Opowiadanie użytkownika 0bi1

Bogdan cz. 4

local_library257 comment0 thumb_up0
Bogdan - część 4
04-04-2019 20:01

    Spełniony i rozluźniony, położył się na brzuchu. Pierwszy raz mogłem tak bez pośpiechu, spokojnie, przyjrzeć się jego nagiemu ciału. Podobały mi się szerokie bary i wąskie biodra. Głaskałem ramiona, plecy i seksowne półkule pośladków. Lekki masaż rozleniwił go jeszcze bardziej. Zamruczał z rozkoszy, a gdy zacząłem całować zagłębienie utworzone przez kręgosłup, kiedy przejechałem po nim językiem, kończąc na szyi, aż jęknął z podniety. Powróciłem ustami niżej, zapuszczając język w zagłębienie międzypośladkowe. Gdy natrafiłem na gładko wygoloną, zaciśniętą rozetkę jego zwieracza, pozostałem tam dłużej, okrężnymi ruchami języka pieszcząc ją zawzięcie. Nie poprzestałem na tym. Poruszyłem językiem kilka razy z dołu do góry, a gdy poczułem, że napięcie zwieracza opada, wsunąłem się do środka. Rozpychanie tego podniecającego mięśnia sprawiło, że mój penis stwardniał jak nigdy dotąd. Był skałą, był granitem, diamentem i węglikiem wolframu. Chciałem znaleźć się nim w środku gorącej dupeczki, ale także ją lizać. Nie mogłem się zdecydować. Jedno i drugie wydawało mi się niesamowicie atrakcyjnym, pociągającym i podniecającym. Bogdan pomógł  mi podjąć decyzję.

- Chcę cię tam poczuć – poprosił, a mi nie trzeba było tego dwa razy powtarzać.

    Posmarowałem swoje żądło lubrykantem i ukłułem go nim. Wypiął się w górę, aby ułatwić mi dostęp do magicznej dziurki. Kiedy główka penisa znalazła się w uścisku zwieracza, wiedziałem już, że to jest to o czym marzyłem, to czego mi brakowało podczas seksu z Aśką. Twardość i ucisk. Bogdan zasyczał jak rozeźlony wąż. Miał rację – powinienem najpierw popracować nad rozluźnieniem ciasnej dziurki. Wycofałem się więc, by chwilę popieścić go jeszcze palcami. Najpierw wsunąłem jeden, którym przez chwilę ruchałem oko proroka. Gdy zwieracz się przyzwyczaił do obecności obcego ciała, dołożyłem drugiego palca. Czułem, jak mocno są ściskane. To była cudownie miła obietnica doznań, czekających mojego dydka. Ale musiał jeszcze chwilę odczekać, aż trzeci palec dokona ostatecznego rozluźnienia. Po niedługim czasie, gotowy zwieracz przyjął głowicę mojej rakiety już całkowicie bezboleśnie. Wsunęła się w gorące objęcia Bogdanowej dupki, nie napotykając żadnego oporu, ale za to cudownie ściśnięta silnym mięśniem. Przez moment napawałem się przyjemnością płynącą z obecności w czyimś tyłeczku, by wreszcie zacząć go ruchać. Trzymałem biodra oburącz, wbijając się raz za razem w gorącą czeluść. W najśmielszych marzeniach nie przypuszczałem nawet, że będzie to aż tak przyjemne.

    Pędziłem coraz szybciej, gdy nagle przyszło opamiętanie. Dokąd tak gnasz? – pomyślałem. Przecież mamy mnóstwo czasu do powrotu starych. Zwolniłem, jednocześnie pieszcząc dłońmi pośladki i plecy Bogdana. Wysunąłem się z niego, by popatrzeć na rozwartą szeroko jaskinię rozkoszy. Zajrzeć do wnętrza swojego kumpla. Patrząca na mnie dziura, była różowoczerwona, rozwarta, ale powoli zamykająca swe podwoje. Nie pozwoliłem na to, rozszerzając ją palcami i przyglądając się uważnie.

- Co jest? – Bogdan zaprotestował, odwracając się na plecy.

    To mnie nie powstrzymało. Złapałem go za kostki u nóg, i podniosłem je do góry. Znów miałem przed sobą dziurkę, tylko że zamkniętą. Przyłożyłem do niej swojego ruchacza i naparłem. Wszedł bez oporu, uruchomiłem więc biodra, pieprząc Bogdana rytmicznie, ale powoli, dokładnie i systematycznie. Teraz mogłem się przyglądać, jak jego zwiotczały siurek, znów napełnia się krwią, twardniejąc, sztywniejąc i wydzielając z końcówki przeźroczystą maź. Wiedziałem, jaką rozkosz sprawia członek przesuwający się po prostacie, właściwie ciągle jeszcze odczuwałem skutki jego wcześniejszej obecności w moim tyłku. Bogdan wyruchał mnie tak ostro, że nieprędko o tym zapomnę.  Oparłem jego nogi na swoich ramionach, przez co moje ręce mogły się zająć naprężoną męskością kolegi. Ruchając go i trzepiąc mu kapucyna, patrzyłem  głęboko w oczy. Podniecał mnie wyraz błogości, rozkoszy i niecierpliwego oczekiwania na orgazm, rysujący się na skupionej twarzy.

    Orgazm nadszedł tak gwałtownie i niespodziewanie, że ani się spostrzegłem, jak strzelałem seriami gęstej spermy, wprost w gorącą dupkę. Było bosko! Pozostałem w środku, intensyfikując walenie konia mojemu kochankowi. Wytrysnął, ale już nie z takim impetem jak poprzednio. Z jego umęczonego fiuta wyciekło zaledwie kilka kropli białej, kleistej substancji. Jednak zrekompensował mi to widok twarzy, wykrzywionej orgazmem. Cieszyłem się z jego szczęścia! Sam też byłem wniebowzięty, bo wreszcie zaliczyłem prawdziwe, satysfakcjonujące ruchanie. Jako ruchacz i jako wyruchany. Byłem z siebie dumny! Leżałem na Bogdanie, tak jak opadłem tuż po jego szczytowaniu, ciężko dysząc z wysiłku, czując jego przyspieszony oddech i dynamiczne bicie serca.

    Gdy lekko ochłonąłem, zacząłem całować jego szyję. To z wdzięczności, za spełnienie, za nieziemskie orgazmy, za ciepło jego ciała. Potem policzki i oczy. Wreszcie nasze usta się zetknęły. Wcześniej wydawało mi się, że nie może być nic seksownego w całowaniu się z facetem, że to takie gejowskie, niemęskie, ale się myliłem. To było miłe i podniecające. Na początku nieśmiało, lecz później z coraz większą namiętnością nasze wargi pieściły się nawzajem. Wkrótce dołączyły języki i poszliśmy na całość. Krew ponownie napłynęła do mojego żądła. Podnieciłem się jak sztubak. Nigdy bym nie pomyślał, że będę się lizał z facetem, a okazało się to tak spontaniczne i podniecające, że teraz już bez tego, nie wyobrażałem sobie seksu.

    Bogdan poczuł, jaki jestem znów twardy i napalony, więc nie przerywając całowania, oplótł mnie nogami na wysokości pasa, wystawiając swoją dziurkę na spotkanie z feniksem powstałym z popiołów. Prawą dłonią naprowadził jego głowę ku miejscu przeznaczenia, oczekując na zdecydowany ruch moich bioder. Jęknął, nadziany ponownie na gorącą parówę. Dymałem go powoli, rozkoszując się namiętnymi chwilami i gorącymi pocałunkami. Robiłem to długo, bo wcześniejsze orgazmy zmniejszyły czułość mojego zaganiacza. Bogdan jęczał przy każdym pchnięciu, dociskając moją dupę piętami. Trzymałem jego głowę w dłoniach, palcami pieszcząc skronie, uszy i miejsce za nimi. Nasze wargi i języki szalały.

    Zmieniliśmy pozycję. Teraz dosiadał mnie jak dżokej, ściskając kolanami, podskakiwał nabity na mój kołek. Czasami przestawał, bujając się tylko w przód i w tył. Czasem kręcił dupką dookoła, by po chwili znów podskakiwać nadziewając się głęboko. Badał, w jakim położeniu przyjemność jest najbardziej odczuwalna. Zakończyłem tę działalność badawczą, kolejny raz strzelając spermą w jego dziurce. Teraz czułem się totalnie zaspokojony. Mój wymiękły, wyczerpany penis wysunął się, a w ślad za nim wypłynęła strużka spermy. Spłynęła po moich ogolonych jajkach, skapując na podłogę. Z rogalami na gębach, poszliśmy pod prysznic.

- Najpierw muszę się odlać – rzucił, gdy weszliśmy do łazienki.
- Zrób to na mnie – poprosiłem, wchodząc do kabiny.

    Uśmiechnął się, ale wszedł za mną. Ukucnąłem przed nim, czekając z niecierpliwością na złoty deszcz. Kurwa! Co te pornole ze mnie zrobiły?! Wszystko mnie podnieca! Czasem w wannie sikałem sam na siebie, ale myśl o tym, że zrobi to ktoś inny, była tak bardzo podniecająca, że aż otworzyłem gębę, chcąc posmakować, tak jak robią to aktorzy w filmach dla dorosłych. Bogdan trzymając w dłoni swojego siuraka, wycelował w moją twarz, pierwszymi strugami zalewając mi oczy, włosy, czoło, z których gorący mocz spływał mi po nosie i policzkach wprost do ust. Potem poczułem strumień wlewający się bezpośrednio z penisa na język. Część połknąłem, reszta wylała się kącikami warg. Wstałem, pozwalając, by kolejne porcje uryny lały się po moich klejnotach i nogach. Sam przywarłem wargami do ust Bogdana, przelewając do nich część złotego płynu. Przyjął ją z uśmiechem. Całowaliśmy się jeszcze chwilę, po czym przystąpiliśmy do mycia. Umyłem dokładnie jego boskie ciało, odwiedzając dłońmi wszystkie zakamarki, niektórym poświęcając o wiele więcej czasu niż wymagała tego higiena.

    Odwdzięczył się tym samym, przy czym, gdy trafił w okolice mojego odbytu, nie omieszkał włożyć w niego namydlonych palców. Widziałem jak jego penis pęcznieje, ponownie stając w gotowości bojowej. Odwróciłem się do niego tyłem i oparłem o ścianę. Twardy penis wszedł we mnie jak nóż w masło i tak samo zostałem skrojony. Ruchał mnie bardzo długo, ale nie miałem powodów do narzekań. To było cudowne uczucie! Gdy zbliżał się do finału, wyszedł ze mnie, przymusił do klęknięcia i spuścił mi się na twarz. Oblizałem się, smakując aromatyczny, pachnący podnieceniem nektar. Był fantastyczny!
Po dokończeniu mycia, resztę wieczoru spędziliśmy pieszcząc się, ręcznie i ustnie. Od tamtej pory łączy nas coś dziwnego – bardzo głęboka przyjaźń. Najgłębsza z możliwych, bo po tym, co razem zrobiliśmy, nie można być już bliżej. Po tym wieczorze, nie wyobrażałem już sobie bycia z kobietą. One mają inne pragnienia i wiele zahamowań – nie pozwalają sobie na tak perwersyjne zachowania. Niektórzy z Was, też mogą je uznać za zbyt wulgarne i wyuzdane, ale ja uwielbiam urozmaicać sobie zabawy. Nie lubię monotonii. I sądzę, że dopóki nie krzywdzi się drugiej osoby, to wszystko w seksie jest dozwolone.

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany