Opowiadanie użytkownika naughtyboy1990

BYĆ SZEFEM CZ. 1

local_library440 comment0 thumb_up0
BYĆ SZEFEM - część 1

Zawsze chciał być prezesem, forsa, dziewczyny i luksusowe życie. Niestety był co najwyżej szefem wschodzącej firmy typu Big Data bo zatrudniał nie wiele ponad 10 osób. Jego poprzednia asystentka odeszła bo zaszła w ciążę na całe szczęście nie z nim. Umieścił ogłoszenie na stronie firmy, że potrzebuje osobistej asystentki. Wśród standardowych wymagań jak znajomość angielskiego, dyspozycyjność znalazł się zapis o eleganckiej prezencji. Równo o dziesiątej do jego gabinetu weszła pierwsza umówiona dziewczyna. Miała nieco ponad metr siedemdziesiąt wzrostu, kruczoczarne włosy i piwne oczy. Jej piersi zdecydowanie odbijały się na białej koszuli przykrytej marynarką. Spódniczka do kolan i buty na obcasie.
- Dzień dobry. Ja w sprawie pracy- wypowiedziała niezwykle podniecającym głosem.
- Witam. Przybyła pani punktualnie. Ma pani jakieś dokumenty?
- Tak. Proszę- podała mu w kokieteryjny sposób poprawiając włosy.
- A więc to pani pierwsza praca?
- Tak. Ale szybko się uczę.
- Rozumiem, że wie pani jaka jest specyfika działania naszej firmy.
- Nie bardzo? Przepraszam.
- Zajmujemy się przetwarzaniem i przechowywaniem danych.
- Rozumiem.
- Czy jest pani dyspozycyjna? Czy nie przeszkadzają pani częste wyjazdy poza miejsce zamieszkania?
- Nie mam z tym problemu.
- Czy potrafi pani nawiązywać nowe znajomości?
- Myślę, że tak.
- Proszę mnie przekonać, że to praca dla pani.
Przełożyła nogę na nogę uwalniając dla jego oczu piękne, koronkowe stringi w czarnym kolorze. Zrzuciła marynarkę i rozpuściła włosy. Podeszła z lewej strony biurka i rzuciła:
- Proszę wstać.
- Co? Co pani robi?
- Spotkanie integracyjne- roześmiała się i złapała za pasek jego spodni.
Rozpięła go po woli, swoją ręką gładziła jego krocze wzdłuż zamka rozporka. Marcin trzymał emocje na wodzy chciał sprawdzić jak daleko potrafi się posunąć. Po zdjęciu spodni, niemal zerwała jego majtki z logo Calvina. Jej oczom ukazał się nawet niezły sprzęt choć jeszcze niezbyt gotowy do rozmowy kwalifikacyjnej. Bez ogródek wzięła go w ręce i zaczęła pocierać swymi delikatnymi palcami.
- Podoba się?- spojrzała w jego kierunku.
- Myślę, że jesteśmy na dobrej drodze.
Natychmiast zaczęła lizać koniuszek fiuta swoim językiem delikatnie szczypiąc palcami jego jądra. Po każdym zaciśnięciu warg stawał się coraz bardziej twardy. Zaczęła przyspieszać pracę ustami aby zesztywniał do końca. Kiedy znów wróciła do oblizywania samego żołędzia w największej żyle jego penisa zaczęła pulsować krew. Przerwała i wstała mówiąc:
- Mam tą pracę?
- Oczywiście. To wszystko?
- Z mojej strony chyba tak?
- Wiesz jest jeszcze kilka kandydatek. Na razie pokazałaś, że masz ambicje aby być najlepszą. Pogadajmy o wynagrodzeniu…
Złapał ją za włosy i poprowadził na kanapę stojącą przy wyjściu na taras. Zerwał jej spódniczkę a stringi, które zdjął zębami schował do szuflady swojego biurka.
Tak była wygolona, a płatki jej muszelki były delikatne i pachniały jak najprawdziwsze kwiaty. Bez wahania zanurzył swój język pomagając sobie palcami, zaczynała być wilgotna a jej policzki pokrywał coraz większy rumieniec. Wiedział, że musi zaoferować jej dobre warunki skoro sama zaczęła integrację w wyuzdany sposób.
Piszczała i jęczała, starał się zakrywać jej usta w obawie, że ktoś może ich usłyszeć. Palcami drugiej ręki masował jej cipkę przez ściankę odbytu jej rozkosz przepełniała jego fiuta erekcją jakiej nie miał od dawna.
- Zerżnij mnie a potem wypełnij wszystkim co masz- krzyczała rozdzierając bluzkę aż jeden z guzików wpadł do kubka z kawą.
- Masz wspaniałe cycki. Nigdy nie widziałem takiego biustu.
- Dziękuje ale weźmy się za negocjacje.
Gryzł na zmianę oba sutki a ręką masował swojego penisa aby nie stracił natchnienia do porządnego bzykania. Kiedy był gotowy obrócił ją tyłem do siebie i bez wahania wsadził swoją pałę w jej jak się okazało ciasną szparkę. Zaczął o delikatnych ruchów w przód i w tył w międzyczasie bawiąc się jej cyckami. Były trudne do objęcia w dłoniach ale zaciskając swoje łapy na nich podniecał się jeszcze bardziej. Wsadzając palce w odbyt czuł swojego kutasa wijącego się w tą i z powrotem.
- Czy w anus też mogę?
- Nigdy nie próbowałam…
- Będę ostrożny.
Wyjął go z cipki i dość opornie wślizgiwał się w jej drugą dziurkę. Kiedy przebił się żołądź  reszta weszła już z poślizgiem za pomocą soków z jej brzoskwinki, które nie przestawały z niej wypływać. Jęczała bardziej z bólu niż z przyjemności ale dla pracy zgodziła się na seks bez ograniczeń. Czuła, że jej tyłek sprawia wrażenie płonącego ale chciała mieć pracę za wszelką cenę. Ścianka jej odbytu pulsowała dodatkowo przeszywając jego ciało ogromnym dreszczem. Nie miał pojęcia, że anal może sprawiać tyle przyjemności. Kiedy zbliżał się do końca objął ją w pasie i przeniósł na swoje biurko zrzucając z niego wszystko na podłogę, nawet kubek z kawą. Patrząc jej w oczy przyspieszył tempo wierzgając jej szparkę wspomagając się palcem w jej odbycie.
Czuła, że jego penis zaczął znów pulsować.
- Gdzie?
- Wypełnij mnie do pełna.
Przyspieszając ostatnie pchnięcia eksplodował ogromną dawką spermy w jej pochwie aż wszystko wypływało kiedy on jeszcze był w środku. Czuł ciepło swojej spermy na żołędziu co spowodowało wytrysk ostatnich salw nasienia, które wypełniając jej muszelkę z wielkim ciśnieniem wypchnęły go ze środka. Jego serce waliło w takim tempie, że omal nie zostało rozerwane z powodu takiego orgazmu. Siedząc na biurku dyszała jak szalona kiedy efekt jego orgazmu kapał na podłogę kropla po kropli. Zeszła z biurka i schyliła się do jego penisa. Delikatnie i pomału oblizywała resztki spermy z jego żołędzia wzbudzając w nim kolejne dreszcze jakie przeszywały go z powodu jego ogromnej wrażliwości na dotyk po wystrzale. Podał jej opakowanie chusteczek jednorazowych aby się wytarła a sam posprzątał pod swoim biurkiem to co siedziało w nim od dawna.
Kiedy się ubrała i oblizała do końca swoje usta zapytała:
- Kiedy zaczynam?
- Może być od jutra. Pensja pięć tysięcy netto plus premie za dobrą współpracę.
- Byłeś świetny- podeszła i pocałowała go w usta łapiąc ponownie za krocze.
- Masz wspaniałe kompetencje. To twoja zasługa.
Poprawiła marynarkę i spódniczkę zanim opuściła jego gabinet.
Otworzył drzwi i zawołał sprzątaczkę aby pozbierała resztki jego kubka. Guzik jej koszuli wrzucił do kieszeni spodni i wyszedł z biura.


Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany