Opowiadanie użytkownika naughtyboy1990

TINDER LIFE CZ.3

local_library171 comment2 thumb_up1
TINDER LIFE - część 3

- Gdzie ja jestem?
Otworzyłem oczy, głowa mnie bolała niemiłosiernie. Zawsze to samo. Popijanie wódki gazowanym, nawet Pepsi zawsze kończyło się dla mnie tragicznie. O ile nie wymiotowałem, to na drugi dzień miałem potwornego kaca. No po prostu sam sobie winien totalnej ignorancji przykrych konsekwencji z poprzednich imprez.
Obróciłem bolącą głowę w bok. Na moim ramieniu leżała, no właśnie. Kto to był? Miałem jakiś dziwny zanik pamięci. Sięgnąłem po telefon, bo nieźle bym się skompromitował nie używając jej imienia. Wzór do odblokowania pamiętałem zawsze. Wybrałem Tindera.
Agata- szepnąłem i spojrzałem na nią ponownie, a potem na zdjęcie.
- No cóż. Nie każdy jest idealny.
Odsunąłem kołdrę i chwyciłem pokaźny półdupek. Był taki miękki, kurewsko podniecający. Zapomniałem o wszystkich drobnostkach, jakie mnie spotkały pod klubem. Drugą rękę położyłem na piersi, piersi będącej słodyczą w moich ustach. Wróciły wczorajsze wspomnienia. Lizałem je namiętnie, z pasją i wyczuciem, aby sprawić jej najwspanialszą rozkosz. Zaimponowała mi swoją odwagą, pozwalając na rzeczy, które oglądałem tylko na pornosach. Bez skrupułów realizowaliśmy swoje fantazje i tylko alkohol powstrzymał nas od jeszcze bardziej odważnych działań. Miałem kilka takich w zanadrzu, ale nie chciałem zrobić czegoś nie tyle głupiego, co kurewsko odważnego, podczas kiedy była pod wpływem alkoholu. Odwróciła się na plecy majacząc coś przez sen. Jej piegowata twarz była również czymś miłym, zupełnie odmiennym w świecie plastikowych dziewczyn. Uwielbiałem naturalne piękno, bez ulepszeń w postaci tony tapety czy doczepianych włosów. Zrzuciłem kołdrę na podłogę. Przywarłem do jej ciała. Zabrałem pocałunek z ust. Zszedłem niżej do tych wymarzonych piersi. Oblizałem sutki, delikatnie je podgryzając. Zacisnęła usta, ale spała dalej. Wodziłem językiem w dół zatrzymując się na cienkim, rudawym paseczku łonowych włosów. Poprzedniej nocy tego nie dostrzegłem, chyba przez alkohol.
- A jednak rudzielce na dole też są rude- przypomniał mi się stale powtarzany stereotyp, że rude mają zawsze czarne włosy łonowe. Teraz na własne oczy mogłem się o tym przekonać. Pocałowałem wystającą już nieco kępkę włosów. Tu też się spociła poprzedniej nocy, bo pachniała potem. Żadne z nas nie miało ochoty na kąpiel po promilach, bo trudno utrzymać równowagę w wannie. I tego powodu w przypadku małego szaleństwa byłby niezły obciach, gdyby sanitariusze musieli nas opatrywać w takiej sytuacji.
- No to do dzieła- wsadziłem ręce między uda i rozchyliłem na szeroko.
Uwielbiałem wystające wargi sromowe, bo oprócz szczypania i oblizywania można było je chwytać zębami sprawiając kobiecie znacznie więcej przyjemności, o ile akceptowała małą dozę bólu z tego powodu. Zacząłem od ich naślinienia, zaczęły się błyszczeć niczym perły. Widok był zachęcający. Zacząłem je ssać, aż zaróżowiły się jeszcze bardziej. Czy nadal spała? Nie wiem. Nie przejmowałem się zbytnio. Robiłem to, na co miałem ochotę. Zdobyć kolejną cipkę, a podczas snu było to kolejnym, ważnym aspektem takiego osiągnięcia. Wpychałem głęboko swój jęzor, i chciałbym głębiej sięgnąć, ale nie było jak. Pomagałem sobie palcami, aby zapewnić sobie jak najlepszy dostęp do jej środka. Do środka, który po kilkunastu minutach pieszczenia zaczął się ślinić sam z siebie. Udało mi się osiągnąć niezłe podniecenie podczas snu, który jak miałem nadzieję nie był improwizowany. Miałem ochotę na więcej niż goszczenie w jednej dziurce.
- Gdyby tylko chciała się obrócić na brzuch- pomyślałem cicho z nadzieją, że dotrze to do niej za pomocą telepatii. Ja zaczynałem być już gotowy na coś kolejnego z moich fantazji. Cytując jedną ze stron:
Fuck while sleep. Pomysł odważny, ale nie zawsze taki oczywisty do zrealizowania. Postanowiłem zagrać na swój sposób. Położyłem się obok i przytuliłem do jej chłodnego ciała. Masowałem dłońmi jej ramiona, gładziłem po szyi. Tymi ruchami planowałem pogłębić jej sen, aby zacząć realizację swojego planu. Przez kilka chwil nasłuchiwałem jej oddechu. Przez cały czas był regularny, i nie słyszałem nic podejrzanego, co mogłoby świadczyć o tym, że udaje sen. Zdecydowanie, ale bacznie obserwując jej reakcję napierałem ciałem, nieco spychając ją do boku. Zaparła się i wciągnęła głębszy oddech, a ja zamknąłem oczy udając, że śpię. Taktyka się sprawdziła. Leżała na boku z głową na ramieniu. Taka pozycja była o wiele łatwiejsza w przejściu do następnej, do położenia jej na brzuchu. Wypięty tyłek i podkulone kolana były kuszące, ale uparłem się na inną pozę.
- Niech to szlag!
Położyłem swoją głowę pod prawym półdupkiem. Jej obie dziurki, aż wołały, aby je spenetrować, co najmniej językiem. Liznąłem raz wodząc językiem po obu. Dziewczyna się wzdrygnęła, a jej śniadą skórę pokryła gęsia skórka.
- Mam cię- pomyślałem cicho- Nie śpisz. Udajesz.
Taka reakcja raczej nie jest możliwa podczas twardego snu.
- To dobrze- szepnąłem- Wiesz, czego chcesz, moja droga- znów szepnąłem.
Chwyciłem ją za biodra i obróciłem na brzuch. Najważniejszy punkt mojego planu został właśnie zrealizowany. Przyklęknąłem, a potem przywarłem do jej pleców. Chwyciłem go za główkę i wszedłem, z małym oporem, ale byłem w środku. Drgnęła natychmiast po moim wejściu, ale nadal spała, albo udawała.
- Nie ważne- pomyślałem- Musi ci się podobać, skoro mnie nie zrzuciłaś- szepnąłem.
Wchodziłem, wychodziłem delikatnie, bez pośpiechu. Wzdrygała się na każde wepchnięcie, jej cipka zaciskała się. Nie wiedziałem czy z bólu czy z powodu niewygodnej pozycji. Mogłem się na niej położyć i choć ważyłem nieco mniej, to nie przygniotłem jej ciałem. Oparłem się na łokciach i pracowałem dalej. Wejście, wyjście powtarzałem w myślach, jakbym obliczał, czy częstotliwość się zgadza.
- Kurwa- skarciłem się cicho- Przecież to nie wyścig szczurów.
Odezwała się majacząc coś pod nosem, ale nie otworzyła oczu. Przełknąłem ślinę bardzo ciężko. Zacisnąłem zęby i zamknąłem oczy, jakby mnie to miało uchronić przed jej zdziwionym spojrzeniem.
- Śpi. Jak to możliwe?- powiedziałem na głos, nie dowierzając temu, co widzę.
Podniosłem się do góry wychodząc ze szparki. Długo się wahałem czy nie będzie miała nic przeciwko penetracji tej mniejszej. Dzieliło nas mniej niż dwadzieścia centymetrów i raczej nie miałbym się gdzie schować, gdyby jej koleżanka z nieznanych powodów wskoczyłaby do pokoju bez ostrzeżenia. Splunąłem trafiając jej pośladki, rozmazałem wszystko wzdłuż krocza. Po zakrapianej nocy każdy mililitr śliny był na wagę złota, albo, co najmniej niezbędny do uratowania życia w ucieczce przed suszą.
- Jebać to- wysiliłem się jeszcze raz zbierając wszystko, co było w mojej buzi. Wyleciało niewiele, ale lepsze to niż bolesna próba na sucho. Fiut podnosił się i opadał z wrażenia, albo z niecierpliwości. Nie tylko ja miałem ochotę przyjść w gości. Położyłem go między pośladkami i docisnąłem ręką. W tym miejscu była ciepła, ogrzewanie jej tyłeczka działało z pełną parą.
- Wsadzisz czy nie?- zapytała tak nagle, że prawie podskoczyłem.
- Nie śpisz?
- Jak mam spać jak stale się wiercisz.
Wszystkie starania poszły na marne. Jak się okazało moje precyzyjne ruchy były zbędne. Mogłem ją obracać do woli, byle zacząć mile swój poranek już od samego otwarcia oczu.
Chwyciła go bez litości, ścisnęła tak mocno, że poczułem jej paznokcie. Zacisnąłem wargi z bólu, poczułem smak krwi.
-Kurwa jak boli- wrzasnąłem w duszy.
Nigdy nie doświadczyłem ciosu w jaja, więc nijak mogłem się odnieść do skali bólu. Podobno kop w jądra boli sto razy mocniej, niż najcięższy poród. Wepchnęła go całego, a ja bezwładnie zwaliłem się na jej plecy.
- Ile ważysz?- padło pytanie.
- Dlaczego pytasz?
Ta gra zaczęła się robić jakaś popierdolona. Padły pytania zupełnie niezwiązane z tym, co się działo. Nie wiedziałem ile ważę, bo nie miałem wagi w domu. U lekarza ważono mnie po raz ostatni na bilansie. 
- Bo ja wiem?- przylgnąłem do jej ciała. Obróciła się natychmiast i zabrała z moich ust szybki pocałunek- Ej!- nadal w niej tkwiłem, ale bez ruchu.
- Nie podobało ci się?
- Oczywiście, że się podobało.
Przyciągnęła moją głowę do siebie i językiem szperała mi pomiędzy zębami. Nie powiem, że wymiana śliny nie wyszła mi na dobre, bo tego potrzebowałem. Chciało mi się pić i dlatego zacząłem od spijania śliny jej cipki, ale koniec końców i to źródło wyschło.
- Do dzieła- wyluzowała się i położyła sobie ręce pod głowę.
Trzymałem się oparcia łóżka i cisnąłem ile miałem pary. Szybko, wolno, szybko, wolno i wyjście. Nie chciałem szybko tego skończyć, bo, po co tyle przygotowań? Wszedłem znów, ale już bez śliny. Tym razem wodzony bólem ścierpniętego uda nie ograniczałem się i pewnie przekroczyłbym prędkość w zawodach ruchania na czas, ale tu nie było odpowiednio przeszkolonej policjantki, aby wymierzyła mi karę. I znów głupie myśli kłębiły się zupełnie bez powiązania z obecną sytuacją. Co ma seks analny do policjantki? A no ma. Wiele. Jest takie jedno powiedzenie, którego często nadużywają kibice. Jasno określa gdzie jest miejsce członka w ciele policjanta lub policjantki.
Parsknąłem śmiechem.
- Co jest?
- Nic. Taka jedna śmieszna sytuacja mi się przypomniała.
- Jaka?
- Opowiem ci później- zerknąłem na zegarek, była już ósma- Która?- spojrzałem jeszcze raz.
Czułem, że ten moment nadchodzi. Zaraz wybuchnę. Nie miałem jednak pewności czy aby będzie, czym. Po wczorajszej zabawie miałem obawy czy zostało coś na później. Wrzuciłem najwyższy bieg.
Do pokoju ktoś wszedł. W drzwiach pojawiła się głowa. Głowa jej współlokatorki.
- O boże!- wrzasnąłem na widok obcej dziewczyny. I wystrzeliłem zalewając odbyt Agaty. Moja czerwona buzia i ciało odchylające się do tyłu wyglądające jak pompa wody, gdy ktoś chwila zakręca zawór w hydrancie nie koniecznie musiało być miłym obrazkiem przed śniadaniem.
- Sorry- powiedziała sucho i zamknęła drzwi.
- Tylko tyle?- szepnąłem spoglądając na to, co wypływa z tyłka partnerki. Wszystko się spieniło, ale zdążyło już oblepić moje jądra.
Tym razem delikatniej, ale posuwistym ruchem, a na końcu wyciskając wstrzyknęła w siebie ostatnie krople. Teraz postąpiła łagodniej, chyba wyczuła wtedy, że zabolało. Spojrzałem w jej oczy i sięgnąłem do ust ściągając z nich pocałunek.
- Kocham cię- rzuciłem raczej w ramach nagrody, bo kto jest takim idiotą, aby po pierwszym wspólnym seksie wyrażać w taki sposób uczucie, którego wcale mogło nie być. Ja nie byłem tego pewien, ale chwila uniesienia, moment ekstazy daje wiele do myślenia.
- Może jednak?- sapnąłem.
- Co?
- Zjemy wspólne śniadanie.
- Nie będzie zainteresowana.
- Mówiłem o tobie- uśmiechnąłem się, ale czułem niezły wstyd wobec jej koleżanki. Dobrze, że skończyłem w środku, a nie jak Jim z American Pie.
- Też używałeś szarlotki?
- Nie?
- A czego?
- Twoich dziurek- wprawnym ruchem przejechałem po obu palcami.
- Spadaj.
- No, co?
- Muszę się wykąpać.
- I zmienić pościel- wskazałem kilka plam.
- Koniecznie- zmarszczyła brwi- Czy ty…
- Co?
- Fuck while sleep?
Wyszczerzyłem zęby i przytaknąłem głową.
- Nie ze mną takie numery. Mam płytki sen.
- Uhm. Akurat.
- Złapałeś mnie za prawy pośladek, a potem za cycek…
- Ale jak?- patrzyłem na nią zbierającą się do wyjścia, mój fiut wisiał bezradnie, a ja nie czułem ani grama dyskomfortu.
- Płytki sen- złapała za penisa i potrząsnęła nim, a potem wyszła z pokoju.
Usiadłem, a potem odchyliłem się opadając na łóżku.
- Jest niesamowita. Chyba się zakochałem- zamknąłem oczy, aby przywołać jak najwięcej wspomnień z poprzedniego wieczoru.

Komentarze

Wspaniałe opowiadanie! Ale uprawiać tak seks z nocnym kapciem w ustach? Fuj! ^^

odp Dziękuje bardzo. Mam od kogo podpatrzeć:) Różne rzeczy się zdarzają!

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany