Opowiadanie użytkownika beciaa03

Koleżanki z biura cz.1

local_library603 comment1 thumb_up2

Wybrałyśmy się na imprezę tylko we dwie, ja i moja koleżanka z biura. Poszłyśmy, bo Michał wspominał, że będzie niezła muzyka i zabawa do białego rana, a że nikogo innego nie znałyśmy, postanowiłyśmy, że pójdziemy tam razem i będziemy na siebie nawzajem uważać, na wypadek, gdyby na przykład jedna z nas wypiła nieco za dużo. Tak bardzo potrzebowałyśmy relaksu po napiętym czasie w pracy, po nadgodzinach i ostatnim tchem dobijanych targetach, że perspektywa imprezy po świt była jak powiew świeżego powietrza - solidny reset, oderwanie się od rutynowej rzeczywistości.

Magda była wysoką brunetką o prostych włosach, które zawsze rano spinała w kok a pod koniec dnia rozpuszczała, bo już się nie trzymał. Jej duże zielone oczy dodawały jej uroku. Zawsze zazdrościłam jej giętkości ciała - tego, jak umiała lawirować między biurkami z czterema kubkami kawy, nie wylewając ani kropelki, albo sięgać do najwyższej półki w siedmiocentymetrowych szpilkach i nie tracić równowagi ani na moment.

Ja raczej byłam jej przeciwieństwem - drobna, filigranowa blondynka, o słodkich loczkach i zawsze starannie wypielęgnowanych paznokciach. Lubiłam koronki i dlatego praktycznie zawsze nosiłam koronkową bieliznę.

Ta noc nie była wyjątkiem. Przyjechałyśmy na imprezę około dziewiątej, w pełnym makijażu i pełne oczekiwań. Miejscówa nas nie zawiodła. Rafał, bo tak nazywał się organizator imprezy, faktycznie postarał się o świetną muzykę i bardzo duży wybór przy barze. Praktycznie po dwóch drinkach już zaczęłyśmy tańczyć i ocierać się o siebie w rytm muzyki, stwierdzając, że jak Michał przyjdzie, to bez problemu namierzy nas na parkiecie. I wkrótce faktycznie ktoś do nas podbił, ale nie ten nasz znajomy, tylko jakiś obcy brunet w koszuli w kratę i dżinsach. Spojrzałyśmy na siebie z Magdą porozumiewawczo - nasz typ!

- Dziewczyny, co tak same? Może chcecie do nas dołączyć, mamy przy loży akurat dwa wolne miejsca, w sam raz dla was!

Jego głos był nieziemski, aż ugięły się pode mną nogi. “Chyba będę musiała poinformować Magdę, że go zaklepuję”, pomyślałam.

- Jasne, czemu nie - z uśmiechem odparła moja koleżanka i poszłyśmy w stronę, w którą wskazywał przystojniak.

Przedstawił się jako Kacper. Na dźwięk tego imienia coś we mnie drgnęło - tak właśnie miał na imię mężczyzna, w którym byłam na zabój zakochana dwa lata temu, i z którym przeżyłam najlepszy seks w swoim życiu...

- Ma boskie perfumy, co nie? - szepnęła do mnie Magda, za plecami Kacpra. Zareagowałam ochoczym kiwnięciem głowy.

Przy stole było też trzech innych kolesi, wcale nie gorszych. Nie miałam już żadnych wątpliwości, że to będzie jedna z najlepszych imprez, na jakie poszłam.


Byliśmy po pięciu szotach i dwóch drinkach, kiedy nasz nowy znajomy wrócił do stołu z butelką tequilli i szklankami. Usiadł pomiędzy mną i Magdą, obejmując nas obie ramionami.

- I jak wam się podoba, gołąbeczki? - spytał. Kiedy poczułam jego ramię wokół swojej talii, przeszył mnie dreszcz, i nie byłam pewna, czy to alkohol, czy to Kacper tak na mnie działał…

- Muzyka, ekstra, towarzystwo wspaniałe, naprawdę super się z wami siedzi! - roześmiała się Magda. - Niech ta noc się nie kończy!

Podzielałam jej zdanie, szczególnie, kiedy po skończeniu tequilii postanowiliśmy zagrać w prawdę i wyzwanie, wykorzystując pustą butelkę jako wyznacznik tego, kto będzie kolejną ofiarą. Kiedy przyszła kolej na mnie i zakręciłam butelką, wypadło właśnie na moją koleżankę. Wybrała prawdę, ponieważ znała mnie na tyle dobrze i wiedziała, że przychodzą mi do głowy szalone pomysły, jeśli chodzi o wyzwania.

- Hmmm… Gdybyś miała się przespać z kimkolwiek z obecnych tu osób, kogo byś wybrała? - spytałam zmysłowym głosem.

-Och, no nie wiem… chyba z wami wszystkimi! - roześmiała się Magda. Łukasz, który siedział z mojej drugiej strony, podchwycił temat:

- Nic nie stoi na przeszkodzie! Na górze można znaleźć trochę prywatności…

- Ja jeszcze nie jestem na tyle pijana, żeby się na to zgodzić - zaoponowałam, chociaż jakiś cichy głosik wewnątrz mnie ucieszył się na myśl o tej perspektywie. Szczególnie, kiedy Łukasz położył swoją dłoń na moim kolanie i delikatnie przesunął ją w górę po udzie… W tym momencie przy stole było nas pięcioro: ja, Magda, Kacper, Łukasz i Dawid. Wszyscy młodzi, piękni i wstawieni.

- A może zróbmy tak. Magda, zakręć butelką i ta osoba, na którą wypadnie, decyduje, czy idziemy się zabawić, czy nie - zaproponował Dawid. Moja koleżanka zaczerwieniła się i zachichotała, a potem zakręciła butelką. Wypadło na Kacpra. Wszyscy w oczekiwaniu spojrzeliśmy na niego, a ten wstał, odparł tylko jedno krótkie “idziemy” i poprowadził nas do zamkniętego pomieszczenia na piętrze. “Raz się żyje”, pomyślałam i weszłam do przyciemnionego pokoju jako ostatnia, zamykając za sobą drzwi.

Nie minęło parę sekund, a już poczułam na sobie czyjeś dłonie gdzieś na wysokości pępka, gładzące i wyraźnie szukające przerwy między bluzką a spódnicą. Kiedy mój wzrok nieco oswoił się z ciemnością, zobaczyłam, że to właśnie boski Kacper stoi tuż obok i wyraźnie ma na mnie ochotę. Po mojej prawej Magda już zaczęła całować się z Łukaszem, jednocześnie macając krocze Dawida.

Zrobiło mi się gorąco i przysunęłam się bliżej do Kacpra, w nadziei, że jak ściągnie ze mnie ubranie, będzie mi nieco chłodniej.

Ale to nie podziałało w tę stronę. Przeciwnie, zrobiłam się jeszcze bardziej rozpalona… Kacper przyparł mnie do ściany i zaczął namiętnie całować. Usłyszałam, jak Magda cicho westchnęła, kiedy Dawid włożył jej rękę między nogi.

- To był jednak dobry pomysł - wyszeptałam podniecona i zaczęłam rozpinać rozporek Kacpra. Tak dawno nie uprawiałam seksu, że poczułam na to ochotę ze zdwojoną siłą.

- Dziewczyny, zróbcie nam mały striptiz - zaproponował Łukasz.

- Bardzo chętnie - odparłam, zaciskając dłoń wokół penisa Kacpra i trzymając tak przez chwilę. Następnie podeszłam do Magdy i rozpięłam jej stanik, bo bluzki nie miała już na sobie - widocznie straciła ją, całując się z Dawidem.

Przystojniacy usiedli parę kroków od nas na sofie, a ja zaczęłam przesuwać dłonie w dół i w górę nagiej talii Magdy, co jakiś czas sięgając piersi.

- Chyba się nieco rozochociłaś, koleżanko - wymruczała zmysłowo Magda, sięgając dłonią między moje uda. Złapała moje koronkowe majteczki i pociągnęła je w dół, tak, że teraz pod spódniczką nie miałam już na sobie niczego.

Sięgnęłam dłonią do jej twarzy i przyciągnęłam ku sobie, całując głeboko. Pozwoliłam, żeby moje biodra dotknęły jej bioder. Kołysałam nimi lekko, ocierając się o Magdę. Ta nie pozostawała dłużna - zaczęła pieścić mnie pod spódniczką między nogami. Wszystko to odbywało się na oczach Kacpra, Dawida i Łukasza…

Przykucnęłam tak, żeby moja twarz znalazła się na wysokości krocza Magdy i zmysłowo, powoli zaczęłam ściągać jej bieliznę wraz z rajstopami. Oczom wszystkich okazała się dokładnie wygolona cipka, idealna do wylizywania.

W tym momencie poczułam, jak czyjeś silne ramię odciąga mnie do tyłu i wpycha swojego penisa w moje usta. Kiedy podniosłam oczy, rozpoznałam nad sobą twarz Łukasza, który zanurzył dłoń w moich włosach i nadał ruchom mojej głowy szybszy rytm. Moje usta zacisnęły się mocniej wokół niego, kiedy poczułam, że zaczyna nabrzmiewać. Mój języczek pracował szybko i sprawnie - w końcu od tak dawna nie miałam niczyjej męskości w ustach, że zdążyłam za tym zatęsknić.

- Oooooch - usłyszałam za sobą i domyśliłam się, że to Magda jęczy z przyjemności na te wszystkie pieszczoty, którymi obdarowują ją Dawid i Kacper. Łukasz zaczął się posuwać szybciej w moich ustach, sapał ciężko i ja też z trudem łapałam oddech. Wiedziałam, że niebawem dojdzie, więc pracowicie ssałam go i połykałam, najlepiej jak tylko umiem. Kiedy sperma Łukasza znalazła się w moich ustach, poczułam, jak moje własne soczki spływają mi po udach...


Komentarze

Pomysł świetny, niezła treść, przydałoby się może trochę więcej porządku, ale to tylko moje zdanie. Ponieważ sam się też tu 'produkuję', więc nie będę bawił się cenzora. Z każdym następnym opowiadaniem będzie lepiej, coś wiem o tym. Łapka w górę. Powodzenia i pozdrawiam

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany