Opowiadanie użytkownika beciaa03

Wizyta w pracy

local_library88 comment0 thumb_up0
05-02-2018 10:58

Lubię, kiedy jestem małą szparką mojego szefa. Kiedy chwyta mnie od tyłu za talię i daje klapsa w pupę. Kiedy daje mi coś dobrego do buzi albo pozwala popatrzeć, jak dotyka mnie między nogami. Dzisiaj od rana chodzę z wilgotnymi majtkami, tylko dlatego, że wiem, że wpadnie do mnie do biura o dwunastej. Jestem mokra, zupełnie mokra. Wilgotna plamka na mojej bieliźnie się powiększa, bo nie mogę myśleć o niczym innym jak o tym, że weźmie mnie tu, na biurku, pod nieobecność sekretarki lub nawet w jej obecności w tym samym biurze, tuż za ścianą… Podnieca mnie nawet sama myśl, że sekretarka mogłaby wejść do pokoju w trakcie i patrzeć, jak dochodzę, zaciskając się na penisie mojego pana.

To bardzo obezwładniające, taka myśl, że ktoś mógłby cię obserwować, że ktoś mógłby cię przyłapać, szczególnie w miejscu pracy. Gdyby to on nakrył mnie na dotykaniu się po kryjomu, z pewnością ukarałby mnie za to na tym biurku. Dlatego powstrzymuję się przed sięgnięciem dłonią pod sukienkę, chociaż niezmiernie mnie to kusi.

Zastanawiałam się nawet, czy nie pójść do łazienki i ulżyć sobie, tak bardzo nie mogę wytrzymać podniecenia. Ale wiem, że on wyczułby to po zmienionym zapachu mojej cipki. Wiedziałby, że już to dzisiaj robiłam, a wtedy nie dałby mi tej rozkoszy, jedynie osiągając własny orgazm…

Dlatego siedzę tak, świadoma wilgoci między swoimi nogami, spragniona porządnych pieszczot, co jakiś czas nerwowo patrzę na zegarek. Chodź już do mnie, chodź we mnie, wtargnij we mnie swoim nabrzmiałym penisem, spraw, by moje plecy wygięły się w łuk z przyjemności.

Czasami, kiedy jestem grzeczną dziewczynką i połykam wszystko, co dla mnie ma, w nagrodę kupuje mi nową bieliznę. Nawet to mnie podnieca, świadomość, że majtki, które mam na sobie, są właśnie od niego. Myśl, że stają się coraz bardziej wilgotne.

Sięgam dłonią do spódnicy i obciągam ją nieco bardziej w dół, nie chcąc ryzykować przemoczenia fotela. Tak bardzo pragnę dotknąć swoją dłonią bielizny, poczuć, jaka jest lepka, wejść w siebie jednym paluszkiem… Tak bardzo pali mnie od środka to pragnienie.

Kiedy w końcu wybija dwunasta, nadal jestem sama w biurze. Minuty mijają niemiłosiernie wolno, pięć, dziesięć, piętnaście… Nie mogę już wytrzymać. Sięgam dłonią do dekoltu bluzki i rozpinam najwyższy guzik. Czuję, że moja skóra płonie. Kiedy dotykam swoich obojczyków, czuję dreszcze rozchodzące się po klatce piersowej. Moje sutki stoją na baczność, tęskniące za dłońmi, które by ich dotykały. Moja cipka rozpływa się w tęsknocie za językiem, który by ją wylizał.

Jest, w końcu, dwunasta dwadzieścia cztery, wchodzi do biura pewnym krokiem i patrzy na mnie z pożądaniem. Wiedział, że nie mogłam się już doczekać, że doprowadzało mnie to na skraj wytrzymałości. Podchodzi do mnie i całuje namiętnie w usta. Odchylam się na fotelu, przyciągając go bliżej do siebie i owijam nogi wokół jego bioder. Tak bardzo chciałabym, żeby mnie wziął, tu, teraz, jak najszybciej…

Wyciąga z kieszeni opaskę i zawiązuje mi ją na oczach. Jest teraz moim szefem, a ja będę wykonywać jego polecenia. Każe mi klęknąć na ziemi i wypiąć pupę - robię to. Nic nie widzę przez opaskę, nie wiem, czy jesteśmy w pomieszczeniu jeszcze sami, czy już nie…

Czuję jego dłonie na swoich udach, sięga do pupy, podsuwa sukienkę do góry. Odsłania moje przemoczone majteczki. Powoli zaczyna je ściągać, a ja czuję, jak z mojej cipki skapuje ciężka kropla wydzieliny.

Pieści moją pupę, głaszcze ją dłońmi, oba pośladki, silnie i z wyczuciem. Mój oddech staje się coraz cięższy, zaczynam czuć znowu te znajome dreszcze, które czuję za każdym razem, kiedy jest tuż obok.

Błagam go, żeby we mnie wszedł. Jęczę cicho, wypinam pupę w jego stronę. Słyszę, jak rozpina rozporek i na ten dźwięk staje się jeszcze bardziej rozochocona.

- Jesteś dzisiaj wyjątkowo wygłodniała. Obróć się, to dam Ci swojego lizaka.

Wykonuję polecenie i badam językiem jego członka. Zaczynam go ssać, zatracam się w tej czynności i czuję, jak nabrzmiewa w moich ustach.

- Grzeczna dziewczynka. Smakuje ci?

- Tak, oszałamiająco jak zawsze - przerywam, żeby mu odpowiedzieć i kieruję na niego rozpalony wzrok.

On przyciąga moją głowę z powrotem do swojego krocza i wchodzi we mnie mocniej, czuję go aż w gardle. Krztuszę się na jego członku. Gładzi mnie palcami po szyi, karku i za uchem. Mruczę z rozkoszy i zaczynam ssać szybciej. Na myśl, że sprawiam mu przyjemność, staje się jeszcze wilgotniejsza niż przedtem.

Mój szef pomaga mi wstać i opiera przodem o biurko. Zmusza mnie do pochylenia, przesuwa dłonią po moich plecach. Rozsuwam szerzej nogi w nadziei, że we mnie wejdzie. Robi to niemiłosiernie powoli, tak, że czuję jego każdy milimetr głębiej w swojej cipce i jęczę głośniej. Opadam na biurko ciężarem ciała, wypinam znowu pupę w jego stronę, nadziewam się na niego. Wychodzi i wchodzi z powrotem, tym razem z całym impetem. Zanurza się we mnie cały, a kciukiem bada mój odbyt. Czuję, jak zaczyna wsadzać we mnie również koniuszek palca, co sprawia mi dodatkową rozosz. Wzdycham zmysłowo, zaciskając się wokół jego członka. Nie chcę, żeby przestawał.

Posuwa mnie rytmicznie od tyłu, coraz głębiej wsadzając swój kciuk. Ciepło rozpływa się po moim ciele, promieniując z podbrzusza. Czuję, jak drugą dłonią sięga do mojej wilgotnej łechtaczki i zaczyna ją masować okrężnymi ruchami. Wiem, że nie mogę dojść wcześniej niż on, ale ta rozkosz jest tak silna, że z trudem się powstrzymuję.

Nie ma dla mnie litości. Dotyka dokładnie tych punktów, które sprawiają mi największą przyjemność. W głowie buzuje mi od podniecenia, a każde posunięcie wywołuje kolejną falę dreszczy. Wytryskuje wewnątrz mnie i powoli wysuwa ze mnie członka, a potem zdejmuje mi opaskę. Podnoszę się z biurka, na którym zmieszały się nasze soki cieknące z mojej cipki.

- Zliż to.

Natychmiast spełniam jego polecenie. Jego sperma zmieszania z moją wydzieliną ma słony, odurzający smak. Dzielę się z nim, kiedy mnie całuje. Obejmuje mnie ramionami i mocno chwyta za pośladki. Czuję, jak znowu się podniecam. Jestem gorąca, rozpalona, płonę od wewnątrz. Kładzie mnie na plecach na biurku i rozwiera moje uda. Leżę przed nim półnaga, oddychachając ciężko i czekając, aż znowu mnie dotknie. Patrzy na mnie dłuższą chwilę, napawając się widokiem. Jestem bezwstydnie mokra. Jego sperma spływa mi po udach.

Wchodzi we mnie palcami, najpierw dwoma, potem dokłada trzeci. Bada dokładnie moje wnętrze, doprowadzając mnie niemalże na sam szczyt.

- Mam ochotę cię tak teraz rozstawić, na pograniczu orgazmu - to mówiąc, wycofuje swoją dłoń, a ja jęczę z tęsknoty. Czuję delikatne pulsowanie w podbrzuszu i ogromny głód orgazmu. Klękam przed nim i znów biorę go do ust, mając nadzieję, że odwdzięczy się, pozwalając mi szczytować. Jego penis wypełnia mi usta i znowu staje. Połykam go, ssę i pieszczę językiem, szybko i zachłannie. Chwyta mnie za włosy i ciągnie, a ja podnoszę wzrok i patrzę na niego z dołu.

- Czy dobrze to robię?

- Tak, bardzo dobrze. Należy ci się nagroda - to mówiąc, spuszcza się w moje usta, a ja staram się połknąć najwięcej jak potrafię, chociaż kilka kropel ścieka mi po wargach.

Szybko odwraca mnie tyłem do siebie i wchodzi w moją cipkę całą dłonią, posuwając z całą siłą. Wzdycham i jęczę, kiedy czuję jego ruchy wewnątrz mnie. Wypełnia mnie. Uwielbiam, kiedy jest we mnie całą dłonią. Zaciskam się wokół jego palców i dochodzę, a z moich ust wydobywa się przeciągły jęk rozkoszy. Przez resztę dnia pracy w biurze będę czuła ten zapach...

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany