Opowiadanie użytkownika LillyOfTheWonderland

TAMTA JA (2)

local_library62 comment2 thumb_up3

***
- Kaja, kurwa mać, zasnęłaś tam?! - dobiegło ją zniecierpliwione nawoływanie dobiegające z klatki schodowej. Chcąc nie chcąc, dziewczyna otrząsnęła się z letargu i ostatni raz spoglądając w swoje lustrzane odbicie, uśmiechnęła się blado, zabrała torebkę i zeszła na dół, gdzie jak zwykle nienagannie ubrany, czekał na nią jej towarzysz wieczoru.
- Dobry wieczór, panie Latko. - przywitała się słodko, nastawiając policzek do powitalnego pocałunku. - Bardzo mi miło pana znowu widzieć. - dodała, patrząc mu zalotnie w oczy. Mężczyzna odwzajemnił jej spojrzenie.
- Cała przyjemność po mojej stronie, Kaju. - odparł, szczerząc do niej zęby jak zadurzony nastolatek. - Wyglądasz zjawiskowo. - skomplementował, ignorując wzrastające zniecierpliwienie Krzysztofa. - Ten kolor cudownie podkreśla kolor twojej zielonej tęczówki. - kontynuował, najprawdopodobniej czerpiąc nieopisaną przyjemność z doprowadzania jej męża do białej gorączki.
- Dziękuję za komplement. - dziewczyna rozpromieniła się.
- Proszę zbytnio nie rozpieszczać komplementami mojej żony. - wtrącił Krzysztof, władzczo obejmując ją ramieniem. Kaja wzdrygnęła się mimochodem, oczekując najgorszego. - To zbyteczność. Ona doskonale zdaje sobie sprawę ze swoich niewątpliwych atutów. - dodał całując ją na namiętnie w usta. Zapewne gdyby mógł, zerżnąłby ją na oczach swojego szefa ale biorąc pod uwagę okoliczności w jakich się znaleźli, prawda była taka, że jej mąż nigdy by się na to nie odważył. Znał swoje miejsce w szeregu doskonale tak dobrze jak ona znała swoje.

Mimo, że jej znajomość z Andrzejem trwała już od jakiegoś czasu, cała ta sytuacja wciąż wydawała się jej dość kuriozalna. Z jednej strony, jak zwykle, Krzysztof był o nią wściekle zazdrosny, po każdym takim wieczorze urządzał jej karczemne awantury i wymyślał coraz to bardziej niewybredne konsekwencje, najczęściej bolesne i upokarzające, a z drugiej jednak, to przecież on sam wepchnął ją w ramiona obcego mężczyzny i mało tego, zmuszał ją do kontynuowania tego romansu.  Kaja znalazła się w sytuacji bez wyjścia. Dusiła się. Miała dość niekończących się awantur, rękoczynów i oskrażeń ale też nie potrafiła i nie chciała skończyć tego całego dramatu. Andrzej zalazł jej głęboko za skórę. Przy nim czuła się kobieca i wyjątkowa, zupełnie tak, jak było to kiedyś z jej mężem. Zanim się pobrali. Zanim wszystko się skończyło.

- No to co, idziemy? - odezwał się w końcu Andrzej, wyciągając ku niej ramię, które, odsuwając się od męża szybko, uchwyciła z gracją.
- Z rozkoszą... - wyszeptała cichutko, tak aby Krzysztof nie mógł jej usłyszeć. Przy Andrzeju czuła się po prostu bezpiecznie.
- Obiecuję dobrze się nią zaopiekować. - rzucił w stronę jej męża. - I zwrócić ją w jednym kawałku. - zażartował, eskortując ją na dwór, w kierunku swojego samochodu. Kaja odetchnęła z ulgą dopiero wtedy, gdy jej dom zniknął jej z oczu za zakrętem. - Wszystko w porządku? - zapytał ją z troską w głosie mężczyzna. - Jakieś problemy z tym fajansiarzem?
- Nie... - skłamała Kaja. - Wszystko w porządku. - uśmiechnęła się. - Dobrze wiesz, że on nie odważyłby się teraz podnieść na mnie ręki. - dodała, starając się zamaskować swoje prawdziwe uczucia. Na samo wspomnienie jego ostatniej zemsty, łzy same cisnęły jej się do oczu.

Głodna, spragniona i wyziębiona do ostatniej kosteczki przez trzy dni siedziała przywiązana do słupa podtrzymującego strop ich poddasza a Krzysztof ją bił i gwałcił naprzemiennie, używając do tego najróżniejszych przedmiotów.
- Zabiję cię dziwko! - wykrzykiwał, wpychając w nią butelkę po piwie. Był kompletnie pijany i tak naprawdę wtedy dziewczyna po raz pierwszy przestraszyła się, że może już nigdy nie wyjść z tamtąd żywa. - Głupia kurwa. Podoba ci się ten kutas, no nie? Założę się, że ci z nim dobrze. Z jego pieniędzmi... - wycedził, ciągnąc ją z całej siły za włosy. - Ale nie licz na to, że on zostawi dla ciebie żonę. - roześmiał się gorzko. - Ja i tak nie pozwolę ci odejść. Nigdy. - zagroził, ciskając butelką z całej siły o ścianę za nią. Kaja odruchowo zacisnęła powieki. Była przerażona. - Patrz na mnie jak do ciebie mówię! - wrzasnął, całując jej nagie piersi. - Jesteś taka piękna. I cała moja... - mamrotał, pieszcząc jej sutki językiem. - Wariuję z zazdrości. - kontynuował sprawiając, że Kaja modliła się już tylko o to aby ten dramat się wreszcie skończył. Miała dosyć. Było jej przeraźliwie zimno, od kilku dni nic nie jadła, a od conajmniej kilku godzin straciła już czucie w palcach u rąk. W tamtej chwili było jej już wszystko jedno.  - Boję się, że będziesz chciała odejść ode mnie do niego... - przyznał, niemal łkając.
- Nie odejdę od ciebie. - dziewczyna wykrztusiła błagalnie. - Kocham cię. Proszę cię...Rozwiąż mnie. Mam już dosyć...
- Ja też cię kocham skarbie... - powtarzał Krzysiek, po raz kolejny tej nocy zdejmując spodnie. - Chcę żeby ci było ze mną dobrze... - zapewnił, pieszcząc jej ciało. Był twardy, znowu, najwyraźniej podniecony jej fizycznym upodleniem.
- Kochaj się ze mną. - poprosiła Kaja, upatrując w tym swoją jedyną szansę na zakończenie tego całego koszmaru. - Chciałabym cię dotknąć...Rozwiąż mnie.
- Wybaczysz mi? - błagał Krzysiek, jak zwykł to robić za każdym razem gdy jego agresja wymykała się spod kontroli. - Musisz mi wybaczyć.
- Oczywiście... - uśmiechnęła się przez łzy. Doskonale wiedziała, że i tak nie mogłaby od niego odejść. - Chodź do mnie kochanie. Tylko ty i ja...nic innego się nie liczy...
- Przepraszam, kochanie. - Krzysztof sięgnął po nóż i wyswobodził jej ręce, masując delikatnie miejsca na nadgarstkach, które otarł jej sznurek. - Jesteś całym moim światem. Bez ciebie nie mam nic, co byłoby dla mnie ważne. - dodał, podnosząc jej drżące ciało w ramiona. - Moja najpiękniejsza... - szeptał, zanosząc dziewczynę do sypialni, gdzie kochali się powoli i namiętnie, zostawiając całą traumę ubiegłych dni za sobą.

- Tęskniłem za tobą. - wyszeptał jej do ucha Andrzej i poprowadził jej rękę w stronę swojego rozporka. - Naprawdę bardzo za tobą tęskniłem.
- Mmmm... - dziewczyna ocknęła się wracając do rzeczywistości i oblizała prowokacyjnie wargi. - Zaraz zobaczymy jak bardzo... - zachichotała i wprawnie uwolniła jego penisa, z gracją pieszcząc go swoimi dłońmi dopóki nie zrobił się nabrzmiały i twardy. - Czy chciałbyś dojść w moich ustach? - zapytała z udawaną skromnością. - A może zerżnąć mnie na tylnim siedzeniu twojej limuzyny?
- Nic z tych rzeczy. - Andrzej uśmiechnął się i pokręcił przecząco głową. - Chciałbym, żebyś kogoś poznała.
- Nie rozumiem... - Kaja wymamrotała  zdezorientowana.
- Nie ma powodów do obaw. - mężczyzna uspokoił ją. - Po prostu chciałbym ci kogoś przedstawić...To moja dobra znajoma. - dodał po chwili. - Jestem pewny, że się doskonale dogadacie.
- Okej... - dziewczyna wyprostowała się speszona i nie wiedząc, co zrobić ze swoimi rękoma, splotła je nerwowo na kolanach.
- No nie dąsaj się już... - Andrzej zagaił, szturchając ją zaczepnie łokciem. - Zaraz wszystkiego się dowiesz. Cierpliwości.
- Jasne. - przytaknęła, odpowiadając mu wymuszonym uśmiechem i wzruszając bezwiednie ramionami, odwróciła głowę w stronę szyby i pogrążając się w myślach, bacznie obserwowała zmieniający się krajobraz za oknem. - Wyjeżdżamy za miasto? - zapytała Andrzeja po dłużej chwili, kiedy zorientowała się, że ich kierowca właśnie zjechał na obwodnicę autostrady.
- Zgadza się. - jej towarzysz przytaknął enigmatycznie, po czym szeroko się uśmiechnął. - Niecierpliwa jak zawsze. Spokojnie. Jeszcze kilkanaście minut i będziemy na miejscu. - dodał.
- Na miejscu?
- Nie bój się. - Andrzej roześmiał się głośno, widząc jej rosnące zaniepokojenie. - Przecież nie wywiozę cię do lasu. Jakkolwiek obiecująco to nie brzmi...
- Bardzo śmieszne! - Kaja początkowo oburzyła się ale widząc jego roześmiane oczy, nie potrafiła się dłużej na niego złościć, wzdychając teatralnie.

Zgodnie z obietnicą, już po chwili ich samochód znalazł się na wąskiej, chojnie obsadzonej drzewami dróżce prowadzącej do, jak się później okazało, domu Jaśminy, wieloletniej przyjaciółki Andrzeja. Kobieta, na pierwszy rzut oka zaledwie kilka lat starsza od Kaji, przywitała ich z szeroko otwartymi ramionami, całując Kaję w oba policzki niczym dobrą znajomą. Onieśmielona, dziewczyna z zazdrością i nieukrywanym podziwem obserwowała tajemniczą postać ich gospodyni, uważnie studiując jej nienaganny strój i makijaż oraz, co najważniejsze, sposób w jaki się poruszała. Jaśmina emanowała czystą gracją. Każdy, nawet najdrobniejszy jej ruch był niczym poezja. Zahipnotyzowana, Kaja nie potrafiła oderwać od niej oczu.
- Może się czegoś napijemy? - zasugerował Andrzej, ewidentnie czując się u niej w domu na tyle komfortowo, że nie miał kłopotu w przejęciu roli gospodarza. - Wina? - dodał po chwili, spoglądając na Kaję pytająco.
- Poproszę. - dziewczyna przytaknęła ochoczo. Odrobina alkoholu była dokładnie tym, czego teraz potrzebowała.
- To ja skoczę do twojej piwniczki, Jessi. - zwrócił się do swojej przyjaciółki pieszczotliwie i zniknął, zostawiając je sam na sam.
- Andrzej wspominał mi o tym jak się poznaliście. - przyznała, rzucając jej zaciekawione spojrzenie. Na samo wspomnienie tamtego wieczoru, Kaja zaczęła nerwowo przełykać ślinę. Upokorzenie, to jedyne z czym, od tamtej pory, kojarzą jej się eventy organizowane przez firmę jej męża.

Kiedy, po ich niewątpliwie owocnej transakcji, dziewczyna usiłowała wymknąć się z Andrzejowego biura i niepostrzeżenie dołączyć do gości zgromadzonych w sali konferencyjnej, Kaja przypadkowo natknęła się na Ankę, asystentkę jej męża i Krymskiego. Wściekła na swój los, siarczyście zaklęła pod nosem i wypinając dumnie pierś do przodu, dziewczyna ominęła ją szerokim łukiem i szybko zlokalizowała swojego męża. Jej tryumf nie trwał jednak zbyt długo, ponieważ Anka, jak na zakochaną asystentkę przystało, podąrzyła za nią i z troskliwym uśmieszkiem na gębie, doniosła Krzysztofowi, iż przed chwilą była świadkiem tego jak wymyka się z biura samego pana prezesa.
- Dziękuję ci za informację, Aniu. - jej mąż uśmiechnął się do niej blado i zanim Kaja mogła cokolwiek wyjaśnić, Krzysztof złapał ją mocno za ramię i wytargał z budynku swojej firmy na zewnątrz, przeklinając ją aż po siódme pokolenie wstecz. - Pierdolona suka! - krzyczał zaciekle. - Najzwyklejsza pierdolona suka!
- Krzysztof proszę... - Kaja rozpłakała się, nie mogąc się wyrwać z jego bolesnego uchwytu. - Puść mnie! Przecież to wszystko to nie był mój pomysł!
- Tępa dziwka! - jej mąż wycedził, szarpiąc ją w stronę ich zaparkowanego samochodu.
- Przecież to ty....
- Jeszcze jedno słowo i... - zagroził.
- Krzysiek ale przecież ja tego nie chciałam...Nie miałam wyjścia. Nie masz prawa być na mnie wściekły...To ja powinnam być...
- Powiedziałem zamknij się! - jej mąż krzyknął, uderzając ją pięścią w twarz. Kaja poczuła przeraźliwy ból, z jej nosa trysnęła krew i dziewczyna osunęła się bezwładnie na ziemię. - Zawsze byłaś pazerną kurwą. Nie chcę cię dzisiaj więcej widzieć na oczy, zrozumiałaś?! - wycedził, po czym wsiadł do samochodu i odjechał, zostawiając ją zakrwawioną na ulicy.

- Wybacz...Nie chciałam być wścibska...Rozumiem, że to dla ciebie trudny temat... - Jaśmina przeprosiła, trafnie odczytując jej zawstydzenie.
- Nie. W porządku. - Kaja wzruszyła bezradnie ramionami. - Jestem pełnoletnia. Nie mam powodów, żeby się czegokolwiek wstydzić. - dziewczyna uśmiechnęła się blado.
- Absolutnie. - Jaśmina przytaknęła. - To twój mąż ma tutaj powody do wstydu. - stwierdziła po chwili. - Jak można w tak paskudny sposób wykorzystywać taką piękną dziewczynę jak ty... - dodała, uśmiechając się do niej serdecznie.
- Ja...
- W porządku. - kobieta uścisnęła jej dłoń. - Nie musisz nic mówić. Doskonale cię rozumiem...
- Rozumiesz?
- Nawet nie masz pojęcia jak bardzo, moja mała. - Jaśmina westchnęła cicho, gładząc ją delikatnie po policzku. - Ja też popełniłam kiedyś ten błąd i wyszłam za mąż z miłości.  - dodała po chwili. - Kosztowało mnie to znacznie więcej niż tylko złamany nos. - wyznała, dotykając czubka jej nosa, trafnie odgadując jego historię. Kaja chrząknęła nerwowo, próbując ukryć swoje zażenowanie. - Mój były mąż zniszczył mnie psychicznie i gdyby nie Andrzej... - przerwała i patrząc jej głęboko w oczy, dokończyła. - Już dawno skończyłabym ze sobą.
- O Boże... - Kaja westchnęła zagryzając nerwowo wargi. - Tak mi przykro.
- Niepotrzebnie, maleńka. - Jaśmina odparła z uśmiechem. - Ja mam ten koszmar już dawno za sobą. - wyjaśniła. - Ale ty...
- Ja?
- Ty możesz się jeszcze od tego wszystkiego uwolnić... - wyszeptała. - Jesteś taka piękna, nie pozwól jakiemuś kretynowi się niszczyć...- kontynuowała, subtelnie głaszcząc ją po twarzy. - Taka dziewczyna jak ty zasługuje tylko na to, co najlepsze... - dodała po chwili. - Dobry Boże, gdybyś tylko była moja... - przerwała, nerwowo przełykając ślinę. - Zaopiekowałabym się tobą... - dodała szeptem po czym zbliżyła swoją twarz do Kaji i pocałowała ją w usta, delikatnie przygryzając jej dolną wargę swoimi zębami. Z zaskoczenia, Kaja ani drgnęła, akceptując jej namiętne usta na swoich. - Boże...Jesteś taka piękna... - Jaśmina powtarzała między pocałunkami, przygiągając jej twarz do swojej i wplatając swoje dłonie w jej włosy.
- O Boże... - Kaja jęknęła jak zahipnotyzowana i odwzajemniając jej namiętne pocałunki, objęła Jaśminę swoimi ramionami, gładząc palcami skórę na jej odsłoniętych plecach.
- Chodź ze mną... - poprosiła Jaśmina po chwili, chwytając ją drżącą dłonią za rękę i zaprowadziła po schodach na piętro, do,  jak się chwilę później okazało, swojej sypialni.

Na środku jasnego i bardzo przestronnego pokoju stało ogromne, brązowe łóżko a nad całą jego długością rozpościerało się olbrzymie lustro, na którego widok Kaja zachichotała nerwowo.
- Nienawidzę swojego odbicia w lustrze. - wyznała szeptem, wbijając wzrok w podłogę. - Wstydzę się tego, kim się stałam.
- Jesteś wyjątkowa...Nie masz powodu do wstydu. - zapewniła ją Jaśmina. - Chciałabym żebyś zobaczyła siebie moimi oczami... - dodała, całując jej szyję i ramiona w miejscu, w którym jeszcze kilka sekund wcześniej były ramiączka od jej sukienki. - Jesteś piękna niczym bogini. - wyszeptała, gładząc jej nagi brzuch i pośladki. - Oszałamiająca...
- To ty jesteś piękna... - wyszeptała Kaja, ledwo rozpoznając swój własny głos. - ﹰZahipnotyzowałaś mnie... - zachichotała, walcząc z opornym zamkiem od jej bez wątpienia bajońsko drogiej sukienki. - Nie potrafię ci się oprzeć...Nie wiem dlaczego ale... - urwała, przygryzając z podniecenia wargi. - Ja jeszcze nigdy...
- Nie denerwuj się, maleńka. - dodała jej otuchy Jaśmina. - To typowe dla dziewic. - uśmiechnęła się przeciągle, gładząc delikatną skórą na jej piersiach. - Zaraz się zrelaksujesz... - obiecała, wsuwając jej rękę między nogi i pieszcząc jej łechtaczkę palcami. Z podniecenia Kaja przygryzła wargi i to właśnie wtedy usłyszała dźwięk otwieranych drzwi i gdy spojrzała w ich kierunku zobaczyła Andrzeja, który uśmiechając się tajemniczo, wszedł do sypialni niosąc butelkę czerwonego wina oraz trzy kieliszki.
- Wygląda na to, że miałeś rację... - zaśmiała się nerwowo, odrzucając głowę do tyłu.
- Mylę się nader rzadko, skarbie. - stwierdził, rzucając jej ponętne spojrzenie i odstawił butelkę na nocny stolik tuż obok łóżka. - Ale tym bardziej cieszę się, że dzisiejszy wieczór potoczył się zgodnie z moimi założeniami... - dodał rozpinając rozporek i wyjmując swojego nabrzmiałego z podniecenia penisa. - Już dawno nie miałem dwóch tak wyjątkowych kobiet jednocześnie. - dokończył i bez chwili zastanowienia, wziął Jaśminę od tyłu, całując jej ramiona i szyję, pieprząc ją gwałtownie dopóki nie zaczęła jęczeć z rozkoszy.

Zahipnotyzowana, Kaja stała nieruchomo i patrzyła jej mężczyzna, z którym od kilku miesięcy miała romans, uprawia seks z kobietą, która jeszcze chwile temu pieściła jej cipkę. To było dla niej tak abstrakcyjne, że nie potrafiła oderwać od nich oczu. Zanim się zorientowała co tak naprawdę się dzieje, jej podświadomość skierowała ją w objęcia Jaśminy i podniecona do granic wytrzymałości, dziewczyna zaczęła ją namiętnie całować, gładząc jej piersi i brzuch w taki sam sposób w jaki sama lubiła być dotykana.
- Jeszcze...Tak...Mocniej... - mamrotała Jaśmina, drżąc na całym ciele. - O Boże... - jej jęki spływały niczym nektar wprost w usta Kaji, sprawiając, że omal sama nie doszła na sam ich dźwięk.
- Teraz twoja kolej skarbie... - usłyszała po chwili podniecony głos swojego kochanka. - Wskakuj na łożko i wypnij pośladki - polecił. - Ja i twój słodki tyłeczek dawno się nie widzieliśmy. O tak... - Andrzej wycedził przez zaciśnięte zęby, rozpychając się w niej brutalnie i rozciągając ją do granic możliwości. - Cudownie... - penetrował ją w tył i w przód, sprowadzając na nią jeden z najbardziej intensywnych orgazmów jaki do tej pory przeżyła.
- O Boże jedyny... - Kaja jęczała, wijąc się z rozkoszy. W tamtej chwili zapomniała o wszystkim tym, co było w jej życiu trudne i bolesne. Liczyły się dla niej tylko usta jej sensualnej kochanki pieszczące jej nabrzmiałe sutki i mężczyzna, który sprawił, że odnalazła to, co myślała, że już dawno straciła. Kaja odnalazła siebie. I to wtedy obiecała sobie, że zrobi wszystko aby już siebie samej nigdy nie zatracić.

***
 

Komentarze

Super kontynuacja :) Mam nadzieje, że będą kolejne części :)

mówisz, masz :-)

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany