Opowiadanie użytkownika marko606

Spotkanie na basenie

local_library480 comment0 thumb_up0
06-05-2019 12:07

W pewien letni, ale jeszcze nie wakacyjny dzień wybrałem się na basen. Pora była przedpołudniowa, dzień powszedni, więc basen nie był specjalnie oblężony, można było spokojnie popływać. Kiedy już „wypływałem” swój czas, wyszedłem z wody, zabrałem ręcznik i podreptałem do szatni.

Pod basenowe natryski wchodziłem z odwiecznym dylematem, czy ściągać slipki, czy wziąć prysznic w nich. Najczęściej robię tak, że dostosowuję się do większości myjących się akurat facetów. Tym razem dylematu nie miałem, bo pod prysznicem był tylko jeden gość, stojący tyłem do wejścia i golutki jak go Pan Bóg stworzył. Sylwetka wydała mi się od razu znajoma, ale dopiero gdy się nieco odwrócił w moją stronę stanąłem jak wryty.

- Tomek...? – powiedziałem z niedowierzaniem – Kopę lat, co za spotkanie.

Tomek był moim dobrym kumplem. Znaliśmy się jeszcze z czasów szkolnych, potem nasze drogi się nieco rozeszły, ale cały czas mieszkaliśmy blisko siebie. Łączyło nas sporo wspólnych przeżyć, w tym także drobny, bardzo młodzieńczy epizod o podtekście erotyczno-gejowskim. Ani on a ni ja jednak nigdy nie uważaliśmy się za gejów. Teraz już obaj byliśmy żonaci, własne domy, własne rodziny.

Odwrócił się całkiem w moją stronę i po chwili powiedział.

- Paweł…? Cześć stary, co ty tu robisz?

- Właśnie skończyłem. Mam wolne, jest luz, więc przyszedłem się trochę popluskać. Dawnośmy się nie widzieli, co u ciebie?

- A dzięki. Też mam wolne dzisiaj, więc pomyślałem podobnie jak ty.

Podszedłem do natrysku tuż obok tego, pod którym mył się niespodziewanie spotkany kumpel. Odwiesiłem ręcznik i przez chwilę wahałem się czy ściągnąć kąpielówki. Tomek to zauważył i powiedział z uśmiechem.

- Albo ty zdejmij, albo ja ubiorę, bo jakoś tak głupio…

- Nie ubieraj – odparłem i zdecydowanym ruchem ściągnąłem swoje slipki. Odkręciłem wodę i wszedłem pod lecący z góry strumień przyjemnie ciepłej wody.

Zauważyłem, że Tomek przyglądał się mojemu przyrodzeniu z uwagą większą, niż by na to zasługiwało.

- Coś nie tak? - spytałem pochylając głowę i spoglądając na swojego, zwisającego swobodnie kutasa.

- Nie… Tylko… fajnie ogolony.

- E tam… Ale twój też fajnie się prezentuje. Ciekawe jak wygląda jak stanie.

- Chcesz się przekonać? - spytał Tomek.

- Nooo… Fajnie by było go takiego zobaczyć.

- Ale to nie tu. Wiesz, po prysznicu możemy pójść do jednej kabiny do przebieralni. Oczywiście jak chcesz… - odparł Tomek.

- No pewnie.

Skupiliśmy się na myciu naszych nagich ciał. Staliśmy przodem do siebie patrząc jak nasze ręce przesuwają się po naszych ciałach rozprowadzając białą pianę, nie omijając żadnego zakamarka. Tomek starannie wymył swojego penisa, potem szparkę między swoimi pośladkami. Patrzyłem jak jego ręka odsłania napletek i potem jak starannie obmywa kutasa i sklepienie jego ud. Podobał mi się ten widok, podobał mi się tak bardzo, że samego mnie to zaskoczyło. Oczywiście ja też nie stałem nieruchomo i z przyjemnością patrzyłem na wbity we mnie wzrok kumpla. Patrzył jak moja dłoń bardziej masuje niż myje mojego kutasa, którego coraz trudniej było mi utrzymać w ryzach. Fajnie było tak patrzeć na siebie, ale w każdej chwili mógł ktoś wejść pod prysznic. W końcu spłukaliśmy z siebie białą pianę i zakręciwszy wodę przepasaliśmy się ręcznikami. Z wieszaka zabraliśmy swoje rzeczy i poszliśmy w stronę przebieralni.

Po drodze zabraliśmy z szafek swoje rzeczy – ja zgrabny plecaczek, Tomek sportową torbę na ramię. W przebieralni wybraliśmy oddaloną od wejścia kabinę. Weszliśmy do środka, starannie zamykając drzwiczki. Odstawiliśmy nasze rzeczy na wąską ławeczkę.

- To co, przebieramy się? - zapytał Tomek.

- Przebieramy – odparłem i ściągnąłem ręcznik ze swoich bioder i niedbale odrzuciłem go na ławkę. Tomek uczynił to samo i po chwili zupełnie nadzy staliśmy naprzeciw siebie.

Nasze penisy co prawda jeszcze zwisały swobodnie, ale widać już po nich było, że coś się dzieje. Stały się grubsze i bardziej nabrzmiałe niż, jeszcze przed chwilą.

- Mogę? - zapytał Tomek wyciągając nieśmiało rękę w kierunku mojego penisa.

Skinąłem przyzwalająco głową. Tomek zbliżył się do mnie, tak, że poczułem ciepło jego ciała. Jego dłoń powędrowała do mojego kutasa. Objął go delikatnie palcami i powoli ściągnął napletek. Penis powoli zaczął nabrzmiewać i unosić się ku górze. Tomek objął go całą dłonią i przesunął nią kilka razy to w górę to w dół. Ciarki podniecenia przebiegły w okolicach moich lędźwi. Odruchowo sięgnąłem dłonią do jego nagiego ciała i opuszkiem palca musnąłem brodawkę jego piersi. On drugą, wolną ręką zaczął kierować moją dłoń ze swojego torsu coraz niżej. Przesunęła się po jego torsie, brzuchu, aż w końcu dotknęła jego, stojącego już na dobre, kutasa.

Zaczęliśmy delikatny, wzajemny masaż naszych penisów. Tomek masował powoli, starannie wykonując powolne ruchy, dbając o to, aby każdy z nich całkowicie odsłonił i zasłonił trzon mojego penisa. Ja najpierw odsłoniłem jego główkę i delikatnie wodziłem palcem po odsłoniętej żołędzi. Staliśmy naprzeciwko siebie, patrząc sobie to w oczy, to na nasze harcujące po kutasach ręce.

- Fajnie to robisz – szepnął Tomek prosto do mojego ucha zbliżając przy tym swoją twarz. Pomyślałem, że nie chce, żeby ktoś przypadkowy na zewnątrz naszej kabiny usłyszał jego słowa, ale na mnie podziałało to zupełnie inaczej. Nie wiem co wiem nie wstąpiło, ale nagle, zupełnie niespodziewanie dla samego siebie (czy dla Tomka również?) dotknąłem wargami jego ust. Nie wydawał się zaskoczony, nie cofnął się, nie okazał żadnej oznaki sprzeciwu, wręcz przeciwnie, powtórzył ten gest, przytrzymując swoje usta na moich przez dużo dłuższą chwilę.

- Kurde, jakie to przyjemne – wyszeptał nie przestając masować mojego kutasa.

Przytaknąłem. Byliśmy tak blisko siebie, że czułem ciepło jego ciała na swoim ciele. Ciepło jego oddechu na swojej twarzy. Ciepło jego dłoni na swoim nabrzmiałym penisie. Nie wiem jak to zadziałało u Tomka, ale we mnie podniecenie narastało w tempie pędzącego Pendolino. Mój kutas zrobił się sztywny do granic swoich możliwości, a po plecach, w kierunku od szyi do pośladków zaczęły przebiegać przyjemne jak krople ciepłego, majowego deszczu ciarki.

Nie wytrzymałem i puściłem tomkowego kutasa. Uniosłem ramię, objąłem nim nagie ciało kumpla i mocno przycisnąłem do siebie. Objęliśmy się nawzajem, poczułem jak jego dłoń zsuwa się po moich plecach w kierunku wypukłości moich pośladków. Nasze usta znowu przylgnęły do siebie, tym razem już śmielej i bez niedomówień. Język Tomka wsunął się delikatnie pomiędzy moimi wargami do moich ust. Moje dłonie błądziły po jego plecach, barkach, lędźwiach, pośladkach. W końcu kilka palców wsunęło się w ciasną szparkę pomiędzy nimi. Tomek przycisnął mnie mocniej do siebie i poczuliśmy nawzajem swoje ciała. Nasze twarze, sutki, brzuchy, uda no i oczywiście kutasy stykały się ze sobą w pełnym podniecenia uścisku.

Pieściliśmy się tak dotykiem swoich ciał przez dłuższą chwilę, aż w końcu moja ręka sięgnęła do jego kutasa. Kiedy objąłem go wszystkimi palcami Tomek odwrócił się stając do mnie plecami. W tej pozycji przyciągnąłem go do siebie tak, że twardy jak konar drzewa trzon mojego penisa wpasował się idealnie w szparę pomiędzy jego kształtnymi pośladkami. Nie… Nie wszedł do środka, po prostu „zaparkował” pomiędzy nimi w pozycji jak najbardziej pionowej i w stanie jak najbardziej wzwiedzionym.

Teraz mając swobodny dostęp do kutasa mojego przyjaciela zacząłem masować go miarowymi ruchami obejmując dość mocno jego twardy trzon wszystkimi pacami. Drugą ręką błądziłem po jego torsie muskając delikatnie opuszkami palców jego sutki. Mając pełen kontakt z jego ciałem czułem jak drży z podniecenia, jak obmacuje swoimi dłońmi moje pośladki, przyciskając mnie jeszcze mocniej do siebie. Po chwili zdałem sobie sprawę, że delikatnie ugina i prostuje kolana, jakby w rytmie ruchów mojej dłoni masującej jego penisa. Oczywiście w ten sposób jego pośladki masowały tkwiącego między nimi mojego penisa, który coraz szybciej i coraz bardziej nieubłaganie zmierzał do ekstatycznego finału naszej zabawy.

Przyspieszyłem rytm swoich ruchów. Czułem jak jego kutas stał się gorący, sztywny i nabrzmiały, jak wezbrało w nim podniecenie, jak za chwilę eksploduje w mojej dłoni, niczym odbezpieczony granat. To samo działo się ze mną, a może raczej we mnie…

Nie było już odwrotu. Nawet jakbyśmy chcieli przerwać ten szalony i chyba będący jednak dla nas zaskoczeniem seans, już nie mogliśmy, nie potrafiliśmy, nie chcieliśmy…

Wokół nas rozbrzmiewał subtelny gwar basenowej przebieralni, przechodzili ludzie, otwierali, zamykali szafki, od czasu do czasu ktoś rzucił jakieś słowo, rozbrzmiał jakiś śmiech… A my, oddzieleni od nich jedynie cienkimi ściankami basenowej przebieralni, w zupełnie innym świecie, w zupełnie innym miejscu, w zupełnie innym stanie świadomości.

Finał zbliżał się już nieubłaganie. Jeszcze tylko kilka ruchów mojej dłoni na tomkowym kutasie, jeszcze tylko kilka ruchów jego pupy na moim penisie… Nagle ten dobrze znany skurcz w sklepieniu ud, nagle ten dobrze znany dreszcz w lędźwiach… Poczułem jak w mojej dłoni robi się ciepło i mokro. Jedna, druga, trzecia porcja lepkiego, ciepłego płynu wyrzucona z kutasa mojego przyjaciela ląduje w mojej dłoni. Przyjemne ciepło rozchodzi się po palcach. Czuję, że i ze mnie wytryskuje kilka porcji nasienia lądując w rowku pupy Tomka.

Zacisnąłem dłoń na jego kutasie. Wstrzymałem ruchy. Przez chwilę trzymałem tylko jego penisa, czując, jak powoli uchodzi z niego podniecenie, jak powietrze spuszczane z balonu, który zmierza ku ziemi po niebiańskiej podróży. Tomek odsunął się lekko ode mnie uwalniając mojego kutasa spomiędzy swoich pośladków. Odwrócił się, patrząc na mnie swoimi dużymi, niebieskimi oczami. Uśmiechnął się a ja czuję, że waha się czy teraz, kiedy już jest po wszystkim, pocałunek nie będzie jednak niestosowny. Zbliżyłem swoją twarz do jego twarzy. Myślimy o tym samym. Nasze usta zetkęły się, a w nich nasze języki. Znowu czujemy na sobie swoje ciała, ale już inaczej, niż jeszcze przed chwilą. Obejmuję go za szyję, całujemy się długo i czule.

Sięgnąłem po ręcznik.

- Odwróć się – szepczę mu do ucha – Wytrę cię, jak chcesz.

Tomek się odwrócił. Zobaczyłem pomiędzy jego pośladkami błyszczącą strużkę. Dałem mu do zrozumienia, żeby się lekko nachylił. Tomek oparł się o ławkę wypinając swoją pupę. Jego pośladki rozchyliły się. Biała, lekko połyskująca strużka nasienia powoli ściekała w kierunku jego dziurki.

Nie wytrzymałem i przyklęknąłem tuż za nim i zbliżywszy swoją twarz do jego pośladków powoli zlizałem językiem to, co przed chwilą jeszcze było we mnie. Powtórzyłem to kilka razy, zahaczając, niby to przypadkiem o ciemniejący pomiędzy dwoma pośladkami otworek.

Na koniec wytarłem starannie ręcznikiem szparkę pomiędzy jego pośladkami.

- Zwariowaliśmy… - powiedział przyjaciel, kiedy już zaczęliśmy  ubierać się i zbierać swoje rzeczy do wyjścia.

Uśmiechnąłem się.

- Żałujesz? - spytałem.

- Co ty. To było… - zwiesił na chwilę głos – niesamowite. Chociaż mnie zaskoczyło. Ale nie, nie żałuję, a nawet… - nie dokończył.

- Nawet…?

- Może kiedyś jeszcze…? - rzucił nieśmiało.

- Nie może… - odparłem. - Żadne może… Na pewno.

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany