Opowiadanie użytkownika 0bi1

Siłownik cz. 2

local_library59 comment0 thumb_up2
Siłownik - część 2
13-03-2018 21:31

Będąc osobą kulturalną, pozwoliłem gościowi jako pierwszemu skorzystać z prysznica. Ciało poruszające się za zaparowaną szybą i wspomnienie tego, co się działo przed chwilą, ponownie usztywniło moją pałę. Kurwa mać! Rzeczywiście jestem pedałem! Jeżeli podnieca mnie widok nagiego faceta, to nie ma się co okłamywać. Trzeba się z tym pogodzić i korzystając z okazji, jeszcze raz zerżnąć ten mały tyłek. Wszedłem do kabiny – zrobiło się w niej ciasno. Nasze ciała zetknęły się. Gdy odwróciłem go przodem do ściany, nie protestował, czekając na moje dalsze poczynania. Przywarłem do jego pleców, lokując swoją twardość pomiędzy pośladkami. Usta instynktownie przystąpiły do całowania karku, ramion i zagłębienia pomiędzy łopatkami. Lewą ręką pieściłem twarz, szyję i klatę, a prawą jądra i penisa. Pod wpływem dotyku zrobił się duży i twardy. Zsuwałem napletek, odsłaniając główkę i ponownie chowałem ją w gorącym kapturku. Woda spływała po ciałach, ogrzewając i pieszcząc.


Poruszałem biodrami, wprawiając penisa w ruch ślizgowy – było mu bardzo dobrze w bruździe międzypośladkowej, ale pomyślałem, że w środku będzie mu jeszcze lepiej. Pokryłem go więc cienką warstwą płynu pod prysznic i wycelowałem w mały, brązowy, zaciśnięty otworek. Jak się okazało, nie tak bardzo zaciśnięty - był jeszcze rozluźniony poprzednim bzykankiem, więc moja głowica jądrowa bez większych przeszkód wniknęła do środka. Wojtek jęknął – mam nadzieję, że bardziej z rozkoszy, niż z bólu, kiedy zagłębiłem się w nim do samego końca. Przygryzłem lekko mięsień czworoboczny, dociskając przy tym jego biodra do swoich, tak by poczuł penisa głęboko w sobie. Najpierw poruszałem się ruchem okrężnym, kreśląc końcówką esy-floresy w gorącym tunelu jego odbytu. Po jakimś czasie rozpocząłem regularne pompowanie. Nie, nie spieszyłem się. Teraz, kiedy pierwsze podniecenia zostało zaspokojone, mogłem delektować się i bardziej świadomie doświadczać rozkoszy obcowania z chłopcem, o ciele tak drobnym, delikatnym, niemal dziewczęcym.


Członek spoczywający w mojej dłoni był tak twardy, jakby nie składał się z wypełnionych krwią ciał jamistych, a z żywej kości. Palcami wyczuwałem wszystkie jego zgrubienia, podczas przesuwania pokrywającej go skóry, w górę i w dół. Czasem przerywałem, więcej uwagi poświęcając jądrom, uwięzionym w woreczku mocno obciśniętym wokół penisa. Mój w tym czasie wsuwał się i wysuwał z głębokiego tunelu. Chciałem, żeby trwało to wiecznie. Zwieracz ściśle obejmował moją męskość, dostarczając niesamowitych wrażeń. Ruchałem Wojtka coraz szybciej, całkowicie tracąc kontrolę nad podnieceniem. W końcu wytrysnąłem, ponownie napełniając go gorącym nasieniem. Sapiąc z wysiłku, przytuliłem się do mokrych pleców, wciąż pozostając w środku.


Oswobodził się jednak z moich ramion, wypuszczając na wolność ptaka tkwiącego dotychczas w głębi rzyci. Stanął przodem do mnie, też domagając się zaspokojenia. Nawet nie zdążyłem jeszcze dobrze uklęknąć, kiedy poczułem w ustach gorącą głowicę penisa. Tym razem przejął inicjatywę, wiedząc, że jestem mu coś winien. Złapał moją głowę i zaczął ją ruchać bezceremonialnie. Gruby, twardy penis wciskał się głęboko, próbując sforsować gardło. Zaczynałem mieć trudności  ze złapaniem oddechu – może nie byłoby z tym problemu, gdyby robił to odrobinę wolniej, ale był tak naładowany, że przestał się bać i rżnął moje usta, jakby miał do czynienia z rasową dziwką, a nie z gościem, który dopiero drugi raz w życiu, miał fiuta na języku. Nie chciałem się udusić, więc powstrzymałem jego gwałtowne zapędy. Nie krył rozczarowania, kiedy wstałem. Myślał, że zostawię go niezaspokojonego. Ale gdy się odwróciłem i lekko ugiąłem nogi w kolanach (w końcu byłem od Wojtka dużo wyższy), ustawiając swój tyłek na wprost jego wygiętego w łuk penisa, zrozumiał moje intencje. Widok uradowanej twarzy upewnił mnie, że warto poświęcić swoją męską cnotę.


Poczułem palce, delikatnie pieszczące rozetę. Jeden z nich szybko znalazł się w środku, przełamując niewielki opór zwieracza. Przy drugim już było trochę gorzej, ale wytrzymałem to dzielnie, pamiętając, jak mężnie mój kochanek zniósł obecność penisa w swoim tyłku. Trzeci wszedł już z największym trudem, rozszerzając dziurę do rozmiarów odpowiednich dla średniej klasy prącia. Tylko że penis Wojtka raczej do takich nie należał. Ten kurdupel miał dużo większego! Dotychczas mnie to nie wzruszało, jednak mając przed sobą perspektywę nadziania się na taką maczugę, lekko zadrżałem. Nie wiem, czy decyzji o udostępnieniu mu tyłka nie podjąłem zbyt pochopnie. Lecz trudno by było teraz się wycofać. Jak by to wyglądało? Taki duży chłop i boi się penisa? Nie, to nie wchodziło w rachubę. Raz się żyje! Jak już się wypiąłem, to doprowadzę sprawę do końca!


Wojtek rozwiał moje rozterki, wbijając się od razu na pełną głębokość. Oczy wyszły mi z orbit, ale tylko cicho syknąłem. Przytrzymałem jego biodra, aby zbyt wcześnie nie zaczął się poruszać. Czekał cierpliwie na znak. Gdy puściłem, powoli wysunął się troszkę, by za moment wrócić na swoje miejsce. Tak powoli, sztos za sztosem, przestałem odczuwać ból, za to pojawiło się dziwne uczucie, docierające z wnętrza dupy. Nie wiedziałem, że osoba bzykana w tyłek, może odczuwać przyjemność. Wydawało mi się, że robi to tylko dlatego, by zadowolić swojego partnera, i że to tylko on ma z tego tytułu frajdę. Tymczasem z każdym pchnięciem robiło się coraz milej tam w środku. Im dłużej byłem ruchany, tym bardziej budził się do życia organ, który przecież niedawno zaliczył dwukrotne zaspokojenie. Wojtek jeszcze go wspomógł pieszczotą swojej dłoni i nim się obejrzałem, strzelałem spermą po raz trzeci. Ale tym razem orgazm był o wiele intensywniejszy, bo wzmocniony doznaniami płynącymi z dupy. Wojtkowi też już niewiele brakowało, bo zaczął tryskać seriami gorącej spermy. Czułem jak penis pulsuje, podczas pompowania we mnie nasienia. To było całkiem miłe uczucie! Nawet nie tyle same drgania jego pały, ale świadomość, że mogłem go w ten sposób zaspokoić. Satysfakcja z dobrze wykonanej roboty. I z tego, że tak bardzo mnie pożądał.


Kobiety tak nie pożądają. U nich to jest czysta kalkulacja – mężczyzna jest atrakcyjny tylko wtedy, gdy może zapewnić im dostatnie życie. I dużo jedzenia, bo to je najbardziej podnieca – są wiecznie głodne. Jak się im przyjrzeć, to ciągle coś przeżuwają, a to ciasteczko, a to cukiereczka, a to jabłuszko – ale wieczorem powiedzą, że nic nie jadły przez cały dzień. A jak rzeczywiście nie zjedzą, troszcząc się o figurę, to chodzą wkurwione – lepiej omijać je wtedy z daleka. A facet - wiadomo – jak go podniecasz, natychmiast widać to po erekcji. Tutaj niczego nie da się ukryć. Dlatego imponowała mi niemal nieustająca erekcja Wojtka – ewidentny dowód zachwytu atletyczną budową mojego ciała. Z kolei moje podniecenie wywoływała jego dziewczęcość w wyglądzie. Był drobny (poza tym, co było naprawdę duże :), delikatny, o łagodnych rysach twarzy. Gdyby tak jeszcze pozbył się owłosienia, to można oszaleć na jego punkcie. Co ja wygaduję?! Przecież jeszcze trzy dni temu, do głowy by mi nie przyszło, że można w ten sposób myśleć o chłopcu – byłem normalnym heteroseksualistą. Kim więc jestem teraz? Kobiety nadal mnie kręcą, ale już nie tylko one.


Dokończyliśmy mycie wspólnie i po wyjściu spod prysznica pomagaliśmy sobie w osuszeniu ciał ręcznikami. Nie ubierając niczego, wróciliśmy do pokoju, rozsiadając się na kanapie. Na początku oddzielnie, ale po chwili Wojtek nie wytrzymał, usiadł mi na kolanach, bokiem do mnie i obejmując, zbliżył usta, zatrzymując się w odpowiednim momencie, niepewny mojej reakcji. Nie zastanawiając się, przywarłem do nich. Całowaliśmy się długo i namiętnie. To było bardziej podniecające, niż wszystko, co zrobiliśmy dotychczas.

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany