Opowiadanie użytkownika horus33

Los opiekunki cz.2

local_library172 comment0 thumb_up1
Los opiekunki - część 2

Tatiana nigdy nie sądziła, że można tak bardzo znienawidzić drugiego człowieka. Sam widok Maksyma wywoływał w niej obrzydzenie. Jego głos działał na nią jak czerwona płachta na byka. Gdy próbowała złożyć wymówienie, nie pozwolił na to. Zasugerował, że jeśli spróbuje odejść , to może jej się przytrafić jakiś wypadek. Najgorsze było jednak to, że nie przestał jej pieprzyć. Bywały dni, gdy wracał z pracy, rzucał na podłogę i brał od tyłu jak zwierzę. Od jego pocałunków zbierało jej się na wymioty. Seks analny stał się przykrą codziennością. Najgorzej jednak było, gdy zostawali sami na dłużej. Tego, co wtedy wymyślał nie dawało się opisać. Musiała godzić się na wszystko. Po tym, co się stało jej chłopak zostawił ją i wcale się mu nie dziwiła. Wymusiła tylko na nim obietnicę, że nikomu nie powie o tym, co zaszło w rezydencji Maksyma. Nie mogąc zrobić nic innego, całymi dniami obmyślała zemstę. Mogła oczywiście pójść na całość i postarać się o jakąś truciznę, ale nie chciała posuwać się tak daleko. Wolałaby było to coś bardziej wyrafinowanego. Chciała upodlić go tak, jak on ją. Jednak dni mijały, a jej nic nie przychodziło do głowy.

Pomógł jej jak to się często zdarza, przypadek. Położyła właśnie swojego podopiecznego do łóżka i zbierała się do wyjścia. Chciała zniknąć nim Maksym wróci do domu. Niby nic jej nie groziło. W domu była jego żona, ale już się zdarzało, że zaciągał ją do gabinetu i kazał zrobić loda. Lubił też wkładać jej rękę w majtki i brutalnie wciskać palce w suchą cipkę. Chyba podniecało go ryzyko przyłapania. Tak więc spieszyła się i omal nie zignorowała cichego jęku dochodzącego z łazienki. Nie był to jęk bólu, ale rozkoszy. Wtedy po raz drugi chciała odejść. Nie zrobiła tego, bo coś, jakieś przeczucie kazało jej przyłożyć oko do dziurki od klucza i zerknąć.

Tak jak przypuszczała to Anastazja, leżąc w wannie pełnej wody i piany bawiła się swoją myszką. Głowę oparła na krawędzi i szybko pracowała ukrytą pod wodą ręką. Tania musiała uczciwie przyznać, że jej szefowa wygląda świetnie jak na swoje czterdzieści dwa lata. Niejedna osiemnastka mogłaby pozazdrościć jej pełnych, jędrnych piersi. Tatiana miała dwadzieścia dwa i zazdrościła. To wszystko było oczywiste, normalne. Kto nie lubi odprężyć się w samotności po ciężkim dniu. To co ją zaciekawiło to leżący na podłodze notes. Wyglądało to tak, jak gdyby szefowa czytała go w wannie, a potem wypuściła z ręki. Ciekawe było również to, że notes wyglądał na drogi. Oprawiony w brązową skórę, ze złoceniami na rogach. Zaintrygował Tatianę.

Następnego dnia, gdy tylko dom opustoszał zabrała się za szukanie notesu. Przetrząsnęła sypialnie, garderobę i pracownie pani domu. Znalazła go wreszcie pod ostatnią szufladą w szafce stojącej obok szerokiego, małżeńskiego łoża, na którym tak niedawno straciła analne dziewictwo. Zrobiła sobie filiżankę kawy i zaczęła czytać.

Po godzinie była już pewna, że wpadła na trop. Notes zawierał przemyślenia pani domu, ale też jej fantazje i pragnienia. Zajęty rżnięciem niań Maksym, zaniedbywał swoją żonę. Nie podejrzewał nawet jakie ta kobieta posiada potrzeby i jak chciałaby je zaspokoić. Tania uśmiechnęła się, a potem roześmiał w głos. Pora przystąpić do realizacji planu.

      *

Po powrocie z miasta szefowa zawsze przebierała się w coś wygodniejszego. Stojąc za ścianą Tatiana czekała, aż usłyszy wizg rozsuwanego suwaka spódnicy. Dla pewności zwlekała jeszcze chwilę i weszła do garderoby.

- Przepraszam Panią – drgnęła, spuściwszy skromnie wzrok. Żona Maksyma stała przed nią tylko w czarnych pończochach i koronkowych figach. Duże piersi pięknie sterczały. – Nie wiedziałam, że tu pani jest. Odnosiłam ubrania Kosmy - wskazała na stosik schludnie poskładanych ubranek.

- Nie przejmuj się. Wchodź – głos Anastazji był obojętny. Dla niej była tylko kolejną opiekunką. Twarzą, której nie będzie pamiętać, gdy tylko zniknie z horyzontu.

Tatiana odłożyła ubranie na półkę i skierowała się do wyjścia. Tuż przy drzwiach zawahała się, jakby coś sobie przypomniała i zawróciła.

- Proszę mi wybaczyć, że to mówię, ale teraz widzę, że ochroniarze Pana Maksyma nie bez powodu tyle o Pani gadają.

- A gadają o mnie? – Zaciekawiła się szefowa.

- Ooooo tak!! Podsłuchałam ostatnio ich rozmowę. Większości tego nie da się nawet powtórzyć. Ale co do piersi, to mają absolutną rację. Są wspaniałe.

Tania podeszła do pani domu i podparłszy dłońmi ciężkie piersi uniosła je lekko. Kciukami trąciła twardniejące sutki. Obrysowała ich aureole.

- Powiedz, co opowiadali – poprosiła cicho szefowa wpatrując się w jej oczy.

- Mówili, że chcieliby spuścić się na Pani piersi. Że dawaliby im klapsy, aż stałyby się czerwone. Przechwalali się jak zajęliby się Panią we dwóch na raz. Że najchętniej to przywiązaliby Panią do łóżka, albo stołu i rżnęli. Cytuję. „W tą słodziutką dupeczkę, aż chodziłaby okrakiem przez tydzień.”

Tania wyraźnie widziała, że szefowa nagle zaczęła oddychać szybciej. Na jednej piersi trafiła na maluteńką żyłkę i czuła teraz jak szybciutko bije jej serduszko. Kuła żelazo póki gorące. Puściła jedną pierś patrząc jak ta zakołysała się lekko i przesunęła dłonią po jej plecach aż na pupę. Pozwoliłaby jeden palec wsunął się pod gumkę majteczek i sunął ją leciutko w dół.

- I powiem Pani w najgłębszej tajemnicy – Tatiana przybliżyła usta do ucha szefowej, tak by jej oddech łaskotał włosy na karku. Ich piersi zetknęły się ze sobą. - Wspominali pewien dzień, kiedy widzieli jak się tu Pani przebiera. Stała Pani naga i do tej pory, nie mogą o tym zapomnieć. Anton mówił, że do tej pory wali sobie konia, jak wspomina ten widok.

- Naprawdę?

- Tak – Tania spuściła ją z uwięzi swojego wzroku i odsunęła się udając bardzo speszoną. – Posunęłam się za daleko. Proszę mi wybaczyć.

Wychodząc uśmiechnęła się kącikiem ust. Pierwsze ziarno zostało zasiane.

     *

Trzy dni później nadarzyła się okazja by zasiać drugie. Maksym siedział w swoim gabinecie, a jego dwa wierne psy warowały w kuchni. Zeszła do nich, czego zwykle unikała, bo rozbierali ją wzrokiem i komentowali wszystko, co robiła na swój własny napalony sposób.

- Cześć chłopaki.

- Hej laseczko.

- Szef zajęty ?

- A co, teraz ty chciałabyś nas wykorzystać?

- Właściwie, to tak….. – omal się nie roześmiała widząc ich miny. – No może nie ja. Ja jestem tylko posłańcem. Pewna osoba, która pragnie zachować anonimowość chciałaby dowiedzieć się jakie macie fiuty.

- Ho, ho, a jak to sprawdzisz dupeczko?

- W najprostszy sposób – Tania uklękła między nimi i położyła dłonie na ich rozporkach. Przez materiał czuła jak unoszą się ich pały. – Pokarzecie mi je?

Ochroniarze spojrzeli na siebie szczerząc zęby, jak to potrafią tępe osiłki. Szybko rozpięli guziki i zsunęli spodnie w dół. Ich twarde, nabrzmiałe fiuty, celowały w nią swymi główkami.

„ A co mi tam” – pomyślała i ujęła je w dłonie. Były gorące, prawie paliły skórę. Teraz, gdy wiedziała, że jest panią sytuacji, zabawa z dwoma fiutami na raz wydała jej się całkiem podniecająca.

- Hmm…. twarde i duże. Takie jakie obie lubimy.

Pochyliła się, czerwone od szminki usta objęły czubek pulsującego penisa. Nad sobą usłyszała jęk i przez ciało osiłka przebiegł dreszcz. Powoli jej usta opadały niżej, drugi fiut pieszczony dłonią twardniał coraz bardziej.

- Powiedzcie mi, tylko prawdę. Umiecie dochować tajemnicy? – zapytała po chwili patrząc im w oczy. Dłońmi nadal pieściła ich fiuty. Jej były chłopak, powiedział kiedyś, że oczy kobiety nigdy nie wyglądają piękniej, niż wtedy, gdy patrzą na ciebie znad twojego fiuta. Teraz wykorzystywała tę wiedzę.

- Pewnie! – potwierdzili skwapliwie. W tej chwili powiedzieliby wszystko, byleby nie przestawała.

- Jutro macie wolne, bo Pan Maksym wyjeżdża z synem na ryby. Przyjdźcie tu, tuż po jego wyjeździe. Tylko pamiętajcie. Wszystko, co będzie się tu działo ma tu zostać. Rozumiecie!

Potwierdzili. Żeby im to utrwalić i dać przedsmak tego, co będzie się tu jutro działo, zdjęła bluzeczkę i odpięła stanik. Poczekała, aż nasycą oczy wyglądem jej piersi, a kiedy już to zrobili ponownie pochyliła się nad ich pałami. Pieściła je na zmianę aż wystrzelili. Zebrała całą spermę w dłonie i uniosła do ust. Samym koniuszkiem języka zlizała wyciekającą kropelkę.

- Pamiętajcie. Jutro.

      *

- A jeśli Maksym się dowie? – Szefowa ciągle miała wątpliwości. Goryle mogli wejść w każdej chwili, a ona nie była gotowa. Cała w nerwach chodziła w tę i z powrotem po swojej sypialni, prawie gryząc palce.

 Tania nie mogła na to pozwolić. Zdenerwowana i przestraszona kobieta nie ma ochoty na seks. Śmiało podeszła do szefowej, zatrzymała w pół kroku i pocałowała. Anastazja szarpała się nagle, ale Tatiana z pamiętnika wiedziała, iż jest to jedna z jej fantazji i nie pozwoliła się wyrwać. Całowała, aż sztywne ciało przylgnęło do niej, a języki spotkały się i splątały. Tatiana poczuła na sobie drżące i niepewne dłonie. Sama też postanowiła, że czas posunąć się dalej. Nie odrywając się od szefowej, wsunęła dłoń do jej stanika. Anastazja jęknęła w jej usta, gdy tylko poczuła dotyk na swych piersiach. Była potwornie napalona. Całe jej ciało drgało od tłumionych tyle lat emocji. Tania widząc, że wszystko idzie dobrze, postanowiła posunąć się jeszcze dalej. Sama też była trochę ciekawa jak to jest.

Zostawiła twardy z podniecenia sutek i podciągnęła w górę brzeg spódnicy. Szefowa dyszała, gdy dłoń Tatiany zbliżała się do jej cipki. Dziewczyna już przez majtki czułą jak bardzo kobieta jest podniecona. Odchyliła ciasne majteczki na bok, i jej palce wśliznęły się w niewiarygodnie mokrą i gorącą szparkę.

Łatwo byłoby doprowadzić Anastazję do orgazmu. Czuła jak jej cipka napiera na jej dłoń, niczym malutkie, ufne zwierzątko, które doprasza się o pieszczoty. Jednak tego nie było w planie. Potrzebowała jej napalonej i głodnej seksu. Na szczęście dla niej na dole skrzypnęły cicho drzwi. Oderwała się od dyszącej z pożądania Anastazji.

- Już są – szepnęła. Dopiero po chwili oczy szefowej straciły maślany wyraz. W pośpiechu poprawiły ubrania i włosy.

Osiłki na widok żony swojego szefa stali speszeni i niepewni. Anton i Kola, lub pies nr 1 i pies nr 2, jak w myślach nazywała ich Tania. Stali teraz starając się patrzeć wszędzie, byle nie na stojącą przed nimi kobietę i było jasne, że nie zrobią pierwszego ruchu. Na Anastazję również nie było co liczyć. Wszystko zależało teraz od Tatiany. Stanęła za Anastazją, gładząc ją po skrytych pod koszulą, wielkich piersiach i całując po wdzięcznej, ślicznie pachnącej szyi.

- Czekałyśmy na was i bardzo nam się nudziło. Tak bardzo, że musiałyśmy pobawić się trochę same. Popatrzcie tylko jakie są tego skutki – podciągnęła spódniczkę szefowej aż na biodra – spójrzcie jakie mamy mokre majteczki.

Przyciągnęła uwagę obu psów. Patrzyli między nogi swojej szefowej jak urzeczeni. Tania wsunęła dłoń w majteczki i pieściła jej cipkę, aż poczuła, że kobieta się rozluźnia. Chłopaki mogli widzieć tylko jej poruszającą się pod materiałem dłoń, więc ich wyobraźnia szalała.

- No chłopaki, nie będziemy przecież bawić się same. Wyjmijcie swoje pałki.- Uklękła za plecami Anastazji i ujęła gumkę jej majteczek. – Zaraz te majteczki opadną w dół i zobaczycie, co wasza Pani ma najpiękniejszego. Nie obraźcie swojej jej bezczynnością.

Oba psy ujęły w dłonie swoje twarde pały i czekały wpatrując się w materiał majtek. Bardzo powoli figi opadały, ukazując wypielęgnowaną cipkę. Goryli nie trzeba było ponaglać. Trzepali swoje pały, gapiąc się między nogi swojej szefowej. Tania parła do przodu. Uklękła i całowała jędrne pośladki, dłońmi błądziła po udach drżącej coraz bardziej kobiety.

Kiedy uznała, że gorączka już nie opadnie, podeszła do dwóch mężczyzn i ujęła ich za gorące, mokre fiuty.

- Chodźcie za mną – pociągnęła ich do Anastazji.

- Uklęknij – szepnęła patrząc w piękne bursztynowe oczy. Hipnotyzując.

Szefowa z jękiem opadła na kolana. Nie mogła oderwać szeroko otwartych oczu od dwóch fiutów, które Tatiana nadal trzymała w dłoniach. Teraz przekazała jednego wprost do uchylonych ust klęczącej, tak że jego czubek dotknął czerwonej wargi. Chwila wahania była krótka, a potem penis zniknął w ustach szefowej.

To było to. Tłumiona przez lata żądza wybuchła z całą siłą. Anastazja jęknęła głośno i łapczywie rzuciła się na fiuty. Gorączkowo obciągała je na zmianę. Tania stała z boku i obserwowała wszystko z uśmiechem. Wsunęła nawet dłoń w majteczki i leniwie bawiła się swoją cipką. Przyjemne ciepło rozlewało się powoli na całe ciało. Niestety, miała też obowiązki. Głupie osiłki i równie teraz ogłupiała z emocji kobieta przed nimi wymagali jej uwagi. Jeszcze kilka minut, a zaleją usta szefowej całymi litrami białego soczku. Nie mogła na to pozwolić. Szybko podeszła do nich i szarpnęła Anastazję za jej gęste czarne włosy odciągając głowę do tyłu. Kobieta dyszała ciężko. Całą brodę miała mokrą od śliny, a oczy mętne.

- Chodź tu mała – warknęła i pociągnęła lekko za włosy sprawiając, że szefowa podniosła się z klęczek i poszła za nią. Tania „rzuciła” ją na stół twarzą do blatu i podciągnęła spódnicę aż na biodra.

- Anton, do cholery! na co czekasz. Zerżnij ją! Nie widzisz jaką ma mokrą szparkę? Mam ci to pokazać – to mówiąc wepchnęła palec w miękką, wilgotną i piekielnie gorącą cipkę leżącej. Gdy go wyjęła lśnił od wilgoci – widzisz to?

Nawet głupkowi nie trzeba powtarzać takich rzeczy dwa razy. Tym bardziej, że Tania rozchyliła pośladki szefowej najmocniej jak się dało bez sprawiania jej bólu. Cipka rozwarła się również i dobrze było widać dziurkę, która aż pulsowała by się w nią wbić. Anton podszedł szybko. Tatiana ujęła go za kawał twardego mięcha, naprowadziła na wejście, on tylko pchnął. Od razu wszedł do końca. Szefowa poderwała głowę znad blatu i westchnęła głośno.

Widząc, że na tym froncie sytuacja jest już opanowana skinęła na Kolę. Drugi pies przypatrywał się jak kolega rżnie szefową z cielęcym wprost wyrazem twarzy. Nadal machinalnie trzepał swoją pałę i dziewczyna obawiała się, że skończy zanim zacznie.

- Kola, kochanie. Anastazja ma jeszcze usteczka w których możesz ulokować swojego drągala. Zobacz, jak szeroko są otwarte ,jakie czerwone.-Faktycznie pieprzona ostro szefowa ciężko dyszała przez otwarte usta. – Wystarczy, że złapiesz ją za te jej czarne kędziory i przyciągniesz trochę bliżej. O tu na brzeg stołu. Bardzo dobrze. I już ją masz.

Tatiana odsunęła się dwa kroki w tył obserwując swoje dzieło. Dymana z obu stron szefowa sprawiała wrażenie, że zaraz odleci. Kola w jej ustach poczynał sobie nie gorzej niż Anton w cipce i widać było, że brakuje jej tchu. Biodrom i udom wgniatanym przez mocne pchnięcia w blat stołu też się dostawało. Jednak Anastazja nie sprawiała wrażenia niezadowolonej. Nawet, gdyby miała wolne usta nie wyrzekłaby słowa protestu. O tym właśnie pisała w pamiętniku.

Spełnianie fantazji nie było wszak jedynym celem Tatiany. Szefową trzeba było upodlić, zeszmacić. Co z tego, że skrycie sama tego pragnęła.

- Wystarczy chłopcy! Zmiana! – krzyknęła i klasnęła w dłonie.

Goryle opuścili zajmowane dziurki i wbili w te opuszczone przez kolegę. Tania pozwoliła na jeszcze kilka zmian, by bardziej rozgrzać krew osiłkom. Musieli zapomnieć z kim mają do czynienia. Przestać widzieć w Anastazji szefową, a zacząć cipkę do przerżnięcia. Gdy jednak zobaczyła, że ich ruchy stają się coraz szybsze zrozumiała, że długo nie wytrzymają. Trzeba było dać im odrobinę odsapnąć. Podeszła do ciała szefowej i odsunęła chłopaków. Obaj dyszeli ciężko. Na twardych muskułach perlił się pot. Oba sterczące fiuty, mokre były od soków i śliny.

- Połóżcie ją na podłodze, tam zajmiemy się nią na serio. Anton kładź się. Ty już się napracowałeś.

Szefowa w mig złapała o co dziewczynie chodzi i nabiła się na leżącego goryla. Tania stanęła za plecami kobiety tak blisko, że przytuliła prawie do jej falującego ciała. Wplotła dłonie w długie włosy. Masowała kark i ramiona, podczas, gdy szefowa unosiła się w górę i w dół. Powoli schodziła niżej, specjalnie omijała podskakujące piersi, by niespodziewanie wymierzyć im lekkiego klapsa. Szefowa jęknęła i mocniej opadła na wbitego w nią fiuta. Teraz Tania uderzała lekko raz jedną raz drugą pierś. Szefowa jęczała głośno czekając na kolejne uderzenie z zapartym tchem. Prawie wgniatała przy tym biednego Antona w podłogę.

- Teraz ty Kola. Tej suczce brakuje drugiego fiuta – szepnęła do stojącego obok goryla. – Nie głuptasie, nie w usta. Zerżnijcie ją porządnie.

Odsunęła się od pleców kobiety i pokazała na pupę. Kola spojrzał niepewnie na pośladki swojej szefowej.

- Ja nie wiem czy….. . –Zająknął się nie wiedząc jak to powiedzieć w elegancki sposób.

- Nie wiesz, czy chce być zerżnięta w dupę? Tak?

- Tak.

- O to, zapytamy ją po fakcie.

I nie czekając na dalsze bezsensowne pytania chwyciła w garść spory pęk czarnych włosów Anastazji i pociągnęła w dół na szeroką pierś Antona. Kobieta jęknęła z bólu, czy też może z rozkoszy, ale nie przestała kręcić biodrami. Teraz dupka pani domu wypięła się idealnie. Tania pośliniła dwa palce i wcisnęła je w ciasny, stawiający opór odbyt.

- Nie gap się tak kretynie! Dosiądź ją! Czy widzisz, żeby protestowała? Ona tego właśnie pragnie.

Kola stanął za plecami szefowej. Powoli z wahaniem przystawił główkę swego penisa do stulonego otworu pupki. Anastazja czując gorącą twardość w tym miejscu odwróciła głowę na ile pozwalała na to dłoń Tani i spojrzała na Kolę. W jej zamglonych oczach malowało się zdziwienie i obawa. Tania pomyślała, że wyglądają jak oczy sarny i prawie zrobiło jej się żal biednej kobiety. Nie była winna temu, że jej mąż to sadysta i psychopata. Chwila wahania obu kobiet była jednakowo krótka. Anastazja odwróciła głowę do Antona i schowała twarz w zagłębieniu jego ramienia. Tatiana chwyciła wahającego się Kolę za penis i pociągnęła. Czując jak czubek fiuta zagłębia się w niechętnie ustępującej dziurce goryl stracił resztki rozsądku. Chwycił swoją szefową za biodra i zaczął pchać. Anastazja zesztywniała czekając aż wbije się w nią cały i dopiero po dłuższej chwili dało się słyszeć jak wypuszcza wstrzymywany oddech.

Małymi kroczkami Tania wycofała się pod ścianę. Usiadła na szerokiej sofie i przyglądała się jak trzy osoby odnajdują wspólny rytm. Po kilku minutach, ściśnięta między dwoma potężnymi ciałami szefowa zaczęła jęczeć i wykrzykiwać jakieś bezsensowne polecenia. Gnieciona, pocierana i nabijana z każdej prawie strony odlatywała z rozkoszy. Widać było, że całkowicie straciła nad sobą kontrolę. Jej jedynym celem, jedną myślą było dać się rżnąć.

Tatiana wsunęła dłoń pod gumkę majteczek, których nie musiała nawet zdejmować i leniwie pieściła łechtaczkę. Cała scena obserwowana z boku była cholernie podniecająca. Czuła jak bardzo mokra i nabrzmiała jest jej własna cipka. Właściwie, to miałaby ochotę wypiąć się na tej sofie i pozwolić by, któryś z tych byczków zaaplikował jej swojego drąga. To jednak nie wchodziło w grę. Słodki trójkącik miał działać sam. Ona będzie musiała zadowolić się swoimi paluszkami. Postanowiła, że skończy razem z nimi.

Potem trzeba będzie zmontować filmik, tak aby nie ujawniał jej udziału w całym spisku i pierwsza część planu gotowa.


Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany