Opowiadanie użytkownika 0bi1

Siłownik cz. 1

local_library76 comment1 thumb_up1
Siłownik - część 1
27-02-2018 13:29


     Nie wiem, dlaczego to zrobiłem. Nigdy wcześniej nie interesowały mnie takie rzeczy. Jestem dziewiętnastolatkiem, bardzo wysokim – 195 cm i atletycznej budowy ciała. To po części wynik wytężonej pracy na siłowni. Chodzę tam trzy razy w tygodniu i nie używam żadnego chemicznego wspomagania, sztucznych białek itp. Odżywiam się zdrowo, nie przesadzając z ilością, dzięki czemu wyglądam jak typowy samiec alfa. Podczas jednego treningu, zauważyłem, że przygląda mi się jakiś leszcz – chyba od niedawna ćwiczy, bo nie mając swoich, przygląda się pracy moich mięśni podczas podnoszenia sztangielek. Był mały – jakieś 170 wzrostu, szczupły, może w moim wieku, może trochę młodszy. Przestałem zwracać na niego uwagę, zajęty robieniem swojego programu. Na następnym treningu, leszcz ćwiczył bliżej, starając się kopiować ćwiczenia, wykonywane przeze mnie. To małpowanie było lekko irytujące, ale nie odezwałem się ani słowem. Kiedy jednak po ćwiczeniach, podczas korzystania z prysznica, przyszedł i w kabinie naprzeciw zaczął kopiować moje ruchy, nie wytrzymałem. Podszedłem i zapytałem:

- O co ci chodzi, koleś?

- Zajebiste masz ciało – odpowiedział bez lęku, wręcz z zachwytem.

- A ty co? Pedał?

- Nie. Chyba nie. Do tej pory nie zwracałem uwagi na facetów. Podobają mi się dziewczyny. Ale ty jakoś tak …..


Spojrzałem w dół – jego penis wyraźnie zaczynał podrygiwać. Facet zaczynał się jarać. Kurwa! Co się dzieje? Ja też nigdy nie patrzyłem na facetów jak na obiekt seksualny, a teraz czułem, że i mój zaczyna reagować. Pod wpływem nagłego impulsu, złapałem go za kark i pochyliłem do fiuta.

- Ssij – rozkazałem.


     O dziwo zrobił to! Z lekkim wahaniem, ale objął jedną ręką nasadę penisa, drugą zaczął pieścić worek z jajkami. Jego wargi najpierw spróbowały kontaktu ze skórą, całując wzdłuż całej długości, później delikatnie objęły główkę, a na jej czubku poczułem gorący szorstki i wilgotny język. Widziałem, że nie ma doświadczenia, bo nie robił tego jeszcze tak wprawnie, jak dziewczyny, z którymi miałem już okazję poznać uroki seksu oralnego. Ale po pierwszym zaskoczeniu, zaczął nadrabiać entuzjazmem. Fiut pęczniał w jego ustach, osiągając w końcu pełen rozmiar i gotowość. Podniecała mnie nietypowość tej sytuacji i ryzyko nakrycia w miejscu publicznym. Złapałem głowę chłopaka oburącz i zacząłem ją ruchać. Ten jedną ręką powstrzymywał mnie, żebym nie wsadził za głęboko w gardło, a drugą przestał pieścić jajka. Poczułem palec na swoim odbycie. Co jest kurwa? Myśli, że dam mu się wydymać? - przemknęło mi przez głowę, ale po chwili namysłu poddałem się pieszczocie, która wyraźnie sprawiała mi przyjemność. Wciąż ruchałem jego usta, kiedy zdałem sobie sprawę, że palec jest już w środku i pieści jakiś punkt, dostarczający niesamowicie przyjemnych wrażeń. Wow! Nie wytrzymałem! Zaciskając pośladki w ekstazie, wytrysnąłem seriami, połączonymi ze spazmami rozkoszy, zalewając młodego taką ilością spermy, że aż wyciekała z kącików ust dwoma strużkami.


     Wróciłem do swojej kabiny i dokończyłem mycie, patrząc jak młody sobie trzepie. Co za typek! Wcale się nie krył, że go to podjarało. Z drugiej strony – miał w ustach niezbity dowód mojego podniecenia. Wkrótce wygiął się jak paragraf i obryzgał spermą całą ścianę kabiny. Unikał mojego wzroku, wstydząc się tego, jak został potraktowany. To fakt – trochę go zeszmaciłem. Kończyłem się wycierać i wychodząc rzuciłem:

- Masz tu być w środę o 16-tej.

Nie usłyszałem żadnej odpowiedzi.


     Przez resztę wieczoru nie mogłem przestać myśleć o tym co się stało. Przerażała nie tyle świadomość, że wykorzystałem tego łebka, jak więźniowie wykorzystują cweli. Bardziej, że podnieciło mnie to do tego stopnia, że teraz nie mogę się doczekać kolejnego spotkania. Zastanawiałem się, czy chłopak tak paskudnie i bezceremonialnie potraktowany w ogóle przyjdzie. Przypominając sobie jak zapamiętale trzepał konia po wszystkim, miałem cichą nadzieję, że jednak tak. Kurwa, co się ze mną dzieje? Przecież zawsze kręciły mnie dziewczyny. Dlaczego wciąż myślę o tym fiucie? Następnego dnia byłem cały czas spięty. Wydawało mi się, że mam na czole napisane: PEDAŁ. Że wszyscy widzą zmianę orientacji w moich oczach. W dodatku martwiłem się, że ten cholerny leszcz nie przyjdzie. Kolejny dzień był taki sam. Do 16-tej. Bo wtedy cały stres ze mnie spadł. Kiedy wszedłem na siłownię, rozejrzałem się i w narożniku dostrzegłem go walczącego z małą sztangą. Ku swojemu przerażeniu poczułem, że sztywnieję. Nie cały! Tylko w dresie. A dres nie ukrywa takich rzeczy. Spojrzałem na niego, czy mnie widzi i wróciłem do szatni. Przyszedł po chwili. Podaliśmy sobie ręce na przywitanie i powiedziałem:

   - Zbieraj się. Dzisiaj tu nie ćwiczymy.

     Poczekałem, aż się przebierze – tym razem z większą uwagą przyglądając się młodemu ciału. Był drobny – jak dziewczyny. Miał szczupłe nogi, wąskie biodra, niewykształcony ćwiczeniami tors, wątłe ramiona i skórę prawie pozbawioną owłosienia. Do tego czarne włosy i brązowe oczy. Dziwne – nigdy nie przywiązywałem wagi do takich szczegółów. Najgorsze jednak było to, że nie widziałem w nim zwykłego faceta, tylko obiekt seksualny. Zdumiało mnie strasznie, jak szybko popadłem w zauroczenie męskim ciałem. Patrząc jak się ubiera, pożądałem go, tak samo mocno jak wcześniej dziewczyn. Nie mogłem się doczekać, kiedy będę mógł poczuć ciepło jego ciała.


Pojechaliśmy do mnie – starych na szczęście nie było – wyjechali na jakieś szkolenie. Nie odzywaliśmy się do siebie przez całą drogę. Staliśmy w autobusie jak zupełnie obcy ludzie. W zasadzie tak było. Nie znaliśmy się. Poza tym, obu nas krępowała dziwność tej sytuacji. Po przekroczeniu progu, kazałem mu się rozebrać. Zdjął kurtkę i buty.

- Chyba się nie zrozumieliśmy – powiedziałem groźnie.

Szybko się zreflektował i pozbył pozostałych rzeczy. Zrobiłem to samo, stając przed nim nagi jak święty turecki. Jego penis sterczał już w pełnej sztywności, mój dopiero pulsował, twardniejąc powoli. Kazałem chłopakowi się odwrócić. Zrobił to posłusznie, a ja podszedłem obejmując go od tyłu, przylegając swoim penisem do rowka pomiędzy drobnymi pośladkami. To było bardzo miłe uczucie. Nigdy wcześniej tego nie robiłem, ale teraz postanowiłem dotknąć cudzego penisa. Trzymając jedną dłoń na piersi chłopaka, drugą zjechałem w dół, pieszcząc chwilę jajka, później chwytając twardego człona. To było trochę dziwne uczucie, ale bardzo przyjemne. Gruby, twardy, drżący z podniecenia penis doskonale układał się w dłoni. Chłopiec drżał z niepewności – obawiał się, że przylegający do jego rowka fiut, zechce za chwilę wtargnąć do dziurki, nieprzygotowanej jeszcze na jego przyjęcie. Ale aż tak okrutny nie byłem. Zacząłem ruchać jego rowek, jednocześnie trzepiąc mu konia, ale młodziak wyrwał mi się z rąk i stanął przodem do mnie.

- Pozwól mi go possać – poprosił.

- Spodobało się?

- Też by ci się spodobało.

- Pokaż – nie mogłem uwierzyć, że to powiedziałem.
        
Podszedł, a ja klęknąłem przed nim, mając tuż przed oczami jajka w worku obciągniętym z podniecenia i wygiętego w górę penisa. Dotknąłem go, przyciągając w kierunku swoich ust i wyciągniętym językiem sprawdziłem smak. Liznąłem od nasady do czubka, na którym natrafiłem na kroplę słonej substancji. Zaskoczyła mnie aksamitna delikatność skóry pokrywającej penisa – wydawałoby się, że taki twardziel powinien mieć grubszą skórę, tymczasem ta wręcz rozpływała się w ustach. Tak, tak – w ustach! Wziąłem go do nich, bo ciekawość była wielka, jak ta pała stercząca tuż przed moimi oczami. Podniecenie jeszcze większe. Nadziewałem usta na tę gorącą sztywność, pracując także językiem i dłonią wspomagając obciąganie. Nigdy bym się nie spodziewał, że może to być aż tak przyjemne. Podniecały mnie jego posapywania i pojękiwania. A chuj tam – pomyślałem - poświęcę swoją dumę i obciągnę mu do końca – niech zobaczy jaką frajdę sprawił mi pod prysznicem.
    
Wtedy sobie przypomniałem o jeszcze jednym szczególe. Tylko nie byłem pewien, czy odnajdę ten punkt. Ale chciałem spróbować. Przerywając na chwilę obciąganie, pośliniłem palec i skierowałem go pomiędzy jego malutkie pośladki. Z namierzeniem dziurki nie miałem problemu. Trudniej było pokonać opór zwieracza i opór przed grzebaniem w czyimś tyłku. Ale pokonałem oba. Zagłębiając palec w gorącej otchłani, natrafiłem na coś twardego, co spowodowało głośniejszy jęk w ustach chłopca. Ja pierdolę! Nawet nie wiedziałem, jak gość ma na imię, a grzebałem w jego tyłku! Najgorsze jednak, że to tak strasznie podniecało. Mój ptak był już niewiarygodnie twardy i aż wyrywał się do lotu. Jeszcze kilka ruchów i poczułem jak pośladki chłopca zadrżały, zwieracz rytmicznie zaciskał się na palcu, a w ustach zaczęło się pulsowanie penisa i przy akompaniamencie głośnych jęków zostałem zalany seriami słonawej cieczy. Połknąłem, nie mając innego wyjścia. Fiut, który wysunął się z moich ust, już nie był taki twardy i napalony. Ja zaś dyszałem, z trudem łapiąc powietrze. Usiadłem sapiąc głośno.

Młody nie pozwolił mi odpocząć, widząc penisa sterczącego w ogromnym podnieceniu. Popchnął mnie, zmuszając do położenia się na plecach, a sam uklęknął pomiędzy moimi udami i przyssał się do ptaka, pieszcząc jednocześnie jajka. Oddawałem się przyjemności z przymkniętymi oczami, kiedy poczułem, że przerwał i kucając nade mną nakierowuje sztywną pałę na miejsce, w którym do niedawna tkwił palec. Tego się nie spodziewałem, ale uważnie obserwowałem, co będzie dalej. Powolutku oślinione berło zaczęło znikać w czarnej dziurze. Jeszcze nigdy nie byłem tak twardy. Podniecenie sięgnęło zenitu. Młody przez pewien czas przyzwyczajał się do obecności obcego ciała w tyłku, ale potem zaczął mnie ujeżdżać na oklep jak Indianin. Jego miękki fiutek majtał się śmiesznie w rytm podskakiwania. O nie! Tak to się nie mogło skończyć. Chciałem ruchać! W końcu to ja tu jestem samcem alfa! Przewróciłem go na bok, klęknąłem i unosząc biodra, ustawiłem do pozycji na pieska. Widok zgrabnego kuperka był tak podniecający, że nie zwlekając naplułem na dziurkę i wycelowałem w nią naganiaczem. Wszedł, powoli zagłębiając się w ciepłej norce. Objąłem biodra i powoli rozpędziłem maszynę tłoczącą. Rżnąłem bez opamiętania, a jęki towarzyszące moim pchnięciom, wskazywały, że i on odczuwa przyjemność podczas tej galopady. Niestety – przy takim podnieceniu i prędkości grzmocenia, finał był równie szybki. Drżąc w ekstazie, napełniłem spermą jego kiszki, wyjąc przy tym z rozkoszy. Motyla noga! - jak fajnie jest spuszczać się w środku, bez obawy zostania sprawcą nieplanowanej ciąży. Pierwszy raz tak miałem. Zupełna bezstresowość! Z dziewczynami to jednak trzeba uważać. A tu – luz.

Wyczerpani, leżeliśmy jeszcze przez chwilę na wznak, łapiąc oddech i wracając z krainy rozkoszy do rzeczywistości.

- Jak masz na imię? – zapytałem śmiejąc się.

- Wojtek. A ty?

- Jacek.

- Bardzo mi miło.

- Naprawdę? Nie bolało cię to?

- Tylko na początku, ale lekko. Potem to już tylko przyjemność.

- Jakoś trudno mi w to uwierzyć.

- Jak nie spróbujesz, to się nie przekonasz.

- Pewnie tak. No dobra, chodź pod prysznic – trzeba się ogarnąć.

Jeśli ci się podobało, nie zapomnij wcisnąć lajka. Lub skomentować. Jeśli nie to też :)
                                                            Pozdrawiam.
                                                            0bi1

Komentarze

Możesz pisać kolejne części :)

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany