróciłam uwagę jak błyszczą jego palce. Czyli, chyba skończył z Majką. Spojrzał mi w oczy i mrugnął. Od razu zrobiło mi się gorąco. Odwróciłam wzrok, ale pod koniec kolacji przyłapałam się na odpływaniu w marzenia. Planowałam w nich jak wymknę się z sypialni do pokoju Alana. W jaki sposób mnie weźmie i co ja mogę zrobić jemu. Zabroniłam sobie tego kategorycznie. Powtarzałam, że jeszcze tylko jutro i będę żoną Alana. Kurwa nie! Kamila! Kamila!!! Jeszcze jutro i tamten wyjedzie. Jeszcze tylko jutro i go nie będzie.

                                                                                              *

Wróciwszy do domu nareszcie mogłam się odprężyć.  Od razu zrzuciłam z siebie wszystkie ciuchy i nalałam do wanny gorącej wody. Dodałam wszystkie płyny i sole jakie tylko miałam, tak by nie było mnie widać wśród wysokiej piany. Musiałam odpocząć, zrestartować się przed jutrzejszym dniem. Niestety, ciągle nawiedzało mnie wspomnienie dzisiejszego popołudnia. Analizowałam wszystkie szczegóły. Zastanawiałam się, czy mogłam się jakoś przeciwstawić? Zareagować inaczej? Tak naprawdę nie chciałam zdradzić Kamila. Gdybym od razu wiedziała, że to nie on za mną stoi, nigdy nie pozwoliłabym Alanowi posunąć się aż tak daleko.

„Taaak – szepnął jakiś złośliwy głos – walczyłabyś jak lwica. Przestań wreszcie skamleć. Jeden skok w bok nikomu nie zrobi krzywdy. Będziesz wierną żoną do końca życia. Miło będzie wspomnieć po latach taką przygodę. Prawda? ”

Obiecawszy sobie solennie, że nic podobnego się już nie zdarzy i uspokoiwszy jako tako sumienie. Wyjęłam z pokrowca moją wymarzoną suknię i założyłam na gołe ciało. Chłodny dotyk delikatnego materiału sprawił mi wielką frajdę. Prawie co dzień przymierzałam ją i stawałam przed lustrem okręcając się dookoła lub ćwicząc pozycję, jakie będą potrzebne podczas uroczystości. Byłam już w połowie, gdy zadzwonił dzwonek u drzwi.

- Kto tam!? – krzyknęłam. Jeśli byłby to Kamil, to zgodnie z tradycją nie mógłby mnie zobaczyć w ślubnej sukni.

- To ja- Majka. Możemy porozmawiać?

Podeszłam otworzyć myśląc, że miło będzie poplotkować przed tym najważniejszym dniem. Może uda mi się wyciągnąć z dziewczyny coś na temat Alana. To na pewno będzie ciekawe. Jakież było moje zaskoczenie, gdy po otwarciu drzwi zobaczyłam skrzywioną w uśmiechu twarz mężczyzny o którym myślałam cały wieczór. Obok niego stała Majka, starając się przybrać jak najbardziej skruszoną i zawstydzoną minę.

- Co tu robicie? Po co to oszustwo- Maja? - Dziewczyna zerknęła na Alana, a ja zrozumiałam czyj to był pomysł. Oczywiste było, że Majka zwyczajnie nie potrafiła się sprzeciwić.

- Oj, nie denerwuj się tylko nas wpuść. Nie trzymaj na progu jak akwizytorów.

Niechętnie ustąpiłam im z drogi wpuszczając do środka. Gdy tylko drzwi zamknęły się za nimi, Alan odwrócił się do mnie i zmierzył wzrokiem. Poczułam jak policzki płoną mi rumieńcem. Nagle stałam się boleśnie świadoma, braku pod suknią jakiejkolwiek bielizny.  Podejrzewałam, że Alan może o tym wiedzieć, chociaż nie miałam pojęcia jak mógłby się tego domyślić.

- Świetnie wyglądasz - wykrzyknął i nim się zorientowałam, okręcił mną dookoła aż zafurkotała suknia.

 – Kamil to prawdziwy szczęściarz. Pokażesz nam co przygotowałaś na noc poślubną.

- Niestety, to tajemnica – zbyłam go z uśmiechem.

- Tak naprawdę, to przyszliśmy po prośbie. Prawda Maja?

Speszona i przestraszona dziewczyna zerknęła na mnie i szybko opuściła wzrok.

- Nie krępuj się kochanie. W końcu, to był twój pomysł – drwił Alan.

- Czy moglibyśmy skorzystać z twojej sypialni – zapytała moja druhna, ledwie słyszalnym szeptem.

Przez chwilę patrzyłam na nich zszokowana nie wiedząc co odpowiedzieć. Prośba była bardzo niecodzienna.  Mogłam im spokojnie odmówić, powołując się na zmęczenie, czy stres przed jutrzejszym dniem. Jednak chwile przed tym zanim to zrobiłam, pomyślałam że może będę mogła zobaczyć  Alana zupełnie nago. Ciekawiło mnie to, więcej niż odrobinę. Wbrew zdrowemu rozsądkowi zgodziłam się zastrzegając, że mają się wynieść przed północą. Zgodzili się skwapliwie i zniknęli w sypialni. Zdjęłam suknie i przebrałam się w wygodną piżamkę. Byłam zdecydowana usnąć choćby na kanapie.  Jednak zaledwie kilka minut po zamknięciu się drzwi sypialni, zaczęły dobiegać stamtąd głośne jęki i okrzyki. Starałam się to ignorować, ale wyobraźnia ciągle podsuwała mi obrazy tego co tam robią. Wierciłam się z boku na bok, czując jak wilgotnieje moja cipka.  Majka jęczała właściwie bez chwili przerwy, regularnie. Jak się łatwo domyśleć w rytm wbijającego się w nią kutasa. Właściwie bez udziału świadomości, moja dłoń wpełzła pod gumkę luźnych spodenek w których zazwyczaj sypiałam. Przesunęła się po wąskim paseczku włosków i wsunęła się między płatki cipki. Nigdy, jeszcze nie czułam tam tyle wilgoci i takiego gorąca. Zamknęłam oczy i wsłuchując się w coraz głośniejsze jęki mojej druhny, pieściłam się w ich rytm. Nagle okrzyki dziewczyny osiągnęły apogeum. Nawet sobie nie wyobrażałam jaki silny musi być jej orgazm, skoro tak go przeżywa.

Zapadła cisza, a po chwili cicho skrzypnęły otwierane drzwi.  Odruchowo wyrwałam rękę z majtek, zbyt późno zdając sobie sprawę, że musiał to widzieć. Podniosłam się czując jak rumieniec wstydu wpełza mi na policzki. Alan szedł do mnie z tym samym łobuzerskim uśmiechem, od którego miękły mi nogi. Tym razem nie tylko od tego. Alan był nagi. Trzeba przyznać, że wyglądał jak młody bóg. Każdy mięsień jego ciała był perfekcyjnie zarysowany. Szerokie ramiona i wąskie biodra jak u atlety. No i penis. Wgapiłam się w niego jak głupia. Stał we wzwodzie, jeszcze błyszczący od soków kobiety, którą przed chwilą penetrował. Widziałam wszystkie żyły, grubą główkę i dwie kule jąder. Ten drań stanął przede mną tak, że jego penis prawie dotykał mojego brzucha.

Spojrzałam mu w oczy, tonąc w nich jak zwykle. Poczułam, jak jego dłoń dotyka mojego brzucha omija gumkę szorów i wślizguję się tam, gdzie jeszcze chwilę temu była moja. Jednak, tym razem wrażenie było o wiele intensywniejsze. Czułam, jak jego palec mija łechtaczkę trącając ją tylko i zagłębia się we mnie. Wiedziałam, że poczuł jak bardzo jestem mokra. Nawet materiał szortów zawilgotniał odrobinę. Alan, przesuwał palcem wzdłuż pulsującej szczeliny, za każdym razem zagłębiając się we mnie.  Nogi drżały mi i wiedziałam, że mogę upaść w każdej chwili. Mimo to stałam, nie zdolna do jakiegokolwiek ruchu. Wpatrywałam  się w jego oczy, pozwalając mu robić co zechce.

Po chwili jego dłoń opuściła chętną cipkę, a mi omal nie wyrwał się jęk zawodu.  Wciąż patrząc w moje oczy położył mi ręce na ramiona i leciutko nacisnął. Wiedziałam, czego ode mnie żąda. Opadłam na kolana naprzeciw jego fiuta. Jeszcze odezwało się we mnie sumienie, krzycząc alarmująco. Jeszcze przed oczami stanęła mi uśmiechnięta twarz Kamila. Jednak byłam zgubiona już w chwili, gdy przekroczył próg mojego domu. Ujęłam go w dłoń i polizałam. Nadal czułam smak i zapach soków Majki, ale to tylko mnie podnieciło. Myśl, że inna kobieta ledwie chwile temu nadziewała się na niego, była perwersyjnie przyjemna.

Nie mam w tym wielkiego doświadczenia. Kamil był moim pierwszym i do dziś ostatnim mężczyzną. Nie był też jakoś specjalnie wymagający w łóżku, więc miałam tremę, że nie zrobię tego dobrze. Jednak bardzo starałam się sprawić mu jak najwięcej przyjemności. Ssałam i lizałam, każdy centymetr jego pały. Jego ciche jęki i dłonie wplecione w moje włosy sprawiały mi wielką satysfakcję. Po chwili zaczął poruszać się w moich ustach więc znieruchomiałam, rozkoszując się tym jak jego penis przesuwa się po moim języku i podniebieniu.

- Choć – szepnął miękko podając mi dłoń. Wstałam z klęczek, a on zdjął ze mnie najpierw szorty, potem bluzkę. Stałam przed nim całkowicie naga podczas, gdy on patrzył na moje ciało. Łaknęłam tego pałającego wzroku. Chciałam, żeby mnie pożądał, pragnął. Chciałam być najpiękniejsza.

- Choć – powtórzył i poszedł w stronę sypialni.

Ruszyłam za nim posłusznie jak piesek za swoim panem. Majka leżała na łóżku jak porzucona laleczka, z rozrzuconymi na boki nogami. Jej długie włosy tworzyły aureolę wokół głowy. Malutkie, jędrne piersi celowały w sufit różowymi sutkami. Spojrzała na mnie, gdy weszłam do sypialni i jej błękitne oczy rozszerzyły się ze zdumienia.

- Tamara klęknij na łóżku, a ty Maju podejdź do mnie.

Uklękłam posłusznie na materacu. Jego dłonie ponownie pokierowały mną ustawiając w żądanej pozycji.

- Śliczną ma cipkę nasza panna młoda, prawda Maju?

- Tak – odpowiedziała z drżeniem dziewczyna.

Zerknęłam do tyłu. Oboje stali za mną, wpatrując się w mój tyłeczek i cipkę. Alan obejmował Majkę przytulając się do jej pleców, a jego dłonie błądziły po piersiach, brzuchu i gładko ogolonej cipce. Poczułam, że wilgotnieję jeszcze bardziej. Ich wzrok penetrował moje najintymniejsze zakamarki, a mnie to cholernie podniecało.

- Masz ochotę polizać cipkę swojej przyjaciółki, prawda?

- Tak – odpowiedziała po raz kolejny i opadła na kolana.

Alan rozchylił moje pośladki, a ja poczułam jak cieplutki ruchliwy języczek innej kobiety wsuwa się między płatki cipki, zatacza kółeczka wokół łechtaczki, bada otwarte wejście. Było to tak przyjemne, że nie mogłam powstrzymać jęku. Wiedziałam, że na Majkę również zaczyna działać to, co robimy. Jej usta i język robiły się coraz bardziej łapczywe, a dłonie do tej pory błądzące po moich udach i pośladkach, coraz częściej wbijały w nie pazurki.

- Hmm… Maju, myślę że już wam wystarczy – zawstydzony głos Alana wyrwał nas z transu.

Moja druhna odsunęła się mrugając powiekami , zupełnie jakby nie wiedziała, gdzie się znajduje. Zwolnione miejsce zajął teraz Alan. Przesunął dłońmi po krzywiznach moich pleców, pupy i ud. Jego twardy fiut, niby przypadkiem ocierał się o moją mokrą, rozpaloną cipę, powodując szalenie przyjemne dreszcze. Sapałam jak suka, mnąc rękami prześcieradło i czekając, marząc by mnie już zerżnął. Już czułam główkę jego fiuta u wejścia.

- Nie mogę! Kamil to mój przyjaciel. Nie mogę kochać się z jego przyszłą żoną!

Do mojej otumanionej pragnieniem głowy jego słowa docierały bardzo powoli.

„Cooo? – pomyślałam – O czym on mówi. Po tym jak robiłam mu te rzeczy. Po tym, jak zerżnął mnie dziś rano, teraz nie może się ze mną kochać?

- Co ty mówisz? – Naparłam na jego pałę pragnąc wreszcie poczuć go w sobie, ale odsunął się w porę.

- Nie wiem, czy naprawdę tego chcesz? Jutro zostaniesz żoną Kamila. Przysięgniesz mu wierność. Czy powinniśmy to robić?

Zrozumiałam. Wiedziałam już o co mu chodzi. Chciał, żebym go o to błagała.  Żebym się upodliła jeszcze bardziej.

„No rusz się głupia dupo. Pokarz mu, że nie ma nad tobą władzy. Wstań i wyjdź. Zachowasz godność i jutro bez wstydu spojrzysz w lustro.”

Pomimo szepczącego natarczywie sumienia, wstydu i odrazy do samej siebie nie mogłam się ruszyć. Łkając ponownie spróbowałam nabić się na niego i znów mi nie pozwolił. A ja musiałam go w sobie poczuć. Musiałam. Czując jak po policzkach płyną mi łzy wstydu, a głos drży poprosiłam go. Zrobiłam to z pełną świadomością.

- Weź mnie, proszę. Chcę, żebyś mnie przeleciał. Chcę tego.

- Jeśli sama o to prosisz, to w porządku.

Wreszcie mogłam poczuć jak jego fiut wbija się we mnie. Ulga była tak wielka, że aż zaszlochałam. Chciałam tego. Och Boże, tak bardzo chciałam.

- Pieprz mnie, pieprz jak dziwkę. O taaaak – krzyczałam na cały głos, gdy wziął mnie mocniej, tylko gdzieś w środku zdawałam sobie sprawę jak to wygląda. Przecież, nigdy tak się nie zachowywałam. Zawsze byłam porządna dziewczyną. Co mi się stało?

Pieprzenie mnie trwało dalej. Mocne, brutalne, takie jakiego nie miałam nigdy wcześniej. Takiego jakiego teraz pragnęłam. Gruby fiut Alana sprawiał mi niesamowitą przyjemność. Jeszcze chwila, jeszcze sekunda i poczułam jak orgazm ogarnia moje ciało. Krzyczałam, tak jak wcześniej Majka miotając się po łóżku ciągle nabita na pieprzący mnie fiut, wzbudzający nowe dreszcze. Dopiero później zdałam sobie sprawę, że płakałam.

                                                                                              *

Leżałam czując fantastyczne rozleniwienie i błogość w każdym zakamarku ciała. Cipka ciągle pulsowała przyjemnie i mojego zadowolenia nie psuła w tym momencie żadna myśl. Leżałabym tak, aż ogarnąłby mnie sen, ale obok siebie poczułam znajome ruchy. Obróciłam głowę i zobaczyłam Majkę. Ujeżdżała Alana jak rasowa kowbojka. Im dłużej ich obserwowałam, tym mocniej wzrastało moje podniecenie. Gdy moja druhna odrobinę opadła z sił zastąpiłam ją w tej jeździe. Ona za to pieściła moje piersi i cipkę.

To była noc pełna seksu. Kochałam się w każdej pozycji jaka wpadła do głowy mi, Alanowi czy Majce. Pomimo kilku orgazmów moje pożądanie wciąż narastało. Tak samo było z Majką. Co do Alana nie miałam pewności. Na jego twarzy gościł ten sam ironiczny uśmiech. Tylko czasem, gdy całowałam się z Mają lub pieściłam jej drobne ciało, kątem oka zauważałam zmianę w jego twarzy. Ironiczny uśmiech znikał i wydawało mi się, że widzę jakiś głód, okrucieństwo. Niepokoiło mnie to odrobinę, ale pożądanie otulało mój mózg niczym nasączona wodą gąbka, nie dopuszczając do świadomości wysokiego krzyku przerażenia.

Komentarze

Pięknie napisane. Połykałem słowa łapczywie, jak pies ulubione przysmaki.

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany