Opowiadanie użytkownika 0bi1

Sandra cz. 4

local_library277 comment0 thumb_up0
Sandra - część 4
28-06-2019 09:49

    Po spełnieniu, spojrzałem na jej promienną twarz – Sandra uśmiechała się do mnie, wyraźnie bardzo zadowolona z siebie. Trafił jej się prawiczek, dla którego wszystkie doznania były nowe i niezwykle intensywne. Wprawdzie przy drugim razie musiała się trochę więcej postarać, jednak wciąż nie byłem wystarczająco odporny na pieszczotę jej rąk, czy stóp. Zbliżyła się na czworaka, przywierając gorącymi wargami do moich ust. Chłonąłem jej oddech i delikatną pieszczotę. Całowała mnie namiętnie, nie skupiając się jedynie na ustach, lecz penetrując wszelkie zakamarki mojej twarzy. Gorący języczek zawitał na płatkach uszu, wkręcając się jak świderek w głąb organu słuchu. Poczułem dziwne łaskotanie i podmuch wydychanego, gorącego powietrza. Chwyciłem w dłonie jej piersi, kołyszące się tuż nad moim penisem. Nie mogłem się nacieszyć ich kształtem, ciepłem, miękkością i podniecającą delikatnością. Ugniatałem je i głaskałem, szczypałem brodawki i bujałem gorące półkule, które w tej pozycji nabrały bardziej stożkowatego kształtu. Czułem jak twardnieją.

    W pewnym momencie Sandra przerwała pieszczoty, odwracając się do mnie tyłem. Rozchlapała przy tym wodę poza wannę, ale nie przejmowaliśmy się tym. Usiadła pomiędzy udami, przylegając plecami do mojego brzucha i torsu. Głowę oparła mi na ramieniu, ułatwiając w ten sposób dostęp do swoich skarbów. Skorzystałem z niego z rozkoszą. Teraz swobodnie, bez pośpiechu, bawiłem się cudnymi krągłościami, całowałem jej głowę i szyję. Mój strażak zaczynał wracać do życia, ponownie twardniejąc, co nie uszło uwadze Sandry. Zaczęła się delikatnie wiercić, plecami masując mi penisa i jądra. Lecz ponieważ w orgazmach było dwa do jednego, ponownie naprowadziła moją dłoń pomiędzy swoje udka, sugerując konieczność doprowadzenia do remisu. Nie miałem już żadnych oporów przed wzięciem w dłoń obcego penisa. Tak naprawdę, to już nie był obcy – teraz był po prostu penisem mojej dziewczyny. Czymś, co może jej sprawić rozkosz. A ja chciałem ją uszczęśliwiać, być dla niej prawdziwym facetem – takim, który potrafi zaspokoić swoją kobietę, dając jej poczucie bezpieczeństwa i odrobinę raju. Tego zmysłowego. Dlatego lewą ręką nadal pieściłem jej pierś, natomiast prawa dłoń zsunęła się po brzuszku i zajęła głaskaniem gładko wygolonych jąder. Orzeszki przesuwały się w woreczku, pod delikatną pieszczotą moich palców, z których jeden – środkowy, zapuszczał się czasem niżej, gdzie natrafiał na bardzo miękki punkt, pomiędzy jędrnymi pośladkami. Zatrzymywał się tam na dłużej, by okrężnymi ruchami opuszka, drażnić to niezwykle wrażliwe miejsce.

- Proszę, nieeee – wyszeptała Sandra, gdy próbowałem palcem pokonać opór zwieracza.
- Dlaczego? – wyszeptałem drżącym z podniecenia głosem.
- Nie jestem gotowa – odpowiedziała z wyczuwalną nutą poczucia winy.
- Nie robiłaś tego nigdy? – dociekałem.
- Robiłam. Tylko to wymaga przygotowania.
- Tak bardzo chciałbym się z tobą kochać …
- Rozumiem, ale czułabym się niekomfortowo, nie mając pewności, że jestem czysta. Bądź cierpliwy.
- Ok.

        Powróciłem do pieszczenia jej piersi i penisa. Bawiłem się nim tak samo jak swoim, używając technik sprawdzonych na sobie i przynoszących mi najwięcej satysfakcji. Chwytałem główkę trzema palcami, lekko pocierając opuszkami po obwodzie, potem pieściłem okolice otworu, by za chwilę złapać za trzon penisa i naciągać skórę napletka w rytmicznym, ale powolnym waleniu konia. Przerywałem po kilkudziesięciu ruchach, by znów zajmować się jajkami, zwieraczem i delikatną pieszczotą główki. Bawiłem się tak kilka minut, podczas których Sandra na przemian - raz była blisko szczytowania, by następnie się od niego oddalać. Tak kilka razy, podczas których wiła się, prosząc mnie o zakończenie tej udręki. Lecz ja świadomie przeciągałem to, wiedząc, że w końcu będzie mi wdzięczna za przedłużenie rozkoszy. Pierś, która wypełniała moją lewą dłoń, stwardniała. Już nie była mięciutką, rozpływającą się w dłoni, tylko twardą jak piłeczka tenisowa. Podobało mi się to. Wreszcie pozwoliłem jej dojść. Drżąc i zaciskając kolana, wytrysnęła wieloma seriami, pomnażając ilość plemników krążących w wodzie. Naszych wspólnych.
Leżeliśmy jeszcze dłuższą chwilę – ona dysząc i tuląc się do mnie, ja zaś ciesząc się jej ciepłem i bliskością, głaskałem cudowne ciało, od ud, przez biodra, brzuszek, piersi, szyję, buźkę, zatapiając wreszcie palce w długich włosach.

- Wyjdźmy, bo woda już wystygła – odezwała się, po chwili.
- Jesteś tak gorąca, że temperatura wody jest nieistotna – odpowiedziałem.
Zachwycona komplementem, rzuciła się do całowania moich ust. Lepszego podziękowania nie potrzebowałem. Gdy wreszcie nasyciliśmy się sobą, wyszliśmy z wanny i osuszyliśmy ciała ręcznikami. Przeszkadzałem jej jak mogłem, wciąż łapiąc za tyłek lub piersi.

- Idź do pokoju, napij się wina, a ja osuszę włosy – zarządziła, wypychając mnie lekko za drzwi. Z trudem oderwałem dłonie od cudownych piersi – chciałbym je ściskać cały czas. Ale zrobiłem to, o co mnie prosiła. Zwłaszcza w kwestii wina. Byłem spragniony, więc duszkiem wysączyłem dwie lampki, po których lekko zakręciło mi się w głowie. W butelce niewiele już pozostało. Rozsiadłem się nagi na kanapie i włączyłem telewizor. Program był nudny, wino działało relaksująco i zanim się zorientowałem, spałem snem sprawiedliwego. Nie pamiętam, co mi się śniło, ale z pewnością było to coś miłego. Przebudzenie było jeszcze milsze. Z okolic intymnych docierały impulsy, jakich nigdy nie czułem. Jeszcze nie do końca przebudzony, uświadomiłem sobie, że mój drążek jest sztywny i w dodatku pieszczony w nieznany mi sposób. Właściwie jedyny znany mi dotychczas, to robótki ręczne. Ach, zapomniałbym – jeszcze byłem dziś pieszczony stopami, ale to co działo się teraz, było zupełnie inne.

    Otworzyłem oczy, by ujrzeć jak mój penis pojawia się i znika w ustach Sandry. Była dobra w tym co robiła. Lizała mi jajka i trzon, by po chwili pochłaniać całego penisa. Gdy opuszczał jej gardło, pozwalając zaczerpnąć oddech, gorące wargi chwytały go z boku tak, jak psi pysk obejmuje aportowany patyk. Przesuwały się w górę i w dół, czasem ustępując miejsca językowi, wyprawiającymi niesamowite harce na całej powierzchni mojego twardziela i przyozdabiających go orzeszków. Byłem wniebowzięty! Nie spodziewałem się, że pieszczoty francuskie mogą być tak nierzeczywiście przyjemne. To była nirwana! Delektowałem się doznaniami płynącymi z najwrażliwszych miejsc, ale także niesamowicie podniecającym widokiem ślicznej buzi Sandry w połączeniu z moim penisem. To było spełnienie najskrytszych marzeń. Wreszcie ktoś zajmował się moim sprzętem i to jak! W pornolach oglądałem takie sceny tysiące razy, ale w realu to jest zupełnie inna sprawa. Byłem już coraz bliżej finiszu, czułem wzbierającą falę orgazmu, lecz Sandra także zorientowała się, że dochodzę, więc wyjęła główkę penisa z ust i zaczęła mi trzepać ręką, drugą tworząc nibyparasol naprzeciw wylotu mojej armaty. Byłem trochę rozczarowany, bo miałem już dość walenia konia – chciałem poznać smak innego orgazmu.

- Obciągnij mi do końca – poprosiłem drżącym głosem.
- No wiesz?! To było chamskie! – odpowiedziała oburzona, przerywając pieszczoty.
- Proszę cię!
- Nie ma mowy! – ucięła dyskusję, wracając do delikatnego, powolnego trzepania kapucyna.
- To chociaż pozwól mi się spuścić na twarz – skamlałem, zupełnie ogłupiony pornosami.

Przestała mnie pieścić.
- Jak ty się w ogóle zwracasz do kobiety?! Obciągnij mi?! Spuścić na twarz?! To szczyt chamstwa! Jeśli naprawdę ci na tym zależy, to musisz być delikatny i taktowny. Powiedzieć coś w stylu: czy pozwoliłabyś, abym zrosił twoją śliczną buzię gorącym, białym deszczem? To brzmi zupełnie inaczej i wtedy - kto wie? Może bym się zgodziła.
Było mi tak strasznie głupio, że całe podniecenie wyparowało, a twardy dotąd kutas zaczął poddawać się sile grawitacji, powoli opadając i mięknąc.
- Przepraszam – wydukałem – odbiło mi z podniecenia.
- To pewnie przez to, że jesteś prawiczkiem. Brakuje ci doświadczenia w postępowaniu z kobietami – zastanawiała się na głos.
- I zbyt dużo pornoli – dołączyłem.
- Ale teraz już wiesz jak to się robi. Spróbuj jeszcze raz – zachęciła mnie z uśmiechem świadczącym, że moje chamskie odzywki poszły w niepamięć.
- Czy miałabyś coś przeciwko temu, żebym przyozdobił twoje włosy i cudowną buzię, girlandami płynnej masy perłowej?
- Wow! Tak to właśnie powinno zabrzmieć. Od razu nabrałam ochoty, żebyś to zrobił.

  Intensywność, z jaką zaczęła ssać fiuta, przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Stwardniałem równie szybko, jak wcześniej wymiękłem. Sandra do pracy wykonywanej ustami, dołączyła pieszczotę obu dłoni, które otuliły moją męskość i worek ze skarbami. Jej głowa poruszała się coraz szybciej, w tempie, którego nigdy nie widziałem w żadnej produkcji XXX. Zaczynałem się gotować, krew z całego organizmu skoncentrowała się w nabrzmiałym kutasie. Gdy Sandra zauważyła oznaki nadchodzącego wytrysku, wyjęła penisa z ust, nadstawiła buzię i z uśmiechem przyjmowała długie salwy, wystrzeliwane z mojej armaty na jej cześć. Sperma ułożyła się w kilku falistych liniach na ustach, nosie, policzkach, oczach, czole i błyszczała tysiącem refleksów w jej włosach. Wiedziałem, że nigdy nie zapomnę tego widoku. Sandra wyglądała przecudnie, a ja byłem szczęśliwy jak nigdy dotąd!

- Kocham cię! – wyszeptałem.
- To mnie teraz pocałuj – odpowiedziała śmiejąc się.
Nie uwierzycie, ale zrobiłem to. Tak bardzo byłem szczęśliwy, że nie przeszkadzał mi zapach i smak spermy na jej ustach. Przywarłem do nich i całowaliśmy się namiętnie, aż do momentu, gdy usłyszałem dźwięk klucza wkładanego do zamka drzwi wejściowych. Skamieniałem.

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany