Opowiadanie użytkownika 0bi1

Si ku kusi cz. 3

local_library79 comment0 thumb_up0
Pissia - część 3
20-09-2018 20:30

- No ładnie! Nie spodziewałam się, że moja stateczna mamusia, jest aż tak wyuzdaną, perwersyjną lafiryndą – powiedziałam ze śmiechem i znów rzuciłam się do całowania jej ust. Podnieciła mnie! Znów byłam mokra w środku!
- Zróbmy sobie kąpiel – zaproponowałam, na chwilę odrywając się od jej ust – taką jak lubisz. Chcę zobaczyć twoją palmę i stworzyć swoją. Chcę poczuć wypływające z ciebie gorące źródło! I ten podniecający zapach!
- Ooo! Doskonały pomysł, bo akurat mam pełen zbiorniczek! – rzuciła ze śmiechem.
- Ja też! Chodźmy!
Kiedy przygotowywała kąpiel, przytuliłam się do jej pleców, rozgniatając na nich swoje piersiątka, lewą ręką poszukałam miękkości piersi, palcami drażniąc sutek, a prawą zapuściłam w gąszcz pokrywający łono. Niby byłam po dwóch orgazmach, ale czułam ogromną potrzebę ponownego rozładowania napięcia. Poza tym cieszyła mnie bliskość, jaką z nią dzisiaj osiągnęłam. I to nie tylko ta fizyczna. Nigdy wcześniej nie rozmawiałyśmy o swoich fantazjach erotycznych. Teraz nie miałyśmy przed sobą żadnych tajemnic. Cieszyłam się też, że nie jestem odosobniona w swojej fascynacji sikaniem. Bo okazało się, że coś co postrzegałam jako niezwykłą perwersję, mama robi od dawna i według niej jest to dość powszechne. Tylko skwapliwie ukrywane. Środkowy palec prawej ręki, nauczony lokalizowania mojej szparki, bez problemu namierzył także tę ukrytą w krzakach mamusi. Była już odpowiednio pobudzona, by wpuścić go bez najmniejszego oporu.
- Gotowa! – zasygnalizowała mamcia.
- Tak, czuję – zażartowałam.
- Kąpiel głuptasku – zaśmiała się, wyswobadzając z moich objęć – wskakuj!


Woda była gorąca. Taka jak lubię. Położyłam się wygodnie, obserwując, jak mamusia z wdziękiem zdejmuje pończoszki i zajmuje drugą stronę wanny. Jej cudowne ciało zniknęło pod pierzyną z piany. Ułożyła się naprzeciw mnie, przekładając nogi ponad moimi, lekko rozchylonymi. Stopami obejmowałam jej biodra, a ona moje. Chwilę leżałyśmy w bezruchu, rozkoszując się otaczającym nas ciepłem. Wtedy zobaczyłam tajemniczy uśmiech na buzi mamci, oraz jej wzrok wskazujący na pianę. Spojrzałam tam i zobaczyłam wiry, o których wcześniej opowiadała. A więc zaczęła, bez ostrzeżenia! Przez chwilę cieszyłam się widokiem palmy utworzonej na powierzchni piany, ale wiedziałam, że to nie potrwa długo. A przecież chciałam jeszcze poczuć siłę strumienia moczu na swoich palcach. Pochyliłam się do przodu i wsunęłam dłoń pomiędzy jej uda. To było cudowne! Przez moment nad powierzchnią piany był wyczuwalny zapach świeżutkiego moczu. Byłam wniebowzięta! Z radości uruchomiłam również swoją sikawkę. Mamcia jakby to wyczuwając, przyłożyła dłoń do mojej cipki. Nie wytrzymałam! Rzuciłam się do całowania jej oczu, nosa, policzków, uszu, szyi i w końcu ust. Przełożyłam nogę nad jej udem, opierając szeroko rozwartą muszelkę na delikatnej skórze. Nie przerywając całowania, dysząc z pożądania, zaczęłam ujeżdżać jej udo, przesuwając cipkę to w przód, to w tył. Strasznie mnie podniecało, że posuwam tak mamusię. Ściskałam w dłoniach jej wielkie piersi, nasze języki szalały. Szarpałam ustami jej wargi, a ona nie pozostawała dłużna. Czułam dłonie ściskające pośladki i palce pieszczące mniejszą dziurkę. Aha! A więc takie zabawy też nie są mamusi obce! Zaczynałam odlatywać, jeszcze tylko kilka razy przejechałam łechtaczką po udzie i stężałam w ekstazie. Kiedy opadłam, tuląc się do mamci, dopiero zauważyłam ile wody narozchlapywałam podczas tego galopu. Ale miałam to gdzieś! Byłam szczęśliwa!


Leżąc wtulona w jej mięciutkie ciało, pomyślałam, że nie mogę być takim samolubem – mamci też należy się jeszcze jeden orgazm. Przecież już wchodząc do wanny była wilgotna. Strumienie moczu i mój galop na udzie z pewnością nakręcił ją jeszcze bardziej. Wcisnęłam się pod nią, obejmując ramionami, dłonie wypełniając piersiami ze sterczącymi sutkami. Były twarde. Pieściłam je, a ich posiadaczka oparła głowę na moim ramieniu, przytulając się do szyi i policzka. Rozluźniła się całkiem w tej relaksującej kąpieli, a ja przesunęłam prawą rękę po brzuszku, zakręciłam palcami kilka kółeczek wokół pępka i podążyłam do cudownej gęstwiny porastającej wzgórek łonowy. Przez chwilę bawiłam się włoskami, przeczesując je, albo lekko szarpiąc ściśnięte pomiędzy palcami. Trochę żałowałam, że nie wzięłyśmy ze sobą Leona, choć właściwie on już dzisiaj się napracował. Powoli zaczęłam pieścić łechtaczkę, przesuwając palce w rozcięciu bułeczki. Czułam jak oddech mamusi przyspiesza i staje się coraz płytszy. Uciskałam jej piersi, ściskałam w palcach sterczące dzyndzelki i drażniłam łechtaczkę. Mamcia całkowicie zatonęła w moich objęciach. Całym ciałem, w najintymniejszy sposób odbierałam impulsy i reakcje mamy na pieszczoty. Każde drżenie przebiegające przez nią, czułam na udach, cipce, brzuszku, piersiach i szyi. To było bardzo miłe – dostarczać komuś rozkoszy i czuć jej rozmiar na własnej skórze. Cichutkie westchnienia przerodziły się w pojękiwania, a w końcu w głośne jęki, zakończone przeciągłym aaa aaa aaa aaaaach. Znów rozchlapałyśmy wodę na całą łazienkę. Orgazm mamci był tak ekspresyjny, że nie dało się tego uniknąć. Rzucała się podczas szczytowania, wywołując małe tsunami w niewielkiej wannie. Jeszcze chwilę poleżałyśmy wtulone w siebie, po czym umyłyśmy się w podniecającej mieszaninie. Pozostało już tylko wyjść, osuszyć ciała, nabalsamować się (co uczyniłyśmy pomagając sobie nawzajem, z dużym zaangażowaniem i jeszcze większą przyjemnością), posprzątać łazienkę i po umyciu ząbków udać się na spoczynek.
- A dokąd to? – spytała mamcia ze śmiechem, widząc mnie wchodzącą do jej sypialni.
- No przecież dopóki tatuś nie wróci, możemy spać razem. To o wiele milsze niż w samotności. Można się przytulić do ciepłego ciałka.
- Ok. Ale już bez szaleństw! Na dzisiaj wystarczy. Jutro trzeba wcześnie wstać.
- Dobrze, dobrze. Chociaż trudno będzie się powstrzymać. Masz takie apetyczne ciałko, że chciałabym je pieścić bez przerwy.


Jeszcze w łóżku dałyśmy sobie buzi na dobranoc i wtulone w siebie zasnęłyśmy. Tej nocy sny miałam zdecydowanie przyjemniejsze niż poprzedniej. Śniłam, że jestem na obozie siatkarskim w Zakopanem, trenujemy oddzielnie – dziewczyny do południa, chłopcy po obiedzie. Kuba jest zakwaterowany wraz z pozostałymi chłopcami w oddzielnej części hotelu, ale odwiedza mnie wieczorami. Niestety nie jestem sama w dwuosobowym pokoju. Mieszkam w nim z Moniką – moją psiapsiółką. Kiedy po drineczku lub piweczku przychodzi nam ochota na pieszczoty, wyłączamy światło i Kuba wskakuje pod moją kołderkę. Podczas miziania z nim, rzucam okiem w stronę łóżka Monisi i widzę poruszenie w okolicy, gdzie nic nie powinno się ruszać. Słyszę jej płytki przyspieszony oddech – musiała się podniecić wyobrażając sobie, co dzieje się pod nasza kołdrą i najwyraźniej dogadza sobie. Wpadam na szalony pomysł, aby Kuba z zaskoczenia zerwał jej okrycie, przyłapując na gorącym, bardzo gorącym uczynku. Szepczę mu swój plan do ucha, co jeszcze bardziej go nakręca. Wstaje i po cichutku, aby nie zepsuć efektu zaskoczenia, zbliża się do łóżka Monisi. Ale diabeł szepczący mi do ucha podpowiada, że jeszcze zabawniej będzie, jeśli w ostatniej chwili zedrę z niego spodenki i popchnę go ze sterczącą dzidą na napaloną koleżankę. Oboje są zaskoczeni! Ale tylko ja się śmieję.


Kuba zastyga w bezruchu, stojąc z naprężonym penisem tuż nad głową Moniki, a ona nie odwraca wzroku od drąga mojego chłopaka. Zaczynam się bawić jego sprzętem tuż przed jej twarzą. Nagle czuję drugą dłoń, pieszczącą jajka Kuby. Ten stoi w bezruchu, czekając na dalszy rozwój wypadków. Podnieca mnie, że moja najlepsza przyjaciółka, przyłączyła się do naszej zabawy. Pozwalam jej wziąć do ust berło mojego chłopca, sama przytulam się, rozgniatając piersi na jego plecach. Nagle wpadam na kolejny zwariowany pomysł – wskakuję na łóżko Monisi i pieszczę dłońmi jej sztywne piersi. Jest już bardzo podniecona. Całuję jej kark, ramiona, gdy nagle odwraca się, porzucając penisa Kuby i zbliża usta do moich. Idziemy w ślinę, niemal zapominając o chłopcu stojącym obok. Nie w smak mu to, że zajmujemy się tylko sobą, więc zachodzi mnie od tyłu i wbija się w mokrą bułeczkę. Rozpierający mnie taran zaczyna poruszać się w środku rytmicznie. Pchnięcia utrudniają całowanie, więc przewracam Monikę na plecy i zbliżam usta do jej piersi. Całuję je i pieszczę dłońmi. Jedną z nich podążam w dół, pogrążając dwa paluszki w śliskiej od śluzu muszelce.


Zawsze mi się podobało ciało mojej psiapsiółeczki. Było takie smukłe, z małymi piersiami i skórą pokrytą niezliczoną ilością malutkich pieprzyków. Całując każdy z nich po kolei, zbliżam się do rozgrzanej muszelki, zagłębiam język w wilgoci rozwartej dziurki, delektując się jej smakiem i zapachem. Kuba rżnie mnie nieprzerwanie, podniecony widokiem dwóch napalonych, nagich i wyuzdanych nastolatek. Czuję, że wkrótce dojdzie. Jego ruchy są coraz szybsze, gwałtowniejsze, przez co coraz mocniej wbija mój język w cipkę Moniki. Ona pierwsza zaczyna krzycząc, wierzgać nogami z rozkoszy. Jestem dumna, że sprawiłam jej taką radość. Po chwili Kuba wyskakuje ze mnie, zalewając mi plecy seriami gorącej spermy, przy akompaniamencie głośnych porykiwań. Tylko mi nie udało się dojść podczas tej sesji. Widząc to, Monika przewraca mnie na plecy, sama znikając pomiędzy udami. Jej język zaczyna wyprawiać cuda na mojej muszelce. Kuba korzystając z okazji, obmacuje Monikę, pieszcząc jej piersi i wypięty w górę tyłeczek. Jego palce wślizgują się w mokrą, wylizaną przeze mnie norkę, pieszczą brązowy zaciśnięty mocno pierścień zwieracza. Jestem bliska szaleństwa. Chciałabym mu zabronić bawić się cipką mojej psiapsiółki, ale jej język tak mnie rozmiękcza, osłabia, że nie mogę w żaden sposób zareagować. Czuję fale ciepła rozchodzące się po ciele, brakuje mi powietrza, jęczę i uderzam dłońmi o materac, zaciskam palce na prześcieradle i w końcu tężeję w niesamowitym orgazmie, zaciskając uda na głowie psiapsiółki.


Zbudziłam się zlana potem. Rozejrzałam się po pokoju, nie bardzo wiedząc gdzie jestem. Nie, to jednak nie hotel w Zakopanem. Sypialnia rodziców. Mamci już nie było. Zwlokłam się z łóżka i półprzytomna poszłam opróżnić zbiorniczek. Ciśnienie miałam takie wysokie, że obawiałam się, czy ostrym strumieniem nie przetnę muszli na pół. Ale wytrzymała. Po porannej toalecie opuściłam łazienkę, dałam Felkowi suchej karmy i wymieniłam wodę. W kuchni czekało przygotowane przez mamcię śniadanie. Zjadłam i wyprowadziłam Felka na spacer. On w końcu też ma swoje potrzeby. Wybieganego, wysikanego, wykupkanego zaprowadziłam do domu, zabrałam plecak i pojechałam do szkoły.


Z Moniką siedzimy w jednej ławce. Podczas lekcji spoglądałam na nią, zastanawiając się, czy moje marzenie senne mogłoby się urzeczywistnić? Czy przyjaciółka posunęłaby się do tego, żeby lizać moją muszelkę? Bo ja z chęcią dorwałabym się do jej cycorków i pipuni. Na samą myśl o tym i wspomnienie snu, poczułam motylki w brzuszku. Jeszcze nie miałam pomysłu jak to zrobić, ale jednego byłam pewna. Że tego chcę.
Przez resztę lekcji byłam rozkojarzona. Nie uszło to uwadze Moni. Szturchnęła mnie pytając cichutko, co się dzieje?
- Nic. A co ma się dziać? – odpowiedziałam szeptem.
- Przecież widzę – nie odpuszczała. Ciepło jej oddechu tuż przy uchu jeszcze bardziej nawilżyło moją muszelkę. Kurwa! Nie wytrzymam! Pragnę cię – chciałabym jej powiedzieć, ale bałam się, że ją spłoszę, więc milczałam.
- Masz taką minę, jakby ci po łechtaczce chodziło stado mrówek.
Parsknęłam wyobrażając to sobie. Cała klasa popatrzyła na mnie i niestety, nauczycielka też.
- A co tam tak wesoło? – zapytała patrząc na mnie karcąco.
- Przepraszam. Chciałam powstrzymać kichnięcie i wyszło tak, jak wyszło – próbowałam ściemniać.
- No dobrze. Załóżmy, że uwierzyłam – powiedziała wracając do tematu lekcji.
- Mów, co spowodowało ten wyraz rozanielenia na twojej buzi –Monia nie dawała za wygraną.
- Opowiem ci na przerwie.
    Do dzwonka wierciła się. Ciekawość nie pozwalała jej spokojnie wysiedzieć. Zaraz po wyjściu z klasy odciągnęła mnie na bok.
- Opowiadaj!
- Wiesz, przypomniało mi się jak spróbowaliśmy z Kubą pozycji 69. Leżałam na nim, liżąc penka i ręką pieszcząc klejnoty, podczas gdy w tym samym czasie moja muszelka była ostro lizana, a pośladki ściskane silnymi dłońmi.
- Co ty mi tu pierdolisz? Zbyt dobrze cię znam. To nie był Kuba! Coś bardziej wyrafinowanego latało ci po głowie. Kuba już dawno nie wywołuje u ciebie takich wypieków. Mów prawdę!
- Ale nikomu ani słowa. Jak komuś powiesz, to zerwane więzi!
- Nikomu! Tabula rasa!
Opowiedziałam jej w skrócie cały przebieg wczorajszego wieczoru.
- Naprawdę sikałyście w wannie? I potem kąpałyście się w tych sikach? Wiedziałam, że te rumieńce wywołało coś ekstra, a nie zwykłe 69 z Kubą. O cholera! Już po przerwie! Co teraz mamy?
- WF.
- Lećmy.


Pierwszą godzinę zajęła rozgrzewka, ćwiczenia rozciągające i gimnastyczne. Wszystkie oblukiwałyśmy chłopców, bo często zdarzało się, że podczas ćwiczeń, któremuś coś wymsknęło się ze spodenek, albo penek, albo worek z klejnotami. Zdarzały się też erekcje, tworzące namiot z chłopięcych strojów. Oni też nie spuszczali z nas wzroku. Mieli okazję obejrzeć nasze nogi, a czasem niesforna pierś wyskoczyła ze stanika, albo pobudzone sutki nadmiernie odznaczały się przez koszulkę, czasem między nogami przypadkiem coś błysnęło, a falujące piersi podczas biegania i podskoków były nieustającym źródłem ich radości. Jeszcze ciekawiej było na basenie –  pokazywałyśmy więcej ciała i nie miałyśmy na sobie push-upów. Wtedy mogli podziwiać prawdziwy kształt i rozmiar naszych piersi. A my ich fiutków. Basen to także świetne miejsce, żeby przyjrzeć się koleżankom. I nie mówię tylko o wspólnych prysznicach, bo tam chłopcy nie mieli wstępu. Mokry strój kąpielowy, przylegający do ciała, pozwala stwierdzić, czy dziewczyna się goli tylko w tzw. okolicy bikini, czy jest całkiem gładka. Przyklejony materiał pozawala dokładnie zobaczyć kształt muszelki, zwłaszcza tej ogolonej na Pazdana. To dla chłopców wielka gratka i pobudzenie wyobraźni. Jestem niemal pewna, że po każdych zajęciach na basenie, bawią się swoimi pisiorkami, trzepiąc je zapamiętale, jeśli nie od razu pod prysznicem, to pewnie później w toalecie. Żal mi tych bezproduktywnych erekcji. Tyle dziewcząt mogłoby się nimi nacieszyć.


Na drugiej lekcji grałyśmy w siatkówkę, a chłopcy na boisku szkolnym w nogę. Potem prysznice. Monika jak zwykle weszła do kabiny naprzeciw mojej i może nic bym nie zauważyła, bo od razu odkręciłam wodę, zaczynając się myć, gdyby mnie nie zawołała. Spojrzałam na nią. Stała nago w swojej kabinie, patrząc na mnie wyzywająco, nie odkręcając jeszcze zaworów. Może poza jednym. Swoim! Zorientowałam się po co mnie wołała, gdy zobaczyłam strugę sików wylatującą spomiędzy jej ud, częściowo spływającą po nich i rozbryzgującą się z dużą siłą o posadzkę. Odbite krople zmoczyły jej całe stopy. Patrzyłam zauroczona, jak Monika bezczelnie wsuwa paluszki w szczelinę swojej muszelki, poruszając nimi ruchami okrężnymi dookoła łechtaczki. Jej spocone ciało wyglądało cudownie. Była niższa ode mnie, więc grała na pozycji Libero, ale proporcje ciała miała idealne – długie proste, szczupłe nogi, zbiegające się w miejscu, gdzie szeroki na 3 cm pasek włosów ozdabiał malutki wzgórek łonowy, wyżej płaski brzuszek z pięknym pępuszkiem, nad którym piętrzyły się dwie małe półkule piersi, z ciemnobrązowymi, malutkimi obwódkami sutków – też niewielkich, ale ponętnie zadartych do góry. Z ramion spływały długie pasma czarnych włosów, okalających prześliczną buźkę. Generalnie wyglądała jak Dua Lipa. Po prostu piękna!


Przypomniałam sobie, jak podczas dorastania pokazywałyśmy sobie swoje kwiatki, z wielkim zainteresowaniem przyglądając się drobnym różnicom anatomicznym, jak nieśmiało dotykałyśmy ich nawzajem, przeciągając te oględziny w nieskończoność. Niezmiernie miło jest poczuć dotyk obcej dłoni w miejscu tak intymnym, skrywanym przed całym światem. A jeszcze samemu móc zagłębić palce w czyjejś dziurce, rozszerzyć płatki i szukać ukrytego punktu rozkoszy. Teraz patrzyłam na prawie kobietę, ale już nie dziewczynkę. Podniecał mnie ten etap przejściowy, kiedy uda i pupa jeszcze nie są rozpierane przez nadmiar kalorii, ale też kształt ciała nie jest już dziecięcy. Rozejrzałam się, czy tylko ja widzę ten pokaz bezczelności. Nie powiem – kręcił mnie strasznie! Niestety, widzieć to mogły tylko dziewczyny z kabin znajdujących się po mojej stronie, a tych z kolei ja nie mogłam zobaczyć. Zrobiłam do Moniki minę typu „ty wariatko” i po krótkiej chwili wahania, przeszłam do jej kabiny. Złapałam ostatnie krople złotego deszczu, wsuwając dłoń pomiędzy nogi i pocałowałam gorąco w usta. Rozsmarowałam to co udało mi się złapać na całej powierzchni jej piersi i zaczęłam zlizywać, chwytając wargami sutki. Z powrotem przeszłam do całowania ust, wsuwając dwa palce w jej mokrą cipkę. Pod dłonią czułam twarde włoski, a opuszkami bezbłędnie odnalazłam twardy guziczek. Drażniłam go ruchami posuwistymi lub okrężnymi, czując na swoim zwinne paluszki Moniki.


Usłyszałam westchnięcie, ale nie dobiegało z naszej kabiny. Przerwałam na chwilę pieszczenie Moniki, odwróciłam się, żeby zobaczyć co się dzieje i kopara mi opadła. W dwóch kabinach, które znajdowały się po przeciwnej stronie niż nasza, utworzyły się dwie pary, całujące się równie namiętnie jak my. Dziewczyny musiały się podjarać widokiem i postanowiły pójść w nasze ślady. Sabina obściskiwała się z Anią, a Magda z Zosią. Pomyślałam, że skoro one tak się nakręciły, to co z pozostałymi? Wyszłam na zewnątrz, żeby luknąć na kabiny znajdujące się po naszej stronie i moje przypuszczenia się potwierdziły – wszystkie dziewczyny dobrały się parami i seksiły się w najlepsze. Uśmiechnęłam się do nich i już bez żadnego skrępowania powróciłam do mojej Moni.
- Myślałam, że mnie zostawisz – wyszeptała mi do ucha.
- Zwariowałaś. Marzyłam o tobie. Nawet śniłaś mi się dziś w nocy.
Zatkała mi usta gorącym, namiętnym pocałunkiem. Poczułam jej palce na swojej łechtaczce. Poruszały się wprawnie – musiała długo trenować na sobie :) Też chciałam dać jej to, co dostałam.

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany