Opowiadanie użytkownika Franek42

Olivia, Victoria - cz. VIII

local_library22 comment0 thumb_up0

            Olivia wysłuchała uważnie Roberta, a potem Victorię i ich zgoda na jej uczestnictwo w zabawie, wyzwoliła w niej radość, którą okazywała cała sobą. Najpierw mocno pocałowała Roberta, a potem równie mocno Victorię, dziękując im, że jej nie odrzucili.
– To ja idę opłukać się! – powiedział Robert.
– Ja idę z tobą wujku! – oznajmiła Olivia.
– To idźcie, ja nie muszę! – powiedziała Victoria
- Ja idę do sypialni, przygotować gniazdo sodomy – dodała śmiejąc się. Weszli do łazienki.     Robert szybko zrzucił odzienie i wszedł do wanny, Olivia równie szybko zrobiła to samo. Robert zasunął kotarę i wziął do ręki słuchawkę prysznica, ustalił temperaturę wody i zaczął polewać siebie i Olivię. Następnie nalał na gąbkę mydła i namydlił siebie i dziewczynę, Jego penis w pół wzwodzie był co chwilę zaczepiany rękami Olivii, co rozbawiło Roberta. Ponownie sięgnął po prysznic i polewając, spłukiwał mydło ze swojego i Olivii ciała.
            Przetarł ręką swoje krocze, łącznie z penisem, potem zrobił to samo z kroczem Olivii, na co natychmiast zareagował jego członek, sztywniejąc i podnosząc łeb. Widząc, że Olivia chce go objąć dłonią, zrobił unik, zamknął wodę i sięgnął po ręcznik. Spojrzała na niego nieco zawiedziona, ale nic nie mówiąc, poddała się potulnie wycieraniu.
            Skończyli i wyszli z wanny. Robert założył bokserki i razem z nagą Oliwią poszli do sypialni, gdzie czekała na nich Victoria. Leżała w samej koszulce nocnej na stercie pościeli i powolnymi ruchami pieściła sobie cipkę. Zaprosiła Roberta koło siebie, wskazując miejsce Olivii z drugiej strony. Robertowi ta poza i jej wygląd przypomniały obraz z któregoś muzeum, dotyczącego czasów cesarstwa rzymskiego i leżącą nałożnicę cezara.
– Ściągaj te pory – syknęła na Roberta. Potulnie wykonał jej polecenie.
– A teraz Robert pieści moją cipkę i okolice, a ty mała bierz się za moje cycki – oznajmiła.
- Macie mnie rozgrzać do czerwoności – dodała, obdarzając ich słodkim uśmiechem.
    Robert, uznając jej polecenie za przyjemność, a nie rozkaz, uklęknął pomiędzy jej nogami, ściągnął ją nieco w dół i delikatnie przyssał się do jej podbrzusza, liżąc i lekko podgryzając brzuch, łono, łechtaczkę i cipkę. W tym samym czasie Olivia dobrała się do piersi Victorii.
- Victoria, ty powiedzieć, co Olivia robić? – powiedziała mała do siostry.
- Rób to, co robiłaś, gdy byłaś mała; liż, ssij i pieść rękami – odpowiedziała Victoria.
- I dawaj mi swoją mordkę, żebyś i ty miała trochę przyjemności – dodała i objęła usta Olivii swoimi wargami, jednocześnie pieszcząc rękami jej piersi.    
            W ten sposób utworzył się klasyczny trójkąt, gdzie wszyscy uczestnicy brali czynny udział w zabawie seksualnej. Podczas gdy obie zabawiały się całowaniem i pieszczeniem górnych  partii swoich ciał, Robert bardzo sumiennie obrabiał dół Victorii. Pieszcząc jej cipkę i łechtaczkę językiem, wspomagał się palcami prawej ręki, wsuwając delikatnie to jeden, to drugi w pochwę i odbyt.
            Victoria, o dziwo, tym razem rozgrzewała się długo. Być może wpływ na to miała pora dnia, obecność Olivii i brak odpowiedniego nastroju. W pewnej chwili jednak „zaskoczyła” i zaczęła wydzielać coraz więcej śluzu, który sumiennie spijał Robert, stymulując ją coraz szybciej językiem i palcami. Zaczęła również charakterystycznie jęczeć, drżeć, wykonując przy tym coraz szybsze i mocniejsze podrzuty ciała.
- Mocniej Robert, liż i wpychaj mocniej, a ty mała szybciej tarmoś i ssij moje cycki. Aaa…, o kurde jak dobrze, mocniej Robert, włóż mi w pupę palec – komenderowała nimi, chcąc uzyskać jak najmocniejsze doznania. Po chwili wrzasnęła i wyrzucając do góry ciało, zesztywniała.     Słychać było tylko ciche pojękiwanie, jakby doznawała nie przyjemności, ale tortur. Robert zaczął delikatnie głaskać i pieścić wzgórek i całe krocze. Powoli wyciszała swoje doznania i emocje.
- Robert, chodź tu do mnie – poprosiła. Przysunął się do niej. Pogładziła po buzi Olivię i mocno ją pocałowała.
- Dobrze się spisałaś, kocham cię siostrzyczko! – powiedziała. Roberta objęła za szyję i też mocno ucałowała i rzekla:
- Mocno się napracowałeś, ale oddam ci to z nawiązką, może nie teraz, ale wieczorem. Widząc, że Olivii nie wiele brakuje, aby osiągnąć orgazm, zwróciła się do Roberta;
- Możesz popieścić Olivię, tak jak mnie, nie możemy jej tak zostawić, bo nam nabawi się kompleksów, albo i czegoś gorszego – dodała.
                Robert też zauważył, że Olivia jest bardzo podniecona, więc bez słowa wsunął się pomiędzy jej nogi i zaczął pieścić językiem jej cipkę, ssąc i drażniąc guziczek łechtaczki.  Jej cipka była bardzo mokra i Robert liżąc i spijając jej soki, mógł porównać zapach i smak obu sióstr. Stwierdził, że wydzielina Olivii była ostrzejsza, ale i lepiej smakowała.
            O ile pieszcząc Victorię, jego podniecenie było duże, ale w miarę stabilne, to w chwili, kiedy przyssał się do cipki małolaty, jego członek osiągnął maksymalne rozmiary i w każdej chwili groził wytryskiem. Victoria zorientowała się, co się z Robertem dzieje i widząc, że Olivia dochodzi, szybkim ruchem zsunęła się z łóżka i położyła się między nogami Roberta, sięgając ustami do jego penisa. Jeszcze kilka szybkich ruchów Roberta, z włożeniem czubka palca do dupki Olivii spowodowało, że Oliwia zaczęła szczytować, czemu towarzyszył wrzask, jęki, gwałtowne podrzucanie i dygotanie jej ciała, z jednoczesnym zwiększonym wydzielaniem śluzu.                                                                                                                                                                                                                                            Victoria słysząc wrzaski i jęki Olivii, wzmocniła siłę i szybkość ssania członka Roberta, który reagując na orgazm Olivii, wytrysnął w usta Victorii dużą porcję spermy. Ponieważ była na to przygotowana, tym razem nie miała kłopotu z połykaniem jego nasienia. Ssąc więdnącego członka, wysysała wszystko, co wypluwał w jej usta. Po chwili podniosła się i złączyła swoje usta z jego ustami, przekazując mu resztki jego spermy. Zmieszana ze śluzem Olivii, miała znacznie ostrzejszy smak, niż za pierwszym razem.
           Oboje przysunęli się do Olivii i całując ją po buzi, pomagali małej na wygaszenie emocji i wyciszenia po ostatnim orgazmie. Olivia bez słów odwdzięczała się obojgu całusami i przytulaniem to do Roberta to do Victorii. Victoria widząc, że siostra doszła do siebie, pierwsza zabrała głos.
- A teraz moi kochani partnerzy, pomyślmy, co mamy robić dalej z resztą dnia? – zwróciła się do obojga, całując to Olivię, to Roberta.
- Ma ktoś jakieś propozycje? – spytała. Robert podniósł się i sięgnął po bokserki, nie spuszczając z oczu ich ponętnych ciałek.
- Moja pierwsza propozycja jest następująca; powinnaś Victorio zadzwonić do domu i poinformować, że jesteście z Oliwią całe i zdrowe oraz że macie możliwość zatrzymać się w Polsce na dłużej.
– Po kontakcie z mamą lub obojgiem waszych rodziców, zastanowimy się, co robić dalej, OK.?
– OK.! – odpowiedziały.
- Ubierać się nie musicie, bo lubię oglądać wasze powabne, nagie ciałka – dodał z uśmiechem, całując piersi Victori, a potem Olivii. Ich sutki momentalnie naprężyły się.
– A dlaczego ty wujku ubrać majtka? – zapytała Olivia.
– Ja lubić patrzeć na twój penis.
– No właśnie, dlaczego my mamy świecić gołymi cipkami, gdy ty ubrałeś majtki? – potwierdziła zdanie siostry Victoria.
– Bo uważam, że mój wygląd nie jest zbyt atrakcyjny dla młodych, powabnych panienek – odpowiedział skromnie Robert.
– Olivia, pomóż wujkowi ściągnąć te gacie – zwróciła się do siostry Victoria. Olivia momentalnie poderwała się spełnić sugestię siostry, ale Robert nie czekał i szybko zdjął spodenki.
– No, teraz jest sprawiedliwie – oznajmiła Victoria i pogłaskała delikatnie członka Roberta. Ten jak zwykle, natychmiast drgnął i zaczął sztywnieć. Obie z Oliwią zaśmiały się, widząc jego reakcję.
– A co do telefonu, to możemy zadzwonić do domu, ale co im powiemy? Że jesteśmy u ciebie i co, że się migdalimy? – powiedziała to z dużą powagą i nieco bezradnie popatrzyła na Roberta.
– Mam rozumieć, że chciałybyście znaleźć jakąś pracę, tak? –  zapytał. 
- Tak by było najlepiej, ale kto nas zatrudni tu w Krakowie? – spytała z dużą dozą sceptycyzmu.
- Jadąc do Polski, miałyśmy mieć pracę w okolicach, gdzie mieszka nasza dalsza rodzina. Przy zbiorach i uprawach w sadach oraz sortowaniu i pakowaniu owoców czy warzyw – dodała.
– A więc zrobimy tak! – zwrócił się do nich Robert. - Zadzwonicie do domu i uspokoicie rodziców, że wszystko z wami jest w porządku i że z wyjazdem do pracy w okolice Warszawy na razie nie wyszło. Nie musisz Victorio od razu straszyć rodziców, że wujek nie postąpił z wami fair. Potem ja obdzwonię kilku znajomych, którzy prowadzą jakieś interesy i współpracują z moja firmą, czy byłaby możliwość zatrudnienia jednej z was czy obu przy jakichś nieskomplikowanych zajęciach. Jest okres wakacyjno- urlopowy, więc być może istnieje taka szansa. A jeśli nie, to porozmawiam z moim zastępcą, czy byłaby możliwość zatrudnienia was w mojej firmie – prowadzimy co prawda działalność, w której nie bardzo was widzę, ale być może jakieś zajęcie dla was się znajdzie, zgoda? - zapytał. Popatrzyły na siebie i kiwnęły głowami, że zgadzają się z jego propozycją. Przeszedł do przedpokoju, gdzie na półeczce stał bezprzewodowy telefon, a dziewczyny za nim.
– A więc podawać mi numer waszego telefonu – powiedział, biorąc słuchawkę do ręki.
– 0040… - a dalej wpisuj sama, zwrócił się do Victorii, przekazując jej telefon. Victoria wzięła słuchawkę i wpisała dalsze cyfry kierunku i domowego nr telefonu.     
            Nie chcąc im przeszkadzać w rozmowie, ubrał spodenki, wrócił do gabinetu i usiadł do komputera.  Ponieważ nie zamknął drzwi, docierały do niego urywki prowadzonej przez Victorię rozmowy. Potem przez chwilę rozmawiała Olivia i ponownie Victoria. Natężenie rozmowy ulegało różnym zmianom i po dłuższej chwili usłyszał dźwięk odkładanej na miejsce słuchawki. Wyszedł z gabinetu i usłyszał jak rozmawiają na górze w języku rumuńskim.
            Wyszedł do góry i zobaczył, że się ubierają. Po chwili wyszły z pokoju i zauważył po ich minach, że coś się stało.
- Robert, musimy ci coś powiedzieć – zwróciła się do niego łamiącym głosem Victoria.
- Widzę po waszych minach, że nie będzie to nic przyjemnego. A więc mówcie! – powiedział, patrząc na ich markotne miny.
- Musimy natychmiast wracać do domu. Tata miał wypadek i jest w szpitalu w Oradea – powiedziała Victoria, patrząc na niego załzawionymi oczami. Olivia, prawie płacząc podeszła do niego i przytuliła się, nic nie mówiąc. 
- Z kim rozmawiałaś? – zapytał Victorię Robert, gładząc po głowie, wtuloną w niego Olivię. 
- Najpierw z siostrą, a potem z mamą - odpowiedziała. Podeszła do niego i podobnie jak Olivia przytuliła się do niego. Przez chwilę milcząc, przeżywali otrzymaną wiadomość.
- No cóż, wypadki zdarzają się wszędzie. Przykro mi, że ucierpiał wasz tata, ale nic na to nie poradzimy – odezwał się Robert. 
- Teraz musimy zastanowić się wspólnie, jak zorganizujemy naszą podróż do Rumunii – dodał, patrząc na ich łzy i rozpacz malującą się na ich twarzach. 
- Jak to? Chcesz jechać z nami do Rumunii? – spytała, zaskoczona jego wypowiedzią Victoria i jej markotna buzia rozjaśniła się nie ukrywaną nadzieją. Olivia na jego słowa przytuliła się do niego jeszcze mocniej. 
- Czy sądziłaś, że po tym wszystkim co nas połączyło, będę was mógł zostawić same z waszymi problemami? – zapytał nieco rozczarowanym głosem. 
- Noo... nie, ale .. nie przypuszczałam nawet, że będziesz …, że przejmiesz się naszymi sprawami i będziesz chciał nam pomóc? – zaczęła się tłumaczyć Victoria. 
- To jak? Chcesz abym jechał z wami, czy mam nie wtrącać się w wasze sprawy? – zapytał poważnym tonem Robert. 
- Tak wujku, tak! Ty jechać z nami! – powiedziała szybko Olivia, jakby z obawą, że może się rozmyślić. 
Pocałował ją z czułością i przytulił mocno do siebie. 
- Olivia jest za, a ty? – zwrócił się do Victorii. Nie odpowiedziała, tylko ujęła jego twarz w swoje ręce i bardzo mocno wpiła się w jego usta, patrząc na niego załzawionym wzrokiem z miłością i oddaniem. 
- Mam rozumieć, że to oznacza, że zgadzasz się, tak? – Ponownie go pocałowała i z cieniem uśmiechu na smutnej buzi pokiwała głową. 
- Wyjeżdżamy dzisiaj na noc, więc mamy niewiele czasu na przygotowanie się do podróży - oznajmił im Robert. Wyglądały na zaskoczone takim obrotem sprawy, ale na ich twarzach pojawił się spokój i zadowolenie z faktu, że Robert chce im autentycznie pomóc.
- Jeszcze jedno! Czy u was, tak jak w Polsce, często kradną auta? – zapytał. Popatrzyły na niego zdezorientowane, więc dodał;
- OK.! – nie było pytania. - Po chwili znów zwrócił się do nich;   
- Przeglądniecie jeszcze raz ciuchy w komodzie, może wybierzecie jeszcze coś dla siebie oraz dla waszej mamy i sióstr. Ale to po powrocie ze sklepu. Teraz podjedziemy do Carrefour'a gdzie was zostawię, a sam podjadę do mechanika zrobić szybki przegląd samochodu. Może to potrwać około godziny, więc w tym czasie rozejrzycie się i kupicie to co będzie wam potrzebne z ciuchów, obuwia czy kosmetyków, jak również prezenty dla mamy, sióstr, a także dla taty - powiedział. 
- Jeżeli załatwicie sprawy szybciej niż ja, to poczekacie na mnie w holu. Na miejscu ustalimy gdzie. A więc zbierajcie się, ja idę do garażu i będę czekał na was przed domem - dodał.
- Jedziemy na noc, ponieważ lubię jeździć w trasę w nocy, jest mniejszy ruch i przyjemniej się jeździ. Jedna z was pojedzie z przodu, druga z tyłu, lecz możecie się zmieniać, OK.?   
– Dobrze Robert, będziemy się starać, aby ci nie sprawiać problemu, prawda Olivio? – zwróciła się Victoria do siostry. 
– Tak wujku, my starać się, aby być tobie dobrze – odpowiedziała Olivia. Zabrzmiało to dwuznacznie, ale skąd to dziecko mogło wiedzieć, że istnieją pułapki w polskim języku.     Pocałował obydwie w słodkie usteczka i szybko wyszedł do garażu. A czasu rzeczywiście nie było dużo. Nie spodziewał się problemów z samochodem, gdyż na bieżąco dbał o tę swoją Audicę, jak pieszczotliwie nazywał swój samochód. Dwuletni, obszerny samochód typu kombi nie sprawiał mu nigdy żadnych problemów, ale licho nie śpi.
            Zadzwonił  z komórki do swojego mechanika w firmowym servisie Audi, który opiekował się wszystkimi samochodami, które były dotychczas w jego posiadaniu, by zorientować się czy go przyjmie w trybie natychmiastowym, z uwagi na zaistniałe okoliczności. Miał szczęście, bo mechanik miał  być za chwilę wolny.
            Mógł co prawda, podjechać do serwisu w swojej firmie, ale nie chciał wywoływać sensacji swoim wyjazdem, a tak by się stało, gdyby podstawił samochód do warsztatu w swojej firmie. Szybko przeszedł do garażu i po chwili wyjechał samochodem na podjazd. Niedługo po nim na podjeździe pojawiły się dziewczyny. Widać było, że smutek jaki je przytłoczył po rozmowie z domem trochę zelżał. Wsiedli do samochodu i podjechali do Carrefour'a. Robert podszedł do bankomatu i podjął 3000 zł, z czego 2000 zł wręczył Victorii. 
- Tak, jak wcześniej powiedziałem, kupcie dla siebie i dla rodziny to, co uznacie za potrzebne. Ja postaram się wrócić tak szybko, jak to będzie możliwe, wtedy dokupimy to, co będzie nam potrzebne na podróż; jedzenie i picie - powiedział i weszli razem do głównego holu supermarketu.
- Jeżeli mnie nie będzie, a wy załatwicie zakupy, to czekajcie tutaj na mnie - dodał i życząc im udanych zakupów, pożegnał się z nimi buziakami, a sam udał sie do samochodu i pojechał do servisu. Mechanik czekał na niego i widząc, że nadjeżdża wskazał mu wolny podnośnik, na który podstawił auto. Umówił się z mechanikiem, że będzie mógł odebrać samochód za godzinę, jeżeli nie będzie problemów.
            Na czas przeglądu, mechanik zaproponował mu swoje auto, aby mógł załatwiać swoje sprawy. Chętnie skorzystał z propozycji i w pierwszej kolejności podjechał do swojego banku, w celu podjęcia pieniędzy na podróż w euro, forintach i lejach. Na prośbę kasjerki wypełnił formularz i odebrał pieniądze we wskazanych walutach.
            Wsiadł do samochodu, sprawdził czy ma zieloną kartę i wrócił do mechanika, jako że dobiegała godzina, na którą byli umówieni. Na szczęście jego samochód oczekiwał już na niego na parkingu. Odszukał swojego mechanika, który zajmował się już innym samochodem. Oddał mu dokumenty samochodu, kluczyki i chciał w formie rekompensaty za korzystanie z jego samochodu wcisnąć mu 100 - złotowy banknot, na co tamten obruszył się na niego. 
- Panie Robercie, niech mnie pan nie obraża. Proszę do kasy, tam pan zapłaci. 
- Ale to jest rekompensata za pański samochód – wyjaśnił Robert. 
- A gdybym ja był w potrzebie i pożyczył od pana samochód, to czy pan wziąłby ode mnie pieniądze. Znając pana, też by pan mnie pogonił. Znamy się tak długo i zapłacił pan już za moje usługi duże pieniądze, więc nie spierajmy się o taką drobnostkę. Życzę panu szerokiej drogi i szczęśliwego powrotu. Do zobaczenia – zakończył wypowiedź mechanik.
            Robert podziękował, odwzajemnił życzenia szerokiej drogi i pożegnał się. Przeszedł do kasy, przedstawił się i zapłacił żądaną kwotę. W fakturze wyszczególnione były wszystkie czynności, wykonane podczas przeglądu. Widać, że profesjonalista i solidny fachowiec, pomyślał o mechaniku. Sprawdził i uzupełnił wszystkie płyny, stan hamulców, układów i zawieszenia wraz ze składem spalin i ciśnieniem powietrza w oponach. Wszystko było w najlepszym porządku. Wsiadł do samochodu i podjechał do Carrefour'a. Dziewczyny czekały już na niego. Widząc go, Olivia podbiegła do niego i zarzuciła mu ręce na szyję. 
- Olivia kochać wujka, bardzo i cieszyć, że jechać z nami – zagadała z wielką radością. Wzruszyła go ta nieukrywana radość z jego powrotu i tego, że jedzie z nimi.
            Victoria była bardziej opanowana, ale i ona nie ukrywała swojego zadowolenia, że pojedzie z nimi do Rumunii. Po chwili zaczęły wyliczać i pokazywać co kupiły dla siebie i na prezenty do domu. Robiły to z niejaką radością, co oznaczało, że na chwilę odprężyły się i odeszły myślami od domu oraz wypadku ojca. Robert spoglądał z czułością  na obie dziewczyny, które stały mu się tak bliskie, w tak krótkim czasie.
            Victoria podeszła do Roberta i wręczyła mu resztę pieniędzy, których nie wydały, wraz z paragonami z zakupów. 
- Victorio, nie po to dałem ci pieniądze, abyś mi się z nich rozliczała. Wierzę i ufam ci, a tą resztę być może uda nam się wydać przed wyjazdem. Widząc, że jej oczy zaszkliły się, podszedł i przytulił obie, zcałowując łzy z oczu Victorii.
- Dobrze już, dobrze! Chodźcie, podejdziemy do samochodu i wypakujemy wasze zakupy. Musimy teraz kupić jeszcze coś do jedzenia i napoje na podróż - powiedział i ponownie skierowali się do supermarketu.
            W miarę szybko kupili pieczywo, wędliny i napoje niezbędne w podróży. Wracając do domu, wstąpili do restauracji na obiad. Pora urlopowa spowodowała, że restauracja świeciła pustkami. Po zajęciu miejsca przy stoliku, natychmiast zjawiła się znudzona kelnerka. Robert zamówił trzy pożywne zupy i trzy gotowe, jednakowe mięsne dania plus do popicia sok pomarańczowy. Wszystko co zamówił, smakowało również dziewczynom, więc spożycie obiadu przebiegło sprawnie i po pół godzinie wrócili do domu Roberta.  
                Dziewczyny rozpoczęły pakowanie własnych i zakupionych rzeczy, zostawiając tylko to, co zamierzały ubrać na siebie, a że było tego sporo, bo dołożyły do tego jeszcze sporo rzeczy pozostawionych przez byłą partnerkę Roberta, tak że musiał je wspomóc dodatkowymi torbami podróżnymi, a to co pozostało, rozmieściły w reklamówkach, tak samo jak  produkty żywnościowe, którym temperatura nie mogła zaszkodzić.
                Produkty i napoje wrażliwe na temperaturę, Robert umieścił w turystycznej lodówce, zasilanej z instalacji samochodowej. Sam spakował kilka koszul, t-shirtów, piżamę, parę podkoszulków, spodenek i skarpetek, kilka spodni, dżinsową kurtkę, jeden cieplejszy sweter, bluzę z tkaniny nieprzemakalnej, ręczniki, mydło, przybory toaletowe, pastę do zębów, wodę toaletową, krem i balsam po goleniu oraz do reklamówek wrzucił parę sandałów, dwie pary obuwia sportowego i klapki z tworzywa. ..cdn…

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany