Opowiadanie użytkownika horus33

Wymarzony Dom cz. 3

local_library205 comment0 thumb_up0
Wymarzony Dom - część 3

Na szczęście, następną noc przespała spokojnie. Nie wiedziała jak przeżyłaby kolejny taki „koszmar”. Ranek przywitał ją ciepłym słońcem i śpiewem ptaków wpadającym przez uchylone okno. Przeciągnęła się pod lekkim kocem. Strasznie nic chciało jej się wstawać. Żałowała, że nie ma kogoś, kto przyniósłby jej kawę i książkę. Przymknęła powieki dając sobie jeszcze pięć minut. Nie chciała wybudzać się z tego rozkosznego rozleniwienia. Przez chwilę, malutką chwilę zapragnęła, aby pojawiły się usłużne dłonie, które tak dobrze wiedziały jak sprawić jej przyjemność. Pod powiekami zagościła wizja siebie leżącej na łóżku jak na stole do masażu i poddającej się pieszczotom i penetrującemu ją penisowi. Wizja kusiła tym bardziej, że w takim układzie nie musiałaby się o nic martwić, ani niczym przejmować. Żadnych lodów, wygibasów. Po prostu to co lubi, orgazm i dobry humor na resztę dnia. Co najgorsze, a może najlepsze czuła, że wystarczy tylko wyrazić takie życzenie. Zerwała się z łóżka jak oparzona. Senność przeszła jej momentalnie. O czym ona do cholery myśli.

Musiała coś postanowić, to nie powinno dłużej trwać. Co będzie jak wróci Robert, a jej się „coś” przydarzy? Już sobie to wyobrażała. Jej kochany mąż budzi się w środku nocy i widzi jak jego żona kocha się z łóżkiem, albo wpada w środek następnej wizji. Od razu zażądałby wyjaśnień, a wtedy żegnaj domku. Tylko co miała zrobić? Wtedy przypomniała sobie o Aronie. Mówił coś o tym, że jest złotą rączką. Wyjęła z portfela wizytówkę, Aron wielki, przystojny i co najważniejsze pomocny. Znalazła swoją komórkę i wbiła numer.

- Tak słucham – odezwał się miły głos Arona.

- Hej tu Rebeka, poznaliśmy się ….

- Pamiętam – jego głos ożywił się wyraźnie. Z przyjemnością stwierdziła, że ucieszył się z jej telefonu.

- Mówiłeś, że gdybym czegoś potrzebowała.

- Oczywiście, co tylko sobie życzysz – ‘życzysz’ zabrzmiało baaaaardzo dwuznacznie.

- Chcę się pozbyć starego łóżka ze strychu. Pewnie trzeba będzie je rozebrać by znieść go na dół.

- Kiedy chcesz to zrobić?

- Jak najszybciej.

- Niestety, nie dam rady wcześniej niż w piątek. Może być w południe?

- Tak, oczywiście – starała się by nie usłyszał zawodu w jej głosie – to do zobaczenia.

No cóż, będzie musiała wytrzymać trzy dni, a właściwie noce. Postanowiła, że do tego czasu będzie pracować po dwanaście godzin na dobę żeby o dwudziestej drugiej padać ze zmęczenia. Nie będzie reagować na głosy, widziadła, zjawy. Gdy podjęła decyzję, poczuła się odrobinę lepiej. Postanowiła dokończyć porządki w ogródku, a potem umyć podłogi i przede wszystkim zmienić pościel. Aż klepnęła się w czoło zdumiona, że nie pomyślała o tym wczoraj. Zabrawszy się do działania poczuła się o niebo lepiej. Myśl, że odzyska panowanie nad własnym losem była kojąca. Uśmiechnęła się do własnych, coraz bardziej wesołych myśli. Z filiżanką kawy usiadła przed komputerem i zajęła nowym projektem, czuła że ma wenę.

Kobiece jęki usłyszała zaraz po dwudziestej.

 Stała zmywając naczynia po skromnej kolacji dla jednej osoby gdy rozbrzmiały. To było zupełnie jakby, ktoś nagle włączył radio. Zacisnęła dłonie na krawędzi zlewu z całych sił walcząc by nawet nie odwrócić głowy. Uszu jednak zamknąć nie mogła. Stała kilka minut mając nadzieję, że za chwilę wszystko ucichnie. Jednak kobieta nie przestawała. Rytmiczne okrzyki wskazywały co jest ich powodem. Rebeka zamknęła oczy i w jej wyobraźni natychmiast pojawił się obraz. Olbrzymi mężczyzna klęczy za jakąś kobietą i wbija w nią raz za razem, mocno, głęboko…. . Otrząsnęła się i wbrew rozsądkowi podążyła w kierunku głosów.

Było dokładnie tak jak to sobie wyobraziła. Byli tam, ona klęczała na dywanie naga. Każde pchnięcie olbrzyma kołysało jej pełnymi piersiami, wywoływało grymas rozkoszy na twarzy. On klęczał za nią. Jedną dłoń we władczym geście położył na plecach kochanki, druga zwisała mu swobodnie wzdłuż ciała. Rebece kojarzył się z kowbojem dosiadającym narowistej klaczki. Obok nich leżała szpicruta i Reba domyślała się, że jeszcze niedawno była używana. Z trudem oderwała wzrok od kochającej się pary i rozejrzała po salonie. Wszystko oświetlały lampy naftowe. Na ścianach wisiały obrazy przedstawiające kobiece akty i sceny seksu jakby wyjęte z Kamasutry. Część mebli w tym łóżko widziała już na strychu, reszta musiała zaginąć przez lata. Teraz rozumiała, że to co widzi to zaledwie echo silnych emocji mieszkających tu kobiet i dominującego charakteru mężczyzny. Zupełnie jakby wsiąkły w ściany domu, tak jak wypala się muzykę na płycie CD. Nie wiedziała jakim cudem poprzednim razem to echo zdołało jej dotknąć. Może ich czasy jakoś się przemieszały? Nieważne .

- Rebeko – usłyszała szept i spojrzała w kierunku skąd dochodził. Przez odmalowaną na beżowo ścianę przebijały się kobiece rysy. Piękna twarz miała zamknięte oczy i wydawało się, że jest anielsko spokojna. Poruszały się tylko usta, szeptały do niej

 – Rebeko zostań z nami. Potrzebujemy cię, pragniemy. On cię pragnie, zostań z nami, a odkryjesz co to prawdziwa rozkosz. Zostań – a po dłuższej chwili tak cicho, że prawie niesłyszalnie – pomóż.

Używając całej siły woli odwróciła się plecami do mglistej sceny i wciąż szepczącej twarzy. Strych i komoda. Przynajmniej tyle może dziś zrobić. Szkatułka była ciężka i chłodna w dotyku. Rebeka zaniosła ją do salonu. Wizja kochającej się pary zniknęła. Teraz w całym domu czuć było oczekiwanie. Otworzyła wieczko i spojrzała na pierwsze ze zdjęć. Młodziutka i delikatna dziewczyna klęczy na podłodze, ręce ma przypięte łańcuchami do sufitu. Ubrana jest tylko w pończochy, głowę przechyla lekko w bok jakby nasłuchiwała. Usta uchyliła odrobinę przez co wyglądała jeszcze bardziej młodo i niewinnie. Patrząc na zdjęcie Rebeka od razu wiedziało się co zdarzyło się dalej. Za obiektywem stał on. Trzymał w dłoni rózgę. To musiała być rózga, bo idealnie pasowała do drobnych, krągłych pośladków dziewczyny, Amelii. Będzie ją bił aż ta zacznie go błagać, żeby mogła go zadowolić.

Cisnęła zdjęcie w płonący w kominku ogień. Po nim kolejne, a gdy się wypaliło, następne. Patrzyła jak zdjęcia kobiet, które już odeszły zwijają się i czernieją w pożerającym je ogniu. Po policzkach płynęły jej łzy. Mogły to być jedyne świadectwa, że te kobiety kiedyś żyły, były piękne, pełne energii. Teraz płonęły po kolei. Dom był cichy, a jednocześnie odnosiła wrażenie, że cały trzeszczy. Zupełnie jak wściekły człowiek z całych sił zaciskający zęby. Mimo to nie przestawała dopóki ostatnie zdjęcie nie zniknęło, a potem wrzuciła w kominek również szkatułkę. Nie chciała ryzykować. Na szali było jej życie.

Myślała, że będzie trudniej, ale nic jej już nie niepokoiło, żadnych scen seksu, snów, ani szeptów. Miała nadzieję, że jej prymitywny egzorcyzm pomógł. A jednak pod skórą miała wrażenie, że dom przyczaił się tylko i zbiera siły. Jednak co mógł zrobić? Nic, absolutnie nic.

W piątek postanowiła popracować w ogrodzie. Nowe zlecenie zostało wykonane w ekspresowym tempie i mogła sobie pozwolić na cały dzień nic nie robienia dla kasy. Za to przy fizycznej robocie świetnie się myślało. Chciała przygotować dla Roberta coś super specjalnego. Rozważała kilka opcji. Mogła powitać go naga tylko z wielką czerwoną kokardą na wypiętym tyłeczku i namalowanymi strzałkami wskazującymi ciaśniejszy otworek. Co prawda wolała tradycyjnie, ale czego się nie robi dla ciężko pracującego męża. Drugą opcją było podanie mu kolacji w samym fartuszku, a gdy usiądzie, ona zejdzie pod stół. Chociaż wątpiła, czy wszystko wtedy nie wystygnie. Wymyślanie coraz to nowych, bardziej sensacyjnych scenariuszy przerwał jej warkot samochodu. Przeszła przed dom ciekawa czy to Aron. Wyskakiwał właśnie z szoferki dostawczaka, gdy ją zobaczył. Gwizdnął głośno.

- No kurczę. Widok za który warto zabić – stwierdził z zadowoleniem lustrując ją wzrokiem.

- Pracowałam – wyjaśniła rumieniąc się odrobinę. Dopiero teraz uświadomiła sobie jak wygląda. Kuse i cienkie leginsy oraz staniczek od kostiumu kąpielowego sprawiały, że pod jego wzrokiem czuła się prawie naga. Do tego odrobina brudu tu i tam, pot… .

- No, to gdzie to łóżko.

„ Łóżko – pomyślała czując dreszcz, bo od razu skojarzyło jej się to z seksem. Potrząsnęła głową by pozbyć się głupich myśli.

- Na strychu, zaprowadzę cię to obejrzysz tego rupiecia.

- Rany, to naprawdę kawał łoża. Musiało widzieć niesamowite sceny - powiedział, gdy tylko ujrzał mebel.

- To prawda, kilka nawet ostatnio – wypaliła i zamarła zdumiona. Aron spojrzał na nią z ukosa i uniósł brwi nie mniej zaskoczony niż ona.

- Chciałbym być wtedy tym łóżkiem.

„Cholera – pomyślała Rebeka rumieniąc się po raz kolejny – jak ten facet na mnie działa”.

Jednak ten flirt bardzo jej się podobał. Półsłówka, zawoalowane, ukryte podteksty, uśmiechy. Wszystko to było niewinną grą, ale bardzo emocjonującą. Bezwiednie oparła dłoń na wezgłowiu łoża, czując jak przepływa po niej przyjemny dreszcz. I nagle wiedziała jak bardzo Aron jej pożąda. Płynęło to ku niej jak niepowstrzymana fala tsunami. Udawał swobodę, ale wewnątrz aż płonął. Patrzył na nią i myślał tylko o jej nagim ciałku, zastawiał jak smakuje i jak wyglądała naga na tym łóżku. W duszy aż krzyczał z frustracji, że nie może jej mieć. Tak wielka żądza przerażała ją i podniecała jednocześnie.

- To wyglądało mniej więcej tak – usłyszała swój odległy głos i zorientowała się, że zsuwa leginsy i rozpina stanik. Kopnięciem zrzuciła sandałki i wskoczyła na łóżko. Aron patrzył na nią jak zamurowany, w szeroko otwartych, cudnie błękitnych oczach widziała wyłącznie zachwyt. –Klęczałam w ten sposób. Ręce trzymałam na wezgłowiu. Pupę wypinałam, wyobrażając sobie, że ktoś na nią patrzy. Patrzysz?

Patrzył z wysiłkiem przełykając ślinę. Uśmiechnęła się widząc, gdzie zawędrował jego wzrok. Dokładnie tam, gdzie go pragnęła. Wyciągnęła się w jeszcze bardziej kuszącej pozycji. Piersi zakołysały się celując sutkami prosto w dół.

- Wyobrażałam sobie, że ktoś podchodzi i wbija się we mnie, ale wtedy nikt nie przyszedł i musiałam bawić się sama. Teraz – odwróciła się do niego i na czworakach podpełzła na krawędź łóżka – nie jestem sama – zatrzymała się nosem dotykając wybrzuszenia na jego spodniach - ale nadal czekam.

Aron rozpiął spodnie i zsunął tylko na tyle żeby jego penis z nich wyskoczył. Rebeka patrzyła jak kołysze się przed jej twarzą muskając jej policzek i usta. Wysunęła język i polizała nabrzmiałą główkę, czując jak jej właściciel drży. Połykała go powoli, po kilka centymetrów, rozkoszując się nie tylko smakiem, twardością, ale i widokiem zaciśniętych pięści i napiętych muskułów Arona. Cieszyło ją, że z ledwością się kontroluje. Zaraz, ale czy tego właśnie chciała, żeby się kontrolował?

Zaczęła ciągnąć mocniej, połykać głębiej. Prężyła się przy tym prezentując mu swoje smukłe ciałko ze wszystkich stron. Wiedziała, że patrzy na nią z góry i to dodawało jej jeszcze więcej energii. Tak jak liczyła, nie wytrzymał. Był tak wielki i silny, że podniósł ją po prostu i odwrócił do siebie tyłem jak laleczkę. Cipka była mokra, gotowa i miała nadzieję, że nie będzie się z nią bawił. Klęczała z kolanami na krawędzi łóżka dysząc z pożądania jak suczka, gdy wbił się w nią. Krzyknęła czując ulgę tak wielką, że aż załkała. Boże, jak tego pragnęła. Wpiła palce w pomięte, zakurzone prześcieradło. Od razu wyczuła, że zapadają się w nim, a jednocześnie zaplatają się z innymi, wychodzącymi jej naprzeciw. Było tak mokro, tak gładko, tak intensywnie. Pomimo sporych rozmiarów, penis ślizgał się w niej szybko i łatwo, a mimo to i tak miała wrażenie, że czuje wszystkie jego żyły.

Posuwał ją coraz mocniej. Jego biodra uderzały o jej pośladki. Żadne nic nie mówiło. Na strychu słychać było jedynie ich jęki, okrzyki i uderzenia jąder o cipkę. To był zwierzęcy pełen pasji seks, tylko dla przyjemności. Każde z nich troszczyło się tylko o siebie i starało zawłaszczyć dla siebie jak najwięcej. Rebeka nigdy nie kochała się w ten sposób. Bez czułości, zaangażowania, tylko seks. Przez sekundę zastanawiała się czy tak się czują prostytutki, a to tylko podnieciło ją bardziej. Ciągle chciała więcej, mocniej i głębiej. Miała nieodpartą chęć wskoczyć na niego, jeździć na nim ocierając cipką o jego biodra mocno aż do bólu. Chciała orać paznokciami klatkę piersiową, plecy, żeby tylko wszedł głębiej, brutalniej. Chciała żeby ją uderzył.

Kątem oka zerknęła w bok, bo coś przykuło jej uwagę. To lustro w którym przyglądała się sobie nago po raz pierwszy w tym domu. Patrzył z niego czarnowłosy olbrzym. Był nagi, jego penis sterczał dumnie w górę. Uśmiech na grubo ciosanej twarzy wyrażał satysfakcję i przyjemność. Przez chwilę patrzyli na siebie i jakby wszystko zamarło. Wiedziała, że jest pieprzona, bo jej ciało odpowiadało na uderzenia bioder, a z ust wyrywał się jęk. Mimo to nic nie czuła, czas zwolnił, liczyły się tylko oczy mężczyzny w lustrze i to, że patrzy i jest zadowolony. Wreszcie uwolnił ją i wszystko wróciło ze zdwojoną siłą. Opadła twarzą na pościel wypinając tyłeczek jeszcze bardziej. Przyjemność była tak wielka, że gdyby nie silne ręce Arona trzymające ją za pośladki to drżące nogi już dawno rozjechałyby się pod nią.

Dawno nie miała takiego orgazmu. Bez pomocy paluszków, tylko za sprawą kutasa. Krzyczała szarpiąc się w uścisku mocnych dłoni Arona, nadal wbijającego się w jej wrażliwą cipkę. Jej kochanek doszedł chwilę po niej, ale tyle wystarczyło jej by odzyskać energię. Wpełzła na jego spocone, dyszące ciężko ciało i lizała więdnącego penisa, czując na języku resztki spermy i jej soków. Aron drżał i szarpał ją za włosy, gdy trafiała na wrażliwą główkę. Mimo to nie protestował i po chwili jego maszt znów się podniósł. Wskoczyła na niego, gdy tylko się dało i zaczęła jazdę. Pozwolił jej na to przez kilka minut, tylko tyle by odzyskać energię.

Zrzucił ją i nakrył sobą. Z ochotą rozłożyła dla niego nogi, a on wbił się w nią bez wahania. Pchnięcia jego bioder były mocne i stanowcze aż skrzypiało od nich łóżko, a wezgłowie uderzało o ścianę. Każde z nich sprawiało, że jej piersi podskakiwały. Gdy uderzył jedną z nich po raz pierwszy aż jęknęła od dreszczu, który ją przeszedł. Po chwili uderzył drugą pierś, a ona chwyciła go za włosy i przyciągnęła do swoich ust. Czuła zbliżający się kolejny orgazm.

Dzień z wolna zamieniał się w wieczór, a wieczór w noc. Księżyc stał już wysoko na niebie, gdy zasnęli wyczerpani. On na plecach, jedną ręką obejmując nagą Rebekę. Ona wtulona w jego bok, malutka i krucha przy jego potężnej postaci. Żadne nie widziało jak łóżko faluje. Na zmiętej pościeli pojawiają się twarze, fragmenty torsów, dłoni, nóg. Zupełnie jakby chciały wyrwać się do dwojga kochanków.

     *

Gdy się obudzili było południe. Wspomnienie tego czego się wczoraj dopuszczała uderzyło ją jak młot. Obrazy jak migawki scen z pornosa. Bardzo brutalnego pornosa. Zwlokła się z łóżka okrywając nagość kocem. Dopiero teraz poczuła, że boli ją niemal każdy mięsień. Nie dziwiło ją to, te wszystkie pozycje…. .Ubierając się starała nie patrzeć na Arona. Czuła wstyd, niesmak, ale i tkwiące głęboko uczucie satysfakcji. Chyba właśnie ono upokarzało ją najbardziej.

- Aron, wiesz o tym, że mam męża, prawda? Nie wiem co we mnie wczoraj wstąpiło, ale proszę nie mów o tym nikomu. Szczególnie jemu.

Aron już ubrany stanął przed nią i uniósł jej brodę do góry. Chcąc nie chcąc spojrzała w jego bezchmurne oczy. Pocałował ją w kącik ust.

- Dziękuję za wszystko i nie martw się, to co było, zostanie między nami. Muszę tylko powiedzieć, że nigdy w życiu nie przeżyłem czegoś takiego. Wiem jak to zabrzmi, ale po prostu muszę to powiedzieć. Jeśli kiedyś będziesz chciała to powtórzyć….

- Nie Aron, nie mogę. - Uśmiechnął się do niej i pogładził po policzku jakby chciał powiedzieć- „będę czekał”.

Stała tak dopóki nie usłyszała trzasku zamykanych drzwi. Wtedy opadła na łóżko i ukryła twarz w dłoniach. Co tu mówić, była w szoku. Zdrada nigdy jej nie kusiła. Owszem czasami lubiła sobie fantazjować, ale to zawsze były tylko fantazje. Jeszcze, gdyby nie zrobiła tego w taki sposób. Gdyby to był jakiś szybki numerek, najlepiej pod wpływem alkoholu, nie byłoby to tak straszne. Jednak oni pieprzyli się prawie całą noc, a obrazy których przypominała sobie coraz więcej, wprost zwalały z nóg. Musiała coś robić, zająć czymś, przestać myśleć. Za kilka godzin wraca Robert i nie może domyślić się co tu zaszło. Najpierw weźmie długi gorący prysznic. Zmyje z siebie pot Arona, oczyści umysł. Popełniła błąd, nawet jeśli była pod wpływem atmosfery tego domu, ale to wszystko da się naprawić.

Odwróciła się by wejść do środka i przypomniała sobie, że łóżko nadal jest na strychu. Aron, jedyny znany jej sprzymierzeniec w tym miasteczku jest jednocześnie człowiekiem, któremu będzie wstydziła się spojrzeć w oczy. Została zmanipulowana. To co zrobiła nie było w całości jej winą.

- Na razie ci się udało – mruknęła schodząc na dół z powrotem do Domu.


Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany