Opowiadanie użytkownika 0bi1

Si kuku si cz. 2

local_library137 comment0 thumb_up0
Pissia - część 2
20-09-2018 20:26

    Poza moimi zabawami z wibratorem, tydzień minął bez większych sensacji, lecz któregoś wieczoru, kiedy szykowałam się do wyjścia, mamcia chwyciła mnie za łokieć i zapytała przyciszonym głosem:
-Wychodzisz?
- Przecież widzisz – odpowiedziałam.
- Mam do ciebie prośbę.
- Tak?
- Bo widzisz, taty nie ma już cały tydzień…
- I?
- No wiesz. Kobiety mają swoje potrzeby …
- Ok. Przecież wiem. Ale o co ci chodzi?
- Trochę się krepuję rozmawiać o tym z tobą.
- No mów śmiało, bo się spieszę!
- Chciałabym pożyczyć twojego „gryzaczka”.
Zdębiałam słysząc te słowa! A jednak wie!
- Wiesz, co to jest?
- Przecież nie jestem ślepa! Jak na zabawkę dla psa, wyglądał zbyt elegancko.
- Strasznie mi głupio!
- Przestań! Wszystko jest dla ludzi. To mi jest głupio prosić cię o niego. Tylko tak bardzo brakuje mi taty…
- Ale to jest rzecz bardzo osobista, intymna …
- Kochana, to ja cię urodziłam i w całości składasz się z moich komórek, więc jesteś mną, tylko w wersji 2.0 Zatem, nie ma żadnego znaczenia, czy nasz czarny przyjaciel znajdzie się w twojej pipce, czy w mojej.
- Trudno się z tym nie zgodzić. No dobrze, ale mam dwa warunki.
- Jakie?
- Odkupujesz baterie …
- Oczywiście! A drugi?
- Chcę patrzeć jak to robisz.
- Czy ty przypadkiem nie wychodziłaś?
- A czy jak wyjdę, to spotka mnie coś bardziej ekscytującego?
- Nie, nie ma mowy, wstydziłabym się!
- W całości składam się z twoich komórek, więc jesteś mną, tylko w wersji 1.0. Zatem, czy ty to robisz, czy ja, nie ma znaczenia.
- O ty mała wredoto! No dobrze, ale najpierw muszę się napić – na odwagę. Co powiesz na winko?
- Namówiłaś mnie.


Kiedy mamcia zajęła się rozlewaniem wina do lampek, ja poszłam po mały przedmiot jej pożądania. Leżał w szufladzie pokryty cienką warstwą zaschniętej, półprzeźroczystej, mlecznej substancji (cholera! nie umyłam go po ostatnim użyciu – byłam za bardzo rozanielona). Poszłam do łazienki i delikatnym płynem do higieny intymnej usunęłam z niego ślady moich zabaw. Do rąk mamci trafił ślicznie błyszczący i pachnący. Jej usta rozszerzyły się w uśmiechu na widok tego cudeńka. Wiedziałam, co musi się dziać w jej podbrzuszu, bo sama niedawno tak przeżywałam pierwszy kontakt z jego aksamitną miękkością, a zarazem twardością. Sączyłyśmy wino, rozmawiając o nim. Pokazałam mamci, jak zmienia się siłę wibracji i opowiedziałam, w jakich pozycjach przyniósł mi najwięcej radości. Rumieńce na jej buzi mówiły same za siebie. Zadziałało i wino i wyobraźnia.

- Jesteś gotowa. Rozbieraj się! – pomogłam jej podjąć decyzję.
- Tak sądzisz? – jeszcze odrobina wstydu i nieśmiałości hamowała jej poczynania.
- No już! – byłam bardzo stanowcza.

Posłuchała. Udając, że mnie to nie rusza, sączyłam już drugą lampkę wina, obserwując jak zsuwa ramiączka sukienki, pozwalając jej opaść na podłogę. Wyszła z niej jedną nogą, palcami drugiej odsuwając kieckę na bok. Zadbana kobieta przed czterdziestką, niewiele się różni od nastolatek. W czarnej koronkowej bieliźnie i pończochach samonośnych wyglądała fantastycznie. Zaoponowałam, kiedy zaczęła rolować jedną z nich na udzie. Chciałam, by w nich pozostała. Patrzyła na mnie pytająco, kiedy rozpinała stanik, a widząc moją akceptację, uwolniła z niego dwie cudowne piersi. Oczywiście nie tak jędrne, jak moje, ale za to bardziej skore do bujania, z ponętnie sterczącymi sutkami, lekko zadartymi do góry. Zawsze jej zazdrościłam rozmiaru, ale myślę, że kiedy będę w takim wieku, przeżyję ciążę i karmienie, moje pomarańcze też osiągną taką wielkość. Lekko skinęłam głową, widząc mamusine kciuki wsunięte pod gumkę stringów i pytający wyraz jej twarzy. Kołysząc biodrami, zsunęła je i odrzuciła stópką. Moim oczom ukazało się łono, pokryte gęstym zarostem, jednak z podgolonymi bokami tak, aby włosy nie wystawały spod majtek. Czyli jednak mamusia nie była do końca na bakier z maszynką do golenia, czasem kierowała ją w tamtą okolicę.

- I co dalej? – zapytała niepewnie.
- Połóż się, zapomnij o mnie i pieść się tak, jak lubisz najbardziej. Chyba już to kiedyś robiłaś?
- Hi, hi. Kiedyś nawet dość często. Ok. Tylko się nie śmiej!
- Zwariowałaś?! Ani mi to nie przyszło na myśl! Jestem już tak nakręcona, że zaraz sama się sobą zajmę. I lepiej się pospiesz, bo mogę potrzebować Leona szybciej niż ty.
- Jakiego znowu Leona?
- No tak go nazwałam, takie skojarzenie Lelo – Leon.
Na potwierdzenie tych słów, jednym płynnym ruchem zdjęłam spodnie razem z majtkami. Mama ze śmiechem podbiegła do stołu widząc, że nie żartuję i już z wibratorem w dłoni rzuciła do mnie:
- Bardzo mi przykro moja droga, ale umowa to umowa. Dzisiejszego wieczoru Leon jest mój.
- A ty moja – pomyślałam, ale powiedziałam tylko – Ok. Miłej zabawy.

Położyła się wygodnie na łóżku, rozszerzając nogi i podciągając stopy w stronę pośladków. Jej szparka się rozwarła, ukazując różowe wnętrze. Patrzyłam jak pieści piersi, od czasu do czasu przesuwając dłonią po brzuszku, w kierunku zalesionego wzgórka. Pojedynczo lub parami, paluszki wsuwały się w rozwarcie pomiędzy udami. Poszukiwały guziczka uruchamiającego rozkosz, ukrytego głęboko, tak samo jak u mnie. Teraz naprawdę widziałam, że jesteśmy identyczne. Kopiowałam ruchy jej palców podczas pieszczenia swojej łechtaczki. Moje piersi były jeszcze uwięzione w staniku, co mi strasznie doskwierało. Podobnie szybko jak spodni i majtek, pozbyłam się więc bluzki i biustonosza.


Zazwyczaj, kiedy się masturbuję, zamykam oczy i puszczam wodze wyobraźni. Teraz było inaczej. Nie chciałam stracić niczego z tego pięknego widowiska. Byłam już mokra w środku jak nigdy dotąd, lecz kiedy zobaczyłam mamcię włączającą Leona i wsuwającą go w rozpaloną cipkę, oszalałam! Przeciągłe jeeejkuuu! wyrwało się z jej ust, kiedy poczuła pierwsze wibracje wewnątrz siebie. Ja jedną ręką pieściłam swoje piersi, a drugą tarmosiłam kuciapkę. Jęczałyśmy już obie, rozpalone do czerwoności. Leon rytmicznie zagłębiał się w szparce mamusi, otoczonej gęstwiną włosów, podniecając mnie swoim widokiem i cichutkim bzyczeniem. Pomyślałam - tak, już za chwilę mamcia będzie mogła stwierdzić, że została porządnie wybzykana. Świadczył o tym coraz płytszy oddech i głośniejsze jęki. Wtórowałam jej, czując, że też dochodzę. Mama jako pierwsza osiągnęła coolminację, co tylko przyspieszyło mój orgazm. Ledwo ustałam na zwiotczałych nogach, po czym padłam na łóżko, tuż obok niej. Leżałyśmy chwilę, ciężko dysząc, ale z błogim wyrazem twarzy i radością w sercach. Cudowne odprężenie!
- Wow! Kocham Leona – wydyszała mamcia po dłuższej chwili.
- Dziękuję, to był boski widok – wyszeptałam, nachylając się nad nią i całując w policzek.


Wyraz szczęścia nie schodził z jej buzi. Zawahałam się na moment, lecz korzystając z nadarzającej się okazji, zbliżyłam usta do jej warg. Przywarłam do nich i nie pozwalając mamci ochłonąć z zaskoczenia, zaczęłam namiętnie całować. Moja dłoń powędrowała na piersi, wciąż jeszcze twarde z podniecenia, pieszcząc je na przemian. Po chwili przesunęłam ją po brzuszku do ukrytej w gęstym lesie muszelki, nadal mokrej po niedawnym orgazmie. Wsunęłam w nią dwa palce, wewnętrzną stroną jednego z nich pieszcząc łechtaczkę. Mamusia na początku niepewnie, ale w końcu odpowiedziała na mój pocałunek. Byłam przeszczęśliwa, bo do tej pory nie wiedziałam, jakiej reakcji mogę się spodziewać. Zaczęłam całować jej szyję, powoli zsuwając się coraz niżej. Gdy dotarłam do piersi, przez głowę przemknęło mi, że to trochę dziwne – kiedyś codziennie ssałam je, traktując jako źródło pokarmu, teraz zachwyca i ekscytuje mnie ich wygląd, miękkość, napięcie wywołane podnieceniem i smak. Nie roztrząsając tego dłużej, zbliżałam się przez mięciutki brzuszek do kępy włosów pokrywających matczyne łono. Już nie mogłam się doczekać, kiedy zanurzę w nich palce, nos, usta i język. Nigdy nie kochałam się z kobietą, ale dobrze wiedziałam, jakie są jej potrzeby. W końcu też nią byłam!


Przesunęłam buzią pomiędzy szeroko rozwartymi udami, rozdzielając nosem szczelinę muszelki, chłonąc nim jej zapach, wilgotność i ciepło. Włosy przyjemnie łechtały mnie po bokach, potęgując podniecenie. Mamcia cichutko westchnęła, gdy poczuła język zagłębiający się w szparce. Złapała mnie za głowę i docisnęła do swego krocza. Lizałam cipkę, szczególnie dużo czasu poświęcając zbiegowi warg, gdzie głęboko ukryty, znajdował się jej najczulszy punkt. Znów jęczała, zbliżając się do orgazmu. Ja, chociaż nie pieściłam się wcale, byłam tak podniecona, że wystarczyłoby naprawdę niewiele, bym odleciała w totalnej ekstazie. Wreszcie doszła, zaciskając na mojej głowie uda, zupełnie mokre od potu. Stężała w tej pozycji, trzymając mnie jak w imadle. Po chwili odpuściła, więc wspięłam się z powrotem do jej ust.


Całowałyśmy się do momentu, aż zrzuciła mnie z siebie, nakrywając swoim ciałem. Dłonią powędrowała przez małe wzgórza piersi do mokrego rozwarcia mojej bułeczki. Zwinne palce wśliznęły się do środka, wprawiając moje uda w drżenie. Poddawałam się pieszczocie, jednocześnie całując mamcine usta. Nasze języki splotły się w namiętnym tańcu. Poczułam jak jej palce opuszczają moją rozpaloną muszelkę, a w ich miejsce wsuwa się o wiele grubszy przedmiot. To Leon, sterowany ręką mamy, powoli zagłębiał się w mokry i spragniony wypełnienia tunel. Zamruczałam, czując pierwsze wibracje. Mamusia nie oszczędzała baterii – ustawiła je na najwyższy poziom. Oderwałam się od jej ust, nie mogąc złapać oddechu. Jęczałam podczas wydychania z trudem łapanych haustów powietrza. Mrowienie rozchodziło się po całym ciele, kiedy nagle poczułam ząbki zaciskające się lekko na jednym z sutków i gorący oddech na całej piersi. Na szczęście druga pierś trafiła do delikatnej dłoni, ugniatana i ściskana w sposób, w jaki potrafi to zrobić tylko kobieta. Orgazm nadszedł gwałtownie, ścinając moje ciało, jak wrzątek białko jajka. Stężałam, z biodrami wyrzuconymi wysoko w górę, lekko skręconymi, krzycząc gardłowo: kochaaaaaaaaaam cię!

- Ja też cię kocham – powiedziała mamcia z uśmiechem, przy czym powoli wyjęła ze mnie Leona, wyłączając jego drżące serce.
Objęłam ją mocno, wtulając się całym ciałem. Najchętniej wniknęłabym z powrotem do matczynego łona, żeby być z nią jeszcze bliżej. Długo tak leżałyśmy, studząc emocje.
- Zaschło mi w ustach. Zostało tam jeszcze trochę wina? – zapytałam.
- Otworzymy drugie – odparła, uwalniając się z moich objęć.
Nie odrywałam wzroku od jej figury, gdy kołysząc biodrami zmierzała w stronę barku. Cieszyło mnie, że odziedziczyłam po niej urodę, długie i zgrabne nogi, zakończone kształtnym, seksownym kuperkiem, wąską talię i ogólnie smukłą sylwetkę.
- Nie spodziewałam się, że wieczór będzie tak udany – odezwała się, napełniając kolejne lampki.
- To zasługa moja, czy Leona? – rzuciłam zaczepnie.
- Leon jest przemiły, ale dobrze wiesz – nie przytulisz go, nie porozmawiasz. Jedyne co możesz od niego usłyszeć to bzzzzzzz bzzzzzz bzzzzzzz. Taki prawdziwy chłop. Tylko bzyki mu w głowie.
- Hi, hi, hiiii – rozbawiła mnie.
- Gdzie nauczyłaś się tak całować? – zapytała po chwili.
- No wiesz, jestem już z Kubą ze dwa lata …
- Nie o to pytałam?
- Chodzi ci o … ? - wskazałam wzrokiem jej myszkę.
- Mhmmm.
- To mój pierwszy raz, ale wiem co mi sprawia przyjemność, więc starałam się robić tak samo tobie.
- Zaskoczyło mnie, że tak bardzo cię podnieciły moje zabawy.
- Wstyd się przyznać, ale nakręciłam się na ciebie dużo wcześniej.
- Kiedy?
- Kiedy sikałaś, wtedy w nocy. Nie mogłam oderwać wzroku od strumyka wypływającego z ciebie. Tak bardzo chciałam wsunąć rękę pomiędzy twoje uda, poczuć na niej strugi sików. Nie śmiej się, ale mocz to taki mój fetysz. Lubię jego zapach i … Nie to zbyt perwersyjne!
- Co ty tam wiesz o perwersji?
- A co? Może podniecenie pod wpływem sikania to nie perwersja?
- Może trochę. Chociaż uwierz mi – nikt się do tego nie przyznaje, ale chyba każdy próbował.
- Ty też?
- Oczywiście. Lubię zapach świeżego moczu. Zawsze kiedy kąpię się w wannie, leżę sobie wygodnie, rozchylam nogi i obserwuję, jak strumień sików tworzy z piany dwa symetryczne wiry, układające się we wzór szybko rosnącej palmy.
- I potem myjesz się taką wodą z sikami?
- Oczywiście – przecież ich ilość w stosunku do pojemności wanny jest znikoma. Zapach moczu jest wyczuwalny tylko w czasie sikania. Później niknie w aromatach płynu do kąpieli. Przyznaj się – na pewno też próbowałaś.
- W wannie jeszcze nie, ale po tym co usłyszałam, na pewno spróbuję. Za to wyobrażając sobie twoją pipkę, masturbowałam się, sikając jednocześnie.
- Ach więc dlatego zmoczyłaś pościel?
- Nie – wtedy śniło mi się, że sikam. Masturbowałam się później - tego samego dnia, ale później. Już po tym jak zobaczyłam cię sikającą. Usiadłam na muszli i zabawiałam się muszelką 
- Twoje koleżanki też cię podniecają?
- Muszę przyznać, że po wuefie, pod prysznicami lubię patrzeć na ich ciałka. Niektóre są bardzo seksowne, niekoniecznie te najładniejsze. Jeszcze muszą mieć w sobie taki element zmysłowości, specyficzny sposób poruszania się – czasem wtedy robię się wilgotna, nie tylko z powodu obmywających mnie strużek wody. Najbardziej jednak kręci mnie podglądanie ich, kiedy sikają – w toalecie, albo w plenerze, w lesie, w parku, w toaletach publicznych lub na ognisku. Bardzo mnie to podnieca.
- Zauważyłam, jak na mnie patrzyłaś wtedy w nocy.
Byłam zdziwiona, że swobodnie rozmawiam z mamą o sprawach tak intymnych, ale widocznie wino rozwiązało mi język i pozbawiło wszelkich zahamowań. Ją zresztą też.
- A ciebie co najbardziej kręci?
- Nie mogę ci powiedzieć – to zbyt wyuzdane.
- Proszę cię …
- Absolutnie! Nie ma mowy!
- Maaaamuś …
- Chyba, że sama zgadniesz.
- Ok. Wiem. Marzysz o zabawie z trzema nieznajomymi, którzy wypełnią obie dziurki i usta twoje jednocześnie. A wszystkiemu będzie się przyglądać tatuś – rozparty w fotelu i bawiący się swoim małym.
- No, nie takim małym, ale kontynuuj. Brzmi ciekawie.
- Na koniec wszyscy czterej zaleją cię morzem spermy, którą później spłuczą strumieniami gorącego moczu. O cholera, chyba się zagalopowałam! Nie gniewaj się – to tylko wybujała fantazja.
- Ok, ale z moczem nie lubię przesady. Nie przeszkadza mi, kiedy np. lizana muszelka wypuści kropelki moczu do ust, albo z pisiorka coś lekko poleci, ale nie w nadmiarze. Jednak nie o to mi chodzi. Kombinuj dalej.
- Już wiem. Chciałabyś zostać przyłapana przez tatusia na masturbacji, a potem ukarana przez niego. Dostać serię klapsów na gołą pupę i zostać brutalnie zerżniętą przez grubego fiuta, który rozpaliłby cię do czerwoności i doprowadził do szaleństwa, a ty tracąc nad sobą kontrolę, zrosiłabyś go złotym deszczem.
- Chętnie, ale nie o to mi chodziło. I nie szukaj w sferach analiku, siusiania, przemocy, gwałtu, rodziny itp. Pomyśl o prawdziwej perwersji, która mogłaby się zdarzyć niespodziewanie dziewczynie.
- Hmmm. Krwawa historia? Ale jak?
- Krwawa??? Nieee! Żadnej krwi!
- Ufff! To by dopiero była perwersja!
- Ok. Wyobraź sobie, że leżę sobie w łóżku, masturbuję się a tu nagle …
- Wchodzę, związuję ci ręce i siadam na buzi.
- Hi, hi. Też byłoby fajnie. Ale to nie jest perwersja.
- Już wiem. Chciałabyś shemale – dwa w jednym.
- Oooo fajnie. Chciałabym, ale nie o to mi chodziło.
- Podpowiedz coś jeszcze.
- Często młode, ale zdarza się, że i starsze kobiety, bawiąc się same swoją muszelką, doświadczają dziwnej sytuacji, która choć dziwna, jest bardzo przyjemna. Nikogo nie ma w domu, zaczynają się bawić, jest im cudownie, a tu nagle … I dodam nikt obcy nie wchodzi, ani brat, ani ojciec itp.
- Mówisz o kobiecym wytrysku?
- Mógłby się przy tym zdarzyć i wytrysk, bo to się wiąże z przyjemnością - wyuzdaną, ale jednak. Nikt tego nie planuje, ale jak się zdarzy…
- ????
- Kombinuj.
- Nie mam pojęcia.
- No dobra. Ktoś jest w domu.
- Nie mów!
- Mhmmm.
- Wow!

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany