Opowiadanie użytkownika horus33

Bez wyjścia cz. 2

local_library130 comment0 thumb_up0
Bez wyjścia - część 2
25-03-2018 20:29

- Samanta! Dobrze, że cię widzę – zawołała matka Aleksa następnego dnia - idziemy z Janem na spacer zechcesz nam towarzyszyć.

- Oczywiście – odparła choć najchętniej uciekłaby do domu i schowała gdzieś głęboko.

- Świetnie! – zawołała Dorota z uśmiechem, który jednak wydał się Samancie zimny i fałszywy. Potrząsnęła głową by pozbyć się niedorzecznych myśli. Jej ponura przeszłość po raz kolejny rzucała się cieniem na teraźniejszość.

Poszli wysypaną białymi kamykami ścieżką na brzeg jeziora. Rodzice Aleksa nie zadawali wścibskich pytań tak jak się spodziewała, dożo opowiadali o swoich dzieciach i o tym jakie zwariowane pomysły mieli w młodości. Samanta starała się odprężyć i zachowywać bardziej naturalnie, siłą zmuszała swoje ramiona do rozluźnienia, ale uczucie chłodu, które zaszczepił w niej koszmar z ubiegłej nocy nie ustawało. Cały czas czuła, że coś jest potwornie nie tak.

- Usiądźmy – zaproponowała Dorota, gdy doszli do niewielkiej altany stojącej na krawędzi drzew i plaży. Samanta posłusznie przysiadła za drewnianym stołem naprzeciw dwojga uśmiechniętych szeroko ludzi. Mimo tego miała szaloną ochotę zerwać się i uciec.

- No – Dorota zwróciła się do Jana pytająco.

- O co chodzi? – Zapytał z niewinną miną.

- Myślisz, że po tylu latach nic nie wiem o tej twojej nalewce? Nic z tego staruszku. Poczęstuj nas.

Ojciec Aleksa z westchnieniem wstał i odchylił deskę w podłodze. Wyjął z niej do połowy opróżnioną butelkę i zapakowane w strunowy woreczek kubki. Postawił po jednym przed każdym z nich i nalał solidną porcję. Sam poczekała aż jej towarzysze pierwsi uniosą kubki i dopiero wtedy sama wzięła swój. Czuła, że potrzebuję solidnej porcji alkoholu. Może to pomoże jej się rozluźnić. Nalewka miała paskudny ziołowy aromat, omal nie wzdrygnęła się i nie wypluła wszystkiego. Tylko burzliwym latom młodości, mogła zawdzięczać to, że nawet się nie skrzywiła. Piła wtedy gorsze rzeczy, choć nie dużo gorsze. Spokojnie odstawiła kubek na stół i złowiła wpatrzone w nią spojrzenia.

- Dziwny smak, z czego jest zrobiona?

- To moja tajemna receptura. Nie każdemu smakuje, ale ja ją uwielbiam – Jam podniósł kubek do nosa i zaciągnął się obrzydliwym aromatem nalewki.

- Opowiedz jak ci się żyje z naszym Alem – matka zadała wreszcie pytanie, na które Sam czekała od początku. Spojrzała na Dorotę i zwróciła uwagę, że ta bawi się zawieszoną na łańcuszku obrączką. Zerknęła na jej serdeczny palec i nie zobaczyła tam drugiej. Ciekawe, czemu nie nosi jej na właściwym miejscu.

- Wspaniale, Al jest najmilszym i najukochańszym mężczyzną jakiego znam – odpowiedziała i dopiero potem pomyślała jak głupio to zabrzmiało. Jakby miała wielu mężczyzn. Do tego strasznie przeszkadzały jej błyski słońca odbite od obrączki. Sprawiały, że robiła się senna. Zacisnęła zęby zdecydowana nie poddać się dziwnemu uczuciu, ale po dłuższej chwili zorientowała się, że znów odpłynęła, bo Jan od dłuższej chwili coś do niej mówił, a ona nic nie słyszała.

- Przepraszam nie słyszałam co mówiłeś. Ta nalewka jest chyba mocniejsza niż myślałam.

- Na niektórych działa bardziej, niż na innych. Nie przejmuj się tym…

Zasnęła. Wiedziała o tym, bo znów znalazła się w tamtym lesie. W tamtym przeklętym lesie. Niczego nie pragnęła tak bardzo jak wydostać się stąd. Walczyła ze sobą, szarpała, wyrywała, ale coś nadal ją tu trzymało. Łkała z bezsilności słysząc zbliżające się kroki, dokładnie tak jak w snach. Zaczerpnęła oddechu by krzyknąć… i otworzyła oczy.

- Nic ci nie jest – nad sobą zobaczyła przestraszone twarze rodziców Aleksa – zemdlałaś.

- Przepraszam, nie wiem co mi się stało. Chyba się położę.

- Oczywiście, odprowadzimy cię do domu.

                                                                                              *

Choć na początku miała to być tylko wymówka, to Sam zorientowała się, że naprawdę chce jej się spać, do tego kręciło jej się w głowie i miała mdłości.. Nie rozbierając się nawet padła na łóżko i zasnęła. Po pewnym czasie poczuła, że ktoś ściąga z niej spodnie, a ona pomaga temu komuś. Nie widziała kto to, ale też się nad tym nie zastanawiała. Gdy jej rozkazano (nie słyszała tego, ale wiedział, że padł taki rozkaz) uklękła i wypięła nagi tyłeczek w stronę tego kogoś. Malutka część jej duszy dziwiła się, że tak bezkrytycznie poddaje się temu wszystkiemu. Przecież to nie musiał być Aleks. Był to jednak malutki i cichy głosik, nieważny. Kilka sekund później w jej cipkę wdarł się penis. Sapnęła, gdy poczuła jak brutalnie rozpycha się w jej wnętrzu. Ręce chwyciły ją za biodra i ktoś mocno pociągnął je wbijając jednocześnie swojego kutasa tak, że aż ich biodra zetknęły się ze sobą. Rozpoczęło się rżnięcie, tak to trzeba nazwać. Klęczała posłusznie ze zwieszoną głową, a ktoś wyżywał się na niej ostro. Część jej pamiętała, że już kiedyś tak było. Pamiętała imprezy, na których upijała się do tego stopnia, że nie kontrolowała już co się dzieje. Wtedy też była wykorzystywana w ten sposób. Bez uczuć, miłości, tylko dla zaspokojenia. W pewnej chwili tajemnicza osoba uniosła się nad nią przyduszając jej głowę do poduszki tak, że mogła głębiej wbijać się w wypiętą cipkę. Dłońmi mocno obejmowała jej kark wduszając głowę w materac, palce za mocno zaciskały się na jej szyi odbierając oddech. Samanta dyszała ciężko nie zdając sobie z tego sprawy. Penis w jej wnętrzu ślizgał się mokry od soków, ale sprawiał tyle samo bólu co przyjemności. Nic jej to nie obchodziło patrzyła obojętnie na stojącą po ścianą komodę i na fragment lustra wiszący nad nią. Widać było w nim umięśnione, napięte plecy mężczyzny i pośladki w równym rytmie unoszące się i opadające na jej wypiętą dupkę. Coraz mocniejsze, coraz szybsze. Słyszała sapanie i czuła oddech poruszający jej włosami…

- Kochanie – usłyszała i otworzyła oczy. Nad sobą zobaczyła zmartwioną twarz swojego ukochanego i ogarnęła ją nagła czułość dla tego wiecznie rozczochranego łobuza. - Cześć – szepnął – martwiłem się o ciebie.

- Przepraszam, coś musiało mi zaszkodzić. Już czuję się lepiej.

- Na pewno?  Wyglądasz jakoś niewyraźnie.

- Miałam dziwny sen – przypomniała sobie nagle i dyskretnie sprawdziła czy ma na sobie spodnie. Miała, więc odetchnęła z ulgi.

- Ogarnę się trochę i możemy zejść na kolację. Pewnie już późno, a ja wyglądam żałośnie.

- Ty nigdy nie wyglądasz żałośnie. Opowiesz mi swój sen?

Wróciła myślą do obrazu jaki zapamiętała. Fragment lustra. Palce na szyi, odgłos uderzających o siebie ciał.

- Nic z niego nie pamiętam.

- Ja zawsze tak mam na nowym miejscu.

Po kolacji Dorota i Jan przeprosili wszystkich i udali się do siebie, a cała szóstka usiadła przed kominkiem popijając wino i grając w karty. Melisa okazała się bardzo miłą i inteligentną kobietą, Samanta z ulgą odkryła, że ma z nią wiele wspólnych tematów.

- Dolać – przed nią stał Edward trzymając butelkę wina. Patrzył na nią uśmiechając się kpiąco. Nie widziała dlaczego, ale przypomniał jej się dzisiejszy sen. Napięte plecy mężczyzny.

- Tak, poproszę – wyciągnęła kieliszek, a on dolał czerwonego trunku jej i Melisie.

Godzinę później atmosfera stała się już bardzo luźna. Jasmina i Edward nie zwracając uwagi na nikogo, bez żenady całowali się zachłannie. Ręka mężczyzny błądziła pod na pół zadartą spódniczką dziewczyny ewidentnie pieszcząc cipkę.

- Przepraszam, muszę się przewietrzyć – szepnęła Aleksowi.

- Iść z tobą?

- Nie trzeba.

Wyszła na dwór w pachnące zielenią i wodą powietrze od razu czując jak opuszcza ją część napięcia, które stale czuła w domu. Znów kręciło jej się odrobinę w głowie, ale postanowiła to ignorować.

- Choć za mną – usłyszała za sobą rozkaz i wbrew sobie, nawet nie pomyślawszy o sprzeciwie odwróciła się i ruszyła za oddalającym się Dawidem. Obeszli dom dookoła i po wąskich schodach zeszli do piwnicy. Sam rozejrzała się po niej zdziwiona, ale nie zaniepokojona. Nawet, gdy zobaczyła Melisę siedzącą nieruchomo na fotelu. Nawet, gdy dostrzegła cieniutką rurkę łącząca jej ramię z kroplówką.

- Siadaj – rozkazał Dawid i poprowadził ją za rękę do fotela.

Choć ze strachu serce zaczęło jej bić szaleńczo, usiadła posłusznie i czekała. Pojawił się Jan z nowym zestawem kroplówek. Bez słowa podszedł do niej, ułożył jej rękę na oparciu fotela i przetarł wacikiem miejsce gdzie widać byłą błękitną żyłę. Samanta patrzyła jak wkuwa w nią igłę i choć ze wszystkich sił starała się nią poruszyć to ręka ani drgnęła, zabolało. Rurką popłynęła w nią bezbarwna ciecz sprawiając, że całe ciało i wola zaczęły drętwieć.

- Teraz szybko trzeba ją natychmiast uwarunkować.

- Z przyjemnością - ktoś chwycił ją za głowę i odwrócił. Prosto w jej usta celowała główka penisa, był tak blisko, że Samanta czuła jego zapach i widziała maleńką, przezroczystą kroplę wypływającą z jej środka.

- Podoba ci się – zapytał ktoś z tyłu.

- Tak – szepnęła, bo naprawdę tak było, a ona czuła, że musi mówić prawdę.

- Więc weź go w usta, pieść. - Posłuszna rozkazowi nachyliła się odrobinę i objęła gorącą, pulsującą główkę wargami, oplotła językiem. Nad sobą usłyszał westchnienie i to sprawiło, że zapragnęła sprawić temu komuś jeszcze więcej przyjemności. Przesunęła ustami wzdłuż całego twardego, okrytego aksamitną skórką pala tak daleko jak tylko dała radę. W płuca wciągnęła wspaniały zapach mężczyzny.

Ktoś ukląkł przed nią i rozsunął jej kolana. Drobne dłonie przesunęły się po jej udach i wsunęły pod spódniczkę, którą założyła na kolację. Czuła je, ale pełną uwagę poświęcała pieszczeniu drgającego w jej ustach penisa. Dopiero, gdy dotknęły koronkowego materiału majteczek i skrytej pod nią cipki oderwała się od pieszczot i spojrzała w dół. Klęczała przed nią Melisa. To jej dłonie podciągnęły jej spódniczkę aż na biodra i myszkowały po materiale majteczek coraz śmielej zapuszczając się pod nie. Ojciec Aleksa stał za dziewczyną trzymając dłonie pod miseczkami stanika. Jego penis sterczał w rozporku rozpiętych spodni. Popatrzyły sobie w oczy. Ciemne źrenice brunetki rozwarte były bardzo szeroko za grubymi okularami, zamglone jak u narkomanki. Jej pełne usta poruszyły się jakby próbowała coś z siebie wydusić, ale Dawid ponownie skierował głowę Sam w kierunku penisa. Nie mając energii by dalej interesować się kobietą wzięła go w usta, czując jednocześnie jak Melisa odchyla jej bieliznę na bok, a jej drobne, zwinne paluszki znajdują drogę w głąb jej cipki.

- Wstań, rozbierz się – dwa polecenia przebiły się do jej mózgu jak błyskawice. Nie wiedziała jak długo pieściła penis stojącego przed nią mężczyzny, ale czuła się tym bardzo podniecona zwłaszcza, że Melisa sprawiała cuda swoimi paluszkami. Podniosła się parząc jak dziewczyna Dawida robi to samo. Po chwili obie stały nagie, otoczone porozrzucanymi wokół fragmentami garderoby. Melisa była bardzo seksowna. Piękne sterczące piersi z dużymi ciemnymi sutkami, długie nogi i mięsiste pośladki sprawiały, że stawała się bardziej niż godna pożądania.

- Chodźcie za mną – usłyszały i odwróciły się w stronę głosu. Dawid nagi do pasa poprowadził je w stronę olbrzymiego łoża, a równie nagi Jan włączał telewizor. Na ekranie ukazały się serie scenek seksu. Różne kobiety oddawały się swoim kochankom we wszystkich możliwych pozycjach, na ich twarzach malowała się rozkosz i zadowolenie. Stanowczy, lecz łagodny głos mówił o posłuszeństwie, nagrodzie i każe. Nim znów się skupiła odkryła, że siedzi okrakiem na ojcu Aleksa, a jego kutas tkwi głęboko w jej wnętrzu. Wtedy też po raz pierwszy coś w niej krzyknęło rozdzierająco. Zamarła w pół ruchu jak sparaliżowana. Ręce nadal opierała na owłosionej klatce piersiowej Jana, a jego penis tkwił w niej samym czubkiem.

- Nie – wychrypiała i w tym samym momencie poczuła przerażający ból na pośladkach. Opadła nabijając się na kutasa. Ból powtórzył się kolejny raz i kolejny dopóki nie powróciła do znajomego rytmu. Tak było trzeba, czyż sprawianie sobie nawzajem przyjemności nie jest właściwe? Jan wzdychał pod nią i bawił się zwisającymi mu tuż przed twarzą piersiami. Unosił głowę by lizać ją po sterczących sutkach. Głos z telewizora powtarzał ciągle to samo zdanie.

- Jego zadowolenie to twoje zadowolenie. Jego rozkosz to twoja rozkosz – odwróciła głowę w stronę ekranu i zobaczyła szczytującą kobietę.

Starała się więc by sprawić mu przyjemność, nie chciała by ból powrócił.

- No kurwa – usłyszała w pewnej chwili i ktoś zepchnął ją z Jana – wy się zabawiacie, a ja tkwię tam na górze i niańczę Ala. To nie sprawiedliwe!

- Ty bezmózgi kretynie. Powinienem cię obić, omal nie zepsułeś wszystkiego zabierając się do niej przed czasem. Masz szczęście, że była pod wpływem Kani – krzyknął wściekły Dawid odchodząc od klęczącej Melisy. Sam patrzyła z dołu na stojących nad nią mężczyzn. Obaj byli wściekli, zaciskali pięści i zęby. Wydawało się, że zaraz skoczą sobie do gardeł. Niebezpieczeństwo zażegnał ich ojciec. Nagi jak i Dawid stanął między nimi i położył im na ramionach.

- Dawid ma rację Ed. Zachowałeś się jak skończony idiota, ale nie czas teraz o tym dyskutować, dziewczyny nam stygną. Nie możemy przerywać warunkowania w połowie.

Bracia postali jeszcze kilka sekund, ale koniec końców Dawid pozwolił odciągnąć się ojcu do ciągle klęczącej Melisy. Samanta patrzyła jak Edward spokojnie zdejmuje ubranie i odkłada na wezgłowie łóżka. Już w tej chwili jego penis unosił się do góry i Sam wiedziała, że to widok jej nagiego, posłusznego rozkazom ciała. Czuła się bardzo niepewnie widząc, że Edward staje między jej stopami i przeciąga ją na brzeg łóżka. Wzdrygnęła się czując odrazę na myśl o tym, że ten dupek miałby się z nią kochać. Zaraz jednak przyszło opamiętanie. Nie mogła odmówić, chciała by wszyscy byli z niej zadowoleni.

- Trzymaj – warknął w jej stronę, więc chwyciła swe nogi pod kolanami i przyciągnęła do siebie. Mimo to nie mogła przestać patrzeć między swoje rozwarte nogi i wypiętą cipkę z kępką rudych włosków, jak Edward przykłada penis do jej cipki, a ona czuje jego gorącą główkę szykującą się by w nią wejść. Wbił się w nią mocno, brutalnie aż jęknęła. Po drugiej stronie łóżka widziała plecy Melisy ujeżdżającej Dawida tak jak ona przed chwilą robiła to z jego ojcem. Chwilę później on również dołączył do nich podstawiając swój penis pod usta dziewczyny.

Poczuła, że się rozluźnia. Edward pieprzył ją brutalnie i ostro, ale sprawiał jej też przyjemność. Czuła się za to wdzięczna, spełniona, gdy widziała nad sobą jego twarz. Widziała, że jest mu dobrze, a czy nie tak miało być. Poddała się temu uczuciu chwyciła go za kark i przyciągnęła do siebie całując mocno, zachłannie. Opadł na nią przygniatając swym ciałem, ale nie przeszkadzało jej to. Objęła go nogami piętami ponaglając do mocniejszego wbijania się w nią.

- Ostra jesteś co? – zapytał, gdy oderwał się od jej ust – zobaczymy jak bardzo.

Odwrócił ją na brzuch tak gwałtownie, że jej rude włosy rozsypały się po całej pościeli. Jego dłoń nakierowywała penis prosto w tyłeczek. Zrobiło jej się gorąco, a na twarz wystąpiły rumieńce. Wstrzymała oddech, gdy zaciśnięty odbyt ustępował przed napierającym na niego palem.

- I jak  - zapytał z mściwą satysfakcją, gdy ich ciała zetknęły się ze sobą, a jego penis wszedł w nią na całą swoją długość. Wsłuchała się w siebie. Co czuła?  Gruby fiut rozpychał jej tyłeczek sprawiając ból. Chyba powinna być upokorzona, tak podpowiadała jej pamięć. Mimo to podniosła się wypinając biodra w górę.

- Tak będzie ci lepiej – odrzekła i sama zsunęła się z niego by nabić ponownie.

Edward roześmiał się na cały głos i chwyciwszy za biodra zaczął korzystać z jej dupeczki. Zajęczała zaciskając dłonie na pościeli, bo jego kutas wbijał się tak głęboko, że aż sprawiał ból. Pomimo to nie zaprotestowała ani słowem.

Na jakiś czas zatraciła się w seksie. Czuła tylko poruszającego się w jej pupie lub cipce kutasa. Ich ciała poruszały się w zgranym, znajomym rytmie.  Szarpnięcie za włosy otrzeźwiło ją. Zobaczyła przed sobą penis Edwarda nie zmieniając pozycji zaczęła go ssać.

- Chcę skończyć w twoich ustach, dobrze? –  Spojrzała na niego i pokiwała głową. Chwyciła w dłoń jego kutasa i pieściła nie wypuszczając z ust. Po chwili o jej podniebienie uderzyła pierwsza struga gorącej spermy i spłynęła do gardła.

Przełykała jeszcze ostatnie krople, gdy ktoś ukląkł przy jej biodrach i inny penis wśliznął się w jej rozluźniony odbyt. Nie spojrzała do tyłu, zajęta i zlizywaniem spermy z penisa Edwarda. Dopiero, gdy opadł przed nią spocony, ale zadowolony pozwoliła sobie odwrócić się do tyłu. Jan górował nad nią na ugiętych nogach z rękami opartymi o jej plecy. To jego penis czuła w sobie.

- Och tak proszę – szepnęła rozkładając szerzej nogi. Był ojcem Aleksa i czuła się zobowiązana by sprawić mu jak najwięcej przyjemności. Mruknął coś niezrozumiałego i dalej ją pieprzył aż podskakiwało pod nimi łóżko. On też postanowił skończyć w jej ustach, więc klęknęła przed nim i  spiła dokładnie każdą kropelkę jego spermy. Była szczęśliwa.

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany