Opowiadanie użytkownika horus33

Uroki czarnej magii

local_library258 comment0 thumb_up0
Uroki czarnej magii - część 1
16-01-2019 19:56

Grzybów nie było i prawdę mówiąc, nie szukał ich zbyt usilnie. Chodził po lesie, bo to lubił i mógł tu pomarzyć. Nic go tu nie rozpraszało. Wyobraźnia mogła pracować pełną parą. A wyobrażał sobie naprawdę ciekawe rzeczy. Dreptał tak od godziny, zdążył już rozebrać większość koleżanek, znajomych, a nawet co ładniejsze ekspedientki z pobliskich sklepów. Skrupulatnie analizował : jaką mogą nosić bieliznę, czy golą miejsca intymne, jeśli tak, to jakie mają tam fryzury. Ile razy uprawiały seks, czy lubią anal i najważniejsze, czy dały by mu chociaż popatrzeć na siebie nago.

Tak, jeśli o to chodzi jego umysł osiągnął mistrzostwo. Bo niestety, Dawid lub jak kto woli Biały, nigdy nie widział więcej niż pięć centymetrów kwadratowych cycka. I to bez sutka. Była to największa tragedia jego życia. W tej chwili oddałby wszystko, dosłownie wszystko za seks z jakąś dziewczyną. Niestety zostawało mu tylko trzepanie fiuta by choć na chwilę zaspokoić palące pożądanie. Wystarczało góra na pół godziny. Nagle zatrzymał się zdziwiony i wyjął rękę ze spodenek. Nie poznawał tego miejsca, a znał cały ten las na pamięć. Kurczę, on się w nim właściwie wychował. Poza tym, co to był za las? Park raczej. Tu się nie dało zgubić. Rozejrzał się wokół. Otaczały go kępy ostrej, dziwnej trawy i ciemne bajorka cuchnącej wody. Zastanowił się. Ostatnie co pamiętał to, że wyobrażał sobie, że wyprawia z jedną z koleżanek, takie rzeczy o których nie słyszeli nawet hindusi w swojej kamasutrze i znalazł się tutaj. No trudno, wciąż pamiętał w którym kierunku znajdował się jego dom.

 Po dwóch godzinach, był już zrezygnowany. Bagno wydawało się nie mieć końca. Co prawda grunt zdawał się odrobinę podnosić, ale to nadal nie był jego las! Słońce zabarwiało się już czerwienią, gdy zobaczył chatkę. Stała na niewielkiej polanie i wyglądała naprawdę solidnie. Zrobiona z drewnianych, pobielonych bali. Pokryta została piękną czerwoną dachówką, a przy oknach pyszniły się rzeźbione, niebieskie okiennice. Pod ścianami rosły słoneczniki.

 Zimny i nieprzyjemny dreszcz przebiegł mu po plecach na widok tego widoczku. Jednak noc zbliżała się zdradziecko, a ludzie w tym idyllicznym domku na pewno mieli telefon. Odetchnął głęboko i zapukał do drzwi. Chwilę trwało zanim się otworzyły i stanęła w nich dziewczyna tak niezwykłej urody, że wszystkie koleżanki natychmiast wybyły mu z głowy. Zapatrzył się na nią, zapominając o zamknięciu ust. Wysoka, prawie jak on i chyba w tym samym wieku, około siedemnastu lat. Czarne włosy, zaplecione w gruby warkocz którego końcówka sięgała do bioder. Tego samego koloru oczy patrzyły na niego z pod gęstych rzęs. Te szczegóły ledwie zdążył zarejestrować, bo całą jego uwagę natychmiast przykuły jej piersi. Były olbrzymie, ich kształt doskonale rysował się pod burą tuniką z materiału, jaki w szkole na lekcjach historii nazywano samodziałem. Teraz te olbrzymie cyce wypychały się do przodu i Dawid zdał sobie sprawę, że dziewczyna nie ma na sobie stanika. Sutki, wielkości pewnie dojrzałych czereśni punktowały tunikę. Jego pała natychmiast zareagowała na ten widok, podnosząc się do pionu.

- Co tu robisz? Natychmiast stąd uciekaj! – dziewczyna mówiła cicho i jakby ze strachem. Oczywiście nie zwrócił na to uwagi. Miał za mało krwi w górnej części ciała.

- A cóż to za niespodziewany gość?

Za dziewczyną pojawiła się druga kobieta. Jasnym było, że muszą być rodziną. Matka i córka jak zgadywał. Starsza, ale w żadnym wypadku nie stara, miała takie same czarne oczy i włosy. Tylko te w odróżnieniu od córki nosiła rozpuszczone. Także jej suknia była bogatsza w hafty, ale zdecydowanie bardziej skąpa, no i miała naprawdę duży dekolt.

- Chyba zabłądziłeś biedaku??? – zagruchotała kobieta – wchodź odpoczniesz, napijesz się czegoś gorącego. Na pewno jesteś spragniony i głodny.

Tak, uzmysłowił sobie, chciało mu się pić. Pewnie dlatego, że cała ślina skapywała mu właśnie na brodę. Przecisnął się obok młodszej z kobiet ocierając się ramieniem o jej piersi, przysiągłby, że twarde sutki zarysowały mu skórę. Poczuł też jej zapach. Zioła i coś jeszcze, coś bardzo pociągającego, podniecającego.

Wewnątrz chata urządzona była schludnie i czysto, choć odrobinę staroświecko. Chusty i kilimy na ścianach, kufry i ławy poustawiane po kątach. Kaflowa kuchnia jak u babci. Raz dwa posadzono go przy stole i gospodyni zakręciła się przy kuchni. Młodsza jej kopia dawała mu jakieś znaki. Wskazywała drzwi i gestykulowała. Nic z tego nie rozumiał, bo jego wzrok ciągle wędrował od ponętnego tyłeczka jej matki, który żył chyba własnym życiem pod materiałem sukni, do piersi jej córki. Wreszcie postawiła przed nim gliniany kubek z dziwnie pachnąca herbatą. Nachylając się nad stołem odsłoniła dekolt i Biały zobaczył jej piersi. Dwie ciężkie kule jakimś cudem utrzymywały się przy ciele, gardząc prawami grawitacji, a wąwóz między nimi skrywał swój odległy koniec w cieniu, obiecując, kusząc tajemnicą. Było to zdecydowanie więcej niż pięć centymetrów.

Nowy rekord pomyślał i siorbnął gorącego płynu. Z tą przyjemną myślą runął na stół, szczęśliwie nie wylewając na siebie reszty ziółek.

Budził się powoli. Wszystko było jakieś zamglone, niewyraźne. Łupało go w głowie tak bardzo, że dopiero po dłuższej chwili odkrył, że jest przywiązany do wielkiego kamiennego stołu. Słowo ołtarz nie chciało jakoś zadomowić się na dłużej w jego mózgu. Uciekało w panice z otępiałego mózgu. Co gorsza, był też nagi. Podniósł odrobinę głowę. Tak, widział swojego potężnego zaganiacza, smętnie leżącego na udzie. Jest zimno, czy ciepło pomyślał natychmiast. Cholera gorąco, trzeba wymyśleć inną wymówkę. Odwrócił głowę w bok szukając ratunku i przestał się tak bardzo martwić. Gospodynie domu stały zaraz obok. Starsza nie miała na sobie nic. Jej wielkie piersi prężyły się dumnie. Wielkie i ciemne aureole wokół sterczących sutków miał tuż przy twarzy. Skierował wzrok niżej. Dwie kreseczki na płaskim brzuchu tworzyły literę v, wskazując gąszcz czarnych włosów. Mógł się założyć o wszystko, że nigdy nie widziały żyletki ani nawet nożyczek, a już na pewno wosku czy lasera. Widok niezwykle podniecający, ale jak by tego było mało, młodsza dziewczyna stała obok swojej matki i polewała jej ramiona czymś, co przypominało oliwkę. Kobieta wcierała ją w skórę, która nabierała od tego lekko pomarańczowej barwy. Dawid przyglądał się dłoniom wcierającym płyn w piersi, posuwające się w dół brzucha i zlepiające włosy łonowe w jednolitą czarną masę. Gdy palce kobiety, widział to wyraźnie, wsunęły się do środka cipki, wiedział, że eksploduje. Pierwszy raz w życiu, spuści się bez pomocy wiernej ręki. Jednak po namaszczeniu tyłeczka, kobieta zaprzestała dalszego smarowania.

- Podaj mu napar – rozkazała córce.

 Nie chciał już nic więcej pić w tym domu, ale przywiązany nie miał wielkiego wyboru. Udało mu się wywalczyć tylko tyle, że połowa płynu polała mu się po szyi. Skutek był natychmiastowy. Stojąca w pełnej erekcji pała, zesztywniała jak dębowa kłoda. Przestał też, odczuwać to wrażenie, że zaraz tryśnie. Zamrugał zdziwiony.

Tymczasem gospodyni, przeszła pod drugą ścianę pomieszczenia. Siedział tam, na tronie, naturalnej wielkości posąg jakiegoś demona. Dawid widział zakręcone rogi na głowie, w ustach kły i skrzydła na plecach. Jednak najbardziej zdumiewający był sporej wielkości członek wystający spomiędzy ud, prosty jak maszt okrętu. Kobieta klęknęła przed posągiem, wypinając piękną krągłą pupę w jego stronę i złożyła pokłon demonowi. Biały widział otworek między pośladkami i cudowny języczek wyłaniający się z gąszczu włosów na cipce. Drgnął, czując dłoń obejmującą jego sztywną pałę. Oderwał wzrok od wspaniałego widoku i spojrzał przed siebie. Młodsza dziewczyna trzymała w dłoni jego fiuta i poruszała nim powoli w górę i w dół. Skórka ściągała się ukazując purpurową główkę. Dziewczyna stała zahipnotyzowana tym widokiem i tylko jej dłoń poruszała się miarowo. Spojrzał na jej twarz. Ogromne oczy były w tej chwili puste, krwisto czerwone usta, rozchylone. Oddychała ciężko, chrapliwie jak po długim biegu, a niesamowite piersi unosiły się w rytm oddechu.

Boże ona mnie zaraz zerżnie – pomyślał z niedowierzaniem. Większym jeszcze szokiem był dla niego fakt, że dziewczyna była pod wrażeniem jego penisa.

Matka skończyła modły. Wstała, pochyliła się nad kamiennym fallusem i pocałowała go w sam czubek, szepcąc jakieś słowa. Dziewczyna odskoczyła w tym samym momencie pod ścianę. Piękna kapłanka zbliżyła się do więźnia. Nie dostrzegał w jej dłoni noża, więc może jego los nie będzie taki straszny. Pomodlił się za to. Widać, ktoś nad nim czuwał, bo kobieta wspięła się na ołtarz i siadła okrakiem na jego nogach tuż przed sterczącym fiutem. Ujęła go w dłoń i tak jak przedtem jej córka poruszała, wpatrując się w niego uważnie. Chłopak czuł tę dłoń bardzo wyraźnie, tak jak miękką, gorącą i włochatą cipkę na swojej nodze. Bardzo starał się zapamiętać wszystkie obrazy i wrażenia , do późniejszej obróbki w domu i pochwalenia się kolegom. O ile w ogóle wróci.

Kiedy już napatrzyła się do syta, uniosła biodra nad jego pałę. Pomagając sobie dłonią, nacelowała jego czubek między uda. Wyraźnie czuł jak główka fiuta rozgarnia stulone płatki. Jeszcze chwila i zaczęła się opuszczać na dół. Dawid patrzył na to ryzykując skurcz w szyi, ale nic na świecie nie zmusiło by go teraz do opuszczenia głowy. Nadeszła wiekopomna chwila. To wielki krok dla Białego, a ludzkość miał teraz w dupie. Już do połowy tkwił w ciepłym wnętrzu kobiety i zagłębiał się coraz bardziej. To było niesamowite. Sama myśl, że tkwi teraz w środku takiej zajebistej babki, że wypełnia sobą pustkę w innej (pięknej) istocie była szalenie podniecająca, a w dodatku to ciepło, wilgoć, przyjemność płynąca z tarcia o siebie dwóch ciał. Kto wie, czy nie istotniejsze od tego były widoki. Ciężkie piersi podskakujące, kiedy w końcu zaczęła ujeżdżać go szybciej. Penis otulony płatkami cipki, znikający i pojawiający się w gęstwinie kruczoczarnych włosków. Przyjemność malująca się na twarzy kobiety. Mimo tylu wrażeń, minęło sporo czasu nim w końcu doszedł. Takiej ilości spermy, nie wystrzelił nigdy w swoim życiu. Szarpał za więzy, targany konwulsjami, a coraz to nowe strugi białego nasienia wlewały się w ciało kobiety. Kiedy upewniła się, że więcej już nie będzie, zeszła z niego. Zwiędły nagle penis klapnął mokro na udo. Zdążył pomyśleć, że chyba nieźle się spisał, gdy kobieta podeszła do posągu, wspięła się na tron i dosiadła kamiennego fallusa. Nawet rozluźniona przez seks z Białym miała spore trudności by olbrzym w nią wszedł. Musiała podnosić się i opuszczać kilkanaście razy, nim wreszcie kamienna pała tkwiła w niej w całości. Odpoczywała chwilę, siedząc na kolanach bestii, rękoma obejmując jej szerokie barki, nim na nowo podjęła jazdę. Dopiero teraz Dawid pojął jak wygląda i brzmi kobieta, której seks sprawia prawdziwą przyjemność. Mógł widzieć ją tylko od tyłu, ale po napiętych nagle mięśniach karku, ramion i pleców, po zaciśniętych kurczowo palcach stóp, mógł się domyślać wyrazu jej twarzy. Jęki, westchnienia i słowa wykrzykiwane w nieznanym języku rozwiewały resztę wątpliwości. Sperma, którą chwilę wcześniej wpompował w cipkę czarownicy, spływała teraz po kamiennym fiucie zmieszana z sokami kobiety. Nie potrzeba było wiele, nim jej okrzyki osiągnęły apogeum. Czarodziejskie inkantacje pomieszane z jękami przyjemności, były tak głośne, że obudziłyby całe osiedle, albo i miasto. Nagle wszystko skumulowało się w jednym długim krzyku przyjemności. Przez ciało czarownicy przebiegały fale, gdy wiła się nabita na fallusa jak ryba na haczyku. Jej paznokcie zgrzytały o kamienny tors demona i Dawid pomyślał, że gdyby stwór był żywy, mógłby się chwalić przed kolegami niezłą kolekcją blizn. Wreszcie, po bardzo długiej chwili wszystko ucichło. Kapłanka siedziała już spokojnie z głową opartą na ramionach posągu oddychając ciężko. Wtedy poczuł na swoim powstałym z martwych fiucie delikatny dotyk. Zerknął zaciekawiony w dół. Młodsza z czarownic trzymała jego maczugę z główkę i zbierała do maleńkiej buteleczki resztki soków, jakie zostały na nim po stosunku. Kiedy chciał o coś zapytać, przyłożyła palec do ust nakazując milczenie.

      *

Leżał na ołtarzu ciągle w tej samej pozycji. Czarownice wyszły dawno temu, a on zmęczony zasnął. Teraz obudził go jakiś hałas. Rozejrzał się po chacie w poszukiwaniu jego źródła. Wcale nie zdziwiłby się na widok czarnego kota, albo kruka. Chata też nie była taka sama jak wtedy, gdy do niej wchodził. Teraz z sufitu zwieszały się kępy ziół. Na półkach stały słoje z różnym paskudztwem, a bród był wszechobecny. Chrobot powtórzył się znowu i Biały zlokalizował jego źródło. Posąg! On się poruszył!. Wpatrzył się w niego, nie mogąc uwierzyć w to co widzi. Szara wcześniej skóra, przybrała teraz zielonkawy odcień. Kły błyszczały bielą. Demon ewidentnie próbował zejść z tronu. Zwabione hałasem, przybyły wiedźmy. Widząc stwora na nogach padły na kolana.

- O Panie Czarnych Zastępów nareszcie jesteś z nami.

- Kto mnie uwolnił?

- Ja o Panie – starsza z czarownic uniosła odrobinę głowę.

- Należy ci się nagroda. A kto był drugim składnikiem?

- Ten oto chłopiec. Wpadł w nasze sidła. Długo tkwiliśmy tu uwięzione zanim trafił się w pobliżu ktoś tak pragnący seksu i zaklinający się, że odda za to wszystko.

- On również otrzyma nagrodę.

- Najpierw ja Panie. Proszę.

Stwór spojrzał na nią, a z ust wysunął się długi rozdwojony jęzor i oblizał kły. Błysnęły szpony i suknia kobiety opadła rozerwana na podłogę. Demon chwycił ją za biodra i uniósł w górę, po to by nabić ją na sterczącego po staremu fiuta . Krzyknęła z bólu, zupełnie nieprzygotowana, ale zaraz oplotła jego biodra nogami, ręce zarzucając na szyję. Demon wyszedł z nią do innego pokoju. Pewnie poszukać łóżka, stołu albo innej względnie płaskiej powierzchni. Wykorzystała to młoda czarownica i zaczęła rozwiązywać więzy krępujące ręce.

- Musimy uciekać. Teraz mamy jedyną szansę.

Z pokoju obok zaczęły dochodzić niemilknące serie jęków i krzyków oznaczających szczytowanie. Jeśli to miała być nagroda, to wyznawczyni odbierała ją zwielokrotnioną sto razy. Dawid ubrał się szybko, ale miał wątpliwości. Tu w tym świecie miał przynajmniej szanse na seks, a w tamtym, na pewno nie. Widząc jego wahanie dziewczyna tupnęła.

- Głupku, matka może tak cały dzień, długo pościła. Pan dotąd będzie ją pieprzył, dopóki ta będzie się ruszać, potem przyjdzie po mnie, albo po ciebie. Tak, po ciebie też. Obiecał ci nagrodę. Jak myślisz jak będzie wyglądał twój tyłek, po całym dniu takiej zabawy?

 Ruszyli, oddalając się od domu biegiem, ale jeszcze przez długi czas słyszeli schrypnięty głos kobiety i ryk demona.


Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany