Opowiadanie użytkownika Greedi_Lady_Foxie

Slave

local_library200 comment0 thumb_up0

Ciężkie, metalowe drzwi otworzyły się z lekkim oporem. Nienaoliwione zawiasy wydały się z siebie zgrzytliwe niezadowolenie. Wysoka postać powoli schodziła po kamiennych schodach, oświetlona blaskiem lamp padających od drzwi. Stukot butów odbijał się echem w zimnej, wilgotnej piwnicy. Postać zatrzymała się na środku pomieszczenia i wciskając zwisający z sufitu włącznik, zapaliła światło. Chorobliwie żółty blask błysnął z gołej, pojedynczej żarówki. Światło ogarnęło resztę pomieszczenia, które w najdalszych kątach pozostało w półmroku. Z pod ściany do uszu postaci dobiegł słaby, cichy pomruk.  

- Obudziłeś się już? - głos był wyjątkowo niski, trochę zachrypnięty. Idealnie pasował do dwutygodniowego zarostu, który zdobił szeroką, kwadratową żuchwę mężczyzny. Krótko ostrzyżone włosy nastroszone żelem pod światłem wyglądały jak kolce jeża. Brązowe tęczówki zlały się ze źrenicą tworząc czarną plamę.

Druga postać leżała na zniszczonym, przesiąkniętym wilgocią materacu. Z każdego miejsca wystawały sprężyny. Jej sylwetka była naga, skulona i związana. W miejscach gdzie lina ściskała skórę powstały już czerwono-sine zabarwienia. Ręce i nogi miała połączone i unieruchomione za plecami. Knebel w ustach uniemożliwiał rozmowę, a czerwone chusta na oczach dodatkowo niwelowała jego zmysły. Wyższy mężczyzna przykucnął przed młodym chłopakiem dokładnie mu się przyglądając. Blada, aksamitna w dotyku skóra przepełniona była bliznami Najczęściej od papierosów. Spod cienkiej warstwy można dostrzec linię żeber. Nie wystawały mocno. Brunet nie lubił kiedy jego partnerzy byli za bardzo wychudzeni. Jasnobrązowe włosy chłopaka skołtuniły się i zmatowiały przez zimny pot na czole. Postać leżała nieruchomo, jej klatka piersiowa unosiła się powoli i miarowo. Można by stwierdzić, że chłopak spał, ale brunet wiedział, że to nie prawda. Szatyn obudził się w momencie, gdy tu wszedł. Jednak był wyćwiczony i wiedział jak zadowolić swojego pana. Każdy nieproszony i niewymagany gest mógł skończyć się karą. Chłopak wiedział o tym doskonale. Pamięć wcześniejszych kar wciąż świeża w jego umyśle. Wzrok bruneta powędrował niżej do przyrodzenia szatyna. Pozycja w jakiej leżał wyglądała na mocno niekomfortową, ale dawała łatwy dostęp. Z nabrzmiałego i związanego ciasno penisa sączyła się stróżka mlecznej, lepkiej mazi. Mężczyzna pstryknął w niego palcem i pod wpływem jego dotyku chłopak jęknął głośno, zaciskając usta na kneblu.

- Czyli narkotyk jeszcze działa. - mruknął i bawiąc się penisem młodego dał pochłonąć się rozmyślaniom.

Dawka ekstazy, którą wczoraj dostał powinna przestać działać chociaż w połowie, a mimo to szatyn wciąż reagował na najmniejszy dotyk. Brunet złapała mocniej pulsujące przyrodzenie. Twarde i gorące, gotowe w każdej chwili wystrzelić. Ciepło i uczucie tętniącej krwi sprawiły, że mężczyzna poczuł skurcz w dolnej części brzucha.

- Kurwa. - zaklął cicho pod nosem i wstał. Chłopak leżący pod nim jęknął. Brakowało mu bliskości swojego pana. Chciał więcej. Chciał dojść. Jego penis bolał niemiłosiernie, a skręty w żołądku sprawiały, że miał ochotę zwymiotować. Jednak pozwolił sobie tylko na jeden jęk. Chociaż wiedział, że to i tak za dużo. Brunet przyglądał się przez chwilę skulonej postaci, w dłoni wciąż czując to niesamowite ciepło, które przeszyło go do kości. Zdecydowanie za długo dał chłopakowi czekać. Mężczyzna wziął na ręce szatyna i zamykając go w ciepłym, silnym uścisku ruszył w stronę schodów, zostawiając za sobą zapach wilgoci i zimna.

~*~

- Ollie? Powiedz co byś chciał? - jego głos załaskotał chłopaka w okolicy ucha. Delikatne dreszcze rozruszały trochę jego zdrętwiałe mięśnie. Wciąż mając knebel w ustach tylko przytaknął.

- Ni…

- Nie rozumiem. Możesz powtórzyć? - ty pieprzony sadysto! Przeminęło mężczyźnie przez myśl i tylko bardziej nakręciło do dalszego działania. Oliver niezdarnie podniósł się do pozycji wpół siedzącej. Czołgając się do brzegu łóżka zaczął się wspinać po ciele bruneta. W końcu oparł się o niego, naga klatka piersiowa ocierała się o szorstki materiał marynarki. Usta łaknące dotyku, nos i policzki ocierające się o jego zarost. Brunet uśmiechnął się nieznacznie i złapał chłopaka w talii przyciągając bliżej siebie. Szatyn jęknął gdy ich penisy się dotknęły. Jedyną barierą między nimi były spodnie bruneta, który powoli rozwiązał knebel i rzucił go gdzieś na podłogę. Chwilę po nim wylądowała opaska z oczu. Oliver wciągnął głośno powietrze, ale nic nie zrobił. Twarz opierał na ramieniu bruneta.

- Ollie, spójrz na mnie. - szatyn uniósł powoli głowę i po chwili para szmaragdowych źrenic była w niego wpatrzona jak w obrazek.

- Nick… Nick! - chłopak jąkał się wypłakując imię swojego pana.

- Już już. Jestem przy tobie. - Nick złapał delikatnie podbródek Olivera i złączył ich usta w pocałunku tak bardzo pożądanym przez każdego z nich.

Brunet przez te kilka dni rozłąki nie potrafił znaleźć dla siebie miejsca. To ciągłe uczucie ścisku w okolicy serca i gorzki posmak w ustach nie dawały mu spokoju. Myśl o zejściu na dół, gdy przechodził obok tych drzwi dręczyła go nawet w snach. A teraz kiedy znowu byli razem, umył stał się bardziej przejrzysty, a ucisk z klatki piersiowej przeskoczył do spodni. I ten rodzaj bólu sprawiał mu przyjemność. Pocałunek był długi, delikatny i powolny. Nie mieli powodu do pośpiechu. Dłonie bruneta zsunęły się z talii na pośladki Olivera i podciągnęły go wyżej. Zręcznymi palcami szybko rozwiązał pętające szatyna węzły i lina powędrowała na podłogę. Chłopak szybko zareagował i oplótł nogi na biodrach mężczyzny. Nick uniósł go do góry, by po chwili zmienić pozycję z szatynem rozłożonym pod nim. Ich usta wciąż złączone, teraz bardziej zachłanne łaknęły dominacji na drugim. Oliver oczywiście uległ, ale zmusił się do małej walki. Brunet pozbył się swojej szarej marynarki. Zaraz po niej z ramion zsunął czarną koszulę, energicznie i niecierpliwie rozpinając guziki.

- Kurwa. - zaklął pod nosem kiedy ręka zaplątała mu się w rękawie.

- Pomogę ci. - szatyn wyszeptał i rozwiązał materiał i rzucił go na podłogę. Będąc na wpół nagim brunet sięgnął do szafki nocnej po lewej stronie. Za drewnianymi drzwiczkami kryła się istna skarbnica zabawek, przyrządów i substancji, które sprawiały, że seks przechodził na zupełnie inny poziom.

Nick wyjął jeden z kilku wibratorów, uprząż i lubrykant. Narkotykami na szprycował Olivera ostatnio i wbrew wszelkim pozorom nie chciał doprowadzić do zatrucia chłopaka.

- Połóż się na brzuchu i wypnij do góry. - jego głos był cichy, spokojny, ale nie wskazywał też, aby spodziewał się domowy. Szaty wykonał polecenie i przekręcił się między nogami swojego pana, specjalnie zahaczając pośladkami o krocze bruneta. Słysząc jak wciągał głośno powietrze było bezcenne. Oliver rzadko kiedy mógł sobie pozwolić na takie gry. Zwykle po czymś takim był wyrzucany z powrotem do piwnicy, ale nie dziś. To była jego nagroda. Wiedział, że to ma swoje

granice, ale wiedział też gdzie się kończą. Chłopak uśmiechnął się lekko i położył na brzuchu wypinając wysoko pośladki.

- Bardzo ładnie. - mężczyzna przyglądał się mu przez chwilę zwalczając ogromną pokusę wbicia się w niego i rżnięcia do nieprzytomności. Przygryzł dolną wargę i sięgnął po obrożę. Założył ją chłopakowi na szyję i mocno zacisnął. Kajdanki dołączone do kompletu zapiął na nadgarstkach i całość połączył czarną wstążką z metalowym zapięciem. Tasiemka była krótka, więc Oliver leżał na poduszce z podciągniętymi rękami i wypiętym tyłkiem. Nie śmiał się odezwać i w ciszy akceptował działania swojego pana. Ukradkiem spojrzał do tyłu, by zobaczyć zadziorny uśmiech zgubiony wśród ciemnego zarostu i chwilę później czuł coś zimnego i śliskiego przy swoim wejściu. Odruchowo ścisnął pośladki za co został szybko ukarany mocnym klapsem. Skóra w miejscu uderzenia zapiekła i mięśnie się rozluźniły. Po użyciu lubrykantu brunet wziął wibrator i rozszerzając lekko wejście wepchnął go z całej sił do środka. Chłopak krzyknął i schował twarz w poduszkę, żeby zakryć płynące łzy. Nickolas włączył wibrator i ustawił na najwyższe obroty. Przez chwilę napawał się widokiem kręcącego się szatyna, którego stłumione przez pościel jęki wypełniały ciszę w pokoju.

- Grzeczny chłopiec. - brunet nachylił się nad Oliverem ściskając biodrami. Złapał go za brodę i wyciągnął z poduszek. Z zielonych oczu ciekły pojedyncze łzy, a wargi czerwone były od przygryzania.

- Ollie, jak się czujesz?

- Dobrze.

- Chcesz więcej?

- T-Tak.

- A gdzie magiczne słowo?

- Proszę. - głos chłopaka był zaledwie szeptem, przerywanym szlochami. Mężczyzna pocałował szatyna w policzek, w ucho, a potem po całej szyi. Gładka skóra muskała go po wargach, kiedy zostawiał kolejne malinki. W tym czasie usta Olivera zachłannie ssały jego dwa palce. Ciepła ślina spływała mu po dłoni. Machinalnie druga dłoń bruneta powędrowała do sutków chłopaka. Wciąż gładkich, małych, zgrabnych i cholernie twardych. Zaczął jednego obracać posuwając biodrami tył szatyna. Bujali się w równym, powolnym tempie, a ciasnota w spodniach wciąż rosła. Wibracje płynące ze sztucznego penisa działały również na niego i trudno mu było utrzymać kontrolę.

Nagle głośne pukanie do drzwi sypialni przerwało tą cudowną chwilę. Brunet rzucił gniewne spojrzenie swojemu lokajowi, który nie wzruszony całą sytuacją przyglądał się dwójce leżącej na łóżku.

- O co chodzi?

- Ma Pan gościa.

- Nikogo nie zapraszałem. Mówiłem ci, że dzisiaj jestem zajęty. Powiedz temu komuś, żeby się pierdolił.

- Oczywiście, sir. Tylko z tym gościem może być trudniej. - zainteresowanie na chwilę wstąpiło na twarz bruneta.

- Kto to?

- Pańska siostra, sir. - dwa słowa. Dwa konkretne słowa, by na nowo wprowadzić go w zły nastrój.

- Już idę. - mężczyzna pocałował Olivera w policzek i wstał wycierając dłoń w pościel.

- Nie ruszaj się stąd. - głos miał spokojny, ale chłopak widział, aż kipi ze złości. Obserwował jak wychodzi z pokoju ubierając po drodze czarny szlafrok podany przez lokaja.

~*~

Drzwi do sypialni trzasnęły o framugę i do środka wparował wzburzony brunet. Między palcami kręcił na wpół wypalonym papierosem. Błękitno szary dym buchał z jego ust i nosa. Oliver wciąż skrępowany, zdrętwiały i przestraszony przyglądał się swojemu panu, jak krążył po pokoju z rządzą mordu wypisaną na twarzy. Krew wpłynęła mu do głowy powodując czerwone plamy na szyi i policzkach, przez co ciemny zarost wydawał się wręcz czarny. Szlafrok zsunął się trochę z prawego ramienia ukazując dobrze, ale nie przesadnie wyrzeźbione mięśnie. Karmelowa karnacja idealnie podkreślała każdy centymetr jego ciała. Nickolas mruczał coś pod nosem. Niedopałek spoczywał teraz między palcem wskazującym i środkowym.

- P-Panie. - chłopak zdobył się na lekki i niepewny szept, który przerywany był pojedenczymi westchnieniami spowodowanymi wciąż włączonym wibratorem. Chociaż już dawno przestał reagować na jego stymulacje.

- Ollie. - brunet spojrzał na swojego pupilka i przez chwilę sprawiał wrażenie zagubionego.

Źrenice się rozszerzyły, a usta otworzyły wypuszczając długo trzymany dym. Rysy jego twarzy się rozpogodziły, a wargi uformowały krzywy uśmiech.

- Przepraszam, że musiałeś tyle czekać. Nieproszony gość nam przerwał. Na czym skończyliśmy? - Oliver spojrzał niepewnie na swojego pana, ponieważ doskonale znał ten uśmiech i nigdy nie zwiastował niczego dobrego.

Brunet wszedł na łóżko i ustawił się za chłopakiem napierając na jego biodra. Oliver wciągnął głośno powietrze, kiedy poczuł na plecach gorąco, a potem szczypanie. Nickolas docisnął papierosa do jego skóry i rzucił peta gdzieś za siebie.

- Chyba już ci wystarczy. Byłeś grzecznym chłopcem. - brunet wyłączył wibrator i powoli go wyjął. Chłopak, aż jęknął z ulgi rozluźniając trochę mięśnie pośladków. Chciał na chwilę spojrzeć na swojego pana i wyczytać jego kolejne zamiary, ale nie zdążył, ponieważ Nickolas wszedł w niego jednym, silnym pchnięciem. Szatyn krzyknął głośno zadzierając głowę do tyłu. Po policzkach ciekły stróżki świeżych łez. Jego palce wbite w pościel zbielały od siły ucisku. Rozrywający ból w dolnej części ciała był znajomy, ale za każdym razem doprowadzał go do płaczu.

- Rozluźnij się, bo będzie bardziej bolało. - brunet poruszył się lekko, a mięśnie Olivera zadrżały. Pierwsze kropelki potu pojawiły się na jego gładkiej skórze i spływały po zarumienionych policzkach. Pieczenie powoli ustępowało, ale i tak nacisk był za duży.

- Ollie. Zacznę bardzo powoli. - brązowo oki pochyliła się trochę nad chłopakiem opierając jedno ramię obok jego głowy, a drugą złapał przyrodzenie chłopaka, które pulsowało przy przyspieszonym biciu serca szatyna.

Zielono oki poderwał głowę wyżej, praktycznie kładąc ją na barku mężczyzny. Pojękiwał cicho nie odważając się na nic więcej. Pchnięcia były bardzo powolne, ale głębokie i doprowadzały go do szaleństwa. Już wolał być rżnięty szybko i boleśnie, bo tylko wtedy czuł swojego pana najlepiej. Takie gierki działały mu na nerwy. Przy następnym pchnięciu sam nabił się na penisa mocniej i jęknął przeciągle.

Nick przestał się ruszać zaskoczony tą inicjatywą. Wiedział, że Oliver kryje w sobie małego potwora, ale nie sądził, że tak szybko go z niego wyciągnie. Uśmiechnął się pod nosem i zaczął całować szyję szatyna.

- Krzycz. Chcę usłyszeć jak błagasz o litość. - wyszeptał chłopakowi do ucha i rozkoszował się, kiedy jego ciało drgało pod nim.

- Więcej. Mocniej. Błagam. Zrób to. - głos Olivera był cichy i zdecydowany. Jego szmaragdowe oczy płonęły pożądaniem gdy na siebie spojrzeli. Brunetowi skoczyło ciśnienie i zaczął pchać mocniej. Głębiej.

Jego dłoń zacisnęła się na penisie szatyna nie pozwalając mu dojść, gdy pompował go od tyłu. W pokoju zrobiło się zdecydowanie za ciepło, a spocone ciała ocierały się o siebie. Oliver jęczał i wzdychał rozkładając się pod nim. Na każde pchnięcie nabijał się mocniej. Nickolas czuł, że długo tak nie wytrzyma, więc złapał chłopaka w talii i obrócił go twarzą do siebie. Oparł się o nagłówek łóżka całując młodego jak nigdy wcześniej. Paznokcie Olivera znaczyły jego barki, kiedy on sam wbijał swoje palce w pośladki chłopaka. Orgazm stawał się coraz bliżej, aż w końcu Nickolas nie wytrzymał. Gryząc wargi szatyna dochodził długo, cały czas pompując wszystko co miał w młodego. Oliver drżał i krzyczał gdy sam doszedł. Sperma poleciała na ich brzuchy i oboje nie wiedzieli jak mają to ogarnąć. Ramiona bruneta przytuliły do siebie drobne ciało chłopaka. Całował jego mokre, brązowe włosy i próbował opanować oddech. Nie pamiętał kiedy ostatnim razem miał taki orgazm. Trzymanie szatyna w piwnicy zdecydowanie poprawiło jakość ich seksu, ale Nick nie był pewien czy chciał znowu go tam zamykać. Jednak wolał go mieć blisko siebie. Może kiedyś znowu to powtórzą, ale póki co obojgu przydałaby się kąpiel.

Biorąc Olivera na ręce ruszył w stronę przestronnej łazienki, gdzie wanna pełna gorącej wody i bąbelków już czekała. 

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany