Opowiadanie użytkownika beciaa03

Przygoda w dyżurce

local_library179 comment0 thumb_up1
05-02-2018 12:04

Pora zmiany opatrunku była co osiem godzin, tym razem o dziesiątej w nocy, kiedy większość innych pacjentów już zasnęła. W sali, w której leżałem, był tylko jeszcze jeden ranny, który oddychał w rytmiczny, typowy dla śpiącej osoby sposób. Pielęgniarka weszła po cichu, nie chcąc nikogo przypadkiem obudzić i z uśmiechem skinęła mi głową na przywitanie, orientując się, że jeszcze nie zasnąłem.

Bez słowa podeszła do łóżka i odchyliła kołdrę. Jej wyuczone ruchy były bezbłędne, w końcu robiła to już miliony razy z chirurgiczną precyzją. Rana na żebrach prawie się już zagoiła, ale nadal dochodziłem do siebie po wypadku. Uczyłem się na nowo wszystkiego małymi krokami, jak się poruszać, jak jeść, jak brać prysznic - wszystko to wymagało więcej uwagi niż wcześniej.

Był jeszcze jeden ważny dla mnie aspekt życia, którego nie miałem okazji wyćwiczyć po wypadku. Seks. Ten cudowny sposób spędzania czasu zmysłowo i namiętnie, poza czasem i przestrzenią, z mnóstwem hormonów i bliskości. Bardzo pragnąłem na nowo poczuć wilgotną szparkę rozwierającą się przede mną w uniesieniu.

Chwyciłem pielęgniarkę za dłoń i skierowałem w stronę swojego krocza. Spojrzała mi w oczy i zobaczyła, jak bardzo to jest ważne dla mnie. Nie opierała się. Zacząłem powoli przesuwać jej palce wzdłuż mojego członka. Zaczął się naprężać i nabrzmiewać z każdym jej ruchem, aż w końcu stanął na baczność.

Podciągnąłem się na pościeli do pozycji siedzącej i przyciągnąłem do siebie pielęgniarkę. Zacząłem dotykać jej ciało, zaczynając od szyi, poprzez obojczyki, delikatnie przemieszczając się w dół między jej piersiami, przez brzuch i prosto w stronę jej krocza. Tam zatrzymałem się na dłuższą chwilę i macałem moją pielęgniarkę przez kitel, aż jej oddech stał się nieco szybszy.

Pochyliła się nade mną, a jej perfumy wdarły mi się do nozdrzy, podniecając mnie jeszcze bardziej.

- Chodźmy do dyżurki - wyszeptała mi prosto do ucha. Cicho wstałem z łóżka i pilnując, żeby nie obudzić nikogo po drodze, podążyłem za pielęgniarką. Czułem swojego nabrzmiałego kutasa z każdym krokiem. Tej nocy czuć było posmak czegoś zakazanego i niegrzecznego, a jednocześnie bardzo kuszącego.

Dyżurka okazała się małym pomieszczeniem wyposażonym w duże, idealne do posuwania biurko. W momencie, w którym pielęgniarka zamknęła za nami drzwi na klucz, podszedłem do niej od tyłu i oparłem o ścianę, wciskając udo pomiędzy jej nogi. Położyła dłonie na moich ramionach i pocałowała mnie powoli, zmysłowo w szyję. Zdarłem z niej kitel, odsłaniając zgrabne ciało w białej bieliźnie.

Kucnąłem przed nią i chwyciłem za biodra. Skierowałem język prosto w stronę jej łechtaczki, co sprawiło, że pielęgniarka jęknęła z zachwytu. Mile zaskoczył mnie fakt, że była już lekko wilgotna. Nie chcąc długo kazać jej czekać, wsadziłem dwa palce do jej rozgrzanej pochwy, jednocześnie pieszcząc łechtaczkę okrężnymi ruchami języka.

- Ooo taaak - wyjęczała kobieta. - Proszę, rób to mocno…

Dołożyłem trzeci palec i mocniej docisnąłem język do jej cipeczki, chcąc sprawić jej jak najwięcej rozkoszy. Oddychała coraz szybciej i szybciej, a jej biodra zaczęły wić się pod moim dotykiem. Kiedy zorientowałem się, że niebawem dojdzie, przerwałem pieszczoty - jedyna akceptowalna dla mnie opcja taka, w której mięśnie jej pochwy kurczą się w orgazmie wokół mojego fiuta.

Wstałem, podnosząc ją za pupę i położyłem na biurku. Rozchyliłem jej uda i wdarłem się w nią jednym szybkim pchnięciem. Zacząłem rytmicznie wchodzić w nią i wychodzić, pchając na tyle mocno, że jej piersi podskakiwały.

- Poczekaj chwilę - wydyszała zziajana kobieta. - Mam tu w szufladzie biurka kilka smakowitych gadżetów…

Otworzyłem szufladę i moim oczom ukazał się cały arsenał jadalnych lubrykantów, kuleczek gejszy i dildo różnych rozmiarów. Znalazł się nawet wibrator i narzędzie do pieszczenia jednocześnie łechtaczki i punktu G, zwane potocznie wibrującym jajeczkiem. Wyciągnąłem małe narzędzie wielkości szminki i pokazałem je pielęgniarce z pytającym wyrazem twarzy.

- Och, to moje ulubione… Włącz i przyłóż do mojej łechtaczki - poleciła. Zrozumiałem, że to wibrator. Okazał się nadzwyczaj mocny jak na swoje rozmiary, co podnieciło mnie na tyle, że z impetem wszedłem w pielęgniarkę i nawet wewnątrz niej czułem drgania zabawki na swoim penisie. Cudowna rozkosz dla dwojga trwała i trwała, a nasze okrzyki mieszały się w ekstazie.

Postanowiłem spróbować czegoś innego. Obróciłem pielęgniarkę na brzuch i wsadziłem do jej pochwy największe dildo, jakie znalazłem w jej szufladzie. Było ze szkła i miało małe wybrzuszenia. Chłód szkła zabójczo podziałał na rozgrzaną z namiętności cipkę mojej pielęgniarki - zawyła z rozkoszy, a ja zacząłem wchodzić w jej tylną dziurkę, która była teraz bardzo, ale to bardzo ciasna. Dildo w jej pochwie dodatkowo potęgowało przyjemność.

W trakcie naszego pieprzenia usłyszałem nagle dźwięk dobiegający zza drzwi. Zamarłem i spojrzałem w tamtą stronę, w ułamku sekundy rejestrując, że ktoś podglądał nas przez dziurkę od klucza.

- Nie przejmuj się, to mój wielbiciel - poinformowała mnie pielęgniarka. - Przychodzi tu co noc i patrzy, jak dogadzam sobie swoimi gadżetami…

- Wygląda na to, że tym razem trafiła mu się niespodzianka w postaci ostrego, namiętnego seksu… cóż, na jego miejscu też bym się nie powstrzymał - stwierdziłem.

- Błagam, nie przestawaj. Jego obecność dodatkowo mnie podnieca - wyjęczała kobieta.

- Mnie również - odparłem, znów zaczynając posuwać swoją pielęgniarkę, powoli i bardzo głęboko. Świadomość, że ktoś za drzwiami obserwuje mnie i wali sobie konia bardzo mnie kręciła. Wyobrażałem sobie, sprawia sobie rozkosz, ocierając o framugę drzwi i zaciskając dłoń wokół swojego penisa. Nie ma chyba nic lepszego niż oglądanie porno na żywo…

No, może poza występowaniem w porno. Czułem się w tej roli jak zdobywca, a pielęgniarka była moją zdobyczą. Posiadłem ją i penetrowałem jej wnętrze, doprowadzając do szczytów miłosnych uniesień.

Kiedy w końcu sam spuściłem się w jej dupę, wyszedłem stamtąd na dobre i rozkoszowałem widokiem mojej spermy spływającej z mniejszej dziurki pielęgniarki.

- Spójrz, kolego - rzuciłem w stronę drzwi do tamtego pacjenta, który podglądał nas przez dziurkę, i obróciłem tyłek pielęgniarki w taki sposób, by w całości wyeksponować swoje dzieło pomiędzy jej pośladkami. Następnie sięgnąłem dłonią do jej pochwy i wysunąłem stamtąd dildo, które było teraz gorące i śliskie.

Pielęgniarka poczekała chwilę, aż jej oddech wrócił do normy, po czym zeszła z biurka i sięgnęła dłonią do mojego penisa.

- To chyba nie jest jeszcze koniec, prawda? - spytała zalotnie.

- Wyliż go - poleciłem.

Opadła na kolana i otuliła mojego fiuta wargami. Sięgnęła dłonią do moich jajek i zaczęła je delikatnie drapać pazurkami. Po chwili znów stanąłem, gotowy na kolejny orgazm, tym razem prosto w jej szeroko otwarte usta...


Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany