Opowiadanie użytkownika naughtyboy1990

MAMA MOJEJ ZNAJOMEJ CZ.4

local_library226 comment0 thumb_up0
MAMA MOJEJ ZNAJOMEJ - część 4

Kiedy nowe opony były już w warsztacie znajomy zadzwonił, że mogę przyjechać. Po pracy poszedłem prosto do nich. Drzwi otworzyła Marta:
- Cześć- powiedziałem nieco zaskoczony, bo spodziewałem się o tej porze jej mamy.
- Hej. Co cię do mnie sprowadza?
- Miałem zabrać wasze auto na wymianę opon.
- To ty jesteś tym chłopakiem?
- Jakim?
- Co pomógł mojej mamie.
Ewidentnie spaliłem buraka, bo zrobiło mi się natychmiast gorąco.
- Coś się stało?
- Nie, w porządku. Przechodziłem, kiedy to się wydarzyło, więc pomogłem. Co miałem zrobić?
- Mówiłeś coś o wymianie opon.
- Tak. Obiecałem twojej mamie, że znajomy zajmie się wymianą, bo ma dobrego dostawcę. Potrzebuję waszego auta na godzinę.
- Mamy nie ma, ale kluczyki są. Masz szczęście. Jedziemy?
- Co?
- Pojadę z tobą.
- Myślałem, że mama jest właścicielką auta.
- Jest, ale przecież jej nie ma.
Zabrała torebkę, do której wrzuciła dokumenty i telefon.
U Patryka byliśmy przed szesnastą, wjechałem prosto na podnośnik a on zaprosił nas na kawę.
- To twoja dziewczyna?- zapytał obmacując ją wzrokiem.
- To moja?
- Przyjaciółka- wtrąciła się.
- Znamy się od wielu lat. Czasem piszemy do siebie.
- Rozumiem. Spotykasz się z kimś?- dopytywał namolnie.
Spojrzała na mnie i chwyciła za rękę.
- Ostatnio polubiliśmy się bardziej.
Wydawało mi się, że powiedziała to, aby zahamować zapędy gościa z nadwagą niebędącego w jej typie. Takie przynajmniej odniosłem wrażenie.
- Opony miałem kilka dni temu, ale dwóch pracowników rozchorowało mi się z dnia na dzień. Wybacz.
- Przecież nic się nie stało. Jesteśmy przyjaciółmi no nie?- podniosłem kubek z kawą i uderzyłem o jego.
- Dokładnie. Opowiadałeś jej o nas?
- Tak wspominał, że potrafiliście skoczyć za sobą w ogień.
- W szkole często braliśmy na siebie odpowiedzialność za głupoty, jakie robiliśmy.
- Stare dobre czasy- uśmiechnąłem się szeroko.
- Ile pan sobie życzy za wymianę opon?- zapytała.
- Patryk. Miałem mały dług u niego, więc jesteśmy kwita.
- Nie możecie się rozliczać robiąc coś dla kogoś obcego. Mamy pieniądze na rachunek.
- Spokojnie. Chciałem wam pomóc od tak.
- Dodam, że jako jego znajome możecie do mnie wpadać z każdym problemem. Po starej i nowej znajomości możecie liczyć na rabat.
- Fajny z ciebie gość. Przepraszam, że na początku tak się zachowałam, ale jestem po rozstaniu.
- Rozumiem. Złamane serce.
- Coś w tym stylu- spuściła głowę w dół a nogą przestawiła kamień leżący pod jej stopą.
Podszedł jeden z jego pracowników oznajmiając, że opony wymienione.
- Auto gotowe.
- Świetnie- kazałem jej pójść do samochodu a sam zapytałem o cenę.
- Razem z wymianą pięćset.
Usłyszała to, czego nie miała usłyszeć.
- Mam tyle przy sobie zapłacę.
- Naprawdę nie trzeba to sprawa między nami- dodałem.
- To, co jazda próbna?- zaproponowała, że poprowadzi do domu.
- Tylko ostrożnie- kolega uśmiechnął się i wrócił do warsztatu.
W końcu to ich samochód, więc nie mogłem nic powiedzieć. Wracać z buta te pięć kilometrów to mi się nie chciało.
Ruszyła z piskiem opon a ja niemal połknąłem własny język.
- Czemu tędy jedziemy?
- Posiedzimy sobie i pogadamy. Mam ci wiele do opowiedzenia.
- No dobra- byłem zawiedziony, bo liczyłem, że spotkam dziś jej mamę.
Zjechaliśmy do lasu gdzie zorganizowane było kamienne palenisko na kiełbaski i stoliki z ławkami z drewna.
- Uwielbiam las i zapach choinek.
- Ja też. Czuję się taka wolna.
Usiedliśmy na masce samochodu wystawiając twarze wprost na słońce.
- Powiedziałaś, że ostatnio polubiliśmy się bardziej. Co to było?
- Czułam, że naciska na mnie zbyt mocno.
- Dobra wymówka- wybuchłem śmiechem.
- Musiałam jakoś z tego wybrnąć.
- Teraz szczerze. Ile musiałeś zapłacić?
- Nic, miał u mnie mały dług za taką jedną sprawę. Może kiedyś ci opowiem.
- Dlaczego nie teraz?
- To długa historia.
- Chcę ci powiedzieć, że nie miałbym nic przeciwko abyś była moją dziewczyną.
Zarumieniła się i milczała, bo zatkała ją ta deklaracja.
- Fajny z ciebie chłopak…
- Ale nie pasujemy do siebie?
- To nie tak.
- A jak?
- W ubiegłym miesiącu rozstałam się z…
- Więc, w czym problem?
- Nie chcę wyjść na idiotkę i udawać, że szukam pocieszenia.
- Przecież mądra z ciebie dziewczyna i zrobiłaś to rozmyślając o tym zapewne setki razy.
Znów zamilkła na chwilę, ale na jej twarzy pojawił się wyraz aprobaty na moje słowa.
- Potrafisz połechtać damskie ego.
- Mówię to, co wiem o tobie. W końcu tyle lat jesteśmy przyjaciółmi. To, z czym nie mogłem sobie poradzić konsultowałem z tobą, więc znasz moje tajemnice.
No może nie znała mojej ostatniej tajemnicy o wizycie w jej domu, ale tego nie mogła się dowiedzieć od nikogo. Wątpię by jej matka chciała z nią o tym rozmawiać.
- Od zawsze byłeś dla mnie ciekawym chłopakiem, ale typ naszej przyjaźni hamował moje spojrzenie na ciebie.
- Więc?
Zeskoczyła z maski i stanęła przede mną. Rozpięła rozporek moich spodni i zsunęła je na dół.
- Co ty robisz? Przecież powiedziałem, że nie chcę od was żadnych pieniędzy.
- Nie o to chodzi.
- Więc, o co?
- Miałam wiele fantazji, kiedy się spotykaliśmy, ale coś mnie blokowało.
- Nic takiego nie zauważyłem.
- Dobrze się maskowałam. Po każdym powrocie do domu zamykałam się w pokoju i masturbowałam. Wyobrażałam sobie nas pod prysznicem, w wannie.
- Co?
- Ale nie uważasz, że jestem zboczona albo pomylona?
- Każdy ma jakieś fantazje…Ja na przykład- ugryzłem się w język, bo chciałem powiedzieć, że marzyłem o seksie z jej mamą.
- No, jakie?- ściągnęła moje majtki a on wyskoczył jak z procy.
- Czyli ja też ciebie podniecam- skwitowała mój wzwód.
- A co dopiero jakbym zobaczył ciebie nago…- wypaliłem.
- A jakie są twoje perwersje?
- Jak to każdy facet naoglądałem się porno i mam wiele fantazji.
- Anal, między piersi czy coś jeszcze bardziej zbereźnego? Możesz się przyznać do wszystkiego.
Nigdy nie spodziewałem się po niej takich słów. Zawsze była poważna na spotkaniach ze mną. Gawędziliśmy prawie o wszystkim oprócz seksu jakby nie istniał.
- Spróbowałbym takich rzeczy, jeżeli miałbym taką propozycję- wypuściłem z siebie całe powietrze.
- A chcesz?- ścisnęła go ręką a ja odchyliłem głowę do tyłu, aby nie widziała grymasu bólu, jaki mi sprawiła brakiem wyczucia.
- Coś się stało?
- Nie nic. Po prostu twój dotyk był taki cudowny.
- To dopiero początek- zaczęła masować go rękami by po chwili zając się nim ustami.
Moje majtki zaczęły robić się coraz bardziej mokre od śliny i temperatury na, zewnątrz bo zacząłem się pocić.
- Podoba ci się?- spojrzała na mnie dość mocno zafascynowana.
- Ty? Od zawsze.
Zrzuciła moją koszulkę i siedziałem na masce zupełnie nagi. W lesie, we dwoje w coraz lepiej zapowiadającej się akcji.
- A ty marzyłeś o mnie?
- Wiele razy myślałem, że coś z tego będzie. Nie widziałem szans na powodzenie, więc nie naciskałem.
- Naprawdę?
- Mogłaś niczego nie zauważyć, bo nie próbowałem ci tego wyznać w otwarty sposób.
Jej usta pracowały coraz bardziej intensywnie, że musiałem zatrzymać jej głowę, kiedy czułem, że mogę eksplodować. Chciałem jeszcze ją odwiedzić w środku.
- Może zmiana?
- Chcesz posmakować mojej cipki?
- A masz coś przeciwko?
Zastanawiała się chwilę, ale po rozejrzeniu się dookoła kiwnęła głową zgadzając się na moją propozycję. Zszedłem z maski i klęknąłem przed nią. Opuściłem jej spodnie a moim oczom ukazały się białe majteczki. Kiedy objąłem jej biodra dłońmi poczułem dreszcz przebiegający po jej ciele.
- Jeżeli nie chcesz…
- Chcę. Nie przerywaj.
Po woli zsuwałem majteczki po jej smukłych udach. Podniosła jedną nogę, potem drugą. Przystawiłem je sobie do nosa, były wilgotne, ale pachniały w inny sposób niż jej mama.
- Nie krępuj się- powiedziała widząc moje nienasycenie.
- Pachniesz jak bukiet kwiatów.
Uśmiechnęła się lekko, bo pomyślała pewnie inaczej niż ja.
Podniosłem wzrok do góry i zobaczyłem jej muszelkę. Jej wargi były lekko wystające, ale swoim różowym kolorem wołały mnie do siebie.
Wpiłem się ustami natychmiast smakując tej dobroci. Oblizywałem je pomagając sobie palcami. Przygryzałem je lekko aż jęczała z rozkoszy dociskając mocniej moją głowę do swojego krocza. Czułem napływ jej soków do mojej buzi, nie mogłem przełknąć wszystkiego, więc nadmiar spływał po mojej szyi aż na brzuch.
- Smakujesz tak wspaniale.
- Wejdź we mnie- złapała mnie za rękę a sama oparła się o maskę samochodu.
Stanąłem za nią i obślinioną ręką przesunąłem po nim dwa razy. Chwyciłem i oparłem o cipkę. Złapała go w rękę i wprowadziła w siebie z lekkim oporem. Kiedy żołądź przeszedł reszta wślizgnęła się wydając lekkie plasknięcie. Była gorąca w środku a ja delikatnie wchodziłem i wychodziłem. Dociskałem do samego końca przytulając się jadrami do jej ud. Odruchowo złapałem za piersi zaciskając na nich swoje łapy.
- Zaczekaj- zdjęła bluzkę i stanik, kładąc je obok mnie.
Nie wychodząc ani na chwilę penetrowałem muszelkę a rękoma macałem cycki i pośladki. Nie mogłem się opanować, więc obróciłem ją przodem do siebie. Oblizałem sutki schodząc na pępek, w którym zrobiłem kilka kółek językiem. Zszedłem niżej znów oblizując szparkę, trąciłem też odbyt przez przypadek, ale nic nie powiedziała.
Uklęknęła przede mną i wsadziła go między dość pokaźny biust, jaki odziedziczyła po mamie. Ściskała piersi coraz mocniej utrudniając mi ich posuwanie. Podobała mi się ta gra, więc nie zwalniałem tempa dysząc jak oszalały. Przeniosłem jej ręce na mosznę a swoimi rękoma decydowałem o szparce z jej piersi. Dotyk tych gładkich dłoni sprawiał mi dodatkową frajdę. Wiedziałem, że to się może niedługo skończyć, więc kazałem jej wstać i oprzeć się ponownie o maskę. Posłusznie wykonała polecenie i wypięła swój wąski tyłeczek. Rozsunąłem trochę jej nogi i oparłem fiuta o pochwę. Przejechałem wzdłuż krocza uderzając o jedną i drugą dziurkę.
- Nie wiem czy jestem gotowa.
Wsadziłem go do cipki i powolnymi ruchami zmierzałem do swojego finału. Po kilku minutach wyjęła go na chwilę z wspaniałym dźwiękiem poślizgu. Ścisnęła kilka razy żołędzia i przystawiła do odbytu zastanawiając się chwilę.
- Nie musisz…
- Ale chcę- bardzo powoli wcisnęła go do środka i spięła pośladki niejako oznajmiając swój ból. Natychmiast poczułem zaciskający się odbyt i sam niemal spanikowałem.
Sama zaczęła pracować wykonując powolne ruchy do przodu i do tyłu. Czułem, że nie wystarcza nawilżenia, bo fiut palił mnie jak ogień. Wsadziła dwa palce dotykając go przez cipkę, wyjęła i obsmarowała swoimi sokami i tym razem z delikatnym poślizgiem wsunął się bez problemu. Objąłem rękami jej pośladki i poruszałem się w tył i przód, co chwila uderzając jądrami o cipkę, co buzowało wypełnieniem znajdującym się w moich jądrach.
Błogi stan nadchodził wielkimi krokami. Przerzuciłem ręce na cycki i wrzuciłem szósty bieg uderzając bez litości o jej krocze. Ostanie uderzenie było tak silne, że padłem na nią a ona na maskę. Wystrzeliłem z siebie gorącą spermę czując jej rozbryzg po ścianach odbytu. Soki wypływające z jej pochwy mieszały się z wyciekającą z jej odbytu spermą, czułem jak spływają między moimi udami. Moje ciało przeszył ogromny dreszcz, jaki dotknął i jej. Czułem się wspaniale leżąc na jej nagrzanych od słońca plecach. Dyszałem, ale ona jeszcze bardziej, więc nie wychodziłem z niej do momentu aż kompletnie zmięknąłem. Podniosłem ją z maski i przyciągnąłem do siebie. Wpiłem się w jej usta obejmując rękoma jej pośladki. Masowałem jej odbyt i cipkę wzbudzając kolejną porcję dreszczy, które targały jej ciałem.
- Nie powinniśmy- powiedziałem wracając myślami do jej mamy.
- Dlaczego?
- Tyle lat się ze sobą spotykaliśmy.
- I co?
- Widocznie nie byliśmy sobie przeznaczeni- powiedziałem.
- Czułam się tak wspaniale, kiedy zająłeś się moją muszelką.
- Cała przyjemność po mojej stronie- zrewanżowałem się, kiedy usiedliśmy na masce podziwiając zbliżające się do wodopoju stado saren i jeleni.
- Marzyłam o takiej chwili jak ta.
- Ja też- objąłem ją ramieniem i przytuliłem do siebie.
Patrzyliśmy tak do momentu aż jej komórka wydała dźwięk informujący o wiadomości.
Podniosłem jej spodnie z ziemi i wyjąłem smartfon.
- To mama. Pyta czy wzięłam auto.
- Co jej napiszesz?
- Że jesteśmy w warsztacie i zaraz wrócimy.
- Kłamiesz moja droga…
- A co mam jej napisać, że się z tobą bzykam?
Uznałem, że jej wersja jest lepsza, więc kazałem jej tak napisać.
Wciągnąłem koszulkę i majtki a potem spodnie. Kiedy odpisywała na wiadomość mamy założyłem jej stanik pachnący jakimś płynem do prania. Klęknąłem przed nią i zacząłem wciągać jej majtki bardzo powoli masując jej delikatne nogi. Zanim wsunąłem je na biodra pogładziłem jej muszelkę dwa razy i ubrałem ją do końca.
- Jedziemy?
- Oczywiście- zająłem swoje miejsce i pojechaliśmy na parking przed blokiem.
- Dziękuje- zwróciłem się w jej kierunku zanim wysiedliśmy.
- To ja dziękuje za taką rozkosz.
Uśmiechnąłem się obnażając swój nieidealny uśmiech, ale wiem, że był przynajmniej szczery.
Wyszedłem przed maskę obejrzeć te nowe opony i dostrzegłem nad lewą lampą efekty naszej zabawy. Sięgnąłem po chusteczkę do kieszeni i polewając wodą wyjętą z drzwi usunąłem dowody naszej rozpustnej zabawy. Polerowałem to miejsce przez kilka sekund aż smugi zniknęły.
- To ja uciekam- pocałowałem ją w policzek.
- Do zobaczenia.
Wróciłem do swojego mieszkania dobrze wiedząc, że źle zrobiłem, bo stanąłem między młotem i kowadłem przez swoje nierozmyślne zachowanie.


Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany