Opowiadanie użytkownika horus33

Los opiekunki cz.3

local_library617 comment1 thumb_up1
Los opiekunki - część 3

Opiekunka jego syna klęczała przed nim całkowicie naga. Czoło opierała na miękkim, perskim dywanie i z całej siły zaciskała powieki. Pewnie starała się sobie wyobrazić, że jest w zupełnie innym miejscu. Maksym z całych sił starał się jej to uniemożliwić. Dziś spiął jej nadgarstki razem z kostkami nóg, pożyczonymi od znajomego gliny, kajdankami. Ten genialny pomysł wpadł mu do głowy przypadkiem i wiedział już, że na stałe zagości w jego repertuarze. Spięcie kostek nóg i nadgarstków razem gwarantowało, że dupa tej dziuni będzie porządnie wypięta. Sam widok był niesamowity, a seks! Rany. Po raz kolejny zapakował fiuta aż po same jaja, tak mocno i brutalnie jak tylko się dało. Dziewczyna nawet nie jęknęła, nie chciała dać mu tej satysfakcji, ale Maksym się tym nie przejmował. Wystarczyło mu widzieć jak zaciskają się jej zęby i drgają mięśnie na szczękach. Pieprzył ją tak przez chwilę, a kiedy znudziło mu się to, zmienił dziurkę. Mięśnie na szczękach opiekunki zadrżały mocniej. Chwycił dziewczynę za biodra i przyspieszył. Zabawa był przednia, ale musiał już kończyć. Co prawda Anastazja wyjechała po coś do miasta, zabierając ze sobą jego ochroniarzy, ale w salonie siedział Kosma i oglądał bajkę. Gówniarzowi mogło się przecież w każdej chwili znudzić i przylezie tu marudząc, a wtedy wyciągaj twardą pałę z dupki i zabawiaj dzieciaka.

Zamknął oczy koncentrując się tylko na fantastycznym uczuciu jakim było rżnięcie tej laski w tyłek. Chwilę później wystrzelił. Jeszcze przez chwilę trwał w niej czekając aż uspokoi się szalejące serce, a gdy fiut opadł mu już odrobinę, wyszedł z dziuni i podszedł po ręcznik. Dziewczyna powoli przewróciła się na bok i podkuliła nogi. Maksym uśmiechnął się do siebie. Wiedział, że zrobiła to po to by nie patrzył dłużej na jej cipkę i fiut drgnął mu ponownie. Mógłby ją tak zostawić by wrzucić za godzinę i pobawić się nią znowu. Westchnął ciężko. Niestety, nie miał dziś na to czasu. Musiał wyszykować się na to głupie przyjęcie. Westchnął ponownie.

Raz na jakiś czas musiał zorganizować jakąś imprezę dla najważniejszych członków firmy i wszystko było by dobrze gdyby nie ta cipa Alisa Czubajewa . Cholerna kretynka wkurwiała go jak nikt na świecie. Marzył, by móc kiedyś przerżnąć te sukę, tak jak na to zasługuje.

- Możesz to zrobić – usłyszał cichy głos z podłogi – pomogę ci, a ty w zamian nie tkniesz mnie przez miesiąc.

Maksym zmarszczył brwi. Oszołomiony po doświadczonej przyjemności nawet nie zdawał sobie sprawy, że mówił na głos.

- Jak możesz mi w tym pomóc? – zapytał na poły drwiąco, na poły zaciekawiony.

- Mogę podać jej coś po czym zaśnie. Ty zrobisz co zechcesz, a potem powiemy, że zaszkodził jej alkohol. Będę przy niej jak się obudzi i wcisnę bajeczkę. Mi powinna uwierzyć.

Maks kucnął przy wciąż skutej dziewczynie i wpatrzył się w jej oczy. Myślał.

- Tydzień – zdecydował wreszcie.

- Dwa.

- Niech ci będzie. Mam znajomego chemika załatwię coś odpowiedniego, ale ty jej to podasz. Ode mnie nic nie przyjmie.

- Dobrze, a teraz mnie odkuj. Moje dwa tygodnie zaczynają się już dziś.

      *

Przyjęcie było drętwe. Kilkunastu ludzi snuło się po domu, piło drinki i spiskowało. Właściwie to głównie spiskowali. Każdy przeciw każdemu. Kobiet było wśród nich niewiele. Żeby dostać się na sam szczyt trzeba było być nielichym skurwielem, a oni niechętnie widzieli płeć piękną jako równą sobie. Dla nich kobieta nadawała się tylko do sprzątania, gotowanie i ruchania. Tatiana patrzyła na to towarzystwo z zacienionego kąta i miała ochotę zwymiotować. Obok niej leżała fiolka z narkotykiem, a ona wciąż się wahała. Maksym pokazał jej swoją znienawidzoną konkurentkę zaraz na samym początku przyjęcia. Alisa okazała się elegancką kobietą przed czterdziestką i to taką zadbaną, pewną siebie, władczą. Masa pieniędzy jaką dysponowała pozwalała jej kupić najlepsze kosmetyki, bywać w najlepszych kurortach, spa, czy gabinetach odnowy. Tatiana naprawdę nie chciała jej krzywdzić, nawet jeśli miała świadomość, że Alisa nie jest wiele lepsza od Maksyma. Mimo wszystko była kobietą i czuła z nią tą babską solidarność, a to co zamierzała zrobić za chwilę … ech.

Zebrała się w sobie i podniosła małą fiolką. Po ułamaniu zawleczki można było ją schować między palcami i niepostrzeżenie dosypać do drinka. Wmieszała się w tłum od razu czując na sobie taksujące, głodne spojrzenia. Maksym ubrał ją w kusą sukienkę francuskiej pokojówki i nim przeszła na drugą stronę salonu, poczuła ręce trzech gości starające się pod nią wśliznąć.

- Życzy pani sobie coś do picia – zapytała Alisę Czubajewnę. Kobieta spojrzała na nią obojętnie i skinęła głową.

- Nalej mi jakiegoś dobrego, czerwonego wina.

Tatiana ucieszyła się, że poszło tak łatwo i po chwili wróciła z kieliszkiem. Narkotyk łatwo rozpłynął się w winie. Podała go zamyślonej kobiecie i odeszła spełniać życzenia innych gości. Cały czas obserwowała Alisę. Po kilku minutach kobieta zachwiała się po raz pierwszy i oparła o stolik. Tatiana natychmiast znalazła się przy niej wspierając i prowadząc w stronę gabinetu Maksyma. Kilku gości dostrzegło omdlenie konkurentki i już żartowało ze słabości kobiecej głowy.

Gdy dotarły do gabinetu, Alisa była już nieprzytomna. Tatiana zataczała się pod jej ciężarem aż dobrnęła do sofy i z ulgą położyła na niej kobietę. Chwilę później zjawił się Maksym.

- Dostarczona zgodnie z umową – Tatiana wskazała śpiącą kobietę i odwróciła się by wyjść.

- A ty dokąd idziesz?

- Do pana gości.

- Nie ma mowy. To był twój pomysł. Zostaniesz i będziesz mi asystować.

Maksym patrzył na nią uśmiechając się wrednie. Dobrze wiedziała o co mu chodzi. Nie przepuściłby żadnej okazji by ją upokorzyć. Wahała się przez chwilę zastanawiając się czy opłaca jej się walczyć, ale wiedziała, że w tym wypadku ma niewielkie szanse na wygraną. Westchnęła i skinęła głową.

Maksym podniósł nieprzytomną kobietę i położył na biurku. Tatiana szybko pozdejmowała z niego wszystko co mogłoby hałasować, albo się potłuc.

- Rozbieraj ją – rozkazał szef, samemu ściągając spodnie i slipki. Tatiana z niechęcią podciągnęła kosztowną spódniczkę Alisii aż na biodra. Czarne koronkowe majteczki zsunęła i położyła na oparciu krzesła. Rozchyliła kobiecie uda tak by ułatwić szefowi dostęp do jej cipki i sięgnęła po przygotowany wcześniej żel.

- Nie! Ty to zrób.

Tatiana obejrzała się w tył i zagryzła z wściekłością zęby. Tego nie było w umowie, ale nie opłacało jej się kłócić. Jeszcze tylko dziś i będę wolna powtórzyła sobie po raz kolejny. Rozchyliła pośladki Alisii i zbliżyła twarz do jej cipki. Najpierw poczuła jej zapach, głęboko wciągnęła w płuca pachnące czystą skórą powietrze, a potem zanurzyła twarz w miękkich płatkach. Przez chwilę lizała cipkę, starając się nanieść tam jak najwięcej śliny by nawilżyć wnętrze. Mimo dziwnej sytuacji było to bardzo ciekawe i podniecające doświadczenie. Wnikała językiem w cieplutkie, zachęcające wnętrze drugiej kobiety. W jej najintymniejsze rejony. Postanowiła, że spróbuje teraz z kobietami. Po tym co robił jej Maksym miała dość facetów na długi czas.

Oderwała się na chwilę i przyjrzała cipce Alisii. Cała błyszczała od śliny. Nie znała się na tym, ale chyba powinno wystarczyć. Przesunęła palcami wzdłuż rozchylonych płatków i odwróciła do Maksyma. Stał tuż za nią i przyglądał się jej masując sobie fiuta. Na twarzy miał paskudny uśmiech. Zadrżała, bo domyśliła się, że właśnie przyszedł mu do głowy kolejny pomysł by ją upokorzyć.

„Niedoczekanie – pomyślała – ostatni raz zbliżyłeś do mnie swojego koślawego kutasa. Od jutra to ty zaczniesz się bać.” -Przypilnowała jednak, by żadna z tych myśli nie odbiła się na jej twarzy.

- Proszę, jest gotowa – powiedziała zamiast tego.

Maksym odburknął coś grubiańsko i stanął przed wypiętymi pośladkami Alisii. Przystawił swojego sztywnego z podniecenia fiuta do wejścia w cipkę. Dłonie położył na pośladkach i trwał tak przez chwilę wpatrując się w dół.

- Tak długo o tym marzyłem, dziwko – warknął i wbił się mocno. Tak jak zawsze robił to Tatianie, gdy chciał by poczuła ból. Nieprzytomna kobieta poruszyła się lekko i jęknęła przez sen. Maksym wbijał się mocno raz za razem. Jego obwisły brzuch obijał się o pośladki Alisii. Mamrotał przy tym do siebie jakieś groźby, przekleństwa i obietnice dalszych cierpień. Serdelkowate paluchy wpił mocno w uda kobiety i Tatiana była pewna, że zostaną w ich miejscu siniaki. Przyspieszał coraz bardziej, widać było jak bardzo jest podniecony. Od jego pchnięć trzęsło się całe biurko. Głowa i ręce nieprzytomnej kobiety bujały się w ich rytm. W pewnej chwili podszedł i złapał Alisę za włosy okręcając je wokół pięści, a potem próbował wepchnąć swojego fiuta w jej usta. Nie wychodziło mu to więc zirytowany powrócił do penetrowania cipki. Żeby powetować sobie jakoś niepowodzenie wchodził z niej całkowicie i wbijał ponownie. Za każdym razem mruczał z zadowoleniem.

„Kończ już dupku. Przestań się wyżywać” – poganiała go w myślach Tatiana. Nie miała ochoty patrzeć jak specjalnie uderza mocniej niż to konieczne. Chociaż Alisa nie czuła nic w tym momencie, to gdy się obudzi, obite uda dadzą jej się we znaki.

Wreszcie Maksym chrząknął, jęknął i wbił ostatni raz. Stał tak chwilę dysząc ciężką, a potem klapnął na fotel.

- Muszę iść do gości – powiedział, gdy wreszcie uspokoił oddech. – Wiesz jaką bajeczkę masz jej opowiedzieć, gdy się obudzi?

- Oczywiście.

- Dobra. Ogarnij ją i wracaj. Kilku gości o ciebie pytało. Może będziesz miała okazję dorobić.

Udała, że nie słyszy szyderstwa w jego głosie. Podciągnęła z powrotem majtki i wygładziła spódnicę, a potem przeniosła kobietę na kanapę. Zgodnie z planem jaki sprzedała Maksymowi, miała teraz opowiedzieć Alisii, jak to za dużo wypiła, zasłabła, a padając uderzyła się o blat stolika.

Tatiana miała jednak swój alternatywny plan. Kiedy kobieta zaczęła zdradzać oznaki powrotu do świadomości, z całej siły uderzyła się w twarz, raz, drugi, trzeci. W oczach pojawiły się łzy, policzki piekły. Alisa Czubajewa otworzyła oczy i rozejrzała się nieprzytomnie.

- Gdzie … - odchrząknęła i spróbowała jeszcze raz – gdzie jestem? Co się ze mną stało?

- To ten potwór! On mnie zmusił, tak jak zmusza mnie do tych wszystkich okropnych rzeczy.

- Mówisz o Maksymie? – Zapytała i zmarszczyła brwi. Widać było, że myślenie nadal sprawia jej problem.

- Tak! To co Pani zrobił .…. było okropne, ale tak się bałam. Nie mogłam się sprzeciwić. - Alisa wsłuchała się w swoje ciało.

- Zgwałcił mnie? Tak, zgwałcił. A to skurwysyn! Zapłaci za to po stokroć! Zniszczę go – w jej głosie zaczęła rozbrzmiewać prawdziwa wściekłość.

- Mogę Pani w tym pomóc. Znam wiele jego tajemnic. Hasła dostępu. Najgorsze tajemnice zgrane z komputera, kiedy nie było go w domy. – Tatiana pokazała jej garść przenośnych kart pamięci.

- W jaki sposób je zdobyłaś – w głosie Alisii zabrzmiała podejrzliwość. Musiała zadać sobie pytanie skąd zwykła kelnerka – opiekunka, może mieć dostęp do takich tajemnic. Wiedziała przecież jak sama pilnuje swoich sekretów.

- Nie jestem jedyną, nieszczęśliwą kobietą w tym domu. Anastazja, żona Pana Maksyma też ma go dosyć .

Nie wspomniała, że musiała to pani domu uświadomić. Filmik, który nagrała, potrzebny był by popchnąć ją we właściwą stronę. Mały szantaż, który uświadomił Anastazji, że tak naprawdę nie ma wyboru. Jeśli nie uwolni się od Maksyma, to ten filmik sprawi, że on ją zniszczy, może nawet zabije w przypływie szału.

 - Pomoże mi Pani? Proszę.

Może w innym wypadku taka twarda babka zadałaby więcej pytań. Podejrzliwość w jej świecie była niezbędna by przeżyć, ale teraz wszystko przyćmiła wściekłość i chęć zemsty.

- Daj mi wszystko.

                                                                                                                                  *

Upłynął tydzień nim Maksym zaczął płacić. Nagle kilka z jego interesów nie wypaliło. Do kilku zaczęła dobierać się milicja. Normalnie nic by sobie z tego nie robił. Miał najlepszych prawników, opłaconych polityków i milicjantów. Jednak tym razem wszyscy odsuwali się od niego. Zupełnie jakby wiedzieli coś o czym nie miał pojęcia. Minął drugi tydzień, a z nim termin jaki wyznaczył Tatianie. Jednak on nawet tego nie zauważył. Całkowicie stracił ochotę na seks. Szalał po domu i biurze, ściągał przysługi od kogo tylko się dało, i nic. Czuł, że grunt płonie mu pod nogami, a wszystko czego próbuje by się ratować, wymyka z rąk.

Tatiana obserwowała to wszystko z prawdziwą przyjemnością. Może była tylko szarą, nic nie znaczącą myszką, ale myszką która teraz rozkoszuje się zemstą. Jedyny problem stanowiła Anastazja. Wydawało jej się, że zaraz wszystko się wyda. Gryzła paznokcie do krwi i prawie nie jadła. Tatiana kilka razy musiała rozładowywać jej napięcie zaciągając do łóżka i doprowadzając do orgazmów.

Wreszcie po miesiącu wszystko się skończyło. Tatiana stała patrząc jak funkcjonariusze wyciągają wrzeszczącego i wierzgającego Maksyma z jego gabinetu. Na krótką chwilę ich wzrok spotkał się, a wtedy uśmiechnęła się najbardziej wrednym uśmiechem. Nareszcie była wolna.


Komentarze

Dzielna kobietka! :D

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany