Opowiadanie użytkownika Franek42

Olivia, Victoria - cz. IV

local_library6 comment0 thumb_up0


            Nie było daleko, więc wkrótce znaleźli się przed domem Roberta. Otworzył furtkę, a później drzwi wejściowe i wspólnie wtaszczyli bagaż do przestronnego holu.
- To twój dom? – zapytała Victoria i podobnie jak Olivia z zainteresowaniem rozglądała się po przedpokoju.
- Na to wygląda, miało to być gniazdo pełne rodzinnego ciepła, ale stało się inaczej. Tak to mój dom i chciałbym, abyście i ty Victorio i ty Olivio czuły się w nim jak u siebie – zwrócił się Robert do swoich gości.
– To gdzie mamy się ulokować? – zapytała.
- Sypialnie są na górze, ale jeśli chcesz, możesz ulokować się w pokoju gościnnym tutaj na parterze – poinformował Victorię Robert.
- A ty młoda gdzie się ulokowałaś? – spytała Olivii.
- W pokoju obok wujka, na góra – oznajmiła tryumfalnie Olivia.
- To ja też może na górze, jeśli ci to nie przeszkadza – oznajmiła Robertowi.
- Proszę bardzo! Jak sobie życzysz! Idziemy więc na górę – powiedział i sięgnął po ich torbę.
Ruszył do góry po schodach, dziewczyny za nim. Na pierwszym piętrze znajdowała się duża sypialnia, trzy średniej wielkości, jednakowe pokoje, garderoba, łazienka i ubikacja oraz schowek na podręczne przyrządy do sprzątania. Przedpokój był odbiciem holu na parterze. Był to naprawdę duży, wygodny dom, o którym Robert zawsze marzył. Victoria zaskoczona ilością pomieszczeń, luksusowym wykończeniem i kolorystyką, z ogromnym zaciekawieniem rozglądała się po przestronnym przedpokoju.
- To twój własny dom? – zapytała ponownie z dozą niedowierzania.
- Tak – odpowiedział krótko Robert – i zanim zadasz mi dalsze pytania, proponuję abyś się rozglądnęła i wybrała swój pokój.
- Ja śpię tutaj – powiedział i otworzył drzwi do sypialni, w której centralne miejsce zajmowało ogromne, małżeńskie łoże.
– A ja mieć ta pokoja – pochwaliła się Olivia, otwierając pokój obok sypialni. Victoria przytłoczona trochę całą sytuacją, otworzyła drzwi do następnego pokoju, umeblowanego podobnie jak pokój zajmowany przez Olivię.
- To ja mogę wprowadzić się tutaj – oświadczyła i wniosła torbę do pokoju.
Robert pełniąc honory gospodarza, pokazał Victorii ostatni pokój, następnie garderobę, dużą łazienkę z jacuzzi i ubikację z umywalką. Victoria z chęcią obejrzałaby sypialnię Roberta, ale onieśmielona, nie miała odwagi poprosić go o to. Wobec tego zainteresowała się schodami, które wiodły do góry.
- A tam co jest? – zapytała Roberta, wskazując palcem do góry.
- Jest tam również kilka pomieszczeń, trochę mniejszych od tych tutaj. Są wykończone lecz nie zagospodarowane i wyposażone tylko częściowo, poza łazienką, która jest całkowicie wyposażona i czynna  – odpowiedział uprzejmym tonem Robert.
- Może chcesz się odświeżyć, więc łazienka jest do twojej dyspozycji – zaproponował.
- Chętnie skorzystam i mam nadzieje, że nic nie popsuję – odpowiedziała Victoria, odwdzięczając mu się czarującym uśmiechem.
- Pozwól więc, że pokażę ci co nieco, abyś poczuła się pewniej i nie miała niepotrzebnych obaw – zaproponował z uśmiechem. Przeszli więc do łazienki i Robert objaśnił działanie niektórych sprzętów. Pokazał niezbyt wyeksponowany przycisk do spłuczki, objaśnił działanie hydromasażu w wannie, regulowanie przepływu ciepłej i zimnej wody.
- A to co jest i do czego służy? – zapytała wskazując na bidet. Victoria podobnie jak Olivia zwróciła uwagę na bidet, którego działania widocznie nie znała. Zanim Robert zdecydował się udzielić odpowiedzi, ubiegła go Olivia:
- Tu myć cipka i dupka – objaśniła siostrze z wielkim zadowoleniem w głosie – o, tak! – powiedziała, zadzierając sukienkę i siadając na bidecie.
– Widzieć, tu lecieć woda i trafiać w cipkę – dodała, wskazując na głowicę bidetu. Zaśmiali się oboje na to bardzo realistycznie przedstawione przez Oliwię objaśnienie.
 – A ty skąd o tym wiesz? – zapytała Victoria. Olivia zaczerwieniła się, ale wytrzymała spojrzenie siostry i w naturalny sposób odpowiedziała.
– Ja robić kupę, a potem myć dupka i cipka. Wujek puszczać wodę i być przyjemnie. Victoria obrzuciła Roberta pytającym spojrzeniem i zwróciła się ponownie do siostry.
– A co było potem? – Ja umyć cipkę i dupkę, a potem wytrzeć i ubrać. A potem ja i wujek wychodzić szukać ciebie. Widać było, że po tej odpowiedzi Victoria odetchnęła z ulgą, ale i ze zmieszaniem.
. – No dobrze, to może chodźmy do kuchni - zaproponowała.
– Masz może kawę? – spytała Roberta.
- Chętnie bym się napiła. Widać było, że stara się zatrzeć wrażenie, wywołane jej pytaniem i podejrzliwością wobec Roberta. Udał, że nie dotknęło go całe zdarzenie i pogodnym tonem odpowiedział:
- Mam rozpuszczalną i mieloną. Mielona może być z ekspresu z pianką.  Jaka ci odpowiada? – zapytał.
– Obojętnie, byle była ciepła i mokra – odpowiedziała żartobliwie. Kuchnia znajdowała się na parterze, zeszli więc na dół i przeszli do kuchni. Victoria z ciekawością rozglądała się po przestronnej i dobrze wyposażonej kuchni. Wszystko w niej było przemyślane i zharmonizowane w wyglądzie, kolorystyce i funkcjonalności. Robert uznał, że kawa z ekspresu będzie zdrowsza od mielonej, więc załadował ekspres i przygotował kawę presso.
- Dużo słodzisz? - zapytał Victorii.
- 2 łyżeczki cukru i jeżeli możesz, to trochę śmietany lub mleka - odpowiedziała. Posłodził, wlał trochę mleka i zamieszał.
- Wypić możesz sama! - powiedział, podając jej kubek. Podziękowała i spróbowała.
- Niezła, a ty nie pijesz? - zapytała.
- Czasami piję, ale ostatnio nie przepadam - odparł. Victoria zaczęła wolno popijać kawę, od czasu do czasu zerkając na Roberta, w końcu zapytała:
- Jesteś żonaty?
- Byłem – odpowiedział spokojnie, dodając – jeszcze trzy lata temu. - Widząc jej zaciekawioną minę, kontynuował.
– Żona zginęła w wypadku wraz z córeczką, zabita przez samochód na przejściu dla pieszych.  Mówiąc to, głos mu się załamał. Odczekał chwilę i mówił dalej.
- Pijany dwudziestolatek nawet nie hamował i wlókł je jeszcze z pięćdziesiąt metrów. A potem wysiadł z auta i uciekł. Niedawno się dowiedziałem, że już wyszedł z więzienia za dobre sprawowanie i może cieszyć się z życia, po tym jak zabił dwie niewinne osoby, które ośmieliły się stanąć mu na drodze.
- Przerwał i chwilę trawił to w sobie. Victoria i Olivia też milczały, nie wiedząc, co powiedzieć. Pierwsza przerwała milczenie Olivia. Podniosła się z krzesła i swoim zwyczajem objęła go oburącz, wtulając się w niego. Po chwili usłyszał jej załzawiony głos.
- Wujku, Olivia bardzo żałować twoja żona i córeczka. Ty być smutny, bardzo. Olivia chcieć pocieszyć ciebie, ale Olivia też być smutna. -
Robert słysząc to, rozczulił się całkowicie. Oto to dziecko jeszcze wczoraj całkowicie nieznane, dziś, w obliczu jego tragedii i cierpienia, stało się dla niego jedną z najbliższych osób. Victoria przez chwile obserwowała ich oboje i widocznie dotarł do jej świadomości obraz tragedii i traumy przeżytej przez Roberta, bo łamiącym głosem zwróciła się do Roberta;
- Bardzo ci współczuję i zdaję sobie sprawę, co przeżywałeś w tym dniu.
- To dlatego jesteś sam? – zapytała po chwili.
- Nie, miałem partnerkę, lecz nie wytrzymała presji chwili i odeszła do młodszego, nie obciążonego tragedią osobistą. I tyle! – wyjaśnił, udzielając odpowiedzi na jej pytanie. Widząc nieme pytanie w jej oczach, dodał:
– Długo nie mogłem się pozbierać psychicznie!
– A teraz co robisz? – cicho zapytała.
– No cóż, mam firmę, która nieustannie się rozwija, niezależnie od mojego nastroju i zaangażowania, dzięki pracy zatrudnionych w niej ludzi. Dlatego mogę od czasu do czasu pomagać innym, może mniej zaradnym ludziom. I dlatego między innymi mogę teraz udzielić pomocy i gościny pewnym młodym turystkom z Rumunii, w których żyłach płynie domieszka polskiej krwi i które znalazły się chwilowo w nieco trudniejszej sytuacji życiowej – oświadczył żartobliwie, kończąc dywagacje na swój temat.
– Czy jeszcze coś chcesz wiedzieć o mnie? – zapytał, widząc wahanie w oczach Victorii.
– Właściwie to nic – odpowiedziała, dopijając resztę kawy. Olivia, przysłuchując się ich wymianie zdań, cały czas go mocno obejmowała, jakby chciała mu powiedzieć, że cały czas jest z nim. Robert pocałował ją pieszczotliwie w czoło i zwrócił się do nich:
- Proponuję, aby Victoria rozpakowała wasze rzeczy, wzięła kąpiel i rozgościła się jak u siebie, a my z Oliwią pójdziemy na zakupy, zgoda? – zapytał. Obie prawie jednocześnie wyraziły zgodę i zadowolenie z propozycji, więc nie zwlekając Robert i Olivia udali się do garażu, zostawiając Victorię samą w mieszkaniu. Robert  wyprowadził samochód z garażu a Olivia kręcąc się koło niego, omal nie podskakiwała jak małe dziecko, ciesząc się, że jedzie z nim i że odnalazła siostrę.    
– Wujku, coś ci powiedzieć, ale ty nie śmiać z Olivia – powiedziała.
– Mów Krupeczko, nie będę się śmiał – odparł. Olivia przywarła do niego całym ciałkiem i cicho szepnęłą;
– Olivia ciebie kochać wujku, bardzo i cieszyć, że Victoria być z nami.
– Wiem dziecinko, ja też kocham ciebie i też cieszę się, że odnaleźliśmy twoją siostrę – odparł Robert.
– Wujku, a Victoria podobać tobie? – spytała z niewinną minką.
– Pewnie, jest bardzo ładna – odpowiedział.
– A ty ją kochać? – Robert poważnie spojrzał na małą i oględnie odpowiedział:
- Olivio, Victoria jest nie tylko ładna, ale i mądra. Ma też pewnie swojego chłopaka, więc taki staruszek jak ja, muszę bardzo uważać, aby nie zakochać się w młodej dziewczynie, takiej jak Victoria.
– Olivia wiedzieć, że Victoria nie mieć chłopaka – odpowiedziała mała i ciągnęła dalej;
– Ja widzieć, że ty jej podobać!
Robertowi pochlebiły trochę słowa Olivii, ale nie dając tego po sobie poznać, chciał przerwać dalszą rozmowę na ten temat.
– Olivio, to tylko tobie tak się wydaje – powiedział i wsiedli do samochodu. Podjechali do Carrefour'a, Robert wziął wózek i zaczęli przesuwać się wzdłuż regałów, wybierając potrzebne artykuły. Od czasu do czasu pytał o zdanie Olivii, co do danego artykułu, a także prosił ją, aby sama wybrała coś do jedzenia, coś, co lubi ona i Victoria. W niedługim czasie wózek zapełnił się niemal do pełna. Uznali oboje, że chyba jak na jeden zakup, będzie dość. Olivia wybierając sama czy wkładając do wózka  wskazane przez Roberta artykuły, cieszyła się jak małe dziecko. Podeszli do kasy i Robert dołożył do wózka  parę reklamówek, do których pakowali policzone przez kasjerkę artykuły. Robert zapłacił kartą i podziękowawszy kasjerce, objuczeni siatkami, ruszyli z powrotem do samochodu. Po powrocie do domu Robert zauważył, że Victorii nigdzie nie ma, więc uznał, że pewnie bierze kąpiel w łazience. Złożyli zakupy w kuchni i zaczął wypakowywać poszczególne artykuły, wkładając je do szafek, lodówki lub odkładając osobno rzeczy i artykuły wybrane przez Oliwię, jak ciastka, czekoladki, żelki itp. Po chwili usłyszał, jak ktoś schodzi po schodach. Wyszedł z kuchni i zobaczył Victorię owiniętą dużym ręcznikiem, z turbanem z ręcznika na głowie. Odświeżona, wyglądała dziewczęco i nad wyraz ponętnie. Przez chwilę zatrzymała się na schodach, burząc spokój Roberta. Widząc, jakie wrażenie zrobiła na Robercie, skwitowała to uśmieszkiem zadowolenia. Olivia też wyszła z kuchni i widząc Victorię oraz zauroczenie Roberta, zwróciła się do niego;
- Wujku, a Victoria może wybrać ubranie z twoja garderoba? – zapytała.
– Oczywiście, idź z nią i pokaż jej to, co jest w komodzie, może coś wybierze na siebie -odpowiedział. Victoria, w dalszym ciągu w ręczniku, zwróciła się do Roberta:
- O jakich ciuchach mówi Olivia, Robercie?
– Słuchaj, moja była partnerka zostawiła w komodzie parę rzeczy i od półtora roku leżą nie używane, tak, że o nich zapomniałem. Jeżeli będzie coś na ciebie pasowało, to możesz sobie wziąć, a resztę wyrzucę do śmieci – powiedział, z zainteresowaniem obserwując jej długie wysmukłe nogi. Zarumieniła się lecz nie spuściła spojrzenia, wpatrując się w niego i z zadowoleniem oblizując wargi.
– Wyraźnie mnie kokietuje – pomyślał i dalej prowadził swoją obserwację jej ciała. W końcu, Olivia pociągnęła ją za rękę;
 – Chodź, ty zobaczyć ubranie! – powiedziała do Victorii. Kiedy odeszły, skończył wypakowywanie produktów, wyszedł na górę i wszedł do łazienki. Wyczuł zapach, którego dawno nie miał okazji czuć; zapach kobiety. Obraz Victorii w ręczniku, ponętny widok jej odsłoniętego dziewczęcego ciała, szczególnie nóg i ramion wznieciły w nim dreszcz podniecenia, jednocześnie z lekkim powątpiewaniem, czy dobrze zrobił, zapraszając i goszcząc u siebie dwie młode dziewczyny. W tym momencie usłyszał wołanie Olivii:
- Wujku, chodź szybko, Victoria przebrać i chcieć cię widzieć!
Uśmiechnął się i skierował do do garderoby. Widok, który zobaczył, o mało go nie zamroczył. Victoria ubrana w prześwitującą koszulkę nocną, w cieniutkich stringach, wyglądała więcej niż zjawiskowo. Średniej wielkości, kształtne piersi, osłonięte prawie przezroczystą tkaniną, niemal prosiły się, żeby je dotknąć. Victoria, bez cienia pruderi, w sposób naturalny zwróciła się do niego:
- I co, może być? – zapytała, jakby nie widząc, jakie wrażenie w nim wywołała.
– Dziewczyno, czy ty chcesz, żebym padł trupem lub cię zgwałcił? – spytał żartobliwym tonem, podczas gdy wszystko w nim wrzało. Uśmiechnęła się do niego słodko i zalotnie:
- Chciałam tylko sprawdzić, czy ci się mogę podobać, ponieważ wiem, że nie jesteś z tych, który mógłby mnie skrzywdzić – powiedziała to tonem, który mógł wiele obiecywać lub tylko prowokować.
 – No to się napatrzyłem, więc pozwól, że się oddalę, aby nie zrobić coś głupiego! – powiedział i rzeczywiście szybko wyszedł z pokoju, aby uspokoić emocje, wywołane negliżem Victorii. Z garderoby jeszcze przez chwilę dochodziły go głosy sióstr, przebierających w rzeczach jego byłej partnerki. Zbliżał się wieczór i pora kolacji. Robert, nie chcąc narzucać dziewczynom formy posiłku, postanowił poczekać, aż wyjdą z pokoju. Po chwili, pierwsza wyszła Olivia, a za nią Victoria ubrana w jego szlafrok.
– Robert, czy ty się na mnie gniewasz? – zapytała Victoria.
– A o co niby miałbym się gniewać? – odpowiedział pytaniem.
– No bo tak szybko wyszedłeś?
– A co miałem robić, gdy zobaczyłem tak piękną dziewczynę w negliżu, jak na obrazie w muzeum. Miałem dwa wyjścia, albo szybko wyjść, albo paść z wrażenia.
– Dziewczyno, ja od roku nie miałem i nie widziałem kobiety w negliżu, przy tym tak zjawiskowo pięknej. Dlatego musiałem wyjść, aby się uspokoić. Myślę, że to rozumiesz – jesteś przecież nie tylko piękną, ale i mądrą dziewczyną. A co do gniewania, to nie znam takiego mężczyzny, który by się gniewał o to, że miał okazję podziwiać taki piękny widok – dodał, uśmiechając się do Victorii bez cienia jakiejkolwiek złości czy zagniewania. Na te słowa twarz Victorii rozjaśniła się, podeszła do niczego niespodziewającego się Roberta i soczyście ucałowała go w usta. 
- Dziękuję za wszystko! – powiedziała z uroczym uśmiechem.
-  Nawet do twarzy ci w tym szlafroku – powiedział Robert, aby ukryć zaskoczenie pocałunkiem Victorii.
– A teraz dziewczyny, zapraszam do kuchni, musimy przygotować kolację – zwrócił się do swoich gości z zapraszającym gestem.
– Jeżeli nie masz nic przeciw temu, pozwól, że teraz my z Oliwią przygotujemy kolację, dobrze? – zwrócila się do niego Victoria.
– Dobrze, kuchnia jest wasza i mam nadzieję, że mnie nie otrujecie – odpowiedział z uśmiechem Robert.
–  A ja idę sprawdzić pocztę w komputerze. Będę w pokoju na prawo od salonu – mówiąc to skierował się do pokoju, sąsiadującym z salonem, pełniącym role jego gabinetu. Victoria z Oliwią zaczęły naradzać się, co przygotować i przeglądać zapasy zgromadzone w lodówce i w szafkach. W końcu uzgodniły, że przygotują sałatkę warzywną po rumuńsku wraz z wędliną, a do popicia przygotują napój pomarańczowo-jabłkowy. Victoria wzięła się za przygotowanie sałatki, zlecając Olivii rozłożenie na stole w salonie sztućców, talerzy i kubków oraz przygotowanie napoju. Wspólnymi siłami przygotowały posiłek z dostępnych produktów i gdy stwierdziły, że wszystko gotowe, Victoria poprosiła Olivię aby poszła do  gabinetu i przyprowadziła do stołu Roberta. Gdy wszedł do salonu, został mile zaskoczony zastawą i przybraniem stołu. Olivia wskazała mu honorowe miejsce na szczycie stołu, sama siadając z jego lewej strony. Victoria wzięła jego talerz i nałożyła dużą porcję sałatki, potem Olivii i na końcu sobie, siadając po prawej stronie Roberta. Robert spróbował sałatki:
- Uhm, niezła – ocenił i zaczął jeść. Dziewczyny uczyniły to samo. Po kolacji, Victoria zebrała talerze i sztućce do zlewu i poczęła zmywać, odkładając umyte rzeczy na suszarkę.
– To ja idę się umyć, aby wam zwolnić łazienkę – powiedział Robert. Wziął z sypialni piżamę i wszedł do łazienki. Ściągnął ubranie z bielizną i ubrał spodnie od piżamy. Umył zęby i w trakcie mycia twarzy usłyszał, że ktoś wchodzi do łazienki. Przemył twarz i odwrócił się. Na sedesie siedziała Olivia i sikała, nie przejmując się jego obecnością. Patrząc na niego z niewinnym uśmiechem, podniosła się z sedesu i jakby nigdy nic, podcierała sobie krocze papierem, szeroko rozkraczając nogi.
– Olivio, nie możesz tak wchodzić i załatwiać się, gdy ktoś jest w łazience. Wiesz przecież, że obok jest ubikacja. Jesteś już dużą dziewczynką… i w tym momencie usłyszał.
– Ale Olivia nie wstydzić ciebie. Ty mój wujek i ja kochać ciebie – weszła mu w słowo dziewczynka, patrząc na niego z rozbrajającym uśmiechem.
– Dobrze już, dobrze, ty zostań, a ja wyjdę – powiedział Robert, nie chcąc, aby Victoria zastała ich w takiej sytuacji.
– Ty nie wychodzić wujku, ty umyć cipka Olivii.
- O, tu! – powiedziała wskazując bidet.  W tym momencie zapukała do drzwi Victoria.
– Chwila! – powiedziała Robert.
– Olivio, podciągnij majtki – szepnął do małej. Victoria nie czekając dłużej, otworzyła drzwi i widząc Oliwię z opuszczonymi majtkami, ostrym głosem krzyknęła:
- Co ty tutaj robisz? – Robert, co to ma znaczyć? – zwróciła się z wyrzutem do Roberta.
– Nie krzycz na nią, to ja zawiniłem, bo nie zamknąłem drzwi, a jej chciało się sikać – odpowiedział Robert, biorąc Oliwię w obronę. Sytuacja była i śmieszna i poważna.
- Przecież obok jest ubikacja, więc mogła tam się załatwić, a nie przeszkadzać tobie – powiedziała, patrząc z wyrzutem na Olivię.
– To moja wina. Nie jestem przyzwyczajony zamykać drzwi na zatrzask, a Olivia uznała, że nie musi się krępować mnie, więc właściwie nic złego nie stało się, prawda Olivio? – próbował załagodzić sytuację Robert. .
Victoria też widocznie uznała, że zbyt ostro zareagowała, bo złagodziła ton, zwracając się do Olivii.
– Taka duża dziewczyna i świeci cipką przed facetem, nie wstyd ci? – spytała.
– Nie, Olivia nie wstydzić wujka i lubić jak wujek myć jej cipka – odpowiedziała hardo mała i nie zwracając uwagi na siostrę, zwróciła się do Roberta;
- Wujku, ja prosić, ty umyć cipka Olivii! – to mówiąc ściągnęła majtki i podwijając sukienkę usiadła na bidecie.
Robert postawiony w kłopotliwej sytuacji, chciał jakoś wybrnąć z tego, zwrócił się do Olivii;
 – Krupeczko, ja wyjdę, a Victoria ci pomoże, dobrze?
– Nie, ja chcieć ciebie, ty mnie myć wujku. Ja prosić, bardzo! – powiedziała płaczliwym  głosem Olivia.
No pięknie! pomyślał i nie zważając na to, co sobie pomyśli Victoria, zwrócił się do Olivii;
- No dobrze, umyje cię! – to mówiąc puścił słaby strumień wody, wyregulował temperaturę i wzmacniając strumień, namydlił sobie rękę i zaczął myć krocze dziewczynki, zachowując się jak by mył kolano. Przetarł parę razy srom Olivii, odbyt i okolice łona, wzmocnił strumień wody i spłukał całe krocze. Zamknął wodę i podał rękę Olivii, aby wstała. Wziął ręcznik i delikatnie wytarł umyte części ciała dziewczynki.
– Zadowolona? – zapytał z uśmiechem.
– Tak, wujku. Fajnie być – powiedziała Olivia i nie patrząc na siostrę, z radosną miną wyszła z łazienki. …cdn…

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany