Opowiadanie użytkownika naughtyboy1990

NOWA KOLEŻANKA Z PRACY CZ.4- ŻEGNAJ

local_library101 comment2 thumb_up1
NOWA KOLEŻANKA Z PRACY - część 4

Po drodze do domu zrobiłem zakupy. Wybrałem kilka ładniejszych pomarańczy, kilogram ziemniaków i jakieś piersi z kurczaka. Do picia wziąłem butelkę Pepsi i karton soku pomarańczowego.
Po wejściu do domu zabrałem się za odkurzanie, co zajęło mi jakieś pół godziny. Pozmywałem naczynia i przewietrzyłem mieszkanie otwierając wszystkie okna na oścież. Obiad zacząłem przygotowywać dopiero o dwudziestej trzydzieści. Zapach kurczaka roznosił się wszędzie i chyba z tego powodu było to pukanie do drzwi. Zajrzałem przez wizjer zamontowany w drzwiach, ale ktoś zasłonił go palcem. Albo ktoś chciał zrobić mi niespodziankę i powinienem otworzyć albo ktoś nie chce się ujawnić i nie powinienem otworzyć. Trzymając za sobą nóż otworzyłem. Moim oczom ukazała się Natalia.
- Co ty tutaj robisz?- wydukałem nie wierząc w to, co widzę.
- Chciałam cię odwiedzić.
Dobrze, że posprzątałem i nie ma się, czego wstydzić- pomyślałem w duchu.
- Zaprosisz mnie do środka?
- Jasne. Wchodź- wyjąkałem jak niedorajda.
Kiedy zamknąłem drzwi dostrzegła nóż.
- Chciałeś mnie obezwładnić?
- Nie. Moja deska ratunku gdybyś okazała się bandziorem.
Uśmiechnęła się zalotnie, co było miłym akcentem tej wizyty.
- Ładnie pachnie. Co to?
- Mój obiad.
- Czemu tak późno?
Nie chciałem się tłumaczyć sprzątaniem, więc powiedziałem, że utknąłem w korku.
- A może to nasza romantyczna kolacja?
- Jeżeli na niej zostaniesz to może być.
Mrugnęła okiem posyłając mi całusa, kiedy stałem w kuchni.
Biegałem jak oparzony stale czegoś szukając, bo ostatnie porządki robiłem dobry rok temu. Na swojej ręce poczułem ciepło jej dłoni.
- Daj pomogę ci- wyjęła mi patelnię z piersią i zabrała się za rozkładanie na talerzu.
- Dzięki –sięgnąłem do lodówki po schłodzone napoje.
Nim się spostrzegłem wszystko było na stole w pokoju. Sięgnąłem do szafki nad zlewem i zabrałem dwie szklanki sygnowane logiem Coca Coli.
- Co do picia?
- Może być pomarańczowy- wskazała karton, który trzymałem w ręce.
- Proszę- sobie też nalałem.
- Pachnie apetycznie. Powinno smakować.
- Mistrzem nie jestem, ale nie obrażę się jakby ci nie smakowało.
- Dobrze.
Drobiła ziemniaki i przygryzała pierś kawałek za kawałkiem. Jej mina zupełnie nic mi nie mówiła. Nie mogłem nic wyczytać, więc pozostało mi czekać na werdykt.
- Bardzo pyszne, ale ciut za ostre.
Dobrze wiem, że nie szczędziłem przyprawy do gyrosa, bo ja akurat lubię swoje wykonanie.
- Mocno pali?
- Nie- wypiła całą szklankę soku na moich oczach.
- Oj chyba tak.
- Nie jest tak źle- jej policzki zarumieniły się, tak musiało ją palić.
- Spieprzyłem romantyczną kolację.
- Wcale nie. Gotowałeś dla siebie, więc robiłeś po swojemu.
- Dzięki ale powinienem być przygotowany na wizytę niespodziewanego gościa.
- Skąd mogłeś wiedzieć?
- No tak czarodziejem nie jestem.
- Ja się najadłam, więc nie ma tematu.
- Zostawię cię na chwilę. Pozmywam.
- Zostaw to do jutra.
- Nie lubię bałaganu.
Oczywiście nie byłem czyściochem najwyższej klasy, bo dzisiejsze sprzątanie zajęło mi sporo czasu.
- Włączę sobie telewizję.
- Ok. Zaraz wracam.
Wziąłem się na prędko za zmywanie. Rzucałem w jej kierunku jakieś pytania i przez chwilę odpowiadała na nie. Potem zamilkła a ja przyglądałem się talerzom czy aby są domyte. Cisza okazała się zbyt długa, więc musiałem opuścić kuchnię.
- Czemu się nie odzywasz?- zapytałem się pustego fotela.
Rozglądając się dostrzegłem światło w łazience a po chwili usłyszałem szum wody z prysznica. Uszczypnąłem się w rękę, aby się upewnić czy nie mam zwidów. Kiedy spojrzałem na rękę była bardzo czerwona a ja z automatu zacząłem ją pocierać. Jednak uszczypnięcie było prawdziwe a nawet przesadziłem z użyciem siły.
Z ciekawości a raczej podniecenia, że to się dzieje naprawdę próbowałem uchylić drzwi, ale przesunęła zasuwkę. Zapukałem i zapytałem:
- Wszystko w porządku?
Nie odezwała się, ale zasuwka brzęknęła a ona stanęła przede mną.
- Co taki niecierpliwy jesteś?
- Myślałem, że ktoś cię porwał. Nic nie powiedziałaś.
Szarpnęła mnie tylko za kołnierz koszulki i pociągnęła za sobą. Weszła do wanny i puściła wodę. Spłukiwała swoje ciało w tak perwersyjny sposób, że wzwód osiągnąłem niemal natychmiast. Może jej piersi nie były rekordowe, ale dotknąć takich każdy by chciał. Stałem obserwując scenę, jaką dla mnie odgrywała. Odchyliła głowę do tyłu, kiedy słuchawka prysznica pryskała na cipkę. Drżała na każdy dotyk wody.
Zrzuciłem koszulkę na podłogę, spodnie spuściłem razem z majtkami. Sięgnąłem po jej bieliznę by nakręcić zmysły. Stanik trzymałem w jednej a majteczki w drugiej ręce. Zapach jej ciała przyprawiał mnie o dreszcze. Otwierając oczy zauważyłem, że mi się przygląda. Przygryzła wargę i natychmiast roześmiała się widząc moją reakcję.
Już chciałem coś powiedzieć, ale przywołała mnie kiwając palcem. Jak posłuszny, wierny piesek zbliżyłem się do wanny. Usiadłem na brzegu jak kazała i stanęła nade mną okrakiem.
Niczym pies śliniłem się na ten widok. Natychmiast objąłem ustami wargi sromowe chwytając jej tyłek w dłonie. Wbijałem się językiem tak głęboko jak tylko potrafiłem nosem wąchając jej krocze. Oblizywałem od dołu do góry i powrotnie a ona nadal naciskała łonem na moją twarz.
- Tak jest pięknie- powtarzała jak mantrę kilka razy.
Nie byłem w stanie nic powiedzieć, więc robiłem to, co do mnie należało. Moje usta wypełniały się sokiem jej wnętrza. Kiedy zabrakło mi tchu uniosłem ją wyżej i wszedłem do wanny.
- Jesteś gotowy?
 Spojrzałem w dół i powiedziałem, że prawie.
Uklęknęła przede mną i zaczęła rewanż. Przez kilka chwil bawiła się ręką a potem wsuwając centymetr po centymetrze połykała go całego. Ciepło jej buzi było niesamowite, że dreszcz wodzący po moim ciele niemal zwalił mnie z nóg przyprawiając prawie o wytrysk, ale przeszło mi tak gwałtownie jak dreszcz.
- Spodobało ci się.
Kiwnąłem tylko głową i odchyliłem ją do tyłu siadając na brzegu wanny. Delikatnie wodziła językiem po żołędziu a ja drżałem z podniecenia. Wiedziałem, że warto się starać, aby otrzymać to samo z drugiej strony. Całkowitym przebiciem dotychczasowych wrażeń było obciąganie skórki buzią i masaż jąder jednocześnie. Moje ciało nie mogło się zdecydować gdzie chce czuć rozkosz. Gęsia skórka, jaka pojawiła się na nim spowodowała uśmiech na jej buzi.
- Podnieca cię to?
- Uhmmm.
Natychmiast wzięła się za gładzenie moszny i uciskanie krocza, co było kolejnym miłym doznaniem. Jej palce dreptały tak zwinnie a ja czułem jakby biegało tam stado małych stworzeń. Kiedy zesztywniał tak, że nie chciał się odgiąć od brzucha wstała i spojrzała mi głęboko w oczy.
- To chyba już.
Obróciła się tyłem i przysiadła na moim podbrzuszu. Ciepło jej krocza przechodziło na fiuta, kiedy masowała go posuwistymi ruchami. Nie chcąc być nachalnym pozwoliłem jej na prowadzenie zabawy. Ruszała się do przodu i do tyłu a penis domagał się natychmiastowego wejścia do środka. Chwyciłem ją za piersi, one również były gorące a ja masowałem je jak oszalały. Sutki były takie twarde, że musiałem ich posmakować, Obróciłem ją twarzą do siebie i skradłem pocałunek z sinych ust. Zjechałem niżej by poczuć bliskość piersi na swojej twarzy. Smakowałem brodawek i sutków oblizując je dookoła stale ściskając miękkie piersi. Były tak naturalne, że oprawiłbym je w ramkę i pokazywał wszystkim, jako idealne piersi tej ziemi.
Znów siadała na niego kroczem a on wzdrygał się jak oszalały błagając o pozwolenie na penetrację. Przesunęła jeszcze po nim kilka razy muszelką jakby grając z nim w kotka i myszkę. Chwyciłem ją za biodra i podniosłem do góry by nawilżyć jej wnętrze. Zebrałem całą ślinę i językiem rozprowadziłem w jej wnętrzu tak, że co nieco jeszcze wyleciało.
Chwyciła go w ręce a ja delikatnie opuściłem ją za biodra w dół. Przez chwilę odniosłem wrażenie, że po poprzednim razie trochę zmalała. Naśliniła rękę i przejechała po żołędziu by wślizgnął się już bez oporu. Opadła na sam dół i zaczęła kręcić biodrami jakby bawiła się hula hop. Penis wykrzywiał się we wszystkie strony a ja miałem obawy przed bolącym wygięciem, jakiego bym się nie spodziewał. Lecz nie z nią, jej ruchy były idealnie zaplanowane, z wielkim wyczuciem kołysała się jak na bujanym fotelu. Smukłe plecy wirowały mi przed oczami a ja ściskałem jej pośladki widząc penisa wychodzącego na zewnątrz.
Może tempo było iście z porno dla emerytów, ale mi odpowiadała tak spokojna zabawa. Chciałem, aby chwila trwała, więc zupełnie oddałem się jej fantazjom. Oparła stopy mi na udach a ja unosiłem jej tyłek góra-dół i choć w wannie ta pozycja mogła skończyć się katastrofą to z jej wyczuciem nic takiego się nie wydarzyło. Po każdym wejściu odchylała głowę w moją stronę posyłając wirtualne całusy. Uśmiechałem się tylko szyderczo dając znać, że podoba mi się ta gra.
Impet, z jakim uderzała pośladkami o podbrzusze wzbudzał we mnie przypływ orgazmu. Uniosłem ją do góry i wyszedłem z niej. Przyjęła pozycję na pieska a ja stanąłem za nią.
- Gotowa?
Przygryzła wargę i rozszerzyła dłonią swoją dziurkę. Obśliniłem główkę i wepchnąłem uderzając jądrami o jej krocze. Pisnęła lekko a ja czując zbliżający się orgazm wrzucałem kolejne biegi na skrzyni mojego fiuta. Ostatnie pchnięcia były niczym walenie kulą burzącą w ścianę. Plasknięcia tłumiły się od soków naszych ciał a jądra robiły się coraz bardziej lepkie. Przytuliłem ją do siebie dokonując ostatnich pchnięć tak szybko, że nie poczułem wystrzału i jeszcze przez chwilę posuwałem jej muszelkę, z której wypływała sperma. Ubijałem wszystko jakby w amoku aż z przepełnienia spłynęło mi na jądra by zlecieć na kolana. Dyszałem próbując łapać każdy haust powietrza, ale ona nie pozwalała mi wyjść. Wierciła się na nim obejmując moje pośladki do momentu, kiedy wrzasnęła i rozprężyła się ciałem omal nie wybijając mi zębów łokciami. Drżała jakby z zimna, ale wyginała się popiskując kilka razy. Jej pochwa zaciskała się sprawiając mi mały dyskomfort, ale przeczekałem aż fiut sam zwiotczeje. Pomasowała jeszcze przez chwilę jądra a penis sam opuścił miejsce rozkoszy. Wzdrygnął się jeszcze kilka razy a z cipki wyleciała reszta tego, co się skumulowało podczas tej zabawy.
Sięgnąłem po słuchawkę prysznica i zwilżyłem jej ciało letnią wodą. Chwyciłem truskawkowy żel pod prysznic i wylałem na nią całą, pozostałą zawartość, bo i tak miałem kupić nowe opakowanie. Mydliłem tak długo aż cały zrobił się biały. Spłukała ciało a ja pocałowałem każdy jego fragment. Zrewanżowała mi się w taki sam sposób.
- Zaczekaj przyniosę ręczniki. Możesz się przeziębić.
Potem pomyślałem, że głupio to zabrzmiało, gdy szukałem ręcznika. Kiedy się odwróciłem stała z dwoma butelkami piwa w ręku. Owinięta małym ręcznikiem w talii uśmiechnęła się mówiąc:
- Gdzie ty masz te ręczniki? Gdybym jeszcze czekała pewnie bym zamarzła.
Roześmiałem się razem z nią i podrapałem po głowie biorąc na siebie falę żenady.
- Pijesz?- stuknęła w moją butelkę a ja pociągnąłem solidnego łyka.
- Zimne najlepsze.
- Szczególnie po tak gorącej kąpieli- dodała biorąc łyka oblewając się pod szyją.
Oblizałem jej piersi twierdząc, że nie można marnować alkoholu.
- Miło z twojej strony.
- Dzięki ale to ty byłaś niesamowita.
Zarumieniła się i usiadła na czerwonej narzucie przykrywającej łóżko. Jej śniade ciało idealnie kontrastowało z krwistą czerwienią. Coś we mnie drgnęło jakbym czegoś doświadczył. Po wielu rozczarowaniach chyba się zakochałem albo tak jak zawsze o tym pomyślałem z tym, że teraz ten stan trwał niepokojąco długo.
- No, co tak stoisz? Siadaj. Niech ci nie wisi, bo się zmęczy- roześmiała się i dokończyła piwo.
Westchnąłem głęboko i przysiadłem obok. Znów pociągnąłem łyka by za chwile wyrwała mi butelkę i wykończyła ją sama.
- Widziałam jeszcze kilka.
Ruszyłem w kierunku lodówki po rezerwę na mecz naszej reprezentacji i przyniosłem kolejne dwie butelki.
- Proszę.
- Dzięki- przytuliła do piersi oszronioną butelkę a jej ciało pokryła gęsia skórka.
Na ten widok opuściłem szczękę niemalże do podłogi, co nie przeszło jej uwadze.
- Muchy łapiesz?
- Nie. Komary- rzuciłem rechocząc.
Trochę to było nie fair, że ona była zakryta, więc zaproponowałem szczerą rozmowę bez ubrań. Bez problemu zrzuciła ręcznik a ja mogłem się napatrzeć na jej ciało. Nie miała kratki na brzuchu, biodra dość zaokrąglone, co idealnie mi odpowiadało. Do rozmiarów Venus z Milo sporo jej brakowało, ale nie przepadałem za kobietami naładowanymi testosteronem bardziej niż facet. Dodam, że bałbym się bliskiego spotkania z taką.
- Byłaś kiedyś zakochana?
Wzruszyła ramionami.
- To nie odpowiedź.
- Może tak, może nie. Nie wiem. Skoro się skończyło to nie była miłość.
- Ja chyba z milion razy.
- Kochliwy jesteś.
- Po prostu zbyt często ulegałem złudzeniu, przez co każda kolejna znajomość była albo dla rozładowania napięcia albo dokładnie przeze mnie sprawdzana w czasie.
- I jakie wnioski wyciągnąłeś?
- Że miłość nie istnieje.
- Ciekawe.
- Co?
- To, z jakiego powodu dwoje ludzi się spotyka i obdarowuje prezentami?
- Bo ja wiem? Dla szpanu, dla pieniędzy.
- Tylko takie pomysły?
- A jak wyjaśnisz rozpadające się po latach małżeństwa?
- Jako niefart lub wygaśnięcie uczucia?
- Prawdziwa miłość trwa aż do grobu.
- Sugerujesz, że prawdziwa nie istnieje?
- Uważam tylko, że odeszła do lamusa albo dwoje ludzi tylko udaje, że się kochają.
- Dlaczego ze mną rozmawiasz na temat miłości?
To pytanie sprawiło, że zacząłem się zastanawiać nad tym, czego doznałem. Chciałem zapytać ją wprost czy mnie kocha, ale, po co? Żeby stracić takie atrakcje?
- Chciałem znać twój punkt widzenia.
- Szczerze?
Kiwnąłem głową czekając na jej odpowiedź.
- Nie wierzę w miłość. Wydaje mi się, że ślub to kwestia przyzwyczajenia się do siebie dwóch osób.
- Dość oryginalna odpowiedź.
Zabrałem puste butelki i poszedłem po ostatnie dwie.
- Mój zapas na mecz się skończył.
- Jaki mecz?
- Kadry.
- Nudy. Przyznaj, że lepiej smakuje w moim towarzystwie.
- Tego jeszcze nie wiem. To, co się wydarzyło było przed piwem.
- Sądzisz, że to koniec?
Pokręciłem przecząco głową.
- Dobra odpowiedź.
Weszła pod narzutę a ja za nią. Przez chwilę leżeliśmy w milczeniu patrząc w sufit. Po kilku minutach jej ręka powędrowała niżej i chwyciła za penisa. Na sam dotyk wzdrygnąłem się jak wystraszony.
- Boisz się czegoś?
- Po tym, co zrobiliśmy w łazience nie wiem, do czego jeszcze możesz być zdolna.
- Przekonajmy się.
Weszła pod narzutę i zaczęła pieścić go językiem a ja, co chwila zaglądałem do niej posyłając jak mi się wydawało dziwne grymasy zdobiące moją twarz, gdy go miała w buzi. Nie powiem, że widok podskakującej narzuty nie sprawiał mi przyjemności wręcz przeciwnie nakręcał we mnie jeszcze większe pożądanie. Przyciągnąłem ją do siebie znów częstując się kolejnym, przyjemnym całusem. Kiedy się położyła na moim torsie zupełnie odpłynąłem. Bliskość jej ciała działała na mnie tak uspokajająco. Gładziłem jej delikatną skórę rozmyślając nad przyszłością. Penis próbował się wydostać spod jej tyłka, przez co wzruszyła się i potarła go robiąc mu na złość.
- Ktoś tu znów wariuje…
- Na twoim punkcie.
Posadziłem ją na brzegu łóżka i zacząłem bawić się jej muszelką ponownie. Cipka nadal pachniała truskawkami czułem dreszcze jej ciała wzdrygającego się na każde liźnięcie. Pomagałem sobie palcami przy wchodzeniu językiem. Piszczała cichutko jak na szarą myszkę przystało, choć tylko na taką wyglądała w biurze. Dociskała moją głowę coraz mocniej a moją twarz pokrywała wilgoć jej wnętrza zmieszana z potem. W końcu wciągnęła mnie na łóżko a sama położyła się na plecach. Objęła rękoma moje pośladki wspomagając mnie przy wejściu do muszelki. Teraz chyba rozluźniła się całkowicie, bo poszło gładko. Całowałem jej stopy opierające się o moje ramiona. Uśmiech i wzdychanie, jakim się odwdzięczała były najlepszą nagrodą, jaką otrzymałem tej nocy. Wbijałem się wolno, ale w cykliczny sposób. Jej ostre jak brzytwa paznokcie zostawiały rysy na moim tyłku, bo wolała się wyżywać na nim zamiast na prześcieradle. Choć czasem przesadzała to jednak milczałem i czerpałem rozkosz z jej wnętrza. Przytuliłem się do niej całując jej wąskie usta przyspieszając tempo bzykania. Jej dłonie dopychały mój tyłek tak mocno, że jądra odbijały się od krocza wydając stłumiony plask będący dla postronnych informacją, że ciekawe rzeczy dzieją się u mnie w mieszkaniu. Przewróciła się na bok a ja mogłem rozkoszować się jej obiema dziurkami na zmianę. Czując kulminacyjny moment zwolniłem na chwilę, na co zareagowała grymasem zaskoczenia. Uśmiechnąłem się lekko i wykrzesałem resztę sił. Wygiąłem się w półłuk oddając chyba wszystko, co miałem w sobie eksplodując w jej odbycie. Jej zimna dłoń wyjęła go ze środka dokładnie, kiedy uwalniałem ostatnie krople. Wypływająca sperma przelała się z odbytu na muszelkę a ona rozsmarowała wszystko wzdłuż krocza niczym balsam. Byłem mokry od potu i nie tylko. Odrzuciłem możliwość prysznica, więc przytuliłem się do jej pleców i zasnąłem jak dziecko.

Poranek nie był zaskoczeniem. Obudziłem się sam, ale nigdzie jej nie dostrzegłem. Wąchając siebie zdecydowałem, że potrzebuję kąpieli. Wszedłem do wanny a z kranu poleciała ciepła woda, co dobitnie świadczyło, że musiała kąpać się niedawno. Wychodząc zauważyłem dwa ręczniki, które miałem wyjąć poprzedniej nocy. Jeden był wilgotny, więc przez chwilę napawałem się zapachem, jaki jeszcze wczoraj rządził moim umysłem.
Przed wejściem do biura kupiłem bukiet białych róż. Z uśmiechem na ustach zapukałem do drzwi jej tymczasowego gabinetu, ale był zamknięty. Próbowałem się dodzwonić do niej, ale była poza zasięgiem.
- Nie ma jej- powiedział dyrektor do mnie.
- Dlaczego?
- Dwa tygodnie temu zdecydowała, że nie chce kontynuować tutaj pracy.
- Bo?
- Chce wyjechać za granicę.
Moje zaskoczenie musiało rzucać się w oczy, bo zapytał czy byliśmy w bliższej relacji.
Zaprzeczyłem kręcąc głową.
- Pracowaliśmy ostatnio do późna, ale nic mi nie powiedziała.
- Dziwna była. Chyba nikt jej tutaj nie lubił. Chyba, że ty…
- Też tak pomyślałem, gdy spotkałem ją po raz pierwszy.
- Ale?
- Polubiliśmy się nawet trochę.
- Coś większego?
- Bo ja wiem?
- Zakochałeś się w niej?
Wzruszyłem ramionami i milczałem, bo nie miałem pojęcia, dlaczego tak postąpiła. Dyrektor klepnął mnie w ramię informując, że jest wiele chętnych na staż u nas. Nie chciałem nikogo nowego. Chciałem Natalii i jej tajemniczej natury…

********************************************************
Nie wiem, dlaczego postąpiłaś w ten sposób, dlaczego tak nagle wyjechałaś. Nadal mam cichą nadzieje, że kiedyś się odezwiesz i powiesz mi całą prawdę. Jeżeli przeczytasz tą relację proszę zostaw coś po sobie, nawet anonimowego. Dla ciebie to może coś przelotnego, ale ja poczułem coś innego Natalio.








Komentarze

To już koniec serii? Szkoda, polubiłam tę Natalię :) A i bardzo fajnie mi się czyta twoje opowiadania :)

odp Witaj. Niestety wszystko skończyło się tak szybko, że nie wiele było do opisania. Dziękuje za tak miłe słowa. To bardzo miłe przeczytać, że się podobało. Pozdrawiam serdecznie :)

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany