Opowiadanie użytkownika horus33

Klub cz.2

local_library419 comment1 thumb_up1
Klub - część 2

Zawsze po sesji w klubie czuję się taka wypoczęta i pełna energii. Nic nie może się z tym równać, mam ochotę do pracy, a życie wydaje się o wiele piękniejsze . Nawet kłamanie Robertowi i wyrzuty sumienia, jakie nieuchronnie następowały nie bolały tak bardzo. Taka porcja seksu wystarcza mi zwykle na miesiąc, nim zaczynam pragnąć czegoś więcej. Wiem, że coś jest ze mną nie tak. Zwykły seks nawet w dużych ilościach nie daje mi satysfakcji. Wiem, bo próbowałam. Za to podniecam się strasznie, gdy oglądam filmy typu gangbang. Robię to tylko wtedy, gdy wiem, że na pewno jestem sama i mogę wsunąć wibratory w oba otworki, trzeci często trzymam w ustach. Zawsze klękam wtedy na podłodze i wyobrażam sobie tłum mężczyzn patrzących na mnie z góry i trzepiących swoje pały. Orgazm mam wtedy taki, że krzyczałabym gdybym była pewna, że ściany to pochłoną.

Zawsze starałam się jakoś wynagrodzić Robertowi swoje zdrady i choć częściowo zagłuszyć poczucie winy. Spełniam każdą zachciankę, robię super obiady, masuję. Dziś kupiłam mięso i jarzyny z myślą, że ugotuję coś pysznego.

Przeszłam przez przedpokój , ale nie doszłam do kuchni. Zakupy wypadły z moich rąk. Warzywa potoczyły się po podłodze, mięso plasnęło o kafelki. Stałam w progu jak zmieniona w słup soli nie mogąc wprost uwierzyć w to co widzę. Pociemniało mi przed oczami i musiałam oprzeć się o ścianę. Wszędzie, dosłownie na każdej wolnej przestrzeni porozwieszane były zdjęcia. Ssałam na nich kutasy, pieprzono mnie, albo szczytowałam. Najwięcej było zdjęć Sergio, olbrzymiego czarnoskórego bramkarza. Jego wielka pała dosłownie rozsadzała moją małą, ciasną cipkę.

 W amoku zrywałam wszystkie zdjęcia, a kiedy ogołociłam z nich cały dom, drżąca i spocona usiadłam przy stole. Wiedziałam, że to bez sensu, gdzieś były kopie tych zdjęć i ktoś kto znał mój sekret. Nie wiedziałam co robić, pierwszy raz w życiu byłam zupełnie bezradna. Wtedy właśnie przyszedł sms. Odruchowo wyciągnęłam telefon i przeczytałam.

„Witaj niewierna żono. Znam twój sekret, ale tylko od ciebie zależy co się z nim stanie.

Masz do wyboru dwie drogi.

1. Opowiesz mężowi, co robiłaś w klubie i wtedy albo ci przebaczy albo nie.

2. Zrobisz wszystko co ci rozkażę i jeśli się dobrze spiszesz będziesz wolna.

Jeżeli wybierasz drugą opcję musisz pierwsze zadanie wypełnić w pół godziny. Oto treść zadania. Zawołasz do pokoju Pana Mietka i zrobisz mu loda. Będziesz ubrana z spódnice i białą koszulę bez stanika i majtek. Jeśli zdecydujesz się wykonać zadanie podciągniesz spódnice tak, żeby widział twoją nagą cipkę. Radze ci się postarać żeby skończył w ten sposób, bo nie możesz mu nic odmówić. Jeśli zażyczy sobie przelecieć cię w dupę musisz mu na to pozwolić. Powodzenia."

„Kim jesteś bydlaku. Pokaż mi się” odesłała szybko, ale nie odpisał. Wybrała połączenie lecz jego telefon był już wyłączony.

- Cholera, cholera – szeptałam chodząc dokoła pokoju i gryząc paznokieć. Pan Mietek był naszym dozorcą, ale tylko w teorii, ponieważ nigdy nic nie robił. Czas pracy upływał mu na piciu, paleniu śmierdzących fajek i zaczepianiu kobiet. Mnie szczególnie sobie upodobał, chyba byłam w jego typie. Nie było dnia żeby nie składał mi dwuznacznych propozycji i nie rozbierał wzrokiem. Do tego śmierdział potem, wódką i fajkami. Ten, kto wymyślił taką karę naprawdę chciał mnie upokorzyć. Ale alternatywa, czyli pokazanie zdjęć Robertowi wydawała mi się jeszcze gorsza. I to wcale nie dlatego, że go zdradziłam, ale że zrobiłam to w taki sposób. Na wielu zdjęciach robiłam takie rzeczy, że mój biedny mąż chyba by umarł gdyby to zobaczył. Tak naprawdę nie miałam wyjścia, zbyt się bałam, żeby wyznać prawdę. Zawsze byłam tchórzem, upokorzenie się przed dozorcą wydawało mi się łatwiejsze. Zerknęłam na zegarek, z wyznaczonego czasu minęło już pięć minut. Musiałam się spieszyć. Zadzwoniłam.

- Halo panie Mietku? Tu Nina spod trzynastki.

- A witam pani Nino - usłyszałam sapanie - w czym mogę pomóc.

- Mógłby pan do mnie wpaść? Cieknie mi kran.

- Oczywiście zaraz u pani będę.

Miałam kilka chwil, żeby się przygotować. Spódnica, którą miałam na sobie w zasadzie mogła zostać, zdjęłam tylko stringi. Białą koszulę miałam w garderobie. Bez stanika napięte sutki przebijały się przez materiał. Ledwie zdążyłam, a już zabrzmiał dzwonek. Do końca terminu zostało 20 minut. Na szczęście byłam bardzo dobra w obciąganiu.

- Proszę panie Mietku, niech pan wejdzie - zaprosiłam go po otwarciu drzwi. Nie miałam czasu, więc gdy tylko drzwi się zamknęły klęknęłam przed nim, podwijając spódnicę na biodra tak jak było w treści wiadomości. Dozorcy mało oczy nie wyszły z orbit, gdy zobaczył moją gładką cipkę. Na moment go zamurowało. I bardzo dobrze, bo to co teraz miałam zrobić było obrzydliwe i wolałam żeby tego nie utrudniał. Szybkimi ruchami rozpięłam mu pasek, guzik i rozporek. Ściągnęłam mu spodnie, razem z majkami, na kolana. Już teraz mu stał. Nawet z tej odległości czułam, że nie mył się co najmniej od tygodnia. Zamknęłam oczy mając nadzieje, że tak będzie łatwiej. Nie było. Wzięłam go w usta. Zaczęłam ssać i poruszać ręką wzdłuż. Wiedziałam, że taka mieszanka działa najlepiej. Nie doceniłam jednak naszego dozorcy. Po pierwszym szoku ocknął się chwycił obiema rękami za włosy i wbił mi fiuta do gardła aż po same jądra. Z miejsca zrobiłam się mokra zapomniałam, że to obleśny Mietek. Gdy tak raz za razem pieprzył mnie w usta jak jakaś maszynka, aż nie mogłam złapać oddechu, moja ręka sama powędrowała do cipki i z zapałem dobrała się do łechtaczki. Onanizowałam się jak szalona i przez głowę przeszła mi myśl jak ja muszę teraz wyglądać. Klęczę przed obcym facetem ruchana w usta, po brodzie cieknie mi ślina, której nie mam kiedy przełknąć i jeszcze robię sobie dobrze. Najgorsza dziwka to przy mnie nikt. Widok samej siebie jaki ukazał mi się w myślach podziałał na mnie niczym wstrząs elektryczny. Orgazm przechodzący przez moje ciało można było porównać tylko z tymi z Klubu. Chciałam krzyczeć z rozkoszy, ale usta blokował mi wbijany na chama fiut. Wtedy porcja spermy wytrysnęła mi prosto do gardła. Dokonywałam cudów żeby to jakoś przełknąć i się nie udławić. Wreszcie wyszedł i mogłam złapać normalny oddech. Opadłam na podłogę chwilowo nie myśląc nawet o tym, że Pan Mietek ma teraz doskonały widok na moją cipkę rozwartą i wciąż wilgotną. Oboje dyszeliśmy. Pozbierałam się pierwsza. Wstałam obciągając spódnicę.

- Dziękuję Panie Mietku - powiedziałam prowadząc go w stronę drzwi, ledwo zdążył podciągnąć spodnie. Wypchnęłam go za drzwi i zasunęłam zamek. Rany co za orgazm pomyślałam czując odprężenie zalewające ciało. Zadanie zostało wykonane i to na 2 minuty przed czasem. Musiałam jeszcze zrobić obiad.

                                                                                                                                        *

W samochodzie zaparkowanym niedaleko ich mieszkania Robert nie mógł uwierzyć w to, co przed chwilą zobaczył. Przewinął jeszcze raz fragment, gdy jego żona rzuca się z rozkoszy z ręką między nogami, od góry nabita na fiuta jak ryba na haczyk. Zawsze pięknie wyglądała podczas orgazmów, ale widzieć ją z boku było całkowicie nowym przeżyciem. Spodnie zrobiły się za ciasne. Stał mu jak jeszcze nigdy. Upokorzył ją. Miał nad nią władzę. Mógł jej kazać zrobić wszystko na co przyjdzie mu ochota i co podsunie wyobraźnia. Czuł się tak mocny i pewny siebie jak jeszcze nigdy. Patrzył w ekran komputera na którym Nina zaczęła przygotowywać obiad. Stała odwrócona do niego tyłem i zauważył, że w pośpiechu zapomniała założyć majtki. Widział je leżące przy drzwiach. To podsunęło mu pewien pomysł. Zamknął laptopa i odpalił samochód. Zbliżała się godzina o której wracał z pracy jeśli oczywiście nie brał nadgodzin. Wjechał windą na swoje piętro i kluczem otworzył drzwi. Fiut nadal sterczał mu jak na defiladzie. Na odgłos zamykanych drzwi Nina odwróciła się na krótką chwilę żeby powiedzieć cześć. Podszedł do niej ciągle nieświadomej jego stanu i pogładził po pupie by zaraz potem unieść spódnice na biodra.

                                                                                                                                          *

-Hej kochanie, nie teraz. Robię obiad – powiedziałam próbując z powrotem obciągnąć materiał na nagą pupę. Przestraszyłam się przy tym trochę, bo przypomniałam sobie że nie założyłam majtek. Na pewno da się to jakoś wytłumaczyć. Rob nie zwrócił na to pozornie żadnej uwagi i dopiero to mnie zdziwiło. Pchnął mnie za to na blat, w leżące dookoła pokrojone kawałki pora i marchewki, a potem, nim w ogóle zdążyłam zareagować, wbił się w cipkę prawie do połowy. Mimowolnie krzyknęłam kompletnie tym zaskoczona, a on tylko mocno przyciskając mi plecy jedną ręką do blatu drugą odchylił pośladek i teraz gapił się na cipkę i znikającą w niej pałę. W ogóle nie poznawałam swojego męża, gdy patrzył na nią z takim pożądaniem. Do tego pieprzył mnie tak, że byłam pewna, że będę miała siniaki na udach w miejscu gdzie uderzałam popychana przez niego o kuchenny blat. Po chwili przestało mi to przeszkadzać, a zaczęło podobać. Rzadko, nawet w klubie, ktoś rżnął mnie z taką furią. Drugi orgazm dzisiejszego dnia zaskoczył mnie zupełnie. Kiedy wszystko wreszcie ucichło zorientowałam się, że leżę na blacie wśród porozrzucanych warzyw z wypiętym gołym tyłkiem i strużką spermy powoli wypływającą z cipki. Rozejrzałam się za Robertem. Siedział przed włączonym komputerem jak gdyby nic się nie stało i nawet nie patrzył w moją stronę.

                                                                                                                                              *

Zadanie czekało na mnie gdy tylko włączyłam laptopa. Na ekranie pojawiały się slajdy ze scenami z klubu. Mój nieznajomy dręczyciel w jakiś sposób włamał się do komputera i umieścił w nim treść następnego zadania.

„Na stole w salonie leży paczka. Będzie ci potrzebna w tym zadaniu. Wyjdziesz na ulice i pierwszego napotkanego faceta zaprosisz do domu. Na łóżku w którym śpisz z Robertem dasz mu pokaz z użyciem tego co znajdziesz w paczce. Nie wolno ci go dotykać ani obciągać jeśli będzie chciał się z tobą kochać odpowiesz, że za dwadzieścia złotych dasz mu się zerżnąć w tyłek. Musisz się spieszyć na wykonanie tego zadania masz godzinę. Po upływie tej godziny Robert wraca z pracy.”

Szybko wstałam. Tym razem nie chciałam marnować czasu na rozterki. Brak czasu sprawił, że nie przeżywałam takich rozterek jak podczas poprzedniego zadania. W walizce było kilka różnej wielkości wibratorów, żel intymny i piękny komplet - staniczek, stringi i czarne szpilki. Do tego krótka notatka.

"Na ulice wyjdziesz tylko w bieliźnie i w płaszczu."

Jak tylko mogłam najszybciej zrzuciłam z siebie ciuchy i założyłam delikatną bieliznę. Wprawdzie sama jestem fanką pięknych ciuszków, ale takich jeszcze nigdy nie miałam na sobie. Delikatne opinały ciało jak druga skóra i pasowały idealnie. Założyłam ciemny płaszcz, szpilki i już byłam gotowa. Na dworze powoli zapadał zmrok i ludzie spieszyli się do domów. Ruszyłam chodnikiem. Pierwsze dwie osoby to były kobiety minęłam je obojętnie. Za nimi szybkim krokiem z pochyloną głową szedł niski barczysty mężczyzna. Zupełnie nie zwracał na mnie uwagi dopóki nie chwyciłam go za ramię.

- Przepraszam czy mógłby mi pan pomóc? - Spojrzał na mnie zaskoczony. Widać było, że wyrwałam go z głębokiego zamyślenia.

- Strasznie mi przykro, ale bardzo się spieszę – próbował mnie zbyć. Ale ja nie mogłam sobie na to pozwolić. Nie mogłam nie zaliczyć zadania.

- Mam bardzo osobistą prośbę – powiedziałam i rozpięłam płaszcz. Facet głośno wciągnął powietrze gapiąc się na to co mu pokazałam.

- Dobrze, a w czym mogę pani pomóc?

- Niech pan idzie za mną – Powiedziałam i ruszyłam w stronę domu. Nie mówiliśmy już nic aż znaleźliśmy się w mieszkaniu. Tam posadziłam gościa w fotelu w naszej sypialni.

- Może podać coś do picia? Koniak? Wino?

- Nie, dziękuję - odpowiedział drżącym głosem.

- Dobrze – powiedziałam, a serce podeszło mi do gardła w nagłym przypływie zdenerwowania - chciałabym żeby obejrzał pan coś, co przygotowałam specjalnie dla pana.

Zsunęłam płaszcz pozwalając mu upaść wokół stóp. Kołyszącym się krokiem podeszłam do szerokiego małżeńskiego łoża i usiadłam na samym brzegu. Odchyliłam na bok materiał majteczek, ukazując mu mój największy skarb. Na dłoń wycisnęłam odrobinę żelu i powolnymi ruchami wcierałam go między płatki. Bardzo szybko zwyciężyło pożądanie. Zrezygnowałam z teatralności i pieściłam się tylko tak żeby sprawić sobie jak najwięcej przyjemności. Tak mną to zawładnęło, że opanowałam się dopiero, gdy mój wzrok padł na walizkę i wystające z niej wibratory. Chwyciłam w dłoń pierwszy całkiem pokaźny sprzęt, polałam go obficie żelem i umieściłam u wejścia tak aby tylko jego czubek dotykał ciała. Spojrzałam na nieznajomego. Wpatrywał się w moją cipkę takim wzrokiem jak by chciał wyryć sobie jej obraz pod powiekami. Strasznie mi się to spodobało. Robert tak na nią nie patrzył. Rozkoszując się jego wzrokiem w tak intymnym miejscu centymetr za centymetrem wsuwałam dildo coraz głębiej w siebie. Gdy już cały tkwił we mnie wpadłam na jeszcze ciekawszy pomysł.

- Zbliż się i uklęknij mi między nogami – szepnęłam zmysłowo. Nieznajomy zerwał się z fotela i na kolanach podczołgał do łóżka, aż jego twarz od mojej cipki dzieliło zaledwie kilka centymetrów. Mogłam prawie poczuć na niej jego oddech.

- Wystarczy. Pamiętaj, możesz tylko patrzeć.

Równie powoli jak przedtem wkładałam, teraz go wysuwałam. Specjalnie, aby mój gość mógł zobaczyć wszystkie szczegóły. Zamknęłam oczy skupiając się tylko na wypełniającym mnie plastikowym kutasie. Bawiłam się nim. Drażniłam łechtaczkę i przesuwałam między rozchylonymi płatkami cipki, albo po prostu wbijałam w siebie najgłębiej jak się dało. Ciężki oddech dochodzący do mnie gdzieś z pomiędzy ud dodawał mi cudownego kopa, ale mimo że było tak przyjemnie czegoś mi brakowało. Przerwałam na chwilę seans. Znów był mi potrzebny żel, tyle że teraz wcierałam go paluszkami do pupy. Zdumionemu facetowi oczy rozwarły się jeszcze szerzej. Język bez przerwy oblizywał zeschnięte wargi, a dłoń miętosiła przez materiał spodni nabrzmiałego kutasa. Miałam nadzieję, że w końcu zapyta, czy może mnie przelecieć, albo chociaż zachowa się jak każdy facet w takiej chwili i zerżnie mnie bez pytania. Ponieważ nie zanosiło się na to uklękłam na łóżku. Pupę wypięłam w jego stronę i powoli włożyłam wibrator w ciasno zaciśnięty tyłeczek. Na początku nie było to zbyt fajne, ale już po chwili czerpałam z tego tyle samo przyjemności co ze zwykłego pieprzenia, do tego drugą ręką mogłam pieścić cipkę i bardzo szybko zbliżałam się do orgazmu. Chciałam mu jeszcze wiele pokazać. Z walizki wystawały bardzo zachęcające zabaweczki, jak na przykład penis z przyssawką do podłogi, ale wiedziałam, że już nie wytrzymam ani sekundy dłużej. Upadłam na pościel z wibratorem ciągle tkwiącym w pupie zwijając się z rozkosznych dreszczy. Niekontrolowane drgawki wstrząsały ciałem tak, że omal nie spadłam na podłogę. Nie krzyczałam tylko dlatego, że zęby zagryzłam na materiale pościeli. Żaden z poprzednich razów kiedy bawiłam się sama pod nieobecność męża nie dał mi tyle satysfakcji i przyjemności. Leżałam potem długą chwilę rozkoszując się miękkim bezwładem, jaki ogarnął całe ciało, z pół przymkniętych powiek obserwując niezdarne próby podejmowane przez mojego gościa, żeby usunąć paskudną plamę z wewnętrznej strony nogawki spodni. Leniwie myślałam czy jego żona dostrzeże ją i zrobi mu awanturę, ale tak naprawdę nic mnie to nie obchodziło. Ospale podniosłam się z łóżka i okryłam szczelnie płaszczem. Teraz kiedy wykonałam zadanie nie chciałam żeby nadal oglądał mnie nagą.

- Dziękuję że zechciał mi pan pomóc. Niestety mój czas jest ograniczony - mówiłam starając się miło uśmiechać do wciąż niezbyt przytomnego faceta. Pozwolił się prowadzić tylko pod samymi drzwiami próbował coś powiedzieć.

-Jeszcze raz dziękuję – ucięłam i zamknęłam za nim drzwi.

                                                                                                                                         *

Dwie ulice dalej, w swoim samochodzie Robert oglądał na laptopie jak zamykają się drzwi ich mieszkania, a Nina idzie do kuchni zaparzyć herbatę. Tętno do tej pory galopujące w granicach dwustu uderzeń na minutę powoli zwalniało do normalnego poziomu. To co właśnie obejrzał na ekranie komputera było piękne. Nina była tam taka naturalna, pełna życia i może dla tego miało w to w sobie taką potężną dawkę erotyzmu. Żałował, że zamiast tego palanta, nie on oglądał to przedstawienie na własne oczy. I jeszcze, że tyle lat stracił nie zdając sobie sprawy jak mógłby wspaniale bawić się z Niną, zamiast ciągle siedzieć w pracy.

 "Muszę to zmienić" pomyślał "Jeśli wszystko zrobię tak jak zaplanowałem to może jeszcze jest dla nas nadzieja”.

                                                                                                                                          *

Od ostatniego zadania minęło już osiem dni i przyłapałam się na tym, że zaraz po powrocie z pracy przeglądam pocztę elektroniczną w poszukiwaniu wiadomości od tajemniczego szantażysty. Czuję się niespokojna jeśli nie sprawdzę jeszcze raz przed snem i rano. Nie wiem już czy czekam na nią z niecierpliwością i ciekawością, czy raczej strachem i obrzydzeniem. Tym razem wiadomość była i nagły lęk ścisnął mnie za gardło. Bardzo się obawiam chwili kiedy zadanie okaże się niemożliwe do zrealizowania, albo co gorsza, zażąda ode mnie czegoś wymagającego naruszenia prawa. Będę wtedy musiała przyznać Robertowi się do wszystkiego, a wtedy nasze małżeństwo się rozpadnie. Otworzyłam wiadomość i z bijącym sercem czytałam co mam zrobić tym razem.

"Wyjdziesz teraz z domu i skierujesz się do lasu który rośnie za waszym domem. Na drzewach są zawiązane czerwone wstążki idź za nimi aż doprowadzą cię na miejsce. Tam otrzymasz dalsze instrukcje."

Wstałam spłoszona. Przez chwilę nie wiedziałam co mam robić. Iść tak jak teraz czy przebrać się w coś wygodniejszego? Może chociaż zmienić bieliznę na bardziej seksowną? Wreszcie zdecydowałam, że nie będę nic zmieniać. Gdyby chciał żebym przyszła jakoś specjalnie ubrana napisałby. Poprawiłam tylko makijaż. Szantażysta czy nie, kobieta w każdych okolicznościach powinna wyglądać elegancko. W lesie faktycznie pozaczepiane były czerwone wstążki. Podchodząc do jednej, w oddali na następnym drzewie widać było następną. Szłam tak od drzewa do drzewa coraz głębiej w las aż natrafiłam na małą polankę, ze wszystkich stron otoczoną przez gęste krzaki jałowca. Na środku polany leżał rozpostarty koc. Połyskiwało na nim w słońcu czarne drewniane pudełko opasane identyczną jak na drzewach czerwoną wstążką. Przedostałam się przez krzaki i otworzyłam skrzyneczkę. Na błękitnym aksamicie leżały tylko trzy rzeczy: jedwabny szal, kajdanki i złożona na pół kartka papieru. Wyjęłam wszystkie trzy i ułożyłam obok siebie na kocu, a potem z ciekawością przeczytałam kolejną wiadomość.

"Rozbierzesz się, oczy zasłonisz szalem tak abyś nie mogła nic widzieć a na rękach zapniesz kajdanki. Ręce masz mieć skute za plecami. Będziesz tak czekać do chwili kiedy ktoś wyda ci inne polecenia."

Rozejrzałam się wokoło. Nic tylko drzewa i krzewy. Słońce przyjemnie przygrzewa. Żadnych oznak obecności ludzi. Przestąpiłam z nogi na nogę. Dziwne może się wydawać, ale wstydziłam się rozebrać mimo, że tak łatwo robiłam to w klubie i przed nieznajomym. Powoli zdjęłam bluzkę, spodnie i stanik. Gdy uchwyciłam gumkę majtek rozejrzałam się jeszcze raz. Nikogo. "Raz kozie śmierć" pomyślałam i odrzuciłam je na bok. Zawiązałam opaskę pilnując żeby na pewno nic nie było widzieć. Na ślepo wymacałam kajdanki i trochę niezdarnie zapięłam je sobie na rękach skazując się tym samym na łaskę i nie łaskę każdego, kto wejdzie na polanę. Czekałam siedząc w jak najmniej prowokującej pozycji. Zdawałam sobie sprawę jaki widok czekałby na każdego przypadkowego grzybiarza. Po chwili usłyszałam szelest odsuwanych chaszczy i na polanę ktoś wszedł. Słyszałam jak obchodzi mnie dookoła, oglądając ze wszystkich stron. Ponieważ nie dostałam żadnych poleceń siedziałam bez ruchu z samych odgłosów starając się domyśleć, kto to taki. Niekontrolowane drgawki przebiegały przez całe moje ciało. Gdy był za plecami pchnął mnie tak, że upadłam twarzą w koc. Silne ręce rozszerzyły mi pośladki i wiedziałam, że nieznajomy ogląda moje sekretne zakamarki z takiego bliska, że czułam na skórze ciepły oddech. Ciężko dysząc czekałam co będzie dalej. Jednym palcem objechał kontury mojej muszelki, najpierw po zewnętrznej stronie, a potem przez środek. Bardzo delikatnie rozwarł jej płatki na boki i samym czubkiem języka polizał łechtaczkę. Następnie wtulił tam całą twarz jak gdyby chciał nacieszyć się jej zapachem i dotykiem. Choć starałam się nie dać tego po sobie tego poznać, podniecało mnie to wszystko strasznie. Zaskoczyła mnie taka czułość i żar. Bo choć jego ruchy i dotyk były wyważone, czułam instynktownie, że bardzo mnie pragnie, ale powstrzymuje się chcąc jak najwięcej doświadczyć i zapamiętać. Bawił się mną teraz, pocierał i smakował, a ja wariowałam. Wiedziałam, że zauważył jaka jestem mokra. Czułam jak zlizuje ten mleczy sok zbierający się między płatkami jak rosa na róży. Pierwszy raz odkąd poszłam do Klubu seks stał się dla mnie nowością. Jeszcze nikt nigdy nie kochał się ze mną w ten sposób. Zwykle byłam po prostu pieprzona bez uczuć, albo rutynowo, niejako z obowiązku. A teraz? Nie starałam się już ukryć tego co czuję - i tak bym nie mogła. Ciało samo zdradzało mnie dostatecznie. Biodrami wykonywałam koliste ruchy przyciskając się do jego ust lub dłoni. Jęczałam cicho i było mi niewiarygodnie błogo. Zapomniałam już o dziwnej pozycji i kajdankach za plecami. Gdyby mi teraz pozwolił kochałabym się z nim. Oddała cała bez reszty, wtopiła w niego aż stalibyśmy się jednym ciałem choć zawsze uważałam że to bzdura z romansów. Ale nie mogłam - zasady były jasne. To nie był mój mąż i jakże tego żałowałam. Gdyby on potrafił tak kochać moje ciało, może nigdy nie poszłabym do Klubu i moje, nasze życie wyglądało by teraz inaczej.

Wiedziałam, że zaraz osiągnę spełnienie. Rodząca się w dole brzucha fala przyjemności podnosiła się coraz wyżej i kiedy dotrze do głowy wybuchnę. Musiał to wyczuć, bo przestał mnie dotykać. Ciało samo zareagowało podsuwając się do niego. Był blisko, zaraz za mną. Na pośladku poczułam gorący penis. Ustawił się i wszedł miękko, łatwo, bo obije byliśmy więcej niż gotowi.

- Tak, o tak – krzyczałam, tu nikt nie mógł mnie usłyszeć. Nareszcie mogłam sobie na to pozwolić.

Oboje nas podniecało to jak diabli. Czym głośniej jęczałam tym mocniej i szybciej mnie pieprzył. Wchodził tak głęboko jak tylko pozwalał mu wypięty w górę tyłeczek. Jedną ręką złapał za łańcuszek kajdanek, i trzymając za niego ujeżdżał mnie jak kowboj na rodeo. Taka wizja przyspieszyła orgazm. Ze związanymi rękami niewiele mogłam zrobić więc chociaż krzyczałam żeby jakoś rozładować ekstazę, bo inaczej rozerwała by mnie na strzępy. Skończył razem ze mną, ciepłe strugi spermy wlewały się we mnie. Poruszał się jeszcze powoli, każdy z tych miękkich uderzeń wzbudzał rozkoszne dreszczyki we wrażliwej cipce. Przestał dopiero, gdy jego penis skurczył się całkowicie. Ubierał się. Słyszałam jak to robi, ale nie ruszałam się. Nie wiedziałam co dalej. Nie było żadnych poleceń. Wtedy przemówił.

- Na dzisiaj skończone. Możesz się ubrać – rozpiął kajdanki i odrzucił obok na koc.- Opaskę zdejmiesz dopiero jak odejdę. Dobrze się spisałaś. – Głos był chrapliwy, gardłowy, ale słyszałam w nim głęboko ukrytą drżącą nutę – czekaj na dalsze instrukcje.

Poczekałam aż odejdzie dopiero potem zdjęłam opaskę i ubrałam się. Nie wiedziałam jak wrócę do domu przez te krzaki na drżących nogach i zupełnie wyprana z sił.

                                                                                                                                                  *

Robert wrócił do domu szczęśliwy i dumny. Jeszcze nigdy nie doprowadził Niny do takiego stanu. Przygotował dwa kubki herbaty, bo Nina po seksie lubiła wypić coś ciepłego. Weszła do domu wyglądając przepięknie. Zaróżowione policzki, rozczochrane włosy, oczy spuszczone na mój widok pewnie ze wstydu, że będzie mi kłamać. Nie chciałem jej krępować, ta chwila wydawała się taka piękna.

- Usiądź, dopiero wróciłem i pomyślałem że przygotuję coś do picia.

Siadła przed nim nienaturalnie skrępowana. Udawał, że tego nie widzi. Zaczął opowiadać o pracy i kolegach, aż się odprężyła. Zanim się spostrzegli przegadali kilka godzin - więcej niż przez ostatni miesiąc. W nocy słuchając spokojnego oddechu ukochanej Robert zastanawiał się czy nie zakończyć tego i nie powiedzieć jej prawdy. Właściwie już się zdecydował, gdy usłyszał sygnał wiadomości z telefonu Niny. Choć wiedział, że nie powinien zerknął na numer nadawcy. Był podpisany jako Klub. Nie mógł jej teraz odczytać, bo Nina by się zorientowała. Zrobi to następnego dnia, a od treści wiadomości i tego co zrobi jego żona będzie zależało dalsze postępowanie.


Komentarze

No jednak okazałeś trochę serca i jest kontynuacja. Czekam na następną część z ręką na ......powiedzmy sercu. :-)

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany