Opowiadanie użytkownika seksgeometria

Z mlodszym

local_library419 comment0 thumb_up2
Moje wspomnienia - część 3

Już w pościeli, przyjemnie chłodnej. Puka wchodzi pod kolejnym pretekstem…śmieszne.

Dziecinada. W koszulce, bokserkach dobrze ze nie w piżamie w paski…i klapki, szkoda ze nie bamboszki. Nie powinno go tu być. Biedak napalił się i liczy na coś więcej. Siadam na łóżku, słucham gadki szmatki o książce, którą obiecał, że warto bym do poduszki ją poczytała. Widzę zarys jego penisa pod spodenkami, chyba mu lekko nabrzmiał, a może jest taki duży…Szybko odrywam wzrok, jest zmieszany wiec chyba za długo się zagapiłam. Jestem nienormalna. Niezręczna sytuacja. Podaje mi książkę upada, wysypują się z niej kartki. Ma swoje lata, wiem ze ma do niej sentyment. Szybko je zbieram.

Kątem oka widzę, że penis mu rośnie, zdaję sobie sprawę, że tak nachylona prezentuję mu mój pełny biust i sutki. Siadam szybko wyprostowana, ściskam tą książkę i widzę ze krzyżuję ręce na kroczu w miarę naturalnym geście, przytrzymując stojącego już mocno penisa,

Nie powinnam z nim nic robić, ale go tak nie zostawię. Chociaż rękę mu ulżę, niech chłopak ma coś z życia. Ciekawi mnie też ta jego pała.

Szeptam, podejdź tu pomogę ci. Ściemniam światło w nocnej lampce. Podchodzi i opuszcza swobodnie ręce. Jedna trzecia penisa jest ponad gumką spodenek. Pięknie. Ściągam mu je powoli. Uwalniam ten skarb.

Śmiesznie się zachwiał, musiałam głębiej usiąść, żeby w nim w twarz nie dostać. Masuję go najpierw powoli. Obejmuje go i delikatnie przesuwam dłoń od główki aż po nasadę.

Jest cudownie twardy, ciepły. Liżę powoli dłoń eksponując pełne usta i język. Powtarzam pieszczotę, dołączam drugą rękę, opieram ja na jego brzuchu powoli przybliżam usta. Czuje, jak zadrżał. Miłe uczucie czuć w ręku takie pożądanie.

Wskutek masażu pojawia się na nim jego własny soczek, fajnie go natłuszcza. Zwilża mi dłoń.

Postanowiłam ją ponownie powoli polizać by łatwiej mi było go masować. Poczułam słonawy smak jego penisa. Zapragnęłam spróbować soczku u źródła, nie powinnam tego robić. Już miałam go w ustach, gdy to pomyślałam.

Drgnął niczym ogier. objęłam główkę ustami i zaczęłam go powoli lizać, całować się z końcówką tego fiuta nawet nie myśląc o właścicielu. Zaczęłam wodzić ustami wzdłuż tej wielkiej pały. Ręką masując jadra.

Dłonie i pazurki wbiłam w jego pośladki. Porządnie wylizanego wsadziłam sobie głębiej do ust, cudownie je wypełnił, unieruchomił mi język. Duży, trochę za duży. Niewiele już językiem mogę zrobić. Wyciągam go by złapać oddech. Podobało mi się teraz głębiej aż do ścianki gardła, zamieniam usta w cipkę i delikatnie daje się posuwać. Pieszczę go odruchem połyku. Słyszę mruk rozkoszy właściciela. Zmieścił się cały wtulona nosem w podbrzusze zachłannie łapie powietrze. Czuje potężny wytrysk, odruchowo go połykam, wyciągam sobie tą wielką pałę. Mam i tak jeszcze pełne usta nasienia. Nie wiem co zrobić nie chce wypluć na pościel, na dłoń. Na jego dłoń tez chyba nie powinnam ????

W sumie przyjemnie było. Połykam całość. Na dwa razy. Oblizuję z próżności usta, powoli wiem, że patrzy, są cudownie pełnie i zwilżone tą przygodą. W sumie podobało mi się. Chce podziękować mu za książkę i życzyć dobrej nocy. Uśmiechnięty z łobuzerskimi iskierkami w oczach popatrzył krytycznie na swojego członka. Gdy zaczęłam mówić bezceremonialnie wsadził mi penisa znowu w usta, całego. Troszkę go wyciągnęłam i porządnie oblizałam. Wsadził go znów głębiej i poczułam jak znów nabrzmiewa jak wypełnia mi wnętrze ust, pełnych jeszcze jego smaku. Wyciągnął go po czym pchnął mnie delikatnie na łózko i odwrócił na brzuch. Mocno chwycił i zdecydowanym ruchem podniósł mi tyłek tak ze byłam na klęczkach z wypiętym biodrami. Zarzucił mi koszulkę nocną na plecy i rozerwał majtki jak by były z cienkiego papieru. Nie wiem czy cała akcja trwała 4 s czy minutę jak ją wspominam.

Wszedł we mnie od tyłu rozpychając mi mokrą cipkę. Ot tak, poczułam ze to dobry pomysł. Rozsunęłam nogi i wypięłam się w jego stronę. Zaczął mnie rytmicznie porządnie rżnąć. Za każdym pchnięciem prawie cały wychodził po czym uderzał mnie podbrzuszem penetrując mnie do końca.

Czułam się nabita, zdominowana, ale od mojej cipki promieniowała rozkosz. Łózko niczym statek zaczęło w mojej głowie chwiać się na boki. Wtedy zaczął wychodzić tylko do połowy, ale za to podkręcił tempo. Chwycił mnie za włosy i odgiąć mi głowę do tyłu.

Czułam się rznięta porządnie przez swojego ogiera. Stałam się rasową klaczą, suką, samicą.

Straciłam poczucie czasu. Nie wiem, czy miałam kilka orgazmów czy jeden duży. Padłam na łózko. Pocałował mnie w policzek, kark, ramie biodro. Obsypał komplementami i wyszedł. Mną targały jeszcze spazmy rozkoszy. Takiej jazdy nie planowałam. Będzie moralniak.


Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany