Opowiadanie użytkownika 0bi1

Si ku ku si cz. 1

local_library105 comment0 thumb_up1
Pissia - część 1
20-09-2018 20:20

    Wariatki! Spodziewałam się, że na osiemnastkę dostanę od nich jakąś seksowną bieliznę, ale wibrator? I to taki elegancki? Przecież wiedzą, że mam chłopaka! I że już od dwóch lat nie jestem dziewicą! Skąd taki pomysł? Niby mówiły, że to jedyny przyjaciel, który mnie nigdy nie zdradzi, na którego zawsze mogę liczyć, ale przecież tak samo byłam pewna mojego Kuby.  Był starszy ode mnie o dwa lata, lecz podobnie niedoświadczony. Nawet bardziej, bo ja mogłam się uczyć całowania podczas wygłupów ze swoimi koleżankami, a facet nie ma takiej możliwości. Jeśliby spróbował, zaraz przylgnie do niego etykieta geja. Dlatego nasze pocałunki były pierwszymi dla niego i trochę musiałam go poprowadzić. Kochał mnie tak jak ja jego – razem przeżyliśmy inicjację i razem poznawaliśmy swoje ciała.


    To przed nim, zawstydzona odsłoniłam swoje wdzięki po raz pierwszy. To jego penisa pieściłam dłonią nieśmiało, aż wystrzelił mleczną substancję. Odwdzięczył mi się za przeżytą rozkosz, dotykając najpierw piersi, a później w mocnych dłoniach ściskając pośladki. Całowałam go namiętnie, tracąc chwilami oddech, a gdy jego palce wniknęły w szczelinkę mojej muszelki i odnalazły jej najwrażliwszy punkt, odpłynęłam całkiem. To był zupełnie inny rodzaj orgazmu niż ten, którego doświadczałam pieszcząc się samodzielnie. A robiłam to od niemowlęctwa. Najpierw nie mając świadomości swojej seksualności, zaciskałam uda, bo sprawiało mi to przyjemne uczucie mrowienia w pusi – dopiero później zauważyłam, że jest jeszcze przyjemniej, gdy dotykam jej paluszkami. Wielokrotnie doprowadzałam się do orgazmu, wtedy jeszcze nie wiedząc nawet, co to takiego. Po prostu było to nieziemsko przyjemne.


    Jednak dopiero ze swoim facetem poznałam prawdziwe uroki seksu. Po pierwszych zabawach ręcznych, po wzajemnej masturbacji, oboje chcieliśmy czegoś więcej - przyszedł czas na rozkosze, będące wynikiem działań ustnych. Net teoretycznie nauczył nas wszystkiego, ale w realu oprócz wzroku i słuchu, dochodzą jeszcze zmysły dotyku, smaku i zapachu. Wszystkie mnie strasznie podniecały. Na początku było dziwnie – powoli całowałam i lizałam delikatną skórę pokrywającą członka i jajka, lecz z czasem nabrałam wprawy w usztywnianiu penisa i doprowadzaniu Kuby do ekstazy. Oczywiście nigdy nie zrobiłam tego do końca. Gdy już był prawie gotów, wyjmowałam penisa z ust i ręką pieściłam go aż do wytrysku. Jednak pewnego razu się przemogłam, w przypływie namiętności pozwoliłam mu zalać moje usta spermą i jak się okazało, nie było w tym nic strasznego. Ani smak, ani konsystencja nie były na tyle nieprzyjemne, aby nie dało się przełknąć daru jego jąder. Po pierwszym razie już się nie bałam. Od tamtej pory zawsze połykam. Tak jest o wiele wygodniej, bo nie trzeba sprzątać rozbryzganej wszędzie spermy.


On też nauczył się lizać cipkę, zresztą przy niewielkiej pomocy z mojej strony. Podpowiadałam mu kiedy zwolnić, kiedy przyspieszyć, z jaką siłą napierać językiem na guziczek, aż w końcu robił to perfekcyjnie. Gdy byłam wreszcie gotowa, pozwoliłam mu także staranować moją fortecę. Był tak podniecony, że tuż po rozerwaniu wianka spuścił się, zalewając mnie spermą. Ale byłam wyrozumiała. Przecież wiedziałam, że za pierwszym razem nie mogę się spodziewać żadnych rewelacji. Zresztą trochę mnie bolało, to nawet lepiej, że wszystko trwało tak krótko. Potem już bzykaliśmy się dość regularnie, kiedy tylko nadarzyła się okazja – jak była wolna chata, w lesie, w trzcinowisku nad jeziorem, w samochodzie, pod namiotem, w toalecie, w przebieralniach w markecie, w przedziale pociągu. Czasem, gdy nikt nie patrzył wsuwałam mu dłoń w spodnie, a on kiedy tylko mógł, łapał mnie za tyłek, lub wsuwał rękę pod sukienkę. Uwielbiam go zaskakiwać, więc często nie wkładam pod nią majtek. Czasem siedząc naprzeciwko, niby przypadkiem uchylam rąbek, pokazując swoją wygoloną bułeczkę. Albo rozszerzam uda, szczując go lekko rozchyloną norką. Strasznie mnie podnieca, kiedy robię to, będąc wśród wielu ludzi, kiedy jest ryzyko, że moja cipka zostanie zauważona przez osoby postronne. Lubię też znienacka, kiedy stoimy stłoczeni np. w tramwaju albo na koncercie, złapać go za jajka i pieścić w sposób niewidoczny dla otaczającego nas tłumu. Rogal na twarzy Kuby jest dla mnie uroczą nagrodą. Wiem, że wtedy tam na dole twardnieje i pożąda mnie, jak nikogo na świecie. Jego też kręcą takie sytuacje.


    Dlatego mając już fajne życie seksualne, nie do końca rozumiałam, po kiego czorta dziewczyny dały mi ten wibrator? Zaraz po imprezie trafił do szuflady i całkiem o nim zapomniałam. Przypomniałam sobie dopiero, kiedy którejś nocy nie mogłam zasnąć i ku mojej rozpaczy usłyszałam zza ściany dźwięki, niezbicie świadczące o odbywanym tam stosunku. Próbowałam zasłonić uszy poduszką, ale było za późno – w mojej wyobraźni zagnieździł się już obraz ojca, ujeżdżanego przez mamę. Nie, tego się nie dało wytrzymać! Musiałam poczuć w sobie coś twardego! Drżącymi rekami wydobyłam z szuflady pudełko, a z niego czarnego przyjaciela kobiety. Wyglądał naprawdę ładnie i ekskluzywnie, ze srebrną metaliczną wstawką. Podniecona, nawet nie zaprzątałam sobie głowy brakiem baterii. Odsunęłam lekko w bok majtki, nasączone już obfitą wydzieliną pochwy. Mokra cipka domagała się natychmiastowego wypełnienia. I otrzymała je. Wsunęłam wibrator do samego końca i powoli poruszając ręką, wprawiłam w ruch posuwisty. Cudownie było poczuć go w sobie! W myślach podziękowałam psiapsiółkom – jednak taką rzecz trzeba zawsze mieć na podorędziu. Nie zawsze twój facet jest w pobliżu. W ogóle facet. Jakikolwiek. Moje podniecenie jeszcze bardziej potęgowały, dobiegające zza ściany pojękiwania mamusi i klaskanie jej pośladków. Wyobrażając sobie co się tam dzieje, bardzo szybko doprowadziłam się do orgazmu. Tak, mój mały przyjaciel spisał się znakomicie! Postanowiłam jutro lepiej się z nim zapoznać. Z bateriami to dopiero musi być petarda!


    Schowałam go pod poduszkę i rozluźniona odpłynęłam w głęboki sen. Śniły mi się jakieś koszmary. Najpierw leżałam naga na zupełnie pustej plaży, a neandertalski wojownik, odziany tylko w kawał jeleniej skóry, nadziewał mnie na swoją maczugę. Chciałam się zerwać i uciec stamtąd jak najdalej, ale moje ciało zupełnie odmówiło posłuszeństwa. Nie mogłam się ruszyć. Nic nie mogłam zrobić, kiedy szeroka trzon wbił się we mnie i zniknął w ciasnej muszelce, swoim rozmiarem niemal ją rozrywając. To było jak poród, tylko w drugą stronę. Potężny łeb wciskał się we mnie, ku mojemu zdumieniu powodując zwilgotnienie pusi. Jak maszyna drążąca tunele, penetrował moje wnętrze. Neandertalczyk uniósł mnie tak, że zawisłam nadziana na jego pal, z nogami swobodnie opadającymi na dół. Wtedy stało się najgorsze! Poczułam drugą maczugę, rozdzierającą mój zwieracz. Okazało się, że jest ich dwóch. Im bardziej stawiałam opór, tym mocniej odczuwałam nacisk na łechtaczkę i zwieracz. Coraz bardziej byłam stymulowana i podniecona. To stawało się nie do zniesienia!


Wierzgając w próbie uwolnienia od dzikusów, nagle dostrzegłam światełko w tunelu. Od strony wydm zbliżał się mój tatuś. On mnie obroni! Jest taki silny, zdecydowany i opiekuńczy. Lecz okrutnie się zawiodłam, bo kiedy tylko się zbliżył, dzicy gdzieś zniknęli, a on wyjął ze spodni wygiętego w łuk penisa i zakneblował mi nim usta. Nie wzruszały go łzy, strugami płynące po policzkach jego córki. Bezceremonialnie rżnął moje usta, wsuwając swojego gnata głęboko w gardło. Miałam trudności z oddychaniem, ale nie zważał na to. Liczyła się tylko jego przyjemność! Pieprzył mnie tak kilka minut, na koniec wyjął penisa i spuścił się, zalewając mi twarz niezliczoną ilością spermy, która ściekała po policzkach wprost na piersi, a potem na żółty piach plaży. Najgorsze było to, że pomimo rozczarowania jego zachowaniem, ewidentnie zbliżałam się do szczytu. Płonęłam na skutek działań neandertalczyków i mojego fatra. Znów czułam w sobie ich wielkie maczugi. Z ust wydobył się skowyt, a ciałem wstrząsnęły dreszcze. Orgazm rozchodził się po nim z intensywnością tajfunu.


Jak to we snach bywa, nagle wszystko uległo zmianie. Dzicy gdzieś zniknęli, tatusia jakby wcale tu nie było, a z podbrzusza wyrósł mi długi cienki i zwiotczały penis, leżący niewinnie na moim brzuszku. Osłabiona orgazmem, nadal nie mogłam się ruszyć, ale wyraźnie czułam pomiędzy udami wiszący swobodnie worek mosznowy. Nie wiedziałam, co się stało z moją cipką, czy jeszcze tam jest, przykryta nim, czy może zostałam pełnowartościowym chłopcem. Rzuciłem okiem w dół – piersi były na swoim miejscu, ale pomiędzy nimi złowieszczo patrzyło na mnie oko penisa. Co gorsza, poczułam potrzebę opróżnienia pęcherza, a w żaden sposób nie mogłam skierować swojego nowego organu w inną stronę. Nie panując już nad cewką, wystrzeliłam gorącą strugę złotego płynu, który zalał mi nos i oczy, a wysokie ciśnienie spłukało z twarzy ślady, pozostawione tam podczas wytrysku tatusia. Sperma zmieszana ze złotym deszczem, spłynęła po buzi i włosach na żółty piasek plaży.
Obudziłam się przerażona, zlana potem i jak się okazało – nie tylko! Lekko nieprzytomna, rozespana, ale czułam wyraźnie, że mam mokre majtki, koszulkę i leżę na przemoczonym prześcieradle. Kurwa mać! Ciśnienie w pęcherzu nie było snem i nieświadomie zsikałam się! Zerwałam się szybko, budząc przy tym śpiącego przy łóżku Felka – mojego dalmatyńczyka. Patrzył zdziwiony, zaskoczony raptownością, z jaką wyskoczyłam z wyrka. Zdjęłam obsikaną koszulkę i majtki, zrzuciłam poduszkę i kołdrę, żeby jak najszybciej zerwać z łóżka przemoczone prześcieradło. Coś stuknęło o podłogę, ale w ferworze walki z moczem, nie przywiązywałam do tego wagi. Niestety - materac też był wilgotny. Obróciłam go na drugą stronę, bo nic innego nie mogłam zrobić. Zabrałam wszystkie obsikane rzeczy i naga chyłkiem przemknęłam się do łazienki.


Tam mokrą bieliznę i prześcieradło wrzuciłam do pralki, a sama poszłam pod prysznic. Kiedy umyta, wycierałam ciało, do łazienki ktoś cicho zastukał. Owinęłam się ręcznikiem i otworzyłam drzwi. To była mamusia.
- Co to za hałasy u ciebie? – zapytała, podwijając koszulę nocną i siadając na sedesie.
- Wstyd się przyznać. Śniło mi się, że sikam i rzeczywiście to zrobiłam.
- Zdarza się.
- Tobie też?
- Rzadko, ale miałam takie wpadki. Pralki nie włączaj, zrobię to rano.
Dopiero teraz popatrzyłam na jej cipkę i strumień wylatującego z niej złocistego płynu. Często widywałam koleżanki podczas opróżniania pęcherza, ale mamusi jakoś dotychczas nie obserwowałam. Może skłonił mnie do tego obraz, jaki pojawił się w wyobraźni, kiedy usłyszałam odgłosy amorów zza ściany. Może ciekawość podpowiadała, że wraz ze strumieniami opuszczającymi cipkę mamusi, zobaczę wypływające z niej nasienie tatusia? Nie wiem. Ale stałam jak zahipnotyzowana, nie mogąc oderwać wzroku od kędziorków pokrywających matczyne łono. Spojrzała na mnie zdziwiona, lecz nie skomentowała tego w żaden sposób. Wytarła się, kawałkiem papieru owiniętym wokół palców, rozchylając przy tym wargi i spuściła wodę.


Ubrałam świeże majtki i koszulkę, po czym razem wyszłyśmy z łazienki.
- A co ten pies tam gryzie? - spytała już z korytarza.
- Spojrzałam w stronę kuchni – Felek schowany pod stołem, śrutował mój nowiuśki wibrator. No ty łajzo! - pomyślałam. Przecież taki Lelo kosztuje kilka stówek i jeszcze nawet nie miałam okazji poczuć jego wibracji. A jeszcze taki wstyd przed mamą!
- A to taka psia zabawka, taki gryzaczek – rzuciłam szybko i pobiegłam odebrać mu swój wibrator.
Miałam nadzieję, że mamcia jest na tyle rozespana, że nie domyśli się prawdziwego przeznaczenia zabawki.
- Niedobry piesek! – powiedziałam do Felka, ale ucieszyłam się, że oddał. Po powrocie do swojego pokoju, przyjrzałam się „gryzaczkowi” dokładnie. Na idealnie gładkiej powierzchni, niestety widoczne były ślady psich zębów. Pomyślałam, że to raczej nie powinno go dyskwalifikować jako sztucznego penisa, może tylko utrudniać mycie. Jakoś nie wyobrażałam sobie, że mogłabym go wyrzucić tylko z tego powodu. Wrócił do szuflady, a ja wskoczyłam do łóżka i szybko usnęłam.


Podczas śniadania wszystko wydawało się normalne. Spojrzałam na poczciwą twarz tatusia i nie mogłam się nadziwić, jak mógł mi się przyśnić w tak potworny sposób. Chyba oglądam zbyt dużo durnych amerykańskich produkcji filmowych i potem śnią mi się takie bzdety. Coś z tym muszę zrobić. Ograniczyć ilość badziewia w swoim życiu, więcej czasu poświęcić literaturze. Pralka właśnie kończyła wirowanie – mamcia musiała ją włączyć skoro świt.
- To kiedy wyjeżdżasz? - zapytała tatusia.
- O 18-tej mam pociąg, więc muszę wyjść pół godziny wcześniej – odpowiedział, siorbiąc kawę.
- A wracasz?
- W środę.
- A dokąd się wybierasz? - zapytałam, nie będąc dotąd wtajemniczona w plany taty.
- Do Amsterdamu. Służbowo.
- Mamuś!!! I ty go tam puszczasz samego?!!
- A co? Coś mu tam zagraża?
- A nie słyszałaś o dzielnicy czerwonych latarni?
- Głuptasie, przecież nie jedzie sam. To jest wyjazd większej grupy. Jak się zapomni i narozrabia, to przecież się o tym dowiem. A poza tym musimy sobie ufać.
- Nooo, nie wiadomo co się będzie działo jak się upalą...
- Dziękuję ci córciu za zaufanie – zaśmiał się tato.
- Czekaj! Dzisiaj jest środa. Jedziesz na cały tydzień?
- Na trzy tygodnie.
- No to ładnie! Mam nadzieję, że przywieziesz mi coś fajnego.
- Na trawę nie licz – zaśmiał się rubasznie.
- Nie to miałam na myśli – naburmuszyłam się.


Dzień upłynął normalnie, pożegnaliśmy tatę i wieczorem spotkałam się z Kubą. Poszliśmy do pubu, posiedzieliśmy ze znajomymi przy piwku, słuchając muzy. Potem Kuba odprowadził mnie do domu, po drodze próbując namówić na szybki numerek w krzakach, ale nie miałam ochoty. To mogło się wydawać atrakcyjne na początku pożycia seksualnego. Teraz wolałam bardziej komfortowe warunki.
Gdy weszłam do domu, mama już spała, za to Felek przywitał mnie merdając ogonkiem i liżąc po buzi, kiedy go głaskałam. Czasem pozwalam mu na taką zażyłość, zwłaszcza jak jestem na rauszu. Szybko się umyłam i poszłam do siebie. Przed zaśnięciem pomyślałam sobie, że dzisiaj nie usłyszę zza ściany odgłosów towarzyszących amorom rodziców i natychmiast po tej myśli, przed moimi oczami ukazała się pokryta kędziorkami myszka mamci. Nie wiem skąd u mnie takie skojarzenie i dlaczego w ogóle myślę o takich rzeczach! Gdzieś słyszałam, że większość kobiet jest biseksualna, ale wydaje mi się, że to bardziej dotyczy rówieśniczek, wzajemnie zafascynowanych swoją urodą. Ze mną było coś nie tak, bo myślałam o muszelce swojej własnej matki. W dodatku jak sobie przypomniałam wypływający z niej strumień, to – właściwie teraz dopiero zdałam sobie z tego sprawę – zapragnęłam wsunąć rękę pomiędzy matczyne uda i poczuć na dłoni gorące strugi. Dobrze, że wtedy tego nie zrobiłam! Co mama pomyślałaby sobie o mnie?


Kiedy tak leżałam, nie mogąc zasnąć, wypite piwo zaczęło działać - poczułam silne parcie na pęcherz. Po cichutku, żeby nie zbudzić mamy, poszłam do łazienki, zdjęłam majtki i usiadłam na sedesie. Przypominając sobie mamci broszkę, pomyślałam, że korzystając z okazji, sprawdzę jakie to uczucie. Włożyłam dłoń pomiędzy uda i wypuściłam z siebie strugę żółtego płynu. Wow! Bardzo przyjemnie, kiedy gorący mocz przelatuje przez palce. Mokrą dłonią przejechałam kilka razy wzdłuż wygolonej szczelinki i wsunęłam dwa palce do środka, który już z podniecenia stał się bardzo śliski. Nakręcał mnie zapach moczu. I myśl o maminej kędzierzawej cipce. Zaczęłam pieścić swoją norkę oburącz. Dwa paluszki w środku i druga ręka na łechtaczce. Co jakiś czas zbierałam z warg sromowych ostatnie kropelki siuśków, by je przytknąć do nosa, upajać się zapachem. Potem je oblizywałam i wracałam do pieszczot szparki. Trzęsłam się z podniecenia.  Byłam tak nakręcona, że bardzo szybko doszłam, zwijając się w ekstazie. Podczas szczytowania w sposób niekontrolowany strzelałam resztkami moczu, który rozbryzgując się na palcach, narobił wokół bałaganu.


Gdy trochę ochłonęłam, ogarnęło mnie poczucie wstydu i zażenowania. Przecież mogłam skorzystać z propozycji Kuby, pozwolić się zerżnąć w krzakach, to może zasnęłabym spokojnie, bez myśli o mamusinej cipce i fantazji o mokrych zabawach z nią. Umyłam się ponownie, posprzątałam i wróciłam do łóżka. Następnego dnia w drodze ze szkoły kupiłam baterie i od razu po wejściu do domu zamontowałam je w czarno-srebrnym Lelo. Dźwięk jego pomrukiwania po włączeniu i przyjemne drgania, spowodowały mrowienie w kroczu. Czułam, że wilgotnieję, więc jak najszybciej pozbyłam się majtek. Przytknęłam go do łona i powoli przesuwałam niżej. Rozchylił lekko muszelkę, docierając do jej najwrażliwszego punktu. Moja łechtaczka jest ukryta dość głęboko, więc podczas jej stymulacji, pieszczona jest także wewnętrzna część warg sromowych. Drgania nowego wibratora były tak miłe, że zapragnęłam poczuć je „głęboko w środku gdzieś” :) . Zabawka wśliznęła się bez najmniejszego oporu w ociekającą śluzem norkę. Teraz wprawiała w wibracje nie tylko ścianki pochwy, ale także od wewnątrz drażniła łechtaczkę i odbyt. Wsuwałam ją i wysuwałam, kręciłam nią, ustawiałam pod różnymi kątami, jęcząc, zaciskając uda i zwijając się w rozkoszy. Nie musiałam się niczego obawiać – tato wyjechał, a mama była w pracy. Mogłam szaleć ze swoim nowym przyjacielem ile dusza zapragnie. A zapragnęła, bo po pierwszym orgazmie nie miałam dość - chciałam więcej. Do godziny 15, czyli czasu, kiedy spodziewałam się powrotu rodzicielki, szczytowałam jeszcze dwa razy! I tak w przeróżnych pozycjach, przy różnych natężeniach wibracji,  testowałam go przez kilka kolejnych dni.

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany