Opowiadanie użytkownika naughtyboy1990

NOWA KOLEŻANKA Z PRACY CZ.3

local_library145 comment0 thumb_up0
NOWA KOLEŻANKA Z PRACY - część 3

Obudziłem się pół godziny wcześniej zanim zadzwonił budzik. Nagie i bezwładnie leżące ciało Natalii sprowokowało mnie do porannej zabawy. Zrzuciłem koc na podłogę i zacząłem wędrówkę w górę jej ciała. Pocałowałem jej stopy, przesunąłem się wyżej głaszcząc aksamitne uda. Kiedy dotarłem do wypiętego tyłeczka jakby gotowego do bzykania westchnęła głęboko, całe szczęście spała dalej. Oblizałem jej krocze kilka razy wodząc językiem od cipki do odbytu, sądząc po gęsiej skórce, jaka się pojawiła musiało się jej spodobać, ale spała dalej. Uciskałem palcami jej wargi sromowe jednocześnie masowałem penisa by się również obudził. Dreszcze przeszywające moje ciało były coraz bardziej intensywne, kiedy zerkałem na jej ciało doświetlane promykami porannego słońca. Trudno się opanować, gdy masz na wyciągnięcie ręki kobietę, jaka swoją tajemniczością przyciąga twoją uwagę. Oparłem się brzuchem o jej plecy i delikatnie wszedłem w jej pochwę. Poruszałem się wolno a drugą ręką masowałem jej podbrzusze. Chciałem jak najdłużej czuć jej bliskość, choć czas wyjścia do pracy zbliżał się nieubłagalnie. Zmieniałem, co kilka minut dziurki w nadziei, że się obudzi i pomoże mi skończyć dzieło w swojej buzi. Nic z tego spała jak zabita albo udawała dobrze się bawiąc. Sygnał alarmu przywrócił mnie do porządku i natychmiast wyskoczyłem z niej jak oparzony. Dotykowe telefony mają tą wadę, że nie wyłączysz budzika lepkimi od jej soków palcami. Musiałem go wyciszyć klawiszem regulacji głośności.
Zwlokłem się z łóżka lekko niedospany i pomaszerowałem do łazienki. Czarne płytki błyszczące w świetle ciepłych lamp ledowych tworzyły wyjątkowy klimat i miałem nadzieję, że tutaj odbędzie się nasze następne spotkanie. Długo wąchałem jej ręcznik w który ostatecznie się wytarłem. Po wyjściu spodziewałem się jakiegoś śniadania ale ona spała niezmiennie w tej samej pozycji.  Ubrałem się i wyszedłem bez żadnej wiadomości.
W pracy byłem pięć minut przed ósmą, auta dyrektora nie było także jakbym się spóźnił z powodu dokończenia mojej porannej zabawy nic by się nie stało. Otworzyłem biuro i jak to ostatnio w sezonie letnim masa dokumentacji czekała na moje zainteresowanie. Nie jestem typem obiboka, więc sumiennie przystąpiłem do analizy projektów złożonych do konsultacji. Wybrałem przebudowę ulicy Spokojnej biegnącej w poprzek do Słonecznej gdzie zapewne jeszcze spała moja wieczorna przygoda. Teoretycznie powinienem pojechać na miejsce zobaczyć czy założenia projektowe pokrywają się z wymogami inwestora, ale, po co? Miałem tam znajomą, więc mogę poprosić ją o pomoc.
Po dziewiątej na parking zajechała czarna Mazda, więc dziś dyrektor zaszczycił nas swoją obecnością. Wziąłem teczkę w rękę i poszedłem do niego. Zapukałem i wszedłem do środka:
- Dzień dobry panie dyrektorze.
- Witaj- jego ton był wyjątkowo uprzejmy, może miał nockę jak ja?
- Duże utrudnienia na drodze?
- Żebyś wiedział na Kruczej stałem piętnaście minut.
- A co tam robią? Bo takiego projektu u nas nie widziałem?
- Przebudowa kanalizacji deszczowej i budowa podziemnego przejścia dla pieszych.
- Świetna sprawa, ta zapalająca się sygnalizacja po naciśnięciu przez każdego pieszego tak mnie denerwowała.
- Mnie też, dzisiaj szczególnie.
- Uznałem, że szkoda marnować paliwo i czas jadąc na Spokojną.
- W czym problem?
- Mamy tutaj nową stażystkę, Natalię?
- Tak.
- Wczoraj z nią rozmawiałem i mieszka w tamtej okolicy, mogłaby mi pomóc, jeżeli nie będzie miała innych obowiązków?
- Nie mam nic, przeciwko jeżeli się dogadacie…
- A czemu nie?
- Jest jakaś dziwna, jakby zamknięta w sobie.
- Sprawiała wczoraj takie wrażenie, kiedy zaprosiłem ją na kawę.
- No to wiesz, o czym mówię.
- Rozumiem. W takim razie będzie dziś u mnie jakby, co.
- Wyjeżdżam o jedenastej do urzędu miasta, pytają, co z ulicą Armii Krajowej. Dlaczego prace stanęły?
- Przecież tam znaleziono niewybuchy do tego jakiś archeolog się przypieprzył, bo znalazł jakąś kość. Nie mam siły na tego tępaka. Powiedziałem mu, że to wezmę i nie będzie problemu ale gdzie tam uparty jak osioł.
- Cieszę się, że dobro firmy jest dla ciebie najważniejsze. Jak mnie denerwują takie patałachy.
- W końcu skończona inwestycja to możliwość przejścia do następnej.
- Dokładnie.
- No to nie zawracam głowy. Powodzenia. Jakby, co moja komórka włączona- pomachałem swoim smartfonem.
- Dzięki.
Zamknąłem za sobą drzwi i zacisnąłem pięści w geście triumfu. Jaki byłem naładowany, że będę miał ją dziś w pracy obok siebie. Wróciłem do biura i przygotowałem dla niej miejsce. Zaparzyłem sobie kawę i czekałem aż przestąpi próg tego gabinetu.
Skrzypiące drzwi oznajmiły, że mam gościa.
- Cześć- powiedziała prawie szeptem.
- No witam moje słonko.
- Czemu mnie nie obudziłeś?
- Tak smacznie spałaś, że nie miałem serca.
- Zrobiłabym kanapki i kawę.
- Kupiłem je w automacie.
- Moje są pyszniejsze- obgryzła wargi w dość kuszący sposób.
- Jeżeli są tak wspaniałe jak twoje ciało to z przyjemnością ich posmakuję.
- Jakoś dziwnie się czuje- przejechała ręką pod czarną spódniczką do kolan, jaką dziś założyła.
- Nie wiem czy będę mógł ci pomóc.
- Dyrektor powiedział, że to ty potrzebujesz mojej pomocy.
- Mam problem z ulicą Spokojną.
- Niedaleko mnie. Masakra, dziura na dziurze do tego taka wąska. Rowerzystę strach wyprzedzić.
- Skąd wiesz?
- Jeżdżę samochodem do pracy.
- Wczoraj nie byłaś.
- Bo dopiero dziś odebrałam z warsztatu, popsuł się właśnie od tej dziurawej drogi.
- No to faktycznie jest, co przerabiać tam.
- Siadaj- klepnąłem krzesło obok mnie.
Ta obcisła bluzka nie dawała mi spokoju i stale wstawałem od biurka by wytłumaczyć jej znaczenie poszczególnych kresek na schemacie. Palcem pokazywałem a jednym okiem oglądałem te wspaniałe piersi. Marzyłem, aby wsadzić tam penisa tu i teraz.
- Jak myślisz, co możemy zaproponować urzędowi w tej sprawie?
- Szersze pasy i jakaś ścieżka dla rowerów to minimum.
- Dobrze, czy coś jeszcze?- chwyciłem jej łopatki i zacząłem masować zesztywniałe plecy.
- Nie możemy tutaj…
- Czego?- wstałem i przekręciłem zamek w drzwiach.
- Czy ty rano…
- Co rano?
- Robiłeś coś ze mną? Byłam taka wilgotna i ta plama na łóżku.
- Wyglądałaś tak wspaniale oświetlona promykami słońca. Chciałem cię zaprosić do wspólnej zabawy, ale spałaś tak słodko.
Zarumieniła się a jej uśmiech zrobił się taki pikantny.
- I?
- Nic. Nie skończyłem, bo zadzwonił budzik i nie chciałem cię zbudzić.
- Dobre miałam przeczucia, że ktoś lizał moje szparki i obcierał je od środka. Miałam wrażenie, że śniłam, ale plamy wszystko zdradziły.
- To, co?- wsadziłem rękę pod spódniczkę i macałem muszelkę przez jedwabne majtki.
Drugą ręką falistymi ruchami przejeżdżałem po jej kręgosłupie wzbudzając miłe doznania.
- Naprawdę chcesz to zrobić w biurze?
- A co w tym złego? Przecież nikt nas nie przyłapie.
Stanęła przede mną masując piersi przez bluzkę by, co kilka sekund wkładać rękę pod spódniczkę. Mruczała tak rozkosznie, że fiut rwał się do ucieczki ze spodni.

Usiadłem na skraju burka i obserwowałem akcję. Rzuciła bluzkę w moim kierunku, którą natychmiast nakryłem twarz. Pachniała jej ciałem zmieszanym z delikatnym zapachem róż. Moje spodnie były tak napięte, że musiałem je zdjąć i w samych slipkach czekałem na resztę pokazu. Kiedy wróciłem do niej wzrokiem spostrzegłem również napięty stanik w turkusowym kolorze. Cycki dusiły się w nim wiec zawołałem by je uwolniła. Kiedy to zrobiła wystrzelił mi pod nogi. Piersi wyskoczyły biorąc wielki wdech czując smak wolności. Sutki sterczały prosząc się o zainteresowanie z mojej strony. Podniosłem stanik i powąchałem kładąc sobie go na twarzy. Ten zapach przyprawiał mnie o dreszcze. Zdjąłem majtki i owinąłem stanikiem fiuta, unosił się i opadał jakby też oddychał tym zapachem.
Obróciła się i zmysłowo ściskając piersi opuszczała rękę niżej zaciskając ją na muszelce. Podniosła rękę do góry i przywołała kiwnięciem palca. Ja oczarowany tą grą wykonałem polecenie jak posłuszny pies. Z językiem na wierzchu padłem do jej kolan obejmując łapami jej uda. Całowałem poczynając od stóp, szedłem wyżej całując kolana i zatrzymałem się na udach. Chwyciłem jej majtki i opuściłem do samego dołu. Uniosła najpierw lewą nogę, potem prawą i mogłem się zapoznać z zapachem jej wnętrz. Ciężko porównać ten zapach do czegokolwiek, ale był tak kurewsko podniecający, wołający do siebie, że nikt nie odmówi, gdy się z nim zapozna. Rękami rozszerzyłem jej uda i zobaczyłem tą różową piękność. Wargi były sterczące i pokryte aktualnie gęsią skórką. Wpiłem się ustami chlipiąc jej soki jak pies wodę z miski. Ten niedokończony poranek zbyt mocno skumulował we mnie pożądanie. Przygryzałem je łechtając palcami przez odbyt. Jęczała coraz głośniej, kiedy głaskałem je obie na raz. Przejechałem odważnie językiem od góry do dołu zatrzymując się na chwilę w obu, aby wsadzić tam swój język. Czułem napór jej ciała, bo z wrażenia siadała mi na twarzy, nie specjalizowałem się w takich gierkach, ale starałem się być jednocześnie delikatny i szalony. Kiedy znów zalała mi twarz czułem się jakbym stał pod dziurawym parasolem, ale podobały mi się te okrzyki zachwytu, więc świdrowałem dalej. Wibracje jej tyłka przenosiły się na moją twarz, że marzyłem, aby odwiedzić ją penisem. Oblizałem jej krocze jeszcze raz i wstałem. Nie musiałem mówić nic. Schyliła się i zaczęła obciągać go swoimi różanymi ustami.
- Rano się nie spełniłeś, więc musimy nadrobić zaległości- uśmiechnęła się obnażając aparat.
O dziwo nie spieszyłem się dzisiaj, bo sporo namachała się obiema rękami. Trzymając ją za głowę zasuwałem do samego gardła i nic. Zaproponowała między piersi, więc grzechem byłoby nie skorzystać z takiej okazji. Przejechałem żołędziem po brodawkach, próbowałem nawet wepchnąć sutki do ujścia cewki i wtedy poczułem wspaniałe uczucie. Zderzyły się ze sobą nasze emocje a efekt tego zdarzenia rozniósł się po naszych ciałach. Serce waliło mi jak oszalałe, kiedy zaciskała piersi wokół penisa. Czując przypływ orgazmu zatrzymałem się całkowicie.
Chwyciłem ją za rękę i pociągnąłem za sobą. Usiadłem na krześle obrotowym a ona zwinnie nadziała się siadając tyłkiem na moich udach. Bez jakiegokolwiek ruchu siedzieliśmy tak wpychając języki do gardeł. Czułem jej ciepłe wnętrze całym sobą, wibracje jej podniecenia poprzez moje uda wędrowały do podbrzusza. Wspaniały moment samym kontaktem moje podniecenie osiągało kolejne poziomy dobrej zabawy. Jednak ten budzik nie był taki zły, bo nie miałbym teraz takich doznań przed południem. Odgarnąłem jej włosy z twarzy i poczęstowałem się soczystym buziakiem. Kiedy zaczęła podskakiwać zabrałem się za obgryzanie jej sutków, zaciskałem pazernie swe łapy na miękkich piersiach. Jęczała i mruczała, kiedy oblizywałem sutki kolistymi ruchami, lubię grę, kiedy obie strony są zadowolone i jednocześnie czerpią przyjemność. Plasknięcia jej tyłeczka tłumiły się z każdą kolejną porcją soków wypływających z jej wnętrza. W pewnym momencie zaczęła się trząść myślałem, że zaraz padnie, kiedy zaczęła krzyczeć. Niestety musiałem wsadzić jej stanik do buzi, bo dwa gabinety dalej miałem dyrektora siedzącego na szpilkach. Dołożyłem jeszcze dwa palce w jej tyłek i masowałem siebie od środka, fajne uczucie, ale nie trwało długo zatrzymała mnie na chwilę. Wyjęła penisa i przeczesała go obciągając kilka razy skórkę. Z chwilą zawahania uderzyła w cipkę i prześlizgnęła nim w kierunku odbytu, uniosła się wyżej i siadała bardzo po woli swym anusem. Poczułem mały ucisk na początku, ale reszta weszła jak po maśle. W tej pozycji czułem jak uderzam żołędziem o ścianki jej odbytu, więc zaproponowałem zmianę. Kiedy z niego zeszła było słychać tylko ciche ślizgnięcie, bo taki był mokry.
Odwróciła się plecami i znów zgrabnie zaczęła nadziewać się na fiuta, tym razem zduszając żołądź, którego do samego końca wprowadzała ręką. Na jądrach poczułem dotyk ciepłej muszelki, który przyprawił mnie o kolejną porcję dreszczy, przez, które omal nie skończyłem zabawy w ciaśniejszej dziurce. Złapałem ją za cycki i masowałem kolistymi ruchami. Unosiła się pomału do góry i w dół, dociskała cipką jądra aż zacząłem się wzdrygać, bo zbliżał się finał mojego podniecenia.
Chwyciłem jej biodra i wprawiłem ją w intensywniejszą pracę. Skakała coraz szybciej i w pewnym momencie z krzesła wypadła śruba. Wyleciało oparcie a my spadliśmy pod biurko, ale co najważniejsze nadal w niej tkwiłem, bo trzymałem się jej bioder. Oboje wybuchliśmy gromkim śmiechem. Położyliśmy się na boku i wtedy podniosłem jej lewą nogę do góry. Uderzałem z całych sił obijając pochwę jądrami, dzięki takim doznaniom przyspieszyłem finał i wystrzeliłem w jej odbycie. Myślałem, że mi fiuta urwie, kiedy zaczął puchnąć w środku od nadmiaru zawartości jej tyłeczka. Nie mając wyjścia zmieszane soki naszych ciał wypływały oblewając penisa, oblepiając jądra. Odruchowo wykonałem kilka ostatnich pchnięć i przytuliłem się do niej kurczowo chwytając za cycki. Chwyciła go chłodną już dłonią i rozmazała wszystko po kroczu, dzieląc się z cipką smakiem naszych orgazmów. Żołądź jeszcze się wzdrygał wrażliwy na dotyk swojej pani, ale nie miał oporów, gdy wsadziła go do cipki gdzie znalazł ukojenie do momentu całkowitego zmiękczenia. Wypadł wypluty przez cipkę, kiedy doznała ostatnich skurczów orgazmu. Pogłaskałem jeszcze nim szparkę, aby zadowolić się do następnego razu. Zwróciłem jeszcze głowę w jej kierunku i powiedziałem:
- Warto było czekać od rana. Wspaniała sprawa.
- Wiedziałam, że będzie fajnie.
I wtedy zrobiłem coś głupiego i nie wiem, z jakiego powodu. Wsadziłem swój język pod pretekstem pocałunku i przejechałem nim po aparacie. Nie mam pojęcia, co mną kierowało, ale nie powiedziała nic.
Wstałem, jako pierwszy i wytarłem się chusteczkami higienicznymi, poszła cała paczka tylko na mnie, ale co tam czterdzieści groszy za takie doznania. Patrzyła na mnie z dołu przyklęknąłem, aby podać jej rękę i wtedy złapała mnie za jadra i pogłaskała powodując kolejny wzwód.
- Nie daj się prosić…
- Ale, o co?
- O to- polizała mosznę sprawiając mi niemałą przyjemność.
- To było cudne, możesz powtórzyć?
 Nie powiedziała nic tylko jeszcze raz przejechała językiem powodując dreszcz.
- Następnym razem chcę więcej- pogładziła mosznę.
- Jeżeli będzie taka okazja- mrugnąłem okiem i pomogłem jej wstać.
Wyjąłem z torby na laptopa kolejną paczkę chusteczek i pomogłem jej przywrócić się do poprawnego stanu. Założyłem majteczki całując cipkę na pożegnanie. Założyła stanik i przytuliła się do mnie znów na kilka sekund.
- No już. Mamy projekt do zrobienia- skinąłem w kierunku teczki z napisem Spokojna.
- Dasz mi kilka minut?
- Jasne.
Ubrała się, poprawiła włosy i poszła do toalety.
Ja założyłem ręce za głowę i patrzyłem na moje krzesło obrotowe. Miało pięć lat i w taki sposób zakończyło swój żywot.
- Trudno poproszę o nowe albo sam kupię, bo będą pytać, co ze starym- westchnąłem ciężko i zabrałem się za porządek na podłodze.
Wróciła po dziesięciu minutach i musieliśmy siedzieć na jednym krześle. Podobało mi się, bo czułem jej muszelkę ponownie, kiedy poprawiała swój tyłeczek na moich udach. Pachniała tak samo jak tutaj przyszła. Pracowaliśmy tak długo, że musiał przyjść ochroniarz. Przypomniał nam, że już osiemnasta a pracujemy do szesnastej. To, co poszło na igraszki trzeba zwrócić efektowną pracą. Wszystko się dzisiaj udało. Skończyliśmy projekt i zaszaleliśmy w moim biurze. Uznaliśmy, że dziś wrócę do siebie, aby ogarnąć jednodniową nieobecność.


Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany