Opowiadanie użytkownika 0bi1

Bogdan cz. 3

local_library371 comment0 thumb_up0
Bogdan - część 3
02-04-2019 07:58

    Nie potrafiłem się skupić na lekcjach. Cały czas obmyślałem scenariusz na wieczór. Wiedziałem, że mogę liczyć na francuską miłość, ale chciałem więcej. Zastanawiałem się, jak namówić do tego Bogdana i jak sprawić, żeby nie tylko mnie zerżnął, ale także pozwolił skorzystać ze swojej dupki. I musiałem to zrobić w sposób, który nie zraziłby go do mnie i tego rodzaju zabaw. Pierwsze kroki wprawdzie już za nami. Przełamując wstyd i normy społeczne, lizał już mojego penisa, ale ja liczyłem na więcej. Chciałem poznać uroki analu i to w obie strony. Wierzyłem, że jeśli zrobimy to raz, to już nic nas nie powstrzyma przed dalszymi eksperymentami. I nic bardziej nie ugruntuje naszej męskiej przyjaźni. Jeśli potrafimy zrobić dla siebie rzeczy, które są bardzo podniecające, ale niezbyt dobrze widziane w społeczeństwie, przez niektórych postrzegane nawet jako obrzydliwe, to co mogłoby stanąć na przeszkodzie naszej przyjaźni? Raczej nic.

    W marzeniach już widziałem, jak kochamy się w przeróżnych pozycjach, jak wchodzę w jego prześliczny kuperek, a on wygina ciało w ekstazie. Oglądałem takie sceny wielokrotnie podczas fascynacji pornosami, ale czym innym jest doświadczyć tego samemu, w realu. Poczuć ciepło drugiego człowieka, słyszeć jego prawdziwe reakcje, a nie udawane przez aktorów jęki i westchnienia. Wdychać jego zapach, widzieć krople potu, zagłębić kutasa w gorącym tyłeczku, albo poczuć go w swoim, drażniącego przyjemnie prostatę, zostać zalanym białym nektarem. Mmmmm! Już miałem erekcję, a moje gatki były śliskie od wydzieliny penisa w stanie pełnej erekcji. Kątem oka sprawdzałem, czy myśli Bogdana podążają podobnymi torami. Siedział blisko, więc jego erekcja nie uszłaby mojej uwadze. Ale nie zobaczyłem takowej. Pocieszałem się, że może utrudniały to jeansy – nie widać w nich namiotu tak dobrze, jak w luźniejszych portkach. Chciałem wierzyć, że podniecam go tak samo, jak on mnie.

-  To co? Wieczorem u mnie? - rzuciłem, gdy rozchodziliśmy się pod jego domem.

- Jasne! Tak jak się umawialiśmy. O 19-tej – odpowiedział, wlewając nadzieję w moje serce.

-   To nara!

-  Hej!
    Po wyjściu starych, od razu przystąpiłem do przygotowań. Najpierw ogoliłem sobie jajka, ale widząc jak fajnie wyglądają gładziutkie, pozbyłem się także włosów z penisa i łona. Troszkę więcej problemów przysporzyło pozbycie się owłosienia z okolic odbytu, a na tym szczególnie mi zależało. Musiałem użyć lustra. Tam chciałem być gładziutki dla mojego przyjaciela. Dlaczego? Chyba dlatego, że w większości filmów xxx, faceci i kobiety są pozbawieni włosów w okolicach intymnych – taka moda. Widok odbytu z długimi kędziorami wydaje mi się mało pociągający, choć pewnie są i tacy, dla których właśnie krzaki w tych okolicach są podniecające. Każdy ma inne poglądy na estetykę. Ja w każdym razie, wychowany na pornolach z łysymi cipkami i ogolonymi penisami, wolę gładkie powierzchnie.

    Po doprowadzeniu się do ładu, pozostało już tylko oczyścić kiszki, żeby jakimś przypadkowym brudem, nie zniechęcić Bogdana do zabaw analnych. Wielokrotnie napełniałem je wodą i opróżniałem do toalety. Dopiero mając stuprocentową pewność, że jestem czysty, posmarowałem zwieracz lubrykantem i kilka razy włożyłem sobie w tyłek palce, a potem moje dwukolorowe dildo żelowe. Było miło, ale nie chciałem się zbytnio podniecić, żeby nie wyładować przedwcześnie napięcia. Zamierzałem jak najwięcej spermy zachować dla swojego przyjaciela.

    Do jego przyjścia pozostało piętnaście minut, więc ubrałem się w koszulkę, krótkie portki i otworzyłem Jasia Wędrowniczka. Przygotowałem dwa drinki z colą, odrobiną wermutu i cytryną. Wyszły pysznie. Usiadłem sącząc jednego. Bogdan przyszedł wcześniej. Wskazałem mu drugiego drinka, z którym usiadł naprzeciw mnie. Trochę mi to nie pasowało, więc przywołałem go do siebie. Gdy usiadł przy mnie, nasze ręce niemal w tym samym momencie podążyły do cudzych majtek. Zdębiałem! Nie wyczułem włosów łonowych u Bogdana, więc z ciekawości niemal zdarłem z niego gacie. To samo zrobił ze mną. Koszulkę już zdjąłem sam. On też.

    Staliśmy naprzeciwko siebie, podziwiając gładko ogolone klejnoty. Musiałem ich dotknąć, to było silniejsze ode mnie. Przykucnąłem, całując gładkie jajka, wciągając je do ust, a twardniejący penis opierał się o mój nos, wciskał do oka. Byłem szczęśliwy! Sięgnąłem dłońmi do pośladków Bogdana. Były gładkie, jędrne i cudownie wypełniające moje ręce. Wziąłem wpółtwardego penisa do ust i zająłem się obrabianiem gałki językiem i wargami. Palcami niby przypadkiem, zacząłem zbliżać się do magicznego otworu, który tak bardzo zaprzątał dzisiaj moją wyobraźnię. Był tak samo gładki, jak mój. Widocznie myśli Bogdana podążały tymi samymi ścieżkami.

    Czując w ustach pełną erekcję, postanowiłem pokazać Bogdanowi coś więcej. Posmarowałem lubrykantem swoje kakaowe oko i dildo, które następnie przymocowałem przyssawką do futryny drzwi. Podniecony patrzył na moje przygotowania, a gdy zacząłem wprowadzać w siebie mojego silikonowego przyjaciela, aż otworzył usta ze zachwytu. Chwilę patrzył, jak wbijam się rytmicznie na sztucznego penisa, po czym wpakował mi swojego zaganiacza do ust. Nadziewałem się teraz na dwa ruszty – jeden z tyłu, drugi, naturalny z przodu. Ale nie trwało to długo, bo Bogdan zażądał zamiany. Wziął mnie w pozycji „na pieska”. Wszedł w rozluźniony dildem otwór, bez najmniejszego problemu. Nawet nie użył lubrykantu. Zresztą, nie było takiej potrzeby - byłem już wystarczająco nawilżony. Najpierw jechał powoli, trzymając mocno moje biodra. Potem zaczął przyspieszać, rżnąc mnie z całych sił, by po chwili ostrego dymania, znów powoli cieszyć się swoją dominacją nade mną. Czułem go intensywniej, niż silikonową zabawkę, bo ruchami bioder walił moją dupę w różnych kierunkach. Intensywnie drażniona prostata szalała, a z końcówki prącia ciągnęła się długa smuga preejakulatu.

- Kurwa! Kurwa! O fuck! – wydarłem się.
- Co się stało? Boli? – Bogdan zaniepokoił się, przerywając na chwilę rżnięcie.
- Nie przestawaj! O kurwa! 

        Wstrząsnął mną zajebisty, megasilny orgazm. Wytrysnąłem wieloma porcjami nasienia, a prostata i zwieracz wpadły w jakieś dziwne, ale rozkoszne wibracje. Zaciskałem się na wypełniającym mój odbyt penisie, powodując wkrótce jego pulsowanie. Zalał mnie strugami gorącej spermy. To było niezwykle miłe uczucie. I całkiem inny rodzaj orgazmu, niż podczas pieszczenia penisa ręką, lub seksu oralnego. Intensywniejszy, przenikający trzewia i wprawiający nogi w drżenie.
Bogdan wysunął się ze mnie, ale nadal był twardy. Młodemu pojedynczy orgazm nie wystarcza. Dyszał ciężko, więc postanowiłem teraz ja trochę się poruszać. Położyłem go na wznak i siadając, wprowadziłem w siebie mokrego od spermy penisa. Ujeżdżałem go powoli, kołysząc biodrami w przód i w tył, lub na boki, okrężnymi ruchami. Nie spieszyłem się, bo rozładowaliśmy już pierwsze, pełne niecierpliwości napięcie. Teraz mogliśmy długo rozkoszować się wzajemną bliskością. Bogdan pieścił moje klejnoty, powodując kolejną erekcję. Podskakiwałem na nim coraz szybciej, nieuchronnie zmierzając do megaszczytowania, ale tym razem Bogdan mnie uprzedził. Poczułem znajome pulsowanie penisa pompującego nasienie w moje kiszki. Widziałem uśmiech radości i błogą ulgę na twarzy przyjaciela. Cieszyłem się wraz z nim. Teraz przyszła moja kolej.

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany