Opowiadanie użytkownika Franek42

Olivia, Victoria - cz. XI

local_library9 comment0 thumb_up0

        Robert wiedział, że musi bezwarunkowo przestrzegać obowiązujących na Słowacji przepisów drogowych, jeżeli nie chce mieć kłopotów ze słowacką służbą drogową i policją. Na razie podróż przebiegała bez najmniejszych problemów.
        Wytyczona przez GPS trasa prowadziła przez Presov, Kosice na terenie Słowacji oraz  Miszkolc, Debrecen  na terenie Węgier z dojazdem do granicy z Rumunią. Jadąc, Robert zastanawiał się gdzie urządzić dłuższy postój na odpoczynek i uznał, że lepszym miejscem będzie teren Węgier, gdyż  wewnętrznie duchowo  Węgry mu były w jakiś sposób bliższe niż Słowacja, a ponadto w przeszłości pozostało mu w pamięci, że stacje benzynowe na terenie Węgier były lepiej wyposażone niż słowackie.
        Według GPS do granicy słowacko-węgierskiej pozostało im ok. 80 km. Oznaczało to, że z uwagi na teren zabudowany i ograniczenia prędkości odległość tę uda mu się pokonać w czasie poniżej dwóch godzin.
– Słuchajcie moje panie! – zwrócił się do dziewczyn.
-  Do węgierskiej granicy mamy ok. 1,5 godz. jazdy. Postój na dłuższy odpoczynek zrobimy dopiero na Węgrzech, zgoda? – zapytał.
– Jasne, że zgoda, prawda Olivia? – odpowiedziała Victoria. Olivia kiwnęła głową, że też się zgadza.
– Wobec tego proponuję położyć siedzenie z przodu do pozycji półleżącej i ta, która z was jest bardziej zmęczona, może półleżąc wyprostować nogi podczas jazdy, OK? – zaproponował Robert.
– Właściwie to nie miałabym nic naprzeciw, gdybym mogła wyprostować nogi – powiedziała Victoria i zwróciła się do siostry:
- Zgadzasz się młoda, abym się trochę wyciągnęła? – zapytała.
– No dobrze, to ja przejść do tyłu, a ty siedzieć z przodu – odpowiedziała Olivia po chwili  zastanowienia.
        Robert zatrzymał samochód i dziewczyny zmieniły miejsca.  Olivia usiadła z tyłu, na środku, a Victoria z przodu, obok Roberta. Robert pomógł jej maksymalnie odsunąć i pochylić siedzenie do pozycji półleżącej, na tyle na ile pozwalał pas bezpieczeństwa. W tej pozycji Victoria rzeczywiście mogła wyprostować całkowicie nogi.
        Następnie pomógł Olivii pochylić maksymalnie jej siedzenie, co przy jej wzroście umożliwiło jej wyprostować bardziej nogi i w miarę komfortową jazdę. Po chwili jechali dalej. Victoria wyciągnęła wygodnie nogi i półleżąc, obserwowała drogę, rzucając od czasu do czasu spojrzenie na Roberta. Z początku udawał, że tego nie zauważa, ale korciło go sprawdzenie, czy pod spódnicą nadal nie posiada majtek.
        W pewnej chwili zerknęła do tyłu, sprawdzając, co porabia Olivia. Widząc, że Olivia będąc w pozycji półleżącej nie może widzieć jej ciała z przodu, zaczęła podciągać spódnicę, serwując Robertowi  coraz więcej odkrytego ciała. Robert  nie mógł długo pozostać obojętny na karesy Victorii. Zerknął w lusterko i zauważył, że Olivia z trudem walczy ze snem i co chwilę przymyka oczy.
        Przyciszył radio i zaczął szukać spokojniejszej muzyki. Udało mu się znaleźć stację nadającą przeboje z dawnych lat. Victoria natomiast bez ceregieli położyła mu rękę na kroczu, gdzie już od paru chwil jego członek prężył swoje kształty, pobudzony gierkami Victorii.
        Objęła go dłonią i lekko zaczęła muskać palcami po żołędzi, wywołując coraz silniejsze podniecenie u Roberta. Podjęła próbę dostania się do niego przez rozporek, ale guziki rozporka stawiły opór, który nie potrafiła pokonać. Odpięła się z pasa i sięgnęła do paska, odpinając go z dużym trudem. Robert jej nie przeszkadzał, lecz też i nie pomagał w jej usiłowaniach.
        W końcu uporała się z paskiem i zaczęła rozpinać guziki. Przy próbie obsunięcia spodni pomógł jej, unosząc trochę w górę swoje ciało przy pomocy prawej ręki. W końcu udało jej się wyłuskać jego sztywniaka z majtek i wydostać go na wierzch. Trzymając go w dłoni, zaczęła suwać po nim ręką ściągając i nasuwając napletek. Drugą ręką sięgnęła do swojej cipki.         Było jej niewygodnie, więc całą uwagę skupiła na penisie Roberta. Prawą ręką chwyciła członek, lewą obejmując jądra. Pochyliła się i dotknęła penisa ustami, stopniowo wpychając go sobie coraz głębiej.
– Zaraz dojdę – szepnął Robert, gdy wyczuł, że jeszcze kilka ruchów i wytryśnie. Zwolniła tempo i nacisk, jakby chciała pobawić się z nim dłużej. Odczuwał niesamowita przyjemność, ale było to też trochę niebezpieczne, bo przecież prowadził samochód, tyle, że droga była bardzo dobra i prawie pusta, nie wymagająca nieustannej koncentracji uwagi, więc jej nie poganiał.             Ponieważ była blisko niego, sięgnął ręką do jej pośladków i przesunął ją w stronę krocza. Była bez majtek. Zaczął więc ją penetrować palcem od tyłu. Zaczęła reagować lekkim podrygiwaniem ciała,  nie przerywając pieścić jego członka. Była coraz bardziej wilgotna, zaczął więc rozprowadzać jej śluz po całym rowku, od łechtaczki poczynając i kończąc na dziurce odbytu.
        Znając już jej potrzeby, dostarczał jej coraz mocniejszych doznań, kolistymi ruchami pieszcząc jej łechtaczkę, drugim palcem ślizgając się po jej dziurce od pochwy, by w następnej chwili kolejnym palcem wiercić w dziurce odbytu. Nie przestając drażnić łechtaczki, zaczął wpychać lekko palce jeden w pochwę, drugi w odbyt.
        Wzmocniła tempo i nacisk na jego penisa, on uczynił to samo w jej kroczu. Zaczęła coraz mocniej nabijać się na jego palce i coraz mocniej ssać jego członka. Doszli prawie równocześnie. On wytrysnął jej w usta, a ona wbiła się pochwą w jego palec, wzmacniając nacisk na jego rękę. Przez chwilę zesztywniała, a przez jej ciało przebiegało drżenie i dygotanie. Po chwili zaczęła się rozluźniać, jej ciała odprężyło się. Przez cały ten czas trzymała jego penisa w ustach i połykała wszystko, co jej wlewał do ust. Possała jeszcze przez chwilę penisa i wysunęła go z ust.
– Było świetnie Robercie! – powiedziała z zadowoleniem.
– Widać, że masz podzielną uwagę. Prowadząc samochód tak mnie obsłużyć, to chyba tylko ty potrafisz - dodała. Schowała mu jego skarb do majtek, poprawiła i zapięła spodnie, potem podniosła się na rękach i pocałowała w usta.
– Teraz możemy jechać, dopóki wytrzymasz - zerknęła do tyłu i zobaczyła, że Olivia śpi.
– Dobrze, że mała nic nie widziała, bo nie dałaby ci spokoju – powiedziała i usiadła z powrotem na drugim siedzeniu, zapinając pas. A Robertowi rzeczywiście jechało się dobrze.
        Zapowiadała się ciepła i pogodna noc, kolejne kilometry uciekały im spod kół coraz szybciej i coraz bardziej zbliżali się do granicy węgierskiej. Po minięciu Presov, Robert wyznaczył następny punkt docelowy – Miszkolc na Węgrzech, gdzie planował dłuższy postój na odpoczynek. GPS określił długość trasy na 125 km, a czas przejazdu na 1 h 47 min. Victoria sięgnęła za siedzenie Roberta, gdzie ulokowała jedzenie i napoje, podała butelkę z sokiem Robertowi, następnie napiła się sama.
– Chcesz coś do jedzenia? – zapytała.
– Ciebie! – odpowiedział żartobliwie Robert.
– Nie ma sprawy, zatrzymaj się i możesz mnie żreć – odpowiedziała podobnie, patrząc na niego z uśmiechem i oddaniem.
– Robert, nie wiem, czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale z każdą chwilą spędzoną z tobą, ja coraz bardziej zakochuję się w tobie! – powiedziała i twarz jej spoważniała. 
– Mnie już teraz na samą myśl, że ty możesz odjechać beze mnie, ogarnia czarna rozpacz – dodała z nieukrywanym smutkiem.
– Victoria, co się stało, że nagle ogarnęły cię takie czarne myśli? – zapytał ją Robert, głaszcząc ją po ramieniu.
– Przecież jadę z wami i jeśli wszystko ułoży się pomyślnie, to wrócicie ze mną z powrotem, więc po co martwić się na zapas? – dodał, starając się nadać swej wypowiedzi pogodny ton. Uśmiechnęła się do niego i pogłaskała go po ręce, którą trzymał na jej ramieniu.
        Przez chwilę jechali w milczeniu, obserwując drogę przed sobą, oświetloną mocnym światłem reflektorów. Słowa Victorii wzbudziły również w Robercie mieszane uczucia. Victoria na pewno mu się podobała, jako młoda, piękna i uczuciowa dziewczyna, lecz jednocześnie duża różnica wieku, której w tej chwili Victoria jakby nie zauważała i nie brała pod uwagę, przy lokowaniu swojego uczucia, wywierała na niego niesamowitą presję, aby nie angażować się za bardzo w tego typu związek.
        Z drugiej strony znane były i są przypadki, że młode dziewczyny zakochiwały się w dużo starszych mężczyznach i wychodziły za nich za mąż. Bardzo często były to lub są nadal udane i wierne sobie małżeństwa. Zresztą Robert ożenił się w wieku dwudziestu paru lat również z młodszą od siebie o kilka lat dziewczyną i stanowili razem niezwykle dobraną parę.
        Gdyby nie przedwczesna śmierć żony i córki, byliby nadal kochającą się bardzo parą i rodziną. Po śmierci żony i otrząśnięciu się z traumy, co trwało blisko trzy lata, Robert w kontaktach z kobietami nie mógł narzekać na brak zainteresowania jego osobą i co ciekawe, lgnęły do niego kobiety znacznie od niego młodsze, czego dowodem mógł być ostatni jego związek z partnerką o dziesięć lat młodszą.
        Prawdopodobnie, gdyby nie jego trauma związana ze śmiercią żony i córki, ich związek miał szansę przetrwać. Robert dobrze zdawał sobie sprawę, co przeżywała dziewczyna, z którą był w związku, w chwilach, gdy on miewał chwile załamania i bolesnych wspomnień.
        W takich chwilach szukał zapomnienia w pracy, będąc dla niej więcej niż nieprzyjemnym. Dla jego partnerki sytuacja taka stawała się nie do zniesienia i nieraz wręcz błagała go, aby zmienił swój stosunek do niej, jeżeli chce, aby z nim została. Wiedział, że go kochała i dała mu na to wiele dowodów, ale praca dla niego była wszystkim, co mu pozostało po śmierci ukochanej żony i córeczki.
        Może gdyby i on kochał ją tak, jak swoją żonę, byłby szukał porady i terapii na swoje napady depresji i melancholii. Ich związek skończył się więc tak, jak mu niejednokrotnie zapowiadała, czyli odejściem jej i związanie się z jego znacznie młodszym kolegą. Pozostał sam w dużym domu, który zbudował dla swojej zmarłej żony i ukochanej córeczki.
         I w takiej właśnie sytuacji życiowej los postawił  mu na drodze dwie młode, atrakcyjne Rumunki, siostry, które pozostawione samym sobie w obcym kraju, wymagały wsparcia i pomocy. Dla jednej z nich stał się wujkiem i przy okazji kochankiem, dla drugiej kochankiem i partnerem, a dla obu bliską, kochaną osobą, godną zaufania i wspierającą je w trudnej dla nich sytuacji.
        W tym jednak wypadku różnica wieku pomiędzy Victorią a Robertem była  duża i sam dokładnie nie wiedział, co go skłoniło, że tak bardzo zaangażował się w rozwiązywanie problemów i niesienie pomocy nieznanym bliżej dziewczynom, do tego przyjezdnym z obcego kraju.
        Zadecydował prawdopodobnie fakt, że udzielając pomocy Olivii, dziecku zdanemu praktycznie na jego pomoc, która obdarzyła go bezgranicznym zaufaniem, powiedział przysłowiowe „A”, więc dalsze jego zaangażowanie było konsekwencją tego pierwszego kroku, czyli powiedzenia „B” i kolejnych kroków. Ponieważ miał czas i możliwości aby im pomóc, po prostu to uczynił, tym bardziej, że obydwie siostry zdobyły jego sympatię przez swą bezpośredniość, naturalność, bezpruderyjność i bezgraniczne wręcz zaufanie do niego.                 Udowodniły też, że im się spodobał jako mężczyzna i partner, co wykorzystały i ofiarowały w zamian siebie, uznając taki układ za sprawiedliwy i nie krzywdzący żadnej ze stron. Postanowił więc nie dręczyć się myślami czy jego postępowanie jest dobre, czy złe i poczekać na dalszy rozwój wydarzeń.
        W takim stanie ducha dojechali do słowackich Kosic i kierując się wskazaniami GPS obrali kierunek w stronę węgierskiej granicy, omijając centrum miasta. Obwodnica Kosic była autostradą, więc bardzo szybko znaleźli się poza miastem i w dobrym tempie pokonywali kolejne odcinki drogi. Robert od czasu do czasu zerkał w lusterko wsteczne i obserwował jak beztrosko drzemie Olivia.
        W między czasie zbierał myśli, co ma odpowiedzieć na słowa Victori i jej wyznanie. Nie miał wątpliwości, że obie siostry zawładnęły jego myślami i że również jemu będzie ciężko się z nimi rozstać, jeśli okaże się, że będą musiały zostać z rodziną, a jemu nic innego nie pozostanie jak pożegnać się i wrócić do kraju.
        Ponieważ jazda przy małym natężeniu ruchu przebiegała bez zakłóceń, jechał całkowicie zrelaksowany i wyluzowany. Włączony GPS co chwilę przyjemnym głosem lektorki informował jaki odcinek drogi przejechali i ile drogi pozostało do granicy słowacko-węgierskiej, ze ściszonego radia płynęły również dość przyjemne melodie, przerywane od czasu krótkimi komunikatami i reklamami.
        Mógł więc swobodnie oddać się swoim rozmyślaniom, utrzymując tempo jazdy w dozwolonych granicach słowackich przepisów. W pewnej chwili Victoria, która po swoim wyznaniu bacznie go obserwowała i oczekiwała dalszych słów ze strony Roberta, zapytała nieco zawiedzionym głosem;
 – O czym tak intensywnie rozmyślasz?
– Pewnie zastanawiasz się czy dobrze zrobiłeś, jadąc z nami do Rumunii, tak? – upewniała się.
– No nie, myślałem, że to sobie już jednoznacznie wyjaśniliśmy - mruknął z poirytowaniem.
- Nie, nie i jeszcze raz mówię, nie żałuję i nie zastanawiam się nad tym, że z wami jadę, ale nad twoimi ostatnimi słowami – odpowiedział Robert w sposób nieco bardziej szorstki niż zamierzał.
– Ja też nie wyobrażam sobie, że musiałbym się z wami pożegnać i odjechać bez was, czy bez ciebie – dodał łagodząc ton.
        W tym momencie zerknął w lusterko i zauważył, że Olivia już nie śpi i uważnie przysłuchuje się ich rozmowie. Na szczęście lektorka w GPS-się poinformowała, że za chwilę przekroczą granicę i wjadą na teren Węgierskiej Republiki.
– Nareszcie ! – westchnął z ulgą.
– Za 30-40 minut dojedziemy do Miszkolca i zatrzymamy się na jakiejś przyzwoitej stacji benzynowej, OK.? – zwrócił się do dziewczyn.
– OK.!. – odpowiedziały prawie równocześnie.
– Wcześniej jednak po przekroczeniu granicy musimy zjechać na pierwszą stację benzynową, aby wykupić winietę na drogi węgierskie – dodał.
– A ty moje słoneczko – zwrócił się do Olivii - nie jesteś zmęczona? - zwrócił się do Olivii.
– Widziałem, że trochę podrzemałaś - dodał pogodnym głosem.
– Tak wujku, Olivia pospać i nie być zmęczona – odpowiedziała, ale w jej głosie Robert wyczuł jakąś rezerwę i niepewność.
– O czym wy rozmawiać, że ty być zły wujku? – zapytała po chwili. Oboje z Victorią zorientowali się, że Olivia słyszała ich rozmowę i wyczuła niezadowolenie w głosie Roberta.             Robert uznał, że nie ma co kręcić, bo to jeszcze może pogorszyć sprawę.
– Nie jestem zły, bo nie mam o co, a odpowiedziałem może za głośno Viktorii, że nie żałowałem i nie żałuję tego, że z wami jadę - odpowiedział wprost, uświadamiając obu siostrom, że podjął taką decyzję nie tylko aby im pomóc, ale znajduje w tym przyjemność osobistą..
– Bardzo was polubiłem i cieszę się, że jadę z wami, bez względu czy to spodoba się waszej mamie i waszej rodzinie, czy nie – dodał.
– Ja też cieszyć bardzo, że z nami jechać wujku, a ty Victoria? – zwróciła się do siostry.
– Oczywiście, że też cieszę się, że Robert jedzie z nami i myślę, że i mama i cała nasza rodzina przyjmą Roberta z radością – odpowiedziała Victoria nieco radośniejszym głosem, jakby była zupełnie pewna tego co mówi.
– No to mamy problem z głowy – skwitował Robert i nieco przyspieszył, gdyż na terenie Węgier bardziej liberalnie traktowano kierowców niż na Słowacji i czuł się znacznie swobodniej.
        Gdy zauważył, że niedaleko jest stacja benzynowa, dojechał do zjazdu i skręcił na stację, aby wykupić winietę na drogi węgierskie.
- Słuchajcie, na tej stacji wykupię tylko winietę i jedziemy dalej, chyba że chcecie skorzystać z toalety – zwrócił się do dziewczyn.
– Nie, wytrzymamy do postoju,  na którym mamy się zatrzymać na dłużej – odpowiedziały zgodnie. Poszedł do kasy, wykupił winietę i wyjechali z powrotem na autostradę w stronę Miszkolca. 
 – To może coś zjemy i napijemy się – zaproponowała Victoria i odpięła się z pasa bezpieczeństwa.
– Mam się zatrzymać? – zapytał Robert.
– Nie, jedź, poradzę sobie – odpowiedziała i zgrabnie przesunęła się po częściowo złożonym siedzeniu na tylne siedzenie. Olivia przesunęła się do prawych drzwi.
– Wujku, ty zatrzymać auto, ja iść do ciebie – zwróciła się do Roberta. Robert delikatnie zjechał na pas awaryjny, włączył światła awaryjne i zatrzymał się. Olivia szybko przesiadła się do przodu i ruszyli dalej. Trwało to moment, więc Robert nie spodziewał się, że jego zatrzymanie może spowodować jakąś interwencję służb autostradowych, ale na wszelki wypadek przez chwilę bacznie obserwował drogę z przodu i z tyłu samochodu.
        Podniósł trochę siedzenie Olivii i poprosił obie towarzyszki podróży o zapięcie pasów. Na szczęście nic nie zapowiadało, że ktoś zauważył zatrzymanie samochodu. Nie było to wykroczenie, ale gdyby służba lub policja autostradowa zauważyła zatrzymanie samochodu na pasie awaryjnym, zwykle podjeżdża by zorientować się co było przyczyną zatrzymania lub aby udzielić ewentualnej pomocy.
– Dobra, nikt nas nie będzie nękał o to zatrzymanie – skwitował swoje obawy.
– Nie wolno zatrzymywać się na autostradzie, tak? – spytała Victoria.
– Wolno, ale nie miałem wielkiej ochoty tłumaczyć się, co robię na drodze z dwoma młodymi, obcymi i bardzo ładnymi dziewczynami – odparł żartobliwym tonem Robert.
– A teraz proszę o kanapkę i kubek chłodnej coli – zwrócił się do Victorii.
 – Już się robi, szefie – odpowiedziała równie żartobliwie.
 – Co to szef? – zainteresowała się Olivia.
– To ktoś taki, kto rządzi i decyduje, tak jak wujek Robert – dodała poważnym tonem Victoria.
– Nie słuchaj jej Olivio, wujek jest wujkiem, nie szefem, prawda Krupeczko? – sprostował Robert.
– Właśnie tak. Wujek Robert kochać Olivia i robić, co Olivia prosić, nie rządzić – potwierdziła.
– No tak, dwoje na jednego, a w tym wypadku na jedną, ładnie to tak? – śmiejąc się powiedziała Victoria, podając kanapkę Robertowi. Podobną przygotowała dla Olivii.
– Proszę głodomorze i masz trzymać moją stronę, bo więcej nie dostaniesz – powiedziała żartobliwie do siostry. Sama zjadła drożdżówkę, potem nalała coli Robertowi i Olivii. Sobie nalała soku.
        W krótkim czasie dojechali na obrzeża Miszkolca, Robert zaczął się rozglądać za stacją benzynową, lecz przypomniał sobie, że na drodze wyjazdowej jest duża stacja Shella i tam postanowił się zatrzymać. Ruch na drodze był znikomy, więc jadąc obwodnicą szybko znaleźli się na wyjeździe z miasta. Po chwili spostrzegł przed sobą znaki, że za chwilę dojadą do stacji Shella. Skręcił na zjeździe w stronę stacji i po chwil podjeżdżał pod dystrybutor.
        Zatankował, uregulował należność w kasie i podjechał na przestronny parking.
– Jesteśmy na miejscu – zwrócił się do dziewczyn. Poprosił aby wzięły ręczniki i to co im potrzebne z kosmetyków, sam zabrał przybory toaletowe i razem udali się do toalety. Pamiętał, że toaleta była bardzo dobrze wyposażona i sterylnie czysta. Po wejściu stwierdził, że układ toalety prawie nie uległ zmianie, zmienił się tylko na lepsze wystrój i wyposażenie. …cdn…

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany