Opowiadanie użytkownika bieniek

W mazurskim raju

local_library48 comment0 thumb_up1

Słoneczny czerwcowy dzień. Najlepszy na taką okazję – pomyślała. Przymierzając suknię ślubną zastanawiała się, ile już lat znają się z Adamem. Dziesięć. Kiedy spotkali się w jednej licealnej klasie, wcale nie zwracała na niego uwagi. On na żadnej lekcji nie mógł oderwać od niej wzroku. Był nieśmiały. Najzgrabniejsza, delikatna i pełna wdzięku, podobała się wszystkim. Dopiero po dwóch latach spojrzała inaczej. Wyrósł, zmężniał. Lubił góry. Nie wiedziała jakim cudem udało się go wyciągnąć nad mazurskie jezioro. Letni wypad pod namioty z kumplami zmienił wszystko. Gdy zobaczył, że wszyscy inni są już w parach, pozazdrościł. A kiedy Ewa zaprosiła go do wspólnej kąpieli, poznał prawdziwe życie. Słońce zachodziło za horyzont, kiedy wzięła go za rękę i zaprowadziła na dziką plażę. Trzciny czerwieniały, kiedy z uśmiechem zdjęła stanik. Zupełnie nie wiedział jak się zachować wobec pierwszego pocałunku i widoku ślicznych kobiecych piersi. Chodź – powiedziała i pociągnęła go do wody. Pływali razem długo, patrząc na ciemniejący wraz ze zmierzchem las. Wreszcie stanęli na dnie, po ramiona w wodzie. Rozmawiali, ale Adam nawet nie wiedział o czym. Słyszał tylko jej głos i widział buzię. Tak bardzo jeszcze nigdy mu się nie podobała. Ewa wzięła jego rękę i zaprowadziła na miejsce, którego dotąd nie poznał. Dziewczyna była już całkiem naga i uczyła chłopaka sztuki pieszczot kobiecego sromu. Nauczył się błyskawicznie. Podniecenie ogarniało go w lawinowym tempie. Oczami wyobraźni widział boską cipciulkę i wiedział już, że wokół nie ma żadnego włoska. Równocześnie patrzył na śliczną dziewczęcą buzię i czuł sztywniejącą męskość. Kiedy zobaczył przechyloną główkę i różowy język, odpłynął. Nigdy jeszcze czegoś takiego nie przeżył. Mógł upajać się smakiem i zapachem kobiety, o której zawsze śnił. Lizali się jak szaleni. Ewa umierała ze szczęścia. Całe życie marzyła, żeby ukochany mężczyzna pieścił jej genitalia i jednocześnie całował. Nie mogła widzieć, ale dobrze wiedziała co się dzieje pod wodą. Nawet nie poczuł, jak pozbawiła go majtek i objęła naprężonego jak struna penisa. Świat przestał istnieć. Istniał tylko jej język i rytmicznie poruszająca się dłoń. Wreszcie się stało. Teraz każdy ruch smukłej kobiecej rączki powodował, że strumień męskiej ikry tryskał w ciemną toń jeziora. Pierwszy raz w życiu umierał z rozkoszy. Kiedy oprzytomniał, Ewa zbierała kostiumy kąpielowe. Wzięła go za rękę i zaprowadziła do swojego namiotu. Szli nago. Namiot był większy niż się spodziewał. Wycierali się wzajemnie jednym ręcznikiem, w świetle gazowej lampy. Adam nie mógł się nacieszyć bliskością ukochanej. Zupełnie odurzony natychmiast pieścił i całował wszystko, co przed chwilą wytarł. Pachniała anielsko. W tak małej przestrzeni pozostało tylko położyć się obok siebie. Podobam ci się? – zapytała. Przecież ja cię uwielbiam. Jesteś najpiękniejsza na świecie – wykrztusił. Nie mógł oderwać oczu. Rzeczywiście była przepiękna. Jak w transie ukląkł przed nią, żeby potwierdzić swoje słowa. Jej stopy były marzeniem. Naturalne, wąskie, z idealnie wypielęgnowanymi, niepomalowanymi paznokciami, pachniały młodością, miłością, przygodą. Całował każdy milimetr, z wierzchu i pod spodem. Podróż do źródła była bajką. Ustami i sercem uwielbiał nieskończenie długie, niebiańsko zgrabne, opalone nogi. Kiedy dotarł do ich zwieńczenia, oniemiał. Lizał pokryty rosą rozchylony kielich kobiecego kwiatu i nie mógł uwierzyć, że dzieje się to naprawdę. Po tak niedawnym cudownym wytrysku nie był zdolny do stosunku. I to pozwalało mu bardziej uwielbiać niż pożądać, uszczęśliwiać ukochaną nie myśląc o sobie. Idealnie wydepilowane łono było opalone jak cała reszta ciała. Smak młodziutkiej pochwy zachwycał go i podniecał. W miarę lizania wilgotniała coraz bardziej. Dziewczyna skamlała z rozkoszy. Kiedy podniósł głowę i zobaczył wyraz jej oczu, prześliczną buzię, czarne włosy i ten wart wszystkich skarbów świata biust, zachwyt nie miał końca. Pocałował ją i zaczął pieścić językiem szczyty piersi, słuchając najpiękniejszych dźwięków, jakie mężczyzna może usłyszeć od uszczęśliwianej przez niego kobiety. Kontrast szorstkości stwardniałych sutków z gładkością języka obezwładniał, przenosił oboje w inny wymiar. W przeciwieństwie do Adama Ewa współżyła już wcześniej z chłopakiem, ale to co przeżywała teraz nie miało porównania. Wiedziała, że to jest ten jedyny. Ujęła w dłonie jego głowę i popatrzyła w oczy. Bezbłędnie odczytał jej pragnienia. Była gotowa. Autostradą pocałunków podążył na południe. Rozchylony kielich cudowniał w miarę lizania. Każdy ruch męskiego języka przyprawiał ją o kolejny spazm, jeszcze kontrolowany. Patrzyła na ukochanego z uwielbieniem. Wreszcie odpłynęła. Pochwa i odbyt kurczyły się jednocześnie, śpiewając pieśń uwielbienia dla najdroższego mężczyzny. Starał się połknąć cały nektar rozkoszy, ale nie nadążał. Wytrysk Ewy był zbyt mocny, spływał mu po twarzy, wszechogarniał. Już się nie starał. Tylko całował to cudne mokre miejsce, jak stolicę wszechświata, praźródło szczęścia. Ubóstwiał. Nie można opisać, jak bardzo go teraz kochała. Nieśmiałego przystojniaka, czarodziejską różczką przemienionego w księcia z bajki. Całowała wszystko. Lizała sztywniejącego penisa marząc o niezwykłych chwilach w przyszłości. Usnęli w objęciach. Ranek obudził ich chłodem. Adam przekraczał kolejne kręgi nieba. Nagusieńka Ewa tuliła się do niego. Od stóp do głów czuł całe przylegające jej ciało, słyszał oddech. Kochał bezgranicznie, poznając jednocześnie wszystkie aspekty tego uczucia. Kiedy Ewa robiła śniadanie, chodził za nią krok w krok i całował wszędzie gdzie mógł. Była boginią. Nagi i wolny uwielbiał młodziutką partnerkę. A ona doskonale czuła, jak bardzo jej pragnie. Lizana nieustannie od tyłu nie była w stanie nic robić. Wzięła go za rękę i zaprowadziła na materac. Kątem świadomości ogarniał spełniające się marzenia. Całkowicie poddany jej scenariuszowi czuł, jak dłonie ukochanej nawilżają jego penisa żelem plemnikobójczym. Pokażę ci jak to robić. Tylko nie możesz wyjąć, zanim ci pozwolę – powiedziała. Klęcząc ujęła w dłoń wzwiedzionego penisa i skierowała do odbytu. Chciała kochać się tak jak najbardziej lubiła, tak jak nauczył ją poprzedni chłopak. Oczywiście nie była dziewicą, ale tylko w ten sposób mogła osiągnąć pełnię. I przy okazji wykluczyć możliwość zapłodnienia. Penetracja najdroższej była dla Adama przeżyciem oszałamiającym. Każde otarcie żołędzi o delikatny nabłonek jelita ukochanej wzmagało uwielbienie. Podziwiał pośladki i co chwila całował plecy onanizującej się najzgrabniejszej na świecie dziewczyny. Krzyknęli w tym samym momencie. Marzenie o wspólnej ekstazie stało się rzeczywistością. Oboje równocześnie przeżywali największa rozkosz w życiu. Każdy ruch Adama sprawiał, że z pochwy dziewczyny tryskał na materac nektar miłości. Skurcze odbytu były cudowne. Obejmując penisa zachęcały do finału. Skowycząc raz po raz pogrążał męskość w odbytnicy, napełniając ukochaną fontanną nasienia. Umierał ze szczęścia. Wreszcie zastygł w uwielbieniu. Ewa sięgnęła po chusteczkę. Zakryła nią ujście pochwy. Teraz możesz wyjąć – powiedziała. Całkowicie rozluźniony odbyt bielił się spermą, a Adam z dumą patrzył na ciągle wzwiedzionego penisa. Kochał jak nigdy dotąd. Bezgranicznie. Trzymając się za ręce pobiegli do jeziora. Patrząc sobie w oczy myli się nawzajem. Czy podoba się pani suknia? – usłyszała jak przez mgłę głos pani Anny, właścicielki salonu. Przepraszam, trochę się zamyśliłam. Zawstydziła się sama przed sobą. Tyle razy kochali się potem, a ona zawsze wspominała ten pierwszy raz. Suknia była wspaniała. Polecam założyć na gołe ciało. Wtedy najlepiej leży – powiedziała pani Anna. Ewa uśmiechnęła się. Już dawno tak postanowiła. Postanowiła też zrealizować pewne marzenie, zainspirowana dawno obejrzanym filmem. Ślub był radosny, w gronie przyjaciół. Był właściwie potwierdzeniem stanu faktycznego. W praktyce od siedmiu lat była żoną Adama. Siedem lat w raju. Kiedy zaproponowała nietypową poślubną sesję zdjęciową, mąż zgodził się bez wahania. Okazał się też znakomitym aktorem. Może dlatego, że nie musiał udawać. Zaufany fotograf i kamerzysta czekali w pałacowym ogrodzie. Chciała mieć wyjątkowe wspomnienia, dostępne tylko dla nich dwojga. Zdjęcia zaczęły się standardowo. Adam tulił i całował żonę. Wreszcie na jego prośbę zsunęła górę ślubnego odzienia. Adam nie udawał podniecenia. Kontrast przepięknych opalonych piersi z śnieżną bielą sukni był fantastyczny. Pieszcząc aksamitny biust całował żonę. Wreszcie uniosła suknię do góry, odsłaniając srom. Adam lizał sutki ukochanej, a panowie z trudem trzymali w rękach kamerę i aparat. Wreszcie ukląkł i zaczął lizać pochwę. Po tylu latach smakowała równie wspaniale jak za pierwszym razem, ale po raz pierwszy ktoś filmował to imponujące połączenie hołdu z rozkoszą. Tyle razy to robił, a za każdym razem umierał z zachwytu. Ewa nie udawała, kiedy nakryła suknią męża i pobudzała dłońmi własne piersi, popadając w coraz większą ekstazę. Naprawdę się kochali. I potem wiele razy oglądali te piękne zdjęcia i film. Wzajemna fascynacja nie opuściła ich nigdy.

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany