Opowiadanie użytkownika Franek42

Olivia, Victoria - cz. XIV

local_library17 comment0 thumb_up0

         Gdy Victoria tłumaczyła jej słowa Robertowi, Olivia bacznie go obserwowała.
Robert na chwilę zaniemówił. Słowa Olivii wypowiedziane do Victorii uzmysłowiły mu, jak dojrzałą umysłowo i mądrą osobą, mimo młodego wieku, jest Olivia.
- Czy ona zgodziła się, abyś mi to przetłumaczyła? – zapytał Victorii.
- Oczywiście, prosiła mnie o to – odpowiedziała mu Victoria.
- To co ja mam odpowiedzieć teraz temu dziecku-kobiecie na jej słowa, aby jej nie urazić? – zapytał skonsternowany Robert, ruszając bezradnie ramionami – poradź coś, jesteś jej siostrą i kobietą.
- Po prostu, powiedz jej prawdę – odparła Victoria.
- Ale jaką  prawdę? Że bardzo lubię was obydwie!  Czy to jest miłość, jeszcze nie wiem?
Wiem natomiast, że bardzo mi się podobasz, jako kobieta i jako kochanka. Ale i ona mi się podoba, mimo, że jest jeszcze dzieckiem, poznałem ją przecież wcześniej od ciebie i bardzo ją polubiłem i jako dziecko, i jako dziewczynę i jako kochankę. Byłem pierwszym mężczyzną i dla niej i dla ciebie. To coś znaczy nie tylko dla was, ale i dla mnie. Co będzie dalej, ani wy ani ja nie wiemy. Proponuję więc, zamknijmy na razie ten temat i zostawmy sprawy swojemu biegowi. A teraz najważniejsze - powiedział, zwracając się do Victorii; - nie mogę powiedzieć teraz jednoznacznie, że kocham ciebie Victorio, bo to że bardzo cię polubiłem, nie jest równoznaczne ze słowem kocham, ale stałaś mi się bardzo bliska, czy wykluje się z tego miłość, czas pokaże.
-Tak samo nie powiem, Krupeczko, że kocham ciebie, ale również jesteś mi bardzo bliska, podobnie jak Victoria – zwrócił się Robert do Olivii. - Tylko, że ona jest starsza od ciebie i jej uczucia są pewnie bardziej stabilne, niż twoje. Ty, zanim osiągniesz jej wiek, możesz mieć jeszcze tylu chłopców, ile gwiazdek na niebie, więc mówiąc, że kochasz mnie bardzo, pewnie tak myślisz teraz, ale co będzie jutro, to nie wie nikt z nas – dodał, mając poczucie, że rani uczucia i Victorii i Olivii.
- Czy jest dla was zrozumiałe wszystko, to co wyraziłem w tej wypowiedzi? – zapytał po chwili, widząc łzy w oczach obu dziewczyn.
- Dodam, że nie jest moją intencją ranić wasze uczucia, ale życie jest bardziej złożone, niż nam się wydaje – uzupełnił swoją wypowiedź prawie że oficjalnym tonem. 
- A teraz proszę cię bardzo Victorio, o ile mnie zrozumiałaś, wyjaśnij Olivii w waszym języku to wszystko co powiedziałem, jeżeli mnie nie zrozumiała.
        Po tych słowach wstał z koca i zaczął się powoli ubierać i zbierać swoje rzeczy z koca. Zobaczył jak Victoria w języku rumuńskim stara się rozmawiać i wyjaśniać Olivii słowa wypowiedziane przez Roberta. Rozmowa sióstr przedłużała się, oprócz słów pojawiły się też różne gesty i wzajemne pokrzykiwania czy przekrzykiwania, jakby nie mogły dojść do porozumienia. W końcu Victoria podeszła do Roberta.
- Robert, nie wiem o co pogniewałeś się na nas, ale mam prośbę, odwieź nas do domu, dobrze? – poprosiła, nie podnosząc na niego oczu.
- Chyba nie sądziłaś, że was tu zostawię? – odpowiedział -  a ponadto, wcale na was nie pogniewałem się, chciałaś abym powiedział prawdę, więc powiedziałem i teraz ja nie wiem, o co wy dąsacie się na mnie – dodał, widząc, że w dalszym ciągu nie ma zamiaru spojrzeć na niego.
        Nic nie odpowiedziała i odeszła, zbierając swoje i Olivii ubranie z koca. Odeszły parę kroków dalej i ubrały na siebie bieliznę wraz z pozostałym ubraniem. Obie nie patrzyły w jego kierunku, więc zebrał wszystkie rzeczy z koców i włożył do bagażnika, podobnie zrobił z kocami, które po złożeniu w kostkę również wylądowały w bagażniku. Wsiadł do samochodu i czekając na dziewczyny, ustawił GPS, wpisując docelowy punkt Tinca, Rumunia.
        Po chwili obie podeszły i wsiadły do samochodu, Victoria z przodu, a Olivia z tyłu. Zapięły pasy i Robert ruszył. Parokrotnie wycofywał i ruszał do przodu, w końcu znalazł się na drodze 792A.
Ruszyli w kierunku Tinca, oddalonego ok. 20 km. Dziewczyny konsekwentnie milczały.
- Tak zamierzacie pożegnać się, milcząc? – rzucił pytanie. Odpowiedziała mu cisza, a po chwili usłyszał cichy płacz z tyłu.
- Olivia, ty też dąsasz się na mnie? – zapytał, bo żal zrobiło mu się tego dziecka-kobiety.
- Wujek nie kochać Olivia, wujek być zły i gniewać na Olivia – usłyszał.
- Co ty jej nagadałaś? – zwrócił się do Victorii z pretensją w głosie.
- To coś powiedział! Że nas nie kochasz! – odparła sucho i zwięźle.
- Olivio, bardzo was polubiłem i wcale nie gniewam się, jak to powiedziała Victoria – mówił dalej. Chlipanie ucichło. Zerknął w lusterko i zobaczył wpatrzone w niego, smutne oczy dziewczynki. Uśmiechnął się do niej i zobaczył weselsze spojrzenie.
- Victorio, co u was oznacza słowo lubić, kochać i być bliski komuś? – zapytał i dodał – możesz mi to jasno wyjaśnić? - Zauważył, że Victoria lekko zarumieniła się i po krótkiej chwili zastanowienia odpowiedziała;
- Przecież wyraźnie powiedziałeś, że nie możesz teraz powiedzieć, że nas kochasz.
- Tak właśnie powiedziałem, ale czy to oznacza, że was nie lubię, jestem na was zły czy gniewam się na was, jak to określiła Olivia. Nie, przeciwnie, powiedziałem, że bardzo was polubiłem, że jesteście mi bardzo bliskie, bliższe niż ktokolwiek w Polsce od śmierci żony i córeczki. Czy nie tak powiedziałem Victorio? – zapytał łagodnym głosem.
- No tak, ale…- zaczęła się tłumaczyć Victoria.
Jakby nie słyszał jej zmieszania i tego co chce powiedzieć, mówił dalej;
- Słowo lubić i kochać w polskim języku oznacza, że lubić można od razu, raz spojrzę i albo lubię, albo nie lubię, czyli polubić kogoś, oznacza, że chce się z tą osobą przebywać, rozmawiać, robić różne wspólne rzeczy, a z czasem rodzi się z tego uczucie, miłość czyli kochanie. Inaczej mówiąc, lubić kogoś, to przygotowywanie się do pokochania tego kogoś – ciągnął, gdy usłyszał;
- Robert, czy to właśnie miałeś na myśli, mówiąc poprzednio, że nas lubisz, ale nie kochasz.
- Victorio, powtarzam ci, że jesteście najbliższymi mi osobami nie tylko w Polsce, ale i w Europie – odpowiedział - a poza tym, powiedziałem, że nie wiem czy to jest już miłość i dlatego nie mogę jednoznacznie powiedzieć, że was kocham.
- Robert, a możesz zjechać na bok i zatrzymać się? – zwróciła się do niego Victoria.
- A co znowu stało się? – spytał lekko zdenerwowany.
- Zjedź i zatrzymaj się, to ci powiem – odpowiedziała z tajemniczym uśmiechem.
Jakiś czas jechał, wypatrując możliwości zatrzymania się i nagle pojawił się zjazd w jakąś lokalną drogę. Zjechał z głównej drogi, podjechał kilkadziesiąt metrów i zatrzymał samochód.
- O co chodzi, możesz powiedzieć? – zwrócił się do Victorii.
- A jak sądzisz? Wyjaśniliśmy nieporozumienie i chciałabym cię przeprosić oraz dokończyć to, co zaczęłam tam w lesie – oznajmiła i poprosiła aby położył jej siedzenie. Gdy to zrobił, poprosiła, aby się położył i rozpiął pasek od spodni.
        Gdy się położył, chwyciła jego spodnie wraz ze slipami i trochę z jego pomocą obsunęła je poniżej kolan, obnażając jego rycerzyka w stanie spoczynku. Sama ściągnęła stanik, a potem majtki i usiadła na jego udach zwrócona w jego stronę, eksponując mu swój skarb. Również Olivia widząc poczynania Victorii, rozchmurzyła się i milcząco obserwowała zgodne współdziałanie siostry i Roberta.
- Nic nie rób, dopóki cię nie poproszę – powiedziała Victoria. - Pozwól, że ja zajmę się wszystkim. - Delikatnie objęła dłonią penisa, kucnęła i zaczęła nim myziać swoją cipkę. Na jego reakcję nie musiała długo czekać. Pobudzony penis zaczął zmieniać kształt, podnosząc coraz wyżej swój łeb. Kiedy dotknął jej cipki, nasunęła się na niego i zaczęła go powoli wchłaniać w siebie. Po kilku próbach schował się całkowicie w jej pochwie.
        Wtedy zaczęła energicznymi ruchami góra-dół doprowadzać siebie i Roberta do coraz mocniejszych doznań. W pewnej chwili Robert nie czekając na jej zaproszenie, zaczął czynnie z nią współpracować, mocnymi ruchami tułowia wychodząc jej naprzeciw, czy lekko wycofując się z jej wnętrza. Aby wzmocnić jej i swoje doznania, zaczął pieścić lewą ręką to jedną, to drugą pierś, prawą natomiast sięgnął  od tyłu do jej krocza, stymulując na przemian łechtaczkę i odbyt.
        Podniecenie Victorii zaczęło sięgać szczytu. Mocne pchnięcia penisem i pieszczoty rąk Roberta wywołały w niej wulkan doznań, odbieranych przez prawie wszystkie strefy erogenne. Ciche jęki przerodziły się w urywane krzyki, wydobywające się z głębi jej gardła, a drgania jej ciała i zdyszany, przerywany oddech sygnalizowały zbliżanie się bardzo mocnego orgazmu. Robert, który skupił się na doprowadzeniu jej do takiego orgazmu, który zapadnie w jej pamięć na długi okres czasu, obserwował jej zmagania i doznania uwidocznione w różnorodnych grymasach na jej twarzy.
        Patrząc z boku, można było odnieść wrażenie, że przeżycia Victorii związane są bardziej z cierpieniem niż z przyjemnością. Robert czuł nacisk mięśni pochwy na swoim penisie, który wzmagał się w rytm jęków i drań ciała Victorii. W pewnym momencie Victoria wydała z siebie przejmujący krzyk, położyła się na torsie Roberta, jej ciało wyprężyło się w gwałtownym spazmie i na chwilę znieruchomiało. Robert powolnymi, delikatnymi ruchami gładził jej plecy, pomagając wyciszyć emocje i doznania. Przytuliła się mocno do niego i czułym, lekkim jak dotknięcie motyla, dotykiem warg dziękowała mu za doznania i przeżyte chwile rozkoszy.
- A ty, dlaczego nie zabrałeś się ze mną do tego raju, który mi ofiarowałeś? – spytała, czując, że znajdujący się w niej penis nadal wypełnia jej ciasną pochwę.
- Mam ci pomóc, powiedz? – ponowiła pytanie.
- Nie ma takiej potrzeby – odpowiedział.
– Miałem większą frajdę obserwując twoje cierpienie na twarzy, niż gdybym sam miał orgazm – dodał, uśmiechając się do niej z rozrzewnieniem.
- O jakim cierpieniu ty mówisz? – zapytała Roberta, a w jej oczach pojawiło się duże zdziwienie.
- Gdybyś zobaczyła siebie przed orgazmem, jakie cierpienie malowało się na twojej buzi, to zamiast podziękowań, powinni mnie wsadzić do więzienia – wyjaśnił z uśmiechem.
- Zresztą, nie jesteś wyjątkiem, sam z własnego doświadczenia i obserwacji wiem, że im silniejszy orgazm i większą rozkosz kobieta odczuwa, tym większe cierpienie maluje się na jej twarzy przed chwilą szczytowania, ale dlaczego tak się dzieje, musisz odpowiedzieć sobie sama – Robert, może to tak wygląda z zewnątrz, ale naprawdę, przeżycie orgazmu jest tak piękne i wiąże się z taką rozkoszą dla kobiety, że wy mężczyźni możecie o czymś takim tylko pomarzyć. Im silniejszy i dłuższy orgazm przeżyje kobieta, tym rozkosz czy przyjemność z tym związana jest również większa – wyjaśniła Victoria, i zwróciła się do Olivii po rumuńsku.
        Chwilę porozmawiały i Victoria przetłumaczyła Robertowi o czym rozmawiały.
Po wyjaśnieniu wszystkich spraw związanych z tematem seksu i orgazmów, Robert zawrócił i ponownie wjechał na prawie pustą drogę 792A, kontynuując podróż do Tinca.
- Teraz będziesz musiała mnie prowadzić, od Tinca dzieli nas ok. 10 km. – zwrócił się do Victorii.
- Dobrze! – odpowiedziała. – Na razie cały czas prosto.
- To przypomnijcie mi imiona waszych sióstr – poprosił.
- Elena, Andreea i Marica, tata Andrei, mama Maria – odpowiedziały obie, nawzajem przekrzykując się.
- Ok.! Elena, Andreea, Marica, Andrei, Maria – powtórzył za nimi Robert.
- Macie samochód? – zapytał.
- Tak, mieliśmy Dacia, ale była stara i tata oddał na złom – odpowiedziała Victoria.
Przed nimi wyłoniły się pierwsze zabudowania.
- To Tinca? – zwrócił się do Victorii.
- Tak, to Tinca – odpowiedziała. – Jedź dalej główną drogą. Jak wjedziemy do miasta, powiem ci, gdzie skręcić.
- Kto oprócz was mówi po polsku?
- Elena, mówi równie dobrze jak ja, ale jak jej chce się. Młodsze siostry rozumieją wszystko, lecz mówią gorzej od Olivii. Mama mówi dobrze.
Tata dużo rozumie, ale mówi słabo – objaśniła go Victoria. - Poza nami polski zna i mówi ciocia Viola i wujek Mihai. Ich dzieci mówią po polsku, ale bardzo słabo - dodała.
- Czyli najlepiej po polsku mówisz ty, Elena, Olivia i mama, tak?
- Tak, ale to dlatego, że razem z nami mieszkała babcia Marysia i to ona nauczyła nas mówić i pisać po polsku. To ona przyjechała z rodzicami do Rumunii w 1939 roku. Nieraz mówiła, że chciałaby, aby któraś z nas wyjechała do Polski i tam została. Bardzo tęskniła za Polską i marzyła o tym, aby tam wrócić przed śmiercią, niestety po śmierci dziadka miała wylew i została sparaliżowana. Zmarła trzy lata temu. Bardzo mi jej czasem brakuje. To ona mnie wychowywała, zanim poszłam do szkoły – mówiąc to, otarła łzy, które napłynęły jej do oczu.
        Wjechali do miasta. Victoria pilotowała. Po kilkudziesięciu metrach skręcili w boczną ulicę, przejechali skrzyżowanie i znów skręcili. Po przejechaniu kilkunastu metrów Victoria poprosiła Roberta aby zjechał na pobocze i zatrzymał się przy jednym z domów. Byli na miejscu.  Rodzinny dom Victorii niczym nie wyróżniał się z szeregu innych sąsiednich domostw. Parterowy budynek z kopertowym dachem, metalową szczelną bramą i wejściem od ulicy.             Victoria z Oliwią wysiadły z samochodu i podeszły do drzwi wejściowych. Robert obserwował je z samochodu. Po chwili drzwi uchyliły się i ukazała się w nich głowa młodej dziewczyny. Zobaczyła siostry stojące przed drzwiami, krzyknęła i wybiegła przed dom. Krzyki przed domem wywabiły na zewnątrz pozostałe dwie siostry. Okrzykom i powitaniom nie było końca. Po wymianie zadań i otrzymaniu informacji siostry Mitrunica coraz częściej spoglądały w jego stronę.
        Po chwili do samochodu podeszła Victoria i poprosiła Roberta do nich, chcąc go przedstawić siostrom. Wysiadł i poszedł za nią. Victoria wymieniając imiona,  przedstawiała mu
kolejno każdą z sióstr, a on witał się z nimi uściskiem dłoni, mówiąc;
- Robert, bardzo mi miło!
        Każda z nich po przywitaniu się, z ciekawością i zainteresowaniem przyglądała się Robertowi. Widać było, że przystojny gość, który przywiózł siostry bardzo im się spodobał. Pewnie w myślach zazdrościły siostrom znajomości z takim facetem.
        Victoria, widząc, że ich głośne zachowanie wzbudziło ciekawość sąsiadów, poprosiła Elenę, aby otworzyła bramę, a Roberta aby wprowadził samochód w obejście. Po wstawieniu samochodu i zamknięciu bramy, zaprosiła Roberta do domu. Wracając z nim do mieszkania, zwróciła się do Roberta;
- Nie porównuj swojego domu z naszym, bo trudno porównywać pałac z chatą, ale my cieszymy się z naszego domu. Tu urodziłyśmy się, wychowały i żyjemy. Ty jesteś biznesmenem, a moi rodzice pracownikami. Weź to pod uwagę, gdy już poznasz warunki w jakich mieszkamy i żyjemy, jako siedmioosobowa rodzina.
        Przed wejściem do mieszkania, zatrzymał ją i przyciszonym głosem oznajmił jej;
- Victorio! Nie mam zamiaru dokonywać jakichkolwiek porównań, ani oceniać warunków życia w jakich żyjecie. Jestem tu kilkanaście minut i mogę stwierdzić jedno; - stanowicie szczęśliwą rodzinę i to powinno liczyć się najbardziej w życiu. Reszta to dodatki, które mogą to życie ułatwić, uprzyjemnić, poprawić standard i samopoczucie .
        Weszli do pomieszczenia, które pełniło funkcję kuchni i jadalni. Było wielkości ok. 17-20 m2, wyposażone w kuchnię gazową z piekarnikiem, obok jednokomorowy zlewozmywak, kilka szafek kuchennych stojących w szeregu oraz kilka szafek wiszących. W kącie sporej wielkości lodówka. Przy oknie duży masywny stół, obok kilka krzeseł i taboretów. Sporo wolnej przestrzeni w środku pomieszczenia.
        Pozostałe siostry Victorii siedziały wokół stołu czekając na nich. Stół zastawiono wszystkim, co nadawało się do jedzenia, pewnie było to wszystko, co było w domu. Robert prześlizgnął się spojrzeniem po ich twarzach i przyznał w duchu, że wszystkie były do siebie mniej lub bardziej podobne i cechowało je to, że wszystkie były ładne, miłe i młode.                 Najładniejszą z nich była Victoria, ale i pozostałym nic nie brakowało. Ciemne włosy, ciemna karnacja skóry, orzechowe lub piwne oczy, kształtne nosy, ładny wykrój ust, długie szyje i nogi, upodabniały je do młodych sarenek. Kiedy weszli oboje z Victorią, nie spuszczały oka z Roberta. Być może Olivia już im coś o nim powiedziała. Victoria widząc ich spojrzenia, fuknęła na nie po rumuńsku i powtórzyła po polsku;
- Co się tak gapicie na niego jak na małpę? Jest Polakiem, ale i facetem jak każdy inny.
Po wpływem jej słów zmieszały się trochę, ale po chwili Elena postawiła się jej i odburknęła po rumuńsku, co wywołało u Victorii uśmiech;
- Wiesz co mi odpowiedziała, że mogłam sobie ciebie gdzieś schować, jeżeli jestem o ciebie tak zazdrosna i nie chcę, aby się na ciebie gapiły – wyjaśniła Robertowi, czym i u niego wywołała wesołość.
- Wcale nie miałem wrażenia, że gapią się na mnie jak na małpę, wprost przeciwnie, wydawało mi się, że widzą we mnie przystojnego faceta, którego warto obejrzeć – powiedział żartobliwie, z uśmiechem na ustach, czym wywołał powszechną wesołość i oczyścił atmosferę.
- Ja też widzę przed sobą piękne i sympatyczne panienki, na których każdy facet z przyjemnością zawiesiłby swój wzrok, gdyby tylko miał taką możliwość jak ja teraz – dodał. 
Lody zostały przełamane i nawiązał się luźny, przyjacielski kontakt. Olivia, swoim zwyczajem, podbiegła do niego i obejmując go rękami, mocno się przytuliła.
- Mówiłam wam! Wujek Robert taki właśnie być – oznajmiła siostrom. Victoria widząc, że siostry z sympatią przyjęły Roberta i zastawiły stół wszystkim co miały pod ręką, powiedziała do Roberta;
- Ty otworzysz samochód i bagażnik! - A wy chodźcie ze mną! - zwróciła się do Olivii i Eleny. Kiedy Robert zrobił to, o co prosiła, poleciła siostrom wziąć torby z ciuchami, a sama zebrała reklamówki z resztą jedzenia i picia z bagażnika.
- Możesz z powrotem zamknąć bagażnik i drzwi samochodu – poprosiła.
        Wniesiono wszystko do kuchnio-jadalni i zaczęła się prezentacja przywiezionych z Polski rzeczy. Robert aby im nie przeszkadzać, usiadł w kącie i z przyjemnością przyglądał się rozradowanym siostrom: tym co dawały i tym, co dostawały jakiś prezent. A były to różne ciuszki, ciuchy i gadżety. A radości było co niemiara. Każda rzecz była oglądana, oceniana, komentowana i segregowana; co, komu i ile. Rozdzielając rzeczy między sobą, pamiętały również i nieobecnej mamie. Pewnie gdyby nie obecność Roberta, byłoby też przymierzanie, ale z uwagi na niego było to raczej niemożliwe.
        Po rozdzieleniu wszystkich rzeczy, Victoria zaprosiła Roberta do stołu i w imieniu sióstr serdecznie mu podziękowała za wszystkie prezenty, pytając, czy miałby coś przeciw temu, gdyby siostry podziękowały mu osobiście buziakami, dodając, że każda z nich aż rwie się, aby go pocałować. Robertowi zrobiło się przyjemnie na słowa Victorii, ale poczuł się też lekko zażenowany.
        Widząc wpatrzone w niego oczy dziewczyn, nie miał wyboru. Kiwnął głową, że się zgadza, więc pierwsza Olivia, chcąc ośmielić siostry podeszła do niego i wpiła się w jego usta, serwując mu soczystego całusa z języczkiem. Drugą była mała Marica, która podobnie jak Olivia przylgnęła do jego ust i głośno pocałowała. Kolejną była Andreea, dając Robertowi słodkiego buziaczka.
        Elena podeszła do niego z wahaniem. Jako starsza i znająca już pewnie smak pocałunku z chłopakiem ,czuła się lekko skrępowana, ale zachęcona przez Victorię i Olivię ujęła w końcu twarz Roberta w swoje dłonie i delikatnie dotknęła jego ust swoimi wargami. Wtedy Robert rozchylił wargi i delikatnie wsunął język do jej lekko uchylonych ust.
        W pierwszej chwili zrobiła ruch, jakby chciała zrobić unik i cofnąć głowę, nagle powodowana impulsem objęła go za szyję i przechylając głowę podała mu usta, z pasją zasysając jego język  i wtulając się w niego całym swoim ciałem. Była to pełna perwersja połączona z namiętnością, klasyczny miłosny pocałunek kobiety z mężczyzną. Elena zaskoczyła tym swoje siostry, ale również i Roberta, który zareagował gwałtownym podnieceniem.
        Trwało to dobrą chwilę, zanim Robert zareagował, próbując powstrzymać Elenę, dążącą na oczach swoich sióstr do czegoś większego niż pocałunek. Również Victoria zorientowała się, że Robert ma problemy z siostrą, która bez zahamowań chce zgwałcić, dopiero co poznanego mężczyznę.
- Zostawcie nas samych i  idźcie na chwilę do waszego pokoju – zwróciła się do trójki młodszych sióstr. Posłuchały i zabrawszy prezenty, przeszły do drugiego pokoju, zamykając drzwi. Victoria podeszła do Eleny i Roberta, zwartych w pocałunku i zauważyła niezbyt przytomny wzrok u siostry i jej gwałtowne ruchy rąk i kolana na ciele Roberta. …cdn…

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany